Jaka Polska- inwestycja w dzieci, czy w OFE?


Liberalne think thanki ( dosłownie:zbiorniki myśli, a może szamba myśli?-PZ), u nas np. Centrum Adama Smitha coraz bardziej zaniepokojone są zmniejszającą się dzietnością polskich rodzin. Myślał by kto, że to odpowiedzialne ośrodki myśli narodowej, które wpadły na „genialny i odkrywczy ” pomysł, ze bogaty jest kraj, którego liczna jest populacja, ale koniecznie aktywna twórczo i produktywnie zaangażowana w tworzenie dochodu narodowego. To wiedział już Adam Smith, patron „polskiego” think thanku, ale nagle odkrył to „ekspert”- Robert Gniazdowski.

Te odkrywcze, liberalne, szamba myśli, które upatrują w tzw. niewidzialnej ręce rynku( w rzeczywistości jest to ręka ukryta przed opinią publiczną za sprawą różnych tajnych gremiów ekonomicznych i różnych „humanitarnych” fundacji i funduszy, z żydowskimi, urojonymi elitami w tle) najdoskonalszy mechanizm regulacji gospodarki, a nawet populacji ludzkiej,  właśnie te, pełne hipokryzji szamba umysłowe wydają się być zaniepokojone trendami cywilizacyjnymi, które są skutkami ich „polityki społeczno-gospodarczej”.  

Połapano się najprawdopodobniej w tym, że aby pasożytować na organizmach narodowych trzeba zapewnić im życie, gdyż okradanie ofiar z dorobku ich pracy jest możliwe pod warunkiem, że okradany przetrwa. Niewolnik musi być utrzymywany w stadium nie tylko fizycznego przetrwania, bo wtedy żaden z niego „ekonomiczny” pożytek. najlepiej natomiast jeśli przeżuwa medialną papkę i jest naturalnie odtwarzanym konsumentem „usług” finansowych i śmieciowych dóbr konsumpcyjnych – oczywiście  kupowanych przede wszystkim na niemal „darmowy”kredyt żydowskich banków.

Zrewidowaniu ulega prawdopodobnie kierunkowa doktryna globalistów. Teraz potrzebna jest jak najliczniejsza rodzina, dziedzicząca niewolnictwo konsumpcyjne, trzymane na łańcuchu żydowskiego, ponadnarodowego kredytu.

Zwalczana jest „zaściankowa” , „ksenofobiczna” i „nacjonalistyczna” idea solidaryzmu pokoleniowego i  i społecznego w ramach suwerennego państwa narodowego. Popierana jest natomiast „obywatelska” i internacjonalistyczna idea „solidarności” z rynkami finansowymi i  dziedziczonej, niewolniczej lojalności z pasożytniczymi instytucjami finansowymi.

PZ

Zamiast dziecka milion złotych emerytury

Dzieci całkowicie się nie opłacają. Zamiast płacić na potomków, pieniądze te lepiej zainwestować. Wtedy nikt nie będzie martwił się emeryturą z ZUS. Ale taki mechanizm działa jedynie w skali mikro. 

– Nie za bardzo wierzę w państwowe emerytury. Staram się zabezpieczyć na przyszłość i oszczędzając, i przez dobre relacje z moimi dziećmi. To pewniejsze niż państwowa emerytura– stwierdził w ubiegłym roku ówczesny wicepremier Waldemar Pawlak.

Podobne poglądy głosi dziś – zwłaszcza po zapowiedziach zmian w OFE – wielu ekonomistów. WP.PL postanowiła sprawdzić, czy dzieci rzeczywiście tak bardzo się nam opłacają.

Według naszych wyliczeń, gdyby rodzice czwórki dzieci pieniądze, które przeznaczą na ich wikt i opierunek, przeznaczyliby na swoją emeryturę, to na starość mieliby ok. 2,4 mln zł. Dzięki temu – przy założeniu, że średnio dożyją osiemdziesiątki – mogliby liczyć na dodatkowe… 15 379 zł miesięcznie (7689,5 na głowę).

Gdyby rodzice trójki dzieci – zamiast łożyć na ich wychowanie – oszczędzali na starość, to mieliby ponad standardową państwową emeryturę 12 440 zł, dwójki – 9 678 zł. Jeśli zamiast jedynaka wybralibyśmy sumienne oszczędzanie, dostalibyśmy już „tylko” ok. 5500 zł. Jak widać, to emerytury wręcz abstrakcyjne.

Jak to wyliczyliśmy? Uznaliśmy, że sumy, jakie przez 20 lat wydajemy na ubranie, kształcenie, i wyżywienie dzieci, równie dobrze singiel czy bezdzietne małżeństwo mogliby wpłacić do funduszu ze średnią stopą zwrotu 5,55 proc. (to średnia stopa zwrotu OFE za ostatnie trzy lata). Statystyczny Polak pierwsze dziecko ma przed trzydziestką, więc do wieku emerytalnego (w przyszłości będzie to 67. lat) będzie musiał czekać 40 lat. Dlatego do 20 lat odkładanego co miesiąc kapitału, dodaliśmy kolejne 20 lat jego akumulacji.

Przy wyliczeniach skorzystaliśmy z danych Centrum im. Adama Smitha, które cyklicznie sprawdza, ile kosztuje wychowanie dziecka. Z najnowszych danych wynika, że utrzymanie jednego potomka do 20. roku życia kosztuje średnio 176 tys. zł. Przy dwójce dzieci kwota ta wzrasta do 317 tys. zł. Przy trójce jest to ok. 412 tys. zł, a przy czwórce 528 tys. zł. Dodatkowo założyliśmy, że nasze dzieci rodzą się co 2 lata.

Dzięki temu wyliczyliśmy, że rodzice jedynaka odłożą w sumie ok. 864 tys. zł. Ci z dwójką dzieci – 1,51 mln zł, trójki – 1,94 mln zł, a czwórki aż 2,4 mln zł. Ale nie oznacza to, że natychmiast powinniśmy przestać rodzić dzieci.

– To kwoty imponujące. Pamiętajmy jednak, że trzeba je opodatkować najprawdopodobniej podatkiem od zysków kapitałowych. Dochodzi inflacja. Kwoty w rzeczywistości byłyby więc mniej warte niż obecnie – tłumaczy Michał Banach, ekspert od oszczędzania w BGŻ Optima.

Jeśli te pieniądze zainwestujemy w dzieci, wówczas inflacja być może ich nie zje. Na tej podstawie działa przecież ZUS: pieniądze odkładane przez obecnie pracujących idą na świadczenia obecnych emerytów. Problem pojawia się, gdy zaczyna brakować dzieci. I to nawet wtedy, gdy mamy już 2,4 mln zł na koncie.

– Człowiek na emeryturze nie musi mieć świadectwa posiadania papierów wartościowych. Będzie chciał natomiast aspirynę, pielęgniarkę i owsiankę. Ktoś musi ponieść koszty wychowania i wyedukowania tej pielęgniarki. Muszą też być ludzie, którzy wyprodukują owsiankę i aspirynę. Jeśli ich nie będzie, to wszystkie nasze fundusze w diabły pójdą. Nie było w historii świata wzrostu gospodarczego bez tzw. efektu kołyski – mówi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha. – Jak dobrze wychowamy nasze dziecko, to mamy większe szanse na to, że to ono przyniesie nam na starość kaczkę do łóżka. Na prezesa ZUS czy OFE raczej bym nie liczył – dodaje ekspert.

Milion złotych na emeryturę zamiast dziecka może się więc udać w skali mikro. Szkoda tylko, że Polacy ani nie oszczędzają na starość, ani nie płodzą dzieci. Z najnowszych danych wynika, że średnia dzietność to obecnie 1,3. Tymczasem – aby utrzymać obecną liczbę Polaków – ten wskaźnik powinien wynosić co najmniej 2.

Dlatego zdaniem Roberta Gwiazdowskiego, aby przekonać kobiety do rodzenia dzieci, powinny istnieć zachęty ze strony państwa na przykład w formie możliwości wcześniejszego przechodzenia na emeryturę. Inne głosy mówią na przykład o podwyższonej emeryturze z ZUS – zarówno dla ojca, jak i matki z rodzin wielodzietnych.

Politykę prorodzinną zaczął wreszcie dostrzegać rząd, który obok becikowego oferuje także coraz tańsze żłobki i przedszkola. Również prezydent Komorowski pracuje nad kartą dużej rodziny, dzięki której mający więcej niż dwójkę dzieci będą mogli liczyć na zniżki, np. na kolei.

– Zaczynamy rozumieć, że podstawą bogactwa narodu jest jego praca. Nie obligacje, akcje i inne papiery, ale właśnie praca. Midas wszystko zamieniał w złoto, ale nie skończyło się to dla niego dobrze – stwierdza Robert Gwiazdowski.

Zamiast więc zbierać wirtualne pieniądze w OFE czy w ZUS, lepiej zacząć pracować nad własną rodziną. Bez dzieci nawet z 2,4 mln zł na koncie nasza starość nie będzie miła.

za:http://finanse.wp.pl/kat,1033719,title,Zamiast-dziecka-milion-zlotych-emerytury,wid,15998262,wiadomosc.html

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Jaka Polska- inwestycja w dzieci, czy w OFE?

  1. Dwie fundamentalne sprawy:

    1. Mniej wiekowy czytelnik może się spytać kogoś starszego, ile przeżył wymian pieniędzy w swoim życiu?

    Bardzo łatwo można zmajstrować katastrofę monetarną i następującą po niej wymianę pieniedzy. Te wszystkie obliczenia są do niczego nieprzydatne. Najmądrzejsza rada lemingów to będzie wówczas “inwestować w ziemię” powiększając napięcia spekulacyjne.

    Dzisiaj w epoce globalizacji, gdy w Polsce nie ma już gospodarki narodowej, bardzo łatwo wywołać kryzys odcinając kraj od rynków międzynarodowych. To można zrobić ustanawiajac sankcje dla rządu, który np. “nie respektuje praw gejów”.

    2. Wszystkie wskaźniki statystyczne są notorycznie fałszowane. Obliczenia bazujące na sfałszowanych wskaźnikach statystycznych muszą być bzdurne.

    Shadowstats.com podaje różne wskaźniki statystyczne i porównuje je z oficjalnymi. Tutaj są ich wykresy amerykańskiej inflacji: http://www.shadowstats.com/alternate_data/inflation-charts

    Swoje podejście ma również http://www.nowandfutures.com

    Inflacja jest dużo wyższa od oficjalnej więc oprocentowanie oszczędności w rzeczywistości jest ujemne. Do tego dochodzi “podatek Belki”.

    Cała religia “inwestowania” jest oparta na fałszywych podstawach, to mogą kupić tylko lemingi, one uczą się tych bzdur w szkołach. Nie ma chyba lepszego systemu emerytalnego od repartycyjnego (ZUS).

    Rzeczywiście liberalne think-tanki to szamba myśli.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s