Witam w Starym Roku.
Dobiega końca pierwsza dekada nowego wieku, a my ciągle liczymy, że świat zmieni się na lepsze i tam gdzie możemy wtykamy swoje pięć groszy. Nawet nie chcemy być dociekliwi, czy te wszystkie pisane protesty przynoszą jakiś pożytek, bowiem tylko przeświadczenie o naszej sile pozwala nam dalej powielać własne kontry i wierzyć w sprawiedliwy finał. Nawet świadomość, że kraj nie posiada w ostatnim dniu mijającego roku, godnego dla naszego narodu prezydenta, nie przeszkadza w szukaniu ocen i życzenia bliskim i sobie lepszej przyszłości.
Zachwyty i samouwielbienie władzy mnie nie interesuje. Komorowski mimo, że zamieszkał w Belwederze, to nawet gdyby sobie wąsy wydłużył do samej ziemi, to i tak nie będzie przypominał Piłsudskiego, bowiem nie ten gen i nie ta żona. Ludek z Wisły może mu nawet w d..ę włazić, to i tak nie zmieni to jego arogancji do tego narodu. Miał pilnować żyrandoli i robi to, a teraz oczekuje aprobaty, że będzie to czynił w kilku pałacach. Zresztą teraz chciałby, by emeryci powinni mu być szczególnie wdzięczni, za chęć nowelizacji niekorzystnej dla nich ustawy, którą zresztą kilka dni temu bez szemrania podpisał. Jednym słowem, co wybrano, to jest.
Boleję nad naszym słabym państwem. Oznak tej choroby nie tylko nie próbuje się leczyć, to one jeszcze z każdym dniem nawarstwiają się. Z każdym dniem, staje się coraz bardziej oczywistym, że zaniechanie wielu procedur doprowadziło do tragedii smoleńskiej. Oczywiście są winni z premierem i Klichem na czele, ale winny jest również ten cały system, który tak zażarcie wdrażają politycy od 20 lat. Po wielu miesiącach okazało się, że bliższa prawdy jest komisja Macierewicza, a oficjalna propaganda usiłuje wycofać się z dotychczasowych kłamstw .Nawet byli wojskowi wycofują się ze swoich dotychczasowych ocen. Propaganda w polityce zagranicznej i na rynku wewnętrznym nie tylko nas ośmiesza, ale zaczyna wywierać wymierny wpływ na stan naszej gospodarki. Jeżeli bowiem godzimy się na opluwanie Białorusi, to inni zajmują nasze miejsce i nie zawracają sobie głowy Łukaszenką, bowiem komuś muszą sprzedawać swoje towary, a my dodatkowo będziemy dopłacać do nowej fali imigracji. Zresztą niewiele różnimy się od Białorusi, bowiem nasza wolność słowa jest podobna do tej w Mińsku/ możemy pogadać sobie między sobą/, a wyniki wyborów i rządy jednej partii niczym nas nie różnią. Inna jest tylko fasada propagandowa, ale i ona kiedyś się skończy. A różnica jest taka, że Łukaszenka nie wyprzedał majątku narodowego i dlatego jest ścigany.
Gdy w lecie pociągi się spóźniały, to nie było protestów, bowiem było cieplej i łatwiej można było dotrzeć innymi środkami. Prezesa PKP wszyscy znali od kilku lat i wiedzieli, że prochu nie wymyśli, a że dopiero teraz go odwołano, to wynika jedynie z tego hasła RWD, bowiem następca nie tylko nic nie poprawi, ale może mieć pech i będzie jeszcze gorzej. Wszystko w rękach opatrzności. Zresztą, kto powiedział, że w dobie komputerów, trzeba pchać się na zamarznięte tory. Wystarczy, abyśmy zabezpieczyli linię Bruksela- Moskwa, a inne mogą poczekać do wiosny.
Niestety opatrzność odwróciła się od Tuska. Mimo początkowych sukcesów w stosunkach z Putinem / ten niedźwiadek na miejscu katastrofy przypadł do gustu tylko jego klakierom / w ostateczności okazało się, że na koniec roku zaczęły się schody. Rosjanie z Niemcami swoje ugrali, rura buduje się mimo, że nasza prasa nic o tym nie pisze, a Merkel w spokoju ducha robi swoje. Jeżeli dzisiaj słucham oburzenia Tuska, to, to robi na mnie takie samo wrażenie, jak zawołanie Komorowskiego- zgoda buduje. Już Wyspiański pisał-” miałeś chamie złoty róg”. Po zdobyciu władzy trzeba było rządzić w interesie Polski, a nie innych, więc teraz ta równia pochyła musi sięgnąć dna. Jeżeli nastąpi to za czasów Kaczora i Macieresku, to będzie wesoło.
Zresztą już nieraz w historii bywało, że państwa, których władze żyły tylko swoimi sprawami i nie przewidywały wprzód, nigdy nie miały sukcesów i musiały upaść. Jeżeli mimo przykrych doświadczeń nie chcemy zrozumieć, że rzeki zawsze płyną z góry w dół i w pewnych porach roku tej wody jest nadmiar, to musimy obserwować nasze władze nad wałami i na niekończących się publicznych blagierstwach. Jeżeli dziś w ciągu każdej sekundy zadłużamy się o 3 tys. PLN, to kiedyś nastąpi bankructwo, a nasi przywódcy będą nas przekonywać, że pod innymi rządami będzie nam lepiej.
Sięgam pamięcią do początku tego mijającego roku i szukam zdarzeń, które nam się udały. Autostrad nie ma , bezrobocie rośnie, młodzi ludzie opuszczają kraj, zmniejsza się ilość ludności, zmniejszają się emerytury, a my nawet dobrze nie potrafimy zagłosować. A my ta reszta społeczeństwa, jak zwykle milczymy, krzątając się wokół własnych problemów. Czekamy, że przyjdzie ten przysłowiowy walec i wszystko wyrówna i będzie wielka szczęśliwość. Całe szczęście, że my wciąż pozostajemy piękni i młodzi.
A może najbliższa podwyżka podobnie, jak przed laty zdmuchnie to wszystko? A trzeba pamiętać, że to, co od Nowego Roku to tylko wstęp. Najbliższy rok, to będzie początek wielkiej inflacji, a nasze emerytury po przeliczeniu będą poniżej minimum socjalnego na zachodzie.
Ale do tego mamy byle, jaką opozycję. A mądre głosy z trudem przebijają się w gęstwinie internetowej. Jednak nie gaśmy ducha. Piszmy i czytajmy. Wieczne okłamywanie też musi mieć swój koniec. Kiedyś wydawało się, że Związek Radziecki nie padnie, więc nawet, gdy rząd i opozycja są żywotnie zainteresowani, żeby broń Boże, na scenie nie pojawiła się żadna alternatywa polityczna, to i ich koniec też się zbliża. Jeżeli nawet oni tego nie chcą widzieć, to my szukajmy tych oznak i pomagajmy losowi. Dlatego życzę sobie i wszystkim optymistom na Nowy Rok, żeby przynajmniej gorzej nie było i abyśmy zdrowi byli.
Zdrowia i pomyślności.
JL







Adm
31 Grudzień 2010
Pochodzenie ‘etnicznie polskie’
Tadeusz Sobolewski
Piotr Skulski, kandydat na prezydenta Warszawy, dyrektor festiwalu “Sputnik nad Polską” żąda od redakcji “Gazety Wyborczej” opublikowania sprostowań, przeprosin oraz 2 mln zł zadośćuczynienia.
Wstyd mi za współorganizatora “Sputnika”
Piotr Skulski uważa, że pomówił go Tadeusz Sobolewski w felietonie “Wstyd mi za współorganizatora Sputnika”, który ukazał się w “Gazecie Wyborczej” z 23.11.2010 r.
W licznych pismach do redakcji Skulski zażądał opublikowania sprostowań (nie wskazując jednak ich treści), oświadczenia z przeprosinami oraz zapłaty zadośćuczynienia w kwocie 2 mln złotych
“Za naszą nędzę, rozpacz, łzy/ posady i srebrniki służy Brukseli sfora – psy/ Jak stare bolszewiki…”
Co to jest? Wierszyk Bohdana Poręby, reżysera filmowego, wsławionego kiedyś filmem “Hubal”, w latach 70. i 80. twardego reprezentanta tzw. nacjonalkomunistów, partyjnych nacjonalistów kojarzonych z “partyzantami” gen. Moczara. Ich szturmowym oddziałem było stowarzyszenie Grunwald. W latach 70. Poręba, nieprzyjaciel zespołów filmowych Wajdy i Różewicza, był postrachem kolaudacji, na których z ramienia partii pouczał, czym jest prawdziwy patriotyzm. W stanie wojennym rej wodził niesławnej naradzie w sprawie “Przesłuchania” Bugajskiego, na której postulowano zniszczenie negatywu tego filmu.
Dlaczego do tego wracam? Bo mi wstyd
Formacja “endokomunizmu” ujawniła się całkiem niespodziewanie podczas trwania Festiwalu Filmów Rosyjskich “Sputnik nad Warszawą”. Na tym świetnym skądinąd festiwalu byłem jednym z jurorów, obok Andrzeja Żuławskiego i Anity Piotrowskiej z “Tygodnika Powszechnego”.
Za późno było na jakąkolwiek reakcję z naszej strony, gdy znaleźliśmy na stronie internetowej “Wierni Polsce suwerennej” cytowaną tu “Rotę” Bohdana Poręby: “Powstaje z kolan rodak nasz/ Już słychać głos narodu/ Rejtan – Piotr Skulski trzyma straż/ I wzywa do pochodu”.
Piotr Skulski jest dyrektorem zarządzającym festiwalu Sputnik. I – jak się okazało – kandydatem na prezydenta Warszawy z ramienia ugrupowania Polska Patriotyczna. W jego programie wyborczym obok ogólników i antyunijnych frazesów jeden punkt zwraca uwagę. Ale on wystarcza za całą charakterystykę tej formacji: warunkiem kandydata musi być “pochodzenie etniczne polskie”.
To się nazywa rasizm, a nie patriotyzm. Wśród sympatyków ruchu, obok Poręby – Stanisław Michalkiewicz, felietonista “Naszego Dziennika” i Radia Maryja.
Śledzenie tej paradoksalnej ideologicznej kombinacji – sojuszu komunizmu z narodowym szowinizmem – samo w sobie byłoby nawet zajmujące, gdyby nie fakt, że zostaliśmy w to bagienko mimowolnie wtrąceni i potraktowani przez organizatorów jak “użyteczni idioci”. We wstępie do katalogu Sputnika chwalą festiwal ministrowie spraw zagranicznych i ministrowie kultury Polski i Rosji, prezydent Federacji Rosyjskiej, prezydent Warszawy, szefowa PISF, szef Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Od początku wspierał ten festiwal ceniony wiceminister spraw zagranicznych, który zginął w katastrofie w Smoleńsku, Andrzej Kremer. Wśród partnerów i patronów medialnych Sputnika – obok “Gazety” – “Tygodnik Powszechny”, “Newsweek”, “Krytyka Polityczna”, Teatr Polonia. Wśród gości – czołówka niezależnej krytyki rosyjskiej, przyjaciele polskiego kina, szef gildii krytyków Andriej Płachow, wybitna krytyczka, autorka monografii Wajdy, Irina Rubanowa. Dobre towarzystwo. Ale żadna z tego pociecha. Wszyscy zostaliśmy oszukani.
Piotr Skulski był znany dotąd jako obrotny menedżer sprowadzający do Polski rosyjskie zespoły, chór Aleksandrowa i chóry cerkiewne, twórca festiwali rosyjskich filmów w Polsce i polskich w Rosji, dystrybutor wartościowego rosyjskiego kina. Jego niewątpliwą zasługą jest przełamywanie kulturalnej izolacji Polski i Rosji. Ale jego poglądy i filiacje przestały być sprawą prywatną w momencie, gdy zostały publicznie ujawnione, włączone do wyborczej gry.
To jakaś zadziwiająca schizofrenia ideowa, bo przecież program tego festiwalu, jego przesłanie, wymowa nagrodzonych filmów – takich jak “Półtora pokoju” o Josifie Brodskim czy punkowe “Ja” o prześladowaniach inności przez milicyjną władzę – są dramatycznym ostrzeżeniem przed takimi postawami i taką mentalnością, jaką reprezentuje ruch Patriotycznej Polski, w który wpisał się Skulski.
Jak z tego wybrnąć? Jak nie zaprzepaścić cennej imprezy kulturalnej? Co dalej robić ze Sputnikiem? Nie wiem. Jestem tylko winien naszym czytelnikom i widzom festiwalu ten gorzki komentarz.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Komentarz
To czego jest im wstyd? Pochodzenia?
OBRONA POLSKA
31 Grudzień 2010
Popatrz, popatrz jak oni sie boja .
Ale to dobrze ,moze zaczna pakowac walizki jak w 1968 roku .
Hej kto Polak ……… !!!
senior A.P.
1 Styczeń 2011
Zapraszam do dyskusji na forum portalu:
http://www.pg.home.pl
aga
4 Styczeń 2011
Komorowski mimo, że zamieszkał w Belwederze, to nawet gdyby sobie wąsy wydłużył do samej ziemi, to i tak nie będzie przypominał Piłsudskiego, bowiem nie ten gen i nie ta żona’
co za bzdury: dokladnie ten sam gen on chrabja/ pisownia celowa/ pseudo komorowski i ginet selman pseudonim Pilsudas. Podobnie jak zony :chazarka Aleksandra Szczerbin/ska to może nawet protoplastka tej aktualnej przeziowej