Bóg i Zło(to): dodatnie sprzężenie zwrotne


W dniu dzisiejszym, około godziny 14ej zabierałem się do „nieco” spóźnionego śniadania, połączonego z lekturą bieżących wiadomości ze strony wp.pl. Czytając właśnie, że Kraków staje się  za sprawą PiSu”opozycyjną stolicą Polski” z okazji zbliżających się uroczystości 95 rocznicy Niepodległości Polski – zostałem wyrwany jak ze złego snu sygnałem telefonu. Nomen omen ze szpitala w Krakowie, w którym czeka na rutynowy zabieg udrożnienia kanalików ocznych, zadzwonił do mnie Marek Głogoczowski. Spełniając  prośbę Marka wklejam, za zgodą autora, tekst z jego strony autorskiej, nie chcąc niczego uronić z aktualności i zupełnie niezamierzonego kontekstu historyczno-geograficznego.

Życząc Markowi szybkiego powrotu do zdrowia zachęcam do lektury jego najświeższego tekstu.

PZ

Posted on 4 November 2013 by admin

Bóg i Zło(to): dodatnie sprzężenie zwrotne

Sage ich, was gesagt werden muß

 (Mówię to, co musi być powiedziane

 – a do czego ujawnienia nie chce dopuścić „bóg”)

– Günter Grass 10.04.2012

Na przełomie sierpnia i września, korzystając z przerwy „technicznej” (wybuch ropniaka pod okiem) w chemicznej kuracji wyprodukowanego przez mój organizm chłoniaka płaszcza, udało mi się uczestniczyć w kolejnej, kilkudniowej konferencji „Mut zur Ethik”, od wielu już lat organizowanej przez mych szwajcarskich przyjaciół, głównie niemieckojęzycznych nauczycieli oraz psychologów. Dawniej odbywały się one w miejscowości Feldkirch w Austrii, a od kilku lat Sirnach koło Zurichu. Korzystając z  zaproszenia wygłosiłem tam bardzo krótką, improwizowaną mowę, której echo, poprzez portale mych znajomych Stefana Kosiewskiego [sowa.blog.quicksnake] oraz Izraela Szamira [shamireaders] się dość daleko rozniosło, nawet poza (wolną do życia w mamonie) Europę. Wypada zatem streścić me propos w drugim języku urzędowym GG, gdzie się urodziłem przed 71 z górą lat

Otóż w trakcie tegorocznej konferencji, zaproszony na nią ze Stanów Zjednoczonych profesor filozofii o charakterze „przedsoborowo-katolickim”, Robert Hickson zauważył, ze jego niezwykle wojownicza ojczyzna od dziesiątek już lat jest rządzona przez „złodziei z zbójców”. To było bardzo ostre stwierdzenie równego mi wiekiem kolegi z USA, który jako komandos i oficer-US Army brał udział w wojnie w Wietnamie. Z wypowiedzi innego prelegenta w Sirnach zaś wynikło, że ci „złodzieje i zbójcy” to nic innego jak pobożni i pokojowo nastawieni WASPs (White-Anglo-Saxon-Protestants), którzy zapoczątkowali swe światową dominację 400 lat temu rządząc kolejno Zjednoczonymi Prowincjami Niderlandów, następnie Zjednoczonym Królestwem Brytyjskim, a w końcu Stanami Zjednoczonymi. („The story of world power goes U.P. to U.K. to U.S.”stwierdza Walter Russell Mead w książce “God and Gold: Britain, America, and the Making of the Modern World”.)

Na tle tych obrazoburczych (względem geopolityki USA) wypowiedzi i ja wystąpiłem, streszczając to, co opublikowałem kilka dni wcześniej na swej stronie internetowej po polsku. Mianowicie ci „złodzieje i zbójcy”, o których mówił mój kolega Hickson – i którzy Polską zawładnęli w okresie rządów zmarłego niedawno premiera Tadeusza Mazowieckiego – to jest scheda po duchowych „pasterzach” starożytnego Izraela. „Pasterzach” o których Jezus z Nazaretu głosił iż „wszyscy, którzy przyszli przede mną (a więc i Mojżesz i król Dawid) to złodzieje i zbójcy” (Jan 10: 8). W szczególności Jezus nazwał jerozolimską Świątynię Syjonu „zbójców jaskinią”. Ponieważ zaś dzięki trudowi protestantów cudowne „światło boga i baranka z miasta na wzgórzu Syjon” (Ap. 21: 23-26) zaczęło spływać na świat cały, więc i cały ten świat w ostatnich wiekach systematycznie zaczął się stawać tych opisanych w Biblii „złodziei i zbójców” domeną.

Jeśli zaś chodzi o praktyczny sposób, w jaki antyczni kapłani Izraela kolekcjonowali złoto, to odbywało się to w trakcie rytuałów odpuszczania grzechów (oraz zwykłych zbrodni) tym ich klientom, którzy odpowiednio zapłacili za domowe zwierzęta, w świątyni wykrwawiane oraz palone wraz z grzechami winowajców potrzebujących zbawienia. Ta głupacka wręcz, komercyjno-religijna metoda czasowego „zbawienia”, w późnych wiekach średnich zaczęła być imitowana przez zachodnie chrześcijaństwo w formie sprzedaży odpustów grzesznikom według ustalonego katalogu. Zaś w nowoczesnym zseklaryzowanym „państwie pod bogiem” o nazwie USA, rolę religijnych urzędów „zmazujących” przestępstwa – i gloryfikujących użytecznych dla Imperium durni w rodzaju naszego niedawno zmarłego premiera – zaczęły odgrywać komercyjne agencje zwane w skrócie PR, czyli Public Relations.

Do tej mej wypowiedzi na ostatnim spotkaniu „Mut zur Ethik” dołączyłem, w pisemnym z niej sprawozdaniu, opublikowany w gazecie „The Independent” dokładnie w dniu mego wystąpienia w Sirnach, opis metody robienia DUŻYCH PIENIĘDZY za pomocą tak zwanej „Religii holokaustu”. Został on przytoczony przez angielskiego historyka II Wojny Światowej, Dawida Irwinga, który kilka lat temu spędził półtora roku w więzieniu w Austrii, za negowanie „świętej liczby 6 milionów” ofiar Holokaustu. Irwing na ten temat wypowiedział zaledwie dwa zdania: „Około roku 1970, (żydowska) firma PR zaproponowała, by dać temu (przedsięwzięciu) jedną nazwę (Holokaust) i by trwać przy tej nazwie i by trwać przy jej społecznym wyobrażeniu – i stopniowo wy (żydowska oligarchia) zarobicie na tym miliardy. I to jest to co się stało.”

Jak zauważyłem to w Addendum do mego sprawozdania z Sirnach, ta formuła Irwinga może być potraktowana jako uniwersalna metoda robienia Złota (Gold) za pomocą Boga (God) przy wykorzystaniu odpowiednich ofiar. Jeśli bowiem podstawimy:

‘1970’ = ‘70 n.e.’

‘Żydzi’ = ‘chrześcijanie’

‘żydowska firma PR’ = ‘Św. Paweł & Co.’

‘Holokaust’ = ‘Chrystus ukrzyżowany’

‘żydowska oligarchia’ = ‘biskupi kościoła’

To otrzymujemy zdanie:

Około roku 70 n.e. św. Paweł & Co. zaproponował, by dać temu przedsięwzięciu jedną nazwę ‘Chrystus ukrzyżowany’ i by trwać przy tej nazwie i by trwać przy jej społecznym wyobrażeniu – i stopniowo wy,biskupi kościoła zarobicie na tym góry złota. I to jest to co się stało, w szczególności w państwie Watykan.

Jest to prawie jednozdaniowe streszczenie dwóch tysięcy lat historii istnienia „bożego przedsiębiorstwa” pod nazwą Kościół Chrystusa. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę, że oparta o mit założycielski Holokaustu, blisko już 70-letnia historia nowoczesnego Izraela, to pasmo nieustających zbrodni tego NOWOTWORU LUDZKOŚCI na bliskim Wschodzie, to i nie trudno sobie wyobrazić, że i podobnie wyglądać musiała KRYMINALNA HISTORIA CHRZEŚCIJAŃSTWA – by zacytować tytuł dostępnej w języku polskim niedawno opublikowanej monumentalnej pracy Karlheinza Deschnera.

Bóg Mojżesza, czyli Wszechwiedzący Jestem, który Jestem… Nieistniejący

Ale wróćmy do konferencji w Sirnach. Po zakończeniu obrad „okrągłego stołu” w którym przez kilkanaście minut brałem udział, podeszła do mnie starsza, siedząca w pierwszym rzędzie dość licznego audytorium pani i pogratulowała mi, że było to najlepsze wystąpienie jakie słyszała w ciągu całej konferencji. Nie wszystkim jednak się podobała wypowiedź jednego z uczestników tegoż okrągłego stołu, który po niemiecku omawiał, zdaje się w pozytywnym sensie, mą tezę szkalującą biblijne „miasto lśniące na wzgórzu”. Jak zauważyłem, wtedy swe miejsce przy okrągłym stole opuścił, siedzący akurat naprzeciw mnie, katolicki biskup z Feldkirch w Austrii.

Rozesłanie mym korespondentom oraz znajomym rozszerzonego sprawozdania z tej konferencji wywołało kilka reakcji, zapoczątkowanych telefonem od organizatorów naszego spotkania, proszących bym nie publikował mych osobistych impresji pod skomponowanym przeze mnie szyldem (logo) ich przedsięwzięcia (jakie jest to logo, patrz tutaj). A od profesora fizyki kwantowej z Poznania, Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza otrzymałem pocztą zwykłą broszurkę po angielsku „Essence of Reality” wraz z prośbą, bym więcej mu swych tekstów nie przysyłał [i].

W otrzymanej przeze mnie broszurze, ramach wyjaśniania tytułowej „istoty rzeczywistości” Zbigniew J.-O. skonstruował inspirowaną katolickim Trynitaryzmem „monotrynitarną metafizykę” opartą na Dwóch Postulatach:

  1. Istnieje akt doskonałego poznania i zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości. A to oznacza, że istnieje doskonała, obejmująca wszystko wiedza, zrozumiana w jej najszerszym sensie. Taka wiedza może być nazwana Wszechwiedzą. … Postępując zgodnie z monoteizmem, który zakłada istnienie jednego Boga, transcedentalnego w stosunku do Wszechświata i człowieka, zakładamy:
  2. Wszechwiedza jest atrybutem istniejącego Boga. … w następstwie czego 3. Wszechwiedza jest niezmienna, a zatem wieczna, oraz 4. Jest jeden wieczny Bóg, którego istotą jest Wszechwiedza.

Te argumenty J.-O. są przekonywujące do momentu, kiedy zapytamy: czy jest możliwość istnienia wiedzy – która zawsze jest IN-FORMA-CJĄ – bez istnienia jej materialnego jej podkładu? Jest to stary argument Arystotelesa, dość dobrze rozumiany przez mych studentów: wszelka forma musi mieć materialne podłoże by móc zaistnieć. Po prostu wiedza bez jej materialnego zakotwiczenia – czy to w książkach, czy w kompozycji magnetycznych domen komputerowych pamięci, czy w mikrostrukturach połączeń neuronalnych wybitnych uczonych – po prostu nie istnieje i to samo dotyczy Wszechwiedzy transcedentalnego Boga, którego ta Wszechwiedza miała by być istotą.

Co więcej, zgodnie z odwiecznym Drugim Prawem Termodynamiki, wszystkie bardziej złożone struktury nieożywione ulegają z czasem dezintegracji (poczynając od książek, a kończąc na nie używanych – czyli nie animowanych – neuronalnych strukturach naszej własnej pamięci). Nie mogą one zatem być atrybutami jakiegoś podobnego do człowieka, Wiecznego Boga. I jeszcze jedno. Gdy założymy, że Wszystkowiedzący Bóg jest niematerialny i istniejący poza fizycznym Wszechświatem (jak postuluje J.-O.), to oznacza to iż brak mu fizycznych narzędzi (fale elektromagnetyczne, dźwiękowe, itd.) za pomocą których mógłby oddziaływać na materialną, rzeczywistość: taki „bóg” nie może zatem oddziaływać ani na nas, ani na świat. Jak to zauważył już ponad 350 lat temu anty-żydowski myśliciel Baruch Spinoza, taki TRANSCEDENTALNY BÓG NIE ISTNIEJE, to jest li tylko produkt ludzkiej wyobraźni, chimera, jak to argumentował kilkadziesiąt lat po Spinozie polski anty-chrześcijański filozof Kazimierz Łyszczyński stracony, w wyjątkowo okrutny sposób, w 1689 roku na rynku w Warszawie. (Spinozę też chcieli zabić współcześni mu holenderscy Żydzi.)

Odwieczna Inteligencja oraz Prawa Przyrody istnieją poza granicami poznania czcicieli chimery Jahwe, Boga w Trójcy Jedynego oraz darwinowskiej Naturalnej Selekcji

Ludzie, którzy zostali przekonani do wiary w NIEISTNIJĄCEGO BOGA oczywiście starają się nie widzieć Istniejących Praw Przyrody – na przykład starają się nie dostrzegać banalnego Prawa Biologii stwierdzającego że życie powstaje tylko z życia, a zatem że (gnijących) ludzkich trupów zmartwychwstanie jest niemożliwe. Także nie chcą przyjąć do wiadomości, że ODWIECZNA INTELIGENCJA – czyli samorzutna tendencja organizmów do (nad)regeneracji i asocjacji[ii] reakcji na odczuwane przez nie bodźce – jest cechą wszystkich odmian ożywionej materii i że ta bio-inteligencja jest arystotelesowskąPierwszą Przyczyną powodującą, że w swym wielopokoleniowym i wielogatunkowym kolektywizmie zarówno rośliny jak i zwierzęta są nieśmiertelne anulując, w dłuższym okresie czasu, wpływ darwinowskiej chimery Naturalnej Selekcji[iii].

Dzięki tej endogennej, immanentnej inteligencji ustroje ożywione wyraźnie stawiają opór 2 Prawu Termodynamiki, prawu powodującemu że wszystkie bardziej złożone, nie animowane (nie ożywiane) struktury ulegają z czasem dezintegracji. A dzięki samo-konstruującym się w ten INTELIGENTNY sposób odruchom warunkowym (jest to trójstopniowy biochemiczny system RNA: Regeneracja→Nadregeneracja→Asocjacja) organizmy nabierają i długotrwałej odporności na powtarzające się zagrożenia ich bytu i przekazują predyspozycje do rekonstrukcji nabytych (względnie utraconych) odruchów kolejnym pokoleniom: o tym ostatnim fakcie, pracowicie negowanym przez tak zwanych żydo-darwinistów, świadczy chociażby dziedziczenie nabytych – przez nie ćwiczenie organów – chorób cywilizacyjnych.

W świetle tej biologicznej Inteligencji, wskazana powyżej, wyprodukowana historycznie przez teologów a następnie darwinistów Trójca „bogów” Zachodniej Cywilizacji – Jahwe, Bóg Trójjedyny,  a w końcu bezosobowy już Dobór Naturalny – to jest zestaw bytów istniejących li tylko w teorii: vide „metafizyka monotrynitarna”, oparta o kosmologię kwantową Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza, o którym to bycie zmyślonym broszurka przede mną leży. Ogólnie da się zaobserwować, że powyżej wskazane Trzy Chimery Cywilizacji jak gdyby czynią wszystko na odwrót niż stoi to w ich deklaracji: Jahwe według Księgi Rodzaju jest bogiem Stwórcą, ale to już w Księdze Wyjścia jest opisane ile On to narodów okraść i wyniszczyć kazał. Pod koniec Biblii zaś się okazuje, że i Koniec Świata, stworzonego ponoć przez siebie samego, w sposób iście bestialski tenże mojżeszowy Jahwe zaplanował. Podobnie i Dobór Naturalny, bezosobowa chimera wymyślona przez Karola Darwina i przez poprzedzającego go pastora Tomasza Malthusa, bynajmniej nie opisuje powstania nowych gatunków, ale istniejących już gatunków zagładę – o czym zresztą w swym dziele „O powstaniu gatunków” Darwin sam ukradkiem wspomina. A jeśli chodzi o Miłość, ponoć najważniejszy atrybut chrześcijańskiego Boga Trójjedynego, to ją najlepiej obrazuje Krzyż Pański z wiszącym na nim bezwładnie, prawdomównym Jedynym Synem tego Miłosiernego, ponoć z definicji, Boga Ojca.

Gdy zacznie się szerzej kojarzyć powyższe fakty, to aż ciśnie się pod pióro odruch warunkowy by napisać, że zarówno klechy jak i darwiniści namolnie nam wciskają wiarę w byty nie dość że zmyślone, to jeszcze zachowujące się jak kretyni względnie psychopaci. I takie skojarzenia muszą powstawać u wszystkich co bardziej spostrzegawczych klechów oraz biologów. Ci zatem „biedacy” bardzo dużo trudu muszą wkładać, by w sobie zadusić odruchy inteligencji – ujawienie bowiem tego co sobie w duchu myślą, równało by się przecież z utratą intratnej pracy i związanego z nią społecznego prestiżu (vide casus apostazji profesora biblistyki Tomasza Węcławskiego).

Niepobożne odruchy myśli jednak powstają i się rozprzestrzeniają, wbrew „zaklęciom” władz Pana Świata, po hebrajsku zwanego Adon Olam. Mój amerykański (?) korespondent Ken Freeland, współautor witryny [shamireaders] w odpowiedzi na mój tekst „God & Gold II” nadesłał mi coś takiego:

Powtarzam, jaki to miałby sens, by ten sam Chrystus, który z naciskiem cytował Drugiego Izajasza stwierdzenie, iż „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary” (Mat. 9; 13), po długim okresie swej misyjnej działalności, kiedy to odrzucał kult (zwierzęcych krwawych) ofiar, oferując alternatywną (i o ileż bardziej ludzką) drogę do boskiego wybaczania, na samym końcu swego życia (w trakcie Ostatniej Wieczerzy) potwierdza, że ofiara (z niego samego) jest w rzeczy samej konieczna. … wyraźnie przebija się tutaj etyczna regresja, przeciw której buntuje się nasz rozum.

Otóż że „coś jest nie tak”, z tą przebijająca się z końcowych kart wszystkich Ewangelii chęcią Jezusa do złożenia z siebie samego ofiary, zauważył nie tylko mój korespondent Ken F., ale także, jak utrzymuje znajomy poeta Stefan Kosiewski z Frankfurtu, sam arcybiskup Michalik, „zdaniem którego mógł Jezus ukrzyżowany nie pchać się sam pod młotek i gwoździe”. No ale cóż, zarówno ja osobiście jak i Ken Freeland jak i arcybiskup Michalik rozumujemy jak „ludzie zmysłowi” (w wersji angielskiej Biblii „ludzie naturalni”), a przecież te nasze, dyktowane przez immanentną w nas INTELIGENCJĘ poglądy są, bez żadnej przesady, ŚMIECIEM (głupstwem) w oczach sług Transcendentalnego Boga, dominującego na kartach zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. By zacytować opinię Apostoła Pawła na temat braku logiki w postępowaniu czczonego przezeń Pana:

My (żydowscy kapłani) głosimy mądrość Bożą tajemną, zakrytą, która Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej … Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha … a myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha który jest z Boga, abyśmy wiedzieli czym nas Bóg łaskawie obdarzył. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego i nie może ich poznać, gdyż należy je duchem rozpoznać … bo któż poznał myśl Pana? Któż może go pouczać? Ale my jesteśmy myśli Chrystusowej … Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem.” (1 Kor.  2: 7-15 i 3: 19). Jeśli zaś chodzi  o to, czego nauczył się „u Boga” Apostoł Paweł, przed swą konwersją znany jako chętny to do mordowania chrześcijan żydowski prokurator Szaweł, to „uznałem za właściwe nic innego nie umieć wśród was jak tylko Jezusa Chrystusa i to (przez nasze, żydowskich kapłanów zabiegi) ukrzyżowanego … A mowa moja i zwiastowanie moje nie były głoszone w przekonywających słowach mądrości, lecz objawiały się w nich Duch i moc. Aby wasza wiara nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej (której ja jestem przedstawicielem)” (1 Kor. 2: 2-6).

Tak zwane „duchowieństwo” to samo-upośledzona intelektualnie rasa

Ponieważ zaś na wstępie do swych hucpiarskich elukubracji Apostoł Ukrzyżowanego zapytuje się retorycznie „Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego?” (1 Kor. 1: 20) to zobowiązany jestem odpowiedzieć, że JA JESTEM. Jestem powołany by zrobić z Apostoła ambitnego żydowskiego durnia. Otóż bowiem z arystotelesowskiego postulatu nierozłączności formy i materii wynika, że sławiony przez Szawła alias Pawła „człowiek duchowy”, który stara się izolować od świata postrzeganego zmysłowo, jest po prostu upośledzonym w swym rozwoju intelektualnym osobnikiem, jako że nihil est in intellectu quod prius ne fuerit in sensu – nie ma niczego w umyśle, czego wcześniej nie przekazały mu zmysły. Z tej tezy Arystotelesa wynika, że paulińskie „duchowieństwo” to rodzaj samo ograniczających się w poznaniu świata półgłówków których inteligencja, wskutek braku dopływu do mózgu informacji dostarczanych przez zmysły, tworzy skojarzenia o bardzo ograniczonym charakterze. Nie dziwota zatem, że filozofia Arystotelesa była przez Kościół aż przez tysiąc lat zakazana.

Zaś jeśli chodzi o te, ułomne intelektualnie skojarzenia, które w sposób bezkrytyczny zaakceptował Kościół, to podstawowa teza rozpowszechnianych w sposób autorytarny „nauk” świętego Pawła brzmi, iż do zbawieniawystarczy wiarasola fide, niezależnie od uczynków wierzącego (np. „do Efezjan” 2: 8-9; tego typu „świętych zapewnień” znaleziono aż 12 w Pawła bombastycznych „Listach”, w tym aż 6 „do Rzymian’ i 4 w „do Galacjan”). A jak wystarczy wierzyć w to co kościół do wierzenia podaje, by być zbawionym, to „hulaj dusza!” można robić wszelakie świństwa, to i tak dostąpi się zbawienia! Nic zatem dziwnego, że do założonego przez Szawła alias Pawła Kościoła Zbawiciela Pana, zaczął się garnąć, zarówno w starożytności jak i obecnie, cały pragnący „zmazania” ich grzechów świat przestępczy: w Moskwie przed kilkunastu laty odbudowano zburzoną za Stalina okazałą, ze złoconymi kopułami, XIX-wieczną Cerkiew Chrystusa Zbawiciela i natychmiast na pokazywanych przez telewizję mszach w niedzielę zaczął się tam gromadzić super bogaty mafijny moskiewski kryminał.

Ta bowiem, wychwalana przez Apostoła „mądrość Boża tajemna, zakryta, która Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej”, to nic innego jak opisana w proroctwie Izajasza w VII wieku p.n.e., banalna gangsterska metoda „uzdrawiania duszy” poprzez zrzucanie własnych zbrodni na „baranka/sługę bożego”, który „zraniony został za występki nasze, starty za winy nasze, ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami zostaliśmy uleczeni … chociaż bezprawia nie popełnił, ani nie było fałszu na jego ustach” (Izajasz 53: 4-10; patrz także mój Tractatustheologico-philosophicus z 2001 roku)

Na to, że chrześcijaństwo, głównie dzięki apostolskiej pracy faryzeusza Szawła alias Pawła, który „obchodził ziemię i morze aby pozyskać współwyznawcę, a jak go znalazł, to czynił go po dwakroć większym synem piekła niż był on uprzednio” stało się, zwłaszcza po soborach tak zwanych „zbójeckich” na początku V wieku, ostoją znienawidzonej przez Jezusa faryzejskiej dwulicowości, zwróciło uwagę już wielu jego krytyków tej religii. By przypomnieć raz jeszcze Kazimierza Łyszczyńskiego, straconego w bestialski sposób (przypalenie mu żywcem języka oraz ręki przed ścięciem głowy) na Rynku w Warszawie pod koniec XVII wieku. Biskupi asystujący przy tym zbożnym wydarzeniu zapewne powtarzali sobie z satysfakcją w duchu „zgładzony jest za występki nasze, starty za winy nasze, ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami zostaliśmy uleczeni … chociaż bezprawia nie popełnił, ani nie było fałszu na jego ustach”…

***

Po opublikowaniu mej rozprawki „God & Gold II” otrzymałem od pana Stanisława Sasa, animatora portalu „ciemnogród” w Nowym Jorku, artykuł na podobny do mojego temat, jaki się pojawił miesiąc temu na portalu weteranów amerykańskiej armii. Zatytułowany on jest „Jezus, żydowska kukła(straw man) dla (chrześcijan) wyznających go jako Boga” i jest sygnowany przez „Yukon Jack”, który to weteran sił zbrojnych USA w dość bezceremonialny sposób wskazał na filo-kryminalny charakter „naszej” wiary. Cytuję:

„…Tylko Żyd potrafił być tak zuchwałym by sprzedać ci pomysł, że nie jesteś odpowiedzialnym za to, co czynisz (MG – to właśnie jest istota nauki Szawła alias Pawła, że tylko przez deklarowana wiarę, a nie uczynki, jest się zbawionym). Ale oni to zrobili i był to skuteczny podstęp, ponieważ większości ludzi brakuje poczucia odpowiedzialności. Brak brania odpowiedzialności za własne zachowanie jest podstawowym aspektem żydowskości i ta żydowskość przeniknęła do chrześcijaństwa. Podstawowym tematem w chrześcijaństwie jest odpuszczanie grzechów i otrzymywanie wolnego wstępu do nieba, niezależnie od tego co się robi. Ewangelicy wierzą, że możesz zamordować miliard ludzi i pójść do nieba jeśli tylko wyznajesz Jezusa Chrystusa. Żydzi maja coroczne obrzędy, takie jak przysięga Kol Nidre, w trakcie których odcinają się od swoich poczynań. Plemię złodziei gra w grę umysłową z samym sobą, starając się gwałcić prawa natury, dokonywać kradzieży bez jakichkolwiek następstw. Kol Nidre jest to gra samooszukującego się kłamcy, z zapewnionym rytualnym odpuszczeniem winy[iv].

 … Chrześcijanie to zjudaizowani poganie, odgrywający żydowskie przekręty umysłowe z dokonywaniem gwałtów i zaprzeczaniem odpowiedzialności za nie. Prezydent GW Bush był dumny gdy mówił „oni nienawidzą naszej wolności” nawet gdy doskonale wiedział, że oni reagują na nasze wmieszanie się i rozwalanie ludziom czaszek. Po zburzeniu całych miast zżydowiały poganin się dziwi, dlaczego oni nas nienawidzą. Jest to bardzo głęboka choroba zachodniej cywilizacji i ma ona judaistyczne korzenie.”

„Yukon Jack” w ten sposób wprowadza swą tezę o filokryminalizmie „naszej” wiary: „Jeśli Jezus jest literacką fikcyjną postacią, to jak może on cię zbawić od twych własnych czynów? Czyż przypadkiem wszechświat nie jest tak zbudowany, że ty sam jesteś posiadaczem swych poczynań? W rzeczy samej, czy jest to nawet możliwe, że cokolwiek może cię oddzielić od twych czynów? Czyż twe czyny nie są podstawową częścią twej osobowości? Czyż nie definiujesz siebie samego za pomocą swych poczynań? Podstawowa chrześcijańska idea zbawienia, czy to w tym czy w przyszłym życiu, jest ewidentnie fałszywa. Tylko z tego powodu, że ona się dobrze sprzedaje, nie staje się ona prawdziwą.

Jednak w świecie ludzi wierzących, logicznie nie możliwy cud oddzielenia poczynań od osobowości (podobny technicznie do cudu podniesienia się górę ciągnąc z wystarczającą siłą za własne kolana) jest jednak możliwy. To, że jak się uwierzy w Jezusa Chrystusa to automatycznie ma się zapewnioną nagrodę nie tylko w niebie ale i na ziemi, najlepiej zademonstrował sam święty Paweł, którego bardzo docenia mój ciągle podróżujący po Europie i Bliskim Wschodzie kolega Izrael Adam Szamir (jak mi to przed chwilą, 4 listopada, napisał). Otóż Szaweł z Tarsu rozpoczął swą karierę religijną jako zażarty wróg chrześcijan i przyczynił się do ukamieniowania św. Szczepana. A tu nagle szast-prast, koło Damaszku usłyszał głos Jezusa i weń uwierzył, odciął się GRUBĄ KRESKĄ od swej antychrześcijańskiej przeszłości i błyskawicznie został wyjątkowo szanowanym przez kler apostołem, który w osobie JPII znalazł godnego naśladowcę „obchodzącego morze i ziemię by pozyskać współwyznawcę”, podobnie jak to czynił rzeczony Szaweł alias Paweł.

I ta historia „uzdrowienia przez wiarę”, z błogosławionymi, już na tej Ziemi, tego uzdrowienia skutkami, wciąż i wciąż się powtarza, wczoraj 3 listopada Dzwon Zygmunta w Krakowie bił ku chwale żegnanego w Laskach pod Warszawą, z wielką pompą, premiera Tadeusza Mazowieckiego. A Mazowiecki swą karierę polityczno-religijną zaczynał przecież z całkiem przeciwnej niż filo-kapitalizm strony, brał udział w propagandowym „kamieniowaniu” biskupa Kaczmarka oskarżonego o kolaborację z imperializmem amerykańskim i w nagrodę był wieloletnim posłem na Sejm PRL. A tu w pewnym momencie szast-prast, GRUBA KRESKA, i były antyimperialista przeistoczył się w wiernego sługę Imperium Americanum, jako premier PRL→RP wdrażający w życie przygotowaną przez MFW „terapię szokową”, pozbawiającą pracy miliony niepotrzebnych dziś w Polsce Polaków.

Najwyraźniej „grzechy” filo-komunistycznej przeszłości Mazowieckiemu „bóg” już na tej ziemi wymazał i to zapewne dzięki premiera  PRL→RP głębokiej wierze, cytuję zagazeta.pl/plock z lata 2011:

Premier bardzo często podkreśla też głęboką wiarę, którą zawdzięcza rodzicom. – Moje przywiązanie do niej bierze się z wychowania, które odebrałem w domu – przyznaje. – Byłem kiedyś w farze i zobaczyłem wpis do księgi, który mówił, że “oto stawił się dr Bronisław Mazowiecki i pokazał dziecię płci męskiej”. Pamiętam też jeszcze arcybiskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego i biskupa Leona Wetmańskiego; byłem potajemnie bierzmowany w Słupnie, gdzie obydwaj zostali zesłani. Moja świadomość religii właśnie wtedy się kształtowała.”

A zatem pozornie sprzeczne z logiką cuda się zdarzają i tak jak Tadeusz Mazowiecki należy trwać w wierze, nie zważając na to, że jak pisze „Yukon Jack” wiara usypia umysł, który po prostu zamiera „Szczęśliwy chrześcijanin to jest goj, który się przystosował do bycia niewolnikiem na żydowskiej plantacji. … Zaobserwowałem, że wielu chrześcijan czuje się doskonale wygodnie spędzając całe życie bez jakiejkolwiek krytycznej myśli.” Czyli zachowuje się dokładnie tak jak zaprogramował to święty Paweł wielbiony przez ochrzczonego zaledwie 9 lat temu mego kolegę Izraela Szamira. W Hymnie o Miłości apostoł tak bowiem zaplanował życie Prawdziwego Chrześcijanina: „we wszystko wierzy, na wszystko przystaje, we wszystkim pokłada nadzieję”. A wiec tak trzymać, może z tych ludzi wierzących wyrośnie nam kolejny Tadeusz Mazowiecki, albo nawet Karol Wojtyła…

Franciszek: czy mogę przejąć twoje stanowisko? Benedykt: oczywiście, jestem już zmęczony ciągłym udawaniem Żyda. (Z artykułu zamieszczonego w „Weterans Today”).


[i] Poglądy kwantowo-kreacjonistyczne Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza krytykowałem już w wcześniej, w artykule „Blackshift, czyli ‘przesunięcie ku ciemności’ w naukach o przyrodzie dzisiaj”, mej niedoszłej pracy habilitacyjnej pod tytułem „Młot na Rozum liberalnej demokracji” z 2007 roku; skądinąd jest mi trudno przestać „szczypania” Pana Profesora mymi uwagami, jako że staram się postępować jak ten antyczny Sokrates, utrzymujący iż jest „jak bąk wypuszczony z ręki boga, po to, aby kąsał” – aż go w końcu ateński Sąd Skorupkowy ‘pacnął” i uciszył…by w „Dialogach” Platona oraz pismach Ksenofonta unieśmiertelnionym zostać.

[ii] . Słowo intelligentia pochodzi od łacińskiego inter-ligare, czyli wiązać, łączyć miedzy sobą reakcje (od-ruchy) na zdarzenia odczuwane jako następujące równocześnie lub w powtarzającej się kadencji. Stąd właśnie odruchy warunkowe są najlepszym, dostrzeganym we własnych poczynaniach, przykładem działania inteligencji.

[iii] Tę sprawę, oddzielania przez darwinistów działalności w świecie zwierząt, od sterowanych tak zwanym Doborem Naturalnym procesów globalnie ewolucyjnych, będę się starał w najbliższym czasie rozwinąć.

[iv] Odnośnie „odkupicielskiej” samohypnozie modlitwą Kol Nidre można sobie poczytać na portalu http://palestyna.wordpress.com/2011/03/15/kol-nidre-licencja-judaizmu-na-klamstwa/ :

… Im bardziej religijny żydowski ustawodawca, tym ważniejsze dla niego jest uczęszczanie do synagogi w przeddzień Dnia Odkupienia, Jom Kippur. To najważniejsze żydowskie święto poprzedzają obrzędy i zbiorowa recytacja modlitwy Kol Nidre. Ta modlitwa mówi:Za wszystkie przysięgi, zobowiązania, ślubowania i anatemy [klątwy] … które możemy składać, przysięgać, ślubować, lub na podstawie których możemy być zobowiązani, od tego Dnia Pojednania aż do następnego … wyrażamy skruchę. Niech będą one uznane za zwolnione, odpuszczone, uchylone, i nieważne, niech nie wywołują żadnego skutku: nie będą nas wiązać, ani mieć nad nami żadnej władzy. Przysięgi nie będą uznawane za przysięgi; zobowiązania nie będą zobowiązaniami, ani ślubowania nie będą ślubowaniami [2].

(…) Początkowo modlitwa zezwalała przebaczyć za złamane obietnice i przekleństwa w poprzednim roku, później w XII w. przyznano wyprzedzające przebaczenie za grzechy niewierności na następny rok. Obie formy obserwuje się do dziś.

(…) Naród żydowski gotowy był cierpieć niewypowiedziane prześladowania, zamiast zaprzestać moralnie odurzającego wyzwolenia się z Kol Nidre, która stała się najbardziej ulubionym rytuałem Dnia Odkupienia [5]. Dziś synagogi na całym świecie są przepełnione w przeddzień Jom Kipur, kiedy miliony Żydów, głęboko poruszonych wysoką dramatycznością, widowiskowością i emocjonalną melodią Kol Nidre, potwierdzają, że Bóg wybacza i zapomina ich śluby, zobowiązania, i przysięgi lub przekleństwa. (MG – Jak to podkreślają zewnętrzni obserwatorzy, najistotniejszym elementem wielowiekowemu sukcesu tej modlitwy „o wolność kłamstwa” jest jej celebracyjna pompa, piękno jej melodii i tak dalej – te zewnętrzne atrybuty święta zakrywają bardzo skutecznie podłość jego istoty:Bóg Izraela jest Oprawną w Złoto Podłością, jak to już wielokrotnie zdarzyło mi się pisać.)

za: http://markglogg.eu/

Reklamy

24 uwagi do wpisu “Bóg i Zło(to): dodatnie sprzężenie zwrotne

  1. Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem.”

    Na Nowym Ekranie jeden z komentatorów do innego komentującego napisał następujące zdanie.

    – Jeśli będziesz nawet dwa razy mądrzejszy niż jesteś, to i tak będziesz głupi.

    Zapewne Szaweł – Paweł lepiej by tego nie ujął

    Polubienie

  2. Panu Markowi polecam
    Żywoty Cezarów, Swetoniusza Trankwiliusa

    Tam także jest jak to przyszłą matkę Cezara, nawiedził, gdy się zdrzemnęła w świątyni, pod postacią węża sam bóg Jowisz. Mało że nawiedził , wpełzł jej miedzy jej uda….i dziewięć miesięcy później przyszedł na świat mały Gajusek Cezariuszek sprawca licznych wojen w tym także domowych.
    Także jak w dniu jego narodzin na niebie rozbłysła kometa i świeciła do dnia w którym dziecię ….itd
    A jak z ziemiankami baraszkował rozpustnik Zeus Gromowładny, ale to już inna historia

    h

    <img src="http://corvus.freeshell.org/corvus_corax/two/art/leda/
    Zeus pod postacią łabędzia baraszkuje (nawiedza) z Ledą

    Polubienie

  3. Post przeniesiony z Fb autorstwa b.posła Zbigniewa Nowaka

    Kim są Ewangelicy w Polsce?

    KONWERSJE ŻYDÓW NA ZIEMIACH POLSKICH
    STUDIUM PRZYPADKU MISJI BARBIKAŃSKIEJ W BIAŁYMSTOKU

    Praca doktorska ukazująca konwersje wyznaniową Żydów.
    Śmiało można, że większość tzw. Niemców w Polsce to właśnie takie osoby, których przodkowie przeszli na Chrześcijaństwo w wyniku masowego działania misji ewangelizujących Żydów, głównie angielskich. Jednym z prezydentów Misjonarzy Anglikańskich był niejaki Litwin nazwiskiem LIPSZYC.

    https://repozytorium.amu.edu.pl/jspui/bitstream/10593/2528/1/Wisniewski%20-%20doktorat%20-%20pdf.pdf
    Poniżej niektóre z kościołów ewangelickich w Polsce. Foto pochodzą z stron www parafii

    Polubienie

  4. Kim są Ewangelicy w Polsce?

    KONWERSJE ŻYDÓW NA ZIEMIACH POLSKICH
    STUDIUM PRZYPADKU MISJI BARBIKAŃSKIEJ W BIAŁYMSTOKU

    Praca doktorska ukazująca konwersje wyznaniową Żydów.
    Śmiało można, że większość tzw. Niemców w Polsce to właśnie takie osoby, których przodkowie przeszli na Chrześcijaństwo w wyniku masowego działania misji ewangelizujących Żydów, głównie angielskich. Jednym z prezydentów Misjonarzy Anglikańskich był niejaki Litwin nazwiskiem LIPSZYC.

    https://repozytorium.amu.edu.pl/jspui/bitstream/10593/2528/1/Wisniewski%20-%20doktorat%20-%20pdf.pdf
    Poniżej niektóre z kościołów ewangelickich w Polsce.

    Polubienie

  5. Post b.posła Zbigniewa Nowaka przeniesiony z fb

    Kim są Ewangelicy w Polsce?

    KONWERSJE ŻYDÓW NA ZIEMIACH POLSKICH
    STUDIUM PRZYPADKU MISJI BARBIKAŃSKIEJ W BIAŁYMSTOKU

    Praca doktorska ukazująca konwersje wyznaniową Żydów.
    Śmiało można, że większość tzw. Niemców w Polsce to właśnie takie osoby, których przodkowie przeszli na Chrześcijaństwo w wyniku masowego działania misji ewangelizujących Żydów, głównie angielskich. Jednym z prezydentów Misjonarzy Anglikańskich był niejaki Litwin nazwiskiem LIPSZYC.

    https://repozytorium.amu.edu.pl/jspui/bitstream/10593/2528/1/Wisniewski%20-%20doktorat%20-%20pdf.pdf
    Poniżej niektóre z kościołów ewangelickich w Polsce.

    Polubienie

  6. Polecam Książki filozofów Polskich Antoniego Wacyka i Jana Stachniuka.Panowie ci już przed wojną opisywali jakim zagrożeniem dla Słowiańszczyzny jest chrześcijaństwo pod każdym względem.Odrzucenie fałszywej wiary byłoby na pewno dla Krajów Słowiańskich wybawieniem.Niestety w Naszych Narodach jest wielu zdrajców którzy dla wizualnej mamony sprzedadzą nawet swoje dzieci.Przypomnę krótko że Stachniuk to założyciel przedwojennej ZADRUGI.Całe szczęście że stwór ten jakim jest KK traci pomału zwolenników.Najważniejsze jest to żeby te ”zbłąkane owieczki”nie trafiły na stół ofiarny „”kolorowej niepodległej”.Na stronie Wolna Polska zamieszczony jest artykuł o Marszu w Rosji.Zauważyłem tam piękne zdjęcie na którym demonstranci w Moskwie trzymają transparent z napisem w języku Polskim i Rosyjskim”NA ZAWSZE RAZEM”.Takie hasła utwierdzają człowieka w wierze że nie wszystko jest stracone i istnieje lepsza przyszłość.To oznacza fiasko z planów tego potwora jakim jest ”naród wybrany”.Sława

    Polubienie

  7. No, w szpitalu, czekając na zabieg, udało mi się w końcu połączyć z internetem, a zatem dodaję brakujące, interesujące przypisy do powyższego raportu:

    (1) Jak nam to powiedział, już dziesięć lat temu w trakcie konferencji „Mut zur zur Ethik” w Feldkirch w Austrii, profesor John Rao z St. John University w Nowym Yorku, dla przeciętnego Amerykanina władza w USA jest „bogiem”, którego choćby najbardziej idiotyczne wyjaśnienia rzeczywistości trzeba bezkrytycznie akceptować. Z tego na przykład prozaicznego powodu większość Amerykanów potulnie przyjmuje do wiadomości, że przyczyną zawalenia się aż 3 budynków WTC 11 września 2001były pożary paliwa lotniczego, które nie mogło nawet „zmiękczyć” stalowych kolumn konstrukcyjnych tych budynków. Patrz najnowszy, doskonały 3-częściowy film na ten temat włoskiego reżysera Massimo Mazzucco. http://www.youtube.com/watch?v=O1GCeuSr3Mk

    (2) Jeśli chodzi o te amerykańskie „piarowskie” agencje (którym jest w Polsce podporządkowana praktycznie CAŁOŚĆ PRASY), to „gładzą” one zbrodnie swych super-bogatych klientów dokładnie tak jak robiono to w starożytnej świątyni Syjonu, wykorzystując do tego celu „zwierzęta ofiarne” do powolnego wykrwawienia i wytracenia. Obecnie na przykład, takimi „barankami bożymi” odkupującymi zbrodnie Nowego Izraela stali się „tyrani” gwałcący prawa człowieka, czyli przywódcy narodowi, którzy ośmielają się zachowywać w rządzonych przez nich krajach ustroje o charakterze socjalistycznym, ze znacjonalizowanymi przemysłami oraz kopalinami. A tyranów i „Hitlerów” w rodzaju Miloszevica, Kadafiego, Łukaszenki czy ostatnio Asada w Syrii należy koniecznie zabić, zgodnie z wymogiem „humanitaryzmu” praktykowanymi przez hicksonowskich „złodziei i zbójców”, którzy z godnością przejmują post-socjalistyczne narodowe majątki: w Polsce założyciel Fundacji Batorego, George Soros przejął ponoć już trzecią część koncesji na eksploatację gazu z łupków na Kujawach.

    (3) Jeśli chodzi o chimerę „doboru naturalnego” („natural selection”) to zrodziła się ona z przekonania, że zwierzęta – w tym i ludzie – swą działalnością w świecie nie są w stanie zmienić, w sposób istotny, swego losu – jest to tak zwana predestynacja, tak miła sercu protestantów. Według apostoła Pawła ten los bowiem zależy bowiem głównie od „bożego zmiłowania”, bo „jeśli łaska (boga Nieistniejącego) zależała by od uczynków wierzącego, to nie była by łaską”. Ta wiara w predestynację (czyli „dobór boży”) Żydów oraz protestantów (vide K. Darwin i myśliciele anglosascy w ogólności), automatycznie uległa projekcji na „niższy” świat zwierząt. Według żydo-darwinistów ewolucja tych zwierząt zachodzi niezależnie od ich zachowania się w życiu. Ewolucja przyrody ożywionej oddzielona zatem została od jej Inteligencji, przejawiającej się w powstawaniu, w stresowych warunkach środowiska, nowych przystosowawczych odruchów (bio-system RNA: reakcji Regeneracyjnej, Nadregeneracji i Asocjacji genetycznej, przekazywanej następnym pokoleniom). Negowane przez żydo-darwinistów istnienie bio-RNA, czyli inteligencji żywiny (w tym i naszych komórek rakowych), zamienia koncept doboru naturalnego w chimerę, byt zmyślony. I na odwrót. Ciekawym czy w populacji uczonych za mojego życia pojawią się wystarczająco rozumne siły, by zakwestionować świętość Doboru Naturalnego rozbójniczych elit Zachodu.

    (4) Odnośnie tej specyficznej „rasy” chrześcijańskiego kapłaństwa, to mamy następujące, wyraźnie marketingowe zapewnienie apostoła Piotra (1 Piotr 2: 9) „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem (ang. rasą), królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła.” A jeśli chodzi o to „przedziwne światło”, które przyświeca kapłanom zauroczonym literackim kunsztem Piotra i Pawła, to Jezus z Nazaretu ostrzegał „A jeśli światło, które w tobie jest, ciemnością jest, sama ciemność jakąż będzie?” (Mat. 6:22-23). W tym piotro-pawłowskim kontekście „przedziwnego, sztucznego światła”, które z „miasta lśniącego na wzgórzu” na świat się rozchodzi, to to, co się w Polsce pod czujnym okiem „boga” (kim on jest patrz przypis 1) wyprawia, to jest, od strony biologicznej, „rozmiękczanie” narodowego genotypu, po prostu zamiana Polaków właśnie w „rasę niewolników Pana Zastępów”.

    Polubienie

  8. Pingback: Bóg i Zło(to): dodatnie sprzężenie zwrotne | Strona autorska Marka Głogoczowskiego

  9. @markglogg: „Dzięki tej endogennej, immanentnej inteligencji ustroje ożywione wyraźnie stawiają opór 2 Prawu Termodynamiki, prawu powodującemu że wszystkie bardziej złożone, nie animowane (nie ożywiane) struktury ulegają z czasem dezintegracji. A dzięki samo-konstruującym się w ten INTELIGENTNY sposób odruchom warunkowym (jest to trójstopniowy biochemiczny system RNA: Regeneracja→Nadregeneracja→Asocjacja) organizmy nabierają i długotrwałej odporności na powtarzające się zagrożenia ich bytu i przekazują predyspozycje do rekonstrukcji nabytych (względnie utraconych) odruchów kolejnym pokoleniom: o tym ostatnim fakcie, pracowicie negowanym przez tak zwanych żydo-darwinistów, świadczy chociażby dziedziczenie nabytych – przez nie ćwiczenie organów – chorób cywilizacyjnych”

    From a scientific standpoint: does that threefold biochemical RNA system encompass the subject’s suicidal tendencies? In other words: is it a good idea for the said subject to restrain from reproducing, thus preventing the „sick” suicidal tendencies-related genes from ever proliferating? Putting this in yet another way: is there any feasible chance that the offspring would be given birth to – free of those sick mental abberations (taking into account the above-mentioned immanent inteligence?

    Best regards

    Polubienie

  10. Niedawna opinia pani Elżbiety Biswinger–Stefańskiej z Krakowa (nie znam jej) na „śmierdzący amerykańskim racjonalizmem” temat powiązania portalu http://www.racjonalista.pl z amerykańsko-izraelskimi służbami specjalnymi. Ta opinia świetnie potwierdza zmarłego w sposób tragiczny przed 324 laty Kazimierza Łyszczyńskiego, iż „religię wymyślili ludzie nie religijni, aby ich adorowano”, itd.:

    http://www.sofijon.pl/module/article/one/522

    … I cóż z tego, mógłby ktoś zapytać. Otóż zarówno „First Things”, jak i MEMRI finansowane są z tych samych źródeł – neokonserwatywnych fundacji, instytutów i think tanków. Kto śledzi publicystykę Tomasza Terlikowskiego i Łukasza Adamskiego, z łatwością dostrzeże, że obaj panowie od kilku już lat lansują dość kontrowersyjną, przynajmniej dla tradycyjnego katolicyzmu, tezę o wspólnej matrycy antropologicznej i kulturowej wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa (warto posłuchać ostatnich wynurzeń na ten temat red. Terlikowskiego w Klubie Ronina, który od czasu rozpoczęcia wydawania polskiej edycji „First Things” porzucił pomysł budowania europejskiej Christianitas na rzecz Judeochristianitas).

    O ile poparcie jakiego udzielają Izraelowi oba portale – Fronda i Racjonalista – pozostaje prywatną sprawą ich właścicieli, to przy ocenie tego poparcia trudno pominąć, że dzieje się to przy wydatnej pomocy (finansowej i innej) neokonserwatywnych think tanków. Tak więc fakt, że Mariusz Gawlik vel Agnosiewicz angażuje się w – nie do końca czystą – polityczną grę jest jego prywatną sprawą. Światełko powinno jednak zapalić się członkom PSR; wszak Racjonalista jest ich – związanym formalną umową – organem publikacyjnym. Dlaczego?
    Czy gdyby niektórzy członkowie PSR broniący związków PSR z Racjonalistą, a przez to pośrednio z ideologią neokonserwatystów, znali nieco bliżej sylwetkę ich guru – Leo Straussa – zdecydowanego antykomunisty, zwolennika oświeconego imperium, rządów elity, który wszelkie nierówności uważał za nieusuwalną cechę ludzkiej natury, a religię za pożyteczne opium dla mas, czyniliby to nadal z takim samym zacietrzewieniem?

    Jego uczeń, czołowy amerykański neokonserwatysta, Irving Kristol, stwierdził, że Strauss pozwolił zrozumieć mu znaczenie religii w politycznym życiu narodu. Od tego momentu religia zaczęła być postrzegana przez neocons jako sojusznik w tworzeniu harmonijnej społecznej całości; neokonserwatyści uważają, że odpowiednio rozkładając akcenty, religia może wzmacniać wrodzone człowiekowi uczucia moralne. Dostrzegają w religii fundament moralności, a przez to dobrego społeczeństwa i stabilnego ustroju. Religię postrzegają jako podstawowy warunek dobrobytu ludzkości.

    Neokonserwatyści są po prostu proreligijni, nawet jeśli niektórzy z nich nie są ludźmi wierzącymi. Inna przedstawicielka neocons – Gertrude Himmelfarb (prywatnie żona Kristola) twierdzi wręcz, że „wolność oderwana od tradycji i zwyczaju, od moralności i religii, która czyni z jednostki jedynego depozytariusza i arbitra wszelkich wartości i przeciwstawia go społeczeństwu i państwu – taka wolność to wielkie zagrożenie dla liberalizmu” [2] .

    Amerykańscy neocons przejęli również od Straussa potrzebę odnowienia poczucia patriotyzmu i nacjonalizmu. W celu rozbudzenia tego rodzaju uczuć neokonserwatyści są gotowi posunąć się bardzo daleko; jak pisze Kristol: „Czasem konieczna jest mała, przyjemna wojna, która może zostać wygrana bez trudu, a która sprawi, że kraj i naród poczują się lepiej i uwierzą w siebie”

    Polubienie

  11. @ markglogg

    MARKGLOGG: “O ile poparcie jakiego udzielają Izraelowi oba portale – Fronda i Racjonalista – pozostaje prywatną sprawą ich właścicieli, to przy ocenie tego poparcia trudno pominąć, że dzieje się to przy wydatnej pomocy (finansowej i innej) neokonserwatywnych think tanków. Tak więc fakt, że Mariusz Gawlik vel Agnosiewicz angażuje się w – nie do końca czystą – polityczną grę jest jego prywatną sprawą.”

    SZCZYPIOR: Moim zdaniem źródła finansowania nie powinny być “prywatną sprawą” jakiejkolwiek osoby publicznej.

    Mark Feld był wiceszefem FBI. On mówi: “FOLLOW THE MONEY, JUST FOLLOW THE MONEY” (https://www.youtube.com/watch?v=vETxuL7Ij3Q).

    Faktycznie moda jest taka że źródła finansowania różnych ruchów są “prywatną sprawą” ich liderów, jest to błąd z punktu widzenia myślącej części publiczności. Przepływy pieniądza wiele potrafią wyjaśnić. Pewnie te przepływy pieniądza wyjaśnią metamorfozę Terlikowskiego. Taki banał.

    Bywałem na “racjonalista.pl” aż dowiedziałem się o nazwisku właściciela tego miejsca. Mam niepokojące wrażenie że jest on rodakiem Stasia Michalkiewicza. Nie chodzi o to że oni łżą. Oni używają nawet prawdy tylko że zawsze w jakimś celu, który to cel na pewno nie jest atrakcyjny dla gojów.

    Tutaj jest artykuł o jakimś małopolskim zagubionym wizjonerze (https://wiernipolsce.wordpress.com/2013/10/23/zagubiony-wizjoner-czy-zolnierz-zydo-systemu/). Próbowałem wcielić w życie postulowany przeze mnie tryb dochodzenia do Prawdy zadając p. Kotusze dwa pytania w komentarzach do tego tekstu:

    “@ Adam Kotucha
    Proponuję zacząć od zdjęcia spodni.
    – Kim są Pańscy rodzice? Jakie zawody wykonują? Co Pan studiuje (studiował)?
    – W jaki sposób jest finansowana Demokracja Bezpośrednia? Otrzymujecie jakieś granty? Jeśli tak, to od kogo i w jakiej wysokości?”

    To nie są rzeczy bez znaczenia i na pewno nie powinny być “prywatną sprawą”.

    Polubienie

  12. Ad „Barney etc.”, który w języku „boga” się pyta „markglogg” co sądzi o tendencjach samobójczych pewnych indywiduów i jak takie odruchy mogą się dziedziczyć. Otóż „samobójstwa” (ma to łacińską nazwę, bodajże apopsja, czy aptyzja) komórek chorych, nie przystosowanych do ich środowiska są rzeczą normalną wewnątrz naszych organizmów – tak jak utrata przytomności, która jest częściowym wyłączeniem z życia zmysłów, jest ratunkiem przeciw zbyt silnemu bólowi. A samobójstwa osób dorastających i dorosłych też są wywołane „nie do zniesienia” sytuacjami, np. złą oceną w szkole, odejściem partnera związku partnerskiego czy utratą pieniędzy – stąd taka fala samobójstw w USA po wybuchu kryzysu lat 1930.

    Wot żyzń, i jewo proklataja inteligencja, jak mawiają w słowiańskich skazanych na zagładę językach…

    Polubienie

  13. Thank you for responding, however the question was – can one INHERIT the suicidal / depressive mindset? Or is it completely unrelated to genes and therefore can be „produced” by the enviroment only? Thank you in advance.
    Regards

    Polubienie

  14. Wszystkie wypadki samobójstw, łącznie z zaprogramowanymi genetycznie samobójstwami całych tkanek w czasie embriogenezy człowieka, są SPOWODOWANE PRZEZ ZEWNĘTRZNE STRESY. Zarówno komórka jak i dorastający – wzglednie dorosły – człowiek swym organem kojarzenia bodźców (tj. inteligencją) dostrzega, że w danych warunkach żyć się dłużej nie da: tak jak tysiące Amerykan po utracie swych pieniędzy na początku Wielkiego Kryzysu lat 1930. Czy ten odruch stał się dziedziczny? Na pewno był już wczesniej dziedziczony, tak jak chęć naszych własnych komórek, by popełnić samobójstwo, gdy poczują, że dla organizmu już nie sa przydatne.

    Cytuję za hasłem apoptoza z Wikipedii:

    Programowana śmierć komórki jest istotna na każdym etapie rozwoju organizmu. Bardzo często występuje podczas embriogenezy, czyli rozwoju zarodkowego (apoptoza wybranych komórek odpowiada na przykład za zanik błony pławnej między palcami zarodka oraz śmierć niektórych komórek soczewki oka; podobne zjawiska mają duże znaczenie w procesie kształtowania innych narządów). Wiele szybko dzielących się komórek dojrzałych organizmów (np. komórki nabłonka jelitowego) także ulega eliminacji na drodze apoptozy.

    Przyczyn promujących programowaną śmierć komórki jest wiele . Są to czynniki:
    a.fizyczne: promieniowanie jonizujące, UV, szok termiczny,
    b.chemiczne: cytostatyki, wolne rodniki tlenowe,
    c.biologiczne: glukokortykoidy, czynnik martwicy nowotworu – TNF, przeciwciała anty Fas/Apo-1, niedobór substancji wzrostowych.
    W zależności od:
    -rodzaju czynnika
    -dawki i długości ekspozycji komórki na niego
    -a także typu komórki
    może dojść do aktywacji programu autodestrukcji, bądź komórka może ulec śmierci przypadkowej.

    Polubienie

  15. Komentując tekst „dodatniego sprzężenia boga ze złotem” jeden z mych korespondentów, „światowid4” przytoczył zakończenie doń przypisu nr. 6:

    „Jak to podkreślają zewnętrzni obserwatorzy, najistotniejszym elementem wielowiekowemu sukcesu tej modlitwy „o wolność kłamstwa” jest jej celebracyjna pompa, piękno jej melodii i tak dalej – te zewnętrzne atrybuty święta zakrywają bardzo skutecznie podłość jego istoty: Bóg Izraela jest Oprawną w Złoto Podłością, jak to już wielokrotnie zdarzyło mi się pisać.”

    I wtedy mój wewnętrzny, immanentnie tkwiący we mnie system asocjacyjny (czyli INTELIGENCJA od łac. inter-ligare, łączyć między sobą, spajać odruchy myśli oraz czynów) nagle zaskoczył:

    przecież ta cała medialna POMPA i kadzenie reformatorom, tudzież bogata religijna oprawa, w tym kościelne zachwycone śpiewy „ojczyznę wolną pobłogosław Panie”, w której rozpoczynały się sławne REFORMY BALCEROWICZA, a nawet i dzwon Zygmunta, który zabrzmiał 3 listopada br., gdy chowano „pierwszego wolnego kraju premiera”, który firmował TERAPIĘ SZOKOWĄ, wyrzucającą miliony Polaków z ich miejsc pracy oraz z ich miejsc zamieszkania, to była właśnie ta opisana powyżej złocona oprawa ŚWIĘTA ZŁODZIEI KOL NIDRE mająca zasłonić PODŁOŚĆ realizowanych w Polsce, od blisko już ćwierćwiecza, WOLNORYNKOWYCH REFORM!

    Niezłe skojarzenie, co? I kto/co za nim stoi?

    Polubienie

  16. „Niezłe skojarzenie, co? I kto/co za nim stoi?”

    dzisiejszej nocy (od 23 do 1h) na Radio Plus była ciekawa audycja. temat rozmów dotyczył upadku względnie zamierania więzi „rodzinnych”.
    jak to jeden z zaproszonych gości zakomunikował, dziś w Polsce istnieje takie prawodawstwo, które niejako samo zachęca do rozpadu wzmiankowanych więzi…
    np. zamężna kobieta, matka dzieci, aby otrzymać świadczenia socjalne – musi wpierw się rozwieść…
    i ja w podobnym tonie wysłałem sms`a do studia z zapytaniem: „Komu zatem na tym tak bardzo zależy? W czyim jest to interesie?

    prowadzący audycję przeczytał mego sms`a – jednakże otrzymałem dość lakoniczną odpowiedź.

    więc wysłałem kolejnego, „Zależy tym, którzy poprzez celowe kreowanie problemów – natychmiast oferują na nie gotowe rozwiązania, naturalnie za „drobną” opłatą”…

    jest to dokładnie instrukcja jaką winni kierować się wszelcy reformatorzy zastanych przez siebie dotychczasowych systemów… czyli instrukcja św. Pawła – którą Pan M. Głogoczowski
    referował ponad 10 la temu na AP w Słupsku.

    na koniec rzeczonej audycji jako podsumowanie, prowadzący przeczytał mego kolejnego sms`a: „można wyróżnić 4 podstawowe więzi. z Narodem, z ziemią ojczystą, wiarą i rodziną. zniszczenie którejkolwiek doskonale podkopuje pozostałe.

    Zatem komu zależy? Zgodnie z zasadą DZIEL I RZĄDŹ – rządzącym zza kulis megakupcom i lichwiarzom.
    jak to symbolicznie przedstawił Lynch w filmie „Prosta historia” poszczególny patyczek jest kruchy, łatwo go złamać – jednakże wiązkę składającą się z tych samych patyczków już nie tak prosto…

    Polubienie

  17. Zaś co się tyczy „niewidzialnego wszechwiedzącego prawodawcy tj. niematerialnie istniejącego boga” – to jest tak jak z tym poszukiwaniem przez Witkacego „CZYSTEJ FORMY”…

    którą bardzo wymownie w jednym ze skeczów przedstawił „Kabaret Moralnego Niepokoju”, czyli:
    Witkacego siedzącego przy stoliku z butelką „czyściochy” (Absolut)…

    i coś mnie się tak wydaje, że ci wszyscy paranaukowcy, klechy i inni bajkopisarze chyba „jej” za bardzo nadużywają
    zapominając, że alkohol jest dla mądrych ludzi.

    pozdrawiam autora

    Polubienie

  18. autor to zyd, cwany zyd. Na podstawie jednego czy dwoch blednie zinterpretowanych cytatow biblijnych napisal 3 metry tekstu, ktory ma dowodzic czemu? temu ze jestes niewolnikiem materialnej bariery, ktorej nie potrafisz poznac? Polecam wyjazd do Azji i poznac metody medytacji, albo poczuc na wlasnej skorze mozliwosci ludzkie o ktorych drogi autorze nie masz pojecia. Nie bazuj w swoich wywodac na przyziemnych czy chodzby ograniczonych pewnych obszarow terytorialnych i modelu czlowieka w nich umieszczonego.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s