Coś co warte jest szerszej propagandy w świetle płomieni, jakie ostatnio ogarnęły nie tylko Kijów, ale i Caracas


Coś co warte jest szerszej propagandy w świetle płomieni, jakie ostatnio ogarnęły nie tylko Kijów, ale i Caracas.

W trakcie komentowania tekstu https://wiernipolsce.wordpress.com/2014/02/20/wladze-lodzi-chca-z-tadeusza-kosciuszki-zrobic-banderowca/#comments
czytelnik „Anonim(ka)” bardzo celnie napisał(a):

Wystarczyło, by żydzi jawnie czy podstępem przejęli kontrolę nad finansami=sprawami materialnymi i już mają resztę ludzkości w garści. Wystarczy tylko człowieka opracować pod kątem tego, czego on zawsze i wszędzie potrzebuje – a człowiek potrzebuje wszystkiego zawsze i wszędzie, ponieważ poziom zaspakajania całkowitego dążeń materialnych jest nie do osiągnięcia i tym można ludzkość rozgrywać w nieskończoność.

I to jest właśnie UKRYTA ISTOTA religii znanej jako JUDAIZM, religii która szczyci się Przymierzem z Bogiem ADON OLAM (‘Pan Świata’), który – cytuję słowa modlitwy –„0n jeden włada w strasznej swej mocy On jest przeszłością i teraźniejszością i On będzie (w przyszłości) w swej wspaniałości. On jest jedyny i nie ma drugiego który byłby podobny do niego I do którego można by go porównać bez początku i bez końca (końcowego celu) I On ma potęgę (wielką moc) i władzę(urząd) I on jest moim Bogiem (itd.).

Tę Ukrytą Istotę judaizmu odkrył swym czytelnikom 26-letni zaledwie Karol Marks w „Zur Judefrage”:
Nie szukajmy tajemnicy Żyda w jego religii, lecz szukajmy TAJEMNICY RELIGII w rzeczywistym Żydzie. Jaka jest świecka podstawa żydostwa? Praktyczna potrzeba, własna korzyść. Jaki jest świecki kult Żyda? Handel. Jaki jest jego świecki bóg? Pieniądz. Otóż właśnie! Emancypacja od handlu i od pieniądza, a zatem od praktycznego, rzeczywistego żydostwa byłaby autoemancypacją naszych czasów.” ( https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1843/w_kwestii_zydowskiej.htm ).

No i stąd oczywiście Karol Marks – podobnie jak i ja – jest LUCYFERYSTĄ, bo czyni światło, odsłaniając tajemnicę religii swych przodków. Nie mają zatem racji polemizujący ze mną „Anonim” oraz „Jangryko”, który napisał:

Anonim
..wiara jest najprywtniejszą sprawą wierzącego.. Nie może ona podlegać osądowi, nie można jej określić, bo nie istnieje żadna miara wiary…”
100% się zgadzam… I właśnie żydowscy bandyci NWO chcą to nam odebrać!… W życiu..!

Otóż wiara podlega osądowi ludzi na tyle wykształconych, że znają prawa nie tylko fizyki i logiki, ale także i biologii. Na przykład u tak zwanych „uczonych neo(judeo)darwinistów” artykułem pozytywistycznej wiary jest przekonanie, że uda się stworzyć tzw. „naukę obiektywną”, oderwaną od subiektywnych doznań zmysłowych. Z tej „naukowej wiary” wielu laureatów Nagrody Nobla naśmiewał się jeden z mych idoli, szwajcarski biolog i psycholog Jean Piaget, że to jest wiara podobna do wiary dziecka, że ciągnąc się, z wystarczającą siłą za własne kolana, uda się mu podnieść w powietrze. A ja najzupełniej celowo się naśmiewam z tzw. „wiary chrześcijan”, że ludzki wczesny embrion „to już jest człowiek, który ma swe prawa do bezpieczeństwa, szczęścia, komfortu itd.” Bo w swej istocie taka WIARA PRZECIW FAKTOM podobna jest do wiary półgłówka, że „(zapłodnione) jajo jest równe kurze” – gdyż ta właśnie „nowo-chrześcijańska wiara” jest przyczyną gigantycznego zniszczenia naszej planety przez ”zamerykanizowanego” człowieka, coraz bardziej podobnego do raka płodu zwanego teratokarcinoma (http://portal.abczdrowie.pl/potworniak), pierwotniaka żyjącego w stanie ciągłego zaspokojenia swych potrzeb (patrz http://markglogg.eu/?p=493 ).

Ale wróćmy do opinii, zarówno „Jangryko” jak i „Anonima”, że „nie istnieje żadna miara wiary”. Jak to już pisałem przed kilkunastu laty w „Słupskich Studiach Filozoficznych”, DOBRA WIARA polega na tym, że jest zgodna z faktami i logiką, a ZŁA WIARA na tym, że z tymi wymogami jest sprzeczna. I oczywiście wszystkie „Artykuły Katolickiej Wiary”, które na pamięć wkuwałem w młodości, w tej drugiej kategorii się mieszczą. Wszystkie one bowiem zostały wpisane w Nauki Kościoła, jako tak zwany wirus kulturowy, z programowo przeciw-rozumowych, dętych „Listów” żydowskiego religijnego hucpiarza znanego w literaturze jako św. Paweł.

Święta Trójca TPD/WTC

Ale wróćmy do ISTOTY JUDAIZMU wskazanej przez lucyferystę Karola Marksa 160 lat temu. Otóż ja przed 35 już laty w paryskiej „Kulturze” pisałem, że „bogiem” Zachodu jest „Święta Trójca” wartości Technika-Pieniądz-Dupa, w skrócie TPD. (Po angielsku warto tę „trójcę” nazwać WTC, czyli Wealth-Technics-Comfort, jest to zestaw wartości tzw. „Złotego cielca” symbolicznie zaklętego w zburzonych przez „islamistów” wieżach WTC na Manhattanie przed 13 laty.) I czciciele „cywilizcji TPD/WTC”, którzy są dumnie przekonani, ze „nie istnieje żadna miara wiary” oczywiście nie chcą przyjąć do wiadomości, że potrzebami ludzkimi da się w znacznym stopniu manipulować – łącznie z elementarną potrzebą jedzenia. Szerzej o tym fizjologicznym zjawisku pisałem już w artykule „Wykład na temat rozwoju potrzeb”, przygotowanym w roku 1981 dla potrzeby paryskiej „Kultury”, ale możliwym do publikacji dopiero w PRL-u, w roku 1983 w „Twórczości” (a następnie już w IIRP, w 2002 roku w „Obywatelu” – http://sowamagazyn.blogspot.com/2013/12/dr-marek-glogoczowski-wykad-na-temat.html )

Gdy zatem, wskutek odpowiedniego treningu, potrzeby TPD/WTC ulegają redukcji, ludzie po prostu stają się mniej uzależnieni od swych „potrzeb cywilizacyjnych” i żydowski PAN ŚWIATA zaczyna tracić swe wpływy. Jak to zauważył Karol Marks „Taka organizacja społeczeństwa, która by usunęła przesłanki handlu, a więc i samą możliwość handlu, uniemożliwiłaby istnienie Żyda. Jego świadomość religijna rozwiałaby się jak mdłe opary w atmosferze prawdziwego życia społecznego.

I o realizację tego, iście luceferycznego „planu przeciw-bożego” należy walczyć. O tym to zagrożeniu dla swej, super-siedzącej egzystencji czciciele WTC/TPD oczywiście wiedzą, udają że Prawa Biologii Lamarcka nie istnieją, matołom w Polsce oraz na Ukrainie każą burzyć pomniki Dzierżyńskiego oraz Lenina, a na czele Kościoła Katolickiego postawili cymbałów w rodzaju „naszego” JPII oraz argentyńskiego „ubogiego w rozum” Franciszka.

Ten ostatni niedawno ogłosił swą „Radość ewangelizacji”, polegającej na przekonywaniu owieczek do Nowej Wiary w Stary Testament, cytuję pkt. 247 tego Radosnego Nauczania Dobrej Nowiny „Wielbimy w szczególności naród żydowski, ponieważ jego przymierze z Bogiem nigdy nie zostało odwołane, jako że „dary i wezwanie Boga są nie odwoływalne (Rz. 11: 29)”. I to jest ten rezultat, wymuszonego przez rozmaite banksterskie Fundacje oraz CIA, HANDLU PRZYMIERZAMI, jak to się niedawno naśmiewałem po angielsku w artykule „Cyrk Watykanu II” (patrz http://markglogg.eu/?p=721).

A jeśli chodzi o tego Boga – o którym twierdzę, że jest symbolem Super-Podłości, uwidocznionej w trupie wiszącego na krzyżu jego prawdomównego Syna – to pozwolę sobie przypomnieć, że już w starożytności prorok Malachiasz narzekał, że ówczesne jego „owieczki” odważają się gderać, że „ten bóg tylko złoczyńców ma w swej opiece”.

Advertisements

11 uwag do wpisu “Coś co warte jest szerszej propagandy w świetle płomieni, jakie ostatnio ogarnęły nie tylko Kijów, ale i Caracas

  1. Kontynuując „papieski” wątek, warto w tym miejscu przypomnieć fragment noworocznego, a patrząc z dzisiejszej perspektywy, jakże proroczego przemówienia JP II z 1980 roku…
    To jest dokładnie, na kilkanaście dni przed mym „wykluciem się”.

    Cyt:

    „Rozpoczynający się dzisiaj rok 1980 przypomina nam postać św. Benedykta, którego Paweł VI ogłosił patronem Europy. W tym roku święcone będzie 1500 – lecie jego urodzin. (…). Ta data i ta postać mają tak wielkie znaczenie, iż zwykłe wspomnienie nie byłoby wystarczające. Trzeba na nowo na nie spojrzeć i w tym świetle zobaczyć świat współczesny.
    O czym nam mówi św. Benedykt z Norci? Mówi o gigantycznym zrywie, z którego zrodziła się Europa. (…).
    Duch benedyktyński jest antytezą każdego programu zniszczenia. Jest to duch ocalenia i uwznioślania, zrodzony ze świadomości Bożego planu zbawienia, rozwijający się w codziennej łączności z modlitwą i pracą…”

    Otóż właśnie.
    I pomyśleć tylko, że poczynając od dnia 1/1/1980, wystarczyło raptem niespełna 10 lat, by tenże „życiodajny” Boży plan zbawienia, z tak dziecinną łatwością nasze „prawdziwe życie społeczne” przesłonił nam swymi zabawkarskimi „mdłymi oparami”.

    Lubię to

  2. „0n jeden włada w strasznej swej mocy (…) I On ma potęgę (wielką moc) i władzę(urząd) I on jest moim Bogiem (itd.).”

    I z tego co się mnie wiadomo, to o tym właśnie życiodajnym „Bogu”, przed którym wszyscy muszą się kiedyś ugiąć,
    intensywnie rozmyślała „maskotka – karzeł” słupskiej budowlanki…

    (czyli starszy ode mnie o kilka lat absolwent tejże samej jak ja średniej szkoły, z którym to nawet w ubiegłym roku przy okazji jednej z budów, miałem okazję trochę bliżej się poznać)

    …na chwilę przed dokonaniem „zbawiennego” skoku z wysokiego masztu w podsłupskich Sycewicach…

    najwyraźniej, „ten bóg powyższej „owieczki” nie zechciał mieć w swej opiece”.

    Lubię to

  3. Pogłębianiu instrumentalizowania człowieka służy radykalizacja wczesnych myśli Karola Marksa.To otworzyło drogę dla odbicia się od ściany komunizmu do ściany globalizmu.
    Doświadczamy CYWILIZACYJNEJ MIESZANKI pod znaczącym wpływem CYWILIZACJI PODWÓJNEJ MORALNOŚCI.
    To do czego odwoływali się starożytni Grecy i Rzymianie ewoluowało dzięki chrześcijaństwu i zostało zapisane w wartościach CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ!!!
    Nie przez przypadek ewolucyjne osiągnięcia tej cywilizacji Feliks Koneczny opisał w CYWILIZACJA BIZANTYJSKA.Znakiem czasu było zekranizowanie sztuki Lusi Ogińskiej ZMARTWYCHWSTANIE przez GLADIATORA narodowej,polskiej kultury Bohdana Porębę.Nieżyjący już artysta dobrze rozumiał istotę PRAWA NATURALNEGO i miejsce Polski w globaliźmie bazującym na tym prawie.POLSKA stała się bastionem CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ,z której wyrosła SOLIDARNOŚĆ.

    Lubię to

  4. No tak,przyjmijmy, że wiarę można zmierzyć, czyli jest ona nauką. Ale czyją? Czy nie tego, kto rozdaje karty? Skąd się wzięła absolutna władza kościoła katolickiego czy rabinów? czy nie na bazie zrobienia z wiary nauki kościelnej?
    Człowiek ma co prawda wbudowany system wartości pilnowany tzw. sumieniem, ale i tu można się oszukać, dorabiając sprytnie wyjaśnienia naukowe – w zależności od naukowca akceptowanego albo i nie.
    Jeżeli dla kogoś zarodek jest człowiekiem, bo on tak wierzy, po co przekonywać go, że jest inaczej?
    Jeżeli ktoś wierzy, że zarodek człowiekiem nie jest, no to też niech tak sobie uważa.
    Czy możemy na 100% i bez żadnych wątpliwości wiedzieć, jak jest naprawdę?
    Każdy jest odpowiedzialny tylko za to, co sam zrobi.
    Jeżeli kobieta chce usunąć ciążę, to jest to jej sprawa, bo to ona będzie ponosić konsekwencje swojej decyzji. Można jej powiedzieć, że istnieją różne poglądy na ten temat, ale to ona decyzję podjąć musi. Wszystko inne to gwałt.
    Można zastanowić się, dlaczego ludzie są tak zróżnicowani, dlaczego mają tak różny los. I może w tym kryje się tajemnica, jaką należy wyjaśnić?
    Jeżeli ktoś chce wierzyć w Boga jaki mu pasuje, to co to może szkodzić komuś, kto wierzy w Boga innego albo i wcale?
    Jak możemy kiedykolwiek stać się ludźmi wolnymi, jeżeli nieustannie będziemy się zniewalać narzucając własne przekonania innym?
    I co z tego, że coś jest prawdą? Nie ma obowiązku czy przymusu tego akceptować, ponieważ człowiek rozwija się wyłącznie wówczas, gdy ma wolną wolę i może ją realizować.
    Życie według cudzych schematów nikogo nie posunie naprzód. Żyć można wyłącznie własnym życiem, można najeść się tylko za siebie i tylko za siebie wyspać. A co dopiero w sferze duchowej!
    Wszytko to, co człowiek może powiedzieć na temat Boga na pewno nim nie jest. Ludzki mózg jest częścią całości, a część całości objąć nie może, bo jest tylko jej częścią. Dlatego w niektórych kulturach Boga określa się przy pomocy tego, czym On nie jest. Według mnie jest to właściwe podejście do kwestii wiary.
    Robienie z Boga kogoś złego i dobrego oznacza, że Bóg ma jakieś intencje, niczym człowiek.
    A wcale tak być nie musi, bo w Kosmicznej Grze może chodzić o coś zupełnie innego.
    Nie wiemy na przykład, gdzie znikają ludzkie myśli. Ich powstanie można jakoś tam określić, ale gdzie one znikają i jak, tego nie wie nikt.
    Nie wiemy na przykład, jak wygląda nasz świat tak naprawdę, ponieważ odbieramy go wyłącznie przy pomocy zmysłów – przyrządów niejako dla nas specjalnie zrobionych. Nie widzimy oczami, lecz oczy pochłaniają jakiś rodzaj fal, o jakiejś tam częstotliwości i nasz mózg jest w stanie to dekodować jako obrazy. Ale co jest naprawdę, tego przecież nie wiemy. Wiemy, co nasz mózg dekoduje jako naszą rzeczywistość. Żeby nie było monotonnie, każdy praktycznie widzi co innego, i dopiero przejście na wspólną częstotliwość pozwala widzieć kolektywnie.
    Tak samo ze słyszeniem. Każdy ma nieco inne ucho, więc odbiera też i nieco inny zakres dźwięków, czyli słyszy co innego. Poza tym człowiek słyszy własny głos inaczej niż ludzie z zewnątrz. Co więc tak naprawdę słyszymy?
    Dlaczego mamy różne uszy?
    A mózg? Każdy człowiek ma mózg o innym potencjale. Można opanować co prawda wiele informacji wspólnych dla jakichś grup – na przykład język – ale skoro każdy widzi inaczej i każdy słyszy inaczej to ta wspólnota jest sprawą właściwie umowną.

    Nie chodzi o to, żeby Pan, Panie Głogoczowski, słyszał to, co ja słyszę.
    Nie chodzi o to, żeby Pan widział, co ja widzę.
    I nie chodzi o to, żeby Pan rozumiał, co ja rozumiem.
    Chodzi o to, żeby Pan zbadał granice – że tak powiem – własnego słyszenia, własnego widzenia i własnego rozumowania.
    A żydzi niechże się nawet zaplugawią na śmierć, co to może Pana boleć? Ja chciałabym się nieraz dowiedzieć od Pana, co Pan wie, żebym mogła na tej bazie zrobić parę własnych wycieczek intelektualnych, ale wciąż w czasie lektury Pana notek człowiek włazi w byle co, o którym Pan wie, że to byle co. Dlaczego, NA BOGA! nie może Pan tego zostawić i dać ludziom coś lepszego niż żydostwo?
    Już dawno wiemy, to są demony, ludzie opętani żądzą władzy, żądzą mamony. Ale po co wciąż zasilać ich naszą energią?
    Gdyby był w stanie Pan poprowadzić ludzi gdzieś dalej tak, żeby im się nawet nie chciało na żydów oglądać, to by już było coś, a ja wiedziałabym, że nie zmarnował Pan potencjału danego Panu przez Boga.
    Boga, który jest poza dobrem i złem
    który jest poza mądrością i głupotą
    który jest czasem, poza czasem i który istniał i będzie istnieć zawsze.
    Ludzie już wiedzą, co jest złe.
    Teraz należy im pokazać drogę ku dobru, mądrości, ku światłu – o czym Pan pisze i co Pan wie.
    Być może do tego potrzebna jest Panu jednak WIARA nie podlegająca osądom i nie mogąca być zdefiniowana? Wszystko, co mogę zbadać, nie wymaga przecież wiary i nią nie jest. Wiarą jest dopiero to, co jest poza tzw. nauką i mózgiem tego nie rozbierzesz. Wiara to także intuicja, w którą każdy z nas jest wyposażony, choć większość ją ignoruje. Ponoć myśli się wyłącznie mózgiem, ale jednak na przykład Niemcy mają określenia na „decydowanie brzuchem”. i co się okazało? decyzje tak podejmowane są z reguły słuszne. Serce też ma swoją własną inteligencję.
    Nic nikomu nie da wiedzieć, co myśleli wielcy ludzie na przestrzeni wieków, jeżeli człowiek nie wie, co sam myśli i dlaczego tak właśnie myśli.
    Ja tam stawiam na Pana, Panie Głogoczowski. Od Pana dowiedziałam się już bardzo dużo, ale nie mogę zatrzymać się w miejscu, więc czekam na więcej.
    A dlaczego mam prawo tego od Pana oczekiwać? – ponieważ Pan twierdzi, że Pan wie.

    Lubię to

  5. Coś pan(i) „anonim” chrzani na potęgę.

    Np. pisze : „Życie według cudzych schematów nikogo nie posunie naprzód. Żyć można wyłącznie własnym życiem, można najeść się tylko za siebie i tylko za siebie wyspać. A co dopiero w sferze duchowej!” i kończy najzwyklejszą apoteoza NAUKI IGNORANCJI: „Nic nikomu nie da wiedzieć, co myśleli wielcy ludzie na przestrzeni wieków, jeżeli człowiek nie wie, co sam myśli i dlaczego tak właśnie myśli.”

    Autor(ka) jakby nigdy nie dostrzegł(a), że ludzie – a zwłaszcza dzieci – uczą się swych zachowań od innych, którzy im imponują. I że czasami te dzieci/ludzi należy oduczać siłą zachowań, które są społecznie szkodliwe (wide powolujące się na Teorię Darwina Rozwoju Ludzkości przekonania kwazi-religijne banderowców rządzących dziś w Kijowie, popierane otwarcie prze związany z Watykanem kler ukraiński.)

    To tylko tyle krytyki merytorycznej, to co pan(i) „Anonim” napisał(a) to kompletna żenada z punktu widzenia zasad pedagogiki opracowanych przez Jeana Piageta – a opracowanych dzięki ścisłym obserwacjom kształcenia się zachowań (i powstawania poglądów) młodych ludzi.

    Przecież, NA MIŁOŚĆ BOSKĄ, poglądy człowieka rozwijają się dzięki jego „zderzeniom” z rzeczywistością, a w szczególności dzięki wymianie myśli z innymi ludźmi. By dać przekład takiego rozwoju: mój 91-letni wujek, góral z Zakopanego, niedawno mi powiedział, że wszystko to co kler naucza to przecież bujda. A moja 58-letnia pobożna znajoma z Gdańska tę „naukę anty-religijną” mego wujka skomentowała w następujący sposób: (M. Gąsienica) się przyznał, że jeszcze przed wojną ksiądz na Antołówce próbował go zgwałcić. I od tego zapewne ‚doświadczenia życiowego’ przestał on wierzyć w boga. Mnie osobiście nikt nie zgwałcił, ale me wykształcenie fizyka podpowiada mi, że byt niematerialny nie może posiadać MATERIALNYCH ŚRODKÓW by móc cokolwiek przekazać bytom materialnym. A zatem jeśli nawet transcedentalny, pozamaterialny bóg istnieje, to na świat on nie ma – i nie miał i nie będzie miał – żadnego wpływu. Który to Pewnik, z obowiązku profesjonalnego filozofa głoszę jak najszerzej, gdyż wg. starożytnych, bezbożnych Greków IGNORANCJA JEST ZŁEM i ludzie lubujący się w ignorancji takimi ZŁYMI LUDŹMI się stają.

    Lubię to

  6. Innym Pewnikiem jest również to, że zgodnie z „Bożym planem zbawienia” Ukrainy,
    w miejsce obecnie niszczonych pomników Lenina i Stalina odpowiedzialnych za XX wieczny „program zniszczenia”,
    wkrótce błyskawicznie powyrastają nowe kościoły, banki i hipermarkety, w których to systematycznie odmóżdżany naród ukraiński, wzorem swych zachodnich sąsiadów, będzie mógł oddawać się „codziennej łączności z modlitwą (do Niemego) i pracą” (jeśli da Bóg) za pensję kieszonkową…

    Lubię to

  7. Panie Głogoczowski, Pan się powołuje na innych twierdząc, że są to jakoby argumenty. Jak dla kogo. To, że ksiądz kogoś chciał zgwałcić nie znaczy nic ponad to, że ktoś kogoś chciał zgwałcić. Co ma tu do rzeczy sutanna?
    Mnie się nie spieszy, Panie Głogoczowski, szkoda tylko, że poddał się Pan panice i zrezygnował z rozumu, na który się Pan powołuje.
    Ja nie twierdzę, że wiem, więc mogę się mylić. Pan twierdzi, że Pan wie, i to na Panu leży obowiązek udowodnić, że tak jest. Czy wszyscy razem wzięci starożytni, mądrzy Grecy mogą tu być Panu pomocni? Zobaczymy.
    Ja jestem odpowiedzialna za to, co ja napisałam.
    Pan, Panie Głogoczowski jest odpowiedzialny za to, co Pan napisał – czy odczuwa Pan z tego powodu satysfakcję? Bardzo mocno wątpię..

    Lubię to

  8. No widzi Pani Anonim, Pani wątpi w to, Ignorancja jest Złem, które należy zwalczać (to jest pogląd antycznego Sokratesa), a JA MAM PEWNOŚĆ że to należy w życiu robić, aby mieć z tego życia satysfakcję zwykłego nauczyciela (vide poglądy „dyla” tutaj).

    Lubię to

  9. No i co z tego, że ignorancja jest złem? Czy ma Pan sposób na to, żeby z każdego zrobić Sokratesa? Przy pomocy czego? Przecież cały czas piszę, żeby Pan był łaskaw napisać coś ponad to, że żydzi, że mamon i inne bożki opanowały wyznawców mojżeszowych a ci świat, bo to już wszyscy wiemy. Ale być może mógłby Pan napisać, co dalej? A Pan zamiast tego się miota i chce kłócić. Po co mi kłótnie z Panem? Nie odniósł się Pan do tematu, lecz robił wycieczki osobiste. Po Panu akurat spodziewałam się czegoś lepszego. No nic, zapomnijmy o tym.

    Lubię to

  10. No to przecież po wielokroć już pisałem, że należy sobie poczytać Manifest Komunistyczny z roku 1848, a zwłaszcza 10 krótkich punktów zaproponowanej w jego rozdziale 2 „reformy gospodarczej”. (Jak ktoś chce, w miejsce „burżuazja” w tym „manifeście” może sobie podstawiać „żydowska oligarchia”). I dość szybko, po zastosowaniu tego „programu sanacji ekonomiki” odkryjemy, że żydzi się gdzieś pochowali, bezrobocie i ekonomiczna konieczność „wyjazdów za chlebem” znikła, kultura narodowa rozkwita, banki powróciły do swych przed-wolnościowych, społecznie użytecznych funkcji, mamon przestał rządzić światem, a ludzie zaczęli żyć spokojniej, nie trzęsąc się bez przerwy czy starczy im pieniędzy do dotrwania do koniecznej śmierci…Czyli tak jak to było w PRL przez lat blisko 45, a na Kubie jest już lat 55…

    Lubię to

  11. Panie Głogoczowski, można by tak przyjąć, gdyby nie ten drobiazg w postaci Ewolucji. Nic nie stoi w miejscu i ludzie też nie są ci sami co przed stu pięćdziesięciu laty. Z perspektywy lat widać, że Manifest Komunistyczny niekoniecznie musiał ludziom służyć. Nie znaczy to wszakże, że Manifest ma jakieś felery, po prostu nie jest do właściwa propozycja dla ludzi – wśród których są lenie, chciwce, złośliwce, kłamcy, żądni władzy, durnie, egoiści itd. Z takiego zlepka nie zrobi się jednolitej masy pasującej do takich ach! jakże wspaniałych założeń.
    Cała mądrość polega na tym, żeby wiedzieć, co zrobić z tym, co jest, z ludźmi takimi, jacy są. W PRLu się udało, bo ludzie mieli dość koszmaru wojennego i stawiali na zwyczajne życie. Ale szybko im przeszło, bo zaraz potem zaczęli mieć roszczenia o wszystko do wszystkich sami nie wysilając się nadto. Rosjanie nie będą już przelewać krwi za Polaków, ponieważ Polacy okazali się niewdzięcznikami i w dodatku zdrajcami. Kiedyś Polacy kłamali, że to właśnie oni utrzymują cały ZSRR i że ZSRR wszystko z Polski zabiera. Za tę niegodziwość Polacy płacą teraz: mogą sami żreć swoje świnie i nie pomogą prośby i protesty. Ja się Rosjanom nie dziwię, bo sama też nie siadam do stołu z byle kim.
    Nasza szansa była w sojuszu ze Wschodem, ale Polacy z niej zrezygnowali i takiej szansy już nie dostaną nigdy. I bardzo dobrze. Człowiek musi ponosić konsekwencje swojego postępowania, i to każdy bez wyjątku.
    Koło Historii kręci się tylko w jedną stronę. I nie ma takiej siły, by go odwrócić. Więc nie Manifesty Komunistyczne są dla Polski rozwiązaniem. Pan może naturalnie uważać, co Pan chce. Mnie to przecież nie przeszkadza.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s