Ukraina za niemieckie pieniądze


Dr Kazimierz Wóycicki, to niewątpliwie postać nietuzinkowa. Dziennikarz m.in. „Znaku”, BBC. „Życia Warszawy”, stypendysta Fundacji Adenauera (1985-86), dyrektor Instytutów Polskich w Niemczech, członek PEN-Clubu, wykładowca Studium Europy Wschodniej UW, opozycjonista, członek redakcji miesięcznika Głos, zwolennik opcji politycznej proniemieckiej i proukraińskiej. W związku z wydarzeniami na Ukrainie 26 stycznia b.r. udzielił wywiadu „Deutsche Welle”. Oto kilka jego myśli:

„(…)kiedy przejęcie władzy będzie pokojowe, to nie ma wątpliwości, jak UE zareaguje. Prawdopodobnie powróci się natychmiast do rozmów na temat stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską, bo ta droga będzie otwarta i wtedy, jeżeli można coś poradzić, Europa powinna się zdobyć rzeczywiście na bardzo szeroką pomoc zarówno finansową jak i najrozmaitszą pomoc doradczą. No, to zwycięstwo wtedy jest wspaniałe. To jest po raz pierwszy, że wybucha rewolucja w imię zjednoczonej Europy. Unia Europejska dla własnego dobra powinna z tego wyciągnąć jak najdalsze konsekwencje. To jest jakby wielka szansa teraz, dla całej Unii Europejskiej
(…)
Polska robi bardzo dużo dla Ukrainy (…) Polska może pomóc przede wszystkim współdziałając z całym organizmem europejskim. Stosunki bilateralne polsko-ukraińskie są oczywiście bardzo istotne. One uległy też bardzo dużej poprawie. Trudna przeszłość w jakiś sposób została zatarta przez dzisiejszą sympatię w Polsce dla ruchu Majdanu. Tak też jest na Ukrainie. Niepotrzebnie, moim zdaniem, przesadnie akcentuje się kwestie partii Swobody, nacjonalistów itd.; to należy wszystko przemyśleć i widzieć w nowym świetle. I tu są kolosalne możliwości dialogu. Natomiast przede wszystkim to jest kraj, który zdobył się na ogromny wysiłek na rzecz demokracji i to jest też szansa dla stosunków polsko-ukraińskich, które mogą być jak najlepsze. Majdan, w każdym razie, jest szalenie propolski.
(…)
Żadna Polityka Wschodnia Unii Europejskiej, myślę tu również o tym konkretnym narzędziu, jaki jest Partnerstwo Wschodnie, nie może się obyć bez udziału Niemiec. (…) Ścisłe współdziałanie Polski i Niemiec jest tutaj szalenie istotne. Niemcy na pewno dysponują znacznie większymi środkami finansowymi, Polacy mogą tutaj włożyć swój know-how kulturowy, który jest bardzo szeroki. Wszelkiego typu współpraca polsko-niemiecka może mieć ogromne znaczenie. Zresztą ona ma już miejsce. Obie dyplomacje współpracują ze sobą bardzo ściśle w sprawach ukraińskich.”

Pan Wóycicki, jako znany ukraino- i germanofil, ma tę zaletę, że mówi szczerze. Nie mydli oczu, że walczy z Niemcami, czy że banderowców wciąż nie lubi, pomimo poparcia dla Majdanu, jak to czynią polityczni troglodyci na polskiej „prawicy”. Oczywiście szczerość rozmówcy „Deutsche Welle” nie oznacza, że ma rację. Naturalnie, plan zarysowany przez niego ma duże szanse powodzenia, ale efekty polityczne dla Polski będą wyłącznie negatywne. Wizja Ukrainy antyrosyjskiej budowanej za niemieckie pieniądze nie jest wizją nową, znamy ją co najmniej od czasów przed pokojem brzeskim, znaliśmy ją i w 1919-20 i później, kiedy „komiwojażer” wybierał się na Moskwę. Szczegółową analizę tej problematyki przeprowadził Roman Dmowski w książce „Świat powojenny i Polska”. Polska w tym układzie, tak jak i przed wojną, nie dysponująca pieniędzmi, odegra rolę pożytecznego idioty, środka do celu, który będzie potrzebny do czasu. Polskie gadki o wolności waszej i naszej nigdy nie robiły, nie robią i nie będą robić wrażenia, a jak przyjdzie co do czego, kraj, który poza naiwnymi hasełkami nie ma nic do zaoferowania, potraktuje się jak w Brześciu czy w Jałcie. Na dzień dzisiejszy pan Wóycicki zapowiada dwie najistotniejsze rzeczy – polskie zaangażowanie w sprawy Ukrainy za niemieckie w istocie pieniądze (niemiecka prasa nie kryje wsparcia finansowego m.in. Fundacji Adenauera, związanej z rządzącą CDU, dla Witalija Kliczki i jego partii Udar) i w interesie tego państwa oraz ostateczne pogrzebanie szans na eliminację banderowszczyzny. Przy okazji, mówiąc to, co mówi o nacjonalistach ukraińskich, potwierdza istnienie zachodniego parasola bezpieczeństwa nad tą grupą polityczną. Podkreślmy to wyraźnie – w XXI wieku można odwoływać się wprost do szowinizmu z lat 30-tych i 40-tych XX wieku, można odwoływać się wprost do tradycji organizacji OUN/UPA mającej na sumieniu ludobójstwo, można odwoływać się do patrona tychże szowinistów Stepana Bandery i nic się nie dzieje – wystarczy być po właściwej stronie – i już nie protestuje rząd USA, rząd niemiecki, rząd izraelski, co najwyżej jacyś nie rozumiejący ducha czasów polscy Kresowianie, czy równie nie zorientowani niektórzy Żydzi. Ten parasol ochronny ma swoją tradycję. Dwaj czołowi szowiniści ukraińscy, Stepan Bandera i Mykoła Łebed, znajdowali się po wojnie pod opieką służb odpowiednio brytyjskich i niemieckich oraz amerykańskich. Bandera, jako niereformowalny terrorysta został spisany na straty. Ale w uładzonej wersji łebedowskiej nacjonalizm ukraiński przetrwał, został na nowo zaszczepiony na Ukrainie, odrodził się i od 20 lat wychowuje zastępy nowych sił, a dziś, z pomocą przyjaciół i politycznie nieprzytomnej Polski, sięga po realną władzę. Nawet jeżeli jeszcze tym razem władzy bezpośredniej nie obejmie, to i tak będzie to jego kolejny sukces na fali wznoszącej.

Zaangażowanie i pomoc niemiecka zbiega się z wciąż żywym planem okrążenia Rosji przez amerykańskich wasali i amerykańskie instalacje wojskowe, autorstwa mesjanistycznych neokonserwatystów. Prof. Bronisław Łagowski (w Przeglądzie nr 48 z 2013 r.) analizując co może stać się dalej z Ukrainą, po zwycięstwie sił „demokratycznych” i np. pojawieniu się pomysłu włączenia jej do NATO pisze:„Formacja polityczna, która panuje nad Polską – nie tylko rządzi, ale i panuje – wszystkie kwestie rozpatruje pod kątem podtrzymywania wrogości wobec Rosji. Wydaje się im, że w tym zbożnym dziele Ameryka jest ich sojusznikiem. Andrew Wilson w znakomitej książce pt. „Ukraińcy” pisze m.in.: „Wielu Amerykanów nadal nie ma zaufania do Moskwy i dąży do zmodyfikowanej powojennej strategii powstrzymywania (…). W tej wizji Ukraina byłaby jednym z państw frontowych, nowym graczem występującym w barwach (…) atlantyckiego globalizmu”. (…) Tymczasem Ukraina w NATO z przeznaczeniem kraju frontowego (wyrażenie implikujące wojnę, i o to chodzi) postawi przed Polakami kwestię: umierać za Sewastopol?” Jeżeli na skutek uprawianej w ostatnich latach romantyczno-przygodowej wizji najgorszych naszych klęsk w historii, z powstaniem warszawskim na czele, pojawiają się takie postawy młodzieży – i tu znów posłużę się przykładem prof. Łagowskiego (Przegląd nr 4 z 2014 r.), który słyszał „o dziewczynie, która po zwiedzeniu Muzeum Powstania Warszawskiego rozegzaltowana mówiła do rodziców: marzę o tym, żeby zginąć w kanale w czasie powstania!” – to mamy się czego bać.

Adam Śmiech

 

za:http://www.jednodniowka.pl/news.php?readmore=486

Reklamy

15 uwag do wpisu “Ukraina za niemieckie pieniądze

  1. Cytowany wyżej Kazimierz Wóycicki, to syjonista niepospolity. W jednej z sobotnich audycji w TVN 24 komentując wydarzenia w Kijowie ( czyli tryumfalistyczną rebelię zaporoskiej dziczy otumanionej i opłacanej przez syjonistów) oraz w Charkowie ( kapitulanckie wystąpienie Janukowycza) – Wóycicki nie ukrywał arogancji i niemal układał scenariusze demontażu Rosji. W stosunku do reakcji Polaków na majdaniarski terroryzm, wyraził pogląd, że niepokojące jest, że ok. 30 % Polaków ma negatywny stosunek do „demokracji Majdanu”. W następnym zdaniu skonkludował, że w związku z powyższym trzeba będzie „popracować” nad tymi 30% „niewiernych”. Zabrzmiało to naprawdę groźnie. Syjonizm postawił na walkę z polskością równolegle do walki z Rosją. Musimy mieć tego świadomość i wyciągać stosowne wnioski do naszych działań. Albo my, albo oni, nie ma już wątpliwości.

    Polubienie

  2. „W stosunku do reakcji Polaków na majdaniarski terroryzm, wyraził pogląd, że niepokojące jest, że ok. 30 % Polaków ma negatywny stosunek do “demokracji Majdanu”. W następnym zdaniu skonkludował, że w związku z powyższym trzeba będzie “popracować” nad tymi 30% “niewiernych” – jestem z tego dumny że eurosrajdaniarzy i ich demonkrację mam głęboko w dupie.

    Polubienie

  3. W kontekście artykułu Adama Śmiecha pozwolę sobie przypomnieć fragment własnego opracowania nt. kierunków polskiej polityki zagranicznej ( jest to część programu Stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej):

    „Polska leży między dwoma państwami, które odgrywały i odgrywają decydującą rolę w wydarzeniach politycznych w Europie na przestrzeni ostatnich 150 lat, tj. Rosją i Niemcami( co nie umniejsza roli jaką odgrywały i odgrywają Francja i Wielka Brytania).
    Rosja oprócz uczestniczenia w polityce europejskiej jednocześnie jest niekwestionowanym mocarstwem globalnym, które w latach 1980-1990tych przeżyło jedynie okres regresu, i które w związku ze swym potencjałem i priorytetami globalnymi współzawodniczy z mocarstwową polityka globalną Stanów Zjednoczonych. Przekłada się to również na politykę na obszarze europejskim.
    Niemcy posiadając największy potencjał gospodarczy i demograficzny wśród krajów Unii Europejskiej i wiodącą rolę polityczną w ramach UE, aspirują jednocześnie do roli liczącego się czynnika polityki globalnej, którą to pozycję starają się osiągnąć na drodze ekspansji gospodarczej.
    Status jednej z wiodących gospodarek światowych politycy niemieccy starają się spożytkować dla osiągnięcia celów politycznych, m.in. w kontaktach z Rosją. Wytworzyła się sytuacja, w której tak jak Rosja chce wykorzystać dynamiczność niemieckiej gospodarki dla własnych celów modernizacyjnych, tak z drugiej strony Niemcy chcą posłużyć się swoją pozycją atrakcyjnego klienta dla gospodarki Rosyjskiej – dla osiągnięcia celów politycznych, z których najważniejsze, to pozbycie się krępującej kurateli amerykańskiej oraz „miękki” gospodarczy podbój krajów Europy Środkowo-Wschodniej.
    Dla celów polskiej polityki zagranicznej w dalszym ciągu najważniejszym pozostaje zatem jej stosunek do polityki rosyjskiej i niemieckiej.
    Kontekst niemiecki jest dodatkowo skomplikowany wobec faktu, iż w chwili obecnej tak Polska , jak i Niemcy są złączone systemem umów międzynarodowych zwanych potocznie Unią Europejską, a dodatkowo Polska przymuszana jest wszelkimi sposobami do włączenia się w struktury ponadnarodowego państwa pod instytucjonalno-prawnym rygorem Konstytucji Europejskiej, zwanej jedynie dla sprawniejszego spacyfikowania idei narodowej, tzw. Traktatem Reformującym . Niemcy traktują Traktat Reformujący instrumentalnie chcąc się posłużyć nim dla rewindykacji terytorialnych. Wobec zachwiania dominującej pozycji światowej Stanów Zjednoczonych, a nawet wielce prawdopodobnego ich rozpadu na skutek kryzysu finansowego oraz etniczno-kulturowego zróżnicowania społeczeństwa amerykańskiego, Niemcy chcą wystąpić w nowej i wzmocnionej roli negocjatora przyszłego politycznego ładu europejskiego, którego istotną stroną na pewno będzie Rosja.
    Polska polityka zagraniczna ma także niezwykle istotny kontekst( historycznie zapoczątkowany w okresie I wojny światowej), jakim jest jej stosunek do polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Uznając aktualny status tej ostatniej, należy w zasadzie mówić o stosunku polskiej polityki zagranicznej do polityki zagranicznej USA-Izraela, wobec niemal całkowitego podporządkowania polityki zagranicznej USA od lat 1980tych priorytetom, coraz jednoznaczniej artykułowanym-lobby żydowskiego(zarówno w wydaniu republikańskim , jak i demokratycznym).
    Polska polityka zagraniczna w tym kontekście, w ostatnich 20 latach była i jest obecnie traktowana zupełnie instrumentalnie przez politykę USA-Izraela, głównie przez wywoływanie fobii antyrosyjskości, osłabiania tożsamości słowiańskiej, konfliktowanie polityki polskiej z rosyjską za pomocą angażowania polskiej aktywności na obszarach bez znaczenia dla naszych interesów, a bardzo istotnych dla bezpieczeństwa Rosji( Czeczenia, Gruzja) lub popierania przez rządzące elity polskie inicjatyw zwróconych na osłabianie wpływów Rosji, pomimo, że jest to zarazem w zasadniczej sprzeczności z narodowym interesem polskim.
    Najlepszym tego przykładem jest popieranie tzw. pomarańczowej rewolucji na Ukrainie, skutkującej wzmacnianiem antypolskich, szowinistycznych środowisk ukraińskich nacjonalistów o rodowodzie OUN-UPA. Innym aspektem tego zjawiska jest posługiwanie się polską mniejszością narodową na Białorusi i nominalnie polskimi instytucjami na terenie Polski( w rzeczywistości zdominowanymi przez środowiska żydowskie), w celu czynienia prób przerwania współpracy polityczno-gospodarczej Białorusi z Rosją, a także Białorusi z Polską. W tym ostatnim przypadku prowadzi to w rezultacie do osłabiania mniejszości narodowej Polaków na Białorusi i konfliktuje Polaków z władzami Białorusi.
    Szczytem niesuwerennych i wasalnych postaw rządzących dotychczas elit polskich i skrajnie instrumentalnego potraktowania Polski przez politykę zagraniczną USA-Izraela jest koncepcja tzw. tarczy przeciwrakietowej, o zdecydowanie antyrosyjskim przeznaczeniu. Koncepcja eskalująca niebezpieczeństwo uzasadnionego militarnego rosyjskiego odwetu, którego celem byłaby Polska. Poza tym jest to koncepcja, której forsowanie zaważyło na katastrofalnym pogorszeniu kontaktów gospodarczych i politycznych między dwoma sąsiadującymi krajami.
    Innym przejawem instrumentalnego potraktowania Polski przez politykę zagraniczną USA-Izraela, z wymiernymi, długookresowymi stratami politycznymi i gospodarczymi Polski( tak w sprawach wewnątrzkrajowych, jak i w kontekście międzynarodowym) jest obecność polskich wojsk w kontyngentach okupacyjnych wojsk na terenie Iraku, a obecnie Afganistanu. Obecność wojsk polskich legitymizuje imperialną i zaborczą działalność armii amerykańskiej nadając jej mylny pozór międzynarodowej ekspedycji stabilizacyjnej i prewencyjnej, kiedy faktycznie chodzi o zabór majątku poszczególnych państw i przejęcie kontroli nad suwerennym terytorium obcego państwa, czyli o działania o charakterze terroryzmu państwowego dla wymuszania lojalności w geopolitycznej grze o wpływy polityczne i gospodarcze USA-Izraela.
    Rozważając polską politykę zagraniczną w kontekście kontaktów Rosja -Niemcy stwierdzić trzeba , że polityka polska ma tutaj wyjątkowo trudną sytuację. Rosja bowiem postrzega w Niemcach sojusznika w globalnym współzawodnictwie z USA, a zarazem narzędzie do kontrolowania sytuacji w Europie poprzez partnerstwo z Unią Europejską, jako stabilizującego Rosję partnera gospodarczego. Rosja nie może jednak zapominać, że ambicje niemieckie nie ograniczają się jedynie do Europy, i że zdominowanie Polski przez Niemcy otwierałoby im możliwość poprzez Ukrainę i kraje nadbałtyckie, a także w drodze ewentualnych porozumień z Turcją , wywierania silnego nacisku na politykę rosyjską, zwłaszcza, że Niemcy są niezwykle aktywne gospodarczo w Chinach, budując także tam przyczółki przyszłego ewentualnego nacisku na Rosję.
    Celem polityki polskiej powinno być przekonanie Rosji, że współpraca z suwerenną i bezpieczną Polską, która to umożliwi jednocześnie przez aktywną politykę gospodarczą i wspólne przedsięwzięcia gospodarcze( np. w regionie kaliningradzkim), jest drogą do modernizacji zarówno Polski, jak i Rosji . Celem powinno być takie ułożenie współpracy gospodarczej, żeby politycznie zabezpieczona od zachodu przez przyjazną Polskę.Rosja, widząc działania nie utrudniające Rosji drogi do Europy Zachodniej oraz widząc w tym wyraźnie zdefiniowany i realizowany interes gospodarczy własny, dawała odwrotnie gwarancję bezpieczeństwa politycznego Polsce od zachodu, poprzez współpracę wojskową i partnerską, obustronnie korzystną współpracę gospodarczą.
    Należałoby też rozważyć w bliskiej perspektywie projekt powołanie do życia wspólnego obszaru gospodarczego krajów słowiańskich( Polski, Białorusi, Czech, Słowacji, Ukrainy oraz części europejskiego terytorium Rosji) gwarantującego suwerenność polityczną państw, ale wypracowującego efektywny mechanizm współpracy, komplementarnych gospodarek krajowych. Posługujących się wzajemnie uzgodnionymi i wielostronnie korzystnymi instrumentami i mechanizmami finansowymi. Obszar ten mógłby służyć wypracowaniu mechanizmów ustanowienia w przyszłości dalszych rozwiązań poszerzonej współpracy między suwerennymi, demokratycznymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej”,

    patrz: https://wiernipolsce.wordpress.com/program/

    Polubienie

  4. artykuł Adama Śmiecha:potwierdza tezę komentatora „Goska” na portalu http://www.prawda2.info (zdaje się znam jej siostrę w Zakopanem), która napisała:

    „Wszystko (na Ukrainie) jest w rękach niemieckich!”

    Co więcej, jeżdżąc na Zachodnią Ukrainę w połowie lat 1990, w towarzystwie wnuczki brata kardynała Szeptyckiego (tego który błogosławił SS Galizien i UPA), mogłem zauważyć jak silnie Niemcy wyposażają ukraińskie uniackie (z Watykanem) kościoły w najrozmaitszy użyteczny w ewangelizacji sprzęt, np. w mercedesy. A także jak masowo wykupują oni tamże np. dziesiątki ton grzybów zbieranych przez nagle zbiedniałą ludność w gigantycznych karpackich lasach.

    A więc nowo-kolonizacją Ukrainy są zainteresowane nie tylko Niemcy ale i Watykan, podobnie zresztą jak to miało miejsce w wypadku zachodnich republik (Słowenia i Chorwacja, częściowo Bośnia) byłej Jugosławii.

    Jak zatem się patrzy szerzej, z perspektywy dostrzegającej że zarówno Niemcy jak i Watykan, jak i Polska dzisiaj są w ręku „jedynego boga” o nazwie CIA, to Ukraina jest po prostu polem „wojny krzyżowej” o wyszczucie z Europy bezbożnego dziedzictwa kulturowego autorstwa też dwóch Niemców, Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Zastosowane w praktyce idee tych dwóch filozofów bardzo skutecznie utrąciły, na blisko pół wieku, wpływy żydowskiego Boga Mamona na wschód od linii Łaby oraz Triestu.

    Polubienie

  5. Na potwierdzenie opinii Pana Marka Głogoczowskiego cytuję za Naszym (żydowskim) Dziennikiem:
    Z wielce błogosławionym ks. abp. Światosławem Szewczukiem, arcybiskupem większym kijowsko-halickim, głową Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, rozmawia Piotr Falkowski

    P.F.: Czy polskie doświadczenia, duchowość, tradycja obywatelska i polityczna mogą czegoś nauczyć Ukrainę?

    – abp Ś.Sz. Korzystając z okazji, chciałbym podziękować Episkopatowi Polski, który skierował do mnie i do naszych wiernych list z wyrazami solidarności Kościoła rzymskokatolickiego Polski z naszym Kościołem i naszym społeczeństwem. I wspiera nas swoją modlitwą. Chciałbym też podziękować polskim parlamentarzystom za obecność na Majdanie i wszystkim Polakom za wyrazy sympatii i zainteresowanie tym, co się dzieje na Ukrainie. To ciekawe, że rok 2013, który nie był łatwy w stosunkach polsko-ukraińskich, zakończył się takim optymistycznym polsko-ukraińskim momentem pojednania społecznego, wspólnego projektu rewolucji europejskiej na wschodzie Europy. Jestem bardzo wdzięczny Polakom. Dla nas, szczególnie katolików, Polska i rola polskiego Kościoła jest wzorem zaangażowania społecznego. Chciałbym przypomnieć rolę Kościoła w powstaniu „Solidarności” w Polsce, na początku procesu społecznej transformacji.

    za: http://www.naszdziennik.pl/wp/64667,mozemy-budowac-przyszlosc.html

    Polubienie

  6. Zamiast tych propagandowych tekstów wszystko można wyrazić liczbami,a później powiedzieć sprawdzam.
    W trwającej WOJNIE O PIENIĄDZ i tak będzie dogadywanie się na linii USA-Rosja.
    Psy szczekają,a karawana jak się okazuje jedzie dalej.Mogą się ziścić marzenia Rossevelta o planowanym podziale wpływów z wujkiem Jou.

    Polubienie

  7. Poniżej wypowiedź niejakiego Piotra Skwiecińskiego ( gwiazdy tygodnika „wSiec” i korespondenta w Moskwie) w trakcie panelu z udziałem kandydata na europosła z „ruchu narodowego” Krzysztofa Bosaka ( opcja syjonistyczna w Ruchu Narodowym)

    Polubienie

  8. Panie Kazimierzak, wyrażając to językiem matematyki politycznej – której reguły są nieco inne niż to proste logiczne wnioskowanie, że jeżeli a+b=c to a=c-b – należał by napisać Niemcy + Syjonizm= Watykan, ale być może Niemcy + Watykan = Syjonizm ?!

    Niech pan to rozstrzygnie według teorii zakonu siły kontra zakon pieniądza, opisanego zapewne wg. pana przez Feliksa Konecznego ;))

    Polubienie

  9. jeżeli a+b=c Niemcy + Syjonizm= Watykan, to a=c-b Niemcy = Watykan – Syjonizm, to Niemcy = Bizancjum z „drang nach osten”

    „- Na wschodzie – ciągnął – muszą wydawać decyzje ludzie stamtąd. To, co się dzieje w Guberni… To nie jest metoda, kapitanie. Musimy być surowi, nieubłagani, bez miłosierdzia, ale w metodach bardzo rozważni. Stu zabitych w polskiej wsi zrodzi dziesięć tysięcy mścicieli. Są inne sposoby. Pokłóćmy ich ze sobą. Udawajmy, że gładzimy jednych, by drudzy okrzyknęli tamtych zdrajcami. Doprowadźmy wszystkich do nędzy. Ustanówmy prawa, które ich będą biły na każdym kroku. Odbierzmy im chęć do życia…
    (…) – Może pana zaskoczyła dzisiejsza rozmowa. Nie powinien się pan jednak oburzać. Widzi pan, my kresowcy od stuleci mamy ukuty pewien światopogląd… Zmieniały się czasy, ludzie… Myśmy zawsze trwali. Umieliśmy pogodzić sprawy ludzkości z interesem niemczyzny. I trzeba przyznać, że ludzkość służyła naszym interesom. Ale ta praca wymaga wielkiej ostrożności i wysiłków… Trzeba było szukać sprzymierzeńców na całym świecie. Trzeba było zbierać i zrzeszać ludzi naszej sprawie życzliwych…
    (…) – Bo widzicie – ciągnął dalej ciszej, jakby gdzieś z głębi serca wydobywając każde słowo – panowanie nad światem można kupić lub zdobyć energiczną pogróżką. Lecz oni – spojrzał gdzieś w bok, a błysk jego wyblakłych oczu zdawał się wskazywać kierunek, w którym znajdowało się znienawidzone plemię – nie dają się kupować, na pogróżki zaś odpowiadają zuchwałością. Toteż nie zwalczymy ich póty, póki nie zatrujemy ich duszy nienawiścią, póki nie napełnimy ich serca niewiarą, póki nie zniszczymy ich sił tresurą. Trzeba zabić w nich nieśmiertelność, moi panowie. Trzeba ich wykreślić z wieczności, jeśli mamy być władcami tej ziemi…” – powieść „Niemcy” J.Dobraczyński

    Polubienie

  10. Jak się słucha tego wywiadu z Piotrem Skwiecińskim, to ma się wrażenie, że „Solidarności” w istocie udało się wyhodować nad Wisłą nową rasę człowieka homo microcephalis – bardzo podobnego, w swym rozwoju umysłowym.do darwinowskiego bezmózgowca ze Lwowa i znad górnego Dniestru rządzącego obecnie nad Dnieprem w Kijowie.

    A tak przy okazji. Wczoraj w Sewastopolu odbył się giigantyczny (20 tysięcy w mieście 200 tysięcznym) mityng obywatelski, na którym zadecydowano o zerwaniu związków z dzisiejszym Kijowem i sformułowano prośbę o przyjęcie w skład FR. Na mityngu nie było widać ani jednej flagi ukraińskiej, było pełno flag Rosji, komunistów a nawet i jedna flaga Białorusi. Na drogach wjazdowych do miasta przygotowano już zapory przeciwczołgowe, na wypadek gdyby bezmózgowym „trójzębowcom” zachciało by się zakwestionować ten „Wybór Krymu”. Władze Autonomii Krymu przestały odprowadzać podatki do Centrali.

    A w Kijowie nowe władze „narodowe” zniosły prawo z lipca 2012 roku, o wolności oficjalnego używania języka pozaukraińskiego, w przypadku gdy mniejszość narodowa stanowi więcej niż 10 procent ludności danego regionu. (Według statystyk, na Ukrainie na codzień używa rosyjskiego aż 82 procent ludności.)

    No i fajnie, zobaczymy co dalej, mnie prawie dziki, leśny i górzysty interior Krymu bardzo się podobał.

    Polubienie

  11. Jeśli to prawda to chwała Krymowi i jego mieszkańcom, przynajmniej oni nie chcą być członkami spedalizowanej, odmóżdżonej, zgenderyzowanej, zdemoralizowanej do szpiku kości eurosodomy.

    Polubienie

  12. PS do mego wpisu powyżej podaję e-adres: http://zadonbass.org/news/panorama/message_76763 ; taż sama strona internetowa donosi, że Janukowycz obecnie ukrywa się gdzieś na Krymie. A jeśli chodzi o prozaiczną przyczynę, dla której wschodnie i południowe regiony Ukrainy chcą się przyłączyć do Rosji (gdzie już, w ciągu ostatnich 20 lat „zbiegło”, z przyczyn ekonomicznych, aż 4 mln Ukraińców) to jest ona podobna do tej, dla której Ukraińcy z Zachodu marzą o UE: ci z Krymu i z południa oraz wschodu marzą o tym, że po przyłączeniu do Rosji ich zarobki prawie automatycznie wzrosną w dwójnasób. Co nie jest przesadą, gdy się obserwuje tłumy Rosjan, którzy przez dwa tygodnie po Nowym Roku wręcz okupują Zakopane.

    Polubienie

  13. …sformułowano prośbę o przyjęcie w skład FR
    ——————
    No i teraz dopiero Putin ma problem, czy zająć się prośbą czy najpierw obejrzeć

    Duma rosyjska w której partia Putina ma zdecydowaną przewagę najprawdopodobniej prośby nie wysłucha by nie drażnić amerykanów
    Serbowie w swoim czasie także prosili o przyjecie do WNP

    Polubienie

  14. Rosja Krymu nie odda… Krym zawsze był rosyjski… To Chruszczow /Ukrainiec/ kiedyś oddał Krym Ukrainie w prezencie.. Rosja nie mogła się z tym pogodzić.. Myślę że Rosja jeszcze zaskoczy… Niech tak eurosodomici jeszcze nie trąbią w róg zwycięstwa…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s