O zaniku ludzkiego SUMIENIA w miarę Cywilizacji się rozprzestrzenienia


O zaniku ludzkiego SUMIENIA w miarę Cywilizacji „pod bogiem” się rozprzestrzenienia

Marek Głogoczowski,

Zakopane, 1 czerwiec 2011

„Zbawienie przez (najemną) pracę” i tej teologii odczłowieczające skutki

Są w życiu sprawy, o których głośniejsze mówienie od dawna zostało „społecznie zakazane”, a których nie podejmowanie i nie nagłaśnianie, tak jak najzwyklejszy rak, atakujący człowieka od wewnątrz, powoli nas wszystkich splugawi i zabije. W Polsce oczywiście takim „tabu” objęty jest kult Jana Pawła II i jego „nowej ewangelizacji”. Tego przedsięwzięcia efekty, w formie nowych kościołów na każdej prawie większej ulicy naszego kraju, każdy jest w stanie dostrzec. 13 maja 2011 obchodziliśmy 30 rocznicę zamachu na Papieża Polaka i mam wielu bliskich znajomych, którzy wciąż się zachwycają tym co Papież Polak dla Polski zrobił. Wśród nich jest Bożena Wajda, przewodnik tatrzański, nauczyciel sportu i doskonały narciarz, która 14 maja br. w Dworcu Tatrzańskim w Zakopanem otwarła wystawę swych fotografii dzikich zwierząt – w tym i niedźwiedzia, który omal jej nie zaatakował. Na wernisażu było wielu ludzi gór, oczywiście wino, ciastka i charakterystyczna dla takich imprez „słodka” atmosfera, a oprócz fotografii zwierzątek były eksponowane także i „pro natura” wiersze Bożeny adresowane do Jana Pawła II, którego czci ta wystawa była wyraźnie poświęcona.

Karol Wojtyła rzeczywiście był miłośnikiem i gór i ogólnie mówiąc dzikiej przyrody, zachowały się jego zdjęcia na nartach oraz jako uczestnika wycieczek kajakarskich na Mazurach. To właśnie inspirowana tymi zdjęciami z młodości przyszłego papieża, Bożena zadedykowała mu całkiem ładny wiersz, w którym znalazła się taka oto prośba:

Ojcze Święty,

(…)

Odmień oblicze tej ziemi,

Niech rozkwitną odcienie zieleni,

Niech nie milknie jej dziki śpiew.

Cóż jednak w praktyce zrobił Karol Wojtyła, już jako posiadający ogromną władzę zwierzchnik Watykanu, dla tej Przyrody ochrony? Czy ten nowy, 4-krzesełkowy wyciąg narciarski w Kotle Gąsienicowym, ustawiony na potężnych stalowych, widocznych nawet z Zakopanego podporach, nie symbolizuje REALNYCH intencji Wolnej Polski – oraz całej Cywilizacji Zachodu – w stosunku do Natury? I czy przypadkiem palący obecnie problem PRYWATYZACJI POLSKICH KOLEI LINOWYCH, do których należy zmodernizowana w ostatnich latach kolejka na Kasprowy, nie jest bezpośrednim efektem kamuflującej rzeczywistość działalności „duszpasterskiej” katolickiego kleru w naszym – o ile można wciąż jeszcze można mówić o „naszym” –  kraju? Z prośbą o kontynuowanie planu  „zazielenienie ziemi” moja koleżanka winna się raczej zwrócić do „znienawidzonego przez ponadnarodową społeczność”  Muammara Kadafiego, który efektywnie doprowadził do wtórnego – po kilkunastu wiekach przerwy – zazielenienia się sporego kawałka pustyni Sahara. Zwłaszcza na półwyspie Cyreneika, koło zbudowanego za jego rządów nowoczesnego miasta Bengazi, gdzie go ostatnio tak nagle zaczęto nienawidzić za to, że wbrew planom „Boga Ojca (ang. Godfather) Świata” próbował doprowadzić do re-nacjonalizacji libijskich złóż ropy naftowej.

Ponieważ na wystawie w Dworcu Tatrzańskim znalazły się nie tylko wiersze poświęcone papieżowi ale i jakieś utwory samego młodego Wojtyły, a zatem i ja, z obowiązku starzejącego się już miłośnika gór a jednocześnie i ‘miłośnika mądrości’ (dosł. filozofa), też kilka wierszy Ojcu Świętemu poczułem się zobowiązany zadedykować. Z zawodowego obowiązku zastosuję się tutaj do „wytycznych dla chrześcijańskiego świata”, jakie Johannes Paulus II zawarł w swej encyklice Laborem exercens z roku 1981, podpisanej przezeń we wrześniu 1981, a więc zaledwie w 4 miesiące po zamachu na jego życie. Jak niektórzy to jeszcze pamiętają, ta znamienna encyklika wychwala ETOS PRACY zgodnie z podstawowym biblijnym, uduchowionym zaleceniem „Czyńcie sobie ziemię poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się po ziemi poruszają!” (I Mo 1:28-30; to „błogosławieństwo” jest powtórzone w wielu innych miejscach Pisma Świętego[i]). Pamiętam że jak pierwszy raz przeczytałem tę, zrobioną pod „Solidarność”, encyklikę pod koniec 1981 roku, to mnie, podówczas blisko 40-letniemu „Sowizdrzałowi”, do tego momentu dobrej wiary w „franciszkańskie” zalety chrześcijaństwa, aż się flaki zaczęły z obrzydzenia przewracać. Poczułem się jakby ktoś od tyłu wbił mi nóż w plecy – i to w dodatku ktoś bardzo blisko związany z moją własną rodziną. I nie tylko ja tak się poczułem. Pamiętam przerażenie redakcji miesięcznika francuskich jezuitów „Etude”, którego redaktor naczelny, Pierre Vallin podówczas napisał, że doba obecna to nie jest to czas, by przypominać bardzo podstępne zalecenia Starego Testamentu, oraz że papież myli się kompletnie odnośnie apologii ludzkiej pracy dokonanej pod koniec średniowiecza przez Tomasza z Akwinu (zwanego skądinąd „wołem”).

Napisałem podówczas, na kilka miesięcy przed mą re-emigracją do PRL-u w „stanie wojennym” 1982 roku, krótką krytykę rzeczonej encykliki, której dałem tytuł „Ewangelia pracy i podstęp Szatana”. Nielubiący zbytnio Kościoła (chyba jeszcze z przedwojennych czasów) Jerzy Giedroyć tę mą recenzję chciał nawet opublikować w paryskiej „Kulturze”, ale by się zabezpieczyć przed „gniewem ludu” wysłał mój „Podstęp Szatana” do oceny swemu koledze, dominikaninowi Józefowi Maria Bocheńskiemu w szwajcarskim Fryburgu, oraz Leszkowi Kołakowskiemu w Oksfordzie. I od obu tych luminarzy  filozofii otrzymałem zachowane przeze mnie do dzisiaj listowne odpowiedzi, od Kołakowskiego (którego znalem jeszcze z naszych czasów na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley dziesięć lat wcześniej) nawet dość długi list, w którym donosił mi, jeszcze podówczas laikowi w sprawach religii, że „praca według Ojców Kościoła to cel życia człowieka”, a „dr dr dr h.c.”J. M. Bocheński wykpił się stwierdzeniem, że „na rzeczonym przedmiocie się po prostu nie zna”.

W ciągu następnych 30 lat, większa część tekstu mej nieopublikowanej „Ewangelii pracy” z końca 1981 roku gdzieś się zawieruszyła. Jednak jako miłośnik gór, bardzo dobrze znający „przyozdobione” setkami kolejek linowych Alpy, zapamiętałem z tej krytyki pracy Ojca Świętego me sarkastyczne stwierdzenie,  że „ten beton i druty na górach papież nazywa ‘uczestnictwem człowieka w akcie Stworzenia’!”. Dlatego, stymulowany nauką Jezusa z Nazaretu, że tego świata mamy być nie „słodkością” ale „solą”, zdecydowałem się pośmiertnie zadedykować Ojcu Świętemu kilka wierszy o stosunku do dzikiej Przyrody, jaki zachwala wychwalany przezeń Stary Testament. Specjalnie wykorzystałem jako ilustrację zdjęcie JPII na betonowym tarasie górnej stacji kolejki linowej na Kasprowy, dopisując doń co nasz papież, tak bardzo natchniony wersetami z Biblii, musiał sobie wtedy w duchu powtarzać, wskazując na „dzikość” Tatr Wysokich:

Oto Ja przemieniam cię (Izraelu) w młockarskie sanie,
nowe, o podwójnym rzędzie zębów:
ty zmłócisz i wykruszysz góry,
zmienisz pagórki w drobną sieczkę;
(Iz 41: 15)

Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i wzgórza obniżą;

 równiną niechaj się staną urwiska, a strome zbocza gładką niziną. (Iz 40: 1-5)

Każda dolina niech będzie wypełniona,
 a każda góra i pagórek zrównane,

drogi kręte niech się staną się proste,
a wyboiste zamienią się w gładkie.

 I wszyscy wtedy ludzie ujrzą zbawienie Boże. (Łk 3: 5)

Trzeba przyznać, że przedostanie zacytowane przez św. Łukasza zdanie, to nic innego jak realizowany z zaciekłością godną lepszej sprawy, program „udomowienia” naszej Planety, tak aby nam „małym bogom” (w opinii Filona Żyda z Aleksandrii, 2000 tysiące lat temu), żyło się  możliwie najwygodniej, bez żadnych „zwierzęcych”, plugawych wysiłków. Wysiłków jakim jest choćby poruszanie się o własnych siłach po górskich ścieżkach. Ale czy z tego „zbawienia przez pracę” może, na dalszą metę, wyniknąć coś pozytywnego, oprócz opasłych brzuchów nawykłych do ciągłego siedzenia za kółkiem kierownicy burżujów? Skąd się wzięły, już w Biblii, takie wyraźnie masońskie rojenia o pokryciu ziemi siecią „gładkich jak stół” autostrad? Znajomy emerytowany proboszcz, Jan Kurdybelski z Wrocławia opowiadał mi, że ten pomysł z „prostowaniem dróg Pana” Izajasz wziął z obserwacji zachowania się poddanych w Persji, którzy dowiedziawszy się, że przez ich teren ma przejeżdżać Władca, na gwałt poprawiali stan dróg, którymi miał jego orszak się poruszać, by w ten sposób zyskać dodatkowe względy – taki rodzaj „zbawienia” –  w oczach ich „Pana”. (Nb. Wybrukowaną bazaltową kostką drogę dojazdową z Zakopanego do stacji dolnej Kolejki Linowej na Kasprowy, w lipcu 1988 roku „na gwałt” przykryto asfaltem, aby uprzyjemnić dojazd do Kuźnic Pierwszemu Sekretarzowi KC KPZR Michaiłowi Gorbaczowowi. I rzeczywiście, w niecały zaledwie rok po tej wizycie Władcy Wschodniej Europy nastąpiło „zbawienie Polski” z niewoli komunizmu. Prorok Izajasz, a za nim ewangelista Łukasz, najwyraźniej mieli rację z tym zbawieniem poprzez pracę nad Ziemi wyrównaniem …)

Inny biblijny (bez)myśliciel, znany jako Zachariasz, w rozdziale 14 swej księgi, w ten sposób tłumaczy cel takiego „zbożnego przetwórstwa Natury”, zaplanowanego już w starożytności: Cały kraj będzie przemieniony w równinę, od Geby aż do Rimmonu na południu. Lecz Jeruzalem będzie leżeć wysoko (…) będzie żyć bezpiecznie. I będzie Pan królem całej ziemi. W owym dniu Pan będzie jedyny i jedyne będzie Jego imię.” Oczywiście to „bezpieczne życie” zostanie osiągnięte kosztem wytępienia wszystkich, zagrażających „Izraelowi” dzikich zwierząt, co potwierdził kolejny żydowski bezmyśliciel Ezekiel: „Zawrę z nimi przymierze pokoju, wytępię z ziemi drapieżne zwierzęta, tak że będą bezpiecznie mieszkać nawet na pustyni i spać w lasach” (Ez. 34: 25). Czy jednak takie totalne „oczyszczenie” otaczającego nas świata z wszelakiej „dzikości” jest na pewno dla „nas” (w sensie jednostki taksonomicznej zwanej homo sapiens) zbawiennym? Przecież życie w bezustannym komforcie to nie tylko gwarantowana otyłość oraz cały zestaw chorób cywilizacyjnych, ale także wyraźne ubytki szarej masy kory mózgowej, która po prostu wymiera, ulega atrofii, z powodu jej nie wykorzystania chociażby w celu pokonywania trudności górskich szlaków.

Skąd się wziął ten wyraźnie patologiczny, biblijny program „spłaszczenia gór, a wskutek eliminacji „zwierzęcych” wysiłków, niezbędnych do codziennego życia, spłaszczenia kory mózgowej”[ii], jak to ironizowałem w referacie wygłoszonym na Światowym Publicznym Forum Dialogu Cywilizacji, na wyspie Rodos w 2003 roku? Wynika on całkowicie logicznie z charakterystyki „boga Izraela”, którego hiper-prymitywnym kultem od dwóch tysięcy lat naśladowcy św. Pawła próbują otumaniać świat cały. Przecież ten „bóg” przedsiębiorczych sutenerów (Abraham), oszustów (Jakub/Izrael), oraz „wypchanych Dekalogiem gangsterów” (Mojżesz oraz Dawid),  to nie jest żaden Stwórca, ale nikczemny Przetwórca Przyrody na użyteczne „ludowi bożemu” przedmioty, w tym i na papier (d. papirus) na którym zaczęli sobie on wypisywać swe zmyślone Świadectwa Własności Ziemi, znane jako Stary i Nowy Testament.

Co więcej, jest to Bóg Przekupny, w którego łaskę (czyli rodzaj nadnaturalnej miłości) można się po prostu wkupić: w ST robiono to za pomocą ofiar całopalnych (holokaustów) z niewinnych, domowych zwierząt, a w NT robi się to za pomocą tylko jednej, ciągle celebrowanej ofiary z Jezusa z Nazaretu. Ten „Deal (tj. biznes) z Bogiem Izraela” zachwalał już na 500 lat przed „odkupicielską” Golgotą Jezusa wspomniany wcześniej prorok Izajasz „spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze uzdrowienie … chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie powstało. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. (Iz. 53: 5-10). Czyli po prostu „Bóg Ojciec” (ang. Godfather) zrobił ze swego, ponoć przezeń „ukochanego”, prawdomównego Syna zwykłego „kozła ofiarnego” (baranka bożego) na które to pokorne „zwierzę”, w ramach „Nowego Przymierza z Bogiem Izraela”, chciwi panowania nad ziemią (patrz zalecenia JPII) chrześcijanie zaczęli zwalać wszystkie swe przekręty oraz najzwyklejsze, ohydne zbrodnie – jak chociażby te popełniane przez Nowych Krzyżowców dzisiaj w Libii przez NATO.

A zatem nie ma się co łudzić, jak to do dzisiaj czyni moja dobra znajoma z Zakopanego, że hierarchia kościelna przyczyni się swoją pracą do tego, że „Odmieni się oblicze tej ziemi/ rozkwitną na niej odcienie zieleni/ nie zamilknie jej dziki śpiew.” Wręcz na odwrót, jak to zauważył o wiele bardziej niż ja sympatyzujący z Kościołem pan Stanisław Sas w szerzej rozpowszechnionym e-liście z 12 maja 2011: „Czy przez tych ultra-katolików przemawia wiara, czy wręcz przeciwnie, ignorancja religijna i brak wiedzy n/t podstaw  naszej wiary? Chyba to prof. Marek Głogoczowski zarzucał Janowi Pawłowi II, że jego słowa „Niech zstąpi duch i odmieni oblicze tej ziemi” zrealizowały się w postaci „komercjalizacji” naszego kraju. Los okrutnie zakpił sobie z Polaków.” Do tej wypowiedzi mogę tylko dodać, że to bynajmniej nie przypadkowy „los” ale całkiem materialny i osobowy „Bóg Ojciec” (ang. Godfather) Cywilizacji Euro-Atlantyckiej umiejętnie wykorzystał zwykłe lenistwo duchowe (ignorancję) chrześcijańskiego kleru, by tak nim pokierować, aby chcąc-niechcąc współuczestniczył on w dziele realizacji ZWIASTUJĄCEGO GLOBALIZM proroctwa Zachariasza „I będzie Pan królem całej ziemi. W owym dniu Pan będzie jedyny i jedyne będzie Jego imię Mamon – czyli Dolar (del Oro/Złoto) – Nieruchomy Poruszacz[iii] Rodzaju Ludzkiego.

Zabijający człowieczeństwo zbiorowy efekt pracy „dla Mamona”

Powyżej dokonany przez białoruską „Respublikę” kolaż wizerunków Dwóch Wielkich Przywódców Światowej „Krzyżowej” Konkwisty; ci zawodowi aktorzy zostali „namaszczeni” do swych zadań za pomocą bolesnych, praktykowanych przez mafię „przyuczek” o prawie identycznym scenariuszu, jakie otrzymali – Ronald Reagan 30 marca, a Jan Paweł II 13 maja 1981 roku.

I cóż mi, z okazji zbliżającej się, 69 rocznicy mych urodzin, powiedzieć tym, którzy mają jeszcze jakieś iluzje na temat kierunku, jaki został narzucony światu właśnie przez te dwie wspaniałe postacie uwidocznione na powyższym kolażu? Czy marzenie o tym by na Ziemi „ rozkwitły odcienie zieleni/ nie zamilkł jej dziki śpiew.” jest w ogóle w naszej, „błogosławionej bogiem Izraela”, cywilizacji możliwe?  Otóż obecna „krucjata” odbywa się pod hasłem „wolnego rynku”, czyli „otwartości” wszystkich krajów na poczynania handlowe wszelkich możliwych rodzajów. Jednak handel, pomimo swego „pokojowego” charakteru, to nie dobro samo w sobie, ale obowiązkowo ukryty w podtekście poczynań handlowców (biznesmenów) prawie  cały zestaw Grzechów Głównych, takich jak Chciwość, Zazdrość, Pycha, Lenistwo a nawet i Nieczystość w wypadku gdy przedmiotem handlu są usługi seksualne. Doskonale to zauważył starożytny żydo-helleński mędrzec (ale nie prorok) Jezus syn Syracha (27: 2): „Jak kołek wbija się między kamienie ze sobą spojone, tak grzech wdziera się między sprzedaż a kupno”. Księgę Mądrości Syracha usunęli z zestawu ksiąg „kanonicznych”  Starego Testamentu zarówno Żydzi jak i protestanci, co było zabiegiem logicznym: przecież to co nazywamy Przymierzem (zarówno Starym jaki Nowym), to nic innego jak „układ handlowy” z Bogiem, by zacytować Przymierze Jakuba-Izraela z jego „Panem”: „Jeżeli Pan Bóg będzie ze mną, strzegąc mnie w drodze, w którą wyruszyłem, jeżeli da mi chleb do jedzenia i ubranie do okrycia się i jeżeli wrócę szczęśliwie do domu ojca mojego, Pan będzie moim Bogiem” (I Mo 28: 20-21). No i oczywiście, propagowane obecnie przez Pana Świata, w postaci USA, ślepe trwanie przy wyszczególnionych w Biblii ‘wartościach judeo-chrześcijanskich’ musi doprowadzić i do kompletnej korupcji „wypchanej bogiem Izraela” części ludzkości, a zatem i do kompletnej, industrialnej dewastacji naszego globu przez „ludzkie termity”, wypchane etosem najemnej pracy.

Jeśli chodzi o tą pracę ‘dla mamony’, bezmyślnie wychwalaną przez JPII w jego „dobrej nowinie” z końca 1981 roku, to już w połowie wieku XIX Karol Marks zauważył, że podówczas coraz bardziej mechanizowana praca wytwórcza, dzięki której powstają ułatwiające ludzkie życie „uczłowieczone” przedmioty, coraz bardziej „odczłowiecza” tej pracy najemnej wykonawców. Do tej uwagi Karola Marksa dzisiaj moglibyśmy dodać, że i samo używanie „uczłowieczonych” wytworów pracy też automatycznie „odczłowiecza człowieka”. Wystarczy dać tutaj przykład, jak masowe użycie elektronicznych kalkulatorków doprowadziło do utraty zdolności, chociażby „pań sklepowych” do samodzielnego liczenia, cechy wyraźnie odróżniającej nas od innych zwierząt, niezdolnych do tak skomplikowanych operacji myślowych. To już przecież Platon w dialogu „Fajdros” ostrzegał, iż wynalazek literowego pisma „sprowadzi na umysły tych, którzy się go nauczą, zapomnienie, gdyż zaniechają ćwiczenia pamięci, ponieważ zdając się na zapis będą przypominali sobie od zewnątrz, pod wpływem obcych znaków, nie zaś pod wpływem własnych … uczniom zaś zapewni namiastkę mądrości, nie zaś mądrość prawdziwą, … zamiast mędrcami staną się mędrkami.”

A zatem z tym „wyścigiem pracy” – jak to przez prawie cały XX wiek się określało – nie ma co przesadzać, jak się bliżej popatrzy, to coraz bardziej izolowana od Przyrody elita ludzi „nad bogatych” to zazwyczaj obłąkani realizacją programu WSZYSTKICH GRZECHÓW GŁÓWNYCH zwykli psychopaci. Zaś te hipermarkety, którymi coraz dokładniej są zatrute nasze miasta, to nic innego jak ZAKŁADY DEHUMANIZACJI LUDZKOŚCI, z którymi należy walczyć, dokładnie tak jak z plagą najzwyklejszych narkotyków[iv], a nie bezmyślnie się cieszyć z rozprzestrzeniania ich „sieci” (bardzo dobre określenie).

To, że obecne zsekularyzowane „społeczeństwo liberalne”, ma swoje genetyczne pochodzenie w judaizmie, to już wielokrotnie pisał mój przyjaciel Izrael Szamir. Jednak tego, że ten NOWOTWÓR SPOŁECZNY wywodzi się, w linii prostej, z „handlującej z bogiem” religii określanej jako judeo-chrześcijaństwo, dzierżący „rząd dusz” w Polsce kler nie chce słyszeć – zwłaszcza że o tym pisał znienawidzony Karol Marks w eseju „W kwestii żydowskiej”. Ten swój znamienny esej Marks kończy zdaniemGdy społeczeństwu uda się znieść empiryczną istotę żydostwa, handel i jego przesłanki, z tą chwilą Żyd stanie się niemożliwy, ponieważ zabraknie przedmiotu dla jego świadomości, ponieważ subiektywna baza żydostwa – praktyczna potrzeba – nabędzie cech ludzkich i zniesiony zostanie konflikt między indywidualnym, konkretnym bytem człowieka a jego bytem gatunkowym. Społeczna emancypacja Żydów jest emancypacją społeczeństwa od żydostwa.(I na odwrót, wielbiąc „demokrację komercyjną à la USA”, sami Żydami, nawet tego nie dostrzegając, się stajemy.)

A zatem należy wyburzyć nie tylko hipermarkety, ale i świątynie wszystkich „handlujących z bogiem” religii – oto interesujący Projekt Zbawienia Ludzkości w Wieku XXI

Na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć kilka zdań z „gnostyckiego” portalu „Aryanism/Christianity”, których to celnych stwierdzeń, mieszkający w USA od blisko 30 lat mój korespondent p. Roman Kafel nie odważył się przełożyć na język polski:

Chrześcijaństwo to religia założona przez ascetycznego filozofa Jezusa z Nazaretu, jako totalna opozycja do judaizmu. W odpowiedzi Żydzi zaaranżowali jego śmierć przez ukrzyżowanie. Nauki Jezusa zostały następnie przerobione przez żydowskiego faryzeusza ‘Pawła’ (Szawła) z Tarsu w chytrą pochodną judaizmu znaną jako judeo-chrześcijaństwo. W tej formie zostało ono wprowadzone w Imperium Rzymskim, a następnie spopularyzowane na całym świecie. (…) Do żydo-chrześcijaństwa należy każda wersja chrześcijaństwa, która akceptuje Stary Testament jak i całość Nowego Testamentu, a zatem podaje do wierzenia, że Jahwe (bóg stworzenia, objawiony przez Abrahama, Mojżesza oraz innych Żydów) i Ojciec Niebieski (bóg zbawienia objawiony przez Jezusa) są tą samą osobą. Bóg jednocześnie stworzenia i zbawienia jest bogiem, który oferuje rozwiązanie problemu, który sam pierwotnie stworzył, a następnie oczekuje weń wiary. Taki bóg może istnieć, ale demonstruje on przez swoje poczynania, że jest on u swej podstawy zniewalaczem, w sensie umieszczania swych stworzeń w niewoli, z której wyzwolenie się jest uwarunkowane poddaństwem, a zatem nie może być (taki bóg) wyznawanym przez Aryjczyków.

 (Arios to starożytni mieszkańcy Iranu oraz Ariana/Afganistanu; od ‘arios’ powstało greckie słowo ‘aristoi’ – najlepsi; warto tutaj zauważyć że opisany powyżej „bóg” judeochrześcijan zachowuje się jak sprytny strażak-podpalacz, względnie łasy na pieniądze swej klienteli lekarz: najpierw organizuje „pożar” (ew. chorobę), by następnie zaoferować „zbawienie” od nieszczęść, które sam zaaranżował.)

Powyższy ‘gnostycki’, przypominający „herezję marcjońską” tekst wskazuje, że dumni christianus nie bardzo się orientują, co to znaczy SUMIENIE, w którego istnienie deklarują WIARĘ. Dla ich pożytku zatem ułożyłem króciutką fraszkę, który najlepiej przeczytać po oglądnięciu zamieszczonego poniżej obrazka pt. „odkupienie grzechów przez krew i rany Jezusa”:

Na „chrześcijańskie sumienie”

Nie mają zupełnie SUMIENIA,

Ci „chrześcijanie”, którzy są zdolni do się cieszenia,

Ze swego egoistycznego zbawienia,

Kosztem Jezusa z Nazaretu UMĘCZENIA.

Ci,  co idąc za nauką „13 apostoła” Pawła są w stanie uwierzyć,

Że jak się ukrzyżuje Rozumnego Człowieka, to prawdy które On w sobie nosił,

Zamiast wraz z Nim na krzyżu szczeznąć, zaczną się w świecie szerzyć…

Dodatek:

Najnowsze sentencje karkonoskiego „ducha gór” zwanego Ruebezahl, względnie Liczyrzepą

Bóg Biblii to obłąkany, totalny idiota.

(Der Bibelgott ist ein irrer Vollidiot)

Chrześcijaństwo to mafijna banda, która wszystkie swoje przestępstwa usprawiedliwia ich wybaczaniem przez Jezusa.

(Die Christenheit ist eine Mafiabande, die alle ihre Verbrechen mit der Vergebung Jesu rechtfertigt.) 

USA to RYCERZ KRZYŻOWY HUMANIZMU, a EUROPA to GŁUPIA STARA KOBYŁA, na której on siedzi i nią kieruje, pchając ją do wojen.

(USA das sind die KREUZRITTER DES HUMANISMUS. EUROPA das ist der DUMME GAUL, auf dem sie sitzten und ihn dirigierend in ihre Kriege ziehen.)

USA to błyskotliwie ubrana kurwa, która jeździ na krwawej 666-Europie-Bestii.

(Die USA das ist die PRUNKHURE, die das bloede 666-EUROPA-TIER reitet.)

Poprzez fetowanie zamordowania Osamy bin Ladena przez USA, pokazali humaniści oraz chrześcijanie swoją diabelską, satanistyczną mordę. (Skądinąd to był dobry przykład funkcjonowania ich ”ucywilizowanego” sumienia – MG)

(Mit ihrem Jubel ueber die Ermordung Osama Bin Ladens durch die USA zeigen die Humanisten und Christen nun ihre teuflisch satanische Fratze.}

W skali globu: Gdy Bóg /made in/ USA gówno inscenizuje, co mogą święci w tym wypadku zrobić?

(#Global Wenn Gott die USA-Scheisse inszeniert, was koennen die Heiligen da tun.?)

USA: Na całym świecie największy kłamca, morderca oraz oszust, mówi obecnie o ustanowieniu praworządności.

(#USA Die weltweit groessten Luegner, Moerder und Betrueger reden jetzt von der Herstellung von Gerechtigkeit.)

(Z „Księgi Przysłów RabbiRuebezahl / Gustav Staedtler”; rabbi po hebrajsku znaczy nauczyciel i takim określeniem Jezus nakazał swym uczniom zwracać się do siebie; przy polskim opracowaniu „Przysłów Rabbiego Liczyrzepy” współpracował pan Andrzej Szubert, aktualnie z Niemiec.)


[i] Kania I. Dwa programy Jahwe a źródła współczesnego kryzysu ekologicznego. [w] Peruurweru – biblijne korzenie ochrony oraz niszczenia przyrody. Tom VIII Biblioteki ‘Zielone Brygady’, Kraków, 1994.

[ii] Głogoczowski M. „Globalization: The Project of “Flat Earth” and Flat Brain Cortices – but No Dialogue of Civilizations Ahead” – przemówienie na Światowym Publicznym Forum “Dialog Cywilizacji” na wyspie Rodos, wrzesień 2003. Opublikowane w “World Affairs”, vol. 7, no 4, New Delhi 2003; oraz w książce M.G. “Młot na Rozum liberalnej demokracji”, wyd, Świadectwo, Bydgoszcz 2007; forma internetowa: http://www.adelaideinstitute.org/Dissenters/shamir1.htm oraz inne strony internetowe.

[iii] Sektor bankowy ma rzeczywiście cechę „Boga Stwórcy”, nazwanego przez Arystotelesa NIERUCHOMYM PORUSZACZEM. Ten to, wyzwolony w znacznej mierze dzięki polskiej Solidarności, „Bóg Nowego Izraela” z coraz większą mocą kreuje (stwarza z prawie niczego) rzeczywistość „nowego życia” na naszej Ziemi, którą Lud boży „czyni sobie poddaną” – cytat z zestawu artykułów MG zamieszczonych na Eurazja.xt.pl.

[iv] Głogoczowski M. „Wykład na temat rozwoju potrzeb”, publikowany po raz pierwszy w miesięczniku Twórczość, nr 2/1983, następnie w zbiorze esejów MG „Etos bezmyślności” z roku 1991, oraz w kwartalniku Obywatel, Łódź, nr 1(5), 2002; forma internetowa http://www.niniwa2.cba.pl/obywatel.html oraz inne strony.

Reklamy

10 uwag do wpisu “O zaniku ludzkiego SUMIENIA w miarę Cywilizacji się rozprzestrzenienia

  1. Pingback: Czyńcie ziemię sobie poddaną… « blog polski

  2. Pingback: china outsourcing companies

  3. Pingback: trade in china

  4. Pingback: quartz clock movements and hands

  5. Pingback: clock kit manufacturer

  6. Pingback: Check Out %url_domain%

  7. Pingback: school pa systems

  8. Pingback: Marketing plan santa rosa

  9. Pingback: WordPress website

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s