Strona MARKA GŁOGOCZOWSKIEGO

Symbole religii NWO i ich żydo-twórcy

Pan Krzysztof Cierpisz z nie-polskiego Lundu (autor ciekawego – jako ze „odlotowego” – opracowania na temat inscenizacji rozbicia się „bliźniaka” prezydenckiego TU 154 w Smoleńsku), zastanawia się czy w przyszłości Czerwona Gwiazda Lucyferian nie zastąpi Czarnego (względnie Brązowego) Krzyża Krzyżowców. Podaje on przy okazji link do publicznej wypowiedzi jakiegoś księdza z okazji „usuniecie Polskiego (od kiedy jest on ‘polski’?) Krzyza ze Zwirowiska”

From: Krzysztof Cierpisz
Subject: Gwiazda zastąpi Krzyż
http://www.youtube.com/watch?v=vYo6AdTdf30

Słuchając tej znamiennej dla Rozumu Kleru wypowiedzi o zagrożeniu dla Polski w postaci

a. Gwiazdy Pięcioramiennej wciąż obecnej na pomnikach Armii Czerwonej, oraz b. Korony z 12 gwiazd na fladze UE,  pomyślałem sobie, iż w seminariach duchownych przyszli księża raczej zajmują się puszczaniem bąków niż solidnymi studiami tekstów Nowego Testamentu.

Nowy Testament to przecież podstawa zaplanowanego przed dwoma tysiącami lat Nowego Światowego Porządku, czyli w języku globalistów NWO.

By nie być tutaj gołosłownym, poszukałem trochę w Internecie i oto co znalazłem:

ad a.

Najciekawszy tekst nt. złowrogiej (dla kleru) Czerwonej Gwiazdy Komunistów znajdujemy w Apokalipsie 22, 16:
Ja, Jezus, posłałem mojego anioła, by wam zaświadczyć o tym, co dotyczy Kościołów. Jam jest Odrośl i Potomstwo Dawida, Gwiazda świecąca, poranna.
A więc to sam Jezus z Nazaretu, ręką piszącego swe psychodeliczne „Objawienie” św. Jana, przekazał nam z Zaświatów wiadomość, że o swym istnieniu będzie nam przypominał świecąc na bezchmurnym niebie jako Jutrzenka, Gwiazda Poranna, czyli planeta Wenus, kojarząca się z boginią miłości niekoniecznie platońskiej, jako iż po łacinie nazywa się ona Wenera.

Co więcej, w tym „diabelskim” Internecie możemy wyczytać, że: „W dawnym Rzymie termin Lucyfer stosowany był przez astrologów do określenia Gwiazdy Porannej, czyli planety Wenus (Wenery) … Słowo było najprawdopodobniej dosłownym tłumaczeniem greckiego phosphoros (Φώσφορος) – “niosący światło”. (Współczesne słowniki podają, iż do dzisiaj określenie ‘lucyfer’ dla planety Wenus używane jest w językach wywodzących się z łaciny, np. we francuskim i włoskim – MG.)  W nomenklaturze chrześcijańskiej imię to pojawiło się najprawdopodobniej po raz pierwszy w łacińskim przekładzie Biblii dokonanym pod koniec IV w. n.e. przez św. Hieronima ze Strydonu, zwanym Wulgatą. Znajduje się ono w Księdze Izajasza 14,12. W oryginalnym tekście hebrajskim występuje ono jako helel ben-szachar (הילל בן שחר po hebrajsku). Helel oznacza planetę Wenus, zaś ben-szachar to świetlisty syn poranka.

Po tym wyjaśnieniu symbolicznego znaczenia Czerwonej Gwiazdy,  anonimowy autor internetowego wpisu dodał: „dla mnie tam Lucyfer to pozytywna postać związana z rozumem i wiedzą, nie jest groźny, chyba że się ktoś go za bardzo boi (boi się poznania jako takiego) ja mam z nim dobry układ”.

No i mamy go, czerwonego diabła którego symbole od 75 już lat złowieszczo świecą na wierzchołkach czterech wież Kremla.

Poniższy link wskazuje do jakiego stopnia ten “lucyfer”, czyli planeta Wenus, jest związana z chrześcijańskimi rytuałami:

Planeta Wenus tajemnicą święta Przemienienia Pańskiego

Przy okazji. Sprawdziłem jak to jest z tym Pentagramem, w który została wrysowana Czerwona Gwiazda. Wynikło, że dopiero “pentagram odwrócony” kojrzony był z diabłem, do XV wieku pentagram “komunistyczno-rzymski” był  znakiem pomyślności:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Pentagram

——————————————————–

ad b.

Jeśli chodzi o równie złowieszczą „obręcz z 12 złotych gwiazd, która zadusi Polskę” (proszę posłuchać księdza straszącego lud na Żwirowisku http://www.youtube.com/watch?v=vYo6AdTdf30 ), to jest to nic innego jak…

Sztandar Maryi (oczywiście Zawsze Dziewicy)

Autorem projektu przyjętego przez Radę Europy był Arsene Heitz z Alzacji. Gdy odpowiedzialny za sprawę flagi europejskiej dyrektor służb prasowych Rady Europy Paul Lévy zaproponował mu zrobienie projektu, Heitzowi przyszło na myśl umieszczenie na fladze dwunastu gwiazd z Cudownego Medalika, znanego z objawień Matki Bożej św. Katarzynie Labouré w Paryżu (1830 r.), i umieszczenie ich na tle koloru maryjnego. Europejska flaga jest więc w zamyśle jej twórcy sztandarem Maryi, do której Kościół odnosi słowa biblijnej Księgi Apokalipsy św. Jana: “Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, 1). … (Paul) Lévy od początku zdecydowany był na “projekt maryjny” i starał się go przeforsować, unikając jednak odwoływania się do jego znaczeń religijnych. Przed głosowaniem w Komitecie Ministrów Robert Schuman i Konrad Adenauer modlili się razem w katedrze w Strasburgu przed znajdującą się tam figurą Niepokalanej w koronie złożonej z dwunastu gwiazd. Gdy 21 października 1956 r. po raz pierwszy na gmachu publicznym zawisła flaga europejska, budynkiem tym była właśnie strasburska katedra.

No i co, nie zamienia się nagradzana oklaskami mowa kapłana na Żwirowisku w mowę antychrysta, który straszy wiernych opowiadaniem, że „korona maryjna” na sztandarze Europy wręcz udusi Polskę? (Mnie ten sztandar UE się nie podoba, ale to z całkiem innego powodu, mianowicie zbyt przypomina mi on zdradziecką szatę czarnoksiężnika – MG)

————————————————

Ad c.

Znaczenie krzyża

Krzyż jest symbolem triumfu dobra. Przez jego cierpienia na krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa zmyć grzechy ludzkości, podbił diabeł, śmierć i otworzył drogę do życia wiecznego dla człowieka. Krzyż jest świadectwem nieskończonej miłości Boga do grzesznego człowieka. Ale krzyż jest czymś więcej niż tylko symbol, ale posiada władzy duchowej.

Takie oto tłumaczenia (z angielskiego) znaczenia Krzyża Pańskiego możemy wyczytać dzięki Google.pl. Patrząc jednak z „lucyferianskiego” (tzn. dyktowanego przez Rozum i Wiedzę) punktu widzenia, to coś tutaj więcej niż „nie gra”. Ukrzyżowanie Jezusa z Nazaretu czyimż było bowiem triumfem? Przecież likwidacja, okrutną metodą ukrzyżowania osoby Rozumnej, odważającej się przekazywać innym swe cierpkie spostrzeżenia, jest złem samym w sobie, a zatem w jaki sposób to starożytne drewniane narzędzie tortur stało się symbolem dobra? Około pięćset lat temu William Szekspir zauważył, że istnieje martwy fetysz, który „zmienia złe na dobre, czarne na białe i podłe na szlachetne”, a jest nim po prostu Złoto oraz Pieniądz. Czy zatem krzyż, jako symbol Dobra, nie pojawił się wśród chrześcijan w V wieku jako wynik suto podsypanej złotem korupcji poznawczej starożytnego kleru?

Świecący nad ranem w bezchmurne noce „lucyfer Jezus” nauczał, że „po owocach ich poznacie ich”. I rzeczywiście, po zwycięstwie „Solidarności krzyżowników”, pieniądz jako marksowski „uniwersalny rajfur”, w postaci choćby polskich złotych (które za bezbożnych czasów PRL były pozbawione większej wartości), błyskawicznie odzyskał swą pełną Moc Sprawczą Budowniczego NWO. A zatem „wojownicy Krzyża”, choć w swym zaślepieniu często nie są tego świadomi, stanowią po prostu forpocztę systemu rządów Mamona, Boga Jedynego nie tylko Fenicjan oraz Żydów, ale i wszystkich na świecie Chciwców. „Przez krzyż do Bogactw i Pieniędzy” – i to bardzo dużych – to było zawołanie co znaczniejszych Zakonów Krzyżowych, a i dzisiaj od tego hasła się nie odżega ani Watykan ani „III Rzym” jakim chciała by być Moskwa. (Obecny patriarcha Wszechrusi Cyryl I to multimilioner*, który zrobił fortunę we wczesnych latach 1990 na imporcie do Rosji wódki, samochodów a w szczególności papierosów. Skądinąd na tym osobistym przykładzie moskiewskiego patriarchy widać jak podłych metod używały zakulisowe siły NWO by odbudować ekonomiczną potęgę kościołów na całym obszarze post-sowieckim, Polskę w ten proceder oczywiście włączając.)

*Patrz: “Importation of cigarettes. Journalists of the newspapers Kommersant and Moskovskij Komsomolets accused Kirill of profiteering and abuse of the privilege of duty-free importation of cigarettes granted to the Church in the mid-1990s and dubbed him “Tobacco Metropolitan”. The Department for External Church Relations was alleged to have acted as the largest supplier of foreign cigarettes in Russia Kirill’s personal wealth was estimated to be $1.5 billion by sociologist Nikolai Mitrokhin in 2004, and at $4 billion by The Moscow News in 2006.”

—————————————————————–

Punkt d.

Kto zaś wymyślił, że męczeństwem Jezusa na krzyżu będzie można zakamuflować machlojki żydo-twórców NWO?

Tu wciąż pozostaje nierozpoznana rola „ucznia czarnoksiężnika” – czyli ucznia rabina Gamaliela – znanego chrześcijanom jako Apostoł-Samozwaniec Paweł. 15 września br. pan „zbig”, sadząc po adresie internetowym zapewne z KUL, napisał do mnie:

„A jak Pan interpretuje “nawrócenie Szawła” i przeobrażenie się w św. Pawła?
Bardzo by nas to ciekawiło…”

Sprawa jest tutaj bardzo prosta i jako na model zachowania się „zakulisowego Sanhydrynu” przed dwoma tysiącami lat warto wskazać na współczesne metody walki z niepożądanymi ruchami społecznymi. „Jak nie potrafisz pobić ich, to się do nich przyłącz”. Pod tym hasłem, po przegranej wojnie w Wietnamie,  w połowie lat 1970-tych rozpoczęła się wymyślona przez Zbiga Brzezińskiego „epoka konwergencji” ustrojów kapitalistycznych oraz socjalistycznych. Wtedy to pojawił się słowiański papież, który napisał/podpisał nie tylko encyklikę „Laborem exercens” ale i „Solicitudo res socialis”.  I w zaledwie 15 lat później reżymy socjalistyczne zaczęły raptownie znikać z powierzchni Ziemi. Na podobnej zasadzie przebiegła kariera apostolska Szawła/Pawła. Jego nagłe “nawrócenie na drodze do Damaszku” było przecież wyreżyserowanym teatralnym chwytem z udawaniem chwilowej ślepoty. A historia „uwierzytelnienia misji Szawła”, przez zakamuflowanego wśród chrześcijan w Damaszku agenta Sanhydrynu Ananiasza, to przecież „klasyka” sprawnego działania tajnych służb od lat już tysięcy:

Ale jesteśmy jeszcze w Damaszku; i oto przychodzi Ananiasz na ulicę Prostą. Puka do bramy domu Judy, u którego mieszkał Szaweł.

„Szawle, bracie – rzekł wchodząc – Pan Jezus, który ci się ukazał na drodze, przysyła mię, by ci wzrok przywrócić i Duchem Świętym ożywić”. I włożył nań ręce i opadły łuski z oczu jego, a wstawszy ochrzczon jest.” Czyli pełen teatr.

Zaś dalszy ciąg „cudownego wyboru”, przez kolejne Sobory biskupów, do rozpowszechniania wśród chrześcijan tekstów samozwańczego apostola Pawła/Szawła – czyli jego “listów” ziejących nienawiścią do ludzi Wiedzy oraz Rozumu — to nic innego jak systematycznie powtarzana od stuleci historia niedawnego demokratycznego wyboru „tytoniowo-samochodowo-alkoholowego metropolity” Cyryla I-go na Patriarchę Wszechrusi (patrz komentarz powyżejdo pkt. c.)

Czy chwatit’ „lucyferiańskiech objaśnień” zarówno starożytnych jak i współczesnych historii budowy Nowego Światowego porządku (NWO) przez „sługi boże”?

———————————

Post Scriptum. Otrzymałem jeszcze jeden istotny komentarz do niniejszego opracowania symboliki NWO:

Pan “M.B.” komentując me pytanie, “Czy zatem krzyż, jako symbol Dobra, nie pojawił się wśród chrześcijan jako wynik suto podsypanej złotem korupcji poznawczej starożytnego kleru?”

zauważył:

Nie, nie w taki sposób – nastąpiło tzw. zmartwychwstanie Chrystusa, co wyjaśnił ów św. Paweł w liście do Koryntian:

(1 Kor 15,12-20)
Jeżeli głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstają, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa. Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach. Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie. Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania. Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli.

Ewentualną perspektywę ”dobroci” zmartwychwstania każdy musi oceniać według własnych wyobrażeń co to jest “dobre życie”. W moim przpadku bardzo bym sobie nie życzył, aby ktoś mnie z grobu wyciągał. Żebym musiał jeszcze raz żyć i jeszcze raz robić to, co już kiedyś robiłem? A jak się nie podoła wyzwaniom, którym skutecznie stawiało się czoła w życiu przeszłym, zwłaszcza w młodym wieku? Przecież to będzie blamaż i zupełny brak satysfakcji ze wznowionego życia. A w dodatku  to będzie musiało być STRASZNIE NUDNE. Lepiej w swym aktualnym życiu robić coś ciekawego i pożytecznego (na przykład starać się robić durni z leniwych biskupów), niż bezmyślnie onanizować się marzeniem o życiu wiecznym – bo to po prostu niezdrowo i jak dotąd z tej wiary nic pozytywnego (oprócz opasłych brzuchów księży) nie wynikło.

Z teologiczno-filozoficznym (p)ozdrowieniem,

Marek Głogoczowski

www.zaprasza.net/mglogo

Gdańsk, dnia 20.09.2010

Dla zainteresowanych historią Polski (i Euroazji) przypominam, że umieszczony w moim logo obrazek przedstawia zaadoptowany przez 4 Pułk Piechoty Strzelców Podhalańskich “krzyżyk niespodziany“, występujący jako ornament starych chałup góralskich na Podhalu. Słowianie nazywali ten indo-europejski ornament “kołowrót“, jako iż jest to znak dynamiczny, reprezentujący nigdy nie kończące się (i nie mającego jakiegoś wyraźnego początku), cykliczne KOŁO ŻYCIA, zjawisko biologiczne całkowicie niezrozumiałe dla wyznawców wszystkich religii “abra(ha)micznych”, wyraźnie biorących swój prestiż z bezustannych zapewnień kleru, że świat miał swój POCZĄTEK, a zatem i niechybnie nastąpi KONIEC ŚWIATA. Ten “kołowrót życia” (w formie zarówno prawo jak i lewoskrętnej) przestał być  emblematem Strzelców Podhalańskich dopiero w roku 1945. Symbol swastyki był także znakiem rozpoznawczym pierwszych chrześcijan, w rzymskich katakumbach co najmniej do końca XIX wieku ponoć zachowanych było blisko tysiąc takich znaków, symbolizujących „dynamiczne” – jako że pobudzające do refleksywnego myślenia – światło promieniujące ze wszystkich Czterech Ewangelii. Ten zakazany obecnie symbol znajdujemy w wystroju niektórych starych kościołów, np. na murze kolegiaty w Kruszwicy „Powtarza się tutaj szczególnie motyw (greckiego) krzyża, my wytropiliśmy na południowej ścianie znak w kształcie zamkniętej swastyki – prastarego symbolu solarnego (tzw. crux gammata). Swastyka, zwana “wirującym krzyżem”, była dla chrześcijan znakiem chroniącym przed szatanem.”

8 Responses “Strona MARKA GŁOGOCZOWSKIEGO” →
  1. Marku, nie będę dyskutował z Tobą tu, na tym pseudo-narodowym portalu. Żyjesz i myślisz tak, jak uważasz za słuszne dla Ciebie, ale nie przeszkadzaj swoim natrętnym i bezbożnym myśleniem i pisaniem żyć po ludzku ludziom. Idąc tokiem Twojego myślenia nie byłoby ani poezji ani muzyki ani teatru ani bajki …. Dargomyżskij nie skomponował by „Rusałki” a Rimski-Korsakow”Zołotogo Pietuszka” ani obrazów ani.. ani… a życie byłoby jednym wielkim zgorzknieniem, smutą i najwyżej seksem, wielkim bezsensem do którego sam się zbliżasz, jak widzę pisząc takie niekiedy bzdury, wybacz!

    Dodam jedynie, że dla mnie do dziś dzieciom prezenty przynoszą aniołki :) )
    Pozdrawiam, Wiktor

  2. Cenie moralne prawo do odmiennego od mojego zdania czy przekonania ale pod warunkiem ze jest ono formulowane zgodnie z nastepujacymi regulami;
    1) Szanuje przekonania innych osob a zarazem przyjmuje ze kazdy z nas ludzi moze mylic sie; a wiec nalezy zachowac konieczny dystans do swoich tez (szczegolnie tak radykalnych jak Pan formuluje) i formulowac je w szanujacej odmienne przekonania formie np. “wydaje sie” .Nalezy podac argumenty zarowno wlasne jak tez oponentow, a nie podawc swoje twierdzenia w formie podobnej do aksjomatow w matematyce-bez dowodu.
    2) Rozwazam zarowno argumenty przemawiajace za moja teza jak tez przeciw niej-a tego rodzaju refeksji niestety zupelnie pozbawiony jest tekst panski,
    3) Kieruje sie zasadami logiki, Tego niestety nie mozna stwierdzic zarowno w odnieseiniu do poprzednich panskich bredni nt. Chrystusa jak tez w obecnym tekscie-chociazby tylko biorac pod uwage to ze sw.Pawel dobrowolnie odwolal sie do sadu samego cesarza w sytuacji w ktorej mogl uniknac smierci. Wystarczy prosta logiczna analiza (ktorej zupelnie brak w sformulo-wanej niezaleznie od faktow panskiej tezie na gruncie negatywnych emocji przeslaniajcych )-aby dojsc do wniosku ze bez glebokiego przekonania ze wiara w Jezusa jako Zbawiciela a zarazem Boga gwarantuje mu zycie wieczne- zapewne nie zdecydowal bysie Pawel na smierc.
    Jezeli Pan Glogoczowski jest przekonany o skusznosci swojej insynuacji dotyczacej Szawla to moze udac sie np.do Mekki i pielgrzymujacym tam wyznawcom Islamu (w zrozumialym dla nich jezyku) zaprezentowac swoje twierdzenie ze Bog=Allach jego zdaniem nie istnieje. Nawet najbardziej wierzacy w nie istnienie Boga ateista-jezeli tylko zachowuje zdolnosc logicznego myslenia-musi dojsc do wniosku ze apostolowie i setki innych swiadkow zmartwychwstania Chrystusa musieli byc tego pewni i przekonani o tym ze osiagna zycie wieczne- skoro wszyscy dobrowolnie poniesli smierc za wiare- a i obecnie najwiecej wyznawcow ktorzy sa mordowali to sa wlasnie chrzescijanie (w niektorych krajach islamskich np.w Iraku, Nigerii, Sudanie , Pakistanie i nie tylko bo tez w niektorych rejonach Indii, itd). Czy swiadectwo dawane po przez najwyzsza ofiare nie jest swiadectwem najbardziej przekonywujacym? Poza tym najlepszym sprawdzinem wartosci zasad jest ich stosowanie w praktyce spolecznej. Zasada wzajemnej milosci- jak wiemy- nie jest latwa do stosowania. Czy mozna jednak wskazac inna zasade ktora by sprzyjala dobrym relacjom miedzy ludzmi i oczywiscie przy konsekwentnym jej stosowaniu prowadzila do powszechnego tak wielkiego uznania jakim cieszyla sie np.matka Teresa z Kalkuty czy brat Roger z Taize?
    Proponuje pocwiczyc podobna do ich postawe szczegolnie po przez niesienie w Nowym Roku takiej formy pomocy ludziom w ciezkiej sytuacji, ktora Pan obiektywnie moglby udzielic. Zycze zeby przekonal sie Pan ze tego rodzaju ludzkie odruchy na prawde dadza Panu wiecej satysfakcji, niz nieudolne proby wykazywania swojej pseudointelektualnej wyzszosci w porowannaiu np.ze sw Maksymilianem Kolebe czy innymi prawdziwymi wyznawcami i nasladowcami Chrystusa. Zycze poprawy stanu emocjonalnego i zdrowia. Zyczliwy Jan


  3. Bogorzeł

    2 Styczeń 2011

    @Jan
    Wystarczy prosta logiczna analiza (której zupełnie brak w sformułowanej niezależnie od faktów pańskiej tezie na gruncie negatywnych emocji przesłaniających)-aby dojść do wniosku że bez głębokiego przekonania że wiara w Komunizm jako źródło zbawienia ludzkości gwarantuje mu życie wieczne w pamięci pokoleń wraz z Leninem Wiecznie Żywym — zapewne nie zdecydował by się Stachanow na zaharowanie na śmierć.

  4. BARDZO INTERESUJĄCE, SZCZEGÓLNIE GENEZA FLAGI JEW-EUROPEAN UNION…

    CÓŻ, TO JUŻ ŚREDNIOWIECZNE RYCERSTWO ZAKONU KRZYŻACKIEGO SWĄ NAZWĄ NAWIĄZYWAŁO (ZAKON SZPITALA NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY DOMU NIEMIECKIEGO W JEROZOLIMIE) DO KULTU MARYJNEGO.

    W XX WIEKU PODCHWYCILI TO EUROPEJSCY KOMISARZE, ALE RÓWNIEŻ NASI RODZIMI RADIOWCY…
    TAK, ŚLICZNA ŻEŃSKA BUŹKA, ZDROWE KSZTAŁTY ZAWSZE DOBRYM MARKETINGOWYM – MAGNESEM. NIE TYLKO WIDAĆ W REKLAMIE…

  5. Powiem tak, co do zasady manipulacji w zakresie religii zgadzam się w 100%. Była kiedyś świadomość, którą rozerwano na wierdzę i wiarę i w ten schizofreniczny wyłom wbiło się całe mrowie pośredników tzw. “spekulantów”. I teraz ekspansywnie koncentrują, uprzednio przez siebie – skutecznie i konsekwentnie – ujednolicany kapitał kołowacizny i zakłamania.

    Niemniej, głoszoną przez Pana tu i ówdzie – swego rodzaju apoteozę, no własnie czego, komunizmu sowieckiego, czy może socjalizmu typu, np. “kanadyjskiego”, jak definiuje to Pan Łoboda, muszę poddać w watpliwość.
    O ile czasy rewolucji socjalistycznej traktować jako swego rodzaju (w końcowej oczywiscie fazie i dla tych, którzy umieli to wykorzystać bez brudu świadomosci) romantyczne i swego rodzaju “rock n’rollowe” – w pozytywnym nie skokakolizowanym i zmagdonaldyzowanym tego zwrotu ujęciu – spowolnienie krucjaty w/w zdarzeń (czyli globalnych i intencjonalnych następstw tego rozerwania świadomości), to nie zgłaszam sprzeciwu, ale w innym przypadku, oczekuję, o ile mogę na to liczyć, rozwiniecia uzasadnienia.
    Pozdrawiam, jednego z nielicznych publikujących Myślicieli.
    Ps ostatni wpis P. Michalkiewicza, w kwestii poczty, nie ma zadnego znaczenia.

  6. “Jan” napisał:

    “Zasada wzajemnej milosci – jak wiemy – nie jest latwa do stosowania. Czy mozna jednak wskazac inna zasade ktora by sprzyjala dobrym relacjom miedzy ludzmi …?”

    Oczywiście że jest. jest to całkowicie laicki “imperatyw kategoryczny” Immanuela Kanta, sprowadzajacy sie do zasady “nie czyń drugiemu, co tobie niemiło”.

    Bo przecież z odwołujacej się do “cnoty egoizmu” zasady “miłuj bliźniego jak siebie samego” wynika, że jak rzeczony “Chrystus Zbawiciel od Rozumu” – zapewne z milości wlasnej do tak zwanego masochizmu – kazał sie na krzyżu powiesić (tak interpretuje tę sprawę ewangelista św. Jan), to takiego samego samo-okaleczania się życzył on swym wyznawcom. Czego epikurejczycy, czyli wyznawcy etyki rozumnego hedonizmu, polegajacego na “unikaniu cierpień”, nigdy mu nie wybaczą.

    Stąd np. muzułmanie twierdzą, że apostolom sie tylko zdawało, że na krzyżu zawisł Jezus, w istocie rzeczy na krzyżu zawisł zdrajca Judasz – bo Allah przecież jest sprawiedliwy wyraźnie inaczej niż ten “Bóg” żydochrześcijan, ktory dla “usprawiedliwienia” (odkupienia, zakamuflowania, zmazania) swych zbrodni, na krzyżu kazał powiesić wlasnego, prawdę mówiącego Syna…

  7. Gasienica, w koncu jakas bratnia Tatrzańska dusza na prawda2.info
    Chylę czoła za osiągnięcia Górskie :-)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 28 other followers