Walka z kosciołem czy z pedofilią?


Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga.

Abp Józef Michalik uczestniczący w obradach Konferencji Episkopatu Polski, w których m.in. mówi się o ostatnio głośnych przypadkach pedofilii wśród księży pytany przez dziennikarzy o tę sprawę odpowiedział:
„Ja patrzę, boleję nad tym, oczywiście nikt nie może akceptować tego. Nie akceptuje ani Kościół, ani żaden człowiek Kościoła. Natomiast problem cały jest w tym, żeby tej troski o dziecko też nie ograniczyć tylko do ran, które zostały mu zadane. I to jeszcze w dodatku te rany, bywa, że one są przedstawiane są w taki sposób troszkę redukcyjny. (…) Ile jest ran w dziecięcych sercach, w dziecięcych życiorysach, kiedy rozchodzą się rodzice. Dzisiaj nikt nie mówi o rozwodzie, że to jest krzywda dla dziecka. Oczywiście, że jest wielką krzywdą molestowanie, nie wolno zapomnieć o tym, ale nie tylko to, może jeszcze więcej i szersze pole, dlaczego na ten temat nie mówimy? – powiedział abp Michalik.
– Wiele tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo, JESZCZE TEGO DRUGIEGO CZŁOWIEKA WCIĄGA.

Z reguły lubię komentować, ale w tym przypadku zachowam milczenie, bo nie ma w języku kulturalnego człowieka odpowiednich słów dla skomentowania tej wypowiedzi. Zapytam tylko, jaką karę dla tych zagubionych dzieci wciągających (nieświadomych?) kapłanów ludzi przecież dorosłych, wykształconych, przewidzi Episkopat?

Czy Kościół naprawdę nie rozumie powagi sytuacji, gdzie przykrywanie przestępstw wyświechtanym słowem „To walka z Kościołem”, zamiatanie pod dywan i krycie oraz usprawiedliwianie sprawców doprowadziło do obniżenia rangi Kościoła?

Tego typu sytuacje zawsze bywają rozwojowe, dlatego po opublikowaniu notki nie mogę, chcąc być uczciwy, nie dopowiedzieć tego co wiem w tym momencie. Nie zależy mi by wyłapywać błędy ludzkie, choćby grzeszne, jakie abp Michalik popełnił. Arcybiskup Michalik przeprasza za swą wypowiedź mówiąc „Dziecko jest niewinne i nie może być krzywdzone…” zasłaniając się tym, że jego skandaliczna wypowiedź określona przez rzecznika episkopatu jako „lapsus językowy” wynikała z nieporozumienia. Nie wierzę Panu, Panie arcybiskupie ale mimo to, z radością przyjmuję iż Pan przyznał się do błędnego myślenia, do tego, że chronienie przestępców za wszelką cenę jest wystąpieniem przeciw Kościołowi i mam nadzieję, że ten „lapsus językowy” wpłynie na rozumienie przez Episkopate nie można do końca chronić przestępców tylko dlatego, że są kapłanami. Zrozumienie swego „lapsusu językowego” to dobra droga do nawrócenia. Najwyższa pora, by kapłani popełniający grzechy główne rozumieli, że skończył się czas w którym można już się skryć za parawanem „to walka z Kościołem”.

Za:

http://zawisza.neon24.pl/post/99996,kosciol-znalazl-winnych-pedofilii

Reklamy

22 uwagi do wpisu “Walka z kosciołem czy z pedofilią?

  1. Kler bardzo sprytnie manipuluje słowem -„kościół”.. Otóż – „kościół” to cała społeczność wiernych.. W przypadku pedofilii to wierni są pokrzywdzeni i trudno u mówić, że zostali skrzywdzeni przez kościół… Ofiary pedofilii to nie ofiary kościoła lecz ‚kapłańskiego kleru’ czyli oprawcą jest ‚sacrum’, a ofiarą ‚profanum’..
    Kler przypisuje sobie rolę moralizatora, nauczyciela i władcę na laikatem dusz.. Tego stanowiska zawsze broni.. Lecz w kwestii pedofilii ten podział sprytnie zaciera,,.. i tu mamy do czynienia już z ‚całym kościołem’… Tu sacrum sprytnie chowa się za plecami profanum!!

    Tchórzostwo mają zakodowane już w genach… To młody „profańczyk” jest winien, bo wciągną „sacrumczyka” w pedofilię…. I to nie chodzi o to, że coś jakiemuś biskupowi się ‚wypsnęło’… Oni wszyscy tak po prostu myślą.. Zawsze byli bezkarni, a teraz przychodzi czas, że muszą się tłumaczyć….Co jest dla nich czymś okropnym…

    Polubienie

  2. Nie jestem obrońcą KK. Nie chcę bronić instytucji, która w dziejach Państwa Polskiego od 966r. odegrała i odgrywa nadal negatywną politycznie rolę. Chcę bronić prawdy i tego, co dla każdego Polaka jest wartością niezastępowalną: prawa do własnego państwa i do suwerenności. Jednak jest faktem, że dla większości Polaków religia chrześcijańska, poza zasadami etyki, jest czynnikiem posiadającym cechę wspólnotowości i jako taka utożsamiana jest z polskością, z Państwem Polskim. I właśnie ta polska wspólnotowość naturalnie ciążąca ku organizacji w państwo – w Państwo Polaków -, jest głównym przedmiotem ataku nie tylko powszechnych żydo-mediów, ale jak widzimy także międzynarodowych instytucji, jaką jest np. Interpol, który polskiego księdza wpisał na listę podejrzanych o pedofilię.

    Że nie jest to atak na religię jako taką, widać po pełnym hipokryzji apologetycznym stosunku żydo-mediów i całego żydo-systemu RP do postaci JPII, który współpracował z syjonistyczna władzą USA, z prezydentem Reaganem, przy demontażu Państwa Polskiego, wtedy PRL, a potem naganiał Polaków do syjonistycznego anglosaskiego tworu jakim jest UE.

    Zaskakującą postawę wobec żydo-medialnego zarzutu przestępstwa pedofilii (w USA istnieje już ruch na rzecz jej legalizacji), mimo, że to tylko podejrzenie bez dowodów, prezentuje hierarchia KK, która przeprasza za księży pedofili. Jednak skoro nie jest to zarzut potwierdzony, udowodniony, to takie przeprosiny jak gdyby przekładają ciężar domniemanego przestępstwa na całą społeczność polskich katolików, którzy są przecież faktycznym Kościołem. Tak, więc można przyjąć, że przepraszająca postawa hierarchii KK jest postawą antynarodową.

    Polubienie

  3. https://wiernipolsce.files.wordpress.com/2013/10/5c600e981c8ffe6c53e85f7ad6595567.jpg?w=700

    Nowojorski rabin Israel Weingarten został skazany an 30 lat więzienia za molestowanie córki – donosi agencja Associated Press.

    Już w marcu uznano Weingartena winnym molestowania przez znaczną część dzieciństwa swojej 27-letniej obecnie córki. W sobotę orzeczono wymiar kary.

    Proces był dla ofiary traumatycznym przeżyciem. Weingarten wielokrotnie brał ją w krzyżowy ogień pytań. a jego skandaliczne zachowanie jeszcze spotęgowało skalę zbrodni.

    – Wydawało się, że w jakiś perwersyjny sposób doskonale się pan bawi – powiedział sędzia John Greeson i dodał, że nigdy nie zapomni bólu, jakiego doświadczyła ofiara rabina.
    jak/sk
    Źródło: PAP, tvn24.pl – http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/rabin-pedofil-dostal-30-lat,95121.html

    Polubienie

  4. Władza kościoła onegdaj wszechwładna dziś nie może się równać z czwartą władzą, z mediami.
    Kościoła nie utożsamiam z wiernymi, wierni to dla tych ,,pasterzy’ jedynie stadko baranów.
    Władza świecka już nie potrzebuje tak jak dawniej wsparcia i namaszczenia ( ja z bożej łaski król) przez kościół.
    Kościół dziś dla niej to konkurent, czasem zawada, czasem chciwa łapka wyciągająca nienależne pieniążki, czasem ość w gardle.
    To wszystko powoduje, że kościół zaczyna być na pozycji straconej.
    Jeszcze niech wierni dojrzą, że to nie słudzy boży, nie święci a pedofile i swiętuchy ( a to im pokazują media (czwarta władza podległa jednak w dużej mierze elitom politycznym i rządzącym, czyli pierwszej władzy) a i wierni przestaną być wiernymi, a staną się wątpiącymi i krytycznymi.
    Dziś każda matka i każdy ojciec po takiej dawce informacji o pedofilii w kościele, a dawka ta jest podawana już któryś dzień z rzędu, zastanawia się, czy ich dziecko nie było deprawowane, lub czy też posyłając je na lekcję religii nie wystawia go na obrzydliwe żądze chłopów w czarnych sutannach.
    Przykre, ale jest się czego obawiać.

    Polubienie

  5. Każda zbrodnia,nie wyłączając przykładowo i holocaust,ma nie tylko wykonawców ale i motywy.Abp Michalik w sposób może niezrozumiały,ale chciał przedstawić jeden z wątków.
    Oczywiście motywy nie usprawiedliwiają zbrodni,ale dają wiele do myślenia jak w przypadku zbyt wczesnego rozbudzania seksowności u dzieci (gender),czy potrzeby uczulania ich na możliwą patologię nie tylko ze strony duchownych kościoła.

    Polubienie

  6. Szanowny Panie Dariuszu, przeczytałem Pana wypowiedź i ręce mi opadły. Ale po kolei.

    Zaczyna Pan celnie:

    Dariusz Kosiur napisał: Nie jestem obrońcą KK. Nie chcę bronić instytucji, która w dziejach Państwa Polskiego od 966r. odegrała i odgrywa nadal negatywną politycznie rolę.

    Oczywiście. Poczynając od wspierania wpływów niemczyzny na polskich ziemiach – i interesów cesarzy niemieckich (za co np. ścięto zdrajcę – biskupa Stanisława ze Szczepanowa, którego potem bezczelnie kanonizował kościół rzymskokatolicki, zapewne by pokazać polskim królom, „kto tu rządzi”, w sprawie biskupa odsyłam do książki prof. T. Wojciechowskiego „Szkice historyczne XI wieku” ), przez zdewastowanie polskiej myśli państwowej (i myśli w ogóle) w okresie kontrreformacji, po działania stricte antypolskie (spiskowanie z obcym mocarstwem i żydowską jaczejką trockistowską przeciw narodowi i państwu polskiemu w okresie „Solidurności”) i zuchwałe przywłaszczenia majątku narodowego (po 1989, patrz kryminalna działalność Komisji Majątkowej). Kler rzymskokatolicki w Polsce (w znaczącej części wyższych szczebli hierarchii – Żydzi) ponosi odpowiedzialność za porzucenie zdezorientowanego narodu na pastwę losu po 1989, bo zamiast bronić polskiego pracownika, polskiego majątku i państwa polskiego, polskiej świadomości narodowej – kler chciał tylko, jak przystało na bandytę, udziału w szabrze „masy upadłościowej po PRL”. Winy kościoła rzymskokatolickiego wobec narodu polskiego pieczętuje poparcie udzielone przez jego głowę – Karola Wojtyłę-Katza – dla akcesji Polski do Unii Europejskiej (skutki w tekstach: Jak zniszczono polski przemysł, pozbawiono Polaków pracy i wygnano ich z Polski, Dlaczego Polsce nie wolno przyjąć Euro? Dlaczego przystąpienie do Unii Europejskiej zaszkodziło Polsce?).

    Dariusz Kosiur napisał: Chcę bronić prawdy i tego, co dla każdego Polaka jest wartością niezastępowalną: prawa do własnego państwa i do suwerenności.

    Brawo. Proszę tylko pamiętać, że kościół rzymskokatolicki, oddział Polen, odmówił narodowi polskiemu praw do suwerenności i własnej państwowości, popierając likwidację państwa polskiego na drodze włączenia jej do Unii Europejskiej. Uzasadniano to polskim durnym owieczkom zamiarami „rechrystianizacji zlaicyzowanej Europy”. No to sobie owieczki z Polen „rechrystianizują Europę” na angielskim zmywaku albo w hamburskim burdelu.

    Dariusz Kosiur napisał: Jednak jest faktem, że dla większości Polaków religia chrześcijańska, poza zasadami etyki, jest czynnikiem posiadającym cechę wspólnotowości i jako taka utożsamiana jest z polskością, z Państwem Polskim.

    I Pan, mieniący się polskim narodowcem uważa ten stan rzeczy za korzystny bądź pożądany?
    Zacznijmy może od etyki – moje doświadczenia życiowe pozwalają na stwierdzenie, że tak zwani „katolicy” mają swoje „zasady etyczne” w głębokim poważaniu – kradną, kłamią, oszukują i czynią co najmniej tak samo łatwo jak wyznawcy innych religii (bądź ateiści/agnostycy). Cechą szczególną katolików jest uzurpowanie sobie monopolu na wszelką etykę/moralność (ich zdaniem tylko katolik może zachowywać się etycznie – proszę sobie poczytać, co robi „katolik” Michalkiewicz, ku uciesze tępej katolickiej gawiedzi polskojęzycznej: Stanisław Michalkiewicz- niebezpieczny kłamca, manipulator i oszczerca).
    Rozdzielam ideę narodową od kosmopolitycznego z natury chrześcijaństwa – oraz jakiejkolwiek innej religii. Głupcy nie potrafią pojąć, że idea narodowa jest racjonalną, pragmatyczną ideą polityczną, scalającą naród wokół wspólnego interesu ekonomicznego, politycznego i demograficznego, a nie – wokół indywidualnych przekonań religijnych. Religia jest tym, co narody wewnętrznie dzieli w sposób najperfidniejszy, bo wykluczający jakąkolwiek dyskusję i jakiekolwiek porozumienie. Katolicki czy inny fanatyk religijny bez mrugnięcia okiem zgnoi narodowca, jeśli tylko uzna, że to dobre dla jego wspólnoty religijnej, którą stawia ponad wspólnotą narodową. Tezy o istnieniu np. “katolickiego nacjonalizmu polskiego” (cudowny antynarodowy wynalazek szacownego głupca Jędrzeja Giertycha i Żydów, którzy zinfiltrowali Narodową Demokrację a potem OWP, przerabiając ruch narodowy, mający pozytywistyczno-naturalistyczne korzenie, w chadecką drużynę ministrantów) są więc oczywistym idiotyzmem. Albo jest się katolickim fanatykiem bawiącym się w narodowca (bądź perfidnie go udającym), albo polskim nacjonalistą dystansującym się od sporów światopoglądowych, jako nie mających nic wspólnego z pojęciem narodu i jego interesami. Wyznanie jest sprawą prywatną i nie należy go w sprawy narodowe mieszać.

    I właśnie ta polska wspólnotowość naturalnie ciążąca ku organizacji w państwo – w Państwo Polaków -, jest głównym przedmiotem ataku nie tylko powszechnych żydo-mediów, ale jak widzimy także międzynarodowych instytucji, jaką jest np. Interpol, który polskiego księdza wpisał na listę podejrzanych o pedofilię.

    Szanowny Panie Dariuszu, ta „wspólnotowość”, jeśli Pan z kontaktów z katolikami pokroju pana Marka Delimata jeszcze się nie nauczył (chodzi mi o aferę z Konwentem Narodowym), sprowadza się do organizacji w państwo polskojęzycznych katolików, a nie Polaków. Proszę przemyśleć, czy polskojęzyczny katolik to to samo co Polak, szczególnie – Polak świadomy narodowo – świadomy obowiązów wobec narodu polskiego i państwa polskiego – czyli nacjonalista polski.
    Walka z kościołem katolickim ma inne podłoże, niż to, które Pan błędnie podaje. Kościół rzymskokatolicki jest kosmopolityczny, antynarodowy (jak dowodzi np. sprawa akcesji Polski do Unii Europejskiej), ale zawadza środowiskom żydowskim ze względu na propagowanie konserwatyzmu obyczajowego (oni dążą do maksymalnej demoralizacji gojów, w szczególności – demoralizacji obyczajowej, stąd forsowanie tolerancji dla zboczeńców wszelkiej maści) oraz tworzenie struktury władzy alternatywnej do tej, którą posiedli dzięki własności środków produkcji, banków i dominacji politycznej. Kościół jest atakowany także dlatego, że konsoliduje grupy, które sprzeciwiają się wolnorynkowym dogmatom i krzywdzeniu ludzi przy użyciu forsowania „wolnorynkowych rozwiązań”, sprowadzających się do uniemożliwienia społecznej/demokratycznej kontroli nad procesami gospodarczymi – tu feudalną władzę chce mieć „międzynarodowy” kapitał (kościół swego czasu stał po stronie feudałów i kapitalistów, ale pojął, że przegra walkę o rząd dusz robotników z komunistami, jeśli nie zrewiduje doktryny, więc myśl komunistyczna została częściowo zinkorporowania w „naukę kościoła” jako „katolicka nauka społeczna”).
    Interpol wykonuje w przypadku polskiego księdza tylko swoją robotę.

    Że nie jest to atak na religię jako taką, widać po pełnym hipokryzji apologetycznym stosunku żydo-mediów i całego żydo-systemu RP do postaci JPII, który współpracował z syjonistyczna władzą USA, z prezydentem Reaganem, przy demontażu Państwa Polskiego, wtedy PRL, a potem naganiał Polaków do syjonistycznego anglosaskiego tworu jakim jest UE.

    Dokładnie tak. Największymi katolickimi fanatykami w III RP są zadaniowani Żydzi, którzy doskonale wiedzą, czemu ich robota ma służyć. Czemu? Uniemożliwieniu zdefiniowania polskości jako polskości, czyli tożsamości opartej o więź etniczną i powinności wobec członków tego samego etnosu – oraz państwa reprezentującego interesy tego etnosu w relacjach z innymi etnosami. Polskości obejmującej wewnątrzetniczny solidaryzm społeczny, wspólną realizację zadań ekonomicznych takich jak zapewnienie każdemu Polakowi (oraz przyszłym pokoleniom!) dostatniego i bezpiecznego życia, pracy i godziwej płacy, ochrony zdrowia. Polskości obejmującej wspólna obronę polskich interesów politycznych, zdefiniowanych w oparciu o potrzeby ekonomiczne i demograficzne narodu polskiego, a nie – zagranicznych mocodawców i wewnętrznych dywersantów. Fanatyzm religijny, histeria wokół święcenia tego czy owego, pielgrzymek, mszy itp to skuteczna metoda nakładania polskojęzycznym katolikom klapek na oczy tak, by nigdy nie przejrzeli i nie stali się świadomymi narodowo Polakami. Te same funkcje pełnią te reżyserowane „bitwy o krzyż”, „intronizacje”, Świątynie Opatrzności Bożej, spory o przyczyny katastrofy w Smoleńsku. To są tematy zastępcze, dyskusje pozorowane. To są jednocześnie wypełniacze czasu i myśli – czyli metody rządzenia Polakami. Bez nich i wbrew ich interesom, bo ich uwaga jest wiecznie skierowana na fałszywe tory.

    Zaskakującą postawę wobec żydo-medialnego zarzutu przestępstwa pedofilii (w USA istnieje już ruch na rzecz jej legalizacji), mimo, że to tylko podejrzenie bez dowodów, prezentuje hierarchia KK, która przeprasza za księży pedofili.

    Przeprosiny powinny mieć miejsce po udowodnieniu winy. Sądzę, że hierarchhia KRK powinna poczuwać się do odpowiedzialności za udowodnione działania swoich podkomendnych, księża to nie klub hobbystów odprawiających msze dla syna Jachwe, tylko organizacja w której panuje dryl, szeregowcy muszą podporządkowywać się rozkazom, dowódcy ponoszą odpowiedzialność za działania podwładnych i swoje niedopatrzenia.

    Jednak skoro nie jest to zarzut potwierdzony, udowodniony, to takie przeprosiny jak gdyby przekładają ciężar domniemanego przestępstwa na całą społeczność polskich katolików, którzy są przecież faktycznym Kościołem.

    To zabawa semantyczna. Dla każdego jest oczywiste, że jeśli jakiekolwiek przeprosiny są dokonywane, to za kler i w imieniu kleru (mówimy kościół, myślimy – duchowieństwo), a nie babć w mocherowych beretach.

    Tak, więc można przyjąć, że przepraszająca postawa hierarchii KK jest postawą antynarodową.

    Nie, nie można tak przyjąć. Kościół katolicki nie jest organizacją narodową ani polską. Jego przeprosiny bądź ich brak to sprawa prywatna polskojęzycznych wiernych KRK, którzy są zainteresowani, a nie – narodu polskiego.

    Polubienie

  7. Do p.e. 1984
    Muszę przyznać… Bardzo trafne spostrzeżenia jeśli chodzi o KK,,.. Chociaż rozumiem intencje Pana Dariusza i nie uważam, że są złe…… Jednak należy przyznać, że nie da się „bezboleśnie” ocenić rolę KK w Polsce…. Gdzieś już napisałem, że KK w Polsce to ‚koń trojański’ cesarstwa rzymskiego i nigdy nie służył interesom naszej ojczyzny…

    Rzeczywiście dopóki nie odłączymy religii od spraw narodowych to ten wrzód zawsze będzie jątrzył na narodzie…

    Kler sprytnie manipuluje wydarzeniami mając na względzie tylko swoją pomyślność, a nie interes narodu… Przecież przy „okrągłym stole” /inicjatywa Wojtyły-Katza/ wódkę – może brudzia – pili wszyscy uczestnicy w tym ‚panowie w sutannach’… Wypracowali sobie miejsce w III RP i się uwłaszczyli kosztem społeczeństwa, które zostało potraktowane jako mięso armatnie…

    I tu wtrącę wątek biblijny – w Apokalipsie KK jest przedstawiony jako prostytutka uprawiająca nierząd z królami ziemi, a winem jej nierządu upili się mieszkańcy ziemi…. Jest to opis oczywiście symboliczny ale Polacy odczuli to na własnej skórze…

    Można też wspomnieć o okresie socjalistów Gomułki i Gierka… Polska rozwinęła skrzydła, odbudowano kraj,…bo kler nie miał aż takiego wpływu na bieżącą politykę społeczno -gospodarczą…

    Po 1989 żyjemy w ‚żydowsko-katolickim raju’ oczywiście raj mają żydo-biskupi i księża, a ludzie siedzą gdzieś w ‚przedsionku’…trudno to nawet nazwać ‚czyśćcem’ gdyż bardziej pasuje to do ‚piekła’.

    Religia musi zniknąć, że sfery polityczno-gospodarczej..

    Polubienie

  8. KALKULATOR

    Pan Dariusz Kosiur chce połączyć ogień z wodą i wyzyskać katolicki obskurantyzm jako polityczną trampolinę, bo mu się wciąż wydaje, że katolicka masa ma siłę Polskę Polsce przywrócić.
    My wszyscy urodzeni i wychowani w PRL-u, mamy podobne skrzywienie. Albowiem wciąż wydaje się nam, że nie ma żadnej alternatywy dla panoszenia się w Polszcze chrześcijan, którzy tyle złego Jej uczynili.

    Otóż jedyną religią panującą może być tylko POLSKOŚĆ!

    Jeżeli ktoś chce, mimo wszystko, stosować inne kryteria, to niczym się nie różni od kaczystów.
    A wtedy uznam, że zabłądziłem…

    Polubienie

  9. I TO JESZCZE

    chciałbym przypomnieć, że Kościół katolicki od swojego zarania zawsze służył aktualnej władzy. Do niej był przylepiony — jak przysłowiowy rzep do psiego ogona. Z tego tytułu czerpał krociowe zyski i pasł swoje katolickie kiszki.

    I wystarczy!

    Polska w potrzebie, a więc klechy won…!!

    Ale mam i taką wskazówkę dla namolnych chrześcijan, aby zaczęli uprawiać swoje egzekwie i kanibalizm na własny rachunek. W katakumbach może odzyskają dawno utraconą wiarę, a utracą swoją pychę, co może przywrócić ich do psychicznej równowagi.

    Polubienie

  10. DZIWISZA OBDUKCJA

    „Kościół w Polsce jest zdrowy”! — obwieścił wszem i wobec pan kardynał.

    Naturalnie, nawet jak się patrzy na te wypasione gęby, to poza dolegliwościami wynikającymi z przejedzenia i braku ruchu — ponieważ wszędzie wożą swoje wypasione tyłki luksusowymi samochodami — nie widać oznak zwiastujących typową dla statystycznego Polanina kartę choroby.

    A Ty, Polaku, módl się!

    Polubienie

  11. @p.e.1984

    Zacznę od najistotniejszego fragmentu Pańskiego komentarza:

    Dariusz Kosiur napisał: Jednak jest faktem, że dla większości Polaków religia chrześcijańska, poza zasadami etyki, jest czynnikiem posiadającym cechę wspólnotowości i jako taka utożsamiana jest z polskością, z Państwem Polskim.

    I dalej napisał Pan:

    I Pan, mieniący się polskim narodowcem uważa ten stan rzeczy za korzystny bądź pożądany?

    Ten stan rzeczy z całą pewnością nie jest korzystny, ani tym bardziej pożądany, nie mniej jest realnie istniejący i z takim właśnie narodem musimy zadbać o odzyskanie suwerenności. W krótkim czasie nie zmienimy sobie narodu, jego rozumienia i poczucia tradycji, jego świadomości. To musi być dłuższy proces i trzeba będzie go realizować (nie mamy przecież mediów). Dzisiaj musimy wykorzystać umiejętnie wszystkich i wszystko dla odzyskania suwerenności i odzyskania władzy przez Polaków.

    Trzy ostatnie akapity Pańskiego komentarza zawierają cytaty mojej wypowiedzi, która w przytoczonych fragmentach jest pewną polityczną dialektyką wynikającą ze świadomości, że mamy naród, jaki mamy i dialektyka ta jest właśnie na użytek realnie istniejącego narodu.
    Nacjonalizm musi być także pragmatyczny w ocenie politycznych możliwości i zasobów.

    Polubienie

  12. Szanowny Panie Dariuszu,

    Ten stan rzeczy z całą pewnością nie jest korzystny, ani tym bardziej pożądany, nie mniej jest realnie istniejący i z takim właśnie narodem musimy zadbać o odzyskanie suwerenności.

    Z taką zbiorowością (a nie narodem) tego się zrobić nie da. Pora pojąć, że przez prawdziwym RN są dziesięciolecia pracy. I że mamy nędzne szanse na ocalenie narodu polskiego (który nawet jeszcze nie ma samoświadomości narodowej – tylko myli z nią „antykomunę”, „antyruskość” i katolicyzm [katolicyzm z resztą coraz rzadziej, wbrew temu, co się wielu osobom zdaje]). To, co robimy to praca dla kolejnych pokoleń, a nie – dla bieżącego, które kompletnie się pogubiło.

    W krótkim czasie nie zmienimy sobie narodu, jego rozumienia i poczucia tradycji, jego świadomości. To musi być dłuższy proces i trzeba będzie go realizować (nie mamy przecież mediów).

    Idea narodowa to nie „poczucie tradycji”, tylko racjonalizm, pragmatyzm, świadomość tego, jakich wyborów należy dokonywać w polityce i gospodarce by osiągać cele demograficzne i i ogólnonarodowy dobrobyt (a nie – nędzę mas i dostatek garstki cwaniaków). to pojęcie przez każdego Polaka, że niezależnie od jego indywidualnego „poczucia tradycji” jego obowiązki wobec narodu polskiego i narodowego państwa polskiego stoją na pierwszym miejscu.

    Dzisiaj musimy wykorzystać umiejętnie wszystkich i wszystko dla odzyskania suwerenności i odzyskania władzy przez Polaków.

    Najpierw musiałby Pan mieć Polaków. Jak ich Pan sobie nie wyprodukuje z polskojęzycznych katolików i rozmaitych fanklubów samobójczych „rycerzy z góry przegranych spraw”, to nie będzie Pan miał żadnych Polaków. znaczy to mniej więcej tyle, że w obecnej chwili nie ma Pan z kim iść ratować Polskę czy naród polski, bo Polski już nie ma, a narodu polskiego – jeszcze nie ma. Dla wygody w dalszej części wywodu będę ten surogat narodu nazywał (na wyrost) narodem.

    Nacjonalizm musi być także pragmatyczny w ocenie politycznych możliwości i zasobów.

    No to bądźmy racjonalni. Naród polski ma w 90-95% dość polityki KRK i jego chadeckich partyjnych popłuczyn, czego dowodzi klęska ZCHN i LPR (czyli w jakiejś części obecnie RN-owej MW; proszę spojrzeć – katolickie partie dostawały po kilkanaście procent przy niskiej frekwencji, czyli potencjalnie 5-10% całego elektoratu, a do 20% elektoratu głosującego; celowo daję im więcej niż kiedykolwiek dostali w wyborach, dajemy grube oszacowanie z góry). Pójdzie za tym, kto zacznie mówić językiem narodowym, językiem jego interesów, językiem trzeźwych ocen sytuacji politycznej i przeszłości Polski – a nie językiem kruchty i fanatyków religijnych. Pan dał się nabrać 5% katolickich fanatyków uzurpujących sobie prawo do przemawiania w imieniu reszty zbiorowości Polaków. Fanatycy zawsze są agresywni, napastliwi i nigdy się nie cofają, wydaje się, że wszędzie ich pełno. Tyle, że większość narodu milczy. W wyborach uczestniczy 40% Polaków. Oni nie mają na kogo głosować, bo nie ma nikogo, kto by mówił o polskiej Polsce, Polsce konserwatywnej obyczajowo, indyferentnej światopoglądowo, Polsce etatystyczno-socjalnej, realizującej swoje obowiązki ekonomiczne, demograficzne, edukacyjne, zdrowotne i inne wobec narodu polskiego.
    Słabość tych „katolickich zasobów”, na których się Pan chce opierać jest widoczna gołym okiem. Katolicyzm jest i będzie w odwrocie, nie ma Polakom niczego do zaoferowania politycznie, gospodarczo ani demograficznie.Naród polski w coraz większej części będzie dostrzegał, że myśli państwowej nie da się zastąpić katolicyzmem, że „katolicka Polska” to Polska garstki fanatycznych krzykaczy. Dodatkowo agresywność, nachalność i buta fanatyków katolickich gwarantują, że katolicyzm będzie coraz bardziej dzielił Polaków, a nie – ich łączył.
    Opieranie definicji polskości o katolicyzm w dobie odwrotu Polaków od wiary katolickiej, odwrotu jeszcze nie sformalizowanego, ale postępującego coraz gwałtowniej to gwóźdź do trumny narodu. Jeśli Polacy nie będą zdolni do zorganizowania się jako naród wokół idei innej niż wyobrażenia etyczno-światopoglądowe garstki katolickich fanatyków religijnych, to nie będą w stanie walczyć o swoje interesy polityczne, ekonomiczne i demograficzne. Bo żyjemy w czasach, kiedy za „katolicką Polskę” Polacy nie w 90% mają zamiaru oddawać nie tylko życia, ale i głosów w wyborach. Znaczy to, że pora zmienić produkt oferowany narodowi. Pora dostarczyć narodowi to, czego on potrzebuje i za co gotów jest dobrowolnie oddawać pracę a nawet życie. Ten „produkt ideologiczny” musi być atrakcyjny dla każdego Polaka, niezależnie od tego, jaki światopogląd ten Polak wyznaje.

    Panie Dariuszu, pora na parę brutalnych prawd pod Pana adresem. Jako ruch polityczny przebieracie nóżkami w poczekalni RN, wyreżyserowanego przez Żydów, by skanalizować w libertarianizm, kult idiotyzmu politycznego (insurekcyjnego), debilny kult „antykomuny” i „antyruskości” oraz katolicki fanatyzm ostatnie podrygi narodu polskiego, zanim tenże raczy rozpłynąć się w Unii Europejskiej. Jako warunek dostania „biletu na salony” tych młodych skołowanych ludzi (zarządzanych przez dobrze zorientowane w sytuacji żydostwo) dostaliście warunek wstępny – „ruki pa szwam i zakryt’ antikatoliczeskuju mordu”. To jest uniwersalny warunek, który RN stawia każdemu błaznowi, chcącemu kupić bilet na ten „narodowy” ruch (tak, jak stowarzyszenie pogańskie „Niklot”, które zostanie wycięte w pierwszą „noc długich noży”; Wy, czyli WPS, w następną – za „antykatolicyzm” i „komunę”).

    Rozumiem, że jesteście zmęczeni (jako WPS) funkcjonowaniem poza mediami i na marginesie życia politycznego, należy jednak pytać – czy w imię dorwania się do mównicy jako pogardzany przez „narodowych” młodzieńców margines warto giąć karku w sprawach absolutnie kluczowych dla narodu, takich jak rozdział idei narodowej od dyktatu fanatyków religijnych wszelkiej maści? Szczególnie biorąc pod uwagę, że warunkiem jazdy z nimi jest pozwolenie na założenie sobie knebla? Skoro już chcecie wchodzić w sojusz z pseudonarodową chadecją w imię „wypłynięcia na szersze wody”, jak, zakneblowani, planujecie przemówić do ludzi jako „świeccy” (czyli prawdziwi) nacjonaliści (nie antykatoliccy, tylko mówiący, że idea narodowa, nacjonalizm nie jest ideą związaną z jakąkolwiek religią, tak samo, jak polska tożsamość narodowa [która nie jest katolicyzm, mimo, że jest usilnie i fałszywie przedstawiany jako „polska tożsamość”], w związku z czym budowa ruchu określającego się „narodowym”, a w dalszej perspektywie – państwa polskiego, nie może przebiegać w oparciu o jakąkolwiek doktrynę religijną)? Kiedy ma nastąpić ten moment, w którym zaczniecie edukować naród polski w tej kwestii? Kiedy zamierzacie zacząć podpisywać się pod autentycznie nacjonalistycznymi poglądami? Kiedy waszych zwolenników rozproszycie na własne życzenie, roztapiając się w pseudopolskim i pseudonarodowym RN?

    RN, socjotechniczne narzędzie skanalizowania gniewu społecznego, już czuje się w przedpokoju władzy. A wy gdzie jesteście? Wpuszczą Was ci „narodowi” młodzieńcy choćby do przedpokoju? Przebijecie się w tym tłumie, między Michalkiewiczem a Ziemkiewiczem, Winnickim, Kowalskim i kolegami Holochera ze swoim przekazem? Wątpię. Znikniecie ze sceny jak przystawki PiS-u.
    Zróbcie lepiej Polski Ruch Narodowy z Engelgardem, OWP, zatrudnijcie Konrada Rękasa, pozbierajcie Polaków bez „antyruskiego” i „antykomuszego” fiksum-dyrdum, Polaków pojmujących, że na pierwszym miejscu w poglądach narodowych stoi naród, a wyznanie jest ich prywatną sprawą, której nie wolno im mieszać w politykę.

    Polubienie

  13. Małe uzupełnienie / wyjaśnienie:

    bez (…) “antykomuszego” fiksum-dyrdum

    Nie chodzi o stosunek do „homo-internacjonalistów” współczesnych (udających lewicę) czy żydowskich zarządców PRL (w tym stalinowskich oprawców) , tylko o obłęd polegający na atakowaniu wszelkich przejawów gospodarki państwowej/wspólnotowej hasłem „komunizmu” oraz negowanie niekwestionowalnych osiągnięć gospodarczych i edukacyjnych PRL jako „komuny”. Czyli – chodzi o obłąkańców potępiających w czambuł gospodarkę uspołecznioną i oceniających PRL holistycznie.

    Polubienie

  14. @p.e.1984

    Odnoszę wrażenie, że nie zrozumieliśmy się.
    Otóż, uważam, że błędem byłoby zniechęcanie do polityki narodowej (do nacjonalizmu) większości Polaków, którzy uważają siebie za katolików.

    Napisał Pan:

    No to bądźmy racjonalni. Naród polski ma w 90-95% dość polityki KRK (…).

    To fakt, że społeczeństwo boleśnie odczuło tę politykę na własnej skórze. Problem jednak w tym, że niewielu zdaje sobie sprawę, że jest to polityka (ogólnie: globalizacji, likwidacji państw narodowych i depopulacji), którą realizuje i popiera m.in. KRK. Ilu Polaków przyznających się do katolicyzmu jest w stanie przyjąć do wiadomości, że wyznaje szkodliwą dla siebie i własnego państwa żydowską religię stworzoną dla nie-Żydów i poddaje się negatywnej polityce KRK?
    Dlatego, nie mamy (my WPS) zamiaru akcentowania naszego sprzeciwu wobec nie tyle instytucji KRK, co wobec religii katolickiej jako takiej.
    Natomiast, twierdzimy, że państwo musi być świeckie (neutralne światopogladowo), ale na obecnym etapie nie koniecznie musimy ogłaszać wszem i wobec, że niedopuszczalne jest funkcjonowanie w państwie Kościoła, który posiada zewnetrzną jurysdykcję (co w przyszłości należy wyeliminować). Państwo winno być tolerancyjne wyznaniowo z wyłączeniem religii szowinistycznych (np. judaizm).

    Napisał Pan:

    Katolicyzm jest i będzie w odwrocie, nie ma Polakom niczego do zaoferowania politycznie, gospodarczo ani demograficznie.

    Całkowita zgoda, ale to będzie pewien proces – jak długo będzie trwał, trudno przewidzieć. A polityka narodowa, nacjonalistyczna, musi już zaczynać zbierać zwolenników, mimo, że nie wszyscy są świadomi politycznie.
    A więc, myśląc racjonalnie, postawa zdecydowanego i publicznego zanegowania wszystkiego, co wiąże się nie tyle z instytucją KRK, a raczej z deklarowanym wyznaniem, dałaby dzisiaj łatwy do przewidzenia rezultat: zostalibyśmy sami ze swoim narodowym sztandarem.

    To, co powoduje, że WPS politycznie stoi w miejscu, to brak funduszy, a to z kolei przekłada się na brak mediów.

    RN, o którym Pan wspomniał, nie odegra żadnej politycznej roli, ponieważ nie posiada i nie będzie posiadał politycznego programu rozwoju kraju, co wyjdzie bardzo szybko. Podejrzewam, że tworzące RN spec.służby żydo-systemu na razie nie mają nawet koncepcji, to wszystko są działania doraźne obliczone jedynie na kanalizowanie społecznego niezadowolenia, tak jak „Oburzeni”, „Zmieleni”, itp. twory.

    Polubienie

  15. Szanowny Panie Dariuszu, sądzę, że źle, że ta dyskusja odbywa się na forum publicznym, a nie mailowo. Rozumiemy się, jak mi się wydaje, dobrze jeśli chodzi o wyzwania stojące przed (nieuformowanym jeszcze!!!) narodem polskim i jego problemy.

    Odnoszę wrażenie, że nie zrozumieliśmy się.Otóż, uważam, że błędem byłoby zniechęcanie do polityki narodowej (do nacjonalizmu) większości Polaków, którzy uważają siebie za katolików.

    Nie na tym polega wyzwanie, które stoi przed prawdziwymi narodowcami/nacjonalistami. Nie chodzi o to, by którykolwiek Polak mógł się poczuć wykluczony ruchu narodowego bądź idei narodowej, bo idea narodowa nie może odrzucać żadnego etnicznego Polaka (a to ma miejsce w lansowanej przez „narodowych” młodzieńców wersji »”nacjonalizmu” katolickiego«). Mamy problem z asymilantami na różnych etapach polonizacji – i problem z nieasymilującymi się mniejszościami, które chcą udawać Polaków w celu manipulowania polską polityką w sposób faworyzujący ich diasporę. Ale to dygresja na marginesie etnicznego kryterium polskości. Jest oczywiste, że czyjeś wyznanie nie powinno być przeciwwskazaniem do członkostwa w ruchu narodowym, o ile osoba aspirująca do poglądów narodowych rozumie prymat polskiego interesu narodowego w polityce i gospodarce oraz całkowity indyferentyzm światopoglądowy w polityce państwa narodowego i narodowej myśli polityczno-społeczno-gospodarczej. Kwestie etyki narodowej, tak angażujące katolików, zamierzających zająć uprzywilejowaną pozycję w ruchu narodowym, jako „szafarze kręgosłupa etycznego” (bo nie o solidny „fundament etyczny” im chodzi, tylko o to, by zdobyć władzę w ruchu – władzę opartą o monopol na tworzenie ideologii, o wyprowadzanie jej z ich kanonu; dlatego konieczne jest oparcie się o kanon szerszy, którego inne etyki są przypadkami szczególnymi – nie ma [akceptowalnej społecznie] religii, której szczegółowe zalecenia moralne stałyby w konflikcie z kantowskim imperatywem moralnym) można łatwo zamknąć korzystając z ww. kantowskiego imperatywu kategorycznego, z którego można wywieść całą etykę, także – chrześcijańską.

    Napisał Pan:

    No to bądźmy racjonalni. Naród polski ma w 90-95% dość polityki KRK (…)

    To fakt, że społeczeństwo boleśnie odczuło tę politykę na własnej skórze. Problem jednak w tym, że niewielu zdaje sobie sprawę, że jest to polityka (ogólnie: globalizacji, likwidacji państw narodowych i depopulacji), którą realizuje i popiera m.in. KRK.

    Chodziło mi raczej o to, że budowaniem „katolickiej Polski” na modłę ZChN czy LPR zainteresowana jest maksimum 10-cio procentowa mniejszość Polaków. Bo osoby nie popierające tych partii (a obecnie – nie popierające „Błękitnej Polski” itp.) nie poparły programów tych partii, być może nawet nie kierując się kryterium oceny działań KRK po 1989 r.

    Ilu Polaków przyznających się do katolicyzmu jest w stanie przyjąć do wiadomości, że wyznaje szkodliwą dla siebie i własnego państwa żydowską religię stworzoną dla nie-Żydów i poddaje się negatywnej polityce KRK?

    Trudno mi powiedzieć, czy katolicyzm per se jest religią szkodliwą. Sądzę, że wiara Polaków jest wykorzystywana przeciw ich interesom narodowym nie dlatego, że jest to wiara zła per se, tylko dlatego, że ci, którzy wykorzystują polskojęzycznych katolików jako polityczne mięso armatnie są wrogami narodu polskiego. Ratunkiem nie jest jednak usunięcie wrogów narodu polskiego z KRK. Lekarstwo jest tylko jedno – w sprawach narodowych czła dyskusja toczy się na racjonalne argumenty, a nie – opiera o przekonania religijne i pozwala na forsowanie dogmatów w życiu politycznym narodu. Przy takim postawieniu sprawy manipulatorzy uczuciami religijnymi prędko staną się bezradni, bo ich jedyną bronią jest wyłączanie racjonalnego myślenia ofiar przy użyciu szantażu religijnego. Jeśli komuś w jego prywatnych decyzjach jego religia (np. katolicyzm) nie pozwoli skrzywdzić innego Polaka, to bardzo dobrze, nie można mieć nic przeciw takiej religii. Jeśli natomiast czyjaś religia każe mordować rytualnie Polaków bądź ich krzywdzić to jest to religia stricte szkodliwa i państwo narodowe powinno ją zwalczyć.

    Dlatego, nie mamy (my WPS) zamiaru akcentowania naszego sprzeciwu wobec nie tyle instytucji KRK, co wobec religii katolickiej jako takiej.

    Od początku piszę wyłącznie o rozdziale życia politycznego narodu polskiego od religii i uniemożliwieniu zawłaszczania idei narodowej przez fanatyków jednego wyznania. Każdy Polak, który potrafi traktować przestrzeń polityczną jako dobro wspólne całego narodu, a nie – arenę konfrontacji wyznawców różnych religii, na której jego religia ma zdobyć supremację, jest o niebo bliżej do idei narodowej niż ci wojujący fanatycy. To fanatycy są zakałą, chorobą polskiej przestrzeni politycznej i niszczycielami polskiej myśli narodowej, a nie – wyznawcy dowolnej religii, potrafiący uznać w przestrzeni politycznej i ekonomicznej prymat interesu narodowego nad interesami ich grupy wyznaniowej.

    Moglibyśmy wymieniać różne postulaty odnośnie tego w co i jak powinni Polacy wierzyć, jakie regulacje powinny objąć wszelkie wspólnoty wyznaniowe, ale to są sprawy drugorzędne (i moim zdaniem – nie warto się nimi zajmować) w stosunku do kwestii „resekularyzacji” polskiego nacjonalizmu, oczyszczenia myśli Dmowskiego i Balickiego z „dorobku intelektualnego”, który tą myśl na tyle sparaliżował i uczynił dysfunkcjonalną politycznie, że można mówić nawet o jej zniszczeniu.

    A więc, myśląc racjonalnie, postawa zdecydowanego i publicznego zanegowania wszystkiego, co wiąże się nie tyle z instytucją KRK, a raczej z deklarowanym wyznaniem, dałaby dzisiaj łatwy do przewidzenia rezultat: zostalibyśmy sami ze swoim narodowym sztandarem.

    Być może czegoś nie rozumiem, ale moim zdaniem nie chodzi o zanegowanie puliczne czegokolwiek. Chodzi raczej o otwarcie polskiego nacjonalizmu, o odkłamanie go, o powiedzenie Polakom: „Polska myśl nacjonalistyczna nie jest obszarem, w którym ktokolwiek ma prawo forsować swoje przekonania religijne jako obowiązujący kogokolwiek wzorzec polskości, polska myśl nacjonalistyczna to myśl świecka, zorientowana na rozwiązywanie świeckich wyzwań politycznych, ekonomicznych i demograficznych, przed którymi staje naród polski – rozwiązywania tych problemów w oparciu o racjonalne planowanie na wszystkich szczeblach organizacji społecznej i gospodarczej oraz skoordynowane współdziałanie wszystkich Polaków na gruncie wspólnoty etnicznej, a nie – wspólnoty wyznaniowej, ponieważ wszelkie wspólnoty wyznaniowe są jedynie cząstkami szerszej wspólnoty etnicznej narodu polskiego.”

    To, co powoduje, że WPS politycznie stoi w miejscu, to brak funduszy, a to z kolei przekłada się na brak mediów.

    Trochę też mentalność utrudniająca tworzenie koalicji nawet tam, gdzie poglądy są dość zbieżne. Nie wiem, czy dałoby się nawiązać współpracę z OWP, Engelgardem, Rękasem, niektórymi osobami pisującymi na Neon24, może nawet mocno zapomnianym Tejkowskim, ale jestem niemal pewien, że żadne takie próby nie miały miejsca. Póki nie powstanie szerszy front, dysponujący odpowiednim zapleczem intelektualnym, nie da się stworzyć autentycznego Polskiego Ruchu Narodowego.

    RN, o którym Pan wspomniał, nie odegra żadnej politycznej roli, ponieważ nie posiada i nie będzie posiadał politycznego programu rozwoju kraju, co wyjdzie bardzo szybko. Podejrzewam, że tworzące RN spec.służby żydo-systemu na razie nie mają nawet koncepcji, to wszystko są działania doraźne obliczone jedynie na kanalizowanie społecznego niezadowolenia, tak jak “Oburzeni”, “Zmieleni”, itp. twory.

    Tak, ale ten Ruch „Narodowy” ma niestety dużą siłę przebicia medialnego, dzięki imprezie pt. Marsz Niepodległości. Dzięki temu jest w stanie skutecznie mieszać młodym, zdezorientowanym Polakom w głowach. Dyskusja wewnątrz środowisk narodowych i „narodowych” została skutecznie utrudniona odkąd zniknęło forum narodowiec.com.pl (kiedy ono istniało dyskusja była mocno utrudniana przez cenzorów, ale przynajmniej istniało jakieś forum publiczne). Może udałoby się odtworzyć takie forum, stworzyć jakiś „polski Piemont nacjonalistów” i go odpowiednio rozreklamować (to powinno być w formie forum na phpBB)?
    Może WPS powinien zacząć się pojawiać także w takich miejscach jak prawica.net, salon24, czy PiSożydowski serwis niepoprawni.pl (mnie i wiele innych osób stamtąd wywalili za „myślozbrodnie” typu zarzucanie „solidurniom”, którzy twierdzą, że już w 1980 „walczyli o niepodległość”, że o żadnej niepodległości być wtedy mowy nie mogło, więc niepotrzebnie zwodzili robotników i ryzykowali rozlewem cudzej [robotników] krwi)? Może jakaś forma autoreklamy, dyskusji i agitacji powinna się pojawić np. na stronie wolna-polska.pl?
    Są liczne środowiska, które nie kupiły „kończenia solidarnościowej rewolucji”, zapowiadanej przez liderów RN – ani reszty ich przekazu. Te środowiska należy zacząć konsolidować jak najszybciej, by osiągnąć odpowiednią silę przebicia w sieci. Jak dotąd każdy wojuje na własną rękę z nędznym skutkiem, nie ma w tych działaniach efetu synergii, nie ma dostatecznej częstości/regularności pojawiania się pewnych tekstów krytycznych w sieci, by „łapać” potencjalnych zwolenników (osoby, które zgodziłyby się z punktem widzenia WPS, gdyby kiedykolwiek się z nim zetknęły).

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s