Żydo-system III RP = bezrobocie i wymuszona emigracja młodych Polaków


Poniżej: bandzior, który stwierdził: „Polacy nie muszą żyć z własności, mogą żyć z pracy” dba dzisiaj o fundusze jew-ropejskie wyjęte z kieszeni Europejczyków

z13372296K,Janusz-Lewandowski                                               Janusz Lewandowski – komisarz jew-ropejskiej unii.

Do dzisiaj nie rozliczony z korupcyjnych afer przy prywatyzacji – czytaj kradzieży -, polskiego majątku narodowego.

       Ale w koło jest wesoło – gra żydo-klezmer – (nomen omen) – band

1234064_586711734726908_1973414987_n

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Żydo-system III RP = bezrobocie i wymuszona emigracja młodych Polaków

  1. Problemy mają Niemcy z emigracją swoich lekarzy do Szwajcarii i Austrii.
    Jak mówią to znaczy,że zaczną przeciwdziałać tej patologii.

    Polubienie

    • prof. dr hab Mieczysław Kabaj: W Polsce jest totolotkowy rynek pracy

      W Polsce brakuje 2 milionów miejsc pracy, żeby rynek pracy funkcjonował normalnie. Jeżeli rząd, parlament, władze lokalne nie postawią sobie w najbliższych pięciu latach jako strategicznego celu utworzenie 2 mln miejsc pracy, to czeka nas kolejna, duża fala emigracji. Z prof. Mieczysławem Kabajem, ekspertem rynku pracy, rozmawia Joanna Leszczyńska.

      W kwietniu bezrobocie w Polsce spadło z 14,3 procent do 14 procent, głównie dlatego, że zaczęły się prace sezonowe. Ale w porównaniu z kwietniem minionego roku, stopa bezrobocia jest wyższa o 1,1 procent.

      Ta stopa nie oddaje prawdy o bezrobociu. Chociażby dlatego, że nie wlicza się w nią 350 tysięcy ludzi, którzy pracują w niepełnym wymiarze pracy, a chcieliby w pełnym, lecz nie ma ofert.
      Powiem szczerze, że dla bezrobotnego tzw. stopa bezrobocia rejestrowanego to czysta abstrakcja. Tak samo jak stopa bezrobocia, liczona według unijnej definicji bezrobocia, według której bezrobocie wynosi u nas 10,6 procent.

      To już brzmi lepiej…
      Ale według tej metody bezrobotny to człowiek, który nie przepracował jednej godziny w tygodniu, a pracujący to ten, kto przepracował przynajmniej jedną godziną w tygodniu. Co to jest ta jedna godzina w tygodniu! Dlatego ta stopa bezrobocia, tak liczona, jest niższa niż stopa rejestrowanego bezrobocia.

      Dlaczego?
      Bezrobotny, przychodząc do urzędu pracy, patrzy na tablicę i chce wiedzieć, ile jest aktualnie miejsc pracy i czy któreś mu odpowiada. Jeżeli na jedną ofertę pracy jest dwóch, trzech, pięciu bezrobotnych, to jeszcze mieści się w granicach jego wyobraźni. Ale w Polsce aktualnie mamy średnio około 54 bezrobotnych na jedną ofertę pracy. Są takie powiaty, gdzie jest dwustu, trzystu, a nawet czterystu bezrobotnych na jedną ofertę pracy! Poza tym są to oferty bardzo ubogie. 80 procent to płace minimalne: 1600 złotych brutto. Czasami 90 procent to oferty na czas określony: na miesiąc, dwa, trzy.

      I to jest prawda o bezrobociu?
      Tak, oczywiście, nie wszystkie oferty pracy trafiają do urzędów. Na całym rynku pracy, według badań GUS-u, dotyczących popytu na pracę, w ubiegłym roku było 33 bezrobotnych na jedną ofertę pracy. Ta liczba też przekracza wyobraźnię człowieka. To nie jest normalny rynek pracy, ale totolotkowy.

      Pracodawcy prywatni z Lewiatana chcą, by bezrobotny, który odmówi pierwszej oferty, był wykreślony na 9 miesięcy z rejestru bezrobotnych i stracił dostęp do bezpłatnej służby zdrowia. To rozsądny pomysł?
      Bezsensowny, właśnie dlatego, że tych ofert jest w wielu urzędach bardzo mało. To są drakońskie metody dyscyplinowania bezrobotnych. W Europie coś podobnego jest absolutnie niespotykane. Problemu bezrobocia nie rozwiąże się za pomocą biurokratycznych, administracyjnych metod. Na szczęście, ministerstwo się wycofało z tego.

      Ale są ludzie, rejestrujący się tylko po to, by korzystać z bezpłatnej służby zdrowia…
      Część bezrobotnych, ilu, nikt tego nie potrafi wyliczyć, przychodzi tylko po ubezpieczenie zdrowotne. Od dawna postuluję, by ubezpieczenia bezrobotnych wyprowadzić poza urzędy pracy. Niestety, dyrektorzy urzędów pracy mają skrzywienie zawodowe, jeżeli narzekają, że bezrobotny nie chce podjąć pracy. Niech powiedzą, ile i jakich mają ofert. Jeżeli chcę zweryfikować, czy ktoś naprawdę przychodzi do urzędu po pracę, czy po ubezpieczenie, to ja mu muszę zaoferować godziwą pracę. Ale tego urzędy pracy nie mogą zrobić.

      Bo nie potrafią?
      Nie, po prostu w Polsce jest globalny deficyt miejsc pracy. W ubiegłym roku robiłem ekspertyzę dla Sejmu i wyliczyłem, że brakuje 2 milionów miejsc pracy, żeby rynek pracy funkcjonował normalnie. Jeżeli rząd, parlament, władze lokalne nie postawią sobie w najbliższych pięciu latach jako strategicznego celu utworzenie w Polsce 2 mln miejsc pracy, to czeka nas kolejna, duża fala emigracji.

      Rozmawiała Joanna Leszczyńska
      za: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/892410,mieczyslaw-kabaj-w-polsce-jest-totolotkowy-rynek-pracy,id,t.html?cookie=1#czytaj_dalej

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s