Narodowcy wszystkich krajów…łączcie się!


„Nationalistes de tous les pays, unissez-vous!” Tak brzmi wezwanie Marine Le Pen, liderki FN, która chce zjednoczyć wszystkich narodowców Europy w wyborach do PE wiosną 2014.

W przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego nacjonaliści mają wystąpić zwartym frontem – zakładają właśnie zjednoczenie „Przymierze europejskie na rzecz wolności”. Większość obserwatorów jest zdania, że póki co ten blok nie wywrze jeszcze istotnego wpływu na aktualny układ sił politycznych w Europie.

O utworzeniu Przymierza dziennikarzy poinformowała w ubiegłym tygodniu przywódczyni francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Priorytety bloku sformułowała ona w sposób następujący: „Z historycznego punktu widzenia jest to powrót do narodowości, do pojęcia Ojczyzny. Imperium europejskie w jego aktualnej postaci jest imperium antydemokratycznym. Jego osiągnięcia gospodarcze i społeczne są znikome. Nasze narody o wiele lepiej żyły przed tymi i potrafią żyć o wiele lepiej w przyszłości, jeśli będą pracować ramię w ramię, lecz w warunkach wolności, po odzyskaniu przez każdy naród jego suwerenności, czyli wolności decydowania o własnych losach”. Ciekawe jest to, że w swym przemówieniu Le Pen położyła naciski na eurosceptycyzm. Poparcie dla nacjonalizmów w Europie narasta bowiem jednocześnie z eurosceptycyzmem. Jedna z najważniejszych przyczyn to wzrost bezrobocia. Europa z wielkim trudem adaptuje się do globalizacji. To dużo bardziej bolesny proces niż zakładano. A przy tym europejskie instytucje okazały się niezbyt dobrze przystosowane do rozwiązania nowych zadań, które stoją przed nimi w związku z globalizacją i konkurencją, jaka z niej wynika.

Raczej należy więc mówić w większej mierze o eurosceptycyźmie, niż o nacjonalizmie jako takim. Bo właśnie ten aspekt jednoczy wielu prawicowych polityków z różnych krajów europejskich.  Nacjonalizmy są bowiem niemal z zasady samotne, a po sąsiedzku często historycznie względem siebie wrogie i z samych nacjonalizmów żadnego trwałego zjednoczenia ani przymierza wykuć by się nie dało, natomiast z eurosceptycyzmu i owszem.  O ile prawie każdy naród w UE ma swój własny nacjonalizm, to dopiero eurosceptycyzm jest tym, co w tym przypadku je jednoczy i może stać się gruntem dla utworzenia przymierza.

Nadzieje Marine Le Pen nie są aż tak nierealne, jak życzyłby sobie obecny polityczny establishment Starego Świata. Popularność europejskich nacjonalizmów wzrasta. Już teraz można mówić o tym, że z mających niewielki wpływ przemieniają się w elektoralnie ważne siły, zdolne do przemiany kontynentalnego krajobrazu politycznego. Widzimy, że w Grecji jak na drożdżach wyrosła partia „Złoty świt”. Główną przyczyną były trudne warunki, zaistniałe w rezultacie długotrwałego kryzysu. Prawicowe nastroje gwałtownie wzrosły i doprowadziły do władzy narodowych polityków na Węgrzech. Ale jeśli mowa o Niemczech, to tam na odwrót, odnotowuje się spadek takiego elektoratu. Jednocześnie jednak eksperci prawie wszędzie zauważają radykalizację nastrojów nacjonalistycznych.

U siebie w kraju Marine Le Pen też staje się coraz bardziej popularna. Według najnowszych danych, jedna trzecia Francuzów jest zdania, że powinna ona odgrywać bardziej doniosłą rolę w życiu politycznym kraju. Niedawno o swych sympatiach wobec Frontu Narodowego powiedział nawet Alain Delon. Podobne tendencje, chociaż zwykle mniej dobitnie wyrażane, zauważa się  również w innych krajach europejskich. Prawie wszędzie  nurt narodowy wyraźnie poprawia swoje notowania. Nie można jeszcze powiedzieć, że nacjonaliści potrafią gdzieś przejąć władzę. Jednak ich udział w procesie politycznym staje się coraz bardziej istotny i zauważalny.

W gromadzeniu punktów politycznych eurosceptycznej i narodowej opozycji sprzyjają problemy gospodarcze nurtujące Unię Europejską. W pierwszej kolejności jest to niezadowolenie z sytuacji związanej z migrantami. Ale częściowo jest to także wynik przeciwstawiania idei państwa narodowego i jego suwerenności tej polityce, jaką narzuca i realizuje Bruksela, oraz wobec tego wizerunku, jaki posiada Unia Europejska, powszechnie postrzegana jako biurokratyczna i  niedemokratyczna metawładza, usiłująca regulować wszystko i ingerująca w problemy,  w których, zwłaszcza zdaniem partii nacjonalistycznych, nie powinna odgrywać żadnej roli.

Z tym, że Unia Europejska jest nieuleczalnie chora zgodni są wszyscy i na południu i na północy kontynentu. Radykalizacja Europy oznacza powrotny ruch wahadła nastrojów publicznych i w tym sensie jest to w pełni zrozumiałe. Idea wspólnej i niepodzielnej Europy bez granic upada. Ale trudno raczej uznawać, że winna temu jest wyłącznie globalizacja i jej skutki w postaci nielegalnej migracji i bezrobocia. Jak zdaje się wielu ekspertom, problem tkwi w błędzie systemowym ojców-założycieli Unii Europejskiej, którzy spróbowali połączyć w jedną całość cywilizacje i gospodarki, znajdujące się na różnych etapach swojego rozwoju, albo nawet zmierzające w różnych kierunkach. Aby rozwiązać tę kwestię raz na zawsze, narodowcy proponują powrócić do formuły państw narodowych. W każdym razie, Marine Le Pen wierzy w nieuchronność złego losu Unii Europejskiej. A wiosną na wyborach do Parlamentu Europejskiego zamierza zademonstrować Brukseli, że jej wiarę podziela co najmniej jedna czwarta ludności Europy.

Wszystko to, co zostało powiedziane, wcale nie oznacza, że w przyszłym składzie Parlamentu Europejskiego nacjonaliści zaczną odgrywać większą rolę niż w obecnym. Europa nie stacza się bynajmniej w kierunku faszyzmu, jak alarmuje tęczowe lewactwo. Wyborcy oddają swoje głosy na znak protestu, ponieważ są niezadowoleni i nie widzą alternatywy. Istnieje wszelakoż i taki mechanizm: partie dominujące – centrystowskie – w warunkach nasilenia poparcia dla radykałów w pełni okazują się zdolne do sformowania pewnego „kordonu sanitarnego”. Czyli jeśli nacjonaliści i prawica naprawdę stają się poważniejszą siłą, to się okazuje, że różnice między centrum prawicowym a lewicowym, które zazwyczaj decydują w kwestii władzy, nie mają takiego wielkiego znaczenia. Potrafią one pracować razem, by nie dopuścić do przejęcia władzy przez radykałów.

Prognozy co do wyników nacjonalistów w walce o miejsca w Parlamencie Europejskim muszą brać pod w uwagę jeszcze jeden czynnik. Wyborów do tej struktury wielu Europejczyków nie traktuje poważnie, zakładają oni bowiem, że nie jest ona związana w sposób bezpośredni z życiem ich krajów. Dlatego gotowi oni są w ich trakcie do poparcia także dla tych polityków, na których wcale nie głosowaliby w wyborach krajowych. Jak łatwo się domyśleć, taka postawa jest na rękę radykałom zarówno o orientacji prawicowej, jak i lewicowej.

W nadchodzących wyborach wynik narodowców z różnych krajów będzie zależeć od szeregu czynników: od głębokości kryzysu w poszczególnych państwach, od obciążenia migracyjnego, od tego, na ile silne w tym czy innym państwie są tradycje tolerancji. Wszystko to bardzo poważnie wpłynie na poziom popularności idei narodowej.

Jednocześnie, jakby niezależnie od tego, i to w różnych nurtach obserwujemy odwrót od neoliberalnej triady „wartości demokratycznych” (poprawność polityczna, tolerancja i multikulturalizm) ku ideom narodowej tożsamości i suwerenności. Ten ruch dopiero nabiera tempa. Przede wszystkim, ma on za zadanie przełamać kolosalną inercję poprzednich dziesięcioleci. Jednak wielu ekspertów uważa, że Europa ostatecznie schodzi z tej trajektorii, po której poruszała się od końca lat 60-ych minionego wieku. Niektórzy mówią już  o kryzysie idei, a nawet o ideowej rewolucji.

Najprawdopodobniej obecny ukłon  Europy w prawo, a także w stronę idei narodowej (a to nie to samo!) jest nieuchronny na danym etapie rozwoju historycznego. To jest swego rodzaju obronny mechanizm społeczny, który włączył się, gdy krótkowzroczna polityka Brukseli doprowadziła Europę do stanu, przypominającego Imperium Rzymskie z czasów jego upadku.

za: http://jeznach.neon24.pl/post/101013,narodowcy-wszystkich-krajow

Reklamy

10 uwag do wpisu “Narodowcy wszystkich krajów…łączcie się!

  1. Francuski Front Narodowy wygrywa w wyborach kantonalnych i ogłasza się „pierwszą partią Francji”. Marine Le Pen zmierza po władzę?

    Odkąd w niedzielę skrajnie prawicowy Front Narodowy odniósł zwycięstwo w wyborach kantonalnych i ogłosił się „pierwszą partią Francji”, nie milknie debata o rosnącej popularności tej formacji, która niepokoi socjalistów, centroprawicę i media.

    FN, któremu przewodzi Marine Le Pen, zagroził też procesami tym mediom, które będą go nadal nazywać skrajną prawicą. „Le Nouvel Observateur” przyjął wyzwanie i przypomniał w poniedziałek, że FN to całkiem skrajna prawica, skoro tylko „kilka mikroskopijnych ugrupowań” jest na prawo od niej. Dyrektor tygodnika Laurent Joffrin napisał, że liczy na spotkanie w sądzie.

    Zwycięstwo wyborcze FN jest na razie symboliczne, bo odniesione w pierwszej turze, przy absencji sięgającej niemal 70 proc., a i to w kantonalnych wyborach uzupełniających w miasteczku Brignoles (południowy wschód). Ale 40 proc. głosów oddanych na krytykujący wspólną Europę Front sprawiło, że „Brignoles stało się epicentrum francuskiej polityki” – podała telewizja France 24.

    Od poniedziałku prezydent, premier, liderzy centroprawicowej opozycji, media i politolodzy komentują „przebicie się skrajnej prawicy” do głównego nurtu polityki.

    Siła Marine Le Pen polega na umiejętności wygrywania wielu frustracji Francuzów naraz i łączenia raczej sprzecznych postulatów w populistyczne hasła wyborcze

    – wyjaśnia profesor politologii z Instytutu Nauk Politycznych w Grenoble Christophe Bouillaud.

    Wielu Francuzów – zwłaszcza mniej wykształconych – wini za swe problemy globalizację i integrację europejską, innych martwi głównie bezrobocie, jeszcze inni potępiają liberalny kapitalizm, albo złości ich tolerancyjne, permisywne społeczeństwo.

    Tylko FN jest w stanie dokonać syntezy tych złości

    – mówi publicysta Jean-Francois Kahn w rozmowie z portalem Atlantico.fr.

    Większość Francuzów ma w sobie zarazem coś z reakcjonisty i socjalisty. Wielka siła, ale i osobliwość Marine Le Pen polega na tym, że umie się zwracać do tych obydwu aspektów

    – tłumaczy dalej Kahn.

    FN to partia, która gra na niechęci do imigrantów z Maghrebu, na obawach przed rosnącą przestępczością, na frustracji granicami otwartymi dla pracowników z innych krajów UE i lęku przed wolnorynkową gospodarką.

    Laurent Pinsolle, autor politycznego blogu Gaulliste Libre uznaje, że popularność FN to wyraz rozczarowania partiami głównego nurtu.

    Francuzi mają dość tych polityków (…), którzy nie potrafią zamknąć granic przed Romami lub pracownikami z Europy Wschodniej, którzy stanowią nieuczciwą konkurencję

    – mówi Pinsolle, reprezentujący partię Debout la Republique (Powstań Republiko), niemal równie krytyczną wobec otwarcia rynku pracy we Francji jak FN.

    Front został utworzony przez liderów ugrupowania Ordre Nouveau (fr. Nowy Porządek), które na przełomie lat 60. i 70. było najważniejszą formacją neofaszystowską we Francji. Pierwszym przywódcą FN był Jean-Marie Le Pen, ojciec Marine. Partia opublikowała w 1973 roku swój program w manifeście pt. „Bronić Francuzów”. Front definiował się w nim jako ruch „antykapitalistyczny, antyliberalny i antymarksistowski”.

    Odkąd ogłosił się „pierwszą partią Francji”, tak zwani „tenorzy” głównych partii wydają się bardzo zaniepokojeni. Christian Jacob z UMP nazywa wypowiedzi członków FN „idiotyzmami”. Rzecznik socjalistycznych deputowanych Thierry Mandon powiedział, że FR „jest nie tylko skrajną prawicą”, ale też „partią narodowo-faszystowską”.

    UMP, PS i ugrupowania lewicowe oskarżają się nawzajem o to, że tworzą idealne warunki do rozkwitu Frontu. Były premier i jeden z przywódców UMP, ubiegający się o nominację centroprawicy w wyborach prezydenckich w 2017 roku Francois Fillon ganiony jest za oczywiste umizgi do FN.

    Rząd jest oskarżany o brak postępów w walce z bezrobociem i stagnacją gospodarczą, a UMP niemal skompromitowała się sporami o wynik wewnętrznych wyborów, co marginalizuje jedną z najpotężniejszych niegdyś francuskich partii.

    To okres żniw dla przywódczyni Frontu Narodowego, która łakomie oczekuje nadchodzących wyborów: do samorządów w marcu przyszłego roku (…), a zwłaszcza do Parlamentu Europejskiego, w których Le Pen ma szansę wyprzedzić listy wyborcze socjalistów i UMP

    – prognozuje „Le Figaro”.

    Lewica oskarża popularnego socjalistycznego ministra spraw wewnętrznych Manuela Vallsa o to, że jego wypowiedzi o Romach podkręcają antyimigranckie nastroje, które kapitalizuje FN. Inni nazywają Vallsa „bronią socjalistów przeciw Frontowi” – pisze „Le Point”. Rząd ma nadzieję, że jego twarda „republikańska” retoryka może odebrać Frontowi głosy wyborców, których głównym zmartwieniem jest przestępczość i brak poczucia bezpieczeństwa. Sam Valls powiedział o sobie w wywiadzie dla „Le Parisien”, że jest „zaporą przeciw członkom Frontu”.

    Prezydent Francois Hollande zareagował we wtorek na sukces prawicy, mówiąc, że „rozumie klimat pesymizmu, a często też złość i frustrację” Francuzów wywołane kryzysem. Premier Jean-Marc Ayrault powiedział w środę, że trzeba podjąć walkę z Frontem Narodowym na idee.

    Na wiosnę „Economist” przedstawił kondycję Francji w tak ciemnych barwach, że przy okazji zapowiedział, iż stagnacja, bezrobocie i niepopularne reformy przełożą się na wzrost popularności Frontu Narodowego.

    Nawet przed niedzielnym sukcesem wyborczym, na początku października po raz pierwszy w sondażach dziennika „Le Figaro” szefowa FN Marine Le Pen znalazła się na trzecim miejscu wraz z czołowymi politykami centroprawicowej UMP.

    lw, PAP

    za:http://wpolityce.pl/wydarzenia/64360-francuski-front-narodowy-wygrywa-w-wyborach-kantonalnych-i-oglasza-sie-pierwsza-partia-francji-marine-le-pen-zmierza-po-wladze

    Polubienie

  2. Kim są nowi sojusznicy Frontu Narodowego?
    Posted on Październik 29, 2013

    heinz-stracheUbiegłotygodniowe doniesienia o tworzeniu nowej grupy w Parlamencie Europejskim, której podstawą ma być francuski Front Narodowy (Front National), obiły się echem wśród wszystkich świadomych nacjonalistów z Europy. Szefowa FN Marine Le Pen, zapowiedziała współpracę ze Szwedzkimi Demokratami (Sverigedemokraterna), Interesem Flamandzkim (Vlaams Belang), Wolnościową Partią Austrii (Freiheitliche Partei Österreichs), a rozmowy prowadzone są również z holenderską Partią Wolności (Partij voor de Vrijheid). Równocześnie Le Pen odcięła się od radykalnego Europejskiego Sojuszu Ruchów Narodowych (Alliance of European National Movements), nazywając tworzące go partie “ekstremistycznymi i neonazistowskimi”. To najprawdopodobniej zapowiedź liberalizacji polityki samych Francuzów, bowiem jej główni partnerzy z pozycji stricte nacjonalistycznych, już kilka lat temu “przeprosili się” z niektórymi elementami politycznej poprawności. W niniejszym artykule przyjrzymy się nowym partnerom Frontu.

    Austriacka Partia Wolnościowa

    Poza Frontem Narodowym, największą częścią składową nowej eurogrupy ma być Wolnościowa Partia Austrii. Jest ona kojarzona przede wszystkim z postacią Jörga Haidera, który wprowadził FPÖ na polityczne salony zdobywając 26,9% poparcia w wyborach w 1999 roku. Po wejściu partii do koalicji rządowej z chadecką Austriacką Partią Ludową (Österreichische Volkspartei), państwo znalazło się w izolacji wewnątrz Unii Europejskiej. Sankcje Brukseli spowodowały, że ugrupowanie poszło wówczas na spore kompromisy, co nie podobało się ani dużej części jej działaczy, ani wyborców, a FPÖ w przyspieszonych wyborach w 2002 roku uzyskało już tylko 10% głosów. Korzenie partii sięgają jednak 1945 roku, gdy powstał Związek Niezależnych (Verband der Unabhängigen), skupiający zarówno narodowych liberałów jak i narodowych socjalistów, którzy opowiadali się za kulturową i polityczną jednością z Niemcami. Na bazie upadającego VdU w 1956 roku powstała FPÖ, a na jej czele stanął Anton Reinthalle, były minister w rządzie Arthura Seyss-Inquarta, powstałym po anschlussie Austrii do Niemiec. Ugrupowanie stawiało przede wszystkim na wolną przedsiębiorczość i ograniczenie roli państwa w gospodarce, a w 1979 roku zostało przyjęte do Międzynarodówki Liberalnej. W FPÖ działało jednak dalej radykalne skrzydło, sprzeciwiające się cichej współpracy z socjaldemokratami. Jej głos był coraz bardziej słyszalny w latach osiemdziesiątych za sprawą wspomnianego Haidera, będącego szefem młodzieżowej organizacji przypominającej narodowo-socjalistyczne struktury sprzed 1945 roku i mającego dobre kontakty z weteranami Waffen SS i austriackiego NSDAP. W 1986 roku Haider obalił Normana Stegera, lidera FPÖ określającego ugrupowanie jako “centrową partię liberalną”. Po tej zmianie ugrupowanie powoli przechodziło na pozycje narodowo-konserwatywne, a w 1993 roku jej liberalni działacze odeszli zakładając własną partię.

    Haider przesunął partię bardziej na prawo w sferze aksjologicznej i na lewo w gospodarczej. Nie ukrywał swoich związków z dawnymi członkami NSDAP, a w jednym z wywiadów powiedział wręcz, że gdyby FPÖ było kontynuatorką NSDAP, rządziłoby Austrią. Wolnościowcy zaczęli również mocno akcentować swoją niemieckość. Jednocześnie byli jedyną austriacką partią jednoznacznie opowiadającą się przeciwko lewicowym zmianom kulturowym, takim jak aborcja, eutanazja czy związki homoseksualne. Haider nie ukrywał również swojej niechęci do Izraela, a według relacji byłego agenta Mossadu z 2008 roku, był on z tego powodu śledzony przez izraelski wywiad. Krążyły również pogłoski o pieniądzach które ugrupowanie miało dostać od irackiego prezydenta Saddama Husajna, za lobbowanie na jego rzecz w europejskiej polityce. Po odejściu Haidera w 2005 roku i stworzeniu przez niego (co ciekawe) konserwatywno-liberalnego Sojusz na rzecz Przyszłości Austrii, władzę w FPÖ przejął technik dentystyczny Heinz-Christian Strache.

    Podobnie jak swój poprzednik, prowadzi on partyjną propagandę wokół własnej osoby, spychając w cień innych polityków FPÖ. Pod jego wodzą partia stara się jednak nie podejmować ideologicznych tematów, skupiając się na antyislamskim populizmie i hasłach państwa socjalnego. Austriacy nie używają określenia nacjonalizm, a także zmienił się ich pogląd na kryteria przynależności do narodu austriackiego, dlatego na wiecach partyjnych zaczęły pojawiać się osoby o odmiennym kolorze skóry od białego. FPÖ pierwszy raz w swojej historii “przyznaje się” zresztą do austriackości, porzucając retorykę o przynależności do niemieckiej wspólnoty kulturowej. Strache stara się również utrzymywać pozytywne relacje ze społecznością żydowską. W 2010 podpisał on “Deklarację Jerozolimską” uznając prawo Izraela do istnienia i obrony przed muzułmanami. Rok później na zaproszenie FPÖ do Wiednia wybrał się jeden z izraelskich wiceministrów reprezentujący partię Likud, który odpierał oskarżenia o wizytę u “neonazistowskiej partii” twierdząc, iż odwołuje się ona do “tradycji judeochrześcijańskiej” i broniła słynnego ataku żydowskich wojsk na Flotyllę Wolności niosącą pomoc dla Palestyny. FPÖ złagodziło też swój stosunek do imigrantów, bowiem odrzucając niepodległość Kosowa, ogłosiło się “przyjacielem Serbów” choć stanowią oni dużą grupę przybyszy do Austrii.

    Interes Flamandzki

    Podobną drogę w “ocieplaniu wizerunku” i rezygnacji z radykalniejszych elementów programu, ma za sobą Interes Flamandzki (Vlaams Belang). Wcześniej funkcjonował on jako założony 28 maja 1979 roku Blok Flamandzki (Vlaams Blok), który powstał na bazie koalicji wyborczej z 1978 roku, utworzonej przez narodowo-radykalną Flamandzką Unię Narodową i narodowo-liberalną Flamandzką Unię Ludową. Blok szybko stał się najradykalniejszym ugrupowaniem parlamentarnym w Belgii, domagającym się pełnej niezależności Flandrii, co w przypadku demonstracji poświęconych tej tematyce kończyło się wielokrotnie zamieszkami. Rosnące poparcie radykalnej partii niepokoiło innych uczestników sceny politycznej w Belgii, dlatego po 17% które Blok uzyskał w wyborach lokalnych w Antwerpii, partie od lewicy po centroprawicę podpisały porozumienie o “kordonie sanitarnym”, wykluczając jakąkolwiek możliwość dopuszczenia VB do władzy. W tym samym roku partia zdobyła też mandat w wyborach do Parlamentu Europejskiego, przystępując do Technicznej Grupy Europejskiej Prawicy, założonej przez francuski Front Narodowy i niemieckich Republikanów. Część działaczy Bloku oskarżyło zresztą kierownictwo partii na czele z Filipem Dewinterem o “leppenizm” objawiający się przesunięciem na dalszy plan postulatów flamandzkiej niepodległości, na rzecz kwestii imigracji i światopoglądu. W 1991 roku przywódcy VB ogłosili zresztą 70-punktowy program dotyczący imigracji, w którym domagali się zamknięcia granic Europy dla przybyszy spoza kontynentu, deportowanie cudzoziemców już mieszkających w Belgii czy stworzenie oddzielnych klas dla dzieci imigrantów. Blok zrezygnował z programu dążącego de facto do stworzenia jednokulturowego państwa w 2000 roku.

    Wówczas zaczęła się zresztą liberalizacja wizerunku i programu partii, co nie uratowało jej jednak przed karą nałożoną w 2004 roku. Według belgijskiego sądu, Blok w swoich programach wyborczych z lat dziewięćdziesiątych wzywał do dyskryminacji ludzi innego pochodzenia, przez wspomniane już 70 punktów czy wzywanie do wprowadzenia specjalnego podatku dla przedsiębiorców zatrudniających imigrantów. Część polityków VB miało również mieć na swoim koncie wypowiedzi o charakterze rasistowskim czy negującym przyjętą liczbę ofiar Holocaustu. Ukarane zostały trzy organizacje non-profit działające przy partii, zaś ona sama miała stracić finansowanie z budżetu oraz dostęp do telewizji. Działacze Bloku przemienili więc partię w Interes Flamandzki (Vlaams Belang), którą to nazwą posługuje się ona do dziś. Przywódcy Interesu sformułowali nowy program, który nie zawierał już radykalnych elementów, stanowiąc przede wszystkim zbiór frazesów dotyczących imigracji, islamu, obrony rodziny czy niezależności Flandrii. VB uznaje Izrael za swojego sojusznika w walce z islamem, dlatego partia dba o wyeliminowanie ze swoich szeregów wszystkich “antysemitów”, mogących zakłócić budowanie pozytywnych relacji ze społecznością żydowską. Jest ona bowiem szczególnie liczna w Antwerpii, będącej największym miastem w którym występuje duże poparcie dla Interesu. Jego politycy podobnie jak Austriacy podpisali “Deklarację Jerozolimską” i gościli w Izraelu na zaproszenie Instytutu Yad Vashem, a także gościli wspomnianego w części poświęconej FPO żydowskiego wiceministra obrony. Interes jest więc obecnie przede wszystkim populistyczną partią antyislamską, obwiniającą przedstawicieli tej grupy niemal o wszystkie niepowodzenia Belgii, jednak równocześnie nie podejmuje ona walki z negatywnymi trendami kulturowymi prowadzącymi do złej sytuacji demograficznej wśród Flamandów.

    Populizm i liberalizacja programu nie przynoszą jednak spodziewanych efektów, a wyborcy rozczarowani Interesem, przerzucają swoje głosy na Nowy Sojusz Flamandzki (Nieuw-Vlaamse Alliantie), którego politycy wydają się być obecnie bardziej rozsądni i konserwatywni, a także głośniej mówią o niepodległości Flandrii posuwając się nawet do palenia belgijskich flag. Lider N-VA Bart De Wever mówi wręcz wprost, że jest konserwatystą i nacjonalistą w czasie, gdy VB używa pojęcia “społecznego konserwatyzmu”. Interes w ostatnich wyborach do belgijskiego parlamentu w 2010 roku otrzymał 7,8% głosów przy 12% trzy lata wcześniej, tracąc przy tym ponad 200 tysięcy wyborców. Nie lepiej było w 2009 roku podczas elekcji do Parlamentu Flandrii, gdy VB otrzymało 15,3% głosów co było spadkiem o 9% w porównaniu do rekordowego 2004 roku, gdy partia startowała jeszcze jako Blok Flamandzki. O kryzysie VB świadczą wyniki wyborów komunalnych z zeszłego roku, gdzie partia uzyskała 8,9% głosów tracąc prawie 12,6% wyborców. Warto zauważyć, że w latach 2006-2012 VB startowało we wszystkich elekcjach razem z partią VLOTT (skrót oznacza Flamandzcy, Liberalni, Niezależni, Tolerancyjni i Transparentni), wzorowaną na holenderskiej Liście Pima Fortuyna, homoseksualisty który z pozycji liberalnych krytykował islam i imigrację.

    Szwedzcy Demokraci

    Kolejną partią mającą być podstawą nowej eurogrupy są Szwedzcy Demokraci (Sverigedemokraterna), którzy także przeszli drogę od radykalizmu do daleko idącej liberalizacji. SD powstało w lutym 1988 roku w wyniku porozumienia kilku radykalnych ugrupowań szwedzkiego nacjonalizmu. Ugrupowanie zaczęło zmieniać się w 1995 roku, po objęciu stanowiska przewodniczącego przez Mikaela Janssona, gdy przeszło na pozycję bardziej umiarkowanego nacjonalizmu inspirowanego francuskim Frontem Narodowym, niemieckimi Republikanami czy włoskim Sojuszem Narodowym. W 1996 roku członkom SD zabroniono przychodzenia w mundurach na zebrania partyjne, zaczęto pozbywać się przedstawicieli subkultury skinheadów, a także osoby przejawiające tendencje narodowosocjalistyczne, wśród których dominowali starsi działacze tworzący niegdyś partie wzorowane na niemieckim NSDAP. Stopniowa liberalizacja wizerunku i poglądów doprowadziła w 2001 roku do wyrzucenia części działaczy SD nazywanych “ekstremistami”, którzy postanowili założyć działające do dziś ugrupowanie Narodowych Demokratów (Nationaldemokraterna). Kolejnym krokiem do liberalizacji był wybór Jimmiego Åkessona na stanowisko przewodniczącego partii w 2005 roku.

    Dotychczasowy szef partyjnej młodzieżówki, zrobił wiele, aby w jak najmniejszym stopniu narażać się szalejącej w Szwecji politycznej poprawności, narzuconej przez lata wojny kulturowej prowadzonej przez tamtejszych socjaldemokratów. SD oczyściło się całkowicie z osób podejrzewanych o neonazizm czy przynależność do subkultur, a nawet zmieniło swoje logo. Płomień w narodowych barwach, znany symbol europejskich nacjonalistów z krajów zachodnich, zastąpił kwiat w kolorach Szwecji. Partia zaczęła też zmieniać swoje podejście do spraw światopoglądowych, skupiając się głównie na walce z islamem i imigracją. Ugrupowanie dystansowało się od “homofobicznych” wypowiedzi swoich członków, a kulminacją był artykuł lidera SD z listopada 2010 roku, w którym przeprosił wszystkich aktywistów LGBT za nietolerancyjne stanowisko niektórych partyjnych działaczy, podkreślając coraz większą liczbę osób homoseksualnych i biseksualnych wstępujących do SD. Åkesson wykorzystuje zresztą nadal argument o “nietolerancji” nie tylko do pozbywania się radykalnych działacz, lecz również do krytyki islamu mającego być zagrożeniem dla mniejszości seksualnych. Rok później najbliższy współpracownik Åkessona, będący jednocześnie największym orędownikiem ugładzania wizerunku partii czyli Mattias Karlsson, zapowiedział rezygnację z pojęcia nacjonalizm na rzecz “społecznego konserwatyzmu”. Ostatecznie w partyjnym programie znalazło się pojęcie nacjonalizmu, jednak nie jest to już etnonacjonalizm, ponieważ według nowych idei SD “Szwecję ma się w sercu”. Szwedzcy Demokraci rewidują też swój stosunek do imigrantów, domagając się obecnie nieznacznego ograniczenia w przyjmowaniu nowych przybyszy. W 2012 roku, gdy rząd szwedzkiej centroprawicy planował przyjęcie do kraju Somalijczyków, mających ogromne problemy z asymilacją z racji na dużo niższe IQ od Szwedów, SD domagało się jedynie większych nakładów na programy integracyjne. SD opowiada się również za utrzymaniem prawa aborcyjnego do 12 tygodnia ciąży.

    Szwedzcy Demokraci uznają się również za przyjaciół Izraela. Miesiąc temu sekretarz partii Björn Söder w niezbyt wyszukanym artykule napisał, iż “antysemityzm jest chorobą psychiczną” którą należy “wyleczyć”. Polityk domagał się również zwiększenia środków finansowych na ochronę synagog w Szwecji. To jedna z wielu podobnych wypowiedzi polityków SD, określających się mianem “najbardziej przyjaznej Żydom partii w Szwecji”. Stosunek do państwa Izrael jest powodem poważnych napięć między SD a jej młodzieżówką. Lider Szwedzkiej Młodzieży Demokratycznej Gustav Kasselstrand wielokrotnie podkreślał, że jego organizacja opowiada się za prawem palestyńczyków do niepodległości ich krajów, a także krytykował izraelskie osadnictwo na terenach okupowanych. Młodzieżówka SD nie rezygnuje również z “etnonacjonalizmu”, za co w ostatnim czasie została ostro upomniana przez liderów partii.

    Partia Wolności

    Marine Le Pen poinformowała również o swoich negocjacjach z holenderską Partią Wolności Geerta Wildersa. PVV różni się od pozostałych partnerów Frontu tym, iż nigdy nie była partią nacjonalistyczną, od samego początku odżegnując się od jakichkolwiek powiązań z tą ideologią. Ugrupowanie zostało założone przez wspomnianego Wildersa w lutym 2006 roku, po tym jak odszedł on z liberalnej Partii Ludowej na rzecz Wolności i Demokracji, ponieważ opowiedziała się ona za przystąpieniem Turcji do Unii Europejskiej. PVV od początku kontynuowało “tradycje” Listy Pima Fortuyna, znanego działacza homoseksualnego sprzeciwiającego się islamowi i nieubłagalnemu dla osób tej orientacji, prawu szariatu. Ugrupowanie odcina się więc od samego początku od etykietowania go jako “nacjonalistów” czy “skrajną prawicę”, co znajduje swoje potwierdzenie w partyjnym programie. Poza porównywaniem Koranu do “Mein Kampf” Adolfa Hitlera i antyislamskim populizmem, ugrupowanie oferuje m.in. zaostrzenie kar za dyskryminację osób bi- i homoseksualnych, zamknięcie szkół islamskich, konstytucyjną ochronę “dominującej judeochrześcijańskiej i humanistycznej kultury Holandii” czy wstrzymanie jakichkolwiek dotacji dla Palestyny i Palestyńczyków. Proizraelskie stanowisko Wildersa nie dziwi, gdy przyjrzy się jego życiorysowi. Po ukończeniu szkoły średniej odbył on podróż do Australii, a następnie do Izraela gdzie zatrudnił się w moshavie, czyli spółdzielni rolniczej przypominającej legendarne kibuce, a także pracował w kilku izraelskich firmach, ogłaszając się “prawdziwym przyjacielem Izraela”. Za część zarobionych pieniędzy wybrał się do krajów arabskich, jednak nie przypadły mu do gustu jako “niedemokratyczne”. Ogółem Wilders w ciągu ostatnich 25 lat odwiedził Izrael ponad czterdzieści razy, spotykając się w ostatnich latach przede wszystkim z przedstawicielami tamtejszej szowinistycznej prawicy. Co ciekawe, Wilders kilka lat temu stwierdził, iż nigdy nie chciałby, aby jego sojusznikami byli Le Pen czy Haider, zaś Marine Le Pen jeszcze dwa lata temu powiedziała, iż nie podziela opinii Wildersa jakoby muzułmanie nie byli kompatybilni z demokracją.

    Podsumowanie

    Front Narodowy był dotychczas inspiracją dla wszystkich nacjonalistów w Europie, całkowicie odpornych na zasady politycznej poprawności i wszelkie ideologiczne kompromisy. Jak widać po nowej drodze partii i jej sojusznikach w Europie, FN może podzielić los opisanych wyżej ugrupowań, które po odcięciu się od nacjonalizmu, przeszły na pozycję antyislamskiego populizmu skupionego tak naprawdę na obronie “wartości”, które doprowadziły do kulturowej degeneracji Europy Zachodniej. Jak pokazuje chociażby przykład Interesu Flamandzkiego, liberalizacja programu może prowadzić do spadku poparcia czyli skutku odwrotnego od zamierzonego przez przywódców partyjnych, oczekujących dobrych notowań w sondażach. Warto podkreślić, że wszystkie opisane wyżej partie poza miałkością programową (czy sprzeciw wobec islamu i Unii Europejskiej, wystarczy do odwrócenia negatywnych tendencji społecznych?), reprezentują całkowite wycofanie z pracy społecznej i walki kulturowej, na rzecz bieżącej oraz najczęściej krótkofalowej walki partyjnej. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku Ligi Polskich Rodzin z której w dłuższej perspektywie nie zostało właściwie nic, a obecne poglądy jej lidera Romana Giertycha, nawet w najmniejszym stopniu nie mają wiele wspólnego choćby z liberalnymi nurtami idei narodowej.

    za:https://nacjonalizm.wordpress.com/2013/10/29/kim-sa-nowi-sojusznicy-frontu-narodowego/#more-764

    Polubienie

  3. Front Narodowy odcina się od “ekstremistów i neonazistów” z Jobbiku i BNP
    Posted on Październik 24, 2013

    lepen-wildersPrzewodnicząca francuskiego Frontu Narodowego (Front National) Marine Le Pen, zapowiedziała budowę nowej frakcji po zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego. Powstanie ona na bazie istniejącego stowarzyszenia Europejski Sojusz dla Wolności (European Alliance for Freedom), grupującego przede wszystkim eurosceptyków i liberalnych przeciwników imigracji. Szefowa FN odcięła się od węgierskiego Jobbiku, Brytyjskiej Partii Narodowej (British National Party) i greckiego Złotego Świtu (Hrisi Avgi) nazywając te ugrupowania “ekstremistycznymi i neonazistowskimi”.

    Partnerami FN w Parlamencie Europejskim mają być więc populistyczne, antyimigracyjne i antyislamskie ugrupowania takie jak Wolnościowa Partia Austrii (Freiheitliche Partei Österreichs), Interes Flamandzki (Vlaams Belang) i Szwedzcy Demokraci (Sverigedemokraterna). Le Pen prowadzi także zaawansowane rozmowy z holenderską Partią Wolności (Partij voor de Vrijheid) znanego obrońcy Izraela i homoseksualistów, Geerta Wildersa. Francuska europoseł dodała, że próbowała nawiązać kontakt z libertariańską Partią Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (United Kingdom Independence Party) Nigela Farage’a, jednak UKIP nie jest zainteresowane sojuszem z FN z powodu rozbieżności programowych. Le Pen twierdzi, że Farage boi się utraty pozycji lidera eurosceptyków, a jego partia obawia się ewentualnych strat wizerunkowych.

    Jednocześnie Le Pen odcięła się od Sojuszu Europejskich Ruchów Narodowych (Alliance of European National Movements) i zwróciła się do swojego ojca Jean Marie Le Pena oraz wiceprzewodniczącego FN i szefa AENM Bruno Gollnischa, aby zerwali swoje kontakty z tą grupą. Szefowa FN stwierdziła, że jej partia nie chce współpracować z “neonazistami” i “ekstremistami”, a tak postanowiła sklasyfikować węgierski Jobbik i Brytyjską Partię Narodową, które są głównymi filarami AENM, oraz pozostający poza sojuszami nacjonalistów, grecki Złoty Świt.

    Front Narodowy zapowiedział kilka tygodni temu, że będzie wytaczał procesy wszystkim podmiotom, klasyfikującym FN jako partię “skrajnej prawicy”. Nowymi sojusznikami Frontu są za to ugrupowania które z pozycji nacjonalistycznych, przeszły na antyislamski i antyimigracyjny populizm. Holender Geert Wilders jest znanym przeciwnikiem istnienia Palestyny w jakiejkolwiek formie oraz wielkim orędownikiem przyjaźni z Izraelem. Jego Partia Wolności jest natomiast najpopularniejszym ugrupowaniem wśród…. homoseksualistów, bowiem broni ich przed ewentualnym wprowadzeniem prawa szariatu. Na podobnych pozycjach od kilku lat znajdują się Szwedzcy Demokraci, którzy również stają w obronie praw homoseksualistów i podkreślają swoją pro-izraelskość. Ku podobnym poglądom skłaniają się powoli Wolnościowa Partia Austrii i Interes Flamandzki, które otwarcie nie bronią jeszcze “zdobyczy” lewicowo-liberalnych ideologii przed islamem, ale w grudniu 2011 roku podpisały “Deklarację Jerozolimską” w której deklarowały swoje przywiązanie do Izraela jako “obrońcy cywilizacji zachodniej” i odcinały się od antysyjonistycznej przeszłości swoich partii.

    Źródła:

    http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/france/10400740/Frances-FN-to-team-up-with-other-far-Right-parties-for-European-elections.html

    http://kuruc.info/r/2/119374/

    MM

    za:https://nacjonalizm.wordpress.com/2013/10/24/front-narodowy-odcina-sie-od-ekstremistow-i-neonazistow-z-jobbiku-i-bnp/#more-742

    Polubienie

  4. Powstała nowa nacjonalistyczna partia Węgierski Świt
    Posted on Listopad 1, 2013

    Podczas czwartkowej konferencji prasowej, ogłoszono powstanie nowej nacjonalistycznej partii Węgierski Świt (Magyar Hajnal). Jak wskazuje sama nazwa, ma ona być wzorowana na greckim Złotym Świcie, a jej założycielami są byli politycy Jobbiku. Uważają oni, że partia Gabora Vony wyzbyła się radykalizmu i sporej części wartości narodowej. Działacze MH w swojej relacji z konferencji podkreślili zresztą, że pojawiły się na niej wszystkie liczące się krajowe i zagraniczne media, poza tymi związanymi z Jobbikiem.

    Lider ugrupowania András Kisgergely powiedział, że ma ono nacjonalistyczne, chrześcijańskie i społeczne oblicze. W działalności społecznej MH ma wzorować się na greckim Złotym Świcie, libańskim Hezbollahu czy palestyńskim Hamasie. Węgierski Świt chce również zawiązać międzynarodowy sojusz, prowadząc już rozmowy z ugrupowaniami z Niemiec, Włoch i Grecji. Partia wystartuje w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, choć jak zapewnia Kisgergely, MH liczy przede wszystkim na wsparcie niezależnych działaczy społecznych. Liderzy ugrupowania mają również ujawnić swoje drzewa genealogiczne, aby nie powtórzyła się sytuacja z byłym już europosłem Jobbiku Csanádem Szegedim, który odkrył swoje żydowskie pochodzenie i obecnie uczęszcza do synagogi.

    Węgierski Świt opublikował również swoją deklarację, opierającą się na siedmiu punktach. W przedmowie możemy przeczytać, iż MH chce budować ruch społeczny, a nie masową partię, dlatego jak już wcześniej wspomniano, będzie przede wszystkim opierał się na osobach niezrzeszonych, a jego członkami-założycielami jest 10 osób. Rejestracja ugrupowania jest natomiast konieczna, aby przeciwstawić się kolonizowaniu Węgier przez zagraniczne ośrodki w tym banki. Według deklaracji ideowej, MH uważa, że Węgry powinny opierać się na krajowej produkcji rolniczej, zaś grunty powinny być chronione przed możliwością wykupu ich przez obcych. Partia chce zapewnić bezpieczeństwo Węgrom narażonym na ataki cygańskich przestępców, poprzez legalizację grup paramilitarnych i możliwość posiadania broni przez każdą węgierską rodzinę. Węgierski Świt chce także rewizji Traktatu z Trianon i powrotu dawnych ziem do macierzy, a w polityce zagranicznej opowiada się m.in. przeciwko członkostwu Turcji w Unii Europejskiej oraz masowej imigracji. Osoby wstępujące do ugrupowania będą sprawdzane przez jego liderów i będą musiały przedstawić zaświadczenie o niekaralności (chyba, że były sądzone za działania patriotyczne), a także będą musiały popierać tradycyjny model rodziny. Do MH nie będą mogły należeć osoby które wcześniej działały w partiach liberalnych i lewicowych, a także konserwatywnym Węgierskim Forum Demokratycznym (co ciekawe nie wymieniono tutaj Fideszu).

    Na temat ugrupowania wypowiedział się już Jobbik. Rzecznik partii Duro Dora powiedziała, że MH jest niepoważnym ugrupowaniem które nie może nawet zarejestrować się w sądzie, a cała akcja to najprawdopodobniej zaplanowane działanie centroprawicowego Fideszu, chcącego rozbić węgierski ruch narodowo-radykalny.

    Źródła:

    http://magyarhajnal.com/partot-is-alapit-elindul-a-valasztason-a-magyar-hajnal/

    http://alfahir.hu/jobbik_a_magyar_hajnal_is_csupan_egy_kamupart

    MM

    za:https://nacjonalizm.wordpress.com/2013/11/01/powstala-nowa-nacjonalistyczna-partia-wegierski-swit/#more-772

    Polubienie

  5. Obawiam się, że będzie chyba coraz trudniej połączyć się ze Słowianami na Białorusi…Jak się okazuje, żydowskie macki atakują Białoruś tylnymi drzwiami… W Brześciu został odsłonięty pomnik terrorysty Menachima Begina..

    Popiersie żydowskiego terrorysty Begina w białoruskim Brześciu.

    Popiersie zostało postawione obok budynku w którym przed II Wojną Światową znajdowała się szkoła w której uczył się Begin, oraz obok budynku kina „Biełaruś”, w którym mieściła się kiedyś główna synagoga Brześcia. Przemawiając podczas ceremonii odsłonięcia popiersia mer Brześcia, Alieksandr Pałyszienkow, powiedział: „Wysoko oceniamy wkład w historię i składamy hołd ludziom, którzy rozsławili nasze miasto. Do nich, oczywiście, zalicza się i Menachem Begin. Tutaj dorastał i kształcił się. Tutaj wykrystalizowały się jego poglądy polityczne. Popiersie to zostało wzniesione z inicjatywy gminy żydowskiej przy wsparciu lokalnych władz oraz za zgodą szefa państwa. Można powiedzieć, że w ten sposób Menachem Begin, a raczej pamięć o nim, powraca do miasta, gdzie się urodził”.

    ri6

    Był także nadzwyczajny i pełnomocny ambasador Izraela w Republice Bialorusi, Yosef Chagall (razem z merem Brześcia oficjalnie odsłaniał popiersie). Podczas ceremonii ambasador odczytał list dziękczynny izraelskiego premiera Benjamina Netanyahu, wyrażający wdzięczność władzom Białorusi. Odpowiadając na pytania dziennikarzy Y. Chagall zauważył: „Białoruś wykazała się prawdziwym wyczynem, w Brześciu po raz pierwszy na postsowieckim obszarze pojawił się pomnik państwowego działacza izraelskiego. Bardzo to doceniamy i jestem przekonany, że dzisiejsze wydarzenie będzie ważnym krokiem w rozwoju stosunków pomiędzy naszymi krajami”. Na pomniku po hebrajsku, białorusku i angielsku widnieje wyryty napis: „Menachem Begin. Laureat Nagrody Nobla. Urodził się w Brześciu. Przywódca Izraela.” ej połączyć się ze Słowianami na Białorusi.. Jak się okazuje żydowskie macki atakują Białoruś tylnymi drzwiami… W Brześciu został odsłonięty pomnik terrorysty Manachima Begina..

    Jest to przygnębiająca informacja… no ale na fakty trudno się obrażać….

    Polubienie

  6. FRANCJA RZADZI SYJONISTYCZNA MAFIA ZYDOWSKA !… a Marie Le Pen udaje, ze tego nie widzi i wlazi zydom w d*pe, zeby im sie przypodobac.

    Marie Le Pen jest PRO-ZYDOWSKA i taka jest z niej „francuska dzialaczka narodowa”.

    Polubienie

  7. Pomyłka miało być „leczcie się”! Hitler, Franco, Pavelić, Bandera i inni oprawcy to byli narodowcy. Narodowiec to tzw. patryjota – drze ryja o Wielkiej Polsce, a ja wolę mieć wolną Polskę. Mam dosyć hitleryzmu i stalinizmu a wy towarzysze to promujecie. Wy to byście poszli z największym szajsem za rączkę, byle tylko wasze poglądy mieli. Nie znam wprawdzie waszych poglądów, ale podejrzewam, że bazują na chorych fobiach i prymitywnych uprzedzeniach rodem ze stalinizmu czy hitleryzmu. Nie bójcie się wolności panowie.
    P.S. Jestem konserwatystą i socjaldemokratą zarazem w sferze światopoglądowej, więc nie możecie mnie uważać za skrajną lewicę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s