Fikcja „wyborów” parlamentarnych.- Obserwator


Czyli dlaczego nie uczestniczę w wyborczej farsie.

Żyjemy w politycznym i medialnym matrixie, choć ogromna większość ludzi tego faktu nie zauważa. Fundamentem tego systemu jest bowiem ignorancja i nieświadomość ludzi, którym wmówiono, że są wolni, że mają wolność słowa, wolność wyboru i że to oni – ludzie – o wszystkim za pośrednictwem wybranych reprezentantów w parlamentach decydują.
Korzeni tego systemu należy szukać w Dużym USraelu zwanym USA – państwie założonym przez masonów. Uczynienie Dużego USraela koczowniczym kastetem do podboju świata było planowane już od początku istnienia tego państwa w pełni kontrolowanego obecnie przez koczowników-banksterów. Istotnym elementem planu koczowników było zdobycie kontroli nad mediami. I rzeczywiście – już ok. 1880 roku ówczesny szef personalny New York Timesa, John Swinton powiedział:

„W tym rozdziale historii świata, nie istnieje coś takiego jak niezależna amerykańska prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie ośmieli się szczerze wygłosić swojej własnej opinii – nawet jeśli ktoś z was spróbuje to zrobić, może być z góry pewnym, że jego tekst nie ukaże się w druku. Płacą mi za powstrzymywanie się od wyrażania moich poglądów na łamach gazety, w której pracuję. Wam płacą mniej więcej tyle samo za robienie mniej więcej tego samego – jeśli ktoś z was okaże się na tyle naiwny, by napisać o tym, co myśli, będzie sobie musiał poszukać innej pracy. Gdybym ja pozwolił sobie na taką szczerość, straciłbym zajęcie przed upływem dwudziestu czterech godzin od publikacji. W interesie dziennikarza leży niszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżanie, pełzanie u stóp Mammona i sprzedawanie własnego kraju i własnego narodu za kromkę chleba. Wy to wiecie i ja to wiem. Cóż to za szaleństwo – wznosić toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami.”

Kolejnym krokiem było przejęcie pełnej kontroli nad finansami Dużego USraela, czego symbolem było utworzenie blisko sto lat temu FED-u – prywatnej koczowniczej drukarni służącej do drukowania pieniędzy z powietrza.
Prywatny koczowniczy FED łamie w oczywisty sposób konstytucję Dużego USraela, która prawo emisji pieniądza powierzyła Kongresowi. Ten zapis konstytucyjny nadal oficjalnie w Dużym USraelu obowiązuje. A jednak nie Kongres, a koczowniczy FED ma monopol na emisję pieniędzy. Tylko kto takimi pierdołami w koczowniczym folwarku się zajmuje.
Dodatkowo wymyślono amerykańskim Gojom dwie główne „partie” polityczne, które okupują amerykańską scenę polityczną. Określenie „scena polityczna” należy brać dosłownie – jest to scena, na której odgrywany jest spektakl wyreżyserowany za kulisami i odgrywany zgodnie z zakulisowym scenariuszem.
Niezwykle precyzyjnie opisuje to satyryk George Carlin:

Główna różnica między „demokratami” a „republikanami” jest taka, że demokraci bombardowali Serbię i bombardują Libię. Republikanie natomiast zainscenizowali 11/9 i napadli na Afganistan i Irak. A wszysto to robiły i robią obie polityczne agentury na polecenie ich mocodawców – koczowników-banksterów.

Unia Jewropejska jest bliźniaczym folwarkiem Dużego USraela. Pewne folklorystyczne różnice między Dużym USraelem a Unią Jewropejską nie powinne nikogo zwodzić. Jewropa to taka sama jak (za Wielką Wodą) pełna kontrola koczowników nad mediami i finansami, oraz nad agenturalnymi „partiami” politycznymi jewropejskich baraczków. Pojawiające się tu i ówdzie partie nieagenturalne zostają albo spacyfikowane i podporządkowane matrixowi, albo zostają zepchnięte na margines polityki.

Tą okrężną drogą doszliśmy do Polski i do nadchodzącej farsy wyborczej.
Chcąc iść na wybory, potomku słowiańskich Polan, pamiętaj:
– Wybory są organizowane pod patronatem okupantów Polski rękami pełniących obowiązki Polaków koczowników i usłużnych im polskich szabas-gojów.
– partie agenturalne, a więc cała banda czworga (PO/PiS/PSL/SLD) oraz jej odpryski (PJN, czy ruch Palikota), promowane przez media, mają miażdżącą przewagę nad partiami nieagenturalnymi. Jedyną niewiadomą jest to, która z dwóch wiodących agentur (PO czy PiS) zwycięży i z jaką inną agenturą utworzy koalicję. Polska ma wybór między dżumą a tyfusem. Zwycięstwo partii nieagenturalnej jest niemożliwe.
A gdyby nawet zdarzył się cud i zwyciężyłaby jakakolwiek nieagenturalna partia, pod byle pretekstem wybory zostaną unieważnione.
– Biorąc udział w wyborach uznajesz je za wolne, demokratyczne, legalne i prawidłowo przeprowadzone. Legitymizujesz tym samym inscenizowaną nam przez okupantów farsę.
– Dajesz prawo marionetkom politycznym koczowników do powoływania się na „społeczny mandat” na sprawowanie władzy.
– Polski sejm i senat są atrapą parlamentu. Ponad nimi góruje Traktat Lizboński i tzw. „prawodawstwo” jewropejskie. Nawet jeśli uda się do „polskiego” knessejmu przemycić kilku nieagenturalnych posłów – nie zdziałają oni tam nic, a jedynie będą uwiarygadniać parlamentarną fikcję koczowniczej fasadowej „demokracji”.
– Zarówno „parlament” jak i „wybory” są kosztownymi rekwizytami teatralnymi mającymi Gojom sugerować istnienie w Polsce wolności i demokracji. Spełniają one po prostu rolę oszukańczej zasłony dymnej zasłaniającej dyktaturę koczowników.
– Biorąc udział w wyborczej farsie oszukujesz samego siebie – żyjesz bowiem w iluzji, że masz prawo wyboru, że coś zależy od Ciebie, że coś możesz zmienić. A wyniki „wyborów” już są zaklepane – wygra jedna z agenturalnych partii (dżuma lub tyfus). Po wyborach nie zmieni się nic – Polska nadal będzie pod okupacją.
– Idąc do wyborów utwierdzasz innych zaczadzonych mediami rodaków, również idących na „wybory”, że postępują oni dobrze.
– Okupantom Polski zależy na tym, abyśmy w wyborczej farsie brali udział. Bo to nabija im frekwencję, daje im mandat społeczny i pozwala im „legalnie” nadal okupować nasz kraj.

Czy musimy być niewolnikami legitymizującymi naszych gnębicieli?
Czy nie jest upokarzające branie udziału w wyborczej farsie po to, aby okupanci powoływali się na społeczny mandat (Twój udział w „wyborach”) do rządzenia naszym krajem?

Kiedyś, przed wiekami do naszego domu ściągnęli obcy koczownicy. Zostali gościnnie przyjęci. Z upływem czasu zaczęli się przebierać za domowników. Podstępnie wypchnęli nas do pomieszczeń dla służby a sami zajęli komnaty. Dzisiaj, w dobie fasadowej demokracji potomkowie Ziemowita, Mieszka, Kraka potulnie idą do urn wybierać sobie na władców obcych, koczowniczych agentów.
Czy tak być musi?

Wybory organizują okupaci.

Nie głosuję, bo w okupacyjnej farsie wyborczej nie partycypuję.
Nie głosuję, bo z okupantami nie kolaboruję.

Rodaku, nie bądź durny – nie idź do koczowniczej urny.

obserwator.

18 uwag do wpisu “Fikcja „wyborów” parlamentarnych.- Obserwator

  1. Prtezesi banków dalej biora premie za udzielone kredyty, a nie za zwrócone i Panstwa uznja to za dobrodziejstwo.
    W ciagu roku wszystkie pieniadze straca wartosc i znowu USA bedzie góra. Idioci z UE doprowadza do dna wszystkich.
    Alan Greenspan to wyraznie powiedzial, ale kto by sluchal starego zyda.

    PIENIADZE BEZ KONTROLI TO TYKAJACA BOMBA
    Bogacenie sie to zaleta ale przyzwoitosc powinna byc przed zyskiem

    Udzial w wyborach to wg mnie propagowanie zla i nie jest waznym czy zlo jest mniejsze czy wieksze. ZLO JEST ZLEM.

    JOW do Semu to glupota narodu, JOW do Senatu to tragedia narodowa.

    JOW tak, ale tylko dla wyborów samorzadowych.

    W konstytucjin z 1935 r bylo: Sejm 208 poslów i ordynacja DOW.

    WIEDZA, brak wiedzy jest tragedia

    Pozdrawiam
    Tadeusz Muszynski

    Polubienie

  2. Według p. Muszyńskiego ” Udział w wyborach to – propagowanie zła”.
    W sytuacji, gdy PO wyraźnie traci grunt pod nogami i jest wreszcie szansa odsunąć ją od władzy – to niebranie udziału w wyborach będzie właśnie złem i głupotą. Chyba, że niektórym właśnie chodzi o to aby oni pozostali i dalej „kręcili lody”. Oni sami boją się, że PO przegra i już szykują PO-bis czyli Palikota. A niektórzy,jako pożyteczni idioci chcą im w tym pomóc.
    Ale zgadzam się z tym, że brak wiedzy jest tragedią.
    B.Homocki

    Polubienie

  3. Co powinni jako pierwsze zrobić Narodowcy po dojściu do władzy. ZDELEGALIZOWAĆ „OTWARTĄ RZECZPOSPOLITĄ” ORAZ „NIGDY WIĘCEJ”. Przecież ci idioci jawnie działają przeciwko Polsce i naszym cywilizacyjnym wartościom oraz wspierają „mniejszości” w destrukcji kraju oraz represjonują wszystkich tych, którzy tym „mniejszościom” mówią „NIE”! Niedługo nic nie będzie można powiedzieć na żyda czy homosia bo wyskoczy tępy lewak i będzie lecieć do sądu aby zamykać każdego kto powie „NIE” deprawacji Polski. Te różne „otwarte RP” są stokroć gorsze niż PO-sy i PiS-y razem wzięte. Tamci niszczą kraj, a te diabelskie organizacje niszczą tych co sprzeciwiają się niszczeniu Polski.

    Polubienie

  4. Masowe aresztowania po protestach w Nowym Jorku
    Ponad 700 anty Wall Street protestujących aresztowano za niepodporządkowanie się wezwaniom policji i próbę przejścia przez most NJ Brooklyn

    NJ

    Polubienie

  5. Gubernator teksasu który zabiega o nominację republikanów o nominację na prezydenta powiedział że mógłby rozważyć wysłanie wojska amerykańskiego do Meksyku celem walki z narkotykami
    ( że też u siebie nie chcą użyć swojej armii)
    Texas Governor Rick Perry – who is seeking the Republican nomination for US president – has said he would consider sending American troops into Mexico to combat drug-related violence.

    Perry

    Bezzałogowe samoloty bojowe USA (drones) latają nad Meksykiem od lutego za: the New York Times

    drones
    Za BBC
    Czy po wyborach Polacy polecą walczyć do Meksyku (?) według zasady ,,porozumienie ponad podziałami”

    Polubienie

  6. „Podstępnie wypchnęli nas do pomieszczeń dla służby a sami zajęli komnaty”.
    Jasne. Dlaczego pozwoliliście sobie na to „wypchnięcie”? Czy włażąc do pomieszczeń dla służby, nie widzieliście, gdzie leziecie? Czy może te pomieszczenia wyglądały tak samo jak owe „komnaty”? Żałosne żale skierone do kogo? Do siebie samych?
    Nie chodzę na wybory nigdy, bo nie akceptuję formuły, bo nie wierzę w to, że ktokolwiek będzie się wysilał, żeby MNIE było lepiej, bo nie uznaję populistycznej głupoty, że jeśli nie głosuję nie mam prawa do krytyki- jest dokładnie odwrotnie, właśnie dlatego mogę krytykować, bo to nie JA dałam mandat złodziejom, by mnie okradali bez końca.

    Polubienie

  7. Przyjacielu – masz jak widzę kłopot ze zrozumieniem metafory.
    Do „pomieszczeń dla służby” Polacy byli wypychani przez wieki. Po powstaniu styczniowym 3/4 zarekwirowanych przez carat majątków trafiło w ręce żydów, którzy je kupili lub wydzierżawili. I często przyjmowali przy tej okazji polsko brzmiące nazwiska. Jeszcze gorzej było w okresie II wojny i tuż po niej. Polską inteligencję („głowę”) mordowali do spółki III Rzesza („Inteligenzaktion”) i NKWD. Po wojnie rzezi dokończyła UB. Na polskim tułowiu osadzono żydowską głowę. Albo zgodnie z moją metaforą – Polaków wypchano do pomieszczeń dla służby, a okupanci zamieszkali na komnatach. Ja już urodziłem się w pomieszczeniu dla służby. Ty przypuszczem też.
    Przy czym miliony naszych rodaków tych faktów w ogóle nie dostrzega. Są sługami a nie suwerenem państwa, ale tego sobie nie uświadamiają.
    Pierwszym krokiem do odzyskania suwerenności jest dotarcie do świadomości jak największej ilości Polaków.
    A Ty kręcisz nosem.
    Nie są to żale do nikogo. Jest to skrócony opis wycinka naszej historii i aktualnej sytuacji politycznej. Napisany po to, aby zaczadzonym otwarły się oczy.
    I to już wszystko.

    Polubienie

  8. Wkrótce naród będzie miał okazję aby ocenić działalność rządzących.

    Ale zacznijmy od końca: czy Sąd Najwyższy unieważni nadchodzące wybory?

    Nie jest to takie pewne, bo wyroki są coraz bardziej nieprzewidywalne. A tu może wystarczyć uzasadnienie, że co prawda PKW naruszyła przepisy kodeksu wyborczego ale został on skonstruowany niejednoznacznie, a ponadto skarżące ugrupowania nie wykazały ponad wszelką wątpliwość, że zaistniałe naruszenie procedury w istotny sposób wpłynęło na zmianę ogólnego wyniku wyborów. Kropka.

    Czy bojkot będzie sukcesem?

    Raczej nie, ale zapewne zostanie oceniony jako sukces przez obie strony batalii. Bo ci przy władzy uznają, że bojkot miał niewielki zasięg i nie wpłynął znacząco na układ sił. Natomiast uczestnicy bojkotu nawet wobec nikłych efektów swojego protestu nie będą mogli oceniać go negatywnie, ponieważ swoje decyzje wyprowadzili z pozytywnych przesłanek. A więc kolejny jałowy „sukces” !

    Dlaczego efekty bojkotu prawdopodobnie będą praktycznie niezauważalne?

    Przede wszystkim dlatego, że wszystkie tzw. żelazne elektoraty pójdą oddać swoje głosy na „wybrańców” zapodanych im przez każdą z nóg obecnego cztero-kanciastego stołu, a resztówki – tzn. głosy niezdecydowanych, rozczarowanych i poszukujących „nowych rozdań” – zgarną wypuszczone w tym właśnie celu zamiataczki drugiego rzutu. Ponadto techniki upiększania wyników wyborczych są znane i stosowane, co ostatnio wykazał prof. Przemysław Śleszyński na procederze dostawiania krzyżyków w ubiegłorocznych wyborach samorządowych. W necie jest też wcześniejsza analiza wskazująca na oszustwa popełnione podczas ostatnich wyborów prezydenta Warszawy. Czy fortuna się wnet odwróci i przybędzie nam zmodyfikowane porzekadło: kto krzyżykiem wojuje…?

    Dlaczego efekty bojkotu będą raczej negatywne dla społeczeństwa?

    Bo jest to akcja nieprzygotowana, wynikła z negacji i z braku pomysłu. Przejrzałem wpisy tu i tam i widzę klasyczną grecką tragedię w zmaganiach – bojkot? – czy wybory? W tych swarach niełatwo jest odróżnić rozsądnych, dumnych patriotów od bezideowych geszefciarzy. Bowiem jeśli odrzucić retorykę jako do niczego niezobowiązujące uzasadnienia reprezentowanych postaw, to pozostają gołe argumenty, sprzeczne że aż żal ściska, jeśli patriotyzm i pragmatyzm przemawiają za aktywną postawą tj. za pójściem na wybory, ale sytuacja powoduje, że ten sam patriotyzm i ten sam pragmatyzm uzasadniają też ich bojkot. A w głosowaniu cząstkowym głębszego sensu także nie ma. I tak już na tym etapie z frustracji rodzi się nienawiść i pojawiają się najcięższe zarzuty oraz obelgi.

    Dlaczego nie ma kandydatów, którym można by zaufać i ich polecić?

    Bo nie ma chętnych, którzy byliby ambitni, rozsądni, uczciwi i chcieli poświęcić się polityce. Przecież w panujących obecnie realiach życia politycznego, nacechowanego korupcją oraz wymogiem braku własnych poglądów, wystarczy już tylko jedna z tych cech, aby osoba rozsądna, albo tylko uczciwa, straciła ochotę na kandydowanie w wyborach. Zatem jest to systemowy brak dobrych kandydatów. A jeśli przez przypadek przez sito wyborcze przeszedłby ktoś rozsądny i uczciwy, to szybko go nauczą jak się zaadaptować do wymagań układu. Natomiast „nieudacznicy” którzy się nie potrafią nagiąć, zostaną zmuszeni do odejścia w ten czy w inny sposób. Głosowanie na kandydatów poniżej piątej pozycji na listach jest także skazane na fiasko dopóki funkcjonuje obecny skuteczny system korumpowania, ściganie tego typu przestępstw nie istnieje, a Julię P. pilnuje dorsz za 6.80 + VAT.

    Struktura elektoratu – czyli kto kogo, kiedy i jak?

    Demograficzny obraz tworzą grupy społeczne różniące się w swojej strategii decyzji i działania, bo inaczej sytuację oceniają pracujący w prywatnych firmach, a inaczej biurowi w urzędach, swoich interesów pilnują lekarze, nauczyciele, palestra, a jeszcze inaczej nie bardzo wiadomo dlaczego faworyzowana mundurówka. Na to nakładają się podziały na mieszkańców miast i mieszkańców wsi, a wreszcie inne priorytety mają starsi, a inne młodsi – zwłaszcza ci którzy dali się zwieść i pourządzali się za kredyty. Wprowadzone przemieszanie kryteriów zniwelowało podziały na inteligencję, robotników i chłopów, bo dziś każdy jest „mądry”, a za najmądrzejszego uchodzi kto dużo ma i dużo może. Promowanie przebojowości zwiększyło ogólny poziom agresji i zabija solidaryzm społeczny. Pojawiło się skundlenie starannie kamuflowane pustym gestem, nieszczerym uśmiechem i fasadową, formalną filantropią, pozbawioną uczuć, a służącą dla zabicia wyrzutów sumienia, zagłuszanych muzycznym hałasem, ekstrawagancjami z tv oraz z kolorowych pisemek.

    Rozterki wyborcze nie iskrzą tylko pomiędzy poszczególnymi osobami, ale także męczą sumienia wielu spośród nas. Ja też w poprzednich wyborach zastosowałem bojkot aby wyrazić protest przeciwko draństwu jakie się rozpleniło – przepraszam – jakie zostało sukcesywnie i starannie rozplenione z naszym biernym przyzwoleniem. Nie tylko w Polsce! Zauważmy, że to nie jest tylko skutek wieloletnich zaniedbań, ale efekt sprytnie zastawionych rozmaitych pułapek konsumpcyjnych, na które większość człowieczeństwa dała się skusić. Wciska się nam nieprzydatne ale kuszące gadżety żeby się szybko rozpadały. Powstał system oparty na zakłamaniu, podstępie, naginaniu prawa, cynizmie, kradzieży prostej lub pośredniej, zastraszaniu, bezczelności we wmawianiu kłamstw jako prawdy, i na sztuce wypierania z psychiki niewygodnych odczuć.

    Jedni czują się znakomicie w tej postmodernistycznej rzeczywistości, inni próbują „iść z duchem czasów” i dostosować się, a jeszcze inni przeciwstawiają się tym globalistycznym trendom jako sprzecznym z podstawami cywilizacji, oraz z zasadami etyki i religii. Jest jeszcze nasza kategoria – frustratów świadomych społecznego wykluczenia i kojących swoje ambicje i sumienie poprzez rezygnację. W tej niezdrowej sytuacji wybory straciły walor demokratycznego wyłaniania naszych przedstawicieli do władz, a stały się arenami bezwzględnej walki politycznej i ekonomicznej.

    Co nam oferują politycy?

    Na rynku wyborczym ukazały się dość kuszące kiełbasy. Liderzy chcą mieć jeszcze kilka lat spokoju, ażeby móc nas spokojnie dokończyć. Stronnicy ludowi zapowiadają antykryzysową śrubę ale dopiero po przeliczeniu głosów. Opozycja podpisała, że nie wpuści do Polski GMO i przegoni wyzyskiwaczy. Sojusznicy lewicy uznali, że Vincent ukrył dług, a Kościół jednak ma rację bytu. Wszystko co najważniejsze poszło na całość, a w porywie przesiadło się na lodokręty. Ruch stojący w rozkroku gwarantuje in-vitro z antykoncepcją (czy jako zestaw?) oraz wymianę rządu na unijny. Najnowsza prawica chce przejąć młodych wykształconych i niewidzialną ręką wpuścić genetycznie modyfikowane wierzbo-gruszki ekonomiczne dla naiwnych. A więc jak zwykle jest w czym wybierać.

    Na czym opiera się zasadniczy schemat dzisiejszego stylu rządzenia?

    Dlaczego władzy uchodzą drastyczne zachowania, z którymi nawet nie bardzo się kryje? Dlaczego milczenie rządu jak i opozycji nie jest oprotestowane przez społeczeństwo, kiedy ma miejsce naganne, a czasem wręcz przestępcze wykorzystywanie aparatu władzy przeciwko sprawiedliwości i prawu? Dzieje się tak, ponieważ taka metoda postępowania została zbudowana na wykorzystaniu ukrytej cechy obecnej aż u 95% populacji. Otóż jest to „powszechna bezwolność”, którą wykazał Stanley Milgram w słynnym eksperymencie, polegająca na naturalnym poddawaniu się władzy dzięki podatności ludzi na działania grupy, większości, tłumu, przywódców, mediów, itp. Bez tej cechy naszej psychologii, pozwalającej łatwo manipulować masami, rozpowszechniony obecnie styl rządzenia przy pomocy kłamstwa nie mógłby się przyjąć. Należy podkreślić, że w oparciu o tę cechę pozwalającą na łatwe manipulowanie, została stworzona demokracja, bo to pozwalało faktycznej władzy na pełną kontrolę społeczeństwa z przerzuceniem odpowiedzialności na bezimienne masy.

    Na czym polega pułapka bojkotu?

    Owszem, sytuacja nieco wstydliwa dla establiszmentu powstałaby, gdyby do wyborów poszedł tylko najsztywniejszy elektorat tzn. szeroko rozumiana kasta urzędniczo-mundurowa z rodzinami czyli ok. 30% uprawnionych. Bo to trochę mało, aby bronić tezy, że Polska jest demokratycznym państwem prawa. Ale ta teza jest z gruntu fałszywa, bo w praktyce przepisy prawa są wprowadzane przez „legislatorów” motywowanych nie wolą ludu, ale przez prywatnych lobbystów oraz unijne tj. obce dyrektywy. Przecież wiadomo również, że ustawy można „lubczasopismować” albo odpowiednio przeorientować poprzez kreatywne przepisy wykonawcze, lub wręcz przez ich brak. Zatem praworządność i demokracja to dziś byty teoretyczne wobec dysfunkcji prokuratury, sądownictwa oraz organów nadzoru i kontroli. Wniosek: nikt się nie będzie przejmował niską frekwencją.

    W dodatku będzie ona zapewne wyższa nawet o ok. 20-25%, bo nie sposób schować dowodów wszystkim, którzy pójdą do urn z pobudek uznanych przez siebie za patriotyczne. A to oznacza, że nawet bez retuszu w komisjach frekwencja może sięgnąć poziomu ok. 50-55% i cel bojkotu będzie chybiony, bo próżne są nadzieje, żeby „świat to zauważył i się wypowiedział”. Przecież „świat” ma bardziej dramatyczne sprawy na tapecie z perspektywą globalnego kolapsu, bankructwami państw, eksterminacją w Palestynie i Afryce, oraz wojnami które się już toczą lub wnet wybuchną na całego.

    W opisanej sytuacji zabraknie też satysfakcji, że „policzyliśmy się”. Albo że odnieśliśmy „kolejne moralne zwycięstwo”, bo co ze wzniosłej atmosfery jeśli mielibyśmy dalej być skubani przez jeszcze bardziej rozzuchwalonych kolejnym sukcesem wyborczym Zbycho-Miro-Rychów, oraz Tolę, gdyby obecny układ władzy miał przetrwać. Czy osoby uparcie lansujące pomysł bojkotu zrobiły wysiłek intelektualny i wyobraziły sobie prawdopodobne konsekwencje po wyborach wygranych przez obecny układ kuglarzy obiecujących zielone Irlandie, autostrady, redukcje podatków i zadłużenia?

    Czy warto ryzykować zachowanie obecnego układu?

    Czy obecny układ rządowy będzie działał suwerennie, aby chronić nas przed skutkami nadchodzącej globalnej zawieruchy? Czy to w trosce o nasze dobro i bezpieczeństwo ten rząd zakupił ogłuszacze oraz oślepiacze, zdublował dotychczas obowiązujące ustawy o objęciu tajemnicą wszystkiego co ważne, oraz naprędce dorobił nową ustawę o stanach wyjątkowych do wprowadzenia pod byle pretekstem „zagrożenia” cyberprzestrzennego, a więc na przykład WIRTUALNEGO? Warto się nad tymi pytaniami głębiej zastanowić czytając analizy sytuacji uznanych ekspertów np. tu:

    http://beforeitsnews.com/story/1175/623/Economic_Doomsday:_Worlds_Experts_Predict_Total_Disaster.html

    Czy w zagrożeniach EGZYSTENCJI jakie są, można tracić czas na snucie kolejnych iluzji?

    Czy można wciąż czekać na cud zamiast doprowadzić do drastycznego przemeblowania układu władzy w Polsce w obecnej sytuacji, kiedy wszyscy oprócz rządzącej kliki mówią już otwartym tekstem, że gospodarka jest rozgrabiana, zadłużenie nasze, naszych dzieci oraz wnuków rośnie w szybkim tempie i jest przed nami ukrywane, a skargi na bezprawie są ignorowane?

    Czołowi politycy i ich dotychczas niezawodni dziennikarze wykazują niespotykane zdenerwowanie. Nie tylko w Polsce. A przyczyna obecnego podminowania tkwi w niespotykanej dotąd w historii skali przekrętu, w jakim wzięli udział. Zaczynało się w miarę niewinnie – trzeba było niewygodnych oponentów wydrwić i usunąć na boczny tor, o pewnych sprawach milczeć, inne nagłośnić, zorganizować poparcie społeczne dla de-regulacyjnych „reform” i przyzwolenie dla bezkarności łobuzów, a potem także przestępców. Trzeba było podkręcić atmosferę zagrożenia dla większej inwigilacji oraz ograniczeń wolności w imię „bezpieczeństwa”. Początki były niemal niewinne – ot, takie tam naciąganie, trochę dla kawału, z czasem dla drobnych czy większych korzyści. A może lepiej zaszczepcie się, łykajcie suplementy, żywność genetycznie modyfikowana jest OK, nie pytajcie o chemiczne smugi lotnicze… Zaczynasz się stresować? Weź urlop, pobiegaj sobie, pójdź na fitness, pogadaj z terapeutą, rozerwij się na imprezie, zapal coś weselszego… No, przecież jakoś to będzie.

    Aż nagle biorący w tej innowacyjnej aktywności zawodowej politycy, dziennikarze, prawnicy, lekarze, naukowcy, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości i inni specjaliści zaczynają dostrzegać, że zostali wciągnięci w znacznie poważniejsze przekręty, niż ich na początku zapewniano. Z takich układów trudno jest się wycofać bez dużego wstrząsu, ot tak, bo już więcej nie chcę albo nie mogę.

    Ale taki wstrząs właśnie nadchodzi i od nas – obywateli tego kraju – w pewnej mierze teraz zależy czy będzie miał charakter pokojowy, czy siłowy i krwawy. Pamiętajmy o tych rodakach, którzy NAGLE zostali postawieni przed perspektywą pałowania albo i strzelania do sąsiadów, znajomych, krewnych i do obcych. Ich też zaczynają męczyć stresy, strach oraz nocne koszmary, bo za śmietankę zgarniętą przez cwaniaków – głównie z zagranicy – przyjdzie im nadstawiać sumienia i karku, a może i życia. Wielu z ustawianych do walki odetchnie z ulgą gdy obłęd uda się zatrzymać.

    Niech wreszcie przejrzą na oczy idealiści, którym się marzą sami uczciwi i mądrzy u władzy.
    Niech wreszcie przejrzą na oczy wierzący, którym się marzą sami gorliwie wierzący u władzy.
    Niech wreszcie przejrzą na oczy ateiści, którym się marzą sami pryncypialni niewierzący u władzy.
    Niech wreszcie przejrzą na oczy narodowcy, którym się marzą sami „prawdziwi Polacy” u władzy.
    Niech wreszcie przejrzą na oczy estetycy, którym się marzą elokwentni przystojniacy u władzy.

    Dlaczego skutki bojkotu mogą być negatywne dla wszystkich?

    Jeśli schowamy osobiste urazy i dziecinne mrzonki, a wykażemy rozsądek i determinację, to mamy szanse zatrzymać oszalały wir, który zaczął wciągać coraz liczniejsze odłamy społeczeństwa. Mało tego – jeśli się nam uda w demokratyczny sposób rozładować narosłe napięcie, to takie pokojowe rozwiązanie może się stać modelem dla rozbrojenia coraz głośniej tykającej bomby globalnych niepokojów. Ludzie na całym świecie zaczynają się budzić ze stanu błogiej niewiedzy. A wielkim błędem byłoby nie wykorzystanie szansy, jaką dał nam ostatnio los w postaci autentycznie zantagonizowanych ugrupowań politycznych, co stwarza warunki, że poszczególne tryby kontrolowanego układu będą iskrzyć – w obecnych realiach z korzyścią dla społeczeństwa.

    Bo pomimo pozorów i medialnego szumu dla wytworzenia wrażenia wrogości obie główne partie w Polsce działały w istocie synergicznie, realizując wytyczony program, nie zawsze zgodnie z oczekiwaniami większości. Ale po 10.04.2010 ten krypto-symbiotyczny układ został zaburzony. Takie twierdzenie jest zasadne wobec poszlak wskazujących, że podczas rozgrywania eskalowanych animozji zdarzyła się (z pomocą zewnętrzną?) autentyczna tragedia, której rozważane scenariusze nie wykluczają, że jedna formacja zadziałała nie niekorzyść innej formacji i dla wyjaśnienia sprawy formacja poszkodowana powinna teraz uzyskać realny wpływ na procedury wyjaśniania szczegółów. Zapewnienie takiego wpływu przyspieszy ustalenie co wydarzyło się przed startem z Okęcia i potem.

    Na czym polega pragmatyzm obecnej sytuacji?

    Na pewno nie na czekaniu z założonymi rękami, że ktoś nas wyręczy w obronie naszych interesów. Pragmatyzm wymaga schowania szczytnych ideałów do kieszeni i odłożenia sympatii oraz antypatii, aby świadomym uczestniczeniem w wyborach doprowadzić do jak największej polaryzacji sceny politycznej w Polsce, z jej możliwie gruntownym przebiegunowaniem, oraz nadaniem kolejnej zmianie maksymalnej siły, aby nie powtórzyły się usprawiedliwiające wymówki, że tego czy tamtego nie udało się zrealizować, bo zabrakło mandatów, albo dlatego że koalicjanci zawiedli.

    Pragmatyzm wymaga też, żeby grać nieco lepiej niż przeciwnik pozwala. A to oznacza, że bywają paradoksalne sytuacje, kiedy oddajemy głos na kandydata, który nie jest z naszej bajki. Ale oponent w ten sposób wzmocniony może się okazać dla nas przydatny przez szczególny układ w jakim funkcjonujemy. Obecna sytuacja jest właśnie tego typu, że nasze różne bajki warto przetasować, bo nazbyt często zaczęły się powtarzać karety i pokery z ręki – niby tej rynkowej i niewidzialnej, ale z za szerokim rękawem. Nowy układ zapewne bez nacisków i próśb zrobi „sprawdzam” i nareszcie dowiemy się jakie jest nasze faktycznie zadłużenie wewnętrzne i zagraniczne, jakie są gwarancje korzyści dla budżetu z eksploatacji surowców mineralnych, w tym geotermii i gazu łupkowego z zabezpieczeniem wód gruntowych, ustalenia dot. kontraktu gazowego, dot. zabezpieczeń dla pełnej dostępności portu po ułożeniu Rurociągu Północnego, plany prywatyzacji lasów państwowych, itp.

    Pragmatyzm wymaga, aby nie tylko stworzyć odpowiednio ukierunkowany układ rządzenia i nadać mu energię do działania, ale trzeba zapewnić również konsekwentną kontrolę, opiekę, a jak trzeba to i pomoc, aby układ nie osłabł albo nie zdegenerował się. Do tego służą konstruktywne kontakty z przedstawicielami na różnych poziomach, indywidualne wnioski lub masowe petycje, a jeśli trzeba to i uliczne manifestacje, wysłuchania publiczne, akcje ulotkowe, happeningi, referenda itp. Władza powinna czuć wsparcie obywateli, a obywatele powinni mieć przekonanie, że mają wsparcie władzy.

    Ciekawe kto z uprawnionych do głosowania i do bojkotu zna kulisy poprzednich wyborów?

    Tu warto przypomnieć okoliczności ostatnich przedwczesnych wyborów. Otóż w okresie wakacyjnym 2007 podano w jednej z rozgłośni radiowych, że Państwowa Komisja Wyborcza ustaliła, iż wśród donatorów na rzecz partii zwycięskiej podczas kampanii wyborczej w 2005 roku była osoba mająca siedzibę poza granicami Polski, co jest sprzeczne z ordynacją wyborczą i skutkuje natychmiastowym wstrzymaniem wypłat dotacji dla partii rządzącej. W efekcie nastąpiły mało zrozumiałe ataki na koalicjantów, łącznie z prowokacją gruntową, i pomimo jej fiaska, z postawieniem niewinnego wice-premiera „w kręgu podejrzeń” dla zerwania umowy koalicyjnej i dla rozpisania przyspieszonych wyborów. Zainteresowanym pozostawiam ocenę tych okoliczności wraz z rolą sił i środków, które sprawiły ażeby taka wadliwa donacja miała miejsce i aby w odpowiedniej chwili została ujawniona.

    Wspomniany wcześniej prof. P. Śleszyński pokazał nam dobry przykład, jak banalnie prostą metodą i z wykorzystaniem powszechnie dostępnych danych można przeprowadzić inteligentną analizę i wykazać proceder fałszowania wyników wyborów. A przy tej okazji wyszło na jaw jak prymitywni, jak nieuczciwi i jak pazerni na władzę okazali się rządzący i nadzorujący lokalnie oraz centralnie. Już choćby po tym przyłapaniu na oszustwie obecny tandem zasługuje na wyrzucenie na out, a goryczy niech im przysporzy fakt, że machlojki z „głosami nieważnymi” okazały się bardzo ważne!

    http://wpolityce.pl/galerie/15731-prezentujemy-wyjatkowo-ciekawe-i-jednoczesnie-alarmujace-opracowanie-danych-dotyczacych-glosow-niewaznych-w-wyborach-samorzadowych-w-roku-2010?page=2#galeria

    Na zakończenie podam, że nie jestem zwolennikiem żadnej z partii, nigdy do żadnej partii nie należałem i należeć nie zamierzam. Zdaję sobie również sprawę, że moje wywody mogą być mylne. Mam także świadomość, że przedstawiona koncepcja może spotkać się z brakiem zrozumienia, albo spowodować ostrą krytykę oraz przeróżne podejrzenia i oskarżenia. Na szczęście mam czyste intencje, więc ewentualne urągania i epitety nie przerażą mnie ani nie zniechęcą do dalszych poszukiwań dróg wyjścia z matni, w której wszyscy znaleźliśmy się dosyć niespodziewanie. Polacy wielokrotnie pokazywali sobie i światu, że potrafią posługiwać się nie tylko ręką, nogą czy językiem.

    Podobno Jezus i to powiedział w trosce o nas: „Ojcze spraw, aby byli jedno…”

    Polubienie

  9. Ja się pytam: co k***a robić jeśli nie głosować? Na „nieageturalne” partie? Co k***a, uważać się za mądrzejszych tylko dlatego, że nie miało się na nic wpływu?

    Polubienie

  10. „Fantastyczna praca” !
    SAMI SIE WYBIERAJA !!!

    „Howdyl” naucz się jezyka polskiego może i ty załapiesz się na posadke w Polin.

    Zakup i odbieranie ziemi w okolicach Olsztyna trwa donoszą media glownego scieku.

    Polubienie

  11. Pingback: Nie głosuję – nie kolaboruję | blog polski

  12. Pingback: Nie głosuję – nie kolaboruję by opolczykpl | f6862

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s