W oparach absurdu…….Polska A.D.2014


Czasy mamy zdecydowanie nie do śmiechu, ale to znak, że absurd sprzedaje się i sprzedawać się będzie jak świeże bułki. To wręcz czasy wymarzone do rozpowszechniania absurdu i do stawiania go na piedestale „rzeczywistości”. To w czystej formie „nadrzeczywistość”.

” W oparach absurdu”, taki tytuł nosił tom satyrycznych, purnonsensowych tekstów J.Tuwima i A.Słonimskiego pisanych w latach 1920-1936, a także utrzymanych w tej formie tekstów J.Lechonia i St.I.Witkiewicza. „W oparach absurdu”, to przykład inteligentnego żydowskiego szmoncesu żywiącego się „pełnokrwistą” rzeczywistością „polską”.

To w zasadzie propozycja stylistyczna na tu i teraz.

Przedsmak absurdu mieliśmy w trakcie długiego okresu świętowania, kiedy to obleśne polityczne hieny wszystkich opcji politycznych, czyli tzw. elity polityczne III RP, dopadły patologicznych, acz losowych sprawców wypadków samochodowych dokonanych przez pijanych lub znarkotyzowanych miłośników sweet Europa dream i starały się, jak to jest w zwyczaju elit III RP, prześcigać w wymyślaniu kar dla sprawców nieszczęść, a wręcz zabójstw wskutek niekontrolowanego gwałtu na sferze publicznej i prywatnej Polaków ( w tym konkretnym przypadku, przechodniów, użytkowników innych pojazdów itd). A jakich to kar należy żądać wobec tych politycznych kanalii, które już od 25 lat demolują – w sejmie, senacie, rządzie i na najwyższych urzędach państwowych z prezydenckim włącznie –  życie osobiste, rodzinne, zawodowe, twórcze …..?! Demolują bezkarnie i z premedytacją, jedyne i niepowtarzalne życie współczesnych Polaków!!!

Za kilka dni kolejny absurd, czyli bezkarne harce maniaka, Jerzego Owsiaka, który po raz kolejny z przyzwolenia władz państwowych sterroryzuje przestrzeń publiczną swymi rzekomo charytatywnymi, bezpłatnymi, spontanicznymi i zbawiennymi brygadami ulicznymi, uzbrojonymi w zakłamane slogany i hipokryzję i posiadających wsparcie  gigantycznych sztabów medialny i finansowych.

Nim zanurzymy się w owsiakowe opary absurdu, a następnie inne: genderowe,  kampanijno-wyborcze, itd., tytułem przystawki tekst z prywatnej poczty.

PZ

Numerek z pierdołą

Największymi wrogami cywilizowanego człowieka są liczby.
25 lat temu w 37-milionowym narodzie mieliśmy w Polsce około 110 tysięcy urzędników państwowych uzbrojonych w kalkulatory, ołówki i telefony stacjonarne.
Obecnie mamy 430 tysięcy urzędników uzbrojonych w 300 tys.komputerów, z których każdy ma moc obliczeniową milion razy większą niż kalkulator.
Biura urzędników wzbogaciły się w takie niezbędne do administrowania urządzenia jak faksy, kserokopiarki, pocztę elektroniczną, telefony komórkowe.
Przez ćwierć wieku liczba Polaków wzrosła o 660 tysięcy, czyli o 2 procent.
Liczba urzędników – o 415 procent.
Matematycznie rzecz biorąc, wydolność kasty urzędniczej wzrosła jakieś 5 milionów razy (liczba ludzi pomnożona przez zdolność obliczeniową maszyn), czyli można by się spodziewać, że obecna liczba urzędników mogłaby administrować nie tylko terytorium Polski, ale całego świata wraz z należnymi Polsce parcelami na Księżycu.
Oczywiście tak nie jest. Kto styka się z urzędami, dochodzi do przekonania, że jest tak, jak było, a nawet gorzej. Liczba błędów, które popełnia system administracji państwowej, jest
przerażająca. Nieścisłości lub  oczywiste pomyłki pisarskie, nawet w najbardziej poważnych dokumentach, mało kogo już frapują. Wyjaśnię, jak do tego doszło.

Ja w trzech osobach.

Powiedzmy, że zaliczam się do jednostek przedsiębiorczych (nieprawda) i jestem dorosły (niecała prawda). Posiadam więc dowód osobisty, który ma swój niepowtarzalny numer  (9 symboli; liczby i znaki  alfanumeryczne) wydany za sprawą ministra spraw wewnętrznych. Posiadam też paszport z niepowtarzalnym numerem paszportu (2 litery i 7 cyfr) wydany również przez ministra spraw wewnętrznych.  jednym i drugim mam  swój 11-cyfrowy numer PESEL (skrót od nazwy Powszechny Elektroniczny System  Ewidencji Ludności), stały symbol numeryczny jednoznacznie identyfikujący określoną osobę fizyczną, który otrzymałem również za sprawą ministra spraw wewnętrznych.
Z punktu widzenia ministra jestem jak Pan Bóg – jeden, ale w trzech osobach.
Ma to jednak być może takie uzasadnienie, że jak już mi pan minister nadał 3 niepowtarzalne numery w sumie składające się z 29 cyfr i  znaków alfanumerycznych, to pan minister
już mnie z nikim nie pomyli.

Jako że zarabiam pieniądze, do których rości sobie pretensje minister finansów, nadał mi on kolejny niepowtarzalny numer – NIP (skrót od Numer Identyfikacji Podatkowej) – 10-cyfrowy kod służący do identyfikacji podatników.
Żeby jednak nie było absolutnie żadnych wątpliwości, stygmatyzuje mnie również jeszcze jeden minister, który ministrem się nie nazywa, ale w istocie nim jest.
Prezes Głównego Urzędu Statystycznego nadaje mi bowiem  9-cyfrowy numer REGON (akronim od nazwy REjestr GOspodarki Narodowej), który jest równie
niepowtarzalny jak wszystkie poprzednie niepowtarzalne kody.
Każdy z tych kodów jest wynalazkiem przełomowym w historii człowieczeństwa, jak nie przymierzając znak plus wymyślony przez Jana Widmana w 1498 r.
Aby zrozumieć, jak trudno było tego plusa wynaleźć, dodam tylko, że znak mnożenia oraz symbol równości wymyślono dopiero 150 lat później.

Ja – peselowiec.

To, jak te nipy, regony i pesele są bardzo zaawansowane, uświadomić sobie można, zastanawiając się np. nad metodologią tworzenia 11-cyfrowego numeru PESEL.
Cytuję niemal dokładnie ministra spraw wewnętrznych:
– na pozycji 1-2 umieszczam dwie ostatnie cyfry roku urodzenia,
– na pozycji 3-4 umieszczam dwie cyfry miesiąca urodzenia,
– na pozycji 5-6 umieszczam dwie cyfry dnia urodzenia,
– na pozycji 7-10 umieszczam liczbę porządkową z oznaczeniem płci,
– na pozycji 11 umieszczam liczbę kontrolną.
Dla odróżnienia stuleci przyjmuję następującą metodę kodowania:
dla osób urodzonych w latach 1900-1999 miesiąc zapisuję w sposób naturalny;
dla odróżnienia osób urodzonych w innych latach niż 1900-1999 do numeru
miesiąca dodaję następujące wielkości:
– dla lat 1800-1899 – 80,
– dla lat 2000-2099 – 20,
– dla lat 2100-2199 – 40,
– dla lat 2200-2299 – 60.
Przyjęta metoda kodowania miesiąca urodzenia pozwala mi na rozróżnienie co najmniej pięciu stuleci!
Sposób obliczania liczby kontrolnej, tej jedenastej  w numerze ewidencyjnym PESEL, polega na tym, że każdą pozycję numeru PESEL mnoży się przez odpowiednią wagę: 1-3-7-9-1-3-7-9-1-3. Utworzone iloczyny  sumuje się. Wartość ostatniej otrzymanej liczby należy odjąć od 10. Wynik odejmowania stanowi liczbę kontrolną danego numeru PESEL.
Przyznacie, że PESEL to prawdziwe dzieło sztuki, a Pitagoras był nikim przy tym, kto na to wpadł.
Pozostałe numery – NIP i REGON – to równie piękne wytwory ducha ludzkiego.

Ja biznesmen.

Ale. Jako osoba przedsiębiorcza, czyli taka, którą nasze państwo popiera i hołubi, licząc na wyższe ode mnie daniny, dzięki grzeczności  ministra sprawiedliwości zakładam podmiot gospodarczy zwany spółką z ograniczoną odpowiedzialności pod nazwą Robert Jaruga. Minister sprawiedliwości w całej swej mądrości uznał bowiem za logiczne, że spółkę zawiązać może jedna osoba, sama ze sobą, poprzez sporządzenie umowy spółki, w której umawia się sama ze sobą. Następnie to zgodne oświadczenie woli samego ze sobą przedstawić należy w sądzie rejestrowym podległym ministrowi Sprawiedliwości. Teraz Robert Jaruga, który założył podmiot gospodarczy Robert Jaruga spółka z o.o., otrzymuje niepowtarzalny 10-cyfrowy numer zwanym numerem KRS (skrót od nazwy Krajowy Rejestr Sądowy).
Jak go dostanę, mogę sprzedać 1 proc. udziałów w swojej firmie Robert Jaruga spółka z  o.o. red. Michałowi Marszałowi, co teraz jeszcze nie ma znaczenia, ale potem będzie miało.
Jak mam już numer KRS, to idę do ministra od statystyki, który nadaje mojej firmie Robert Jaruga spółka z o.o. kolejny indywidualny numer REGON. Jak mam te 2 numery, to zasuwam do ministra finansów, który nadaje mi – to znaczy firmie Robert Jaruga spółka z o.o. – niepowtarzalny numer NIP, pod jednym wszak warunkiem: muszę mieć numer konta bankowego.

Idę więc do banku, a tam ktoś mi mówi, że zgodnie z rozporządzeniem ministra finansów, który chce mi nadać NIP, aby mieć konto w banku, muszę najpierw mieć NIP.
Jak to się dzieje, że w końcu konto zakładam, nie wiem, ale cud ów przytrafił się już 4 milionom posiadaczy firm w Polsce, więc i mi się udało.
W banku podaję:
-numer KRS firmy Robert Jaruga spółka z o.o.;
-numer REGON firmy Robert Jaruga spółka z o.o.;
-numer NIP firmy Robert Jaruga spółka z o.o.
oraz – Achtung! – numer symbolu terytorialnego gminy, w której będę prowadził działalność (wymyślony przez ministra od statystyki) plus kod pocztowy, co jest wynalazkiem ministra łączności.
Podaję też numer PESEL Roberta Jarugi i numer dowodu osobistego Roberta Jarugi.

Teraz otrzymuję z banku, według rozporządzenia ministra finansów:
-7-cyfrowy numer klienta banku,

-26-cyfrowy numer konta w banku,
-16-cyfrowy  numer karty płatniczej,
-3-cyfrowy kod CVV, 4-cyfrowy numer PIN oraz
-4-cyfrowy numer TELEPIN.
Kod hasła nadaję sobie sam – powiedzmy 4-cyfrowy.
O tym, że dostałem numer rachunku bankowego, muszę teraz poinformować ministra finansów, ministra sprawiedliwości i ministra statystyki, żeby wiedzieli, skąd mają mi moją forsę zapierdolić, która im się za ich ciężka robotę należy.

Ja liczę, dzwoniąc

Ponieważ do prowadzenia działalności potrzebny jest mi telefon, idę do jakiejś rozdawalni telefonów, która już wie, dzięki rozporządzeniu ministra łączności, że muszę podać: numer NIP, numer REGON, numer KRS, numer PESEL, numer dowodu osobistego, ewentualnie numer paszportu i numer  rachunku bankowego.

W zamian dostanę:
– numer telefonu komórkowego,
-numer PIN,
-numer PUK, numer umowy, numer konta regulacji płatności i hasło użytkownika.

Wyobraźmy sobie, że potrzebuję jeszcze samochodu

Zatem za pośrednictwem wydziału komunikacji minister transportu zażąda ode mnie:
-17-symbolowego numeru VIN nadwozia mojego auta,
-numeru REGON firmy Robert Jaruga spółka o.o.;
-numeru KRS firmy Robert Jaruga spółka o.o.;
-numeru NIP firmy Robert Jaruga spółka o.o.;
-numeru PESEL Roberta Jarugi
oraz numeru dowodu osobistego Roberta Jarugi.
W zamian za to dostaję:
-alfanumeryczny 13-elementowy numer dowodu rejestracyjnego,
-8-elementowy numer tablic rejestracyjnych
oraz 10-symbolowy numer karty pojazdu.

Pomijam już kwestię numeratury, która za sprawą ministra pracy nałożona zostanie na mnie w ZUS-ie i za sprawą ministra transportu w zakładzie ubezpieczeń komunikacyjnych (chyba 8-cyfrowy numer prawa jazdy).

Jak łatwo się zorientować, jako Robert Jaruga prowadzący firmę Robert Jaruga spółka z o.o.
mam już 23 indywidualne niepowtarzalne numery składające się z ok. 250 cyfr i znaków alfanumerycznych.
To jest tyle:
1456768765438907654S345678909876543C134567890945145676YV65438907654334567890
987654321345678909-6451K56768765438907654334567890987654321345678909–645145
6768765438907654334567890987654M21345678909-645

Ja zabieram im kasę

Teraz pewnie zapytacie, po co ja to wszystko robię i jaki ma to sens.
Sens tej działalności tkwi w walce z nonsensem.
Wytrawny matematyk stwierdzi, że  każde dodanie kolejnego numeru w jakiejś bazie danych rozbudowuje ją o rząd wielkości, w związku z czym administracji państwowej moje dane zabierają już terabajty powierzchni dyskowej komputerów, a złożoność mojej skromnej osoby jest nie do ogarnięcia przez nikogo.
Gdyby wyłączono prąd, cały ten system by pierdolnął.

Obywatelowi wystarczy jeden numer! Numer komórki! Młócenie pozostałej liczby danych to robota głupiego!
Chcę ten system rozwalić ekonomicznie.
Nie ma bowiem skuteczniejszej metody racjonalizacji roboty baranów niż ograniczanie ich płac. Mój plan zamachu stanu jest więc następujący:

– Jako Robert Jaruga zarabiam powiedzmy 50 tys. zł rocznie,   z czego na te system wydaję w postaci podatku 3,7 tys. zł i ubezpieczenia społecznego 14,5 tys. zł.   Razem 18 tys. zł.

– Jako Robert Jaruga, właściciel firmy Robert Jaruga spółka z o.o.,  zarabiającej również 50 tys. zł w ciągu roku, płacę 12 tys. zł  ubezpieczenia zdrowotnego i 0 zł podatków.

– Jako Robert Jaruga, który 1 proc. udziałów w firmie Robert Jaruga spółka z o.o. zarabiającej 50 tys. zł   sprzedał red. Marszałowi, a ten zatrudnił go (znaczy mnie) na stanowisku prezesa za najniższą krajową  pensję –   1,5 tys. zł – zapłacę rocznie 5,2 tys. zł ubezpieczeń społecznych i 800 zł podatku.   Razem 6 tys. zł.

– Jako Robert Jaruga, który 1 proc. udziałów w firmie Robert  Jaruga spółka z o.o., zarabiającej 50 tys. zł rocznie,  sprzedał red.  Marszałowi, a ten go nie zatrudni na stanowisku prezesa, nie
zapłacę skarbowi państwa nic,  robiąc to samo, co Robert Jaruga, osoba fizyczna.
Ja pierdolę!

Jeżeli 21 grudnia nie zauważyliście, że nastąpił koniec świata, to jesteście w błędzie. On nastąpił.
Stopień zidiocenia organizacji naszego państwa osiągnął apogeum. Przekonałem się o tym, gdy w banku ostatnio  poproszono mnie o podanie daty urodzenia teściowej.
To jest koniec nowoczesnych czasów!
Każdy kolejny urzędnik w administracji ze swoim kolejnym nowym komputerem przybliża nas do wspólnoty pierwotnej.

A gdyby  do tych idiotyzmów dodać jeszcze ilość ściętych drzew na papier. Bo przecież druki , formularze , oświadczenia i podania wciąż funkcjonują.
Koniecznie potrzeba, aby jakiś meteoryt odpowiednio duży pieprznął i wybił całą tę kastę urzędniczą.
Daj Bóg !!!!

     M.M.

W oparach absurdu – tom satyrycznych, purnonsensowych tekstów Juliana Tuwima i Antoniego Słonimskiego, pisanych w latach 1920–1936, a wydanych po raz pierwszy w 1958 roku.

Geneza i charakterystyka

Nonsensowne teksty zebrane w tomie zaczęli Słonimski i Tuwim pisać w 1920 roku jako primaaprilisowy dodatek do „Kuriera Porannego„. W przedmowie do tomu Słonimski wskazuje, że pisanie nonsensów było „stałą potrzebą”, która bawiła jego i Tuwima, oraz że współpraca z innymi autorami – wśród których wymienia Jana Lechonia i Stanisława Ignacego Witkiewicza – nie była tak owocna, z uwagi na to, że dowcip Lechonia „zawodził w dziedzinie czystego absurdu”, a Witkiewicz – w przeciwieństwie do Tuwima i Słonimskiego – nie oddzielał absurdu od reszty twórczości.

Na tom składa się siedem primaaprilisowych dodatków do różnych gazet, pochodzących głównie z lat 20., wiersze oraz kalendarzyk encyklopedyczno-informacyjny.

W zbiorze autorzy wykorzystują różne formy prasowe, takie jak ogłoszenia, reklamy, recenzje, kroniki wypadków, przewodniki, zagadki, porady, przepisy kulinarne czy listy do redakcji, wykorzystując pastisz, abstrakcję, zabawę czy kabaretowe gagi.

Reklamy

14 uwag do wpisu “W oparach absurdu…….Polska A.D.2014

  1. Szanowny Panie Kazimierzak,

    jak Pan widzi nie jestem Panu wrogiem, ani prześladowcą Pana „niezwykłych analiz” ( co być może gotów byłby Pan mi zarzucić, biorąc pod uwagę moją prośbę pod adresem administracji naszego portalu o likwidację pańskiego spamu, ale tylko spamu). Jestem wręcz Panu niezmiernie wdzięczny za zamieszczenie powyższej relacji. A czemu, to się Pan wkrótce przekona.

    Czy byłby Pan tylko uprzejmy wyrazić swój stosunek do grona panelistów i do osoby prowadzącego zebranie p. J.Orła, jednego z szefów tzw. prawicowego klubu RONINA.

    1) czy podziela Pan trafność określenie uczestniczących w panelu mediów, reprezentowanych przez ich szefów, jako mediów niezależnych? A jeśli niezależnych, to od kogo?
    2) ciekaw jestem także opinii o osobie p.Józefa Orła, oczywiście o jego profilu politycznym i wiarygodności dziennikarskiej i naukowej, a nie o jego sprawach osobistych, które nas nie interesują.
    3) czy główni aktorzy panelu, to pana bohaterowie pozytywni i kwintesencja „cywilizacji łacińskiej” ?

    Lubię to

  2. Żydzi i syjoniści na filmie mówią o suwerenności Polski (to m.in. zawdzięczamy cywilizacji łacińskiej). Jest to ta sama opcja, którą reprezentują PiS i media Rydzyka. Opcja przeciwna, która tę suwerenność widzi identycznie jest reprezentowana przez PO i gadzinówkę Michnika – na filmie nie występują.
    KK w Polsce błogosławi zarówno jednym jak i drugim – to wspaniała ilustracja wyższości cywilizacji łacińskiej nad każdą inną.

    Lubię to

  3. @paziem.
    Można jeszcze dalej i wzorując się na Forum POLITYKI usuwać moje komentarze,które sprowadzają się NASTĘPSTW WYBRAŃSTWA.To byłoby kolejne doświadczenie związane z polityka historyczną.
    Co do pytań :
    ad1.Tak podzielam,a w szczególności do konieczności zmiany systemu,aby mogły funkcjonować wartości wynikające z ewolucyjnych osiągnięć CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ.
    ad2.Nie znam osobiście Józefa Orła,stąd nie podejmuję się wystawienia o nim opinii.Podziwiam jego otwartość na różne poglądy dotyczące tej samej sprawy to jest niepodlegółosci i suwerenności.Zupełnie inaczej jak WPS.
    ad3.Nawet więcej tam jest z CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ niż w defensywnie nastawionym KrK.
    @Dariusz Kosiur.
    Polecam Panu wzbogacić zakres czytanej literatury.

    Lubię to

  4. panie kazimierczak
    caly ten klub ronina wraz z kanaliami typu wildstein, lisicki, ziemkiewicz, michalkiewicz, sakiewicz, braun, korwin mikke, skowronski(typowy slowianski nos) to opanowani inteligentni o sporej wiedzy na temat panstwa zydo masoni i szabes-goje, zachowuja stoicki spokoj i probuja prezentowac nienaganne zachowanie(nie wszyscy), czasami zartowni i zabawni grajacy swoje role w teatrze politycznym na czyms takim co nazywamy „polska” prawica, opowiadaja o lozach masonskich a przeciez sami do nich naleza, o sluzbach specjalnych a sami sa na smyczy mosadu, o zydostwie a wiekszosc z nich ma zmienione nazwiska, bardzo dobrze graja swoje zadania wrecz powiedzialbym znakomicie, nazywa sie ich niekiedy antysemitami- taka łatkę im sie przypisuje dla zmylenia polakow, pisuja do prawicowych niezaleznych gazet i czasopism odwolujac sie do patryiotyzmu uzywają go jako swego narzedzia do pozyskiwania naszego zaufania, porywaja naiwnych polakow swoja narodowa otoczka, mowia tylko tyle na ile pozwala im system i ich zydowska koncepcja panowania nad gojami, kazdy z tych pseudo-publicystow jest manipulatorem, zwodziarzem, czarują bydło podobnie jak cadyk z Torunia ze swoim fanklubem, nie ma w Polsce czegos takiego jak prawica- to tylko taka ich gra pod publike, mowia pisza gadaja tak duzo ze zatruwaja nasze umysly i zwykly obywatel naszego kraju nie jest w stanie sie w tym wszystkim odnalezc a juz o zrozumieniu to szkoda wspominac. Ta banda „prawicowcow” to aktorzy ktorzy za pieniadze naiwnych polakow rozkladaja powoli kraj na łopatki fundujac tematy zastepcze i udajac opozycje dla tzw lewicy, na kazdym kroku kłóca nas i poróżniają, sieja nienawisc i tworza trwale podzialy ktore bedzie w przyszlosci bardzo trudno przezwyciezyc wiec z łaski swojej daruj pan sobie umieszczanie tej hucpy zydowskiej nad umyslami gojow na tak waznym forum jakim jest WPS. z gory dziekujemy

    Lubię to

  5. Nie bawię się (w prawicę – centrum – -lewicę, i jeszcze”skrajnosci”, bądz „umiarkowania” ). Jednak jeżeli już – bliżej mi do narodowego komunisty, nizli do solidarnościowca kosmopolity np (unijnego).

    Lubię to

  6. Co do narodowego komunizmu to jest on blisko do narodowego socjalizmu.Próżnię na narodową politykę historyczną wypełni ten kto w praktycznym działaniu będzie bardziej przekonywujący.Nie wróżę powodzenia WPS.

    Lubię to

  7. Jak łatwo się zorientować, jako Robert Jaruga prowadzący firmę Robert Jaruga spółka z o.o.
    mam już 23 indywidualne niepowtarzalne numery składające się z ok. 250 cyfr i znaków alfanumerycznych.
    To jest tyle:
    1456768765438907654S345678909876543C134567890945145676YV65438907654334567890
    987654321345678909-6451K56768765438907654334567890987654321345678909–645145
    6768765438907654334567890987654M21345678909-645
    ————————————
    Jak łatwo się domyśleć większość z nas ma przypisanych tych ok. 250 cyfr i znaków alfanumerycznych.
    Można różnie wróżyć WPS, ale chyba nie aż tak źle jak temu systemowi, który stworzył ten alfanumeryczny burdel

    Lubię to

  8. Piotr Jaroszyński kiedyś trafnie zauważył, że Polacy chcąc zrozumieć rzeczywistość, wpierw muszą nauczyć się myśleć kategoriami „dużych liczb”… ale nie sądzę, aby takie „cuda” miał na myśli…

    Niedługo miną 2 lata, od kiedy zmieniłem nr telefonu, a jedyne co pamiętam – to 7 z przodu…

    Dla eksperymentu, raz jeszcze rzuciłem okiem na ciąg cyfr i liter, następnie na boczną zieloną kolumienkę strony WPS, ponownie na ten ciąg – i jasna cholera, poczułem się jak w matrixie…

    Dosłownie, „Ja pierdolę!”

    Lubię to

  9. milion to jedynka i sześć zer.
    dalej mamy miliard, biliard, trylion
    Trylion to jedynka i jeśli się nie mylę zer piętnaście.
    Co to za liczba która miałaby jedynkę i 249 zer lub innych cyfr za sobą?
    To pytanie raczej nie tyle do czytelników i komentatorów co do rady ministrów ,,naszego” rządu

    Lubię to

  10. Ja,ostanio już tylko pytam aby NIE BLADZIC :

    PO CO TO WSZYSTKO i PRZY TYM CALA DYSKUSJA ?

    Kiedy wiadomo,ze to i tak nic nie da ,a TYLKO PALA KONIECZNA JEST NA GARBATE GRZBIETY ABY JE WYPROSTOWAC !

    Do każdego portalu przydzieleni sa „OPIEKUNOWIE” ,którzy maja za zadanie macic kazda wode,kazda dyskusje ,sklocac i droczyć się wzajemnie .

    Cale szczęście,ze do 27 stycznia z każdym dniem bliżej i szlag wszystko i wszystkich TRAFI !

    WSZYSTKO JUZ PRZETESTOWANE.

    Lubię to

  11. Takich absurdów polskiej rzeczywistości jest więcej – jeden z ostatnich hitów -> 6 latki do szkoły / bo? u sąsiadów tak jest,szybciej podatki będzie można ściągać i to aż do 67 r.ż. ? / Mimo licznych protestów rodziców ktoś sobie takie coś wymyślił i wprowadził w życie – szkodliwe w skutkach raz dlatego,ze szkoły nie są przygotowane do takiej reformy,dwa jak można wymagać od dziecka 6 letniego aby siedziało w ławce przez 4,5 godz.i chłonęło wiedzę,po czym po przyjściu do domu ….. siadało do zadań domowych.Według mnie to jakaś kpina i okrucieństwo,bo system zabiera w ten sposób dzieciństwo – jeden z najważniejszych etapów w życiu każdego człowieka.Ja jako osoba dorosła po 8 godz. pracy mam dość a jak tu wymagać od 6 latka aby przez 4,5 godz. siedział i pracował, potem jeszcze w domu / organizując też czas rodzicom/ bo nauczyciele nie wyrabiają z materiałem.
    Spotkałam się z opiniami,że w innych krajach jest to uważane za normę / 6 latki w pierwszej klasie / ale nikt się chyba nie pofatygował aby sprawdzić,ze poziom edukacji jest bardzo zróżnicowany, na co tez otrzymałam odpowiedź,że Polacy są lepiej wykształceni,mają większą wiedzę.Może to i prawda tylko jakim kosztem? dzieciństwa :((( zresztą przyglądając polskiemu rynkowi pracy / a właściwie go braku / po co komu wykształcenie równe Magisterce? Do pracy na taśmie u obcego kapitalisty? Szkoda,że obecna „elyta” rządząca nie przywiązuje uwagi do opieki medycznej tych najmłodszych i warunków bytu polskich dzieci.

    Lubię to

  12. No i jeszcze od najmłodszych lat kształtujący się umysł jest faszerowany religią oraz edukacją seksualną – dwie skrajności wzajemnie się wykluczające./ straszne,ze polityka przekłada się na edukację i co potem z takiego dziecka wyrośnie edukowanym w systemie zero-jedynkowym? na zasadzie „dobra i zła” ?/
    Zastanawiam się komu i po co to potrzebne? Dlaczego zamiast w/w nie wprowadzi się elementów psychologi,lekcji logiki / czyli umiejętność powiązania skutku z przyczyną / czy filozofii ? Aby dziecko od najmłodszych lat miało świadomość otaczającej go rzeczywistości.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s