A więc wojna (2). Agresja ekonomiczna.


„Istnieją, tuż obok siebie, dwie Polski – a jeśli istnieją dwie Polski, to muszą też istnieć dwa narody Polaków. Te narody oddzieliły się od siebie i zaczęły wieść życie osobne kilkaset lat temu. Jeden to naród patriotów, drugi – naród kolaborantów.”

Z uwagi na obszerność zagadnienia, druga część wojennej relacji została podzielona na dwa fragmenty. Pierwszy dotyczy gospodarki, a drugi będzie o ideologii.

Szczegóły agresji ekonomicznej, jakiej padliśmy ofiarami, opisał profesor Witold Kierżun w książce „ Patologia transformacji ” . Ja skupię się na jednym tylko aspekcie: kolaboracji fałszywych elit. Bez wsparcia kolaborantów ta agresja nie byłaby możliwa .

Jednym z motywów, które skłoniły mnie do napisania tego tekstu była wstrząsająca relacja z wypowiedzi profesora Gomułki na temat OFE: „ Podkreślał, że zarzuty wobec OFE – obciążanie budżetu – mają polityczny charakter. Tłumaczył, że przekazywane do funduszy pieniądze nie pochodzą z długu zaciąganego przez państwo, ale ze składek obywateli”. Rzeczywiście składki obywateli idą do OFE, ale rząd musi pokryć powstający przez to deficyt w ZUS, zadłużając się przy tej okazji. Profesor ekonomii na pewno doskonale to rozumie. Czemu więc sięga po typową dla przyłapanych w III RP złodziei mantrę: ‚to sprawa polityczna ? Przecież to banalne zagadnienie rachunkowe.

W dziejach militarnych podbojów często występuje motyw składania daniny z tego, co ofiary inwazji mają najcenniejszego. A co poza rozumem może mieć do ofiarowania naukowiec? Drugą stroną tego medalu jest panowanie kłamstwa, które jest fundamentem III RP i czyni społeczeństwo bezbronnym wobec agresorów. To kłamstwo nie zawsze ma tak bezczelny charakter, jak w cytowanej powyżej wypowiedzi. Najczęściej mamy do czynienia mąceniem, które ma nas przekonać, że gospodarka jest na tyle skomplikowana, że powinniśmy całkowicie zaufać „fachowcom”.

 

Dlaczego Polacy są biedni?

 

Na to proste pytanie fachowcy podają równie proste odpowiedzi, które bezkrytycznie przyjmujemy. Na początku transformacji wmawiano nam, że to wina naszego lenistwa. Konkretnie chodzi o mniejszą wydajność pracy. No bo bogactwo z pracy się bierze, a skoro Polacy nie potrafią pracować……

To jest tak oczywista nieprawda, że nie ma nad czym się rozwodzić. Zresztą od początku tkwiło w tym pewne oszustwo. Ekonomiści mówiąc o wydajności pracy, mieli na myśli wielkość statystyczną: wartość, którą wypracowuje przeciętny pracownik (PKB/pracownika). We współczesnej gospodarce o wielkości PKB decyduje ład społeczny gospodarczy – w stopniu daleko większym niż indywidualna pracowitość. Nie trzeba być ekonomistą, by to zrozumieć. Jeden zanonimowychblogerów ujął to w jednym prostym zdaniu: „Przyczyną wszystkich bolączek ekonomicznych Polski i Polaków jest  niski stopień powiązania,  między pracowitością, pomysłowością i aktywnością z jednej strony, a uzyskiwanym efektem ekonomicznym z drugiej”. Czy ekonomiści tego nie wiedzą? Nie rozumieją? A może ich opowieści o PKB, to tylko opis zagadnienia z innego punktu widzenia?

Śmiem w to wątpić. Bez trudu można znaleźć informacje, które pokazują, jak słaby jest związek między pracą a PKB. Poniżej dla przykładu podaję zestawienie, pokazujące jak niski (i malejący) jest w Polsce procent udziału zarobków pracowniczych w PKB:


Popatrzmy na to z innej strony. Zamożność społeczeństwa zależy od zdolności zaspokajania swoich potrzeb. Rolnik produkuje żywność, murarz buduje domy, drogowiec drogi etc…. Im więcej potrzeb, tym więcej się produkuje i tym jesteśmy bogatsi (pod warunkiem, że te potrzeby jesteśmy w stanie zaspokoić samodzielnie). W zunifikowanym świecie potrzeby Polaka wydają się takie same jak potrzeby Brytyjczyka. Obserwowane różnice w zamożności powinny więc być przedmiotem poważnych badań. Dlaczego więc nasze fałszywe elity karmią nas kłamstwem, zamiast poszukiwać rzeczywistych przyczyn i próbować je usunąć? Może dlatego, że jeśli pominiemy wszystkie pozorne i łatwe do wyeliminowania przyczyny nędzy, to pozostaje tylko jedna: jesteśmy biedni, bo tak ma być. Zresztą nie przesadzajmy z tą biedą. Są narody biedniejsze i są bogatsze. Przeciętny Brytyjczyk jest bogatszy od przeciętnego Polaka, ale Polak jest bogatszy od Albańczyka. Dlaczego? Można wskazywać na historię, czy inne obiektywne przyczyny takiego stanu rzeczy. Ale co najmniej tak samo uprawnione jest stwierdzenie, że poziom zamożności społeczeństw został zoptymalizowany na granicy akceptowalności. Może nikomu nie zależy na masowych rozruchach i mamy akurat 5.5 mln żyjących w nędzy obywateli, bo przy poziomie 6mln zaczęłyby się protesty?

Spiskowa teoria dziejów? Nie jest możliwe tak precyzyjne ‚zarządzanie’ społeczeństwem?

Strach przed takimi zarzutami nie może nas powstrzymywać przed rozważeniem tej hipotezy.

 

Dlaczego państwa stają się coraz bardziej totalitarne?

 

O tym jak bardzo zachowania społeczeństw są przewidywalne wiedzą doskonale właściciele wielkich sieci handlowych. Nikt nie wydaje fortuny na budowę galerii handlowej „w ciemno”. Poniżej przykładowe dane dotyczące rozwoju sieci Tesco w Polsce:

Rok Sumaryczna liczba sklepów Całkowita powierzchnia sprzedaży w m2 Obroty w mld zł Miesięczne obroty w zł w przeliczeniu na 1 m2 powierzchni sprzedaży Średnie obroty miesięczne w zł w przeliczeniu na jeden sklep
2012 442 888 030 11 1 032 2 073 906
2011 405 761 000 10,1 1 106 2 078 189
2010 359 708 000 9,3 1 095 2 158 774
2009 328 691 000 8,7 1 049 2 210 366
2008 291 640 100 7,9 1 028 2 262 314
2007 264 535 000 6,5 1 012 2 051 768
2006 116 427 300 5,35 1 043 3 843 391

Źródło: Janusz Dąbrowski, „Zagrożenia lokalnego biznesu płynące z rozwoju hipermarketów na przykładzie miasta Jarosławia

 

Te dane są niesamowite. Pomimo dynamicznego rozwoju sieci, obrót miesięczny na metr powierzchni od siedmiu lat waha się w granicy kilku procent. Oczywiście trudniej przewidzieć zachowania całego społeczeństwa niż potencjalnych klientów supermarketów. Czy jednak jest to znacząca różnica jakościowa? Komputery się przegrzeją z powodu większej ilości danych? A może ktoś sądzi, że brak jest wystarczających danych? Skąd się zatem biorą totalitarne zapędy wszystkich państw zachodu? Zbiera się tak szczegółowe informacje o obywatelach w ramach hobby lub zamiłowania do biurokracji?

Grzegorz Kołodko w swoim opracowaniu „Sukces na dwie trzecie”, krytykując Leszka Balcerowicza, pisał na temat prognoz gospodarczych z czasów jego panowania: „Były one osadzone w dobrym rozpoznaniu realiów polskiej gospodarki i jej zewnętrznego otoczenia. Tak więc skoro realia ukształtowały się mniej korzystnie, mamy do czynienia z błędami polityki a nie prognozy”. A mówimy o sytuacji sprzed 10-20 lat!

 

Zarządzanie kryzysami

 

Przez ostatnie lata mogliśmy wielokrotnie „na żywo” obserwować manipulacje całymi społeczeństwami. Dlaczego mamy uważać, że akurat nas to nie dotyczy? Bo my jesteśmy przyjaciele Ameryki? Ktoś miał wolnych kilkadziesiąt milionów, więc postanowił zrobić fundację, która z braku innych potrzeb skupiła się na szkoleniu wybrańców z Europy Wschodniej? Zupełnie przypadkiem jeden z tych wybrańców postanowił podpisać swym nazwiskiem podsunięty mu plan transformacji. Zupełnie przypadkiem też wspomniane przez G. Kołodkę rozbieżności rosną, gdy tylko ten wybraniec zyskuje wpływ na gospodarkę:

Rysunek 1: Narastający wzrost PKB – rzeczywisty (niebieski) i możliwy do osiągnięcia (na podstawie opracowania G. Kołodki).

 

Te działania zostały otoczone przez elity informacyjnym parasolem ochronnym. Próżno na przykład znaleźć jakiekolwiek rzetelne opracowanie dotyczące przyczyn hiperinflacji z 1990 roku1. Staże odbyte przez Balcerowicza w USA bez wątpienia pozwoliły mu przyswoić sobie ideę okradania społeczeństwa przy pomocy inflacji. Co więc robi? Oddajmy mu głos: „Wzrost cen dotowanych nośników energii musiał być na tyle duży, żeby nie trzeba było przez co najmniej kilka miesięcy dokonywać kolejnych podwyżek. Poziom ustalona następująco: ceny węgla i gazu podwyższono czterokrotnie, elektryczności trzykrotnie, taryfy kolejowe pasażerskie o 250 % zaś towarowe dwukrotnie. Dzięki temu ceny w następnych miesiącach mogły rosnąć znacznie wolniej.

Efekty pokazałem na poniższym wykresie:

Wykres inflacji za poszczególne miesiące 1989 roku i początku roku 1990 (na podstawie danych GUS). Zaznaczone punkty wskazują impulsy inflacyjne:

  • A: sierpień 1989 – M. Rakowski uwalnia ceny żywności.
  • B: październik 1989 – następuje automatyczna, kwartalna indeksacja płac (zgodnie z ustaleniami „Okrągłego stołu”); później podniesiono także renty i emerytury;
  • C: Drastyczne podniesienie cen urzędowych przez Balcerowicza (znacząco wyprzedzające rejestrowaną inflację).

Tego wykresu nie znajdziemy w żadnym naukowym opracowaniu ani tym bardziej w żadnej z gazet wielbiących Balcerowicza jako rycerza walczącego z inflacją. Jak wynika z tego wykresu – to Balcerowicz hiperinflację wywołał!

 

Wojna polsko-polska?

 

Najnowszą historię Polski można zrozumieć w pełni dopiero w kontekście międzynarodowym. Ostatnio pojawiło się kilka demaskatorskich książek, pokazujących różne aspekty toczącej się wojny. Najgłośniejsze z nich to „Doktryna szoku” N. Klein oraz „Wojna o pieniądz” Songa Hongbinga. Dobrze udokumentowane fakty układają się w jedną całość. Wyłania się z nich jasny obraz zniewalania społeczeństw w imię bezgranicznej chciwości. Ludzie okłamywani przez elity i mamieni ideologiami (najczęściej liberalizmem) nie potrafią zauważyć zagrożenia, póki nie jest już za późno. Ilustracją do tej sytuacji niech będzie piosenka Jacka Kaczmarskiego:

Jakim prawem starcy ludojady
Przyrządzają sobie tę kanapkę
Wrzeszczę przygnieciony i bezradny
Wciskam w tłuste masło łapki
Jeszcze sokiem z cytryn mnie spryskują
Żebym przed spożyciem skurczył się
Przecież ktoś się musi za mną ująć
Tak po prostu wszak nie zjedzą mnie!

 

 

Drastyczna wymowa wspomnianych książek może być i jest łagodzona poprzez wskazywanie ich jednostronności. Opierają się one na wyselekcjonowanych faktach opatrzonych stronniczym komentarzem. Może jednak to tylko spiskowe teorie, które pojawiają się z powodu braku pełnej wiedzy? Jak wykazać, że obserwowane problemy nie są wynikiem błędnych decyzji i obiektywnych czynników? Wystarczy skonfrontować opisane historie z tym, co przeżywamy w Polsce. Jeśli ktoś na przykład nie czytał książki Naomi Klein, to może poprzestać na krótkim streszczeniu dokonanym przez Leszka Balcerowicza: „ Stwarza to szczególnie korzystne warunki dla technokratów, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska polityczne i walnie zwiększa szanse zaakceptowania trudnych środków polityki gospodarczej, które normalnie mogłyby napotkać opór, jako niezbędnych wyrzeczeń ” . Tyle, że to nie jest recenzja książki N. Klein, ale….. opis reform wykonanych w Polsce! Oczywiście Balcerowicz twierdzi, że te wyrzeczenia są konieczne w imię dobra wspólnego, a ja jestem w stanie uwierzyć w to, że on w to wierzy. Nie jestem jednak w stanie uwierzyć, że zdanie to podzielają nasze elity i wszyscy nasi naukowcy. Czemu milczą, podobnie jak epatujący nas śladami polskości na całym świecie media? Czyż to nie jest dowód kolaboracji?   Taka postawa wiernopoddańczej kolaboracji ma w naszej historii długą tradycję. Została opisana w „Dziadach” Mickiewicza. Rację ma J.M. Rymkiewicz, który nawiązując do tego dzieła, twierdzi, że mamy w Polsce dwa narody: patriotów i kolaborantów (zob. cytat na wstępie). Jednak błędem byłoby sądzić, że to między tymi narodami toczy się jakaś polsko-polska wojna. Prawdziwy przeciwnik jest gdzie indziej……

 

Nie myślmy, że nasi wrogowie są głupsi od nas!!

 

Nasi kolaboranci nigdy nie kryli tego, że polski naród nie jest dla nich suwerenem. Balcerowicz posunął się nawet do napisania donosu na rząd, w którym uczestniczył (premiera Buzka). Nie należy się dziwić temu, że w Polsce są powielane schematy sprawdzone gdzie indziej. Jednym z głównych celów Margaret Thatcher było rozbicie solidarności w społeczeństwie poprzez maksymalizację nierówności (jak zauważył jeden z czołowych polityków brytyjskich – w tym samym czasie obłudnie wspierała ona polską „Solidarność”). Posłużył temu między innymi proces prywatyzacji. Podobne działania miały miejsce 10 lat później w Polsce. Jednak z jedną istotną różnicą. Brytyjska prywatyzacja odbywała się z udziałem lokalnych instytucji finansowych, a ogół społeczeństwa zyskał udziały w powstałym kapitale finansowym. W Polsce było inaczej. Bank centralny skupując aktywa zagraniczne, dostarczał obcym podmiotom pieniądze, za które kupowano polskie fabryki. Doskonały mechanizm optymalizacji poziomu nędzy, o którym wspomniałem na początku. Widać przy okazji, jak kluczową rolę odgrywa w tych działaniach system finansowy.

 

Casus Wilsona

 

We wspomnianej książce „ Wojna o pieniądz ” poczesne miejsce zajmują zmagania o prawo do emisji pieniądza w USA. Trwało to ponad sto lat. Sukces bankierom zapewniło dopiero wykreowanie wykształconego ignoranta – Woodrowa Wilsona – na prezydenta. Wilson pod koniec życia zrozumiał, że pełnił rolę marionetki. Ta historia do złudzenia przypomina karierę naszego Jerzego Buzka (choć w tym przypadku chyba nie ma szans na jakieś opamiętanie). Historia walki o amerykański FEB pokazuje wytrwałość i spryt bankierów, myślących w kategoriach długofalowych, przekraczających czas jednego pokolenia. Historia, którą my postrzegamy razi swą doraźnością. Z tej perspektywy wiele zdarzeń i procesów wydaje się nam głupimi. Dla przykładu niestabilność systemów finansowych zdaje się być wynikiem szeregu głupich decyzji i nieprzemyślanych rozwiązań. A przecież takie stanowisko jest całkowicie irracjonalne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Nasi kolaboranci chętnie posługuj ą się „brzytwą Ockhama”, twierdząc, że należy przyjąć najprostsze rozwiązanie z możliwych. Czemu nie mamy postępować tak samo w tym wypadku? No to co jest prostsze: że światem rządzą debile , czy to, że ogół społeczeństw nie orientuje się w prawdziwych mechanizmach i celach władzy?

 

Przypisy:

1Pierwszy raz jasno o tym powiedział Tadeusz Kowalik dopiero w roku 2010http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/plan-balcerowicza-operacja-niepotrzebna-chybiona

 

Jerzy Wawro

 

za: http://netsociety.nowyekran.net/post/95232,a-wiec-wojna-2-agresja-ekonomiczna

Reklamy

2 uwagi do wpisu “A więc wojna (2). Agresja ekonomiczna.

  1. Polska jest jedna i czeka na rewolucyjną konstytucję.Natomiast jest kilka obozów wywrotowych,co wymaga opisu językiem matematyki,aby trafić do świadomości często zagubionych OBYWATELI.
    Kiedy kończyło się rycerstwo zaczynało PRAWNICTWO z radosną pienią!!!

    Lubię to

  2. Inwestorzy, którzy zainwestowali swoje środki w amerykańskie obligacje państwowe, stracili około 317 mld dolarów z powodu obniżenia notowań tych papierów w ciągu dwóch ostatnich miesięcy.

    Pomimo tego największe zagraniczne banki, takie jak Mizuho, Deutsche Bank i HSBC, nie spieszą się z pozbywaniem się papierów wartościowych Stanów Zjednoczonych.

    W maju-czerwcu notowania amerykańskich 10-letnich obligacji łącznie spadły o 3,2%. Przyczyną spadku są obawy, że w najbliższym czasie Federalny System Rezerw Stanów Zjednoczonych może zmniejszyć wykup zobowiązań. W wyniku czego część inwestorów zaczęła wyprowadzać środki z obligacji państwowych, chociaż ich cena zaczęła wzrastać.
    Za Głosem Rosji
    ———————-

    Pomimo tego największe zagraniczne banki, takie jak Mizuho, Deutsche Bank i HSBC, nie spieszą się z pozbywaniem się papierów wartościowych Stanów Zjednoczonych.

    Albo robią to dyskretnie i po cichu by nie stracić jeszcze więcej

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s