Dystrybutyzm

Posted on 30 Sierpień 2010 by

13


Temat: DYSTRYBUTYZM – pierwsza katolicka droga gospodarcza bez kolektywizmu i liberalizmu

Szanowni Państwo !

W ramach prowadzonych narodowych rozmów o Polsce proponuję dyskusję
nad katolickim rozumieniem gospodarki wolnym od liberalizmu

doktrynalnego. Nie jest prawdą, że nie mamy katolickiego rozumienia
ekonomii ! Jest nim dystrybutyzm.

Na początek przesyłam ogólny tekst na term temat… prosząc o uwagi,
sugestie i rozwinięcie tematyczne poprzez własne refleksje…

pozdrawiam serdecznie Stanisław Papież

Począwszy od połowy XIX wieku, dzieje Zachodu w znacznej mierze
znaczone są przebiegiem starć pomiędzy rywalizującymi systemami
ekonomicznymi. Od 1848 r., kiedy to w Manifeście Komunistycznym padło
stwierdzenie, iż “widmo krąży nad Europą”, rzeczywiście nawiedza ono
nie tylko Europę ale i cały świat. Nie jest to jednak wyłącznie widmo
komunizmu lecz wielu rozbieżnych systemów ekonomiczno-społecznych,
zmagania których wielokrotnie wstrząsały ludzkością. Według
powszechnej opinii, historia ta już się zakończyła – socjalizm i
komunizm pokonane zostały przez kapitalizm, tryumfalnie panujący dziś
na całym świecie. Bynajmniej nie jest to prawdą. Jak słusznie zauważył
Jan Paweł II w encyklice Annus Centesimus, wybór ludzkości nie może
ograniczać się do kapitalizmu i zdyskredytowanego już socjalizmu. Z
tego też względu, katolicy winni zainteresować się dystrybutyzmem -
systemem ekonomicznym, którego orędownikami były najtęższe umysły
Kościoła pierwszej połowy XX wieku – G. K. Chesterton’a, Hilaire
Belloc’a, ojca Vincent McNabb’a i wielu innych. Lecz czym właściwie
jest dystrybutyzm i dlaczego miałby on bardziej przystawać do
katolickiego spojrzenia na świat niż kapitalizm?

Pragnąc odpowiedzieć na to pytanie, określić należy wpierw pojęcie
kapitalizmu. Myśląc o nim, ludzie mają wiele skojarzeń – dobrych lub
złych – w zależności od własnych przekonań, nigdy jednak wyraźnie go
nie definiują. Aby to uczynić, warto zacząć od wskazania czym
kapitalizm nie jest. Kapitalizm nie oznacza własności prywatnej, nawet
prywatnej własności środków produkcji – ponieważ taki system
wielokrotnie występował w ekonomicznych dziejach ludzkości, kapitalizm
zaś nastał w Europie pod koniec Średniowiecza. Udaną definicję
pozytywną, odpowiadającą realiom historycznym, przedstawił Pius XI w
encyklice Quadragesimo Anno, charakteryzując kapitalizm jako “system
ekonomiczny w którym niezbędne do realizacji produkcji kapitał i praca
dostarczane są osobno przez różnych ludzi.” Inaczej mówiąc, w
kapitalizmie ludzie pracują zazwyczaj dla kogoś innego – kapitalisty,
który opłaca pracę robotników, koszt materiałów i ich przetworzenia,
zatrzymując w zamian wszelkie profity z prowadzonej działalności.

Oczywiście, samo posiadanie fabryki lub farmy i zatrudnianie w nich
osób w zamian za płacę umożliwiającą im egzystencję nie jest niczym
niesprawiedliwym. Niemniej, skutki kapitalizmu pozostają nad wyraz
ujemne i dlatego właśnie Kościół dąży do pobudzenia przemian, które
wyeliminowałyby kapitalizm lub przynajmniej ograniczyły zakres jego
oddziaływania. Dla wyjaśnienia tej postawy, rozważyć należy cel
aktywności ekonomicznej – czemu Bóg dał człowiekowi możność i potrzebę
produkowania i używania dóbr? Z punktu widzenia Kościoła, odpowiedź na
to pytanie jest prosta – potrzebujemy dóbr, by wieść w pełni ludzkie
życie. Z tego też względu, aktywność gospodarcza służyć winna
zaspakajaniu potrzeb ludzkości a wszystkie kwestie ekonomiczne
podporządkowane być muszą sprawiedliwej realizacji tego celu.

W chwili obecnej, gdy własność i praca pozostają rozdzielone, istnieje
klasa ludzi – kapitalistów, którzy nie uczestniczą osobiście w
procesie produkcji. Np. akcjonariusze – nie interesują się w ogóle
posiadanymi przedsiębiorstwami dopóty rośnie wartość ich akcji i
wypłacana jest satysfakcjonująca dywidenda. Na giełdach papierów
wartościowych, akcje wciąż zmieniają właścicieli – tak, że rozmaite
osoby i podmioty pozostają właścicielami przedsiębiorstw zaledwie
przez dni, godzin czy nawet minut, odsprzedając akcje dalej a samemu
nabywając inne. W ten sposób kapitaliści uważają gospodarkę za
mechanizm dzięki któremu spekulując pieniędzmi, akcjami, obligacjami,
kontraktami i innymi surogatami rzeczywistej wartości, pragną osiągnąć
bogactwo zamiast służyć społeczeństwu poprzez produkcję niezbędnych
dóbr i usług. W rezultacie, kapitaliści zbijają fortuny przez wrogie
przejęcia, fuzje, zamykanie fabryk itd., innymi słowy przez
nadużywanie posiadanej własności, nie zaś przez zaangażowanie w
aktywność gospodarczą – aby tylko wzbogacić bez względu na skutek dla
konsumentów i robotników.

Popierając prawo prywatnej własności, Kościół kierował się zupełnie
inną logiką, niż ta przyświecająca kapitalizmowi. Przykładowo,
spójrzmy na cytat z encykliki Leona XIII, Novarum Rerum (1891):
“rośnie bowiem w człowieku ochota do pracy i pilności, jeśli wie, że
na swoim pracuje; wnet przywiązuje się człowiek serdecznie do ziemi,
którą pracą rąk własnych uprawia, spodziewając się od niej nie tylko
środków do utrzymania życia potrzebnych, ale jeszcze pewnego dostatku
dla siebie i dla swoich.” W kapitalizmie zaś, papiery wartościowe
przynoszą właścicielom łatwy zysk z pracy cudzych rąk. Dlatego też,
poczynione przez Kościół usprawiedliwienie własności prywatnej
rozumieć należy wąsko – do własności związanej z pracą. Jak twierdził
Leon XIII “prawo przede wszystkim powinno faworyzować własność i jego
stosowanie powinno prowadzić do uwłaszczenia jak najszerszej rzeszy
ludzi” (Rerum Novarum) a nauczanie to zostało powtórzone przez Piusa
XI w Quadragesimo Anno, przez Jana XXII w Mater et Magistra i Jana
Pawła II w Laborem Exercens – jeżeli “tak wielu ludzi jak tylko to
możliwe zostanie właścicielami”, to fatalny rozdział pracy od
własności zostanie jeżeli nie usunięta, to przynajmniej ograniczony w
zasięgu i wpływie. Nie będzie to już dłużej znamię systemu
ekonomicznego, nawet jeżeli utrzyma się w jakimś stopniu.

W ten sposób dochodzimy do dystrybutyzmu – ponieważ dystrybutyzm nie
jest niczym innym, jak systemem ekonomicznym w którym własność
prywatna jest należycie rozpowszechniona, w którym “tak wielu ludzi,
jak tylko to możliwe” pozostaje faktycznymi właścicielami.
Najszczersza wykładania dystrybutyzmu zawarta została w pracy Hilaire
Belloc’a, Przywrócenie Własności (1936). Dystrybutyści utrzymują, że w
kapitalizmie, własność, a w szczególności własność środków produkcji
pozostaje zastrzeżona wyłącznie dla bogatych, co daje im wpływy i
władzę wykraczającą poza to, co im się winno należeć. W kapitalizmie
istnieje wprawdzie teoretyczne prawo do posiadania własności przez
każdego, lecz w rzeczywistości pozostaje ona wyłączną domeną bogatych.
W dalszej konsekwencji tego spostrzeżenia, dystrybutyzm wprowadza
limity kumulowania majątku. Jakkolwiek może brzmieć to jak postulat
wyjęty z myśli socjalistycznej, przypomnieć należy spostrzeżenie G.K.
Chestertona (What’s wrong with the world) – “instytucja własności
prywatnej nie oznacza prawa do posiadania nieograniczonego majątku,
tak jak instytucja małżeństwa nie daje prawo do nieograniczonej liczby
żon.”

W średniowieczu instytucje stanowiące kwintesencję myśli katolickiej -
cechy, często ograniczały rozmiar własności jaką posiadać mógł każdy
rzemieślnik, w celu uniemożliwienia mu nadmiernego poszerzenia
prowadzonej działalności i wyrugowania konkurencji. Jeżeli bowiem
własność prywatna ma przeznaczenie i cel, jak utrzymywali Arystoteles
i św. Tomasz, należy przyzwalać ludziom na zarabianie przez służenie
działalnością społeczeństwu – tak by mogli zapewnić przyzwoite życie
rodzinie. Ale zarobki te winny wystarczać na utrzymanie jednej
rodziny, nie dwóch lub trzech. Skoro zaś działalność gospodarcza
służyć ma zaspokojeniu potrzeb rodziny, to jakim prawem niektórzy dążą
do poszerzenia jej w sposób utrudniający prowadzenie działalności
innym osobom, również utrzymującym z niej swoje rodziny? W
średniowieczu, rzemieślnicy nie postrzegali się nawzajem jako
konkurencja, lecz jako bracia zaangażowani wspólnie w pracę na rzecz
dostarczania społeczeństwu dóbr i usług. Jako bracia, łączyli się oni
w cechy, wspólnie opłacające księży w razie śmierci któregoś z nich,
wspierające wdowy i sieroty oraz troszczące się o słabszych.

Czy ktokolwiek ma wątpliwości, iż koncepcja ta bliższa jest zasadom
wiary katolickiej niż kapitalistyczny wilczy rynek?

I związana z powyższym tekstem korespondencja

Takich tekstów jak: DYSTRYBUTYZM – pierwsza katolicka droga gospodarcza bez
> kolektywizmu i liberalizmu nie chce się nawet czytać.

Kościół swój pogląd na pracę i płacę wyłożył w przypowieści o panu, który
opłacił po równo robotników najętych i zatrudnionych od rana, w południe i
pod wieczór.

I to wystarczy by temat zamknąć .

Natomiast wszelkie rozważania przez papieży, uczonych, filozofów na tematy
gospodarcze to zwykłe mędrkowanie i klituś bajduś.

O systemach gospodarczych, ich wadach i przymiotach mogą się wypowiadać
sensownie jedyni praktycy, którzy latami w nich uczestniczyli.

Tylko oni wiedzą ile szachrajstw i podłości trzeba się dopuścić by utrzymać
się w branży i nie zbankrutować na rynku na którym istnieje olbrzymia
nadprodukcja w każdej dziedzinie, lub sprostać coraz to wyższym oczekiwaniom
i żądaniom, tych którzy jak w socjalizmie wyznawali zasadę ,,iż czy się stoi
czy się leży dwa tysiące się należy”

Problematyka gospodarcza nie jest w żadnym razie dla laików i nie jest dla
duchownych.

W wieku dwudziestym, zasady gospodarcze zdefiniował poza wszelkimi
ideologiami przywódca partii komunistycznej Chin Ten Siao Ping (Deng z ang.)
mówiąc- ,,Nie ważne czy kot jest biały czy czarny, byle by łapał myszy”.

I nikt nic sensowniejszego w tej materii jak dotąd nie wymyślił.

A jakie były skutki decyzji Denga cały świat widzi i podziwia,. niektórzy z
przerażeniem.

Polscy biznesmeni mają na głowie rozliczenia VAT, skarbówkę, ZUS, wypłaty i
ściąganie należności, urzędników i przepisy i wiele, wiele innych spraw o
których papieżom nawet się nie śniło.

Więc darujmy sobie temat .pierwsza katolicka droga gospodarcza. bo to zwykłe
bałamucenie.
TD

Proszę najpierw zapoznać się z tekstami zródłowymi, mast podejmować
krytykę ad hoc

dystrybutyzm jest realistyczą drogą w ekonomii

Naprawianie ekonomii liberalnej jest w dużej mnierze czynnością zastępczą

Szanowny Panie Tadeuszu

Zanim podejmię Pan krytykę warto zapoznać się wpierw z materiałem zródłowym

http://ia301502.us.archive.org/2/items/servilestate00belluoft/servilestate00belluoft.pdf

pozdrawiam serdecznie s.papiez

Panie Tadziu -z pelnym szacunkiem, ale takiej glupoty- jaka pan nas poczestowal,,nie spotyka sie czesto!
Nie ma pan zielonego pojecia czym jest dystrybutyzm -pomijam, ze nie slyszal pan w zyciu wczesniej, Nie wie pan kim byli tacy katoliccy mysliciele i ekonomisci, jak Ojciec Heinrich Pesch, Chesterton i Belloc…i musial sie tym pan publicznie chwalic???? Normalna rzecza jest poprostu zapytac..co to jest???
Ja wiem, ze w Polsce malo kto o nich slyszal,,jeszcze mniej czytalo, a juz malo zna,,ale np wszystkie Encykliki JPII opieral na Ojcu Pesch…i jego Summa Economica..i nne to wlasnie rozwiniecie nauki Kosciola Katolickiegio zawartej w Ewangelii…Nauka Spoleczna Kosciola!


. . . If we do not restore the Institution
of Property we cannot escape restoring
the Institution of Slavery; there
is no third course.”

Jezeli nie przywrocimy Instytucji Wlasnosci. nie uciekniemy przed odrodzeniem sie Instytucji Niewolnictwa- nie ma zadnej innej trzeciej drogi….
TO slowa Hillaire Belloc… jakie sa mottem do jego znanej na calym swiecie ksiazki z 1905 r. Serville State…ktora panu goraco polecam!
Czy zareagowal pan na zasadzie….. Polak wi lepi?????:-))))))))
Zdzibelko proporcji,,, panowie,
RomanK

Podzielam zdanie Pana Tadeusza. Tego typu dysputy, to dywagacje kawiarnianych intelektualistów. Można takie rozmowy sobie prowadzić, ale nic z nich nie wyniknie, poza stratą czasu.
Teraz należy się zastanawiać, jak odzyskać z żydowskich rąk władzę dla polskiego narodu – to jest najważniesza kwestia do rozwiązania.

Co zaś tyczy się samego dystrybutyzmu, to jako katolikowi bliskie mi są przesłanki natury etycznej (etyka katolicka) leżące u podstaw tej ekonomicznej teorii i to wszystko.
Oczywiście szeroko rozumiane uwłaszczenie jest postulatem słusznym i zgodnym z narodową polityką ekonomiczną (takie uwałaszczenie proponował także A.Doboszyński). Szkoda tylko, że dystrybutyzm nie odpowiada na pytanie, jak utrzymać posiadaną już własność.
Postulat dystrybutyzmu mówiący o ograniczeniu nadmiernej własności dyskwalifikuje tę teorię, ponieważ istnieją dziedziny gospodarki, w których istnienie dużych koncernów jest niezbędne tak z powodów strategicznych dla państwa i narodu, jak i konkurencyjnych gospodarki. Nie można też wprowadzić zasad dystrybutyzmu w jednym wybranym państwie, ponieważ utrudniłoby to wymianę handlową z innymi państwami (np. z powodu kosztów produkcji), jeśli byłaby ona w ogóle możliwa (choć jest dla mnie oczywiste, że należy dążyć do jak największej autarkii).
Dystrybutyzm nie odpowiada na pytanie najważniejsze, podstawowe dla całego procesu społeczno-ekonomicznego, komu podporządkowana jest polityka pieniężna i jak winna być ona realizowana (od niej zależy cała gospodarka kraju)? Nie wiemy też, jak miałby w dystrybutyzmie wyglądać system podatkowy (jeśli miałby w ogóle funkcjonować)?

Dariusz Kosiur

Dziękuję Panie Dariuszu za uwagi

Koncepcja dystrybutyzmu – wymaga rozwinieć w kierunku
przyszłosciowej adaptacji jej do warunków

Polskich. Na dzisiaj uważam, potrzebna jest działalność edukacyjna.
Zawsze to ruch narodowy czynił

Wydaje mi się, że jest ona zbyt mało dyskutowana. Nie chodzi o
akademickie dywagacje

ale o pokazanie, że liberalizm gospodarczy nie jest “ostatnim głosem historii”

a jednocześnie o ukazanie – że katolicy nie są abnegatami
gospodarczymi, jak usiłują

nam zarzucać przeciwnicy programu narodowego

Ale oczywiście ma Pan rację, aby można było dyskutować na gruncie
praktycznym potrzeba

odzyskania Polityki z owej żydowskiej dominanty

Jedyną kocepcją może być mądre programowe zjednoczenie co do celu
polityki narodowej

róznych naszych formacji narodowych . Dobrym krokiem naprzód jest
konsolidacja tych stron

internetowych – aby udała się pomyślnie – wspieram tę inicjatywę

pozdrawiam serdecznie

Blad panowie polega na krytyce czego sie nie zna.
Odzyskac wladze…piekne haslo…ale czlowiek rozsadny musi zapytac …Po co?>> jaka wladze??? co nam z tego???
Na to daje odpowiedz Nauka Spoleczna Kosciola,,w tym w czesci ekomomicznej Dystrybutyzm…ktory jest o wiele szerszym pojeciem niz te przedstawione przez Belloca.
Nie bez powodu Wielkie dzielo Ojca Pesch musialo czekac na przetlumaczenie w paru egzemplarzach prawie 100 lat…dlatego nie ma po polsku zadnych prac na temat ekonomii Ojca Pesch, ani Belloca ani Chestertona ani Shumachera czy innych…
Kawiarniane dyskuje o dyskusje o niczym…mozna tak dyskutowac- ze trzeba pogonic Zyda:-))))
Skutki ogladaimy wszyscy dookola:-)
Panuje panowie metlik we lbach,,nawet nazwy proby stworzenia czegos,,nie mozna uzgodnic,,wlasnie z tego prostego powodu…ze kazdy wuj na swoj stroj ,,jak powiadaja na Podkarpaciu! Ogladajac opisy tej samej rzeczywistosci otrzymujemy zupelnie inny jej obrazek!
Ludzie nie uwierza w zapewnienia ,,,ja wam zamienie kraj w miodem plynacy:-)) widzieli juz takich setki…
dlatego robaia to co najbardziej rozsadne,,,czekaja!
Jak wolaja ,,POLSKA,,,madrze zaczynaja pytac ,,,JAKA???
Zastanowcie sie dlaczego tego nie rozjaja, nie ucza wydawaloby sie katolickie uczelnie i instytucje?? majc na to srodki, kadry, aparty naukowe, drukarnie i biblioteki??? Dlaczego nie zajeli sie do dzis tym ludzie na KUL-u??? Szkole Medialnej..innych …
Panowie,,ta nauka nie zmieni sposobu robienia butow, mieszania ciasta, czy ciecia desek -czy kamienia…tego nie da sie zmienic w mediach- mozna tylko udoskonalic przez narzedzia….i tego tez nikt nie zmienial do tego czasu…ani monarchie, ani burzuazyjno kapitalistyczno imperialistyczne systemy, ani nawet komunizm…. Bo technolgie nie wplywaja na stosunki wlasnosci, ani sam proce pracy i produkcji….jedyne co wplywa to system dystyrybucji wypracowanej nadwyzki ekonomicznej…
I dlatego nauka ta nazwana zostala Dystrybutyzmem..sensu largo.
Nie ma wielu chetnych do lopaty i kilofa..ale popatrzcie tam- gdzie lezy gotowy produkt wysilku wielu… Jak niewielu wychodzi z penymi garsciami:-)))
Burzuazja wyrzrnela arystokracje, by sama sie uarystokracic.. z koleji tych wyrzneli czerwoni komisarze, zeby zamienic sie w czerwonych karmazynow i uwlaszczyc stajac w ciagu paru nocy arystokracja burzuazja z pelnymi prawami wlasnosci ukradzionego…nad wszystkim czuwa Wielki Shmul kreujac Pieniadz, napuszczajc jednych na drugich i zgarniajac wszystko.
Po to upanstwawiano ,zeby prywatyzowac, robiono z czyjegos niczyje – by zamieniac z niczyjego na swoje….
Aby te procesy przebiegaly dosc bezpiecznie dla experymentujacych niszczono stare doktryny wysmiewno, kpiono z naszej religii, z zasad po to -zeby zastapic je pasujacycmi do experymentow…moralnosc burzyazyjna, socjalistyczna , kapitalistczna…robiono wiele filmow, pisano dziela…. wolano Grred is Good…
A i tak nikt nie zmieni przykazania Nie kradnij!…mozna go tylko przyjac -badz odrzucic…Odrzucisz znaczy obrales zla droge…przyjmiesz idziesz po dobrej!
Dystrybutyzm- przyjmuje caly Dekalog- jako Fundament calej cywilizacji i kultury z ekonomia w szczegolnosci…pamietajac by nie zawiazywac geby wolu mlocacemu!
Czy to takie trudne????
RomanK

PS, Nie ma Polakow, zeby czytac po Polsku co dzieje sie w tych katolickich srodowiskach ekonomicznych- ale wejdzcie kto czyta po angielsku i poczytajcie:

http://distributistreview.com/mag/

W takim razie nie pozostaje Panu nic innego, jak tylko dokonać żywota na zjudaizowanym, kapiatalistyczno-socjalistycznym i liberalistycznym Zachodzie z przekonaniem o wyjątkowości dystrybutyzmu, jako jedynie słusznej idei (tu zwracam uwagę na termin jedynie słuszna).
A dlaczegóż to nie mielibyśmy propagować np. Teorii Kredytu Społecznego (ćwiczony kiedyś w Kanadzie), czy ekonomii fizycznej wg L. LaRouche’a, czy nawet klasycznej makroekonomii, które, bazując na niemal identycznych założeniach (nie koniecznie zwiazanych terminologicznie z etyką katolicką, choć nie różniących się od niej sensem treściowym), wiodą teoretycznie do podobnych rezultatów? Albo lepiej, dlaczego nie skorzystać z gotowego programu ekonomicznego przedwojennego Obozu Wielkiej Polski? Możliwości jest zresztą więcej.

Jest marketingowym i politycznym błędem myślenie, że można uzyskać poparcie społeczne prezentując nową ideę, np. dystrybutyzm. Tu nie chodzi o przekonanie do niej kilku intelektualistów, ale części społeczeństwa. A ono ma gdzieś kolejne nowe i jedynie słuszne idee, już to przerabiało dwukrotnie od 1945 r. i wystarczy. Politycy, którzy wyjdą do społeczeństwa niosąc hasło: tylko dystrybutyzm (lub inny kierunek) przegrają na starcie bez względu na domniemaną słuszność propagowanej ideii. Zostaną uznani za kolejnych oszołomów, jak np. propagujący liberalizm J. Korwin-Mikke mimo, że przecież sporej części społeczeństwa zrobiono wodę z mózgu liberalnymi hasłami. Owszem, o różnych ekonomicznych teoriach możemy sobie prywatnie rozmawiać, bo to rozwija i ćwiczy umysł.

Nie istnieje jedyna słuszna droga, takich dróg jest wiele. Polityk musi społeczeństwu wykazać, dlaczego aktualny system gospodraczy (a jaki to system? Bóg raczy wiedzieć) jest wadliwy, co jest niedupuszczalnym błędem, czy rozmyślnie stosowanym rozwiazaniem w gospodarce. Musi powiedzieć, co i jak chce osiągnąć? To jaką/jakimi teoriami ekonomicznymi będzie się posługiwał w tworzeniu swojego programu gospodarczego, nie ma dla społeczeństwa znaczenia, ważne będą tylko efekty. A więc cele (czyli przyszłe efekty) mają być tak zaprezentowane, żeby budziły zaufanie, a nie straszyły znów czymś nowym, nieznanym i nie jasnym.
Dlatego nie zapiszę się do partii, która na swoim sztandarze napisze np. dystrybutyzm.

Dariusz Kosiur

Proszę Państwa,
Jasiek z Toronto u Maruchy napisał ważną myśl, mianowicie, nie ma
problemu w wyborze techniki (systemu finansowego ).
Problemem jest ratowanie ludzi przed zatratą instynktu plemiennego ( z
wodzem, armią , rowem z wodą etc ), naprawa/pobudzenie świadomości
ludzi którzy okradanie z efektów własnej pracy uznali już za rzecz
nadprzyrodzoną.

Edukacja…. jak wspomniał Pan Stanisław,
Edukacja …jak praktykuje to Pana Dariusz, Pan Roman i wielu innych,
których teksty rozpowszechniam w ulotkach.

Edukacja zaś wymaga ustalenia “programu nauczania” – cokolwiek by to
oznaczało – tzn. “świętości” – za złamanie których po prostu w czapa
na “Łeb”, i konsekwentnie, manadzerów – specjalistów określających
szczegóły, którym WSZYSCY się podporządkowują ( ufają w ciemno ).
Z pozdrowieniami

Jurek z Bielska

Oczywiscie panie Jurku… i pan Jasiu ma racje i pan Dariusz ma racje,,Jest tylko zawsze i wsedzie dwie drogi..dobra o zla!
Dobra, ktora dochodzimy szybciej, wygodniej i bezpiecznie i zla ,ktora prowadzi nas na manowce! Historycznie mozemy nawet wskazac, ktora najgorsza!
Zrowno plk Duglas ( kredyt Spoleczny) czy prof LyndonB LaRouche, czy prof Choate, czy prof Ravi Batra…opierali swoje nauki i projekty wylacznie na myslicielach katolickich mimo ze nie byli chyba za wyjatkiem plk, Duglas’a i Raviego nawroconego z Hindizmu -katolikani. prof LaRuche rozpoczyna swoja ksiazke od wskazania, ze inspiracja i podstawa nauki ekonomi jest Concordanatia Catholica, Liebnitz z Societat und Wierschaft odsylaja do Ojca Pesch, do Belloca…do Rerum Novarum..
Jest wiele technik, jak powiada pan Janek i o tym chyba tez myslal pan Dariusz mowiac o wielu drogach…metod , jak np mozemy isc ta sama droga stosujac rozne technik- metody i np. jeden biegnie, drugi skacze na jednej nodze, a trzeci idzie zygzakiem…Pytajac dojdzie tedy do Krakowa..kazdy powie .Ano dojdzie panie:-)) ino woma duzej zyjdzie:-)))
Edukacja…panie Jerzy; z edukacja- jak z pojeciem Polska… jak panu mowia edukacja….. niech pan zaraz pyta- jaka???
To co oferuje dzis system tzw edukacji w Polsce to jest nie edukacja- tylko tresura odruchow Pawlowa, na impulsy Ukladu.
Na dzis Polacy wyksztalceni na Wypisach i cytatach mysla fragmentarycznie i reaguja odruchowo, Najkrocej mozna to opisac -
Niebo gwiazdziste nademna- Modlsiezanami!
Dlatego tak wazna jest nazwijmy to- Osnowa Filozoficzno Praktyczna z jednolita tomistyczna ontologia i epistemologia. To pozwoli na zdefiniowanie co to jest nasza wspolna wartoscia i wspolny cel- jaki laczy Narod. Pomieszanie ,kokophonia pojeciowa , synkretyzm i sematyczny kogel mogiel, wyprodukowalo cala mase wyksztalciuchow..ludzi bez zadnej podstawy i bez mozliwosci logicznego dzialania, bez zdolnosci koordynacyjnych, bez mozliwosci samokrytyki i samooceny , co prowadzi do niemozliwosci oceny co jest naszym dobrem, a co zlem, co nam sluzy, a co nie- to powoduje niemozliwosc wspolpracy z innymi.
Powoduje to powszechne zachowania polegajace, ze ktos ma swoja opinie na kazdy temat…. bo mu wolno:-)))) Nie wie, nie slyszal , ale zabiera glos..mowiac -co prawda nie jestem ekonomista nie slyszalem o i tu pada temat…dystrybutyzmie, katastrofach lotniczych, rozszczepieniu atomu etc,.., ale moim zdaniem to jest do dupy! Koniec kropka:-)) Bo ja uwazm bo ma prawo do wlasnej opinii- ze to jest tak…a wy udowodnijcie mi zem glupi! Wstretny sarmatyzm! Przepelniony pycha i glupota!
Niestety jest uprawiany powszechnie w calym spectrum spolecznym,w mediach , kazaniach,przemowieniach w artykolach, opracowaniach , prywatnych rozmowach, dyskusjach ,a na Internecie w szczegolniosci!
Najgorsze- ze im wieksze glupstwa ktos plecie, tym chetniej dopisuje przed nazwiskiem phD…polglowek cholerny Dyplomowany…

Dystrybutyzm nie jest zadna z technik,,jest ta Osnowa na podstawie ktorej mozna trenowac dowolne metody i techniki..ale ta Osnowa daje nam pewnosc ze jestesmy na dobrej drodze.
Czyli dokladnie to co opisuje pan Jasiu z Toronto!

RomanK

Tutaj sporo małych filmów o dystrybutyzmie The society for distrbutiism

http://www.youtube.com/user/tsfDistributism

Czy ktoś z Panów podjąłby się wprowadzena przetłumaczenia i
wprowadzenia polskich napisów ?

Obawiam się, iż przeciętny obywatel naszego kraju słysząc słowo dystrybutyzm z odnośnikiem do gospodarki makro, skojarzy sobie to słowo z dystrybucją towarów i od razu zapyta, a gdzie produkcja, gdzie nasze fabryki. Czy nigdy już nie będziemy mieli polskiego przemysłu?

Inny o takim samym sposobie myślenia i podobną świadomością odpowie, – w Chinach, w Niemczech i gdzie indziej, bo mamy wolny rynek i globalizm.
Acha – zacznie rozważać ten pierwszy, – to znaczy mamy handlować tak jak dotychczas, jako domokrążcy lub pracownicy niemieckich supermarketów.

Może na obecnej liście adresatów jestem najgorzej wykształcony i po prostu najgłupszy, ale przyznam się, iż po raz pierwszy usłyszałem słowo dystrybutyzm, co więcej program Word na którym piszę niniejszy tekst, także nie rozpoznaje tego słowa podkreślając go na czerwono jako błąd.

My Polacy musimy wypracować swój własny model gospodarczy, uwzględniający nasze wady i zalety, nasze podejście do pracy, nawyki i przyzwyczajenia, pracowitość, pomysłowość, zaradność, nasze lenistwo i kombinatorstwo, nasze położenie geograficzne i nabyte doświadczenia z socjalizmem i kapitalizmem.

Musimy zdawać sobie sprawę, iż nie ideologia czy teologia jest wyznacznikiem sukcesu gospodarczego, nie system polityczny, lecz przede wszystkim człowiek i jego cechy.
Przykład: i Japonia i Borneo i Madagaskar są wyspami a tylko Japonia produkuje Toyotę, Mitsubishi, Hondę. Czy dla tego, że to cesarstwo, a dwie inne wyspy nie?
To kwestia ludzka

Monarchia brytyjska skolonizowała świat a nie monarchia Japońska, zaważył czynnik ludzki.
Napoleon wyprawiał się na Moskwę i do Egiptu a nie Mikołaj do Paryża i nie Egipcjanie.

Wydaje mi się, iż nam Polakom potrzebna jest gospodarka, w której sektory państwowy, spółdzielczy i prywatny będą na równych prawach i z równą starannością i wsparciem przez administrację rządową wspomagane i nadzorowane tak by te trzy lokomotywy pracowały jako jeden wielki organizm gospodarczy.

Jeśli zaś pozostaniemy na gospodarce wyłącznie i jedynie prywatnej, to ta nasza na dzień dzisiejszy rachityczna kobyłka, któregoś dnia nie wytrzyma i padnie pod ciężarem długów i obciążeń podatkowych.

Oczywiście by było to możliwie musimy mieć inne rządy i inne elity u steru.
I od tego trzeba by zacząć.

O problemach gospodarczych i naprawie Rzeczypospolitej by dyskutować trzeba mieć na uwadze i stale przed oczyma teksty zamieszczone na stronie http://dariuszkosiur.streemo.pl/Community/Default.aspx

TD

Panie Tadziu…ja wiem ze przecietnemu Polakowi wszystko kojarzy sie z jednymL-)())
Nie ma zadnej potrzeby ani koniecznosci uczyc wszystkich przecietnych Polakowe filozofii, ekonomii, socjologii,,bo to im do niczeggo potrzebne ani pomocne. Uczyc tego trzeba tych- ktorzy na to co tam jest zawarte maja wplyw…uczyc trzeba elite,,a tu mowimy o nie wiecej niz 1-3% wszystkich Polakow. Zeby ta przyszla polska elita nie stawala z oczami jak ciele i powiadala,,Jezusicku pierwszy raz slysze….tak jak zdarzylo sie to mnie o czym juz panu opowiadalem wiele razy, panu , kazdemu-ktorego komunistyczne ucziliszcza przygotowaly do wykonywania polecen z gory! Kazdy -ktoremu przypisano w serwilistycznym panstwie role podrzednego wykonawcy nakazow…. czyli Polaka, ktory ma paskudne cechy..ale….
Mimo paskudnych cech nie musi mu wymyslac kola dla Polakow, wymyslaja juz dla nas zydzi, kubki, zarowki,wycieraczki etc,,cale ksiazki polish jokes..BOg nie stworzyl POlakow przed malpa. Potrafimy chodzic w butach robionych przez Chinczykow i jesc ser wloski zatem pasuje do nas wszystko co jest uniwersalne. Niech mi pan powie dlaczego pan nie zaklada lewego buta na prawa noge, a prawego na lewa, tylko dlatego ze pan Polakiem i NIKT panu nie bedzie dyktowal – jak nosic buty???
Oczywiscie dystrybutyzm dopuszcza wiele form wlasnosci , ba nawet zacheca- bo tak Bog Stworzyl swiat, ze dla nam wszystkim bez wyjatku. dlatego wszystkie fprny wlasnosci sa na rownych prawach i wszystkie trzeba szanowc. Dlaczego pan nie znajac co mowi dystrybutyzm na temat…powiada takie rzeczy???
Dystrybutyzm uczy pana i definiuje czym jest wlasnosc..na czym polega wlasnosc, jakie sa formy wlasnosci..rzeczywiscie, realnie,,i co z tego wynika!
U czy tez pana i przypomina- ze Czlowiek jest tylko tak naprawde chwilowym dzierzawca,,, qui pulvis est et in pulverum reverteribus…czy taki moze byc wladca ziemi????wlascicielem ziemi??? To tylko jedna z probek …
Stale przed oczyma panie Tadziu trzeba miec wizje Czlowieka stworzonego na wzor i podobienstwo Boga,,,i Jego Porzadek…oczywicie materialy pana Kosiura sanaprawde bardzo wartosciowe, wielce pomocne i polecam je rozniez kazdemu , szczegolnie tym co nie sa specjalistami, tym co nawet nie sluszeli, nie widzieli , a zwlaszcza tym co mimo tego maja najwiecej do powiedzenia. Nam trzeba ludzi zdolnych do samodzielnego myslenia o dzialania..nie kopistpow powtarzajacych mantry za kims- kto napisal pierwsza kopie.
RomanK

Posted in: Polityka