Unia nie oddaje naszych pieniędzy?


Jewropejska unia i pierwsze jaskółki prawdy

Tekst pochodzi z wydawanej przez SKOK gazety „Dobry znak” z 12.11.2010 http://www.gazetadobryznak.pl/index.php?art=818

                   Unia nie oddaje naszych pieniędzy?

autor: Rafał Pazio

Entuzjaści naszej integracji z Unią Europejską reagują gwałtownie, kiedy próbuje się zasygnalizować problemy z pozyskiwaniem tzw. pieniędzy unijnych. Osoba, która próbuje poddać pod rozwagę pewne praktyki i działania urzędników zajmujących się przekazywaniem dotacji, od razu jest krytykowana jako przeciwnik „polskiej szansy na rozwój”.

Tymczasem należy pamiętać, że na kontach Unii leżą przede wszystkim nasze pieniądze – pieniądze polskiego podatnika płacone w ramach składki. Do nich mamy przede wszystkim prawo, gdyż powinny być zainwestowane w niezbędne dla Polaków przedsięwzięcia, przede wszystkim infrastrukturalne.

Niepokojące sygnały

Pojawiają się jednak niepokojące sygnały, że nie otrzymujemy należnych nam pieniędzy. Ostatnio miałem okazję rozmawiać z Pawłem Bogdanowiczem, radnym gminy Chełmiec (okolice Nowego Sącza), który przekonywał mnie, że do Polaków wraca dużo mniej pieniędzy niż wpłacili w ramach składki.

Jak wiadomo, wiele się mówi o pieniądzach unijnych, które zmieniają Polskę. Proste obliczenie pokazuje jednak, że z formułowaniem takiej opinii trzeba być bardzo ostrożnym. Radny z Chełmca pomnożył ilość mieszkańców gminy przez składkę, jaka przypada na statystycznego Polaka. W efekcie otrzymał wynik informujący o tym, że w latach 2007-2010 mieszkańcy gminy Chełmiec wpłacili kwotę 33,5 miliona złotych. Nie trzeba nikomu mówić, jaki efekt przyniosłoby skierowanie tej kwoty na gminne inwestycje.
Warto również zaznaczyć, że pozyskiwanie pieniędzy unijnych również pochłania dodatkowe koszty. Na samym starcie trzeba wydać kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy złotych. Nie mamy też żadnej pewności, że dostaniemy dofinansowanie, ale swoją część musimy wydatkować. Przedstawiciele gmin bardzo często muszą zabiegać o względy polityków, ponieważ większość środków unijnych jest rozstrzygana na poziomie województwa – z reguły sejmiku. Często obowiązuje zasada: kto ma znajomości, ten ma dotację.

                                                         Obieg pieniądza

W „Dzienniku Polskim” z 25 września napisano, że na Program Rozwoju Obszarów Wiejskich Małopolska przeznaczono ponad 700 milionów złotych. Do tej pory wydano niespełna 9 milionów, a pieniądze trzeba zainwestować do 2013 r. Należy wyraźnie powiedzieć, że samorządowcy chcą pozyskiwać pieniądze unijne, ale z niewiadomych względów biurokracja unijna paraliżuje przyznawanie unijnych dotacji. Kilka miesięcy czeka się na przeczytanie wniosków, które odrzuca się bardzo często z powodu drobnych uchybień w dokumentacji.

Podobna sytuacja zdarza się w gminach Mazowsza. Bardzo często do budżetów wpływa kilka procent z przyznanych pieniędzy. Na przykład jednej z podwarszawskich gmin zadeklarowano przyznanie 60 milionów złotych, a do budżetu trafiło 500 tys. zł.

Pozostaje ważne pytanie. Jeśli nie otrzymujemy pieniędzy na konta samorządów, to gdzie się podziewają? Paweł Bogdanowicz powołuje się na artykuł, który czytał na portalu internetowym „Parkiet”. Napisano tam o przewalutowaniu środków unijnych, co miało uratować budżet państwa. Te środki będzie trzeba jednak zwrócić. Jeśli minister finansów Jacek Rostowski przewalutował to, co przychodziło z Unii na złotówki i w ten sposób uratował dziurę budżetową, przecież musi sobie zdawać sprawę, że pieniądze powinny trafić do samorządów na inwestycje, a nie do budżetu, żeby załatać dziurę.

Trzeba pozyskiwać nasze pieniądze

Podejmując próbę przeanalizowania tego, co dzieje się z pieniędzmi unijnymi, nikt nie próbuje zniechęcać do ich pozyskiwania, szczególnie że pochodzą one ze składki polskich podatników. Zastanawia jednak, dlaczego wysiłek samorządowców i pracowników poszczególnych gmin jest marnotrawiony przez wstrzymywanie unijnych dotacji, które powinny trafiać do małych, lokalnych wspólnot.

Podkreślenia w tekście – D.Kosiur

                                                                Komentarz

Na temat tzw. unijnego dofinansowania pisałem kilka lat temu w artykule „Bilans kosztów członkostwa Polski w UE„ (tekst dostępny na str: http://wiernipolsce.streemo.pl/Community/Blog.aspx?BlogEntryId=24758)

Przeciętna składka do budżetu UE, o której pisze autor, Rafał Pazio, w przeliczeniu na statystycznego Polaka wynosi ok. 330 zł/rok (jej dokładna wartość zależy od PKB w danym roku). Gdyby jednak uwzględnić wszystkie płatności na rzecz UE związane z naszą przynależnością byłaby ona ponad dwukrotnie wyższa (na podst. Traktatu Akcesyjnego – „Bilans kosztów członkostwa Polski w UE”).

Do dnia dzisiejszego, po sześciu latach naszego członkostwa w UE bardzo wielu Polaków nie może wręcz uwierzyć, że biedna Polska ponosi część kosztów składki za bogatszą od nas Wlk. Brytanię. Na przykład za rok 2009 Ustawa Budżetowa § 8567 przewidywała – wpłata z tytułu finansowania rabatu brytyjskiego1.029.535.000 zł (tzn. ponad 1 mld zł) – za blogiem posła PSL Janusza Piechocińskiego: http://www.wnp.pl/blog/6_146.html.

Otwocczanie nabici w butelkę

W moim Otwocku miejscowa jewropejska prasa (a tylko taka istnieje i to nawet ta wydawana za nasze podatki przez urząd miasta) odtrąbiła tryumfalnie, że przy realizacji  inwestycji wodno-kanalizacyjnej – inwestycji obowiązkowej, wymuszonej traktatem akcesyjnym! – Otwock otrzymał aż ok. 68,4 mln zł unijnych dotacji. Inwestycja jest rzeczywiście, jak na Otwock przeogromna. Jej wartość przekracza 200 mln zł przy budżecie liczącym ok. 60 mln zł (!), którego lwia część pochodzi z dotacji budżetu centralnego państwa, ponieważ w Otwocku nie istnieje jakakolwiek licząca się produkcja fizyczna. Miejscowa jewropejska prasa nie informuje mieszkańców, że od 2004 r. do 2010 r. wpłacili do UE 101,6 mln zł (średnio 330 zł/osobo/rok x 7 lat x 44000 mieszkańców gminy Otwock). Gdyby policzyć zgodnie z traktatem akcesyjnym, czyli ze wszystkimi składkami łącznie okazałoby się, że jest to kwota ok. 240 mln zł, czyli kwota przewyższająca wartość otwockiej inwestycji. A, zatem Otwock mógłby samodzielnie sfinansować własną inwestycję i nie wpędzać budżetu miasta, czyli nas mieszkańców, w niespłacalne zadłużenie.

W pierwszych dniach stycznia 2011 żydo – media doniosły, że Otwock jest na Mazowszu liderem w pozyskaniu środków europejskich. Innymi słowy mieszkańcy Otwocka winni skakać z radości, że z pośród wszystkich gmin na Mazowszu oni jedni zostali najmniej orżnięci przez jewropejską unię.

Jak długo jeszcze będzie funkcjonowało jewropejskie oszustwo – obóz UE? Ano, zobaczymy? Według wszelkich znaków na niebie i ziemi można z całą pewnością twierdzić, że jego dni są już policzone.

                                      Metoda na wykazanie unijnego oszustwa 

1. Otóż, każdego roku, poczynając od 2004 r. sejm RP uchwala ustawę określającą wielkość polskiej składki do budżetu UE.

Wielkość tej składki, dla każdego kolejnego roku, dzielimy przez ilość ludności Polski (przez 38 mln ludzi). Otrzymamy wielkość składki przypadającą na każdego Polaka w każdym roku naszego członkostwa w UE – oznaczmy tę składkę przez An, a zatem w 2004r. każdy Polak wpłacił – A1, w 2005r. – A2,…..i w 2010r. –A7.

 2. Dofinansowanie z UE wpływa do budżetów polskich gmin.

Jeśli po kilku latach członkostwa w UE (np. po 7 latach) nasza gmina dostała z UE dofinansowanie w wysokości DUE zł, to należy policzyć, ile w tym czasie pieniędzy – SG od wszystkich mieszkańców naszej gminy (ilość mieszkańców gminy – LMG) wpłynęło do budżetu UE, czyli:

(A1 + A2 + A3+ A4 + A5 +A 6+ A7) x LMG = SG

3. Porównanie

Mieszkańcy naszej gminy przez 7 lat wpłacili do UE SG zł, a otrzymali z UE DUE zł.

Istnieją trzy możliwości: a) SG  = DUE; b)SG  > DUE; c) SG  < DUE

 a)     nasza gmina wpłaciła do UE tyle samo, ile otrzymała z UE,

b)     nasza gmina wpłaciła do UE więcej, niż otrzymała z UE

c)     nasza gmina wpłaciła do UE mniej, niż otrzymała z UE

Mieszkam w gminie Otwock. Gmina Otwock zajęła w 2010 r. pierwsze miejsce na Mazowszu pod względem wielkości otrzymanego z UE dofinansowania.

Otwock otrzymał 69,4 mln zł (za cały okres członkostwa w UE). N podstawie powyższych wyliczeń stwierdziłem, że mieszkańcy gminy Otwock do 2010 r. wpłacili do budżetu UE prawie 100 mln zł – to chyba więcej, niż otrzymali, nieprawdaż?

Na Mazowszu są także gminy, które nigdy nie otrzymały dofinansowania z UE, mimo, że mieszkańcy tych gmin byli obciążeni składkami na rzecz budżetu UE!!!!.

 

Każdy z P.T. Czytelników może przeprowadzić powyższe wyliczenia dla własnej gminy. Obawiam się jednak, że ich wynik nie będzie lepszy od wyniku takich samych obliczeń dla Otwocka.

 

Powyższy test daje jednoznaczny – matematycznie precyzyjny wynik: „media od Michnika do Rydzyka” oraz politycy, na których te media wskazują to jedna antypolska banda oszustów i przestępców.

 

                                                                             Dariusz Kosiur

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Unia nie oddaje naszych pieniędzy?

  1. nawet moja dojna krowa rozumie ze u eur. to bank /zydowski/ z udzialem polskich zydow.tam ida pieniądze polskie m inn.– u eur. to trojkat bermudzki gdzie gina pieniądze polskich podatnikow. i o to chodzilo dla geszefciazy.czy kiedyś to zrozumie polski podatnik?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s