ZABIJANIE MÓZGÓW BEZRUCHEM – część 3 z 3


ZABIJANIE MÓZGÓW BEZRUCHEM – część 3 z 3

http://markglogg.eu/?p=482

Część 2 z 3: http://markglogg.eu/?p=466;

Tekst części  1A (z 3) na https://wiernipolsce.wordpress.com/2012/10/28/6046/

Tekst części  1B (z 3) na http://prawda2.info/viewtopic.php?t=21069 z komentarzami

Boży Plan „wypróżnienia świata” z Inteligencji by móc nad nim zapanować

czyli

o tym, jak zrozumienie metafizycznego Procesu (Re)Generacji zostało zaduszone Teologicznym Procesem Zbawienia metodą kenozy, „wypróżniania się z życia” dla łask Boga-Pieniądza

***

Powtarzam jeszcze raz. Wskazany w zakończeniu części 2 z 3 obecnego tryptyku, PEWNIK BIOLOGII, zwany też znienawidzonym przez H-GMO (d. homo imbecilis) PRAWEM LAMARCKA, jest nieskończenie bardziej pewny niż bezmyślnie powtarzany przez chrześcijan, od 17 już stuleci dogmat iż jest Jeden Transcedentalny Bóg w Trzech Równych Sobie Osobach, z których jedna jest mgławicowym Duchem. Pewnym bowiem jest, że wszystkie Istoty Ożywione (franc. Etres vivants) są manifestacjami tego samego, Jedynego i Odwiecznego metafizycznego (tzn. pozafizycznego) Bytu, który nosi łacińską nazwę INTELIGENCJA. Ta inteligencja Żywiny (gr. Zoon) przejawia w zhierarchizowanej Trójcy Procesów, wspólnych dla wszystkich jej przedstawicieli, bakterie w to włączając. Jest to Regeneracja → Nadregeneracja i → Asocjacja, w skrócie po polsku RNA. (Po francusku może to być RMP: „la Reéquilibration Majorante des Perturbations” by użyć terminologii Jeana Piageta). Ten PROCES PRZEZWYCIĘŻANIA WYZWAŃ ZE STRONY ŚRODOWISKA Barbara McClintock nazwała „Genome Responses to Challenge” w referacie wygłoszonym przez nią 29 lat temu z okazji otrzymania Nagrody Nobla z Biologii.

*

Jeśli przyjmiemy za Jeanem Piagetem, że „inteligencja to zdolność rozwiązywania problemów”, to w społeczeństwach dawniej zwanych burżuazyjnymi, a dziś określanych eufemizmem „obywatelskich”, w których najbardziej ogólnym celem życia jest zapewnianie sobie maksymalnego komfortu oraz bezpieczeństwa (stąd właśnie ten hiper-rozwój ekonomii), konieczność „rozwiązywania problemów” kształcąca wyższe poziomy inteligencji, jest bardzo systematycznie eliminowana. Na przykład w obecnej sytuacji, gdy większość chorób zakaźnych daje się leczyć antybiotykami, a środowisko można w miarę skutecznie odkażać za pomocą detergentów, nie wydaje się być potrzebnym rozwój wewnętrznych  ludzkich zdolności do pokonywania zewnętrznych zagrożeń (czyli rozbudzania inteligencji) naszego układu odpornościowego – stąd te na pozór racjonalne głosy, by zaniechać szczepień, jako że w najbardziej wysterylizowanych krajach wytępiono już większość infekcjogennych bakterii.

Endogenne zatem zdolności ludzkich organizmów, nie mając bodźców do ich pełnego się wykształcenia, po prostu zanikają. Dokładnie tak jak zanika, w krajach w których mieszkańcy nigdy nie doznają głodu, zdolność coraz większej liczby obywateli do wytwarzania hormonu insuliny, niezbędnego do odzyskania przez organizm cukrów zgromadzonych w wątrobie. Nie używane, wyspecjalizowane w najrozmaitszych czynnościach komórki oraz tkanki, zatkane swymi produktami które „nie mają zbytu”, po prostu ulegają apoptozie, samounicestwieniu, zjawisku trochę podobnemu do samobójstw osób nagle pozbawianych pracy, do której się oni przyzwyczaili.

Bezustanny dobrobyt – i to przesiąknięte obłudną ckliwością „matczyne ciepełko” charakteryzujące życie w nowoczesnym luksusie – nie są na dalszą metę zbyt zdrowe. Pamiętam jak w wieku lat jedenastu czytałem u mych dziadków w Zakopanem stalinowski „Kalendarz Rolniczy na rok 1953”, w którym był cały artykuł pod tytułem „Zimny wychów cieląt”. I sam wtedy, chodząc do miejscowej szkoły tylko w swetrze z owczej gryzącej wełny przy -20 stopniowym mrozie, sobie z dumą myślałem, że jestem takim „cielęciem” hodowanym na zimno. I coś niewątpliwie z tej stalinowskiej dumy we mnie pozostało, bo do dziś nadziwić się nie mogę, jak to przystosowawczo skretyniali, w burżuazyjnych oparach „miłości do komfortu, techniki oraz pieniądza” (kult T-P-D) młodsi ode mnie, ale już dojrzali ludzie, zupełnie utracili zdolność do samoobserwacji skąd się bierze – a raczej brała się w okresie ich młodości –zdolność do przezwyciężania najrozmaitszych zagrożeń ich zdrowia, chociażby poprzez ekspozycję na zimno.

To postępujące, przystosowawcze skretynienie H-GMO w znacznym stopniu bierze się… z czytelnictwa gazet. Jak to zauważył główny ideolog Wielkiej Prywatyzacji Świata, George Soros, badania statystyczne wskazują, że większość ludzi nie myśli nic więcej niż to, co w gazetach wyczyta i w telewizji oraz radio usłyszy. A gdy mass-media „młócą” bez przerwy reklamy zachwalające coraz bardziej wyszukane środki ułatwiające przeżycie, to nic dziwnego, że na pozór wykształcone osoby zupełnie zapomniały i o nadregeneracji organów przymuszonych do pracy i o prawie Paracelsusa (doza tworzy lekarstwo względnie truciznę) i o spartańskim wychowaniu mężnych obywateli. Bohaterami naszych „solidarnościowych” czasów stały się jakieś obłąkane chciwością, podobne do biblijnego Jakuba-Izraela wypierdki, które czy to szwindlem sprywatyzowały jakieś  majątki, czy też zrobiły szmal oraz karierę na „wpychaniu” naiwnym masom odurzających narkotyków – narkotyki techno-elektroniczne, oraz te wywołujące upojenia religijne, w to oczywiście włączając.

Mózgobójczy „wirus” ukryty w tekstach Pisma Świętego obu Testamentów

Ta wrogość do jednostek mniej uzależnionych od komfortów domowego życia – a zatem o bardziej sprawnych organach ruchu i o bardziej wyćwiczonych w obserwacji świata zmysłach – jest bardzo wyraźnie zaakcentowana w starotestamentowych opowieściach o praojcu pobożnych izraelitów, spokojnym, prawie autystycznym egoiście Jakubie, „lubiącym wysiadywać w namiocie” oraz o „zręcznym i emocjonalnym myśliwym Ezawie-Edomie”, z wyraźnym wskazaniem, którego z tych braci bliźniaków Bóg miłuje. I tę „mojżeszową” bożą nienawiść do wszystkich poznawczo bardziej samodzielnych osobników, umiejętnie podrzucił naiwnym chrześcijanom, w swych „Listach” żydowski przechrzta, współ-morderca hellenizującego przywódcy chrześcijan św. Szczepana, faryzeusz i skryba znany jako Święty Paweł. (Patrz wstęp po angielsku do „Wojny bogów” napisanej już 17 lat temu: God Loves the Greedy and the Corrupt.)

Na zakończenie zatem tego eseju o zabijaniu mózgów bezruchem myśli – i o tego „teologicznego procesu kenozy/apoptozy” zgubnych dla ludzi i świata skutkach – chciałbym jeszcze raz wskazać, gdzie jest zawarty ten podstępny wirus, który od stuleci jest roznoszony po całym świecie przez kler urzeczony „mądrością bożą” samozwańczego apostoła. Bo właśnie z tych, wypchanych agape, czyli miłością bożą „Listów pasterskich” się bierze obecna degrengolada ludzkości, coraz bardziej przypominającej monstrualny, nisko zróżnicowany, konsumpcyjnie hiper-agresywny Planetarny Tumor.

Jednym z tych, na pozór zachęcająco wyglądających „wirusów wiary”, jest rozpowszechnione przez rzeczonego agenta/apostoła przekonanie o równości wszystkich ‘w oczach boga’: „nie będzie już więcej ani Żyda ani Greka, ani pana ani niewolnika, ani mężczyzny ani kobiety[i]. Gdy spojrzymy na tę „dobrą nowinę” o przyszłościowej dedyferencjacji (od-różnicowaniu się, ujednoliceniu się, zrównaniu) narodów, statusów społecznych oraz płci, z punktu widzenia Pewnika Biologii, to od razu dostrzeżemy, że ukryty tu jest podstęp. Mianowicie zrównanie w prawach obywatelskich osoby dzielnej i o wieloletnim doświadczeniu w zdobywaniu wiedzy, z osobnikiem umysłowo karłowatym, ale za to chciwym pieniądza a nie wiedzy, automatycznie spowoduje, że w społeczeństwie zaczną dominować dość obrzydliwe kreatury tego drugiego rodzaju.

Co w istocie natychmiast nastąpiło w rezultacie kolejnych rewolucji burżuazyjnych w Europie wieku XIX-go, rewolucji oczywiście wypchanych „paulińskimi” hasłami równości oraz wolności. To, co w starożytności określano terminem „virtus” (dosł. męstwo”) i co było formalnie Najwyższą Cnotą w Imperium Romanum obróciło się w swe totalne przeciwieństwo w rezultacie niedawnej, dokonanej w imię Praw Człowieka Embrionalnego, Wielkiej Rewolucji Żydowskiej przełomu XX i XXI wieku: „kobieca miękkość” zwana poprawnością polityczną, jest obowiązkowym dziś „ubraniem” zarówno polityków jak i publicystów prostytuujących się przed Bogiem o imieniu Pieniądz. I nie inaczej to wygląda w nisko uposażonych klasach społecznych, gdzie pracownicy obowiązkowo muszą się płaszczyć przed ich „życiodajnym” pracodawcą. Jak to już pisałem kilkanaście lat temu w „Otium i negotium”, mikromózgowy i małoduszny, zachowujący się jak potrafiący trwać całymi dniami w bezruchu beznogi wąż-dusiciel, Jakub-Izrael prawie kompletnie zadusił szczerego i wielkodusznego Ezawa-Edoma, do którego to „przeklętego przez boga” podgatunku zwierząt i ja należę.

Teologia Procesu Zbawienia… od logicznego myślenia

Są i dalsze konsekwencje preferencji „boga Izraela” dla osób chciwych i małodusznych. Mianowicie INTELIGENCJA – czyli symboliczny bezosobowy „Bóg Stwórca”, tkwiący we wnętrzu wszystkich tkanek wszystkich istot ożywionych – jest dynamicznym PROCESEM REAKCJI na „ciosy” (bodźce) jakie żywy organizm odbiera z otoczenia. Otóż słowo „proces” występuje także w mało znanym w Polsce określeniu Teologia Procesu, oznaczającym „współczesny nurt teologiczny inspirowany przez filozofię procesu Alfreda Northa Whiteheada[ii]” (Wikipedia). Popularne wśród protestanckich teologów w USA, określenie „teologia procesu” jest jednak mało eleganckim niedomówieniem, jako że procesów mamy tysiące, łącznie z tymi w sądach. (Stąd właśnie, gdy specjalizujący się w etyce protestanckiej mój kolega dr hab. Mirosław Patalon nadesłał nam, pięć lat temu na Akademii Pomorskiej w Słupsku, taki właśnie dziwny tytuł swego wystąpienia na konferencji Instytutu Filozofii, to nie wiedzieliśmy co to jest i czy nie jest to błąd pisarski. Na wszelki wypadek w informacji o konferencji zapisaliśmy tytuł jego wystąpienia jako „Teologia protestantyzmu” – i w sumie nieźle trafiliśmy w sedno rzeczy.)

Gdy jednak coś jest dla ucha mało estetyczne, to z metafizycznej zasady Trójjedni Piękna, Prawdy i Dobra wynika, że z tym „coś” jest coś nie tak. I dotyczy to w szczególności ‘teologii procesu’. Mamy przecież nie tylko biologiczne procesy twórcze, z konieczności metafizyczne, przez Platona w „Fajdrosie” skojarzone z odwiecznym bogiem Erosem. Mamy także w biologii procesy ściśle fizyczne o kierunku przeciwnym, określane mianem de-formacji, rozkładu, korupcji, dekonstrukcji czy wręcz „wypróżniania się z życia”, kenozy, rodzaju powolnego samobójstwa, będącego ludzkim przejawem bardziej ogólnego zjawiska, zwanego apoptozą. Te degeneratywne zjawiska przebiegają zgodnie z termodynamicznym prawem statystycznego wzrostu entropii, prawem przewidującym z czasem rozpad niezdolnych do auto-regeneracji bardziej złożonych form na ich prostsze elementy. I zapewne o te, jak je określił Whitehead ‘poza metafizyczne’– czyli logicznie, ściśle fizyczne[iii]  – procesy, będące przejawem specyficznej „miłości boga Izraela do świata”, w charakterystycznej dla nowomowy USA doktrynie ‘teologii procesu’ chodzi.

Już wskazaliśmy, że „bóg” apostoła Pawła w ukryciu nienawidzi osób starających się o pełniejsze, niż to podane w Biblii, zrozumienie świata oraz bogów, a nawet i nas siebie samych. A zatem warto w tym miejscu po raz wtóry przypomnieć nielubianego przez Ojców Kościoła Epikura, który bogom naznaczył całkiem praktyczną rolę wzorców zachowań, które należy starać się naśladować. (Na przykład bogini Atena dla Ateńczyków była wzorem rozsądnego męstwa oraz mądrości: vide Sokrates, vide Platon, vide Ksenofont, vide Aspazja.) A jakiegoż to boga, według nauk świętego Pawła, mają chrześcijanie naśladować? Otóż Apostoł wyraźnie stwierdza „niczego nie chcę znać wśród was tylko Chrystusa i to ukrzyżowanego” (1 Kor 2,2). I oczywiście „mamy odwzorowywać w swym ciele Jego konanie” (2 Kor 4,10-11; Flp 3,10; por. też 2 Tm 2,11). Co zresztą hipokryta i komediant Szaweł vel Paweł deklaruje się sam z sobą robić „Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6,14).

Oparty na wychwalaniu procesu kenozy – czyli wypróżniania się z życia –przytoczony powyżej plan działalności edukacyjnej świętego Pawła, nie jest piękny. Trzeba wręcz powiedzieć, że jest to wstrętny program korupcji poznawczej psychopaty i półgłówka, któremu się zdawało, że jak „będziemy nosić w sobie konanie Jezusa, to objawi się w nas jego życie” (2 Kor. 4; 10). Co jest ewidentnym kłamstwem, bo z TEOLOGII PROCESU KONANIA może się tylko objawić nam ŚMIERĆ – co zresztą się obserwuje, zwłaszcza w USA, w postaci tak zwanej „zombifikacji” zapracowanej, żyjącej dla Mamona ludności[iv]. I taki oto wstrętny żydowski psychopata i półgłówek doczekał się uwielbienia w Kościele Powszechnym, zwłaszcza wśród sekt o charakterze protestanckim. Ta akceptacja korupcji poznawczej 13 apostoła nastąpiła już na „jarmarcznym[v] Soborze w Nicei w roku 325 kiedy to zaakceptowano, jako pisma kanoniczne Nowego Testamentu, jego „Listy”. Nie trudno się domyślić, że te zatrute „bezwarunkową miłością bożą” pisma były rozpropagowane wśród biskupów przez tajne agentury zbudowanych na receptach judaizmu „proto-krzyżowych” zakonów[vi]. Zamaskowanych oficjalną dobroczynnością starożytnych korporacji chcących sobie, za pomocą „Chrystusa ukrzyżowanego”, przywłaszczyć mienie zrabowane poganom.

Pisałem o tym szerzej w „Tractatus theologico-philosophicus” przed 9 laty, a tutaj tylko przypomnę, że o zbawczej roli męczeńskiej śmierci Jezusa z Nazaretu, poniesionej dla zakamuflowania („zmazania”) zbrodni świata chrześcijańskiego, informował „Hebrajczyków”, gdzieś w połowie II wieku, anonimowy entuzjasta doktryny Apostoła:

11 Ale Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych … przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie. 13 Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, 14 to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków … (rozdz. 9).

Jak z powyzszego fragmentu widać, w TEOLOGII PROCESU ODKUPIENIA, Jezus z Nazaretu potraktowany został przez myślących praktycznie „paulinistów” jako rodzaj „nad krowy”, której złożenie w ofierze ma moc oczyszczania sumień (a zatem i wyciszania centrów nerwowych powodujących wyrzuty sumienia), byłych i przyszłych misjonarzy-konkwistadorów, bożych rozbójników („rabów bożych”) działających w imieniu tego przybitego do krzyża kozła ofiarnego, inteligentnie „barankiem bożym” przez nich nazywanego. A jak przestępca wie, że ‘dzięki bogu’ uniknie kary, to nie zawaha się dokonywać nawet najpotworniejszych zbrodni: to przecież w imię Chrystusa Zbawiciela Anglosasi oczyścili, zaledwie sto kilkadziesiąt lat temu, z „bezbożnych”, nie znających własności prywatnej ludów tubylczych, praktycznie cały Kontynent Północnoamerykański. Zamieniając w znacznej mierze ten wcześniej Piękny Kontynent, zgodnie z planem „prostowania ścieżek Pana”, w pokrytą asfaltem pustynię, poprzetykaną stacjami benzynowymi oraz odrażającymi budami z hamburgerami. I ta konkwista w imię Boga Pustogłowia trwa nadal, a przykład jak skutecznym jest Nowe Przymierze Pieniądza i Krzyża, dał nam, przypomniany przeze mnie w części I obecnego Tryptyku, sojusz Tronu i Ołtarza, w formie spisku prezydenta USA Ronalda Reagana ze „słowiańskim” papieżem Karolem Wojtyłą. Spisku zaaranżowanego przez CIA bezpośrednio po „nieudanych” na te głowy państw zamachach w 1981 roku.

 

Patrząc z pewną dozą humoru na powyższy Pomnik Wdzięczności za Wyzwolenie Polski do Władzy Mamona, jaki postawiono w parku na gdańskim Przymorzu, pozwolę sobie zauważyć, że symbolizowane przez te dwie postacie Przymierze Dolara i Krzyża dla Zagospodarowania Dóbr Przyszłych (patrz „List do Hebrajczyków” powyżej), rzeczywiście zadziałało cudownie. Jednym – tym przez Boga Umiłowanym – zaczęły po prostu „sikać” Pieniądze, tym zaś drugim, znienawidzonym przez boga jak ten biblijny Ezaw, ostał się tylko Krzyż Pański do końca ich życia.

*

I co ma do powiedzenia, na temat tej staro-nowej rzeczywistości Nowotworu Kapitalizmu Marks Karol, który zrobił doktorat z bezbożnego hedonisty Epikura, nauczającego takich na przykład, szkodliwych dla rozwoju gospodarki rynkowej, bezeceństw: „Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń.”?

 

Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody … Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przekazałem” (Mt. 28, 19)


[i]Nie będzie już więcej ani Żyda ani Greka, etc.” to cytat z Listu do Galatów 3,28; nie trudno tutaj dostrzec, że obecne, obowiązkowe także w Polsce „marsze równości”, połączone ze zwalczaniem antyżydowskiej ksenofobii i NATO-wskimi bombardowaniami „dyktatorów”, to jest dokładna realizacja „planu boga” wyjawionego przez apostola Pawła, wcześniej znanego jako Szaweł z Tarsu – patrz tekst na ten temat o. Jacka Salija, skądinąd dominikanina pochodzenia „przez boga wybranego”.

[ii]Według Whiteheada – wszystkie zdarzenia (a więc także ukonstytuowane przez te „cegiełki” względnie trwałe rzeczy i osoby) są ze sobą powiązane różnego rodzaju związkami. Świat jest wielkim organizmem, którego części „czują się” wzajemnie, zachowują pamięć o przeszłości i antycypują przyszłość. Procesy tworzą nową rzeczywistość, w której pojawiają się nowe wartości. Źródłem nowości, celowości i wolności procesów jest Bóg. On dostarcza ostatecznych racji dla ładu i harmonii, w Nim zdarzenia znajdują swój cel. … Stanowisko Whiteheada (zwane niekiedy panenteizmem) zakłada immanentna obecność Boga w świecie, przyjmując jednocześnie, że jest On również nieskończenie transcendentny wobec stworzenia, czyli w niewyobrażalny sposób je przewyższa (dotyczy to przede wszystkim Jego ogarniającej wszystko, ale też wszystko przekraczającej miłości)…” (Z http://www.jednota.pl/archiwum/teksty-rozproszone-/626-teologia-procesu)

[iii] Dosłownie, według Whiteheada „Bóg jest ponadczasowym, ostatecznym odbiorcą wszystkich aktualizacji, które zgodnie ze swoją naturą harmonizuje, a następnie spożytkowuje w dalszym twórczym rozwoju kosmosu. Bóg nie jest więc wyjątkiem od zasad przyrody, lecz raczej ich szczytową egzemplifikacją. Powiązany licznymi węzłami ze światem. Bóg jednocześnie radykalnie przekracza metafizyczne struktury.” Otóż z definicji mamy ścisłe rozgraniczenie miedzy strukturami/procesami/zjawiskami metafizycznymi – czyli poza fizycznymi – a fizycznymi, przy czym te dwa zbiory obejmują, też z definicji, całość istniejących zjawisk/procesów/struktur. Gdy zatem „Bóg” ma charakter meta-meta-fizyczny, to automatycznie należy do zbioru „pozbawionych metafizyki procesów fizycznych”.  A zatem ten „bóg” Whiteheada to dość dobrze znany nam zbiór Praw Fizyki, a w szczególności II Zasady Termodynamiki stwierdzającej, że wszystkie bardziej złożone urządzenia muszą z czasem ulegać korupcji. I to jest właśnie ten ściśle fizyczny Mamon, zwany także Pieniądzem lub Złotem, „bóg” zarówno Starego Testamentu jak i apostoła Szawła/Pawła, który „bezgranicznie kocha” potomków skorumpowanego Jakuba, a nienawidzi sprawnych w zakresie twórczego posługiwania się logiką potomków Ezawa.

[iv] Charakterystyczna dla super-pobożnych chrześcijan zasada ciągłego umartwiania się, musiała prowadzać do atrofii u takich, lekko obłąkanych osób, całych połaci kory mózgowej odpowiedzialnych za skojarzenia szersze niż te dopuszczalne przez „sola scriptura”, czyli cenzurę Pisma Świętego. Co więcej, zalecane w „Listach” apostoła Pawła traktowanie profanicznej pracy (solus labor), jako odkupicielskiej „męki” podobnej do tej Jezusa na krzyżu, zaowocowało nasycaniem świata korupcjogennymi wytworami tej wyalienowanej pracy, od czasów Reformacji w miastach wykonywanej już li tylko dla Pieniądza. A na tym samo-zniewoleniu się przez pracę najlepszy biznes zrobili żydowscy, a potem i protestanccy bankierzy. Siedząc w swych kantorkach pobożnie, bez jakiegokolwiek z ich strony plugawego wysiłku, zaczęli się bogacić, systematycznie budując Światowe Imperium Mamona „aż Chrystus położy pod swoje stopy wszystkie nieprzyjacioły” (1. Kor 15,25).

[v] Benedykt XVI w ten sposób przypomniał historię akceptacji „Listów” Pawła z Tarsu przez Lościół: „(Oto) co napisał wielki Doktor Kościoła św. Bazyli o sytuacji w Kościele po Soborze Nicejskim. Bazyli porównuje ją do bitwy morskiej pośród mrocznej nawałnicy. Pisze między innymi: «Ochrypłe wrzaski tych, którzy skłóceni występują przeciw sobie; niezrozumiała gadanina, bezładny zgiełk krzyczących bez ustanku wypełnił już cały Kościół, zniekształcając — przez nadgorliwość lub uchybienia — prawdziwą naukę wiary» (De Spiritu Sancto, XXX, 77; PG 32, 213 A; SCh 17bis, pag. 524). http://sanctus.pl/index.php?grupa=90&podgrupa=91

[vi] Z tych starożytnych, ogarniętych „pobożną chciwością” zakonów wyrosły w późnym średniowieczu wojownicze Zakony Krzyżowe a z nich, w okresie Reformacji, korporacje bankiersko-kupieckie o zasięgu światowym. Na kolejnym etapie podboju świata przez „czcicieli trupa” powstały, na bazie majątków zgromadzonych przez handlarzy niewolnikami oraz narkotykami, maońskie „zakony” typu „Skull & Bones”, które w czasach najnowszych utworzyły opisaną przez Bruno Drweskiego syjonistyczno-nowoewangelicko-wahabicką „trójcę” (Triadę) planującą totalną eksterminację gatunku homo sapiens na naszej Planecie.

Reklamy

5 uwag do wpisu “ZABIJANIE MÓZGÓW BEZRUCHEM – część 3 z 3

  1. kkat nigdy nie byl postepowy wraz ze wszystkimi swoimi papiezami.brzydkie ruskie i komunizm nigdy nie mowil ze jest nieomylny.-tylko papieze sa nieomylni.to przestepstwo.

    Polubienie

  2. „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody … Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przekazałem” (Mt. 28, 19)

    Pomimo sensowności fragmentu z cervantes`owskiego Don Kichota, że czynić dobro chamom – to jak wlewać wodę do oceanu, podjąłem się również i ja od lat blisko już 10, autor niniejszego wpisu – dyl (K.F.), tego jak miałem osobiście szybko się przekonać, wyjątkowo trudnego, o dialektycznym zabarwieniu zadania.
    Krótko mówiąc, popularyzacji praw Lamarcka w gronie twardogłowych, osób nawykłych do statycznie – horyzontalnego ujmowania wszystek rzeczy, tj. analogicznie do leżącego w wyeksponowanej na pokaz trumnie.

    Na marginesie ksywkę „dyl” otrzymałem od znajomych, która nawiązuje do niemieckiego bohatera ludycznego – Sowizdrzała, który ponoć uzyskał dobrą cenę ze sprzedaży żądnemu sławy i majątku, pazernemu Żydkowi, „kabalistycznej” recepty na powodzenie w życiu, w formie zwykłych pastylek z krowiego łajna …do ssania.

    Z uwagi na to, że w tym roku 2012 dr Marek Głogoczowski osiągnął wiek „sokratejski”, zatem dylowi z uwagi na nazwisko jakie widnieje w jego dowodzie osobistym (Fedon), po prostu nie wskazane jest postępować inaczej, niż w zgodzie z powyższym na wstępie ewangelicznym nakazem.

    Zaznaczam, że studiując zaocznie Filozofię, Pan M. Głogoczowski był jedynie recenzentem mojej pracy licencjackiej.
    Jednakże dobrze pamiętam, że to treść jego książki – „Atrapy i paradoksy w nowoczesnej biologii”, poza tym że okazała się być wyjątkowo pomocna w czasie pisania samej pracy, to jednak zdecydowanie większą jej zasługą jest fakt, że przede wszystkim umożliwia mi po dziś dzień na szybsze i precyzyjniejsze formułowanie „własnego” światopoglądu czy też bardziej złożonych opinii na tematy tylko pozornie skomplikowanej, szerzej rozumianej rzeczywistości.

    Aby nie być w tym miejscu gołosłowny, o co od lat już kilkudziesięciu zabiega dr Głogoczowski, zamierzam zacytować fragment ze swojej pracy licencjackiej, a który właściwie jest jedynie przypisem z podręcznika Biologii dla klas IV liceum pod redakcją B. Sawicka – Janczarek;

    „(…) Ewolucja kultury i ewolucja biologiczna mają pewne cechy wspólne, ale ich podstawowy mechanizm jest różny [czyżby? – ad dyl]. Cechy wspólne to np. dobór eliminujący błędy i akceptujący rozwiązania trafne, różnicujący efekt izolacji (jego skutki są szczególnie widoczne w wypadku języka; zastanów się np. nad pochodzeniem dialektów), dobór utrwalający lub odrzucający innowacje (działa w wypadku sztuki, stylów architektonicznych, mody, itp.). Zasadnicza różnica między ewolucją kultury a ewolucją biologiczną polega na tym, że główny mechanizm napędowy tej pierwszej funkcjonuje nie według zasad darwinowskich, lecz według zasad lamarkowskich [! No proszę – ad dyl]. Podstawowym mechanizmem rozwoju kultury jest bowiem „dziedziczenie cech nabytych” czyli przekazywanie pokoleniu potomnemu wszystkiego, co osiągnęło i czego nauczyło się pokolenie rodzicielskie. Ten mechanizm jest przyczyną niezwykłej sprawności i zawrotnego jak na stosunki biologiczne tempa rozwoju kultury.
    (…) Ewolucja kultury przebiega według odmiennych mechanizmów niż ewolucja biologiczna [!?! – ad dyl], wykorzystując przede wszystkim zdolność do uczenia się i przekazywania doświadczeń”

    Konkludując powyższy fragment z podręcznika do „hodowli” przyszłych słowiańskich pokoleń z pod znaku H-GMO, a przy tym posiłkując się terminem polityczno – naukowej poprawności obejmującej swym zasięgiem niestety również terytorium „naszego” kraju,
    charakterystycznym dla koncepcji mechanizmu ewolucji biologicznej – a różnej od ewolucji kultury, przy czym należy tu rozumieć ewolucję biologiczną zaproponowaną przez darwinistów względnie neodarwinistów,
    jest to iż wyjątkowo łatwo idzie ją sprowadzić do procesu odwrotnego, tj. (za M.G.) „do de-formacji, rozkładu, korupcji, dekonstrukcji czy wręcz „wypróżniania się z życia”, kenozy, rodzaju powolnego samobójstwa, będącego ludzkim przejawem bardziej ogólnego zjawiska, zwanego apoptozą”.

    A to z tej prostej przyczyny, że każda całkowita dominacja jednych (czy to kolonii bakterii, gatunku roślin, zwierząt, ras ludzkich, systemów społecznych, doktryn religijnych) ujęta w ramy darwinowskiej „walki o byt”, w konsekwencji prowadzi tychże, tylko pozornie początkowych „zwycięzców” do totalnej, w sposób logiczny …przyszłej wewnętrznej zbiorowej zagłady.

    Zatem jedynym, paradoksalnie prawdziwym antidotum w walce z symptomami „wypróżniania się z życia”, pozostaje bezsprzecznie koncepcja mechanizmu ewolucji biologicznej, co ciekawe w sposób logiczny co do mechanizmu tożsamej z ewolucją kultury, zaproponowana przez …Lamarcka i jego kontynuatorów.

    Koncepcja ta sprowadza się zaledwie do dwóch podstawowych praw:

    Prawo pierwsze: „u każdego zwierzęcia, które nie przekroczyło kresu swego rozwoju, częstsze i stałe używanie jakiegoś narządu wzmacnia stopniowo, rozwija, powiększa ten narząd i daje siłę proporcjonalną do długości czasu używania go, podczas gdy stałe nie używanie takiego narządu nieznacznie go osłabia, uwstecznia, zmniejsza stopniowo jego zdolności i w końcu powoduje jego zanik
    Prawo drugie: to wszystko, co przyroda kazała osobnikom nabyć lub utracić pod wpływem okoliczności, które działają na ich rasę od długiego czasu, a w związku z tym pod wpływem dominującego używania jakiegoś narządu lub stałego nie używania jakiejś części ciała, wszystko to przyroda zachowuje dzięki rozrodowi dla nowych, pochodzących od nich osobników, byleby tylko nabyte zmiany były wspólne obu płciom, czyli osobnikom, które wydały te nowe osobniki”

    I to te dwa raptem sformułowane w sposób logiczny prawa, na których zbudowana jest całość ożywionej przyrody, pozwala nam następnie ekstrapolować je również na rozwój i w miarę stabilną egzystencję wyższej kultury.
    I temu nawet pseudo biolodzy, pozostający pod butem (ewentualnie banknotem) panującego nam powszechnie paradygmatu neodarwinowskiego, nie są w stanie zaprzeczyć (patrz szkolny podręcznik dla licealistów).

    W formie podsumowania i w zgodzie z tym o czym dr M.Głogoczowski w swym tryptyku(ach) nas poucza, pragnę zauważyć że konsekwentne podążanie drogą wytyczoną nam przez wzmiankowany tandem Krzyża i Pieniądza, z konieczności i niezbicie musi w sposób logiczny nasze (i nie tylko) społeczeństwo prowadzić w kierunki zbiorowej mogiły.
    Swoją drogą, i tak już od ponad 20 lat Polacy niczym „staropolskie przysłowiowe ciury” zdecydowaną większość czasu dzielą między różnymi zadaszonymi katakumbami, czyli domem prywatnym a w nim z wlepionymi gałami w szklany kwadrat – biurem do zarabiania szmalu – liczniejszymi sklepami do jego wydawania – lokalami z oferowanym szerokim wachlarzem procentowego zabijania nudy i bezsensu życia – kościołami w których nie czuje się żadnego łączenia ani z żywym Bogiem, ani z drugim obok anonimowym człowiekiem – a nawet już stadionem z zamontowanym aczkolwiek wadliwym na ważne wydarzenia sportowe rozsuwanym dachem…

    Na koniec, podobnie jak dr M.Głogoczowski przy okazji wcześniejszego felietonu (pt. Polsko twa zguba w Rzymie), ja również w tym miejscu, dla podkreślenia istoty problemu i położenia rodaków pozwolę sobie przytoczyć fragment z Julka Słowackiego;

    O Polsko! póki ty duszę anielską,
    Będziesz więziła w czerepie rubasznym,
    Póty kat będzie rąbał twoje cielsko,
    Póty nie będzie twój miecz zemsty strasznym,
    Póty mieć będziesz hyjenę na sobie,
    I grób – i oczy otworzone w grobie!

    Ps. 1) jednakże coś czarującego musi być w tym robieniu interesów na trupach… jak donosi na pierwszej stronie piątkowe (z 30.11) wydanie Głosu Pomorza, pewien mieszkaniec Słupska pobierał za nieżyjącą już od kilku lat matkę bezprawnie emeryturę. O śmierci matki odpowiednie władze nie poinformował, a zwłoki jej w ukryciu przed sąsiadami zwyczajnie zakopał na przy domowej posesji…

    2) Kilka dni temu na falach Radia Maryja usłyszałem z ust księdza czy też zakonnika…, taką oto ciekawą anegdotkę. Ponoć autentyczną, która rozegrała się w wiejskiej szkole okresu stalinowskiego w Polsce.
    Do szkoły został oddelegowany marksistowski komisarz w celu przeprowadzenia próby ateizacji wiejskiej młodzieży. Na jednej z lekcji posadził w ławce nauczyciela o katolickim światopoglądzie, sam zaś przeprowadził wśród dzieci dowód na NIE istnienie Boga;

    Komisarz: dzieci czy widzicie czarną tablicą za mną?
    Dzieci: tak widzimy.
    K: a czy widzicie grusze w sadzie, tam za oknem?
    Dz: tak widzimy.
    K: a czy wierzycie w Boga?
    Dz: tak wierzymy.
    K: a widzieliście Go kiedyś?
    Dz: nie.
    K: skoro nie – to Boga nie ma, Bóg nie istnieje.

    W tym też momencie podnosi się nauczyciel i pyta się dzieci.

    Nauczyciel: drogie dzieci, czy widzicie pana Komisarza?
    Dz: tak widzimy.
    N: a czy widzicie jego rozum?
    Dz: NIE widzimy…

    I tak sobie pomyślałem, jaka to musi być inteligentna inaczej, a nadto cwano – ROZUMNA przerastająca mnie w swej mądrości „Pasterzyna”.
    Cóż, tak się jakoś pechowo złożyło…, że przysłuchując się audycji radiowej, po prostu zmaterializowanego rozumu Pasterza ujrzeć nie miałem żadnej fizycznej możliwości, jednakże śmiem przypuszczać również…, że miałbym poważne problemy z jej zobaczeniem oglądając nawet prawdomówną TV Trwam.
    Tym niemniej pragnę w tym miejscu koniecznie się pochwalić.
    W moim życiu dokonał się istny cud!
    Mówiąc jaśniej, przyszła mi z pomocą ma wewnętrzna doskonalona przez ponad 30 z małym hakiem wiosen wyobraźnia, i to ona sprawiła że tym razem, już „oczyma” własnego intelektu mogłem w sobie mniej więcej odtworzyć Pasterza „rozumek”.
    Cud!

    A dla pełniejszego zobrazowania i podkreślenia tego mego „uczucia” vulgo „ukłucia” dotyczącego doktrynerstwa religijnych dusz – pasterzy (analogicznie ideologów nauk [anty]zoologicznych), w sukurs przychodzi mi ponownie nasz narodowy romantyk – pragmatyk Julek ze swą VII pieśnią z „Podróży z N do Ziemi Wiecznego Pożaru”, w której streszcza uduchowioną pracę wypasaczy ludzkich trzódek:

    …a klasztor przed nami,
    A mnichów trzystu sześćdziesięciu pięciu,
    W błękitnych szatach, z czarnymi brodami,
    Snuło się w słońcu złotego odbłysku
    Jak rój komarów lub mrówki w mrowisku,

    Lub jak rój pszczelni – bo tak doskonale
    W plastrze tyńkowym porobił komory,
    Tak poświdrował korytarze w skale,
    Wiszącym domkom takie dał podpory,
    Tyle zapasów nagromadził w doły,
    Że Bóg się spyta: „Ludzie wy? Czy pszczoły?

    „Czy jakie inne i mniejsze robaki,
    (…)

    „I wy myślicie, że ja wam przepuszczę
    Patrząc na tyńku odpadłego łatę,
    Na korytarze wasze, co jak bluszcze
    Idą na skałę – kręte, węzłowate,
    Na źródło wasze cudowne, na składy,
    O moje małe bezpłciowe owady!

    „Wy, którzy świcę zapalacie jasną,
    Gdy pielgrzym kładzie grosz swój do karbony –
    Nie obrazowi, lecz na miłość własną
    Rzucając blaski – wy, kraczące wrony,
    W kraju bezpłodnym – i pięknego nieba,
    Gdzie się i modlić – lecz i orać trzeba!

    „I wasze głupstwo, żeście się chwalili
    Z takiego daru, i wasza ciemnota,
    Życie podobne do próżniackiej chwili
    I wasza grubość chłopska – nie prostota,
    I wasze kłamstwo cudów… i tam dalej,
    Weź, Lucyferze… niech ich piekło spali…”

    3) korzystając przy tej okazji, dziękuję Panu M.G. za cenną informację w sprawie e-maila „Co ma piernik do wiatraka – polemika M.G. a H.P.” oraz z załączonej do niej eseju pt. „Sztuczny Bóg Izraela”.
    Z którego cytuję:
    „Po prostu „droga krzyżowa” Jezusa z Nazaretu jeszcze się nie skończyła, Centralna Inteligencja Aniołów Stróżów Świątyni na Wzgórzu musiała jeszcze nad nim „popracować”, aby głowa proroka z Nazaretu nie wystawała już ponad „niebo” zakreślone w hebrajskich (dosł. „bandyckich”) Pismach.”

    I tę „przyuczkę” w formie nieco łagodniejszej drogi życiowo – krzyżowej przechodzi dziś zdecydowana większość Narodu, a w szczególności młodsze pokolenia Polaków, które miały jeszcze okazję liznąć trochę „szatańskiego” ustroju PRL-u.
    Alternatywą dla większości rodaków jest ciągnąć 2 etaty w kraju aby móc utrzymać się na powierzchni albo wyjazd za zachodnią granicę do jednego z przygotowanych tam dla podbitych Słowian kołchozów i zadowolenie się otępiającą pracą np. przy taśmie…
    słowiańskie alfy i bety kształcone w dobrym systemie PRL – owskim wykonują prace przeznaczone dla anglosaskich delt i epsilonów. Te zaś siedzą na dupach, na zasiłkach większych niż uposażenie pracujących przez całe miechy Polaków.
    To winno nosić nazwę „wyrównywania szans” między narodami „wybranymi” Zachodu a podbitymi „esseńczykami” ze Wschodu.
    A. Huxley lepiej by tego nie wymyślił…

    4) niżej bramka tekst napisany (na potrzeby zigolak.69) na początku tego roku, w zarysie referujący kolegom bagienną sytuację w jakiej znajduje się nasza umiłowana Ojczyzna

    Polubienie

  3. Drodzy Koledzy, Szanowni Państwo. Drodzy Koledzy, Szanowni Państwo. (bis repetita placent) Na wstępie pragniemy podziękować Kolegom za wszystkie maile, treścią których postanowiliście podzielić się z nami nurtującymi i Was od lat, wnioskami, obserwacjami na temat otaczającej nas „porozbiorowej” rzeczywistości w jakiej znalazła się nasza Ojczyzna. Mimo złośliwych, a nawet wręcz niekiedy obelżywych komentarzy, znalazło się kilka naprawdę bardzo interesujących głosów, które przyznajemy pogłębiły naszą wiedzę. Za szczególnie godne uwagi uznaliśmy te, które dotyczą dramatycznej sytuacji zakładów pracy na terenie Słupska i całego powiatu. Treść kilku z nich, stanowi kolejny niezbity dowód, potwierdzający obecność znanych powszechnie reguł programu uwłaszczeniowego. Programu de facto zaplanowanego i bezwzględnie w swych sposobach realizowanego od ponad już 20 lat. Sprzężonymi siłami, tak przez krajowych jak i ponadnarodowych hochsztaplerów – spekulantów. Polega on na całkowitym przekształceniu dorobku pracy co najmniej dwóch pokoleń, bonum commune w tzw. „masę upadłościową”, aby usprawnić tym sposobem w/w jego łatwiejsze i skuteczniejsze przechwycenie za bezcen. To te bandyckie w swej istocie procedury przekształceniowe sprawiły, że w parze obok „rodzimych” beneficjentów umasowionego rabunku prywatyzacyjnego, w jednym zwartym szyku mogli następnie ustawić się w kolejce zagraniczni współplemieńcy, do spółki ze zjudaizowanymi anglosaskimi, niemieckimi i tym wszystkimi pokrewnymi zachodnioeuropejskimi czcicielami Mamona, jako nagrody za ich ideologiczno – logistyczno – finansowe wsparcie przy inscenizowaniu programu uwłaszczeniowego. Program ten z precyzyjnością szwajcarskiego zegarka, w najdrobniejszych detalach, obliczony został na skuteczne i co ważniejsze bezkrwawe rozszabrowanie, przedtem w tym celu zmanipulowanego, odznaczającego się najwyraźniej wybitną tolerancją na wszelką czynioną podłość, słowiańskiego Narodu Polskiego. Realizacji tegoż wywłaszczeniowego Naród Polski, a „uświęconego” przez polskojęzyczne mas – media geszeftu, od 1989 roku etapowo i na zmianę, solidarnie podjęły się wszystkie powstałe w wyniku „magdalenkowej zmowy”, kompradorskie ekipy tworzące posierpniowe rządy większościowe „polskiego” Kne – sejmu, ze śladową ilością Polaków robiącymi wyłącznie za dekorację wnętrz gmachu. A ściślej mówiąc, „okrągło – żłobowego”, ex rotundis quadrata facere, ex quadratis rotunda, przymierza zliberalizowanych komunistów i koncesjonowanej „KOR – niko solidarnościowej” opozycji, miłośników prymitywnej jahwistyczno – heglowsko – marksistowsko synkretycznej syntezy przeciwieństw oraz kwadratur i krzywizn …koła. Swoją drogą, obu zresztą formacji „solidarnie” zdominowanych przez polskojęzyczny pomiot żydowskiego pochodzenia. Zgodnie z czym, rola rozgrywających w „dystrybucji” majątkiem narodowym w sposób naturalny i konsekwentny, musiała przypaść błogosławionemu „ludowi wybranemu” pośród nas koczującemu. Na marginesie diasporze, co jest warte podkreślenia, odznaczającej się tradycyjnie bezkonkurencyjnym w skali światowej, niskim współczynnikiem asymilacji z narodem – gospodarzem, z gościnności którego korzystają. Obecnie w zdecydowanej większości, zgodnie z założeniem jednej z dyrektyw stalinisty Jakuba Bermana (stryja Marka Borowskiego), diaspora ta egzystuje w Polsce pod przybranymi polsko brzmiącymi imionami i nazwiskami. Idąc dalej, całokształt metody doskonale wpisuje się w plan ekonomiczno – gospodarczej destrukcji państwa polskiego, a co za tym idzie pozbawienia nas podstaw niezależności i suwerenności. Metoda ta została przeprowadzona od 1989 roku, na blisko 9000 tysiącach zakładów pracy w Polsce !!! Z czego zdecydowana większość majątku narodowego, co warte jest podkreślenia, została dosłownie za kilkanaście procent jego wartości sprezentowana, pardon …sprywatyzowana przez zachodnich neokolonizatorów, względnie stała się łupem polskojęzycznych, ekspresowo zliberalizowanych, komunistów. I co gorsze, ten kryminalny proceder jeszcze w pełni się nie zakończył. Ponieważ pomimo ponad 20 lat, jakie od tego czasu minęło, w dalszym ciągu pozostało jeszcze trochę do upłynnienia… Jednakże co obowiązkowo należy dodać, liczony w setkach udokumentowanych przypadków, majątek niezwłocznie po przejęciu, został fizycznie zrównany definitywnie z ziemią… ewentualnie z premedytacją zalany wodą… przypadek kopalni węgla kamiennego …jednych z najbardziej wysokokalorycznych złóż na świecie !!! Ażeby nie być gołosłownym, ad exemplum Słupska będą to (przez was Koledzy przytoczone) m.in.: Zakład Meblarski przy ulicy Grottgera czy Sezamor przy ulicy Szczecińskiej. Cóż, ponad wszelką wątpliwość, oba zakłady jako stały element zagospodarowania przestrzennego, kompradorskie i sterowane z zewnątrz władze miasta uznały za …zbyteczne. Nie artykułując o tym głośno, stwierdziły niejako, jak na przykład swego czasu były (p)rezydent miasta Słupsk – pan J. Mazurek (za co zresztą później został nagrodzony stołkiem wiceministra MSWiA…), że widocznie możemy obejść się bez naszych krajowych wyrobów, a w zamian powinniśmy zadowolić się importowanym meblarskim sprasowanym szrotem pochodzenia niemieckiego lub skandynawskiego. Sam zaś Sezamor stał się automatycznie bezużyteczny, z jakże prozaicznego powodu …jakim było wcześniejsze zniszczenie w Polsce, jednego z najlepszych w świecie, dumy narodowej – przemysłu stoczniowego (kolebki Solidarności, tej pierwszej wolnej jeszcze od KORników) oraz krajowej żeglugi śródlądowej. Na tym nie koniec, wiele zakładów w Słupsku od kilku już lat pozostaje pod przysłowiowym „kluczem”, by wymienić przynajmniej tylko zakład przetwórstwa spożywczego w Kobylnicy, k. Słupska. Powtarzamy – spożywczego!!! W sytuacji kiedy na półkach, dziesiątek pobudowanych zagranicznych marketów w mieście i okolicy, tych większych i tych mniejszych, dominują produkty zachodnioeuropejskie…!!! W związku z czym nasuwa się proste pytanie. Co się k… nagle stało?! Przestało smakować… A dobrze jest nam wiadome, z wielu pewnych i sprawdzonych źródeł, że produkty tegoż zakładu szczyciły się od wielu lat, z wysokiej jakości, a przede wszystkim NATURALNOŚCI swoich wyrobów!!! Koledzy słupszczanie, od siebie tylko dodamy, niejako w formie konkluzji do całej tej patowej sytuacji w jakiej znaleźli się mieszkańcy miasta Słupsk, że kino Millenium które rozpoczęło działalność w 1963 roku, czyli w czasach „wrednego i szatańskiego ustroju komunistycznego” (jak to farbowane lisy, dziś już „eł – jew – ropejczycy” pełną gębą, potrafią szczególnie młodemu pokoleniu perfidnie wmawiać), kino które przez wzgląd samej nazwy, nawiązywało do milenijnej rocznicy powstania państwowości polskiej, Polski chrześcijańskiej (966), kino które dziś zamiast móc za pośrednictwem polskiej kinematografii, wychowywać i kształtować młode pokolenia w duchu patriotycznym, w rzekomo wolnej Polsce… wprost przeciwnie … kino to od pewnego czasu funkcjonuje jako …handlowy frymark!!! Przeto, za aprobatą czerwono – różano – rotariańskich władz miasta, w formie kolejnej niezbędnej przestrzeni dla zaspokajania jedynej alternatywy spędzania wolnego czasu przez słupszczan, polegającej na …kupowaniu i kupczeniu !6!6!6 Koledzy! Dziś po dłuższej przerwie, spowodowanej budowaniem szerszego frontu dla pola działania, wyjątkowo zwracamy się do Was z apelem, o okazanie wyrozumiałości i zrozumienia. Albowiem tym razem odpuszczamy sobie i Wam, metaforycznych komentarzy, konstruktywnych uwag nad intrygującymi nas od lat, bliskim naszym sercom „krystalicznymi Izydorami”, którzy z jakże …nieocenioną i niedocenioną… ogromną nadgorliwością poświęcili się w budowaniu lepszego klimatu dla dobra „polskiej” piłki skopanej vel szmacianej, Piłki prawdę powiedziawszy, od lat pełnej prowokacji, jak tej z odśpiewanym hymnem narodowym z przed 10 laty podczas MŚ 2002, czy niedawno w dniu Święta Narodowego – Odzyskania Niepodległości !!! 2011 roku, tym razem z godłem narodowym… Nie wspominając już nawet co gorsza, o tych wszelkich nieprzekupnych koszernych i rodzimych osiedlowych cwaniaczkach z pzpn`owskiej kręcino – bolczanej stajni. Ludzi o niepokalanych i szlachetnych sumieniach, zainteresowanych wyłącznie rozwojem sportu w duchu antycznej idei wskrzeszonej do życia przez barona … P. de Coubertin`a. Co zaś się tyczy samych prowokacji, to po prostu nietrudno zrozumieć, że pewne ośrodki w kraju sprawdzają przy różnorakich okazjach, nie tylko sportowych, na ile Naród Polski dał się już w pełni kulturowo wynarodowić… Chociaż zaraz, może o jednym należałoby nadmienić. A mianowicie o nominacji na przewodniczącego podokręgu – osoby, nieszczęsnego i pechowo niedoszłego …„maturzysty”. Koledzy, proszę tu nie okazywać takiego zaskoczenia, w tym nie ma żadnego przypadku… W programowo i z premedytacją, konsekwentnie demoralizowanym na wszelkich możliwych poziomach społeczeństwie, władze – rezydentury mają zawsze w zwyczaju desygnować takie figury, które w swym wegetatywnym życiu (analogicznie do tych roślinnych motywów – szkarad jakie widnieją na logo Euro2012) odznaczają się niczym nieuzasadnioną dla zwyczajnych ludzi „nad ambicjonalną pychą”. A przede wszystkim takie, na które zawsze znajdą się …haki! Dzięki czemu dzierżący stery rzeczywistej władzy uzyskują osobnika sterowalnego… Wszystek w temacie. Zostawmy to. Mamy wszakże EURO. Radujmy się. „Filantropijne” europejskie władze w dowód wdzięczności za umasowiony i bezkrwawy demontaż struktur ekonomiczno – gospodarczych naszego kraju, ofiarowały nam, naturalnie na koszt polskiego podatnika, gdyż zachodnia Europa z instytucją charytatywną nigdy nic wspólnego nie miała, miesięczne igrzyska dla ludu… Dobrze. Przejdźmy do spraw istotniejszych. Z uwagi na treść dzisiejszego maila, postanowiliśmy sprawę uogólnić. Nadać jej tym razem, szerszy społeczny rezonans poprzez wydłużenie listy adresatów. Tak jak uprzednio zaznaczyliśmy w jednym z poprzednich tekstów. Celem naszym nadrzędnym, jest ukształtowanie sędziego piłki nożnej jako osoby kompetentnej nie tyle co do znajomości i przestrzegania przepisów pęcherza kopanego, ale osoby która będzie odznaczać się nienaganną postawą etyczną, a przede wszystkim odpowiedzialnością i szczerą troską za los kraju, narodu. Cel dla wielu może zbyt (za)szczytny i nieosiągalny. Poprzeczka wysoko zawieszona. Ale cóż, jak mówi przysłowie: z prądem płyną tylko …zdechłe ryby. Ad augusta per angusta… Ad rastros seriores redit. Ad rem. Koledzy! Za pośrednictwem treści dzisiejszego maila, pragniemy przybliżyć Wam krótko, obecną na pozór tylko skomplikowaną sytuację w kraju. Tego kto odpowiada za całą tę zewsząd otaczającą nas materialno – kulturową patologię, ale również tego, kto przy tej okazji stał się beneficjentem beznadziejnego położenia, w zdecydowanej większości spauperyzowanego społeczeństwa w kraju. A przede wszystkim, skąd tak na prawdę od lat bije rzeczywiste źródło, inspirujące do działania „naszą” rodzimą, urzędującą polityczno – gospodarczą ekspozyturę w Ojczyźnie. Koledzy, aby możliwie najlepiej pojąć otaczającą nas obłudną rzeczywistość, na początek sięgnijmy do literatury. Podkreślamy wielkiej literatury, takiej która akcent kładzie na wyższe partie ciała człowieka. Oto treść cytatów jednej z powieści historycznej. Jest to fragment rozmowy pruskiego barona, emerytowanego generała z młodymi oficerami 1940 roku… „- Na wschodzie – ciągnął – muszą wydawać decyzje ludzie stamtąd. To, co się dzieje w Guberni… To nie jest metoda, kapitanie. Musimy być surowi, nieubłagani, bez miłosierdzia, ale w metodach bardzo rozważni. Stu zabitych w polskiej wsi zrodzi dziesięć tysięcy mścicieli. Są inne sposoby. Pokłóćmy ich ze sobą. Udawajmy, że gładzimy jednych, by drudzy okrzyknęli tamtych zdrajcami. Doprowadźmy wszystkich do nędzy. Ustanówmy prawa, które ich będą biły na każdym kroku. Odbierzmy im chęć do życia… (…) – Może pana zaskoczyła dzisiejsza rozmowa. Nie powinien się pan jednak oburzać. Widzi pan, my kresowcy od stuleci mamy ukuty pewien światopogląd… Zmieniały się czasy, ludzie… Myśmy zawsze trwali. Umieliśmy pogodzić sprawy ludzkości z interesem niemczyzny. I trzeba przyznać, że ludzkość służyła naszym interesom. Ale ta praca wymaga wielkiej ostrożności i wysiłków… Trzeba było szukać sprzymierzeńców na całym świecie. Trzeba było zbierać i zrzeszać ludzi naszej sprawie życzliwych… (…) – Bo widzicie – ciągnął dalej ciszej, jakby gdzieś z głębi serca wydobywając każde słowo – panowanie nad światem można kupić lub zdobyć energiczną pogróżką. Lecz oni – spojrzał gdzieś w bok, a błysk jego wyblakłych oczu zdawał się wskazywać kierunek, w którym znajdowało się znienawidzone plemię – nie dają się kupować, na pogróżki zaś odpowiadają zuchwałością. Toteż nie zwalczymy ich póty, póki nie zatrujemy ich duszy nienawiścią, póki nie napełnimy ich serca niewiarą, póki nie zniszczymy ich sił tresurą. Trzeba zabić w nich nieśmiertelność, moi panowie. Trzeba ich wykreślić z wieczności, jeśli mamy być władcami tej ziemi…” – J.D. Parafrazując powyższy, chociaż literacki fragment, to bardzo nietrudno idzie sprowadzić go do jednego wspólnego mianownika… Myśmy Niemcy zawsze tu trwali, więc jeśli mamy być władcami tej ziemi, musimy ustanowić dla Polaków prawa, które będą ich biły na każdym kroku… I by nie być bez pokrycia, niejako dla potwierdzenia, tym razem nie będącym już literackim zapożyczeniem, przytoczymy w punktach treść aktów prawnych jednego z programów, dotyczącego unicestwienia Narodu i likwidacji Państwa Polskiego. Dokumentu opracowanego przez urzędy III Rzeszy w 1939 i 1940 roku. Mało tego, treść tych programów w formie dowodów były przedstawiane na procesie w Norymberdze 1945/46 roku. Aczkolwiek po dziś dzień, treść tych tajnych dokumentów jest ukrywana przed narodem polskim przez kolejne rządy tak PRL – u jak i obecnej III RP !!! Kopie dokumentów zachowały się dzięki założycielom stowarzyszenia Związku Polaków Poszkodowanych przez Niemiecką Rzeszę, z siedzibą Wuppertalu w Niemczech, którzy podjęli się archiwizacji anonimowych ogółowi w Polsce dokumentów. Przeczytajcie je uważnie. 1. „Polska jako suwerenne państwo przestało istnieć. Układem zawartym pomiędzy Rzeszą a ZSRR z dnia 23. 08. 1939r. Polska została podzielona zgodnie z Art. III Strony zawierające układ przyjęły reorganizację kraju i podległego prawa…” 2. „Polacy nie powinni posiadać jakichkolwiek praw politycznych…” 3. „Osoby które opowiedziały się za polskością uznać jako szowinistów…” 4. „Jak już wspomniano, dalszym celem musi być bezwzględne zlikwidowanie polskości…” 5. „Polacy nie mogą być właścicielami firm…” 6. „Nie możemy im dać zadawalającego poczucia własnej państwowości…” 7. „Udaremnienie powstawania polskiej górnej warstwy inteligencji…” 8. „Stworzenie mało aktywnej, po części narodowo neutralnej poddanej polskiej podklasy…” 9. „Robienie podziałów i różnic między Polakami…” 10. „Na największą uwagę zasługuje prawo grunt…” 11. „Szkoły ze ściśle narodowo – socjalistycznym programem wychowania…” 12. „W jak największym stopniu należy wykluczyć w szkole wpływ polskiej strony rodziców…” 13. „Wykluczyć lekcje w tak ważnych narodowo przedmiotach jak geografia, historia, historia literatury…” 14. „Rzesza – my nie interesujemy się jakością polskich szkół i nie będziemy rozwijać ich ambicji umysłowych w tym wrogim nam narodzie…” 15. „Ograniczyć rolę polskiego kościoła katolickiego na wpływ społeczeństwa Polskiego w celu jego likwidacji…” 16. „Zlikwidować polskie gazety i polskie księgarstwo…” 17. „Powinno się zezwolić na polską prasę tylko na tygodniki, miesięczniki, kalendarze i tylko w najmniejszym nakładzie…” 18. „Stosowania i popieranie aborcji w celu ograniczenia przyrostu narodzin Narodu Polskiego, usuwanie ciąży na terenie Polski nie podlega karze. Publicznie można oferować wszystkie środki poronne. Policja nie powinna czynić nic przeciwko instytutom i osobom zarobkowo dokonującym aborcji…” 19. „Dobrowolną i wymuszoną emigrację Polaków z kraju…” 20. „Wynaradawianie – Czyj chleb jem, tego pieśń śpiewam, interes przed polityką, pełna kiesa przed narodem…” 21. „W celu asymilacji tworzenie „Regionów”, pielęgnowanie tylko patriotyzmu lokalnego, np. Region: „Obszar Środkowej Wisły”, „Kraj nad środkową Wisłą”, „Autonomiczny Obszar Krakowa”, …” 22. „Psychologiczne wskazania dotyczące niemieckiej polityki w stosunku do Polski: Nie należy jasno przedstawiać ważnych dla Rzeszy problemów by społeczeństwo mogło te sprawy zrozumieć. W pismach podawać i używać określenia jak: na razie lub przejściowo, można a nie musi się, reorganizacja używanie pokrętnych słów które mało kto rozumie. Należy jak najsurowiej przestrzegać, aby ściśle tajne pisma, okólne memoriały i korespondencje służbowe, które zawierają instrukcje szkodzące Polsce nie ujawniać…” 23. „Niemiecki naród będzie w przyszłości sprawował kontrolę nad polskim narodem we wszystkich jego dziedzinach i na jego terenach…” 24. „Niemiecko – polska walka narodów jest jeszcze nie rozstrzygnięta, narodowo – polityczna regulacja tego koniecznego rozwiązania będzie musiała być przeprowadzona za pomocą praktyk administracyjnych…” Całość następnie opatrzona jest uwagą archiwistów – dokumentalistów (za J.D., M.P. via B.P.); „Zwracamy się do czytelników tych dokumentów by przeanalizowali dzisiejszą sytuację polityczną Polski i porównali z tymi dokumentami. Za co serdecznie Dziękujemy.” I my do tego apelu również gorąco się przyłączamy. Ponadto, prosimy wszystkich czytelników o skopiowanie treści w/w p – tów tajnego nazistowskiego dokumentu, w celu dalszego kolportowania. Proszę Państwa, drodzy Koledzy. Aktualną sytuację i położnie państwa polskiego możliwie najlepiej zobrazuje słynne doświadczenie z gotowaniem żaby… Nieprzyjaciel egzystencji państwa Polskiego… pardon amator kulinarny, aby móc ugotować żabę, nie wrzuca jej bezpośrednio do wrzątku, gdyż ta najzwyczajniej po prostu z niego wyskoczy. Przeto przeciwnie, najpierw zanurza ją w zimnej wodzie, po czym spokojnie na wolnym ogniu tę wodę gotuje. Tym prostym sposobem, żabę stopniowo oswaja i przyzwyczaja do wzrastającej temperatury wody. Przeto ofiara zatraca orientację i poczucie grożącego jej nieuchronnego niebezpieczeństwa. Wyczekiwanym przez kucharza momentem, po przekroczeniu bezpiecznej granicy temperatury wody, …jest efektowny obrót żaby o 180 stopni, brzuchem do góry. W rzeczy samej, Pols… żaba jest już ugotowana. Gotowa do spożycia… I tę wyżej rzeczoną sztukę „gotowania”, wrogowie historii, tożsamości narodowej, wiary i tradycji słowiańskiego Narodu Polskiego, opanowali do perfekcji. Przejdźmy dalej. Polskę wzorem katolickiej Irlandii, jako sarkastycznie rozpropagowany i lansowany mit „zielonej wyspy”, wspólnie z „zieloną ugotowaną żabką” podano do stołu!!! A kto dziś przy nim biesiaduje…? Naturalnie głupotą byłoby z naszej strony dowodzić, że tym zagrożeniem są wyłącznie Niemcy. Według nas, niebezpieczeństwo nr 2. Niemcy absolutnie nigdy nie byli narodem „fluxu”, zatem nomadycznego przepływu. Byli oni tradycyjnie od wieków przywiązani do ziemi, również tych zawłaszczonych. Stąd też utraconych ziem po 1945 roku Polsce nigdy nie odpuszczą. I to należy wiedzieć! Zważywszy, że kolejne zmieniające się ekipy III RP, nigdy nie zadały sobie odrobiny trudu zabezpieczenia i gwarancji prawnej zachodnich granic. A które wynikają po dziś dzień, z niejasnych treści dotychczasowych obowiązujących dokumentów. Przypadek.!? Pax Teutonica… Aktualnymi namiestnikami Niemiec na terytorium Polski, są ci wszyscy tuskopodobni völkdeutsche… „- Na wschodzie – ciągnął – muszą wydawać decyzje ludzie stamtąd. To, co się dzieje w Guberni… To nie jest metoda, kapitanie.” Możliwie najlepszy dowód, co do tego gdzie od samego początku, faktycznie umocowany jest Herr Donald Tüsk (kaczor w PO, kaczor w PIS = popis), który ponadto oficjalnie przyznaje się, że w jego domu rodzinnym mówiło się w języku niemieckim, daje wyraz w eseju pisanym dla katolewackiego „Znaku”… już w …1987 roku !!! W eseju zatytułowanym „Czym jest dla mnie polskość?”, ponad 1000 – letnią historię państwowości polskiej, „szwabina” sprowadza do mitu, niechcianego ciężaru, brzemienia którego nosić nie zamierza. A już Naród szczególnie przestało to dziwić, kiedy chłopina z wypiekami na mordzie, odbierał najwyższe odznaczenie – Order Karola Wielkiego z rąk Frau Kanclerz Merkel, …za „niebanalną biografię w służbie wolności i demokracji oraz w uznaniu szczególnych zasług dla porozumienia i współpracy Rzeczpospolitej Polskiej z jej europejskimi partnerami” (czytaj bezkonfliktowej zgody na okupację państwa Polskiego przez IV Rzeszę, pardon Niemcy) !!! Organizatorzy nagrody nazwali Tüska jednym z czołowych „bojowników o wolność, demokrację i prawa człowieka, który nigdy nie ugiął się wobec …komunistycznego reżimu” (witki opadają…) !!! Nemo simul dominis poterit servire duobus… A oto fragment, najwyraźniej jeszcze za mało popularnego wzmiankowanego wyżej eseju, wielkiego miłośnika futbolu – Tuskodinho: „Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło – ponuro – śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje we mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię, wypaliły znamię i każą je z dumą obnosić. Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem”- D.T. Wyborcy! Gratulujemy decyzji … aczkolwiek nie krytykujemy, gdyż paradoks „wolnych wyborów” w Polsce polega na tym, że niezależnie od naszego wyboru i odhaczonego „x” (ozyryska) w wolnej kratce, przy …jakiejkolwiek z ad unum omnes partii, właściwie i tak od ponad 20 lat, wszystko sprowadza się do …nieuświadomionej przez społeczeństwo, bezwolnej kolaboracji z okupantem/mi państwa Polskiego. „Naród śpi. Przed kolejnymi wyborami budzi się, otwiera jedno oko, głosuje na szubrawców i znów zasypia.” – H.P. Niemcy to jedno tylko z starych – nowych, wciąż żywego zagrożenia dla bezpieczeństwa granic narodu państwa Polskiego. Z czego doskonale zdawał sobie sprawę Roman Dmowski i przed czym zawsze przestrzegał. Ale Dmowski, co w autorskich publikacjach również często podkreślał, za nie mniej istotne groźne uznawał tzw. „tendencje odśrodkowe”. To jest problemu lojalności mniejszości narodowych wobec gospodarza, zamieszkujących jego terytorium. W przypadku Polski 1918 roku było to szczególnie istotne, ponieważ odzyskaliśmy ledwie po 123 latach zaborów upragnioną niepodległość. Zatem za Dmowskim, kolejnym aktualnym zagrożeniem, według nas nr 3, uznaliśmy nad reprezentujący nas w wielu dziedzinach, gospodarczych, politycznych, kulturalnych e tutti quanti, pierwiastek ludzki charakteryzujący się niebywałą odpornością na wszelką asymilację, obywateli Polski w większości pochodzenia głównie żydowskiego. I od razu, konia z rzędem temu komu uda się znaleźć w księgarniach, bibliotekach publicznych książki choćby: pana Szcześniaka – „Judeopolonia – żydowskie państwo w państwie polskim” albo Zielińskiego – „Hellenizm a judaizm”. 16. „Zlikwidować polskie gazety i polskie księgarstwo…” Najkrócej rzecz ujmując, nad reprezentujący nas Polaków, na wielu płaszczyznach życia tak politycznego jak i gospodarczego, kulturalnego et cetera, wybitnie antypolscy polskojęzyczni Żydzi na szczytach obecnej władzy III RP, począwszy od 1944 roku, z pokolenia na pokolenie tkwiący w Wymiarze (nie)Sprawiedliwości, Wojsku, oświacie, nauce, mas – mediach, prasie i generalnie wszelkich do pomyślenia urzędach administracji użytku publicznego, ale także licznych fundacji takich jak: Fundacja Batorego, Otwarta Rzeczpospolita, czy żydowskiej loży B`nai B`rith – Polin, której szefuje nomen est omen niejaki …Szczepański J. J., zdelegalizowanej w 1938 roku przez prezydenta Mościckiego jako wrogiej interesom państwa polskiego, a reaktywowanej kilka lat temu przy współudziale nieżyjącego rezydenta L. Kaczyńskiego (ze znanych Kaczyńskich tolerujemy tylko sympatycznego Bogusia i …Teda), gorliwego ucznia i wyznawcy idei „ordo ab chao”, Wielkiego Mistrza Loży Masońskiej w Polsce – J. J. Lipskiego, dążą różnymi metodami i środkami, polegającymi m.in. na polaryzowaniu społeczeństwa polskiego poprzez celowe kreowanie pseudo „prawo” i pseudo „lewicowych” partii politycznych, do powstania na gruzach naszej Ojczyzny – państwa Polin – czyli jawnej i wymarzonej przez górali z Góry Synaj – idei Judeopolonii !!! W której de facto Polacy mieliby zostać w przyszłości obywatelami drugiej kategorii… Ich taktyka i strategia dotyczy głównie ziem południowo – wschodnich, gdyż ziemie północne i zachodnie zarezerwowały sobie …Niemcy. Całość szczegółów jednomyślnie zdefiniowano i doprecyzowano w Wannsee 06. 05. 1990 roku… Aby jeszcze lepiej zrozumieć to progresywne zjawisko, wystarczy przyjrzeć się bliżej prasie lokalnej, która już dawno została wykupiona przez w/w rozbiorców. Jest to warunek konieczny do tego, aby móc następnie przewartościować myślenie większości Polaków w kierunku pasywnej akceptacji, pozwalającej na ubezwłasnowolnienie nas w naszym ojczystym kraju. W tym celu, oba te „sępy” zgodnie od lat, za sprawą również polskojęzycznej der tel – awizji, robią Polakom systematycznie przysłowiową „wodę z mózgu”. Nierzadko przy użyciu, w roli nieświadomych użytecznych polskich idiotów, ale także tych świadomych szmalcowników, szabas gojów czy völkdeutschy… 16. „Zlikwidować polskie gazety i polskie księgarstwo…” 17. „Powinno się zezwolić na polską prasę tylko na tygodniki, miesięczniki, kalendarze i tylko w najmniejszym nakładzie…” 22. „Psychologiczne wskazania dotyczące niemieckiej polityki w stosunku do Polski: Nie należy jasno przedstawiać ważnych dla Rzeszy problemów by społeczeństwo mogło te sprawy zrozumieć. W pismach podawać i używać określenia jak: na razie lub przejściowo, można a nie musi się, reorganizacja używanie pokrętnych słów które mało kto rozumie. Należy jak najsurowiej przestrzegać, aby ściśle tajne pisma, okólne memoriały i korespondencje służbowe, które zawierają instrukcje szkodzące Polsce nie ujawniać…” Zdecydowana większość współczesnych polskojęzycznych Żydów, wokół których koncentruje się wszelka władza w obecnej Polsce, to będą głównie dzieci, ba już nawet wnukowie, w linii prostej swymi rodowodami sięgającymi przedwojennych polskojęzycznych żydowskich komunistów z KPP (Komunistyczna Partia Polska). Których skład po 1944 roku, został następnie uzupełniony przez oddelegowanych do Polski, również w głównej mierze żydowskiego pochodzenia bolszewikami, zaufanych polityce Stalina, Beri, wywodzącymi się z analogicznych komunistycznych partii, z terenów dzisiejszej Białorusi, Ukrainy czy Rosji. Wszyscy oni bez wyjątku, przez kilkanaście lat, brutalni i bezwzględni w metodach, mordowali, torturowali, nadzorowali i depolonizowali Polskę i Polaków. Jednakże różnica między „starymi bolszewickimi trockistami”, a tymi „dzisiejszymi globtroterami”, którzy rzecz jasna w między czasie zdążyli się przepoczwarzyć i przeszli na alter idem stronę neo trockistowsko – globalistycznych zachodnich współwyznawców Boga jedynego – Jahwe – Mamonem i Lichwą zwanego (w tymże właśnie celu zainicjowali i przeprowadzili legendarną pseudo „antysemicką” ruchawkę 1968 roku) jest taka, że w przeciwieństwie od swoich rodziców czy dziadków, corvi mali malum ovum, judzą i szczują tym razem możliwie jak najlepiej potrafią przeciwko Polsce i Polakom, już nie z pozycji Moskwy, ale z Waszyngtonu, Londynu, Paryża, Berlina, Brukseli, czy Tel – Awiwu. W tej chwili będąc pod „parasolem ochronnym” w/w stolic, już nie mordują masowo w kazamatach (chyba że tych wyjątkowo nie subordynowanych „szowinistów i nacjonalistów” ewentualnie socjalistów jak przed rokiem A. Leppera z upozorowaniem na samobójstwo, zawałami serca jak u inspektora NIKu M. Falzmanna w wieku …38 lat, czy licznych wypadków samochodowych Pańko, Hutyra et cetera), nie torturują, a jedynie realizują dyrektywy w swej formie łagodniejsze, bardziej „humanitarne”, których celem kardynalnym jest ekonomiczno – kulturowa powolna degradacja słowiańskiego i katolickiego Narodu Polskiego. Zgodnie z postanowieniami, jakie zapadły podczas obrad Klubu Rzymskiego z przed kilkudziesięciu laty, mających nas Polaków za niedługi czas sprowadzić, do odgórnie wyznaczonej nam maksymalnej 15 milionowej populacji oraz wyłącznie w charakterze tzw. marnie wykwalifikowanych „zwierząt roboczych”, białych słowiańskich niewolników, dyplomowani macherzy przystroiwszy się w nowe piórka, z wielką euforią i nadgorliwością pośpiesznie zabrali się do ich realizacji. 7. „Udaremnienie powstawania polskiej górnej warstwy inteligencji…” 8. „Stworzenie mało aktywnej, po części narodowo neutralnej poddanej polskiej podklasy…” 5. „Polacy nie mogą być właścicielami firm…” 18. „Stosowania i popieranie aborcji w celu ograniczenia przyrostu narodzin Narodu Polskiego, usuwanie ciąży na terenie Polski nie podlega karze. Publicznie można oferować wszystkie środki poronne. Policja nie powinna czynić nic przeciwko instytutom i osobom zarobkowo dokonującym aborcji…” Zgodnie z obowiązującą „nowomową” political correctness, do tzw. „kapitału ludzkiego”, który w dowolnym kierunku miłujący nas Zachód, w zależności od potrzeb będzie mógł między sobą jak przysłowiowe bydło robocze transferować. 19. „Dobrowolną i wymuszoną emigrację Polaków z kraju…” Zaś rola polskojęzycznego żydostwa i polskich użytecznych szabas gojów w charakterze szmalcowników ma się sprowadzać do hojnie opłacanego dozoru (głównie administracyjnego) nad większą podstawą społeczeństwa… coś na podobieństwo bezwzględnej żydowskiej policji w getcie warszawskim, w okresie hitlerowskiej okupacji. „Ustanówmy prawa, które ich będą biły na każdym kroku. Odbierzmy im chęć do życia…” 24. „Niemiecko – polska walka narodów jest jeszcze nie rozstrzygnięta, narodowo – polityczna regulacja tego koniecznego rozwiązania będzie musiała być przeprowadzona za pomocą praktyk administracyjnych…” I jak Wam podoba się ta perspektywa niedalekiej przyszłości? I pomyśleć, że to spotyka naród, który jako jedyny w czasie wojny nie zhańbił się powstaniem, obok Serbów, żadnej organizacji, która wspierałaby hitlerowców. Narodu, który stworzył jako jedyny w Europie organizację, słynną „Żegotę”, niosącą pomoc obywatelom Polski żydowskiego pochodzenia. Narodu który przypłacił życiem kilkudziesięciu tysięcy Polaków, całych zresztą rodzin, za pomoc w ukrywaniu obywateli Polski żydowskiego pochodzenia. Narodu który poniósł również ofiarę w czasie niesionej pomocy żydowskim powstańcom 1943 roku w getcie warszawskim. Narodu, którego krew polskiego żołnierza lała się i wsiąkała w piaski Afryki (Tobruk), na włoskich wzgórzach (Monte Cassino), przerażających otwartych przestrzeniach Rosji (Smoleńsk, Lenino), w podniebnych przestworzach Anglii (Dywizjon 303), fiordach Norwegii (Narvik), depresji Holandii (Arnhem), u bram bijącego źródła hitlerowskiego nazizmu (Berlin) i wielu innych setek miejsc. Dalej, narodu który złamał słynną niemiecką maszynę szyfrującą Enigmę i ją podarował aliantom, co przyczyniło się w znacznym stopniu do szybszego zakończenia wojny. Narodu którego ludność cywilna była mordowana bezwzględnie tak przez Niemców, jak i sprzymierzonych z nimi Ukraińców (dziś nowy stadion i lotnisko powstałe z okazji Euro2012 w polskim mieście Lwowie, być może będą nosiły „dumną” nazwę im. mordercy tysięcy Polaków, ale również własnych rodaków – Stepana Bandery !!!), litewskich Szaulisów czy Łotyszy. Narodu który jako pierwszy przyjął na siebie uderzenie odbudowanej, za cichą akceptacją rządu Wielkiej Brytanii, potęgi militarnej Niemiec w czasie wojny …narodu któremu jednocześnie zadano „nóż w plecy” od Wschodu 17. 09. 1939 …i którego wbrew podpisanych wcześniejszych umów oszukańczo zlekceważyli Zachodni pseudo sojusznicy. Narodu któremu począwszy „od Katynia i słynnej katastrofy – zamachu pod Gibraltarem – 1943 roku” przypadła rola robienia dobrej miny do złej gry prowadzonej przez jego cynicznych sojuszników. Narodu który walczył zbrojnie najdłużej w Europie, bo co najmniej do połowy lat 50 XX wieku… Narodu któremu bolesne doświadczenia XX wieku głęboko wyryły się w pamięci… i dziś tę pamięć, ci sami wrogowie Polski i Polaków, czepiając się różnych możliwych plugawych chwytów, usiłują deprecjonować, fałszować, na nowo interpretować, czy umniejszać… I o ironio, narodu który tak samo jak polscy obywatele żydowskiego pochodzenia na terenie państwa polskiego, byli najpierw zbiorową ofiarą II WŚ, tak dziś lekceważąc fakty historyczne przez „pewne światowe ośrodki”, za sprawą szumowin grosso podobnych, hojnie opłacanych przez ADL, usiłuje się powoli i bezczelnie robić z Polaków jedynie świadków wydarzeń …a nawet wręcz zaczynać obwiniać (!!!?) …za holocaust na współobywatelach – „sąsiadach” żydowskiego pochodzenia… pecunia non olet, pecuniae oboediunt omnia… oraz zgodnie z zasadą, że jeśli fakty (prawda historyczna) mówią inaczej – tym gorzej dla faktów…!?! Dziś w imieniu nas wszystkich, niestety coraz rzadszych przypadków, z pośród Narodu Polskiego młodego pokolenia, znający dość dobrze historię współczesną Polski i historię powszechną, zwracamy się z zapytaniem do tych żydowskich szumowin, cytując słynne żydowskie przysłowie: „cóż za dobrodziejstwa wam uczyniliśmy (nie tylko w czasie okupacji…), że tak nas teraz nienawidzicie…?” Bezczelność!? Nihil citius senescit quam gratia… Nie! – to tylko kult i siła Mamona… Boga Waszego jedynego, którego moc przewyższa śmierć rodaków – baranków bożych …i prawdę historyczną. Amen. Moc Jahwe – Molocha jest wielka! Swąd palonego ciała, pochodzący z własnych współwyznawców, pośrednio poświęconych przez was i następnie złożonych w formie ofiary na ołtarzu historii XX wieku, z pewnością przyprawi Go o orgiastyczną ekstazę… …a w zamian, w dowód wdzięczności, odpuści grzechy, waszej świeckiej ziemskiej potęgi ignorancji… Ale przekupny „boski” iluzjonista Jahwe to jedno, a „pogańska” prawda historyczna to drugie. Za śmierć głównie środkowo – wschodnich, nie mogących się wykupić europejskich Żydów, pośrednio również odpowiadają wasi zaoceaniczni dziadowie, rodzice. Przyczynili się do tego, poprzez świadome wyciszanie na zachodzie tragicznego i katastrofalnego położenia współwyznawców… i co ciekawe informacje te docierały na Zachód, z narażeniem życia, dzięki emisariuszom z podziemnego państwa Polskiego. Jedynego takiego w okupowanej Europie!!! I tym wszystkim świecznikowym personom, mającym w sobie – tę nabytą antypolskość, co jest zjawiskiem nadzwyczaj osobliwym, wcale nie przeszkadza jednocześnie zajadać się polskim chlebem. Najwyraźniej to niedefiniowalne przez normalnych ludzi „coś” w waszych mózgach, przechodzi z dziada pradziada. Czego klasycznym i najbardziej popularnym tego przykładem, jest koszerny polskojęzyczny szmatławiec dla rodzimych samo biczujących się ćwierćinteligentów i półanalfabetów – Gazeta Wyborcza. Której setnik Adam Michnik vel Szechter – asinus asinorum in saecula saeculorum, wielokrotnie powtarzał, no może za wyjątkiem kiedy trzeba było wykorzystać solidarnościowy ruch robotników polskich w celu przejęcia władzy w charakterze „konstruktywnej” opozycji…, że najgorsze co może spotkać …Polaków …to państwo narodowe i katolickie (?!), oraz to że gazeta GW jako organ pisemnego środka perswazji, postawiła przed sobą cel reprezentowania i dbania w Polsce o interes szeroko rozumianego żydostwa, i zapewnienia polskim Żydom stałej ochrony przed wrogimi atakami ze strony polskich nacjonalistyczno – ksenofobio – szowinistycznych „antysemitów” …!? Aj waj… Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że cała ta dotychczasowa supremacja żydostwa w „antysemickiej” Polsce, jest właściwie efektem …naszej słowiańsko – lechickiej przesadnej tolerancji, łagodności charakteru oraz „chrześcijańskiej” zdziecinniałej łatwowierności. I nad zabezpieczeniem naszych prostodusznych i bezkrytycznych cech narodowych, aby czasem w sposób nieunikniony, przypadkiem z nas się nie ulotniły, w charakterze użytecznych idiotów po jasnej stronie księżyca – stanęły media katolickie, jak Radio Maryja czy TV Trwam. Ale w ramach dementi pod adresem w/w mediów natychmiast dodamy, że jest to tylko drobna uwaga z naszej strony. Broń nas Świętowicie – zarzut. Imperium blandum imperiosissimum… Albowiem a fortiori, w dobie dominacji lewicowo – liberalnych mediów i ich libertyńskiego rynsztokowego przekazu w „wolnej” Polsce, zauważamy i doceniamy pracę, trud w głoszeniu „kontrowersyjnych i przeciwnych” w swej istocie starych – nowych światopoglądowo treści, jakie płyną z fal RM i TV Trwam (Sumud). Amat victoria curam… I które przez to siłą rzeczy, muszą pozostawać w bezpośrednim konflikcie z istniejącym i zalewającego nas zewsząd nurtem libertyńskiego przekazu, innymi słowy promocji wirtualno – wolnościowego szamba. Opinio m – u – l – t – i – p – l – e – x, Patria una!!! My także stoimy na straży i pośrednio opowiadamy się po stronie wartości reprezentowanych przez RM i TV Trwam, ale czynimy to z pozycji konfucjańskiej teorii państwa. Państwa jako sumy mocnych i trwałych rodzin, rodzin które implikują prawe jednostki ludzkie je tworzące. I odwrotnie. Fragment z dedykacją również dla „naszych” decydentów. „Kiedy chce się rządzić krajem, najpierw należy zaprowadzić porządek we własnej rodzinie. Jeśli chce się utrzymać porządek w rodzinie, najpierw trzeba wykształcić swój charakter. Kto chce ukształtować swój charakter, najpierw musi mieć prawe serce. Jeśli ktoś chce mieć prawe serce, najpierw musi myśleć właściwie. Jeśli ktoś chce myśleć właściwie, to najpierw musi nabrać rozumu.” – Kon. Idąc dalej w rozważaniach nad aktualnym stanem państwa, chciałoby się oznajmić, jakże cierpko rozbrzmiewają dziś słowa z przed ponad 30 lat, wygłoszonych w trakcie słynnego kazania na Jasnej Górze w czerwcu 1980 roku, przez Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego. W którym, między innymi przestrzegał władze Solidarności przed pewnymi ludźmi chcącymi się do niej podpiąć, a którzy niekoniecznie Polski interes mają na myśli. I co ciekawe, natychmiast po wygłoszonym kazaniu, Prymas w gronie najbliższych przyjaciół podzielił się ze swoich obaw i lęków co do tego, czy Naród aby na pewno właściwie wsłuchał się i zrozumiał treść jego ostrzegawczego przekazu. A tu nie trzeba być Arystotelesem, aby zrozumieć że każde społeczeństwo w swej masie, zawsze pozostanie „żadną” polityczno – społeczną siłą w obronie własnych interesów. I o tym doskonale wiedzą wszystkie te niezliczone prostytuujące się legiony hochsztaplerów i szulerów, którzy tworzą propagandową awangardę ustroju demokratycznego, jako tego jedynego i najlepszego z możliwych. A prawda jest taka, że gdyby najważniejszy „instrument” demokracji jakim są tzw. „wolne wybory”, miałyby coś zmienić, to by ich po prostu …nie urządzano. Wzmiankowany Arystoteles na temat ustroju demokratycznego wypowiedział się następującym zdaniem: „demokracja to taki ustrój polityczno – społeczny, w którym hieny sprawują rządy nad osłami” – Ary. I dlatego drodzy Koledzy, naszym skromnym spartańskim zdaniem, za największy z absurdów po 1989 roku w Polsce, uznajemy …bezsens tzw. „wolnych wyborów”. W czasie których, „pech” elektoratu wyborczego polega na tym, że wybierają od ponad już 20 lat ludzi, którzy są już dawno …„wybrani”. A my biorąc w nich udział, uwiarygodniamy jedynie istnienie absurdu. Wszystkie te partie, z małymi nieistotnymi dla układu na szachownicy wyjątkami, są produktem think tanków mających swe siedziby poza granicami kraju. Zatem zgodnie z powyższym, niezależnie na kogo obywatel z osobna odda swój głos, ten zawsze pozostanie głosem nieistotnym dla niewzruszonego układu. Gdyż rzeczywista władza kontrolująca wszystkie płaszczyzny życia swoich obywateli, jest władzą pozostającą za kulisami znanego, serwowanego nam ze szklanego kwadratu, kolokwialnie mówiąc tasiemcowego serialu. Jako obywatele, od lat mamy jedynie możliwość poznania tylko marionetkowe pionki z gotowymi i przypisanymi według scenariusza, rolami, jakie pozostaje im tylko do odegrania na tzw. „scenie politycznej”. Prosimy zwrócić uwagę, że niezależnie od tego, kto od ponad 20 lat w Polsce tworzył rząd większościowy – zawsze co do polityki tak wewnętrznej jak i zagranicznej, niezachwianie istniała pełna zgodność !!! Polska została spenetrowana przez wszelkie możliwe zewnętrzne wywiady, tak polityczne jak i gospodarcze. Podkreślamy, wywiady obce interesom Narodu Polskiego. Każdy poszczególny rząd dokładał od siebie małą cegiełkę i ponosi odpowiedzialność za obecny stan rzeczy. Od samego początku, była to cyniczna, odgórnie zaprogramowana polityka pełzającego neo kolonializmu, zamieniająca Polskę w żerowisko dla wszelkiego możliwego do pomyślenia ludzkiego ścierwa. I co najistotniejsze, prosimy dobrze się temu przyjrzeć, paradoksalnie najlepiej mają się w kraju ci, którzy z Polską nie mieli nigdy nic wspólnego. To oni najlepiej sobie poradzili w nowej porozbiorowej rzeczywistości. Mamy tu na myśli, przede wszystkim tych wszystkich ponad narodowców, internacjonalistów, bez narodowców, konformistów, dla których każda wyższa, bardziej złożona, zorganizowana żywa i zdrowa tkanka społeczna, czy to w formie rodziny, narodu, organizacji społecznych, związków zakładowych, są wtedy tylko dobre kiedy podlegają – jedne likwidacji, a drugie rozmyciu w strukturach międzynarodowych. A co rzecz jasna, oprócz tego że nie czynią tego za darmo, bardziej do działania motywują ich ideologiczne konotacje, wynikające z wychowania i przekazanych im przez rodziców pasożytniczo – lumpowskiego oraz kosmopolityczno – bolszewickiego poglądu na otaczający świat. A ponieważ szczodrze zawsze opłacało się zdrajców, z wartościami o godnym i honorowym życiu nie mającym nigdy nic wspólnego, stąd z marszu stali się panami sytuacji, okresu passy i nie widać końca prosperity. Polskojęzyczni kosmopolici zgodnie z zaistniałą nową sytuacją w przestrzeni geopolitycznej na mapie Europy i całego świata zachodniego, kosztem m.in. Polski, jaka nastąpiła po „upadku muru berlińskiego”, programowej rozbiórki ustroju komunistycznego ZSRR i pozostałych demoludów, zrazu podjęli się realizacji i wcielania w życie idei „społeczeństw otwartych”, za Gramscim, Sorosem, Kaplanem, Popperem, Attalim, Cohen – Benditem, Hayekiem, czy „naszym” Adasiem M., na wszelkie amoralne i nikczemne wzorce degenerujące wyższe i bardziej złożone formy (przede wszystkim rodzinę i państwa stricte narodowe i samowystarczalne) życia zbiorowego, jako fundamentu pod przyszły plan budowy jednego neo trockistowskiego bank –gangsterskiego kibucu. „Zasada edukacyjna, jaką realizują obecni apostołowie globalizacji jest kontynuacją zawartej w Nowym Testamencie, w Liście do Rzymian myśli św. Pawła, głoszącego; A Zakon (czyli prawo mojżeszowe, utożsamiane potocznie z Dekalogiem) wkroczył, aby się upadki rozmnożyły; gdzie grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała (Rz. 5, 20). Patrząc na to zdanie z pewnego dystansu, należy je traktować jako swoistą instrukcję jak mają postępować wszelacy reformatorzy dotychczasowych systemów społecznych. Winni oni zaczynać swą działalność od tak zwanej dekonstrukcji zastanych przez nich form kulturowych, zgodnie z zasadą najpierw należy szczepić choroby, by tym godniej wyglądał ich Uzdrowiciel. I to jest właśnie postmodernistyczny plan boży, realizowany przez obecnie dominującą, także i w Polsce, cywilizację anglosaską (…)” – M.G. Zgodnie z tym planem, na terenie kontynentalnej Europy, rolę „żandarma (nie)pokoju” po raz kolejny w historii ostatnich blisko dwóch stuleci wyznaczono – Niemcom. Jest to stosunkowo świeża mantra z tzw. ideą „Mittel Europe”. Zgodnie z którą, już w 1919 roku premier Wielkiej Brytanii Lloyd Georga pozostając w konflikcie sprzecznych interesów z Francją i USA, dążył do przeforsowania własnego projektu nowego podziału granic na mapie Europy, w którym to granicę między bolszewicką Rosją a Niemcami, widział na linii …Wisły!!! Analogicznie w kilkadziesiąt lat później, Winston Churchill negocjując nowy podział Europy, działając w ramach tej samej utartej linii, tym razem skuteczniej od swego poprzednika sfinalizował zadawalającą Imperium Brytyjskie, priorytetową równowagę sił na kontynencie europejskim. Całość strategii polegała na zachowaniu stałej granicy między szczodrze dofinansowanymi zachodnimi Niemcami a komunistyczną ZSRR, kosztem sprezentowanej uprzednio (Jałta 1943 roku) Stalinowi, Polsce. Imperium Brytyjskie od stuleci prowadzi pragmatyczną politykę wyważonego środka. Polityki polegającej na niedopuszczeniu do powstania wyraźnej siły polityczno – gospodarczej na obszarze kontynentalnej Europy, a która przypuszczalnie mogłaby w przyszłości stać się zarzewiem i potencjalnym zagrożeniem w żywotne interesy Imperium. Stąd też historia nowożytna Europy posiada wewnętrzną, tylko pozornie przypadkową tendencję do powtarzania się w różnych odstępach czasu. Jednakże w wyniku zaistniałego po 1945 roku nowego krótkoterminowego podziału świata na dwa zwalczające się bieguny, i następnie zainscenizowanym rozpadzie jednego z nich – Układu Warszawskiego, otwierają się zupełnie nowe, gotowe możliwości dla kolejnych ekspansji na wschód – drang nach osten. Za przykładem przetartego szlaku przez brytyjską dyplomację lat pierwszej połowy XX wieku, odnośnie geopolitycznej strategii wobec wschodniej Europy, postąpił przed kilkudziesięciu laty jeden z godfathers USraela – Zbigniew „Ziggi” Brzezinsky, a o czym zanotował w swej niestety mało znanej książce – „Europa bez granic”. W tej pracy „naukowej”, mamy wprawdzie nie bezpośrednio daną, ale wystarczająco czytelną wystosowaną instrukcję – szyfr, „poddaj się albo zgiń” do wszystkich narodów przeciwnych planom „ukołchozowienia” świata made in USrael©, e pluribus unum. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat zdążyli dostąpić już tego „zaszczytu” błogosławionej demokratyzacji, mieszkańcy byłej Jugosławii, Irakijczycy, Afgańczycy, Libijczycy, a w kolejce czekają następni niepokorni i co gorsza niemal samowystarczalni Koreańczycy, Irańczycy, czy nasi białoruscy sąsiedzi, et cetera. Dla nas Polaków, z racji że stare – nowe rodzime kundle odczuwają potrzebę mieć zawsze nad sobą Pana i za kość chcących mu się wysługiwać, poprzez obszczekiwanie nie ogłupionych propagandą „american dream”, niestety nielicznych myślących obywateli, w charakterze pokornych i zdyscyplinowanych przyjaciół, jedynego ambasadora i orędownika pokoju na świecie – USraela, „Ziggi” w ramach niezbędnego dla zaistnienia „bezpieczeństwa w Europie” (czyt. zachowania równowagi sił – prymat bezpieczeństwa UK), z konieczności umieścił nas w szeregu krajów imitujących zachowania, nowej ewangelicznej krucjaty swego większego brata, wobec wszelkich „szatańskich” socjalistycznych ustrojów polityczno – społecznych tego świata. Ale, że nie sposób być samodzielnym i niezależnym piewcą „szlachetnych” idei u boku wuja Sama, stąd suwerenna państwowość, niepodległego państwa Polskiego musiała zostać ograniczona do niezbędnego minimum. I tu gorzka pigułka do przełknięcia, dla gorliwych pasjonatów mitu papieża – Jana Pawła II (przyjaciela – protektora „Ziggiego”), jako tego który wyścielił duchową i bezkrwawą ekumeniczną ścieżkę kolonizującemu, m.in. Polskę – Molochowi. Potocznie USraelem nazywanym. Lupo ovem commisisti… Zaistniały ciąg wydarzeń na przestrzeni kilkudziesięciu lat, łatwo idzie wytłumaczyć, posiłkując się przy tym techniką chemicznego wywoływania zdjęć z filmu fotograficznego, wykonanych tradycyjnym aparatem analogowym. Naszemu JP II, opatrzność wyznaczyła rolę chemiczno – ekumenicznego „wywoływacza” obrazu nowego teokratycznego układu polityczno – ekonomicznego na białych kartach papieru fotograficznego. Całość rzecz jasna odbywała się przy asyście czerwonego – komunistycznego światła w tle, niezbędnego w czasie procesu wywołania zdjęć z filmu fotograficznego na papier. Zaś oświeconemu Bawarczykowi, Benedyktowi XVI, cucullus non facit monach”i”um, wypadło zadanie właściwego chemicznego „utrwalenia” wyłonionego uprzednio z filmu obrazu – układu na papierze, i następnie jego dalsze regularne konserwowanie status quo przed zestarzeniem czy wyblaknięciem. Natomiast nad samą ideą – projektem szeregu klatek na filmie fotograficznym, powstałym w ciemniowych gabinetach, oświetlonych jedynie sztucznym światłem pochodzącym z Menory, pracowali zgodnie i bez wytchnienia przyszli Panowie Świata. Czciciele Miasta na Wzgórzu, z jedyną możliwą do pogodzenia na ziemskim padole, sakralną świątynią – $karbcem – pralnią brudnych pieniędzy. Spiskowa „teoria” dziejów?! NIE!!! Kolejny rozdział „spiskowej” praktyki dziejów… Dziś z perspektywy ponad 30 lat, jakie minęły od czasu noworocznego przemówienia Jana Pawła II w 01. 01. 1980 roku, spróbujmy raz jeszcze przeanalizować sobie jego prorocze słowa i odnieść je do aktualnych, bolesnych doświadczeń, niespełnionej i nie urzeczywistnionej nadziei większej podstawy naszego narodu. „Rozpoczynający się dzisiaj rok 1980 przypomina nam postać św. Benedykta, którego Paweł VI ogłosił patronem Europy. W tym roku święcone będzie 1500 – lecie jego urodzin. (…). Ta data i ta postać mają tak wielkie znaczenie, iż zwykłe wspomnienie nie byłoby wystarczające. Trzeba na nowo na nie spojrzeć i w tym świetle zobaczyć świat współczesny. O czym nam mówi św. Benedykt z Norcii? Mówi o gigantycznym zrywie, z którego zrodziła się Europa. (…). Duch benedyktyński jest antytezą każdego programu zniszczenia. Jest to duch ocalenia i uwznioślania, zrodzony ze świadomości Bożego planu zbawienia, rozwijający się w codziennej łączności z modlitwą i pracą…” – K.W. Zgodnie z treścią powyższego „bożego planu (instrukcją) zbawienia”, dziś wszystkim Polakom czujący się oszukanymi i zdradzonymi, bądź co bądź pośrednio przez swą naiwną chrześcijańską bogobojność, pozostało jedynie kierować swe uwznioślające modlitwy do …niemego i niewzruszonego Boga. Zaś jedyne ocalenie podstaw naszej rzeczywistej materialnej egzystencji, uzyskujemy za sprawą profanicznej i alienującej pracy zarobkowej w „polskich już tylko z nazwy” resztkach zakładów, ewentualnie zagranicznych korzystając w kilku milionach z „hojności i szczodrości” naszych neokolonizatorów. A ponieważ modlitwy i zubożające proste prace wypełniają większości rodakom czas dnia do maksimum, stąd rodzi się oczywisty brak miejsca na oddawanie się …bezinteresownemu, a wzbogacającemu osobowość człowieka – myśleniu. Św. Benedykta śmiało można uznać za pioniera dzisiejszego znanego nam protestantyzmu. Powstałym z jego spiritus movens opactwie na Monte Cassino w 525 roku, żądał od swoich wychowanków modlitwy i pracy, ubóstwa i posłuszeństwa, oraz zobowiązania że pozostaną w Zakonie aż do śmierci… I to ten proto – protestancki „duch” przeszłości klasztoru, stał się tak bliski sercom żołnierzy niemieckich 1944 roku, który wyzwolił w nich tak zacięty opór wobec sił sprzymierzonych… a który został w końcu złamany przez …oddziały polskich żołnierzy. Miejmy nadzieję, że uda się również współcześnie polskimi, serbskimi (choćby przez pokrewieństwo melodii naszych hymnów) i w ogóle słowiańskim połączonymi siłami, jako tych skazanych na marginalizację w Europie, sprowadzonych do roli białych niewolników, sparaliżować w przyszłości rasistowsko – syjonistyczno – protestancki sojusz – Usraela – Iz(is)*ra*el`a – Wielkiej Brytanii i Niemiec. Interesy syjonistycznego światowego bank – gangsterskiego hegemona – Usraela via EU via Niemcy – strażnika globalnego gołębiego pokoju (czytaj wiecznego pożaru), w Polsce od lat zgodnie reprezentują ponad pseudo politycznymi, kreowanymi w tym celu, partyjnymi podziałami, corvus oculum corvi non eruet, tylko nieliczni „wtajemniczeni” z partii PISs uarów (u – mocz – eńców via AWS via KOR), POpłuczyn z UW, LD via KOR oraz SLD (sumień ludzkich demoralizacji). Swoją drogą, wszystkie te V kolumny, pasożytniczej trockistowskiej starej – nowej międzynarodówki operującej na terenie naszej Ojczyzny, miały zawsze w zwyczaju kryć się pod pięknymi i szlachetnymi nazwami. Honesta nomina praetendebant. Jednakże zawsze pozostając w konflikcie co do ich, swoją drogą pierwszorzędnie zakamuflowanych, celów wobec gospodarza – żywiciela. Mamy tu m.in. słynną koncesjonowaną pseudo opozycję – KOR (Komitet Obrony Robotników), gdzie te wszystkie Michniki, Kuronie (R.I.P. – requiescat in pice), Geremki (doctor bullatus, asinus coronatus et doctus ex libro, et …faktów prasowych), Mazowieckie dziś zwykłemu robotnikowi nawet ręki by nie podali. Mamy ZPP (Związek Patriotów Polskich), którego członkowie m.in. wyżebrali u Stalina większy „parasol ochronny” nad sobą w celu jeszcze sprawniejszego depolonizowania kraju. Mało tego, byli przeciwni przyłączeniu Lwowa do Polski po wojnie 1945 roku, co im zresztą się udało. Tacy to właśnie byli patrioci… Mamy dziesiątki KIK –ów (Klub Inteligencji Katolickiej), innymi słowy złośliwych nowotworów, z całą tą katolewacką wydawniczą propagandą, na żywej tkance organizmu Kościoła Katolickiego. Mieliśmy zażydzony ZLP (Związek Literatów Polskich), w którym prawdziwi polscy goje w roli pracowników co najwyżej mogli parzyć im herbatę. Mieliśmy pamiętny WRON (Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego; na marginesie, Jaruzelski był zakładnikiem „wiatru przemian”, gdyby nie wprowadził Stanu Wojennego pamiętnego 1981 roku, to prawdopodobnie mógłby sam, już wcześniej podzielić los choćby księdza Popiełuszki, „negatywny bohater tragiczny”!? – tak to jest jak się wejdzie już raz do „syjonistycznej mafii”… która z Dekalogiem ma tyle wspólnego co my z lotami na księżyc), której zadaniem z jednej strony była pacyfikacja narodu polskiego, a z drugiej konspiratorskie w porozumieniu z Moskwą i z Zachodem, przepoczwarzenie się z niepoprawnych zliberalizowanych szumowin komunistycznych w jawnych złodziejskich neoliberałów, do uwłaszczeniowego skoku na wypracowany przez naród polski majątek narodowy i władzę w niedalekiej przyszłości. Całość w sposób bezkonfliktowy i wazeliniarski zapewnić im to miała gorbaczowo – andropowa odwilżowa pierestrojka. Przygotowywana w tajemnicy przed „demoludami Układu Warszawskiego” i w ogóle światową opinią publiczną, przez tzw. lewicowo – liberalno – masoński „Zachód” i kremlowskich neoliberalnych reformatorów z decyzyjnych szczytów, zawsze zażydzonych KGB i GRU. To właśnie decyzje podjęte na szczytach niewidzialnych, koczujących w ciemni przy Menorze, władz obu bloków tamtego okresu lat 80 – tych, poprzez m.in. forsowanie na nowo zjednoczonych Niemiec (przez USrael i UK) do roli europejskiego strażnika na kontynencie, spowodowały ostatnimi laty kolejne apetyty dobrze już nam znanych niemieckich samo klonujących się organizacji, jak te wszystkie „ziomkostwa” czy „samo – wypędzonych” …przed Armią Czerwoną 44/45 roku. Organizacje, które de facto zgodnie z zaistniałą, przyzwalającą im na wszystko sytuacją polityczną, porównywalnie jak było to w 1919 roku, zaczynają już widzieć w Polsce jedynie państewko …sezonowe, jako zwykły łup do …przechwycenia. I to absolutnie w prostej linii koresponduje z tym, dlaczego na wyścigi komtur Herr Tüsk, jak podobnie mu rebe Radek Sikorski (prowadzony na smyczy przez USrael) systematycznie na raty podporządkowują nasze państwo EU (czytaj Niemcom)… a Wojsko Polskie, które konstytucyjnie powinno chronić wyłącznie granic państwa, systematycznie od lat pomniejszane i sprowadzane do roli najemników, za nasze publiczne pieniądze, kompromituje się uczestnictwem u boku największego światowego syjonistycznego terrorysty w walkach z …wyimaginowanymi terrorystami. Drodzy Koledzy. Szanowni Państwo. Podsumowując całość. Dzisiejsza sytuacja Polski, większej podstawy społeczeństwa polskiego, łatwo daje się w formie aluzji przyrównać do literackiego fragmentu jednej z powieści nieżyjącego już polskiego pisarza. Autor podejmuje się w niej literackiego opisu bolesnych doświadczeń młodych wietnamskich dziewcząt z lat 50 – tych XX w., które uciekając przed czerwonymi oddziałami Wietkongu dostają się do obozu dla uchodźców, założonego przez francuskich żołnierzy. Tu jak się szybko okazuje, uzyskują tylko pozornie zbawienne schronienie przed prześladującymi je – czerwonymi rodakami, albowiem jednego z wieczorów pijani francuscy „wybawiciele” dokonują na nich gwałtu… a po wszystkim i przed wyjściem, bezczelnie i butnie dodając, że: NIE MA CO PŁAKAĆ – WOLNOŚĆ KOSZTUJE – BĄDŹCIE Z TEGO DUMNE…!!! To właśnie przez ostatnie 20 lat, w rzekomo „wolnej” Polsce, wolnej od czerwonych wrednych komunistów (nie z rzadka w ramach PRL – u mających sposobność tylko polonizować kraj) jesteśmy świadkami dokonującego się na nas, na naszych oczach …zbiorowego gwałtu …wspólnie przez kolonizujący, zgodnie z wiekową tradycją – „szlachetny” Zachód, do spółki z wewnątrz krajowymi „rodzimymi”, wyszczególnionymi w dzisiejszym tekście polityczno – społecznymi prostytuującymi się konstelacjami. Podkreślamy to mocno i dosadnie, polskojęzycznymi TARGOWICZANAMI – BENEFICJENTAMI – ALFONSAMI – KUNDLAMI, którzy z nieskrywaną radością i wypiekami na pyskach, za solidną kość przystąpili do kolejnego w dziejach naszej państwowości – rozbioru Polski …!!! Vanus error hominis et inanis cultus dignitatis fulgere purpura, mente sordescere… I o zgrozo, niestety raz na kilka lat, w ramach „parodiokracji” wybieranych na własne życzenie przez ogłupiony, za pośrednictwem polskojęzycznych wszelkich możliwych mas – mediów, plankton wyborczy… Plankton ten w większościowym procencie, pozbawiony jest kompletnie instynktu narodowego, widzącym nie dalej niż własny zasmarkany nos… qualis rex, talis grex… Dlatego mając powyższe na uwadze, jesteśmy zmuszeni w imieniu swoim i Waszym, uderzyć się mocno w pierś i poinformować wszystkich, czyniąc to niestety z ogromnym bólem, że największym zagrożeniem, mimo wszystko, zagrożeniem nr 1, dla suwerenności i NIE – podległości państwa Polskiego, dla ochrony tożsamości narodowej, materialnego dobrobytu, bogatej kultury, trudnej okupionej litrami krwi historii, pamięci o przodkach, słowiańskiej ziemi, tradycji, lecz nie tej judaistyczno – paulińsko – chytruskowej, ale tradycji mającej za podstawę bogaty dorobek cywilizacji łacińskiej, cywilizacji opartej na prawie rzymskim, racjonalnej filozofii starożytnych greków oraz esseńsko – chrześcijańsko – jezusowym miłosierdziu, NIE SĄ …Żydzi, Niemcy, anglosascy syjoniści, ani tym bardziej Rosjanie (bo nie wydaje nam się, aby ci po raz kolejny chcieli ofiarować nam Polakom daninę z siebie, czyli 600 tysięcy poległych rosyjskich żołnierzy na ziemiach Polski podczas wyzwalania z pod okupacji hitlerowskiej), lecz paradoksalnie jesteśmy… MY SAMI… …i wyłącznie w ostateczności, przy założeniu braku własnych sił i zdolności, jedynego wsparcia powinniśmy oczekiwać od życiodajnej jutrzenki ze wschodu … gdyż z zachodu czeka nas tylko …zgon. Za podstawowe czynniki, będące bezpośrednią przyczyną braku posiadania przez społeczeństwo polskie, nabytej odporności na wewnętrzne i zewnętrzne działania o charakterze manipulacyjnym, uznajemy: lenistwo poznawcze, nieumiejętność selektywnego myślenia, brak odwagi w nazywaniu a wręcz rozróżnianiu dobra od zła, zatracenie się w nijakości i bylejakości, brak rozwijania w sobie krytycznego oglądu otaczającej nas rzeczywistości, uleganie poprawnie politycznym opiniom lansowanym przez tzw. „autorytety moralne”, a przede wszystkim towarzyszący wszystkim działaniom zwykły STRACH I KONFORMIZM, audi, vide, tace, si vis vivere in pace !!! I o tym wiedzą ci wszyscy wyżej wymieni. I dlatego z tak dziecinną łatwością umiejętnie nami sterują i manipulują w pożądanym przez siebie kierunku… „Toteż nie zwalczymy ich póty, póki nie zatrujemy ich duszy nienawiścią, póki nie napełnimy ich serca niewiarą, póki nie zniszczymy ich sił tresurą. Trzeba zabić w nich nieśmiertelność, moi panowie. Trzeba ich wykreślić z wieczności, jeśli mamy być władcami tej ziemi…” Co jest na to najlepszą odtrutką, szczepieniem ochronnym? 7. „Udaremnienie powstawania polskiej górnej warstwy inteligencji…” 13. „Wykluczyć lekcje w tak ważnych narodowo przedmiotach jak geografia, historia, historia literatury…” 14. „Rzesza – my nie interesujemy się jakością polskich szkół i nie będziemy rozwijać ich ambicji umysłowych w tym wrogim nam narodzie…” EDUKACJA …oraz „Są inne sposoby. Pokłóćmy ich ze sobą. Udawajmy, że gładzimy jednych, by drudzy okrzyknęli tamtych zdrajcami.” 9. „Robienie podziałów i różnic między Polakami…” …SPOŁECZNO – NARODOWA JEDNOŚĆ!!! Rada jest tylko jedna – albo w końcu się zjednoczymy jako jeden naród – z jednym wspólnym celem – pomimo dzielących nas różnic – albo nie będzie nas wcale!!! Ubi est concordia, ibi est victoria! Krzyż PolubieniePolubienie
  4. cd

    Krzyż odpowiedzialności za los Ojczyzny lekki nie jest
    To czy zdecydujesz się Go dźwigać
    Zależy tylko od Ciebie
    Jednakże masz wybór
    Obojętnie minąć
    I biec na wprost przed siebie
    Niby nowotestamentowe wieprze w
    Przepaść
    Nemo sine cruce beatus

    Bona fide – DYL69, ZKK – Menwith Valley

    2222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222
    2222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222

    Ps.: Chcielibyśmy podziękować – wszystkim naszym Nauczycielom i Wychowawcom – za przekazanie najwartościowszej z miłości – miłości do Ojczyzny. Caritas Patriae… omnium omnes caritates supergredi solet.
    Pragniemy podziękować tym wszystkim z pośród nas, Narodu Polskiego, którzy każdego dnia, wiernie dają świadectwo swą postawą, służąc najwyższym ideałom oraz tym którzy z czystym sumieniem …odeszli już do świata wieczności.
    Dziękujemy Wam wszystkim za przekazanie prawdziwie wartościowej wiedzy. Nie tej tworzonej na bazie suchych apriorycznych konstrukcji (sterilis theoria), pozbawionych racjonalności i tożsamości z rzeczywistością, jak ta płynąca z Tory i talmudycznych do niej, monstrualnie rozbudowanych przypisów.
    Ale za wiedzę, budowaną w oparciu o wiekowe doświadczenia (aurea praxis) naszych wspólnych słowiańskich i nie tylko – przodków.

    „Antiquitatis enim et historiae et rerum forisque gestarum notitia virtutis parens et vitae magistra a sapientibus habita est”
    – znajomość bowiem historii i czynów dokonanych w kraju i poza granicami jest uważana przez ludzi mądrych za rodzicielkę i nauczycielkę życia.

    Asumptem uprzedzamy tych wszystkich, którzy pragną zarzucić nam rasizm czy jeszcze lepiej antysemityzm…
    Tym wszystkim odpowiadamy cytując wybitnego amerykańskiego literata – noblisty, żydowsko – polskiego pochodzenia Izaaka Bashevisa Singera, że:

    „Żyd współczesny nie może żyć bez antysemityzmu. Jeśli antysemityzm gdzieś nie istnieje, on go stworzy.” – I. B. S.

    A my już doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, dlaczego tak jednym na tym bardzo zależy,
    dlatego filosemitami też nie będziemy, ponieważ naszym nieukrywanym pragnieniem jest to, aby ci wszyscy „tinok shenishba”, mogli również stać się w końcu, w pełni normalnymi ludźmi.

    Zaś wszystkim naszym czcigodnym adwersarzom, Kolegom, na pytanie; „po co to”?
    Za odpowiedź niech posłużą dwa cytaty zaczerpnięte z „Myśli nowoczesnego Polaka” – Romana Dmowskiego oraz z prozy Antonie de Saint – Exupery`ego

    „Trzeba odbudować duszę narodu… trzeba zacząć od wytępienia chwastów moralnych i umysłowych zanieczyszczających polską duszę…
    Chcąc mieć Polskę, trzeba przede wszystkim przeprowadzić ostrą walkę o uzdrowienie jej duchowe…” – R.D

    „Jeśli pozwolisz, by robactwo się rozmnożyło – rodzą się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać.” – A. de S. – E.

    Na koniec, prosimy Kolegów raz jeszcze oraz wszystkich Państwa, do obejrzenia teledysku muzycznego grupy Scorpions – „Wind of Change”, innymi słowy morowego wietrznego zaduchu z zachodu.
    Ze szczególnym naciskiem, na te końcowe kilkanaście sekund… gdzie tkwi właściwie „klucz – the key of the new world order”, do zrozumienia zagadki otaczającej nas, nie tak odległej przeszłości, aktualnej teraźniejszości i niedalekiej docelowej przygotowywanej nam przyszłości…

    …już neo biblijny „tysiąc punktów świetlnych”, ukrywający się pod maskami polityczno –społecznych reformatorów, lichwiarskich i korporacyjnych książątek naszego ziemskiego świata o to …zadba

    Vox audita latet, littera scripta manet

    Dixi

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s