Liczba samobójstw w Polsce


Samobójstwa 2012

(UWAGA! LICZBY W NAWIASACH DOTYCZĄ LICZBY MĘŻCZYZN)

W 2012 roku odnotowano 5791 (4703) zamachów samobójczych, z których 4177 (3569) zakończyło się zgonem.

Do zamachów samobójczych najczęściej dochodziło w mieszkaniu – 2331 (1663) oraz w pomieszczeniach zabudowań gospodarczych – 996 (906). Następne w kolejności miejsce to piwnice i strychy – 639 (568), a także obszar parku i lasu – 493 (463).

Sposób dokonania zamachu:
trucie gazem – 33 (26)
zażycie trucizny – 30 (17)
zażycie środków nasennych – 193 (72)
uszkodzenie układu krwionośnego – 143 (101)
inne samookaleczenie – 215 (171)
rzucenie się z wysokości – 443 (280)
utopienie się – 105 (63)
powieszenie się – 4059 (3588)
rzucenie się pod pojazd – 110 (85)
zastrzelenie się – 58 (55)
inny sposób – 402 (245)

Ustalone przyczyny zamachów:
(źródłem jednego zamachu może być więcej niż jedna przyczyna)
choroba psychiczna – 808 (542)
nieporozumienia rodzinne – 752 (602)
przewlekła choroba – 288 (227)
zawód miłosny – 415 (333)
warunki ekonomiczne – 369 (303)
nagła utrata źródeł utrzymania – 136 (124)
śmierć bliskiej osoby – 88 (60)
problemy szkolne – 34 (22)
trwałe kalectwo – 19 (18)
niepożądana ciąża – 3 (0)
popełnienie przestępstwa, wykroczenia – 45 (43)

Nie zawsze można ustalić przyczynę zamachu – tak było w 2771 (2368) zdarzeniach.

Stan cywilny osób podejmujących zamachy samobójcze:
kawaler, panna – 1917 (1622)
żonaty, zamężna – 2319 (1927)
konkubinat – 227 (189)
wdowiec, wdowa – 339 (197)
rozwiedziony (a) – 403 (330)
separacja – 28 (24)
brak danych – 558 (414)

Wykształcenie osób dokonujących zamachów:
podstawowe niepełne – 56 (42)
podstawowe – 595 (458)
zasadnicze zawodowe – 624 (562)
średnie – 396 (299)
wyższe – 139 (91)
brak informacji o wykształceniu – 3981 (3251)

Stan świadomości:
(jeden zamach może być uwzględniony w kilku pozycjach)
trzeźwi – 618 (460)
pod wpływem alkoholu – 1438 (1216)
pod wpływem substancji psychotropowych – 45 (27)
pod wpływem innych środków – 47 (18)
nie ustalono – 3676 (3000)

Źródło utrzymania osób podejmujących zamachy samobójcze:
praca – 1322 (1148)
na utrzymaniu innej osoby -729 (509)
renta, emerytura alimenty – 868 (637)
zasiłek dla bezrobotnych – 42 (36)
bez stałego źródła utrzymania – 731 (672)
brak danych – 2099 (1701)

Wiek osób podejmujących zamachy samobójcze
Wiek Liczba zamachów W tym zakończone zgonem
9 lat i mniej 0 0
14-10 30 12
15-19 343 165
20-24 525 288
25-29 562 314
30-34 525 337
35-39 459 316
40-44 455 333
45-49 508 375
50-54 636 510
55-59 612 518
60-64 443 379
65-69 213 192
70-74 137 126
75-79 130 120
80-84 93 87
85 i więcej 79 73
wiek nieustalony 41 32

za:http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/954/84000/Samobojstwa_2012.html

LICZBA ZAMACHÓW SAMOBÓJCZYCH ZAKOŃCZONYCH ZGONEM

ROK OGÓŁEM MĘŻCZYŹNI KOBIETY
2011 3.839 3.294 545
2010 4.087 3.517 570
2009 4.384 3.739 645
2008 3.964 3.333 631
2007 3.530 2.924 606
2006 4.090 3.444 646
2005 4.621 3.885 736
2004 4.893 4.104 789
2003 4.634 3.890 744
2002 5.100 4.215 885
2001 4.971 4.184 787
2000 4.947 4.090 857
1999 4.695 3.967 728
1998 5.502 4.591 911
1997 5.614 4.622 992
1996 5.334 4.392 942
1995 5.485 4.465 1.020
1994 5.538 4.541 997
1993 5.569 4.519 1.050
1992 5.453 4.426 1.027
1991 4.159 3.388 771

za:http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/954/

 

 

Wzrost samobójstw mamy tak wysoki jak w Grecji.

Życie odbiera sobie ponad 6 tys. osób rocznie

 

W Polsce w wyniku samobójstw umiera rocznie więcej osób niż w wypadkach drogowych. Na 1 samobójstwo kobiety przypada aż 5,5 mężczyzn. Zdaniem prof. Marii Jarosz, socjolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN samobójstwa są wyznacznikiem kondycji społeczeństwa. Nasza jest najwyraźniej fatalna.

W Polsce rocznie w wyniku samobójstw umiera więcej osób niż w skutek wypadków drogowych.
W Polsce rocznie w wyniku samobójstw umiera więcej osób niż w skutek wypadków drogowych. • Fot. Shutterstock

Prof. dr hab. Maria Jarosz
socjolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN, kierownik Zakładu Przemian Społecznych i Gospodarczych, autorka książek i badań dotyczących m.in. problemu samobójstw. Jej publikacje naukowe ukazały się w kilkunastu krajach.

Liczba samobójstw w Polsce rośnie, a pani zdaniem samobójstwa są wskaźnikiem kondycji społeczeństwa.

Prof. Maria Jarosz: Ważne jest, żeby wyraźnie rozgraniczyć próby samobójcze od samobójstwa, czyli śmierci samobójczej. Próby samobójcze są 10-krotnie częstsze niż samobójstwa, ale to przeważnie wołanie o pomoc, liczy się na ratunek. Śmierci samobójcze w większości są popełniane przez powieszenie. W tych przypadkach o ratowaniu nie ma co mówić. A samobójstwa to najczulszy wskaźnik integracji kondycji społeczeństwa.

To w takim razie nasze społeczeństwo jest w fatalnej kondycji. Rocznie w Polsce w wyniku samobójstw umiera ponad 6 tys. osób, to więcej niż w wypadkach (4,5 tys. osób).

Od 1951 roku, od kiedy prowadzona jest wiarygodna statystyka, do dziś liczba samobójstw wzrosła o ponad 300 proc. w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Do niedawna było to ok. 5 tys. samobójstw rocznie, w ciągu ostatnich lat nastąpił przykry wzrost. Od 2009 roku, roku kryzysu to rzeczywiście ponad 6 tys. Tempo wzrostu liczby samobójstw mamy zbliżone do Grecji.

To dosyć wstrząsające… Co więcej, u nas na 5,5 samobójstw mężczyzn przypada 1 samobójstwo kobiety.

To rzeczywiście zastanawiające. Co prawda wszędzie w wyniku samobójstw umiera więcej mężczyzn niż kobiet, ale nawet w Japonii to jest jakieś 2-3:1. My faktycznie tutaj przodujemy. To zjawisko utrzymuje się od lat, ale w ciągu ostatnich zwiększyło się jeszcze z 5 do 5,5.

Prof. dr hab. Maria Jarosz
socjolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN

Im większe miasto, tym niższy wskaźnik samobójstw. Największy jest na wsiach i w małych miasteczkach. To się pokrywa z bezrobociem. Kiedy jedyny w mieście zakład pracy upada, ludzie nawet nie są w stanie sobie wyobrazić, co będzie. Nie widzą perspektyw. W dużym mieście w przypadku utraty pracy człowiek jednak zakłada, że jakoś sobie poradzić, że gdzieś tę pracę znajdzie.

Dlaczego tak się dzieje?

Mężczyźni, którzy odbierają sobie życie, są w średniej grupie wieku 35-55 lat. Bardzo ciężko jest tak naprawdę odpowiedzieć, dlaczego konkretny człowiek popełnia samobójstwo. Policjanci, którzy czasem o tym mówią, tak naprawdę zgadują. Ludzie na ogół nie zostawiają listów, a te pozostawione są niszczone. Największą grupę samobójców stanowią bezrobotni. Drugą grupą są rolnicy. To się zmieniło w transformacji, bo dawniej rolnicy byli grupą najrzadszą.

Poza tym są to osoby zmagające się z nagłym osamotnieniem, związanym ze śmiercią współmałżonka albo rozwodem. Najczęściej odbierają sobie życie w pierwszym roku osamotnienia. To dotyczy też kobiet, ale zdecydowanie częściej mężczyzn.

Kobiety są odporniejsze?

Polska to kraj, w którym kobiety jako „matki Polki” były dobrze traktowane. Teraz mówi się dużo o parytetach i postrzeganie „matki Polki” się zmieniło, ale kobiety wywalczyły sobie pewną niepodległość. Jeśli chodzi o wykształcenie i pozycję zawodową jest ona u kobiet lepsza. Z tej perspektywy są silniejsze, a mężczyźni czują się zagrożeni.

Z moich badań wynika, że kobiety wymagają od mężczyzn więcej. Nie mogą być bezrobotni, muszą zarabiać więcej, a przecież bardzo często jest tak, że to my mamy wyższą pensję. Kobiety oczekują więcej również w kwestii seksu. Poza tym nie chcą mieć tylko dzieci. Chcą też pracować.

Dzięki rodzinie i wysokim stanowiskom kobiety nie popełniają samobójstw?

Nie do końca. Te, które pracują na wysokich stanowiska odbierają sobie życie równie często, jak ich ich koledzy na równoległych stanowiskach. Duża odpowiedzialność w domu i w pracy najwyraźniej je przerasta. Faktem jest, że samobójstw praktycznie nie popełniają matki, których dzieci są jeszcze małe.

A ojcowie?

Prowadziłam badania, które dotyczyły samotnych ojców i matek w dwa lata po rozwodzie. Takich ojców w naszym kraju jest bardzo mało, bo ok. 10 proc. Nie dlatego, że nie chcą opiekować się dziećmi. Sprawy prowadzą kobiety, które uważają, że dzieckiem powinna się zajmować właśnie matka. Kobiety godzą się na to nie zawsze dlatego, że chcą opiekować się dzieckiem, ale dlatego, że inaczej nie wypada. A mężczyźni, jeśli starają się już o tę opiekę, to naprawdę chcą się dzieckiem zajmować.

Z moich badań jasno wynika, że opiekują się dziećmi lepiej. Nie tylko nie popełniają samobójstw, ale lepiej radzą sobie finansowo jako samotny rodzic i lepiej rozwiązują np. kłopoty związane ze szkołą, nie mają trudności z ucieczkami dzieci z domu. Poza tym pozwalają się kontaktować dzieciom z matkami, czego wiele matek w odwrotnej sytuacji nie robi.

Pani prezentuje socjologiczny punkt widzenia na samobójstwa, z którymi nie zgadzają się niektórzy psychiatrzy.

Rzeczywiście. Przykładowo, jeden z szanowanych profesorów psychiatrii uważa, że ludzie mają w sobie wolę życia albo wolę śmierci. Ja się z tym nie zgadzam. Poza tym taką tezę podważają badania przeprowadzone w Łodzi i w Bolonii.

Badano tam ludzi, których z trudem udało się uratować. Porównywano ich z populacją i środowiskiem, w którym żyli, pod względem płci, wieku, wykształcenia, sytuacji zawodowej, materialnej i rodzinnej. Ustalono, że nie było żadnych różnic. Byli normalni, nie pochodzili z marginesu społecznego, nie mieli kłopotów alkoholowych. Zresztą alkohol rozładowuje chęci samobójcze. Jedyne, co ich odróżniało to to, że nie byli optymistami, tylko pesymistami, więc kiedy pojawiła się trudna sytuacja, nie wierzyli, że coś może się zmienić.

Pani zdaniem dwa wydarzenia w Polsce udowodniły tezę, że samobójstwa są wspomnianym „najczulszym wskaźnikiem kondycji społeczeństwa”.

Faktycznie u nas dwukrotnie stało się coś dziwnego. W 1981 roku nagle samobójstwa spadły o 1/3. To z powodu nadziei, jakie były związane z „Solidarnością”. Wtedy największy odsetek śmierci samobójczych był wśród zawodowych górników, hutników i stoczniowców. W 1981 w tej grupie odnotowano największy spadek. Średni wśród inteligencji, za to wzrosła liczba samobójstw wśród decydentów wyższego szczebla. Powtórzyło się to w 1990 r. To obrazuje kondycję społeczeństwa w tamtym czasie. To twarde dowody, które były chętnie publikowane w kilkunastu krajach.

Oba te przypadki potwierdziły, że teoria psychiatrów jest wątpliwa. Biedni ludzie nie popełniają samobójstw, jak się wychowali w biednym środowisku. Popełniają je za to ludzie bogaci, którzy nagle znaleźli się trudnej sytuacji ekonomicznej. Odbierają sobie życie, bo coś ich przerosło, a nie dlatego, że mieli w sobie „wolę śmierci”.

za:http://natemat.pl/35151,wzrost-samobojstw-mamy-tak-wysoki-jak-w-grecji-zycie-odbiera-sobie-ponad-6-tys-osob-rocznie
Reklamy

6 uwag do wpisu “Liczba samobójstw w Polsce

  1. Komisja Europejska: Polscy mężczyźni zbyt szybko umierają

    Zbyt wielu mężczyzn umiera w Polsce przed 65. rokiem życia, czyli w wielu produkcyjnym. Śmiertelność Polaków jest o wiele większa niż średnia unijna – wynika z raportu Komisji Europejskiej.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/nauka/news-komisja-europejska-polscy-mezczyzni-zbyt-szybko-umieraja,nId,1027143?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

    Polubienie

  2. Nie będę tych rewelacji oceniać, ale dla porządku napiszę, że Waldemar Pastuszka twierdzi, iż samobójstw w Polsce jest 200 dziennie (sic!). Nie wiem skąd bierze te liczby. Konsekwentnie (od lat) twierdzi, że statystyki dot. samobójstw są drastycznie zaniżane.

    Polubienie

  3. warunki ekonomiczne – 369 (303)
    nagła utrata źródeł utrzymania – 136 (124)
    „Nagła utrata źródła utrzymania” myślę,że można,a nawet powinno podpiąć sie pod „warunki ekonomiczne” – co nam da – 505 :(((
    Ponadto o tym sie nie mówi -> wskaźnik śmierci samobójczej jest wyższy jak zgony w wyniku wypadków samochodowych – jednak o kondycje psychiczną „nasz rząd” nie dba w ogóle,natomiast o bezpieczeństwo na drogach / fotoradary np. / aż za nadto

    Polubienie

  4. Te statystyki na pewno cieszą ten koczowniczy rząd który swoją zaplanowana polityką doprowadza wielu ludzi do tak drastycznego wyjścia.Plany powstania judeopoloni iszczą się w rzeczy samej.Myślę że lichwiarskie odsetki bankowe,utrata pracy i nikłe nadzieje na poprawę bytu to w większej części powody do samobójstw i rozwodów.Czytałem pewien podobny artykuł o Rosjanach którzy też borykają się z dużą liczbą samobójstw.Obawiam się że jest to zaplanowane.Ale co najciekawsze.W tym artykule o którym pisze wypowiedział się oficer rosyjski z taką propozycją żeby każdy który chce się już targnął na życie. próbował przynajmniej wykończyć kilku koczowniczych banksterów,polityków bo to jest przyczyną tych ogromnych w liczbach statystyk.Sława

    Polubienie

  5. @pp. Łatwo mówić. Chyba każdy chce zdechnąć w możliwie najbardziej bezbolesny sposób. A jeśli od ochroniarza takiego Sikorskiego czy innego Tuska nie dostaniesz „clean shot” przez cerebellum, tylko — załóżmy — będziesz zdychał w męczarniach kilka tygodni jak menda Bronstein alias Trocki? Łatwo mówić…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s