Przemyślenia Polaka roztropnego na koniec 2010r.

Posted on 31 Grudzień 2010 by

4


Witam w Starym Roku.

Dobiega końca pierwsza dekada nowego wieku, a my ciągle liczymy, że świat zmieni się na lepsze i tam gdzie możemy wtykamy swoje pięć groszy. Nawet nie chcemy być dociekliwi, czy te wszystkie pisane protesty przynoszą jakiś pożytek, bowiem tylko przeświadczenie o naszej sile pozwala nam dalej powielać własne kontry i wierzyć w sprawiedliwy finał. Nawet świadomość, że kraj nie posiada w ostatnim dniu mijającego roku, godnego dla naszego narodu prezydenta, nie przeszkadza w szukaniu ocen i życzenia bliskim i sobie lepszej przyszłości.

Zachwyty i samouwielbienie władzy mnie nie interesuje. Komorowski mimo, że zamieszkał w Belwederze, to nawet gdyby sobie wąsy wydłużył do samej ziemi, to i tak nie będzie przypominał Piłsudskiego, bowiem nie ten gen i nie ta żona. Ludek z Wisły może mu nawet w d..ę włazić, to i tak nie zmieni to jego arogancji do tego narodu. Miał pilnować żyrandoli i robi to, a teraz oczekuje aprobaty, że będzie to czynił w kilku pałacach. Zresztą teraz chciałby, by emeryci powinni mu być szczególnie wdzięczni, za chęć nowelizacji niekorzystnej dla nich ustawy, którą zresztą kilka dni temu bez szemrania podpisał. Jednym słowem, co wybrano, to jest.

Boleję nad naszym słabym państwem. Oznak tej choroby nie tylko nie próbuje się leczyć, to one jeszcze z każdym dniem nawarstwiają się. Z każdym dniem, staje się coraz bardziej oczywistym, że zaniechanie wielu procedur doprowadziło do tragedii smoleńskiej. Oczywiście są winni z premierem i Klichem na czele, ale winny jest również ten cały system, który tak zażarcie wdrażają politycy od 20 lat. Po wielu miesiącach okazało się, że bliższa prawdy jest komisja Macierewicza, a oficjalna propaganda usiłuje wycofać się z dotychczasowych kłamstw .Nawet byli wojskowi wycofują się ze swoich dotychczasowych ocen. Propaganda w polityce zagranicznej i na rynku wewnętrznym nie tylko nas ośmiesza, ale zaczyna wywierać wymierny wpływ na stan naszej gospodarki. Jeżeli bowiem godzimy się na opluwanie Białorusi, to inni zajmują nasze miejsce i nie zawracają sobie głowy Łukaszenką, bowiem komuś muszą sprzedawać swoje towary, a my dodatkowo będziemy dopłacać do nowej fali imigracji. Zresztą niewiele różnimy się od Białorusi, bowiem nasza wolność słowa jest podobna do tej w Mińsku/ możemy pogadać sobie między sobą/, a wyniki wyborów i rządy jednej partii niczym nas nie różnią. Inna jest tylko fasada propagandowa, ale i ona kiedyś się skończy. A różnica jest taka, że Łukaszenka nie wyprzedał majątku narodowego i dlatego jest ścigany.

Gdy w lecie pociągi się spóźniały, to nie było protestów, bowiem było cieplej i łatwiej można było dotrzeć innymi środkami. Prezesa PKP wszyscy znali od kilku lat i wiedzieli, że prochu nie wymyśli, a że dopiero teraz go odwołano, to wynika jedynie z tego hasła RWD, bowiem następca nie tylko nic nie poprawi, ale może mieć pech i będzie jeszcze gorzej. Wszystko w rękach opatrzności. Zresztą, kto powiedział, że w dobie komputerów, trzeba pchać się na zamarznięte tory. Wystarczy, abyśmy zabezpieczyli linię Bruksela- Moskwa, a inne mogą poczekać do wiosny.

Niestety opatrzność odwróciła się od Tuska. Mimo początkowych sukcesów w stosunkach z Putinem / ten niedźwiadek na miejscu katastrofy przypadł do gustu tylko jego klakierom / w ostateczności okazało się, że na koniec roku zaczęły się schody. Rosjanie z Niemcami swoje ugrali, rura buduje się mimo, że nasza prasa nic o tym nie pisze, a Merkel w spokoju ducha robi swoje. Jeżeli dzisiaj słucham oburzenia Tuska, to, to robi na mnie takie samo wrażenie, jak zawołanie Komorowskiego- zgoda buduje. Już Wyspiański pisał-” miałeś chamie złoty róg”. Po zdobyciu władzy trzeba było rządzić w interesie Polski, a nie innych, więc teraz ta równia pochyła musi sięgnąć dna. Jeżeli nastąpi to za czasów Kaczora i Macieresku, to będzie wesoło.

Zresztą już nieraz w historii bywało, że państwa, których władze żyły tylko swoimi sprawami i nie przewidywały wprzód, nigdy nie miały sukcesów i musiały upaść. Jeżeli mimo przykrych doświadczeń nie chcemy zrozumieć, że rzeki zawsze płyną z góry w dół i w pewnych porach roku tej wody jest nadmiar, to musimy obserwować nasze władze nad wałami i na niekończących się publicznych blagierstwach. Jeżeli dziś w ciągu każdej sekundy zadłużamy się o 3 tys. PLN, to kiedyś nastąpi bankructwo, a nasi przywódcy będą nas przekonywać, że pod innymi rządami będzie nam lepiej.

Sięgam pamięcią do początku tego mijającego roku i szukam zdarzeń, które nam się udały. Autostrad nie ma , bezrobocie rośnie, młodzi ludzie opuszczają kraj, zmniejsza się ilość ludności, zmniejszają się emerytury, a my nawet dobrze nie potrafimy zagłosować. A my ta reszta społeczeństwa, jak zwykle milczymy, krzątając się wokół własnych problemów. Czekamy, że przyjdzie ten przysłowiowy walec i wszystko wyrówna i będzie wielka szczęśliwość. Całe szczęście, że my wciąż pozostajemy piękni i młodzi.

A może najbliższa podwyżka podobnie, jak przed laty zdmuchnie to wszystko? A trzeba pamiętać, że to, co od Nowego Roku to tylko wstęp. Najbliższy rok, to będzie początek wielkiej inflacji, a nasze emerytury po przeliczeniu będą poniżej minimum socjalnego na zachodzie.

Ale do tego mamy byle, jaką opozycję. A mądre głosy z trudem przebijają się w gęstwinie internetowej. Jednak nie gaśmy ducha. Piszmy i czytajmy. Wieczne okłamywanie też musi mieć swój koniec. Kiedyś wydawało się, że Związek Radziecki nie padnie, więc nawet, gdy rząd i opozycja  są żywotnie zainteresowani, żeby broń Boże, na scenie nie pojawiła się żadna alternatywa polityczna, to i ich koniec też się zbliża. Jeżeli nawet oni tego nie chcą widzieć, to my szukajmy tych oznak i pomagajmy losowi. Dlatego życzę sobie i wszystkim  optymistom  na Nowy Rok, żeby przynajmniej gorzej nie było i abyśmy zdrowi byli.

Zdrowia i pomyślności.

JL

Posted in: Polityka