Sobór Słowiański i jego Wróg Zaprzysiężony za Oceanem
Po zakończeniu X Soboru Słowiańskigo miałem możność pospacerować po zwiedzanym już przeze mnie kilkukrotnie (1966, 2004, 2 x 2005) Kijowie. Od ostatniego w nim pobytu w zasadzie nic się nie zmieniło i najlepiej do znanej mi osobiście sytuacji na Ukrainie pasuje relacja Andrzeja Bobkiewicza z Kirkowogradu (patrz załącznik). Bobkiewicz miał, dokładnie 6 lat temu, naiwną nadzieją, że coś się zmieni na lepsze po dojściu do władzy „pomarańczowych”. Jednak od lat już systematycznie, w wypadku dojść do władzy „stronnictw proamerykańskich”, w krajach podbitych zwiększa się tylko ilość samochodów (oraz innych, niezbędnych do życia gadżetów), przy jednoczesnej zapaści ekonomicznej: latem 2005, gdy wracając z mymi studentami z Kaukazu, przechodziliśmy łańcuch gór Krymu, to widzieliśmy porzucony w nich sprzęt do budowy gazociągu Symferopol-Jałta. Na już zmontowanych, ale jeszcze nie wpuszczonych w ziemie rurach widniała nawet data ich odbioru technicznego 30.11.2004. I od kluczowego momentu „pomarańczowej rewolucji”, czyli wydanej 3.12.2004 zgody Sądu Konstytucyjnego na powtórzenie II tury prezydenckich wyborów, przez następne 9 miesięcy nikt nagle porzuconej pracy przy tym istotnym gazociągu się już nie podjął.
W centrum Kijowa, równolegle ze wzrostem ilości wielkich czarnych „trupowozów” (BMW, Volvo, Mercedesy, itd.) z napędem na cztery koła, wzrosła w ciągu 4-lecia rządów Juszczenki ilość pomników „męczeństwa ofiar komuny” – co zabawniejsze, przy jednoczesnym zachowaniu licznych pomników tejże komuny obrońców. A na murze nowo odbudowanego Soboru Michajłowskiego w samym centrum miasta umieszczono ogromną ekspozycję opowiadającą o stratach Ukrainy w okresie głodomoru lat 1930-31. Jak zapamiętałem, ilość ludności na Ukrainie, w dziesięcioleciu lat 1930 zmalała wtedy aż o blisko 25 procent czyli o 9 milionów, ale na porównawczej tabeli zauważyłem, że w tym samym czasie ilość mieszkańców Republiki Rosyjskiej wzrosła aż o 25 milionów, czyli blisko 20 procent. Tak znaczy przyrost ludności w RSRF ciągu dziesięciolecia nie mógł być li tylko sprawą wzrostu urodzeń, po prostu miliony głodujących mieszkańców radzieckiej Ukrainy przeniosło się do budowanych w tym okresie centrów przemysłu ciężkiego (Magnitogorsk) na Uralu. Taka sytuacja powtórzyła się w ciągu ostatnich kilkunastu lat, kiedy to ilość ludności na Ukrainie znowu spadła o prawie 15 procent, czyli ponad 7 milionów mieszkańców, którzy niekoniecznie wymarli ale uciekli, tak jak i z Polski w tym samym czasie, do bardziej „pracodajnych” rejonów Moskwy oraz Zachodniej Europy.
Jakoś tak się zbiegło, ze po powrocie z Ukrainy otrzymałem email z Bułgarii, w którym była przytoczona „choinka” rozkładu wiekowego ludności USA w roku 1950.
Na tej oficjalnej amerykańskiej statystyce wyraźnie widać „wcięcie” w rozkładzie wiekowym ludności tego „super” kraju, które rozpoczyna się w drugiej połowie lat 1920 i trwa przez następne dziesięciolecie. To jest dokładnie okres Wielkiej Depresji, kiedy to nagle stanęły warsztaty pracy i ponad milion tak zwanych „rodzinnych” gospodarstw farmerskich uległo likwidacji. W tym okresie głodu w USA (oczywiście przy zawalonych żywnością sklepach) nowe dzieci się nie rodziły, albo – jako najsłabsze – po prostu z głodu umierały. Oficjalnie ocenia się, że Stany Zjednoczone w tym okresie straciły, ponad przeciętną statystyczną, około 7 milionów ludności, przy czym możliwość „emigracji za chlebem” z USA była w tym okresie prawie żadna, bo i w Europie był Wielki Kryzys, który doprowadził do władzy demokratycznie wybranego Hitlera.
Ta socjotechnika „zasłaniania” własnych zbrodni, zbrodniami dokonanymi (względnie tylko „przypisanymi”) wrogom, których planuje się wyniszczenie, w krajach uważających się za „liberalne” już od ponad stu lat rozwija się bez większych przeszkód. Komasacja bowiem elektroniczno-poligraficznych środków przekazu w rękach działających ‘sieciowo’ ponadnarodowych koncernów powoduje, że coraz bardziej żyjemy w świecie wirtualnym, w którym odpowiednio spreparowana fikcja tworzy społeczną rzeczywistość. Taką „fikcją na zamówienie Pana Świata” okazało się być na przykład gigantyczne „samobójstwo”, prawie dokładnie przed 38 laty, członków żyjących w izolacji w Gujanie pochodzącej z USA sekty o nazwie „Świątynia narodów”. Poniżej przetłumaczyłem co istotniejsze fragmentu artykułu, jaki niedawno się ukazał – oczywiście po rosyjsku – na portalu http://www.rusproject.org w dniu 20 listopada br. (Na wszelki wypadek sprawdziłem czy przytoczone przez sowieto-nostalgiczny „rusprojekt” dane są zgodne z tymi, jakie można znaleźć na portalach anglojęzycznych. Okazało się, że rząd USA wciąż odmawia ujawnienia szczegółów tej tragedii.)
Cytuję:
Amerykańska prasa szybko wytłumaczyła te tragedię, masowym samobójstwem popełnionym przez organizację „Świątynia Narodów” i oficjalnie zabroniła działalności tej sekty. (W internecie wyczytałem, że w szczytowym okresie jej powodzenia miała ona w USA aż 35 tysięcy członków i na początku lat 1970-tych miała znaczne wpływy polityczne, zwłaszcza w północnej Kalifornii, gdzie mieszkałem kilka lat wcześniej.)
Natomiast w ukryciu pozostały następujące fakty:
– Wspólnota „Świątyni narodów” przybyła do Gujany w Ameryce Południowej w 1975 roku, z tego powodu, że w kraju jej powstania prześladowały ją spec-służby – były to zabójstwa, podpalenia, podłożenia bomb, o czym Wspólnota niejednokrotnie pisała w swej gazecie „Peoples Temple”.
– Te ataki służb specjalnych USA nie ustały po emigracji do Gujany (…) „nie zamykamy oczu na możliwość tego, że mogą nas dosłownie unicestwić”.
– 8 września 1977, na 14 miesięcy przed „samobójstwem”, CIA wysłało do Gujany specjalny oddział najemników, w celu porwania wszystkich dzieci Komuny i przewiezienia ich powrotem do USA. Przez dwa dni najemnicy obserwowali co się w tej komunie dzieje. Nie zauważyli jakichś specjalnych ograniczeń, ani uzbrojonych wartowników, niczego takiego na co byli przygotowani. (…) Na odwrót, usłyszeli pełne optymizmu amerykańskie pieśni narodowe i negro-spirituals śpiewane chórem. Widzieli jak rodzice odprowadzają dzieci do szkoły, a sami idą pracować polu względnie w swych warsztatach. Dowódca najemników Mejzor (?) przyznał się członkom komuny, że te obrazy tak wstrząsnęły i nim i jego „komandosami”, że nie potrafili wypełnić swojej misji.
– W ciągu całego swojego istnienia komunę odwiedzały oficjalne i nieoficjalne delegacje z USA, Gujany i innych krajów. Żadna z tych delegacji nie zauważyła jakichś form przemocy, prób zamiany jej członków w pozbawione samodzielności zombi, czy innych form zastraszania. W telegramie przesłanym do Kongresu, w imieniu wice konsula USA Richarda Mac-Koy’a, który odwiedził Jonestown 11 lutego 1978 roku czytamy: „Na podstawie swych osobistych obserwacji oraz rozmów z członkami „Świątyni Narodów”, a także z przedstawicielami rządu Gujany, konsul jest przekonany o niewiarygodności oświadczeń, że ktoś jest w Jonestown zatrzymywany wbrew swojej woli.” Amerykański adwokat Charles Gerri, który odwiedził Jonestown 5 listopada 1977 pisał „Ja byłem w raju. Widziałem wspólnotę, gdzie nie było takiego zjawiska jak rasizm”
– Wspólnota ta nie była organizacja religijną, „My jesteśmy nie religijną, ale w pełni świecką organizacją. Słowo „sekta” do nas nie pasuje. My potrzebowaliśmy go dla zamaskowania naszej działalności, gdy byliśmy w Stanach. Bez tego my nie moglibyśmy istnieć, nie mówiąc już o tym, by wspólnie wyjechać ze Stanów Zjednoczonych.” – mówił Jim Jones (twórca tej komuny) radzieckiemu konsulowi Fiodorowi Michałowiczowi Timofiejewowi 27 września 1978, kiedy to przyjechał on wraz z doktorem N.M. Fedorowskim by zaznajomić się z Komuną.
– Jim Jones nie był jakimś odrażającym fanatykiem, jaki go przedstawiano po śmierci. Popierało go i w swoim czasie starało się o jego wsparcie wielu polityków w Kalifornii. W 1976 roku pomógł on Georgowi Moscone zostać wybranym na burmistrza San Francisco (itd.).
– Wszyscy członkowie Wspólnoty dwa razy w roku przechodzili obowiązkowe badania lekarskie.
– Główna ulica w Jonestown nosiła imię Lenina.
– Członkowie Wspólnoty uczyli się języka rosyjskiego, czytali w oryginale Puszkina, Tołstoja, uczyli się konstytucji ZSRR i radzieckiego prawa.
– W marcu 1978 roku, na 7 miesięcy przed „samobójstwem”, członkowie wspólnoty jednogłośnie przegłosowali na ogólnym zgromadzeniu, wniosek o przesiedlenie na stały pobyt w ZSRR, o zezwolenie na które oficjalnie poprosili konsulat radziecki w Gujanie.
– Niedługo przed swoją zagładą, w obawie o swój los, Wspólnota przekazała na ręce konsula ZSRR w Gujanie, F. Timofiejewowi wszystkie swoje środki finansowe – w banknotach, czekach oraz poręczeniach finansowych. Jej członkowie, posiadający prawo podpisu w bankach, zostawili potwierdzenia, według których wszystkie wkłady „Świątyni Narodów” można było przekazać Związkowi Radzieckiemu poprzez radzieckiego konsula w Gujanie. (Wszystkie te środki finansowe zostały następnie przekazane przez Timofiejewa władzom Gujany.)
– Na koniec listopada 1978 był zaplanowany pierwszy wyjazd delegatów Wspólnoty do ZSRR w celu wyboru miejsca przyszłego pobytu…
18 listopada 1978 życie tych, prawdopodobnie w jakiś sposób naiwnych ludzi, nieoczekiwanie się urwało…
– 17 listopada, na dzień przed masakrą, na lotnisko w stolicy Gujany Georgetown (nie mylić z Jonestown) przybyla grupa „turystów’ z USA – 50-60 mężczyzn w wieku 20-30 lat, o dobrej budowie fizycznej. Wynajęli on kilka lokalnych samolotów, odlecieli z lotniska i dalszy ich los jest nieznany.
– 18 listopada na stołecznym lotnisku wylądowały wojskowe samoloty transportowe USA. Czegoś podobnego nie widziano od czasu gdy został anulowany traktat „Atkinsofielda”, zgodnie z którym USA miało prawo wykorzystywać lotnisko w Georgetown (władze Gujany wymówiły ten traktat po tym, jak w 1977 agenci CIA zniszczyli nad Barbadosem kubański pasażerski samolot, który wystartował z Gujany.)
– Wojskowi z USA przez dwie doby (!) nie dopuszczali do miejsca tragedii organów prawnych Gujany.
– Wszystkie zwłoki leżały twarzą w dół, prawie w jednakowej pozycji. Jest to niemożliwe przy samo-otruciu jakim by to nie było środkiem, tym bardziej cyjankiem potasu, po przyjęciu którego śmierć następuje prawie natychmiast. Pozycje zwłok i ich przestrzenny układ został zmieniony przez kogoś po śmierci tych ludzi, co jest możliwe tylko w pierwszych 2-4 godzinach po śmierci.
– Obowiązkowa według praw USA sekcja zwłok o charakterze kryminalnym nie została przeprowadzona.
– Stany Zjednoczone proponowały władzom Gujany pochowanie wszystkich zabitych w specjalnie wykopanym rowie, bez zrobienia badania ich tkanek. Władze Gujany się z tym nie zgodziły.
– Tylko na trzeci dzień, kiedy zwłoki były już w stanie zaawansowanego rozkładu, na miejsce tragedii zostały dopuszczone władze Gujany i główny patolog Gujany, doktor Leslie Mootoo przeprowadził sekcję części zwłok. Zauważył on u zmarłych ślady wstrzyknięcia cyjanku potasu.
– Na zwłokach znajdowały się ukłucia w miejscach niedostępnych do zastrzyku wykonanego własnoręcznie (głównie od tyłu, w plecy na wysokości lewej łopatki – przyp. MG).
– Aby pozbawić się życia z pomocą cyjanku potasu wystarczy po prostu wypić tę truciznę. Nie ma żadnej potrzeby by sobie ja wstrzykiwać.
– Po długim zwlekaniu zwłoki zostały wywiezione na bazę wojsk lotniczych w Dower (USA, Pensylwania). Zostało zrobione tylko siedem sekcji zwłok (15 grudnia czyli w prawie miesiąc po śmierci), po czym wszystkie zwłoki zostały spalone przy zachowaniu ostrej tajemnicy.
– Na temat tej masowej śmierci nie przeprowadzono żadnego dochodzenia sądowego.
– 18 listopada, jednocześnie z „samobójstwem” w Jonestown, w stolicy Gujany (ponad 200 km od miejsca tragedii) zostali zamordowani pracujący tam członkowie „Świątyni Narodów”.
– W trzy dni później, w USA, w swoim gabinecie w pracy został zamordowany przyjaciel Jima Jonesa burmistrz San Francisco George R. Moscone. Prawdopodobnie zamierzał on wystąpić z oświadczeniem związanym z „samobójstwem” Jima Jonesa.
– 13 marca 1979 roku, 32 letni Michel Prokus (były agent CIA, zainstalowany w „Świątyni Narodów”, który później, przyznawszy się do tego, przeszedł na stronę Jima Jonesa) zorganizował konferencję prasową w numerze 106 motelu 6 na Kanas Avenue w miasteczku Mosto (Kalifornia). Rozdał on zabranym reporterom swoje oświadczenie na 42 stronicach, wyszedł do łazienki i się zastrzelił. W swym oświadczeniu stwierdził: „Prawda o Jonestown jest ukrywana z tego powodu, że organy władzy USA wzięły bardzo aktywny udział w jego likwidacji. Jestem o tym przekonany, gdyż w momencie mego wstąpienia do „Świątyni Narodów” sam byłem tajnym agentem…”
Tyle tłumaczenia z rosyjskiego. A oto moje (MG) uwagi.
- W tym wyliczeniu morderstw związanych z likwidacją Komuny Jonestown, dokonanym przez Mikołaja Poljakova, brakuje historii jeszcze jednego zbiorowego morderstwa. Cytuje za Wkipedią „Sprawę badał wysłannik rządu, kongresman Leo Ryan. 18 listopada doszło do tragedii. Część członków Świątyni Ludu zgłosiła się do kongresmana, chcąc razem z nim wrócić do USA. Tuż przed powrotem, na pasie startowym lotniska w Port Kaituma, oddalonego od Jonestown o pięć kilometrów, Ryan, trzej towarzyszący mu dziennikarze oraz kilkoro uciekinierów, zostało zamordowanych strzałami z broni maszynowej.”
- Ta bardzo istotna, niewiarygodna wręcz dla rzesz Polaków marzących o „raju” w USA, sprawa planowanych przenosin „Świątyni Narodów” do ZSRR jest prawdziwa. Cytuję za Wikipedia po angielsku:
On October 2, 1978, Feodor Timofeyev from the Soviet Union embassy in Guyana visited Jonestown for two days and gave a speech.[76] Jones stated before the speech that “For many years, we have let our sympathies be quite publicly known, that the United States government was not our mother, but that the Soviet Union was our spiritual motherland,” ….[76] Timofeyev opened the speech stating that the USSR would like to send “our deepest and the most sincere greetings to the people of this first socialist and communist community of the United States of America, in Guyana and in the world,” followed by cheers and applause from the crowd.[76] (…) By October 1978, Temple members met almost weekly with Timofeyev discussing a potential exodus to the Soviet Union.[74]
Szukałem jeszcze dalej, w google po angielsku. Z raportu zrobionego przez „Johna Judge” (pseudo Joe Holsingera, bliskiego współpracownika zabitego 18 listopada 1978 na lotnisku koło Jonestown senatora Leo Ryana) wynika, że początkowo w Jonestown było martwych tylko zaledwie 400 osób, jednak 600 komandosów angielskich „przypadkowo trenujących koło Jonestown” wyłapało jeszcze 700 uciekinierów (w Jonestown mieszkało bowiem około 1100 osób), „uśpiło” ich i nadające się do ekspozycji zwłoki dołożono do wcześniejszych, tak że otrzymano oficjalną liczbę 914 ofiar tragedii:
It seemed the first reports were true, 400 had died, and 700 had fled to the jungle. The American authorities claimed to have searched for people who had escaped, but found no evidence of any in the surrounding area.[23] At least a hundred Guyanese troops were among the first to arrive, and they were ordered to search the jungle for survivors.[24] In the area, at the same time, British Black Watch troops were on “training exercises,” with nearly 600 of their best-trained commandos. Soon, American Green Berets were on site as well.[25 ]The presence of these soldiers, specially trained in covert killing operations, may explain the increasing numbers of bodies that appeared. Most of the photographs show the bodies in neat rows, face down. There are few exceptions. Close shots indicate drag marks, as though the bodies were positioned by someone after death.[26] Is it possible that the 700 who fled were rounded up by these troops, brought back to Jonestown and added to the body count?
Co więcej, główny patolog Gujany dr Mootoo przed trybunałem swego kraju stwierdził, iż “za wyjątkiem trzech przypadków, wszyscy zostali zamordowani przez nieznane osoby”:
While the American press screamed about the “Kool-Aid Suicides,” Dr. Mootoo was reaching a much different opinion.[29](…)Instead, Dr. Mootoo found fresh needle marks at the back of the left shoulder blades of 80-90% of the victims.[32 ] Others had been shot or strangled. One survivor reported that those who resisted were forced by armed guards.[33 ] The gun that reportedly shot Jim Jones was lying nearly 200 feet from his body, not a likely suicide weapon.[34 ] As Chief Medical Examiner, Mootoo’s testimony to the Guyanese grand jury investigating Jonestown led to their conclusion that all but three of the people were murdered by “persons unknown.”
Bardzo ciekawa jest konkluzja powyższego opracowania, zrobionego w 1985 roku przez „Johna Judge” (Joe Holsingera?) utrzymującego, że senator Leo Ryan, został zabity przez CIA wraz z dziennikarzami „za dużo wiedzącymi” na temat morderstwa Martina Luthera Kinga w 1968 roku. Cytuję w tłumaczeniu na polski: „Ostateczną ofiarą kontroli mózgów jaka miała miejsce w Jonestown jest naród amerykański. … jeśli rozbieżność między prawdą o Jonestown i oficjalną wersją wydarzeń jest tak wielka, to jakie kłamstwa się nam serwuje odnośnie wielkich wydarzeń?”
No i już po publikacji – zapewne w prawie niedostępnych szerszemu ogółowi mediach – powyższego artykułu, mieliśmy i sztuczną „pierestrojkę” Gorbaczowa, która doprowadziła do instalacji baz US Army nie tylko w Polsce; i „islamski” atak na USA 11 września 2001, który otworzył drogę do podboju przez USA tak zwanego „heartland”, czyli samego ‘serca’ Euroazji…
Czy zatem powyższa fotografia nie jest zapowiedzią przyszłości nas wszystkich przeklętych przez Boga Izraela „gojów”, przyszłości jaką przygotowują Stany Zjednoczone dla symbolicznej ŚWIĄTYNI NARODÓW ŚWIATA? (Prawdopodobnie „komandosi” z USA/GB najpierw uśpili zgromadzoną, pod widzianym na zdjęciu Wielkim Dachem, społeczność Jonestown gazem anestezjologicznym – takim jaki zastosowano kilka lat temu w opanowanym przez Czeczeńców teatrze w Moskwie – a następnie wstrzykiwano nieprzytomnym ofiarom uśmiercający je cyjanek potasu. Zapewne dlatego z dopuszczeniem lekarzy i gujańskich oficjeli do miejsca tragedii zwlekano aż dwie doby, aż się ulotni gaz obezwładniający – no i oczyści się tereny przyległe do Komuny z rozkładających się trupów licznych uciekinierów.)
To, że bezpośrednia przyczyną likwidacji Wspólnoty Jima Jonesa była jej chęć emigracji do ZSRR wydaje się być całkiem prawdopodobnym. W okresie gdy maszyna propagandowa Zachodu wychwalała USA jakby jakiegoś „Boga Wolnych Narodów”, ucieczka ponad tysiąca Amerykanów do „Imperium Zła”, oznaczała by załamanie się planów „Re-konkwisty Europy Wschodniej przez Kapitalizm” na być może i dziesiątki lat. Rosyjski komentator artykułu Poljakowa zauważa, iż w roku 1978 średnie szczeble władzy w ZSRR – zwłaszcza w Ministerstwie Spraw Zagranicznych – zostały już opanowane przez wrogów ustroju tak, że informacja o ponad tysiącu obywateli USA pragnących uzyskać AZYL POLITYCZNY (dokładnie taki) w Związku Radzieckim, nie dotarła w ogóle do otoczenia Breżniewa.
***
Ale wróćmy, w świetle tej tragicznej historii Wspólnoty Jonestown – oraz w świetle średnio tragicznej historii krajów post-socjalistycznych, takich jak Ukraina, Bułgaria czy Litwa, które potraciły ostatnio dobrze ponad jedną dziesiątą swej ludności – do X Zjazdu Słowiańskiego w Kijowie. W czasie nieformalnego spotkania w podkijowskim, nie używanym obecnie sanatorium, w którym byliśmy zakwaterowani, młody, obchodzący akurat swe 27 urodziny Serb z Belgradu przypomniał nam tak zwany Testament Prezydenta wielonarodowościowej Jugosławii, Józefa Broz Tito: „Chrońcie socjalizm jak źrenicę oka, bo gdy go utracicie, to utracicie wszystko”. Jak wiemy, zwierzchnicy krajów socjalistycznych – w pierwszym rzędzie ZSRR oraz Polski – nie uchronili socjalizmu. I many to co mamy, czyli to, co „John Judge” (Joe Holsinger) nazwał „(mega) kontrolę mózgów, która poprzez odrodzenie ‘religijnych wartości amerykańskich lat 1950’, (…) prowadzi do kultu zbiorowego samobójstwa”. (Patrz list Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego „Sojusznicy i wartości” z 30 września br.) W przypadku Europy Wschodniej, jest to „zaprogramowane za Oceanem” samobójstwo narodów głównie słowiańskich, mających bogate tradycje „obszcziny” czyli wspólnoty…
Dlaczego zaś „pobożni Amerykanie” ten samobójczy program tak bardzo hołubią? Na to pytanie odpowiedział mi już ponad dwadzieścia temu, mój nieco starszy kolega, matematyk o rodowodzie polsko-żydowsko-komunistycznym, który się „przechrzcił” jednocześnie i na katolicyzm i na „amerykanizm”, dokumentowany jego paszportem. Jako stały czytelnik nowojorskiej prasy dla intelektualistów, jeszcze w Genewie powiedział mi on po prostu „komunizm (aktywnie budowany w Polsce przez jego rodziców) to rak świata”. A zatem należy wypalać tego raka „ogniem i żelazem” – czyli punktowym, śmiercionośnym napromieniowaniem zarażonych tkanek lub ich wycinaniem skalpelem. I to się robi obecnie bardzo aktywnie, w skali całego globu. Kilka dni temu przedstawiciel Wojska Polskiego w Afganistanie powiedział, w trakcie dziennika TVP, że w niby-kontrolowanych przez polskie oddziały dystryktach, amerykańskie mikro-szwadrony śmierci przystąpiły do „niewidzialnego zabijania” Talibów. Muzułmanie marzą bowiem o „umma” czyli o „wspólnocie”, która jako przejaw totalitaryzmu winna być w świecie zakazana, podobnie jak w Polsce dzisiaj są zakazane wszystkie ugrupowania o charakterze wspólnotowym, zarówno te narodowe („faszystowskie”) jak i te komunistyczne.
Bo ileż to, co zacniejszych, znanych mi – dobrze, średnio lub tylko słabo – osób o ciągotach pro-socjalistycznych, czy tylko prospołecznych, zginęło w Polsce w dziwnych okolicznościach w ostatnich dekadach: Jan Strzelecki (1989), Michał Falzmann (1991), Andrzej Urbańczyk (2001), Daniel Podrzycki (2005). W dekadzie lat 1990 w Jugosławii doliczono się aż ponad czterdziestu „dziwnych morderstw” w najbliższym otoczeniu Slobodana Miloszevicia, przez całą tę dekadę rozpaczliwie broniącego ostatniego w Europie socjalistycznego kraju. A zatem bardzo, bardzo trudno będzie usunąć „antykomunistyczną kataraktę” jaka zasnuła wzrok ludziom nie tylko w Polsce. Aby tego, opisywanego przecież w Ewangeliach, „cudu” odzyskania społecznego wzroku dokonać, trzeba dobrze rozpoznać, gdzie znajdują się zarodzie, narastającego obecnie wręcz lawinowo „bielma na oczach Faryzeuszy nami rządzących”. Ale to już szersza sprawa. Patrz na załączony tekst sprzed 3 lat „Lucyfer zwiedza miasto na wzgórzu Syjon”, na podstawie którego opracowałem mój „dokład” na niedawnym Soborze w Kijowie, a przy okazji na ostatnie publiczne wystąpienie sejmowego filozofa-błazna Janusza Palikota: http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/palikot-tusk-to-kamca-i-zodziej_161576.html.







poliszynel
29 Listopad 2010
Szkoda, że Wikileak nie opublikował dokumentów dotyczących tej amerykańskiej zbrodni. Zamiast tego zapycha internet fałszywkami “made in CIA”.
Gutek
30 Listopad 2010
Na podstawie w/opisanych wydarzen logicznie myslacy jeszcze Polacy winni zastanowic sie nad “polska swiatynia zludzen” i przygotowania nas NA RZEZ lub inna MASAKRE,ktora chce sie wpierw dokonac wlasnymi rekami POLAKOW a gdy to nie wyjdzie dopiero z “pomoca” przyjda nam inni w tym wyksztalceni – domorosli i na zagranicznych uniwersytetach “filozofowie”,doradcy,propagandzisci i wstawieni w narod az po poszczegolne poziomy wladzy ,w tym takze swietnie przygotowani dziennikarze oraz przewodnicy religijni.
Tu mala uwaga: WATPIACY w BOGA, STWORCE TEGO SWIATA ani tez FANATYCZNIE WIERZACY nie zasluguja na to aby im zawierzyc i zaufac,gdy beda nas przekonywac i prowadzic do nikad !
Ludzi mozna omamiac na rozne sposoby w kazdym przedziale wiekowym, wykorzystujac przy tym najnowoczesniejsze sposoby prania mozgow i przekonan, od sekt po najliczniejsze religie ,ktore po ich rozkwicie przeciwstawia sie je do wspolnego wyzynania sie/zabijania w imie “boga” i na rozakz silnych – to widac naocznie od wiekow !
Teraz my jeszcze zyjacy obserwujemy kolejne zjawisko – przeciwstawiania sobie narodow, calych ustrojow i “pierestrojek” w czym biora udzial najmozniejsi tego swiata i wyedukowani,profesorowie, filozofowie na najwazniejszych i zamoznych uczelniach swiata.
PRANIE MOZGOW zaczyna sie juz od przedszkola a konczy na najlepszych uniwersytetach gdzie “hoduje” sie przyszlych naprawiaczy swiata !
Pozwolcie wiec gospodarze i tego portalu (jeszcze malo poczytnego),ze zadam pytania filozofom wspoloczesnym takim wlasnie jak panowie Marek Glogoczowski i Janusz Palikot ustawionych na pranie POLSKICH MOZGOW :
1. Gdzie,kto i jak ich edukowal ?
2. Jakie zlecil i zleca im zadania w ich zyciu i czym maja sie kierowac w ich realizcji (tych celow) ?
3. Co robia widzac NIESPRAWIEDLIWOSC SPOLECZNA i WSZELKIE ZLO OBOJETNIE SKAD ONO PLYNIE, aby jako medrcy wsrod medrcow wspolczesnych oprocz informacji i dzialalnosci organizacyjno propagandowych jednoczyli a nie rozbijali NAROD wsrod ktorego zyja,pracuja,dzialaja – majac na uwadze,tradycje,kulture,religie i wszelka prawde zyciowa ,jak pomagaja wlasnemu narodowi ?!
4. Dlaczego nie doradzaja OGOLOWI NARODOWEMU co czynic aby nie dac sie oglupic przez jeszcze madrzejszych od nich i zawladajacych tym swiatem ?
5. Nie biora udzialu w OGOLNONARODOWYM ZRYWIE PONADPARTYJNYM W RATOWANIU WOLNOSCI I SUWERENNOSCI POLSKI ?
W tym ostatnim punkcie filozof Palikot jest w stanie czynnym wiec “tworzy” (jak i po co przesledzcie) ale filozof Glogoczowski juz na emeryturze tylko informuje,warto aby oprocz tego doradzal co czynic .
Sa jeszcze inni profesorowie na niwie polskiej “po obu stronach barykady WALKI o POLSKE tych tez warto zauwazyc zarowno jednych jak i drugich – tych co wystepuja w tvn jak i tych w Radiiu Maryja.
Dlatego my PROSTACZKOWIE ,baranki boze i owieczki nie chcay isc na zatracenie, czekamy na wszystkie MADROSCI UCZONYCH RADY co czynic aby niedac sie zaskoczyc bronia biologiczna,recepta na smierc, gazem czy smiertelnym zastrzykiem,tym bardziej uderzeniem nuklearnym !
Aby nie dac sie namowic na emigracje czy inne wedrowki ludow a potem
“dorzniecie w jakiejkolwiek rzezni” !
RADZCIE Panie i Panowie ,bowiem nie chcemy jeszcze umierac za rzadow wariatow tego swiata obojetnie w jakim beda przebraniu ,swieckim czy koscielnym .
Mam nadzieje,ze wspolnie cos uradzimy i ZADZIALAMY.
POZDRAWIAM WIERNYCH POLSCE !
Adm
30 Listopad 2010
Panowie, kto nam przetłumaczy i opracuje materiały zawarte na stronie http://www.serendipity.li/waco.html

o zbrodni popełnionej w Waco w Teksasie w której służy amerykańskie żywcem spaliły kilkadziesiąt rodzin z dziećmi, w sumie 74 osoby
Adm
30 Listopad 2010
a obrazek z Wikileaks
strona Wikileaks:
http://mirror.wikileaks.info/
Dariusz Kosiur
1 Grudzień 2010
Mam nadzieję, że lektura tego artykułu nie wywoła wśród Czytelników strachu przed udzieleniem poparcia walce ze światowym syjonizmem-globalizmem i przed udziałem w tej walce.
Nie wolno nam uciec się do zawołania “ratuj się kto może” i chować głowę w piasek myśląc, że jakoś tam w końcu będzie. Mamy obowiązek względem naszych dzieci, względem następnych pokoleń walczyć o polską Polskę, o prawo Polskiego Narodu do samostanowienia. Syjonistyczni bandyci nigdy nie będą w stanie zlikwidować białej rasy, chociaż są w stanie eliminować poszczególne osoby, czy nawet grupy osób.
Przy okazji warto zwrócić uwagę, na fakt, że informacja o zbrodni w Gujanie zaczyna być popularyzowana w Internecie dopiero w ostatnim czasie – dlaczego? Syjonistyczna banda, która ponosi odpowiedzialność za obecny, największy w dziejach świata kryzys gospodarczy (także za poprzednie kryzysy, światowe wojny i rewolucje) zdaje sobie sprawę ze zbliżającego się nieuchronnie końca swojej lichwiarskiej władzy. Wykorzystuje, zatem każdą możliwość do zastraszania ludzi, żeby opóźnić i pomniejszyć naturalną reakcję obronną naszej cywilizacji. Ta reakcja musi nastąpić i paradoksalnie wbrew nadziejom i zabiegom syjonistycznej bandy będzie tym silniejsza im później nastąpi. I tak, jak dla organizmu ludzkiego, którego trawi złośliwy rak, jedynym ratunkiem jest całkowite usunięcie zrakowaciałych komórek, tak dla cywilizacji ludzkiej ratunkiem jest eliminacja wszystkich czynników ją niszczących.
markglogg
1 Grudzień 2010
Pan “Gutek” napisał
Odpowiadam, jako autor artykułu o “Zaprzysiężonym Wrogu homo sapiens”.
Najniebezpieczniejsze są tak zwane “PSYOPS” – tajne operacje CIA/Mossadu/MI6 robienia ludziom wody z mózgów. (Wg. mnie, jako fizyka i to nuklearnego z “podstawowego” wykształcenia, to straszenie DU, CO2, HAARP, oraz od wczoraj Wikileaks do tych PSYOPS należy.)
Natomiast co polecam jako filozof, już z zaawansowanego wiekiem wykształcenia oraz życiowego doświadczenia?
W swym wykładzie na Uniwersytecie w Regensburgu, we wrześniu 2006, papież Benedykt XVI przypomniał opinię niemieckiego filozofa Immanuela Kanta, który u progu Oświecenia utrzymywał, że “musi odrzucić myślenie, aby zrobić miejsce dla wiary”. Idąc śladem tego twórcy Imperatywu Kategorycznego (proszę sprawdzić w google.pl co to jest i do czego to służy) proponuję PROSTACZKOM (tak się sami nazwali) by PRZESTAĆ WIERZYĆ I ZACZĄĆ MYŚLEĆ. Ale ostrzegam, że jak każdy większy wysiłek, to samodzielne myślenie początkowo jest bardzo trudne, ale z czasem dochodzi się do wprawy, z której można mieć dużo satysfakcji.
Gutek
2 Grudzień 2010
Dzieki autorowi za wprowadzenie w ten “wysilek myslenia” ale z myslenia (pozwole sobie zauwazyc) wynika tez i nasz byt – prawda ?
Ci co nie mysla jakis tam byt tez maja- “Pan Bog dal dzien da i pozywienie !”
Takich ci dzisiaj w Poslce wielu ale za malo jest w naszej Ojczyznie FILOZOFOW,ktorzy to wlasnie ,moze nie tyle na folozofie sie silili, co zechcieli wesprzec narod innym dzialaniem !
Kazdy filozof na “niefilozofa” patrzy z gory i ma swoj warsztat myslowy tak urzadzony,ze prostaczka w kazdej chwili “powali” jak szachista grajacy z tym ktory myslenie zakonczyl na warcabach.
Panie AUTORZE trzeba pomoc Polakom w mysleniu,taka pomoc tez sie liczy ale trzeba tez pomoc na inne sposoby.
Nawet najlepsza praca myslowa nie zastapi czynu w czasie i przestrzeni.
Pomoze nam Pan Polakom w czynach ?
Prostaczkowie wiedza,ze praca fizyczna wymaga wysilku i to innego niz myslenie.
Myslenie nie boli choc mawiaja,ze neutrony w mozgu potrafia sie grzac jak procesory w komputerze ale wszystko przeciez mozna schlodzic .
Tak wiec i dla filozofa walniecie prominenta rzadowego w przyslowiowy ” pysk” (filozofow na to stac) dalo by takie “chlodzenie filozoficznego mozgu” – czy tak ?
Co Pan o tym sadzi (?), aby nam prostaczkom wszyscy profesorowie,doktorzy i inni wysoce ksztalceni pomogli zrobic POLSKE WOLNA,NIEPODLEGLA i SUWERENNNA .
Mogli by czy nie (?),przeciez tyle w swoim zyciu nauk pobrali,tyle tez nauk przekazuja nastepnym pokoleniom maja tak ogromny zasob wiedzy ,ktora mozna by spozytkowac na dobre cele pokojowe a nie tylko na “wojenne dochody” .
Czym dzisiaj zajmuja sie profesrowie ,czy aby nie podjudzaniem do klotni narodowych az po wojny wszelkiego rodzaju ?
Taki dla przykladu prof.Gross w Ameryce jaka to “korzysc” nam Polakom i swiatu przysporzyl bedac czolowym klamca o Polakach,czy dajmy na to inni z podobnych co Gross rodow ?
Polska ma tez wybitnych profesorow,doktorow,filozofow we wszelkicg dziedzinach naukowcow i co , odklamuja nas,staja w naszej obronie na najwyzszych forach i piedestalach wladzy ?
Bo ja obserwuje ,ze mocno kula uszy i boja sie prawdy,wola przemilczac a nawet popierac klamstwa !
Jaka to z nich mamy korzysc dla NAS, dla POLAKOW,ze mamy tak wybitnych naukowcow,ktorzy sie boja obcych,a moze to oni wszyscy sa tych samych korzeni rodowych ?! .
Tu jeszcze doloze wyksztalconych duchownych (nie wglebiajac sie w ich osobowosc i pochodzenie),ktorzy to dzialaja na “korzysc” NAS i POlSKI, czy aby napewno ratuja,wspieraja duszyczki polskie ???
Ja, starszy czlowiek troche w swym zyciu przezylem i widzialem ale nigdy na czele walki o dobro,prawde , w niszczeniu CZYNNYM klamstw i wszelkiego zla nie widzialem wibitnie wyksztalconych POLAKOW, co sie z nimi stalo,gdzie oni sa ?
Zawsze to poslugiwano sie PLEBEJUSZAMI,zas cala wyksztalcona smietanka chowala sie po tylach i oczywiscie a jakze do walki zagrzewala i zgrzewa , czesto z roznymi racjami prowadzenia tych walk i to na rozne sposoby ,chocby ostatnia “walka o krzyze”.
Warto wiec nie tylko profesorow i filozofow posluchac ale i z nimi podysktowac nie w salach wykladowych uniwersytetow z uczestnikami studenckiej braci ale wyjsc do ludzi na szerokie forum dyskusyjne, na spotkania ,ktore naprawde moga byc ciekawe i budujace ludzi do dobrych czynow !
Ktos moze powiedziec ,ze sa tacy profesorowie co to “prawdy sie nie boja”. Sa,sa ,wystepuja nawet w Radiu Maryja,na spotkaniach w parafiach – nie bede ich wymienial z nazwiska ,bo dopiero by rozgorzala dyskusja i zarazem “lustracja”, dopisze jednak,ze to jest tylko przekaz i nic wiecej . Dopiero z zywej dyskusji moze wylonic sie obraz tego co narod chce i oczekuje od profesora czy filozofa wspolczesnego.
Dzisiaj cale narody bladza ,potrzebuja swiatlych przewodnikow,baaa ,potrzebuja wodzow w dzialaniach ,potrzebuja kierownikow/dyrektorow narodowych, POLSKICH .
Potrzebuja RZADZACYCH POLAKOW a nie partyjniakow za miche !
Tu wlasnie PROFESOROWIE, FILOZOFOWIE DORADZAJCIE i STANCIE Z CALYM NARODEM w JEDNYM SZEREGU w MARSZU po WOLNA POLSKE !!!
Za to bedziemy was cenic i nagradzac a nie za samo filozoficzne gadanie czy pisanie.
Za to doceni was kazdy prosty czlowiek i poslucha waszych madrosci.
Dziekuje za odpowiedz i glos w dyskusji kazdemu autorowi na danym portalu i forum.
Politycy i rzadzacy tez niech sie nie boja zabierac glosu w dyskusjach.
Zaparszam politykow do dyskusji , ja POLAK.
Radzmy i dzialajmy aby nie dac sie zakuc w ostateczna niewole ,aby nie dac sie gnebic czy zabic przez naszych odwiecznych wrogow .
rheumatoid arthritis
24 Maj 2012
You could definitely see your skills within the work you write.
The sector hopes for even more passionate writers like you who aren’t afraid to mention how they believe. At all times go after your heart.