Apel o potępienie partii Swoboda


Do:

Szefowie Partii Klubów Partii Politycznych w Sejmie RP
Rafał Grupiński, Klub Parlamentarny Platformy Obywatelskiej,
Mariusz Błaszczak, Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości
Jan Bury, Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego
Leszek Miller, Klub Parlamentarny Sojuszu Lewicy Demokratycznej
Arkadiusz Mularczyk, Klub Parlamentarny Solidarna Polska
Janusz Palikot, Klub Parlamentarny Twojego Ruchu
Jarosław Gowin, Polska Razem

Szanowni Państwo,

W ostatnim tygodniu„Rzeczpospolita” poinformowała opinię publiczną o najnowszym projekcie uchwały wzywający Sejm RP do izolowania ukraińskiej partii „Swoboda”, który został złożony do laski marszałkowskiej przez Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Jak podkreślają politycy Sojuszu ich inicjatywa spowodowana jest antypolskim charakterem działalności tej partii. Wskazują oni, że program „Swobody” przewiduje przywrócenie tzw. sprawiedliwej Ukrainy, czyli takiej, która będzie miała inne granice. Pośród jej polityków padają konkretne propozycje zmiany granic, które dotyczą części obecnego województwa podkarpackiego. Dodatkowym elementem wg Sojuszu przemawiającym za uchwałą było zorganizowanie 1 stycznia 2014 przez „Swobodę” w Kijowie marszu z okazji 105. rocznicy urodzin Stepana Bandery, twórcy Ukraińskiej Powstańczej Armii, która dopuściła się ogromnych zbrodni na polskiej ludności na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej.

Jako osoby od lat zajmujące się problematyką działalności OUN i UPA, a zarazem mieszkające na Podkarpaciu leżącym w bezpośrednim sąsiedztwie Ukrainy, chcielibyśmy odnieść się do inicjatywy SLD. Nie wchodząc w szczerość intencji Sojuszu, który w przeszłości nie dopatrywał się tego rodzaju zagrożeń, pozostawiając bez odpowiedzi pytanie: czy politycy tej partii obecnie widzą realne zagrożenie działalnością „Swobody”? Bez względu na to, czy traktują swoją inicjatywę jako grę polityczną, projekt uchwały złożonej przez SLD wart jest procedowania i rzeczowej parlamentarnej dyskusji. Zagrożenie ze strony szowinistycznej „Swobody” jest realne, szczególnie w kontekście wydarzeń ostatnich dni na Ukrainie.

Mało rzeczowe i naiwne są przy tym głosy oburzenia ze strony części polityków PiS, czy PO. Takich jak Witold Waszczykowski były wiceszef MSZ z ramienia PiS, który jest zdania, iż nie ma potrzeby, żeby Sejm podejmował taką uchwałę, bo trąci ona ingerencją w życie polityczne innych państw. W podobnym, aczkolwiek bardziej radykalnym tonie wypowiada się też polityk PO Robert Tyszkiewicz, wiceszef Komisji Spraw Zagranicznych, który z kolei uważa, że uchwała przygotowana przez SLD jest przejawem głupoty politycznej. Dalej dodaje, że „wciąganie polskiego Sejmu w rozgrywki polityczne na Ukrainie to pomysł poza wszelkimi standardami w stosunkach międzynarodowych – mówi Tyszkiewicz. – Ktoś usiłuje używać SLD jako pożytecznego idioty. Apelowałbym o zrewidowanie tego pomysłu, bo jest on nie do obrony”

Znamienne jest, że politycy zarówno PO, jak i PIS dostrzegają w uchwale „ingerencję w życie polityczne innych państw”, czy „wciąganie polskiego Sejmu w rozgrywki polityczne na Ukrainie”, a nie dostrzegają tego samego rodzaju zagrożeń podczas wizyt przedstawicieli swoich partii na kijowskim majdanie i popieraniu ukraińskiej opozycji, w tym również tej spod znaku „Swobody”.

Abstrahując od intencji tych polityków ukraińska opozycja występuje przeciwko demokratycznie wybranej władzy. Niektórzy zaś z liderów tej opozycji wzywają do siłowego obalenia obecnych władz. Jakiś czas temu lider opozycyjnej „Swobody” wprost nawoływał: „Zablokujemy budynki administracyjne, nie dajemy im spokojnie żyć! Urządzimy tej władzy takie piekło, że ziemia im się będzie palić pod nogami”. Dzisiaj te słowa zamieniają się w realne czyny. To głównie działacze tej partii zajmują kolejne budynki administracji państwowej, tworzą też przedstawicielstwa alternatywnej władzy. Europejskie aspiracje ukraińskiego społeczeństwa wykorzystują do przejęcia władzy w Kijowie. Prowadzi to do niebezpiecznej konfrontacji i eskalacji konfliktu na nieprzewidywalną skalę, które doprowadzić mogą do zupełnego chaosu, a w dalszej konsekwencji nawet do podziału obecnej Ukrainy. W debacie dotyczącej wydarzeń na Ukrainie niezbędny jest umiar, chłodny realizm i wyzbycie się emocji. Potrzebny jest zaś przede wszystkim zdrowy rozsądek. Zakładając przy tym pozytywny scenariusz porozumienia się protestującej opozycji z prezydentem nie można wykluczyć, iż kolejne wybory na Ukrainie ponownie wygra partia Wiktora Janukowycza. Przecież nie całe ukraińskie społeczeństwo popiera zachodni kierunek zmian na Ukrainie.

Pozostawiając kwestie Ukrainy, Wam politykom należy zwrócić uwagę, że kultywowanie przez ukraińską „Swobodę” banderowskich i faszystowskich tradycji OUN i UPA nie ma wymiaru wyłącznie historycznego polegającego na tzw. „pielęgnowaniu pamięci”. Dawna ideologia OUN wprowadzana jest do bieżącej polityki przez działaczy „Swobody”, którzy mniej czy bardziej oficjalnie w zależności od potrzeb i taktyki odwołują się do niej. Dzieje się to przy milczącej, aprobacie większości polskich elit politycznych i opinii publicznej, którzy naiwnie wierzą, że przyczyni się to do zbudowania przez Ukraińców państwa przyjaznego Polsce.

Niektórzy politycy „Swobody” wykorzystując tę polską naiwność jawnie głoszą wzorem swych bohaterów z OUN, potrzebę budowy wielkiej Ukrainy obejmującej również ziemie obecnej RP. Do budowy tej nowej ojczyzny gotowi są użyć siły. Przykładem mogą być niedawne wydarzenia związane z obchodami 105 rocznicy urodzin S. Bandery, które odbyły się w Kijowie i Lwowie.

Szef partii Ołeh Tiahnybok w swoim przemówieniu dwukrotnie poruszył polskie wątki. Mówiąc, że Bandera walczył przeciwko różnym okupantom, podkreślił, iż „gnił w polskich więzieniach, we Lwowie, Krakowie i Warszawie. A potem i w niemieckich”. Przedstawiał Banderę jako wzór do naśladowania dla współczesnych Ukraińców. Jako jego wielkie zasługi wymienił rozkaz wykonania zabójstwa w 1933 roku sowieckiego dyplomaty Aleksieja Majłowa, rozkaz zabójstwa ministra spraw wewnętrznych Polski Bronisława Pierackiego, który wg Tiahnyboka „zamordował wielu Ukraińców” oraz rozkaz powołania w 1942 roku Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). „My banderowcy jesteśmy gotowi do poświęcenia życia za Ukrainę. (…) Nie byłoby tego Majdanu, właśnie takiego, z ukraińskim duchem w Kijowie, gdyby nie Bandera, gdyby nie UPA” – dodał Tiahnybok.

Inny lider „Swobody”, Mychajło Hołowko, grzmiał, że obecna władza Ukrainy dlatego tak bardzo boi się Bandery, bo pamięta, co zrobił on „z Pierackim, Majłowem i innymi okupantami” /Kresy.pl/.

„Tacy ludzie rodzą się raz na sto, albo nawet pięćset lat. Nie baczą na to, co mówią inni, są całkowicie oddani wielkiej idei” – tak wspomniała przywódcę OUN Irina Farionz partii „Swoboda”/wyborcza.pl/.

Natomiast w swoim wystąpieniu przewodniczący lwowskiej Rady Wojewódzkiej Oleg Pankiewicz, wspomniał, że „Stefan Bandera jednoczy Ukrainę, ponieważ dzisiaj podobne akcje odbywają się i w Kijowie, i w Zaporożu, a w miasteczku Mosty Wielkie w rejonie Lwowskim dzisiaj jest odsłaniany pomnik Bandery”. Bandera pisał, że najważniejsza walka odbywa się w sferze duchowej. I my to dzisiaj widzimy. Ci, którzy przejęli nasze fabryki i przedsiębiorstwa, którzy chcą przejąć naszą ziemię, twierdzą, że Bandera nie jest naszym bohaterem. Ale to tylko dlatego, że się go boją. Dlatego powinniśmy pamiętać słowa lidera OUN o tym, że najważniejsze to siła ducha, odrodzenie narodu ukraińskiego”.

Z kolei radny lwowskiej Rady Miasta Jurij Michalczyszyn ogłosił, że Ogólnoukraińska Organizacja „Swoboda”, którą on reprezentuje, proponowała nadanie lwowskiemu lotnisku imienia Bandery, ale nie doszło do tego. „Teraz nie będziemy wskazywać palcem, ale gwarantuje wam – będziemy mieć i lotnisko imienia Bandery, i stadion imienia Bandery, i cały Lwów będzie imienia Bandery, bo jest on naszym najbardziej żywym symbolem”/kresy.info.pl/.

Głosy te lekceważone są w Polsce, analogicznie jak w okresie międzywojennym lekceważone były wpływy polityki OUN i jej konkretne działania. Chociaż wówczas państwo polskie dla ograniczenia tych wpływów i normalizacji stosunków z mniejszością ukraińską zrobiło wiele. Do czego jednak doprowadziła polityka OUN i działania UPA na terenie Wołynia, Małopolski Wschodniej i terenie Podkarpacia możemy dowiedzieć się z kart historii, które są wypełniane coraz większą wiedzą o tej problematyce w ostatnich latach dzięki wielu społecznikom.

Obserwując z trwogą działania „Swobody” na Ukrainie apelujemy więc do polityków wszystkich opcji i opinii publicznej, z wnioskiem o potrzebie szerokiej debaty na temat polityki tej partii, której działalność winna budzić nasz niepokój. Ma ona wymiar nie tylko wyłącznie wewnątrz ukraiński, lecz oddziałuje także na ukraińską mniejszość w Polsce, podobnie jak oddziaływała polityka OUN w okresie międzywojennym. Musi się to spotkać z dezaprobatą polskich elit i opinii publicznej. Nie da się przy pomocy faszystowskiej ideologii OUN przyłączyć Ukrainy do państw europejskich ze standardami zachodnimi. To sąsiadom Ukraińcom należy po bratersku wskazać. Droga na zachód biegnie przez długotrwałe żmudne reformy wymagające wielkiego społecznego wysiłku. W tych wysiłkach swoimi doświadczeniami możemy Ukrainę wspierać. Politycy „Swobody” jeśli nie będą wstanie porzucić obraną dotychczas drogę zatrzymają Ukrainę w historycznym skansenie, wciągając doń szerokie grupy społeczne żyjące nie tylko na Ukrainie, lecz także w Polsce.

Oddziaływanie „Swobody” na Polskę przez lata obserwujemy na Podkarpaciu m.in. poprzez kontakty z przemyskim kołem Związku Ukraińców w Polsce. Kontakty te nie mają jedynie wymiaru wspierania lokalnych działaczy mniejszości ukraińskiej w dziedzinie kultywowania ukraińskiego dziedzictwa zamieszkałej na tym terenie mniejszości ukraińskiej, ale przede wszystkim polegają na wspieraniu w budowaniu pamięci o działalności UPA, czy reaktywowaniu pośród jej działaczy nacjonalistycznej ideologii faszystowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stefana Bandery. Stosując przy tym taktykę podobną do tej którą stosowała OUN przed II wojną światową. Przejawia się to w wielu aspektach działalności Związku Ukraińców w Polsce, w tym ich przemyskiego koła. Widać na co dzień, choćby wówczas gdy podważają znaczenie pamięci ofiar ludobójstwa dokonanego przez UPA na Wołyniu, czy Podkarpaciu.

Jednym z przykładów jest protest ZUwP przeciwko organizacji widowiska w Radymnie 20 lipca 2013 r. „Nie o zemstę, a o pamięć wołają ofiary” w ramach obchodów 70. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu. Protesty te wywołały wiele ataków medialnych na organizatorów uroczystości w Radymnie. Znamienne jest, że ZUwP milczał, gdy uczucia Polaków były obrażane podczas rekonstrukcji w miejscowości Czerwone na zachodniej Ukrainie, podczas której grupy rekonstrukcyjne odtworzyły bitwę z 22 lipca 1944 roku, w której Ukraińcy z Waffen SS stanęli przeciwko oddziałom Armii Czerwonej. Następnie na cmentarzu wojennym „odbył się” wojskowy pogrzeb poległych. Widowisko bitwy miało bardzo uroczysty charakter. Była scena, był program artystyczny. Realistycznie odtworzono nawet pogrzeb zabitych w walce żołnierzy, symboliczny „pochówek” na cmentarzu wojennym obok wsi Czerwone. Młodzi Ukraińcy wspominają swoich rodaków z dywizji SS-Galizien, którzy walczyli u boku Niemców. Formacji, której zarzuca się zbrodnie wojenne w wielu miejscach, w tym pacyfikację polskiej wsi Huta Pieniacka.

W Przemyślu, z inicjatywy m.in. radnych PO, zarazem działaczami ZUwP Rada Miasta głosami tychże radnych i dwojga radnych SLD przegłosowuje nadanie imienia jednej z ulic nazwy błogosławionego grekokatolickiego biskupa Jozafata Kocyłowskiego. Nie byłoby w tym nic zdrożnego gdyby nie fakt, że tenże biskup przez cały okres swej działalności działał na szkodę państwa polskiego, wspierając działania ukraińskich organizacji na rzecz budowy ukraińskiego państwa, które ni mniej ni więcej obejmować miało teren obecnego Przemyśla, a nawet znacznej części obecnego Podkarpacia. Działo się to przez cały okres II Rzeczypospolitej i spotykało się z reakcjami ówczesnych polskich władz. Apogeum działalności biskupa przypada na okres II wojny światowej gdzie nacjonalistyczne organizacje ukraińskie liczą na budowę własnego państwa u boku hitlerowskich Niemiec. Działania te wspiera przemyski hierarcha. Znamienne jest jego błogosławieństwo ochotników SS Galizien w Przemyślu. Wszystko to wpisuje się w taktykę działań „Swobody” która wzorem OUN instrumentalnie wykorzystuje ukraińską mniejszość w Polsce i ZUwP do rozszerzania swoich nacjonalistycznych wpływów na terenie Polski. Celem „Swobody”, podobnie jak niegdyś OUN i jej zbrojnego ramienia jest budowa wielkiej Ukrainy jednolitej etnicznie i obejmującej ziemie obecnego Podkarpacia, ich zdaniem etnicznie ruskie.

Dla wielu z nas działanie to wydawać się może absurdalne w dzisiejszej rzeczywistości geopolitycznej. Należy pamiętać, że podobnie myśleli nasi rodacy w okresie międzywojennym, licząc na pokojowe ułożenie stosunków sąsiedzkich, kiedy jednak wybuchła wojna wielu ukraińskich działaczy zbrojnie wystąpiło przeciwko polskim sąsiadom w celu utworzenia tutaj swojego państwa.

Reasumując najwyższy czas, aby szeroka opinia publiczna w Polsce uczulona na wszelkie przejawy reaktywowania w jakiejkolwiek formie faszyzmu, a nawet nacjonalizmu dostrzegła nie wirtualne zagrożenia, a jak najbardziej realne stukające do naszych drzwi. Przy tym musimy pamiętać o wielkiej martyrologii Polaków, którzy zginęli czy ucierpieli z rąk UPA w imię realizacji zbrodniczej ideologii OUN, a także o tych sprawiedliwych Ukraińcach, którzy bronili Polaków i również ginęli. W tej przestrzeni Wy politycy macie wielką lekcję do odrobienia, by bynajmniej w jakiejś części wyrównać stracony czas wielu ostatnich lat wolnej Polski. Musicie przy tym pamiętać o naszych rodakach na Ukrainie, którzy obecnie jak ich dziadowie muszą się ponownie zmierzyć z reaktywowaniem faszystowskiej ideologii przez „Swobodę”. Smutne jest to że państwo polskie o nich zapomina. A z braku środków i wsparcia ze strony Macierzy padają polskie organizacje na Kresach, w Wilnie i we Lwowie, i np. – jak informował kilka miesięcy temu senator PO Łukasz Abgarowicz – „120 [polskich] szkół sobotnio-niedzielnych na Ukrainie nie dostało w tym roku żadnych środków”.

Z poważaniem

Małgorzata Dachnowicz
dr Andrzej Zapałowski
Daniel Stołowski
Mirosław Majkowski
Jan Janusz

Wspólnota Samorządowa Doliny Sanu
Przemyśl dnia, 28.01.2014 r.
ul. Chrobrego 10,37-700 Przemyśl

Otrzymują:
1. Adresaci,
2. Parlamentarzyści RP oraz Samorządowy z terenu województwa podkarpackiego,
3. Media,
4. Aa.

  • MAŁGORZATA DACHNOWICZ ¬ – Prezes Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu, wydawca Horyzontu Podkarpackiego i Głosu znad Sanu,
  • dr ANDRZEJ ZAPAŁOWSKI – adiunkt na Uniwersytecie Rzeszowskim oraz w Wyższej Szkole Prawa i Administracji w Rzeszowie, członek Zarządu Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu, członek Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, były poseł do Sejmu RP i Parlamentu Europejskiego,
  • DANIEL STOŁOWSKI – redaktor naczelny Przemyskiej gazety Społecznej MISIEK, członek Zarządu Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu,
  • MIROSŁAW MAJKOWSKI – członek Zarządu Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu, organizator rekonstrukcji historycznych,
  • JAN JANUSZ – członek Zarządu Wspólnoty Samorządowej Doliny Sanu, zastępca Wójta Gminy Orły, pełnomocnik powiatowy Polski Razem.

za:http://prawica.net/37124

Advertisements

10 uwag do wpisu “Apel o potępienie partii Swoboda

  1. Można zrozumieć ideę zmierzającą do wzrostu suwerenności ukraińskiego państwa w świetle rozrywania Ukrainy przez dwa ZAKONY : SIŁY i SPEKULACJI.
    Roszczenia terytorialne natomiast kładą się cieniem na dobrosąsiedzkie stosunki i tworzą podstawy dla budowy infrastruktury o charakterze militarnym z możliwością jej wyniszczającego wykorzystania.
    Godzi się przypomnieć historię rycia mniejszości narodowych pod II RP,czego konsekwencją była najpierw kolaboracja zbolszewikowanych Żydów z sowietami,a następnie UPA z nazistami.

    Lubię to

  2. Kto jest kim na Majdanie?

    Pogromy i szerokie stsowanie przemocy w Kijowie jest traktowane przez wielu jako naturalna część walki o europejski wybór. A przecież panoszą się tam dobrze zorganizowane radykalne ugrupowania, przeważnie kibice piłkarscy, zawodowi rajderzy i bojówkarze, którzy przeszli specjalne przeszkolenie. W środę w Kijowie został zabity jeszcze jeden milicjant. Poprzednie takie zabójstwo miało miejsce w miniony piątek. Do odpowiedzialności za te zajścia przyznała się niejaka Ukraińska Armia Powstańcza – na wpół konspiracyjne ugrupowanie, które wychodzi na jaw na fali EuroMajdanu.

    Obecnie w Kijowie działa mnóstwo mniejszych, na wpół nielegalnych radykalnych organizacji bojowych, z których każda zmierza do swych własnych celów, jednak przy tym koordynuje swoje akcje poprzez sieci społecznościowe z organizatorami EuroMajdanu. W końcu 2013 roku pojawiło się zjednoczenie organizacji nacjonalistycznych pod nazwą „Prawy sektor”, które już w sposób skoordynowany wzięło udział w stawianiu oporu wobec specnazu Berkut w dniu 30 listopada oraz w ataku na administrację prezydenta 1 grudnia 2013 roku. Do składu organizacji weszły także takie ugrupowania, jak „Trizub”, „Patriota Ukrainy”, „Biały Nłot”, zgromadzenia socjalno-narodowe, UNA-UNSO i inne. Większość z nich jest na ewidencji w organach ochrony porządku publicznego, ich członkowie wmieszani są w zamachy na życie, napady, przygotowania akcji terrorystycznych. „Majdan” stał się dla nich szansą na rozszerzenie liczby swych wyborców, – uważa ekspert polityczny Anatolij Łucenko:

    Przed zjednoczeniem się w ramach „Prawego sektora” wszystkie te organizacje wywierały raczej słaby wpływ na ukraińską politykę, miały charakter lokalny. W większej mierze skupiały swoją uwagę wokół wyborców w zachodnich obwodach Ukrainy. Specjalnie zjednoczyły się w ramach „Prawego sektora”, aby zjednoczyć swoje zasoby wyborcze.

    Te partie oraz na współ bandyckie formacje jednoczy jedno – wydatne ukierunkowanie nacjonalistyczne. Ukraiński politolog Władimir Korniłow uważnie śledzi wszystkie powstające na Ukrainie struktury. Jest on bowiem zdania, że różnego rodzaju ekstremiści nieprzypadkowo upodabniają się do socjalistów narodowych. Są oni ściśle związani z parlamentarną partią „Swoboda”, która przez dłuższy czas miała oficjalną nazwę Socjalno-Narodowa Partia Ukrainy. Radykałowie wywieszają wszędzie takie same tróząby, jakie są symbolem europejskich neonazistów, natomiast już od pierwszych godzin akcji na Majdanie ci chłopcy pojawili się w zwartym szeregu, z opaskami Zgromadzenia Socjalno-Narodowego, z żółtymi opaskami, jakie nosili policjanci Ukrainy w latach wojny. Teraz pełnią oni funkcję ochrony EuroMajdanu.

    Przy tym sama partia „Swoboda” zmierza wyłącznie do swych własnych celów. Śmieszne jest, że mimo nazistowskiej czerwono-czarnej symboliki głoszą anarchistyczne hasła – antypaństwowe i antykapitalistyczne.

    Zasługuje również na uwagę pewien ciekawy fakt – koordynacja bojówkarzy zapewniana jest poprzez rosyjskie sieci społecznościowe. Władimir Korniłow powiedział mianowicie:

    W każdym miasteczku powstają swoje własne, nieduże struktury, składające się z trzech czy czterech osób. Na przykład w Chersonie zatrzymano dwóch studentów – aktywistów EuroMajdanu, którzy zarżnęli milicjanta. Utworzyli oni organizację, którą nazwali „Nowa Ruś”. Jednak przy tym mają taką samą symbolikę, jak wszyscy neonaziści – 1488, nazistowskie krzyże, swastyki, okrzyki „heil Hitler”.

    Według eksperta, obecnie na radykalnym polu Ukrainie najbardziej zauważalna jest nacjonalistyczna organizacja „Patrioci Ukrainy” – jest to bojowe skrzydło partii „Swoboda”. Jest to najlepiej zorganizowana struktura w ramach tego przymierza.

    Tym nie mniej, partia „Swoboda” jest już partią parlamentarną. Głosowało na nią blisko 10 procent ludności Ukrainy. Są dane o tym że, służba bezpieczeństwa Ukrainy przed przejęciem rządów przez Janukowycza, miała kontakty z „Patriotą Ukrainy”. „Patriota Ukrainy” jest dobrze rozbudowaną siecią. Najbardziej zaskakujące jest to, że jej centrum znajduje się w rosyjskojęzycznym Charkowie, na wschodzie Ukrainy. Władimir Korniłow zaznacza, że biznes ukraiński często zwraca się do członków sieci, jeśli chodzi o wykonanie akcji rejderskiej – czyli o przejęcie przemocą cudzego majątku – jest to bardzo popularny sposób na uprawianie biznesu na Ukrainie. Są wynajmowani dla wykonania poszczególnych akcji – w konfrontacji za jednym razem z milicją, za innym – z rywalami w walce konkurencyjnej.

    W związku z zabójstwem milicjanta w Kijowie wynikł hasa wokół tak zwanej Ukraińskiej Armii Powstańczej – UPA – która przyznała się do odpowiedzialności za tę zbrodnię. W środę z broni palnej zabity został jeszcze jeden funkcjonariusz organów ochrony porządku publicznego.

    za:http://polish.ruvr.ru/2014_01_30/Kto-jest-kim-na-Majdanie/

    Lubię to

  3. Byleby Ukraina nie zamieniła się w Hulajpole

    Wydarzenia na Ukrainie bardzo niepokoją jej sąsiadkę – Słowację. Premier kraju i lider rządzącej Partii Socjaldemokratycznej SMER-SD Robert Fico oświadczył, że był zszokowany wiadomością o śmierci ludzi w Kijowie. Ostrzegł strony przed podobnymi krokami, które mogą pociągnąć za sobą dalszą eskalację przemocy. Ukraina na łamach słowackich gazet jest tematem numer jeden. Sprawozdawca gazety „Slovenské národné noviny” Dušan Kerný wyjaśnia szczególną uwagę zwróconą na sprawy ukraińskie:

    Od listopada ubiegłego roku z niepokojem obserwujemy rozwój sytuacji w sąsiednim państwie. Dopiero teraz zaczynamy w pełnej mierze zdawać sobie sprawę, że de facto jest ono podzielone na Zachód i Wschód. Zaczynamy uświadamiać sobie, że są dwa centra opozycji. Z jednej strony – pokojowy EuroMajdan, z drugiej – radykalni opozycjoniści.

    W związku z tym trzeba być bardzo oględnym w dialogu z sąsiadem. Mimo wszystko dialog trzeba kontynuować. Jeśli nie da się z rządem, to ze społeczeństwem cywilnym. Należy bardzo ostrożnie podchodzić do popularnego jeszcze wczoraj tematu zniesienia wiz z Ukrainą, a także skorygować wspólne stanowisko UE wobec tego kraju. Nasz minister spraw zagranicznych ciągle podkreśla, że Bruksela popełniła duży błąd, gdy skupiła się w rozmowach z Janukowyczem na jednym temacie – uwolnieniu Julii Tymoszenko. Trzeba było patrzeć na sytuację Ukrainy w ogólnym zarysie. Trzeba było uświadomić sobie skalę korupcji na najwyższych szczeblach ukraińskiej władzy.

    Bruksela wezwała nas do polityki „otwartych drzwi” w stosunku do Kijowa. Owszem, wolny handel rozszerzyłby możliwości słowackiego eksportu. Ale jednocześnie otworzyłby drogę do niekontrolowanej migracji siły roboczej. Jednogłośnej akceptacji takiej polityki otwartości w stosunku do Ukrainy na Słowacji nie ma. Za to wszystkich jednoczy poczucie niepokoju o przyszłość. Nie chcemy anarchii, chaosu i zamieszania na naszej granicy. Widząc, że na Ukrainie nikt nie może zyskać przewagi, chciałbym wezwać skonfrontowane strony do wzajemnych porozumień przy „okrągłym stole”. Niech weźmie w nich udział partner strategiczny Ukrainy – Federacja Rosyjska.

    za:http://polish.ruvr.ru/2014_01_29/Byleby-Ukraina-nie-zamienila-sie-w-Hulajpole/

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s