Lew Tołstoj o bredniach Biblii oraz Wasilij Rozanow o rytualnym uboju


Lew Tołstoj o bredniach Starego oraz Nowego Testamentu oraz Wasilij Rozanow o „rytualnym uboju” naśladującym praktykami Jerozolimskiej Świątyni Syjonu.

 (z książki Jana Ciechanowicza „Antysemityzm”, str. 320-325, Astra, New York 2010)

Poniżej kolejny fragment książki „Antysemityzm”, tym razem przytaczający opinie w Rosji nt. Biblii już w czasach bezpośrednio przed I Wojną. To, że ubój rytualny, polegający na wyciskaniu (dosłownie) krwi z żywego jeszcze jeszcze zwierzęcia „jako żywo” przypomina praktykę lichwy, czyli „wyciskanie” pieniędzy od coraz słabszych ekonomicznie, zniewolonych przez Prawo osobników oraz całych narodów, jest niewątpliwie godne uwagi. – MG

***

Bardzo sceptyczny stosunek do Starego Testamentu, jako do absurdalnego zbioru żydowskich klechd i legend, miał genialny pisarz Lew Tołstoj, którego za jego Spowiedź biskupi cerkwi prawosławnej wyklęli. Autor Wojny i pokoju m.in. pisał:

„Historia święta zaczyna się od opisu, jak to Bóg, istniejący wiecznie, stworzył z niczego przed sześcioma tysiącami lat niebo i ziemię, jak potem stworzył zwierzęta, ryby, rośliny i wreszcie człowieka Adama i żonę jego Ewę, uczynioną z jego żebra. Mamy następnie podane, jak to Bóg, bojąc się, aby Adam z żoną nie jedli jabłek z drzewa, mającego czarodziejską siłę obdarzania potęgą, zabronił im jeść tych jabłek; jak to, nie bacząc na ten zakaz, pierwsi ludzie zjedli jabłko i zostali za to wypędzeni z raju i jak za to samo zostało następnie przeklęte całe ich potomstwo, przeklęta ziemia, która odtąd zaczęła wydawać trujące rośliny. Mamy potem opisane życie potomków Adama, którzy tak znikczemnieli, iż Bóg zmuszony był ich potopić i to nie tylko ludzi, ale i zwierzęta, a zostawił tylko jednego Noego z rodziną i z zabranymi do arki zwierzętami. Mamy dalej opisane, jak to ze wszystkich ludzi, którzy się po potopie rozrodzili, Bóg wybrał Abrahama i zawarł z nim przymierze, według którego Abraham zobowiązał się uznawać Boga za Boga i na dowód tego zaprowadzić obrzezanie, a w zamian za to Bóg zobowiązał się obdarzyć Abrahama licznym potomstwem i popierać go i jego potomków. Potem mamy opowiedziane, jak to Bóg, protegując Abrahama i jego potomków, czynił w ich Interesie same nadzwyczajne rzeczy, zwane cudami i popełniał zarazem najbardziej wyszukane okrucieństwa.

W ten sposób cała ta historia, z wyjątkiem naiwnych (jak odwiedziny Abrahama przez Boga i dwóch aniołów, ożenek Izaaka i inne), niekiedy niewinnych, lecz częściej nieetycznych opowieści (jak oszustwo umiłowanego przez Boga Jakuba, okrucieństwa Samsona, przebiegłość Józefa), cała ta historia, począwszy od klęsk zesłanych przez Mojżesza na Egipcjan i wymordowanie przez anioła wszystkich ich pierworodnych, do ognia, który zniszczył 250 buntowników, do zapadłych w ziemię Kore, Datana i Abirona, do zniszczenia w ciągu kilkunastu minut 14.700 ludzi, do rżniętych piłami wrogów tępionych przez Eliasza (wziętego na ognistym wozie do nieba) ofiarników i Elizeusza, przeklinającego wyśmiewających się z niego malców – oto szereg cudownych wydarzeń i przeraźliwych przestępstw, dokonanych przez naród żydowski, jego wodzów i samego Boga.

Jeżeliby cała ta historia Starego i Nowego Testamentu była wykładana jako zwykła powiastka, wtedy mało który z wychowawców odważyłby się opowiadać ją dzieciom lub dorosłym, których, chciałby oświecić. Powiastka ta jednak uważana jest za nie nadającą się do roztrząsania przez ludzi, jako zawierająca jedynie prawdziwe opisanie świata i jego praw, jako najbardziej wierne odtworzenie życia dawniej żyjących ludzi i tego, co należy uważać za dobre, a co za złe, o istocie i własnościach Boga i obowiązkach człowieka. Mówi się o książkach szkodliwych. Lecz czyż jest w chrześcijańskim świecie książka, która by przyniosła więcej szkody ludziom niż ta okropna książka, zwana „Historią świętą starego i nowego przymierza”?

…Dla człowieka, któremu  wtłoczono  do głowy   jako najświętszą prawdę, wiarę w stworzenie świata z niczego przed sześcioma tysiącami lat, a następnie w arkę Noego, która pomieściła wszystkie zwierzęta,   w upadek Adama, w niepokalane poczęcie, w cuda Chrystusa i poniesioną przezeń ofiarę na krzyżu dla ludzkiego zbawienia – dla takiego człowieka wymagania rozumu nie są obowiązujące i taki człowiek nie może potem uwierzyć w żadną inną prawdę. Jeżeli możliwą jest trójca, niepokalane poczęcie, odkupienie ludzkości przez krew Chrystusa, staje się możliwym wszystko i potrzeby rozumu są zbyteczne.

Wbijcie klin pomiędzy deski podłogi spichlerza. Choćbyście potem nie wiem ile sypali weń zboża wszystko wyleci. Podobnie jest z głową, w którą wbito klin trójcy, czyli Boga, który stał się człowiekiem i swoim cierpieniem odkupił ludzkość, a następnie znowu wrócił do nieba – w głowie tej nie utrzyma się potem żadne rozsądne, trzeźwe pojmowanie życia.

Syp ile chcesz ziarna do   spichlerza z dziurawą podłogą, wszystko ci wyleci. Kładź, co chcesz w głowę, która raz przyjęła na wiarę rzeczy bezsensowne, nic się w niej nie ostoi.

Nie tylko hierarchowie cerkwi prawosławnej, ale też liczni pisarze żydowscy mieli te słowa Tołstojowi za złe,  ogłaszali  je  wręcz  za  manifestację  antysemityzmu.

***

Dwunastego  marca  1911  roku  –  jak  donosiła  ówczesna  prasa  ukraińska  i  rosyjska  –  czterdziestoletni  Żyd  Menachim   Mendel,  syn  Tewji,  Bejlis,  mieszczanin  miasta  Wasilkowa,  porwał  i  uprowadził  w  Kijowie  dwunastoletniego  chłopca  Andrzeja  Juszczyńskiego,  prawdopodobnie  ukraińskiej  lub  polskiej  narodowości,  zawlókł  go  do  znanego  sobie  pomieszczenia,  w  którym  już  się  znajdowali  także  inni  żydowscy  spiskowcy,  i  dokonał  na  chrześcijańskim  dziecku  bestialskiego   mordu  rytualnego. „Wspólnicy  Bejlisa,  za  jego  wiadomością  i  zgodą,  skrępowali  Juszczyńskiemu  ręce  i  zatykając  mu  usta,  zadawali  dziecku  straszliwą  śmierć  czyniąc  47  ran  kłutych  i  ciętych  na  głowie,  szyi  i  ciele,  powodując  w  ten  sposób  uszkodzenie  weny  mózgowej,  weny  szyjnej,  arterii  sennej  i  lewej  skroni,  a  także  zranienie  twardej  powłoki  mózgowej,  wątroby,  prawej  nerki,  płuc  i  serca;  którym  to  uszkodzeniom  towarzyszyły  ciężkie i  przewlekłe  cierpienia  oraz  spowodowały  prawie  zupełny  upływ  krwi  z  żywego  jeszcze  ciała  Juszczyńskiego”.  (Z  ekspertyzy  medycznej  profesora  Uniwersytetu  św. Włodzimierza  w  Kijowie  Iwana  Sikorskiego;  cyt.  wg  „Kniga  kahała.  Iż  tajnikow  iudiejskich”,  Moskwa  2009,  s.  376). Następnie  martwe  dziecko  zostało  w  nocy  po kryjomu wyniesione  z  pomieszczenia  i  złożone  w  pozycji  siedzącej  w  jednej  z  jaskiń  w  pobliżu  posiadłości  niejakiego  Bernera  przy  ulicy  Nahornej.  20  marca  1911  trup,  mający  nadal  związane  ręce,  a  na  sobie  koszulkę,  kalesony  i  jedną  skarpetkę,  został  wykryty  przez  policję.  Obok  zwłok  leżały  czapka,  kurtka  i  stopka  związanych  zeszytów  podpisanych  imieniem  Andrzeja  Juszczyńskiego,  ucznia  klasy  przygotowawczej  Kijowo-Sofijskiej  Szkoły  Duchownej.  Informacja  o  tym  przedostała  się  do  prasy  i  wywołała  ogromne  wzburzenie  w  całym  Imperium  Rosyjskim,  w  Europie  i  USA.  Mniejsza  część  mediów,  ta  która  nie  należała  do  kapitału  żydowskiego,  obruszyła  się  na  społeczność  izraelicką  i  spowodowała  w  wielu  miejscach  wybryki  antysemickie.  Ponieważ  już  wówczas  większa  część  prasy  w  Rosji  i  na  świecie  znajdowała  się  w  ręku  Żydów,  zaroiło  się  w  niej  od  okrzyków  oburzenia  na  rosyjski  i  ukraiński  antysemityzm,  na  domniemaną  żydofobię  policji,  prokuratury,  cerkwi,  sądownictwa  i  w  ogóle  całej ludności  imperium.  W  tymże  antyrosyjskim  duchu  wszczęto  kampanię  propagandową  w  Europie  i  USA,  a  temat przeniesiono  także  na  płaszczyznę  dyplomatyczną  i  polityczną, domagając  się  od  rządu  rosyjskiego  „zdecydowanego  położenia  kresu  kampanii  antysemickiej”,  zamknięcia  śledztwa  w  sprawie  Juszczyńskiego,  którą  z  góry  ogłoszono  za  sfingowaną  przez  policję  prowokację. Zanim  jednak  sprawę  wyciszono  i  zatuszowano,  wypowiedziało  się  na  jej  temat  wiele  znakomitości,  prezentując  zresztą  różne  punkty  widzenia.  O  ile  np.  znakomity  pisarz  Maksym  Gorki  stanął  natychmiast  po  stronie  żydowskiej,  o  tyle  Wasilij  Rozanow  w  artykule  „Ubój  rytualny”   (Żertwiennyj  uboj”)  ujął  tragedię  kijowskiego  dziecka  w  szerszym  kontekście,  sugerując,  iż  żydowski  fanatyzm  i  szowinizm  stanowi  groźne  niebezpieczeństwo  dla  całej  ludzkości.  Fragmenty  tej  publikacji,  zamieszczonej  w  kilku  ówczesnych  periodykach  rosyjskich,  brzmią  jak  następuje:  „Przyszło  mi  pewnego  razu  być  obecnym  w  rzeźni  żydowskiej  i  obserwować,  jak  według  reguł  izraelickiego  rytuału  dokonuje  się  ubój  rytualny.  Przytaczam  same  fakty.  A  było  tak.  Przed  około  sześcioma  laty  w  związku  z  pełnieniem  obowiązków  służbowych  mieszkałem  w  dużym  ośrodku  miejskim  Kraju  Południowo-Zachodniego,  w  trzech  czwartych  zamieszkanym  przez  Żydów. Podczas   częstych  wycieczek  poza  miasto  uwagę  moją  zwróciła  na  siebie  dziwnie  wyglądająca  budowla  podobna  do  fabryki,  okolona  przez  wysoki  płot,  jakim  u  nas  ogradza  się  więzienia  i  inne  miejsca  odosobnienia.  Niebawem  się  dowiedziałem,  iż  była  to  rzeźnia  miejska.  Ponieważ  do  sfery  moich  zainteresowań  należała  kwestia  uporządkowania  miast,  w  tym  zagadnienie  stołecznych  rzeźni,  postanowiłem  obejrzeć  tutejszą  rzeźnię,  zupełnie  zapominając  o  okoliczności,  że  przecież  ludność  miasta  składa  się  przeważnie  z  Żydów,  a  cały  handel  jest  w  ich  ręku,  z  czego  wynikało,  że  i  rzeźnia  musiała  być  żydowską. 

         Nie  myśląc  o  tym  udałem  się  tam,  żydowski  zaś  stróż  na  moje  zapytanie,  czy  mógłbym  obejrzeć  rzeźnię  poczuł  się  ewidentnie  zakłopotany  i  postanowił  poradzić  się  jakiegoś  autorytetu  spośród  swego  zwierzchnictwa  w  niedużej  przybudówce  przy  bramie. Wnet  wyskoczył  stamtąd  ruchliwy,  groźnie  wyglądający  Żydek  i  jął  się  czynić  stróżowi  energiczne  wymówki. Nieco  rozumiejąc  żargon  żydowski  potrafiłem wyodrębnić  następującą  frazę:  „Coś  ty  tak  długo  z  nim  rozmawiasz? Przecie  widzisz,  iż  to  nie  jest  Żyd,  a  masz  prawo  wpuszczać  wyłącznie  Żydów”…  „W  takim  razie  powinienem  za  wszelką  cenę  dostać  się  do  rzeźni”  –  pomyślałem  sobie  i  postanowiłem  kontynuować  przechadzkę.  Powracając  do  domu  znów  mimo  rzeźni  zauważyłem,   że  stróża  zmieniono,  i  postanowiłem  powtórnie  spróbować  szczęścia. Dla  dodania  większej  pewności  poinformowałem  stróża,  iż  reprezentuję  nadzór  weterynaryjny  i  muszę  w  sprawach  służbowych  wstąpić  do  zarządu  rzeźni,  i  dlatego  też  proszę  go  o  odprowadzenie  mnie  do  tegoż  zarządu. Stróż  trochę  niezdecydowanie  wyjaśnił  mi,  kędy  mam   pójść…  Starszego  Żyda  w  przybudówce  już  się  nie  okazało  i  pomyślnie  dotarłem  do  zarządu.  Tam  spotkał  mnie  z  inteligencka  wyglądający  Żyd.  Przedstawiłem  się  jako  weterynarz,  nie  wymieniając  zresztą  swego  nazwiska,  i  poprosiłem  zaprowadzić  mnie  do  rzeźni.

       Kierownik  zaczął  mi  z  najdrobniejszymi  szczegółami  opowiadać  o  urządzeniu  rzeźni,  która  ma  nawet  wodociąg  oraz  stosuje  najnowocześniejsze  metody  obróbki  mięsa.  Wreszcie  zaczął  mi  opisywać,  skąd  przeważnie  jest  dostarczane  bydło,  jakiej  ilości,  jakiej  ono  jest  rasy itd. Gdy  mu  przerwałem  i  ponownie  poprosiłem  odprowadzić  mnie  na  rzeźnię,  po  krótkiej  przerwie  oświadczył  mi,  że  nie  może  tego  uczynić.  Skoro  jednak  mnie  „interesuje  techniczny  aspekt  sprawy”,  to  on  może  mi  pokazać,  jak  jest  segregowane  mięso. W  tym  momencie  kierownika  gdzieś  pilnie  zawołano,  a  on  odchodząc  rzekł,  iż  niebawem  przyśle  mi  przewodnika.  Postanowiłem  jednak,  że  nie  będę  na  niego  czekać,  gdyż  on  widocznie  chciałby  mi  pokazać  wyłącznie  to,  co  mnie  nie  interesowało.  Poszedłem  dalej  i  bez  specjalnych  trudności  dotarłem  do  rzeźni,  która  przedstawiała  sobą  szereg  murowanych  szop,  w  których  odbywało  się  sortowanie  i  obróbka  mięsa.  Jedyne,  co  zwracało  na  siebie  uwagę,  to  skrajnie  antysanitaryjny  stan  pomieszczeń.  Jeden  z  robotników  wyjaśnił  mi,  że  ubój  już  się  skończył  i  że  tylko  w  ostatnim  budynku  kończony  jest  ubój  cieląt  i  drobnej  rogacizny.  W  tym  właśnie  pomieszczeniu  mogłem  wreszcie  obserwować,  jak  się  odbywa  ubój  bydła  według  obrzędu  żydowskiego.

        Przede  wszystkim  uderzała  okoliczność,  że  widzę  nie  po  prostu  ubój  zwierząt,  lecz  jakiś  tajemniczy  rytuał,  uświęcone  biblijne  złożenie  ofiary.  Przede  mną  znajdowali  się  nie  zwykli  rzeźnicy,  lecz  kapłani,  których  role  były  najwidoczniej  dokładnie  podzielone.  Rola  główna  należała  do  rzeźnika  uzbrojonego  w  broń  kłującą; wspomagał  zaś  go  cały  szereg  służebników:  jedni  trzymali  zabijane  zwierzęta, utrzymując  je  ciągle  w  stanie  pionowym,  inni  nachylali  jego  głowę  i  zaciskali  otwór  gębowy. [ Zwierzę  musi  stać. Po  co?  Po  co  przy  tak  długim,  a  nie  szybkim  zabijaniu?  Ponieważ  jest  to  „proceder”,  „ceremonia”  sprawiania  jak  najstraszliwszych  cierpień  istocie  mordowanej.  „Duszę”, sedno  uboju  żydowskiego  stanowi  sprawianie  cierpienia,  a  „stanie”  ofiary  przynależy  do  systemu  jej  powolnego  konania. „Ofiara”  koniecznie  musi  być  strapiona,  udręczona,  znużona  –  musi  się  „dusić”  jak  tefarim  w  oliwie.  Każdy,  kto  czuł  kiedyś  ogólną  słabość  (nagłą  chorobę)  wie,  jak  się  chce  wówczas  „położyć”, „spocząć”,  „odetchnąć”.  Zabór  zaś  krwi  przez  dokonywanie  powolnych  ukłuć  musi  powodować  straszliwe  wymęczenie  ofiary,  potworne  osłabienie,  wycieńczenie.  „Prawie  cała  krew  uszła”,  „pozwólcie  się  położyć”,  „nogi  nie  trzymają”,  „nie  mogę  ustać”,  „padam”…  „Stój!”  i  mechanicznie  nie  pozwalając  ugiąć  się  kolanom  ofiary  pomocnicy  głównego  rzeźnika  („mogiela”)  siłą  zmuszają  do  stania  dziecko – jagnię. Zatem,  podczas  uboju  cielęcia,  jakby  obejmując  umierające  powoli  zwierzątko,  muszą  wyraziście  czuć,  jak  w  ich  ręku  drży  i  bije  się  w  konwulsjach  rogate  dziecię,  krowi  chłopczyk,  mały  byczek. 

       Warto  przypomnieć,  że  w  trakcie  rytualnego  uboju  w  Świątyni  Jerozolimskiej  głowa  i  szyja  zakłuwanego  szydłami  zwierzęcia  muszą  być  skierowane  na  południe,  a  twarz  na  zachód.  Wszystko  odbywa  się  w  dokładnej  zgodności  z  przepisami  kultu  świątynnego  i  obowiązującego  obrzędu.  Składanie  ofiary  powinno  być  uroczyste  i  ciche.  W  świątyni  się  nie  hałasuje,  nie  krzyczy,  nawet  się  nie  rozmawia.  Także  beczenie  i  jęki  zwierząt  są  wykluczone.  Dochodzi  zaś  tu  tak  ulubione  przez  Żydów  dręczenie. Krzyk,  podanie  głosu  („Mamo!”)  nawet  w  przypadku  jagnięcia,  koźlika  czy  cielaka  może  obniżyć  poziom  bólu.  I  tu  Żydzi  mówią:  „Stop,  ani  piśnij!”] 

      Dalsi  pomocnicy  rzeźnika  zbierali  krew  do  naczyń  ofiarnych  i  wylewali  ją  na  podłogę  mamrocząc  odpowiadające  chwili  modlitwy.  Jeszcze  inni  wreszcie  trzymali  święte  księgi,  z  których  odczytywano  modły  i  celebrowano  święty  rytuał.  A  byli  wreszcie  i  zwykli  rzeźnicy,  którym  przekazywano  ubite  zwierzęta  po  skończeniu  rytuału.  Ich  obowiązkiem  było  zdzieranie  skóry  i  siekanie  mięsa. 

       Ubój  cechowało  szczególnie  wyszukane  okrucieństwo  i  niesamowita  potworność.  Mordowanemu  zwierzęciu  lekko  luzowano  pęta,  aby  mogło  stać  na  nogach;  w  tym  położeniu  ciągle  je  podtrzymywało  trzech  pomocników,  nie  pozwalając  upaść,  gdy  ono  słabło  na  skutek  utraty  krwi.  Przy  tym  rzeźnik  dzierżył  w  jednym  ręku  długi  na  pół  metra  nóż,  zwężający  się  ku  końcowi,  a  w  drugim  długie  na  około  20  centymetrów  szydło,  którymi  to  narzędziami  spokojnie,  metodycznie,  powoli   zadawał  zwierzęciu  głębokie  rany  kłute. Przy  czym  każdy  cios  był  sprawdzany  według  księgi,  którą  chłopiec  trzymał  otwartą  przed  rzeźnikiem. Każdemu  uderzeniu  towarzyszyła  ustanowiona  modlitwa,  nucona  przez  rzeźnika.  [Uderzające!  To  było  formalne  składanie  krwawej  ofiary.  Nawet  wiedząc,  że  ubój  jest  z  definicji  i  metody  „rytualny”, niemożliwe  było  przypuścić  istnienie  tak  potwornych  szczegółów  tego  straszliwego  obrzędu.  Tak,  to  jest  naprawdę  religia  okropności,  kult  Molocha.  Jeśli  ktoś  potrafi  męczyć  owada  odrywając  mu  łapkę  po  łapce,  jeśli  kogoś  stać  na  to,  by,  jak  w  rzeźni  żydowskiej,     z  żywej  kury  wyrywać  pióra  –  uciekaj,  człowiecze,  od  kogoś  takiego  jak  najdalej,  aby  kiedyś  się  nie  dobrał  i  do  twojej  skóry]. 

      Pierwsze  ciosy  były  zadawane  w  głowę  zwierzęcia,  następne  w  szyję,  kolejne  w  boki  i  pod  pachę. Ile  dokładnie  zadawano  uderzeń,  tego  nie  zapamiętałem,  lecz  było  widać,  że  ich  liczba  była  taka  sama  podczas  każdego  uboju;  przy  tym  ciosy  kierowano  w  określonej  kolejności  w  dokładnie  te  same  miejsca.  Widocznie  nawet  forma  ran  miała  jakieś  symboliczne  znaczenie,  ponieważ  jedne  rany  zadawano  nożem,  a  inne  szydłem.  Przy  tym  wszystkie  zranienia  były  kłute,  ponieważ  rzeźnik  dźgał  zwierzęta  z  całej  siły,  a  one  się  wzdrygały,  usiłowały  się  wyrwać,  próbowały  beczeć,  lecz  były  bezradne:  nogi  miały  skrępowane,  a  trzech  silnych  mężczyzn  mocno  je  trzymało;  czwarty  zaś  zaciskał  pięścią  gębę,  tak  iż  słyszano  tylko  głuche,  zduszone  rzężenie.  [Zgroza! Zgroza! Zgroza!  Mistyczna  zgroza  niewysłowionego  cierpienia! Oto  „religie  chamickie”  w  całej  ich  okazałości]. 

       Każdemu  ciosowi  rzeźnika  towarzyszył  strumyk  krwi,  przy  czym  z  jednych  ran  ona  się  tylko  lekko  sączyła,  a  z  drugich  biła  fontanną,  pryskając  na  twarz,  ręce  i  szaty  rzeźnika  i  jego  pomocników,  którzy  przy  tym  oblizywali  sobie  usta.  [Tak  oblizywali  się  widocznie  Hercensztejn,  Jollos  i  Tan  podszczuwający  tłumy  chłopów  przeciwko  dworkom  szlacheckim. Mili  i  dobroduszni  „humaniści”,  „nasi  współobywatele”  i  „bracia”].  Wraz  z  uderzeniem  noża  jeden  z  pomocników  podstawiał  do  ran  święte  naczynie,  do  którego  spływała  krew  zwierzęcia.  W  ewidentny  sposób  było  to  świątynne  składanie  ofiary.  [Gdy  do  gardła   przystawia  się  naczynie  po  tym,  jak  kapłan  przeciął  paznokciem  „naprzeciwko  potylicy”  główkę   synogarlicy,   przeżynając  w  ten  sposób  arterie  i  weny,  lecz  nie  oddzielał  zupełnie  głowy  od  tułowia.  I  ptaszków  dobierano  jak  najłagodniejszych  –  gołębi,  synogarlice… Dajcie  nam  nie  złodzieja,  nie  bandytę,  nie  rozbójnika,  nawet  nie  dorosłego  człowieka,  dajcie  nam  uosobioną  niewinność  –  właśnie  ją  ukrzyżujemy.  Jakże  zrozumiały  jest  teraz  Jezus  i  jego  męczeństwo  na  krzyżu!  Zaiste  było  to  potężne  ukłucie  satanistycznego  kultu.  I  jak  dobrze  się  stało,  że  On  zdeptał  ten  potworny  kult  zaiste  „śmierć  śmiercią  zwyciężając”!] 

       Przy  tym  pomocnicy  trzymający  maltretowane  zwierzę   rozcierali  i  ugniatali  jego  boki,  mając  widocznie  na  celu  spotęgowanie  wypływu  krwi  z  organizmu. Po  zadaniu  wyżej  opisanych  zranień  następowała  przerwa,  podczas  której  zbierano  krew  do  naczyń  i  pod  akompaniament  modlitw  wylewano  ją  na  podłogę,  powodując  powstawanie  całych  kałuż.  Następnie,  gdy  zwierzę  z  trudem  utrzymywało  się  na  nogach  i  było  już  w  dostatecznym  stopniu  pozbawione  krwi,  szybko  przewracano  je  na  grzbiet,  wyciągano  głowę,  a  rzeźnik  zadawał  ofierze  ostatni  wreszcie  cios,  przecinający  gardło.  [W  jednym  z  miejsc  „Talmudu”  czytałem  przed  wieloma  laty,  że  posadzka  Świątyni  Jerozolimskiej  była  wypełniona  krwią  do  takiego  stopnia,  że  sięgała  ona  kapłanom  do  kostek  ,  aż  musieli  ostrożnie  podkasywać  szaty,  aby  je  nie  zakrwawić]. 

         Po  dokonanej  jatce  rzeźnik  przechodził  do  kolejnego  zwierzęcia,  a  inni  zabierali  się  do  cięcia  mięsa  ofiary  na  kawałki,  który  to  proceder  stanowił  widocznie  również  jakieś  „magiczne  rozczłonkowanie”. Nie  wiem,  czy  w  ten  sposób  odbywa  się  także  ubój  dużej  rogacizny,  gdyż  na  moich  oczach  zabijano  tylko  owce,  cielęta  i  rocznych  byczków.  W  każdym  razie  był  to  proceder  nie  skracający,  lecz  celowo  sztucznie   przedłużający  męczarnie  i  konanie  ofiar,  a  przy  tym  odbywający  się  dokładnie  według  znanych  przepisów,  z  ustanowionymi  modłami.  Na  niektórych  rzeźnikach  był  modlitewny  płat  z  czarnymi  pasami,  który  przywdziewają  rabini  w  synagogach.  Na  jednym  z  okien  taki  płat   leżał  obok  naczyń  ofiarnych  oraz  innych  narzędzi  tortur.  Wreszcie  widok  rzeźnika  mamroczącego  modlitwy  i  wygląd  jego  pomocników  nie  pozostawiały  wątpliwości  co  do  celebrowanego  rytuału.  Wszystkie  twarze  miały  jakiś  okrutny,  skupiony,  fanatyczny  wyraz.  Nawet  postronni  Żydzi,  handlarze  mięsem  i  sklepikarze,  zgromadzeni  na  podwórku  i  czekający  na  zakończenie  uboju,  robili  wrażenie  dziwnie  skupionych.  Nie  było  słychać  zwykłej  wśród  Żydów  krzątaniny,  wrzasków,  gadania  w  żargonie;  wszyscy  stali  milcząco  w  modlitewnym  skupieniu. Widocznie  żydowska  dusza  podczas  tak  dokonywanych  okrucieństw  łączy  się  ze  swym  bogiem,  bogiem  Izraela. 

Reklamy

25 uwag do wpisu “Lew Tołstoj o bredniach Biblii oraz Wasilij Rozanow o rytualnym uboju

  1. Barrrrrrrrrrrrrrrbarzynstfo:-))))
    Zupelnie co innego robili switlki poganie..astronomowie, matematycy i esteci…Inkowie.

    Smiercionośny rytuał
    Ofiary zazwyczaj składano przed świtem, przy rozpalonym ognisku inkantowano rytualne pieśni i tańczono, przygotowywano ceremonialne platformy. Dzieci ubrane w tradycyjny, zdobny strój częstowano liśćmi koki i kukurydzianym piwem chicha. W zależności od bóstwa, które chciano przebłagać zostawiano antropomorficzne metalowe figurki, srebrną i złotą biżuterię, morskie muszle lub pióra ptaków. Przedmioty te miały charakteryzować cały kraj podzielony na trzy strefy: wybrzeże, góry i dżunglę. Archeolodzy wskazują, że otępione alkoholem dzieci niekiedy zostawały zabijane przez kapłanów ciosem drewnianej pałki chasqa chuqui w tył głowy, a czasem wykończone trudnym marszem, zimnem i wysokością zasypiały i tak pozostawione umierały z wyziębienia. Zwłoki układano zazwyczaj w pozycji płodowej lub ze skrzyżowanymi nogami i opuszczano do przygotowanych wcześniej komór wykopanych w ziemi lub wykutych w lodzie. Po wykonanym zadaniu kapłani wracali do Cuzco na odpoczynek, aż do kolejnych katastrof, jakże częstych na sejsmicznym terenie imperium.

    Polubienie

  2. Druidzi i Celtowie jak i reszta swiata tez skaladala ofiary. A wszystko przez strach przed tymi zasran…mi bogami. Kaplani wtlaczali strach zeby ujazmiac i podporzadkowac sobie ludzi. Ludzie sami swoje dzieci skladali w ofierze. Do jakiego stopnia trzeba byc tchorzem, zeby stac sie mordercom wlasnego dziecka.Pozabierac te Talmudy , Tory, Korany, Biblie i spalic bo od tego w lbach im sie pieprzy wszystkim. Biblia dla mnie osobiscie to ksiazka historyczna. A ten bog z tej ksiazki byl okrutny i podly morderca, mial tylko przeblyski dobroci.

    Polubienie

  3. Tia…zwlaszcza spalic Przykazanie ,,Nie zabijaj,,,tfu paskudy bogi oszusty nakazali nie zabijac…a kaplani zabijali…Nie wiem jeszcze komu pojebalos????
    Z prochu powstales powstancze…w proch sie obrocisz zasrancze!!!!!! Bastepna bzdura!
    Niech zyje Humanizm!!!!! Najwiekszy morderca w dziejach ludzkosci!
    heheheheheh:-))))
    Dla mnie osobiscie to tez tak…. ze krowa to piekny ptak!
    Czlowiek to brzmi dumnie , rzekl Humanista zrownujac mnie….. z bydleciem.

    Polubienie

  4. Zbrodnicze wybryki plemiennego psychopaty Jahwe można by mnożyć. Tołstoj opisał tylko nieliczne. Przypomnę cytat z żydowskiego i chrześcijańskiego „pisma świętego”:

    A jak Pan radował się, wyświadczając wam dobro i rozmnażając was, tak radować się będzie, gubiąc was i tępiąc, i zostaniecie wytępieni z ziemi do której idziesz, aby ją objąć w posiadanie.”
    (Księga Powtórzonego Prawa 28, 63)

    Nieskończenie rzekomo „dobry i miłosierny” radować się będzie gubiąc i tępiąc własny „naród wybrany”.
    Tym bardziej radować się będzie tępiąc nieobrzezanych Goim.

    Co było dotyczczas największym podstępem i oszustwem w historii świata?
    Psychopatycznego żydowskiego bożka Jahwe podstępni żydzi przerobili na nieskończenie miłosiernego i sprawiedliwego boga w trójcy świętej (hehehe) jedynego i podrzucono go Goim.
    Na dokładkę dorzucono im jako drugi segment troistej jedności Joszue/Jeszusa. Który – jak mówi „pismo”, powiedział m.in tak:

    „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową” (Mt 10:34-35).

    No i dotrzymał słowa!

    Polska i świat ginie, a żydłactwo – wyznawcy Jahwe i Joszue – kłóci się między sobą o to, kto prawidłowo interpretuje te żydowskie makabryczne bajki i kto ma monopol na „prawdę objawioną” – przez oszustów wymyśloną i Gojom podrzuconą.
    Katolicy w ogromnej większości nadal chcą Polskę widzieć przybitą do krzyża – rzymskiej szubienicy. Tylko – czy wyznawcy żydowskiej religii zrodzonej nad Jordanem, zaadoptowanej podstępnie dla nieobrzezanych Goim – są polskimi czy żydowskimi patriotami?

    Barbarzyńskie rytuały uboju zwierząt nie dziwią u wyznawców takiego psychopaty jak Jahwe.
    Przypomnę jednak tortury stosowane wobec „heretyków” przez katolików. Przypomnę palonych żywcem na stosie. Przypomnę dziesiątki milionów wymordowanych w ramach tzw. „chrystianizacji”.

    Całą tę żydowską podstępną ideologię udrapowaną w religię pt. „chrześcijaństwo” należy wywalić z Polski na zbity pysk. Niech wraca nad Jordan.

    Polubienie

  5. Aha, bo zapomniałem…

    Rytualny ubój zwierząt ma swe korzenie w Torze. W kilku miejscach stwierdza ona, że dusza zwierząt mieszka w ich krwi i dlatego całą krew zwierząt należy z nich spuścić, gdyż dusze w niej mieszkające są własnością Jahwe. (Katolicy uważający Torę za „pismo święte” „grzeszą” podwójnie – spożywają krew zwierząt – mimo iż zakazał tego Jahwe. Ponadto podważają jego „naukę” twierdząc, że zwierzęta nie posiadają duszy).
    Rutualny ubój polegający na spuszczaniu krwi dotyczył zarówno zwierząt ofiarowywanych psychopacie Jahwe, jak i zwierząt zabijanych na własne potrzeby – do jedzenia.
    Rytualne mordy na ludziach są łatwe do wytłumaczenia, jeśli się wie, że zgodnie z wykładnią talmudu nie-żydzi to nie ludzie. Talmud uważa Goim za bydło, za zwierzęta w ludzkiej skórze. Krew Goim była potrzebna żydom na ofiary składane Jahwe.
    Temu samemu Jahwe, którego katolicy uznają za „boga ojca” nieskończenie miłosiernego i dobrego. W trójcy świętej jedynego…
    Ojczulka Joszue/Jezusa…

    Polubienie

  6. NO Wiedunie Nasz…nikt sie nie kloci o intepretacje…woli posluchac miszczow i ich interpretacji:-)))) zwlaszcza….. jak zapominaja reszte:-)))) i se przypominaja po kawalku…
    A ten polski glupi lud latwo przekonac…dac sie przybic na krzyzu, po trzech dniach wylezc z grobu, rozmnozyc robote dla wszystkich i nakarmic rzesze…tylko tyle..ja juz nei chce zamiany wody w wino….
    A co do duszy ,,,zlescie z prof Glogoczewskim przeczytali katechizm:-)) czytajac po lebkach…wszystko co zyje ma dusze…. czlowiek ma dusze rozumna,. i dlatego wolno
    wam na Pana Boga szczekac.:-)))
    O i powie pan. ze ten sam Bog….. zydowi:-))))) opluje pana:-))))

    Polubienie

  7. Mocne.
    Fragmenty tu i tam się mi przewineły.

    Nie posiada ktoś przypadkiem rzeczonej książki w formie pliku? (jakikolwiek format)
    byłbym wdzięczny.

    ps. próbowałem wygooglowac ale lipa niestety 😦

    Polubienie

  8. W tej calej „religijnosci” jest zakodowany jakis potworny w skutkach obled sadystyczno-maniakalny polegajacy na jego rozprzestrzenianiu i akceptacji niszczenia wszystkiego co zywe z uwzglednieniem na pierwszym miejscu tych najbardziej niewinnych czyli zwierzat i dzieci !!!

    Jakby to bylo niedawno, to do dzis pamietam pewna lekcje religii , gdzie ksiadz Lucjan Blacha w diezezji katowickiej opowiadal duzej grupie siedmiolatkow o stworzeniu swiata i o „bogu”, ktory tak nas umilowal, ze dal nam wszystkie lady, rosliny i ZWIERZETA.

    Do dzis pamietam jego blyszczaca sie, tlusta facjate i jak z usmieszkiem zadowolenia twierdzil, ze zwierzeta nie czuja bolu i skoro sa stworzone tez przez tego „boga” na pokarm dla ludzi to mozna i trzeba je zabijac, bo i tak nie maja duszy i nic nie czuja. Nie wolno tez miec zadnych uczuc wobec zwierzat i jest to grzechem. bo te trzeba miec tylko dla innych ludzi, no i dla tego „boga” wyrazajac to tez w bezwzglednym posluszenstwie.

    Pamietam tez moje pierwsze wewnetrzne wzburzenie i protest przeciwko temu podjudzaniu wobec zwierzat, bo dziecinny instynkt podpowiedzial mi, ze to jest obzydliwe klamstwo, ktore zabija tez wewnetrzne uczucie wspolczucia na bol, cierpienie i smierc niewinnych istot.

    Wiele dzieci odruchowo tez nie chce jesc miesa, chociaz wczesniej czy pozniej juz ta „norme” musza przyjac od uzaleznionego miesem otoczenia i uznac ja za sluszna, chociaz to jest KANIBALIZM rytualnie wprowadzony przez koszernych rzeznikow, ktorzy nasyceni krwia, meczarnia i strachem tylu niewinnych stworzen sprzedaja ich umeczone zwloki jako zywnosc.
    Szczatki tych niewinnych ofiar przynosza jeszcze dochod w tak „modnym” tez w Polsce grillowaniu…

    Adepci medycyny na studiach tez musza brac udzial w roznych eksperymentach na zywych zwierzetach… Bigfarma zadrecza miliony istnien w testowaniu roznych „lekow” przeznaczonych pozniej dla „dobra” ludzkosci, ktora poniekad nieswiadomie bierze udzial w tym satanistycznym wampiryzmie.

    Teraz opisze jego najczarniejsza strone , bo jest to tajemnica jeszcze bardziej strzezona niz mordy rytualne w koszernych rzezniach. Otoz czytalam z pewnego zrodla, ze do satanistyczno-orgiastycznych mordow dokonywanych osobiscie przez tych na „szczytach” potrzebne sa noworodki ludzkie…, ktore „uzyskiwane” sa poprzez towarzystwa adopcji, kiedy to kobiety zmuszone ciezkimi warunkami otoczenia oddaja zaraz po urodzeniu swoje dzieci zrzekajac sie od razu swoich praw rodzicielskich oraz dochodzenia jakichkolwiek praw dotyczacych wiedzy o losach oddanych w „ciemno” dzieci !

    Jesli juz nawet solidny hodowca psow ma prawo i obowiazek wiedziec w czyje rece oddaje male szczenieta , to dlaczego odebrano to prawo kobietom ?

    Kto organizuje i kontroluje adopcje niechcianych dzieci i co sie z nimi naprawde pozniej dzieje ?

    Juz z wlasnej obserwacji widac i z opisow wczesniejszych pokolen, ze za tym wszystkim kryja sie bezwzgledne, wampiryczne potwory najpierw wlazace z kopytami do dusz dzieciecych, ktore tak „znieczulone” ida juz jako dorosli prowadzone za nos przez koszernych rzeznikow tez do ich rzezni w postaci wojen czy szpitali…!!! w imie tego zasranego capa z rogami , hodowanego w szalenczych czerepach roznych poprzebieranych „wybranych”.

    Musialam sie zmusic do napisania tych paru zdan w tym tak odrazajacym temacie, bo przez wiele lat dreczyly mnie koszmarne sny z widokiem salki „religijnej” oraz diecezji kat-olickiej w Katowicach. Nie rozumialam tez przez wiele lat tak powszechnego okrucienstwa wobec zwierzat i obojetnosci wobec ich cierpien, nie znosilam miesa i ciagle mnie krytykowano za to, ze nie wiem co „dobre”…i ciagle widze to zadowolone, tluste i pewne siebie rylo kaplana – kata…na sluzbie tego ze „starego” testamentu.

    Testis po lacinie to jadra i jakie geny sa w nich zawarte, to takie pokolenie z nich wychodzi i wyszlo … z nasienia diabla , ktory teraz szczegolnie szaleje w jego posrednikach, bo jego czas sie skonczyl !

    Polubienie

  9. O książkę „Antysemityzm” i jej el-kopie najprościej starać się u jej autora, dr Jana Ciechanowicza. Podaję, na jego prośbą, adres:

    email: Ciechanowicz.jan@gmail.com; tel. 608 531 266; adres: 35-051 Rzeszów, ul. Lenartowicza 29 m.26

    Wcześniejszy fragment tego interesującego kompendium publikowałem na http://markglogg.eu/?p=389 oraz na obecnym portalu.

    MG

    Polubienie

  10. Wiadomosc od „Toronto”:
    Toronto 9 Lipiec 2012 o 04:54 | #1 Cytat Twój komentarz oczekuje na moderację.
    radzioron
    Ja bez czytania L.Tolstoja wiem, ze zydostwo jest autorem bajek starego testamentu, a o zydowskich mordach rytualnych pisalem juz w polowie lat 1990-tych na kilkunastu grupach dyskusyjnych w oparciu o udokumentowane zrodla w j.angielskim i dla mnie to nie nowosc – vide zbior informacji podanych na stronie:
    http://forum.suwerennosc.com/viewforum.php?f=35
    Jesli chodzi o postac Jezusa Chrystusa to L.Tolstoj sam opowiada bajki, a utozsamiajac Jezusa Chrystusa z kosciolem prawoslawnym lub katolickim sam wykazuje nieznajomosc zagadnienia – gratuluje takich “autorytetow” !…. co sprawia, ze nadal pozostajecie polglowkami.
    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/07/04/prawda-o-pilsudskim-2-2/comment-page-2/#comment-19617

    Polubienie

  11. Pingback: „BÓG” UMYSŁOWO CHORY I JEGO PLANETARNE NOWOTWORY | Strona autorska Marka Głogoczowskiego

  12. Pingback: WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

  13. Autor komentarza (16 VII, godz. 20,38) dobitnie i w lapidarny sposób zobrazował żydowski mord rytualny także na naszym kraju. Polacy po 1990 r. w mniej lub bardziej świadomy sposób oddali władzę Żydom. Teraz odbywa się rytualny ubój narodu: wyciskanie ostatnich kropli krwi z gospodarki, przy zakneblowanych ustach obywateli, z państwa jeszcze dającego oznaki życia.

    Polubienie

  14. Co za brednie,a Polacy są natomiast najłagodniejszym,najlepszym,nikogo nie krzywdzącym
    narodem świata, po po prostu NARODEM WYBRANYM .

    Polubienie

  15. Poniżej film jak wygląda rytualny ubój zwierząt.
    Dodam że rozmawiałem z muzułmańskim prawnikiem, teologiem, który powiedział że w jego kraju wystarczy, aby z głośnika płynęła modlitwa, zwierzę jest ogłuszane i dopiero zbijane.
    Tak pozyskujemy koszerne mięso. To powiedział Mufti.
    Miłego oglądania.

    Ponadto proszę zapoznać się z:
    https://wiernipolsce.wordpress.com/2012/12/12/dreczenie-zwierzat-przez-zydow-usankcjonowanie-w-dzienniku-ustaw-polski/

    Polubienie

  16. Aldona I RomanK : czasami zastanawiam się, jak postępowano kiedyś w przypadku ludzi śmiertelnie rannych w wypadkach , śmiertelnie chorych itp. cierpiących fizycznie bez szansy na choćby ulżenie nie mówiąc o przeżyciu. To co mówię, da się przenieść w tamte czasy. Nie mam dowodów a te dzisiejsze opowieści nałukofców to bajki wyssane z koszernej ideologii. Owszem odkrywano groby z czaszką nienaturalnie zdeformowaną np kamieniem lub pałką ale nie odkrywano tabliczek nagrobnych opisujących przyczynę.

    Są realne zapiski na piśmie odkrywców Ameryki, że ludy te były nadzwyczaj spokojnego charakteru, dzieci były zawsze czyste, kąpane , najedzone. Odkrywcy nie znali takiego dobrobytu, bowiem w krajach, z których przyjechali, panowała powszechna nędza, choróbska, wysoka umieralność z powodów socjalnych, zadłużenia u lichwiarzy etc. Nic nie mówią te dokumenty o rytuałach zabijania, składania ofiar z ludzi, ludożerstwie i innych ohydach znanych w semityzmie. Dopiero po kilku latach, gdy trzeba było ludowi jakoś uzasadnić przywóz niewolników do Europy, zaczęto rozpowszechniać brednie o kanibalizmie, ofiarach z ludzi, okrucieństwie, brudzie i smrodzie. Ciemny lud oczywiście to kupił i do tej pory rozpowszechnia te bajki i całkiem nowe wymyślane dla współczesnych celów.

    Myślę że przyzwyczajanie ludu bożego do ciągłego widoku krwi zwierzęcej, miało złamać sumienia ludu do widoku ludzkiej krwi wyciekającej z ludzkich gardeł. I tyle.

    Polubienie

  17. Pingback: Chrześcijaństwo – nadjordańska szkodliwa odmóżdżająca dżuma duchowa… | blog polski

  18. Pingback: Indigo Blues | Livia Ether FLOW

  19. ARTYKUŁ JEST PRZECIW KOŚCIOŁOWI – ALE ZAWIERA WIELE TRAFNYCH SPOSTRZEŻEŃ , KTÓRE WARTO PRZEANALIZOWAĆ.. Z DRUGIEJ STRONY NIE MA WIARY W JEZUSA I BOGA JEŻELI SIĘ NIE DĄŻY DO IDEAŁU MIŁOŚCI I DOBRA…TO NIE JEST TAK ,ZE PÓJDZIE SIĘ DO SPOWIEDZI I BĘDZIE SIĘ GRZESZYĆ DALEJ,,DO IDEAŁÓW NALEŻY DĄŻYĆ… TPD. -TECHNIKA i tak dalej…to nie tak ,uczciwy człowiek nie odda siebie ,swojej duszy nikomu jeżeli nie kocha,na nic tu tworzenie raju na ziemi ,gdyby miało być inaczej , niemożna być szczęśliwym wbrew zasadom które nakazują nam dążyć do miłości i dobra,nakazują tworzyć a nie niszczyć. CZYLI JEDNYM ZDANIEM DĄŻYĆ DO IDEAŁU DOBRA , BÓG STWORZYCIEL NICZEGO INNEGO NIE NAUCZAŁ …

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s