Monachium à rebours – albo: mogą Rosji skoczyć


uklad-monachijski

Autor: Konrad Rękas

Na pytanie co w prawnomiędzynarodowym sensie zdarzyło się dotąd w sprawie Krymu – odpowiedź brzmi NIC.

Prezydent Federacji Rosyjskiej Władymir Putin skorzystał z przysługującego mu konstytucyjnego prawa wystąpienia do Rady Federacji o udzielenie zgody na użycie sił zbrojnych poza granicami państwa, a wyższa izba parlamentu zgody takiej udzieliła. Technicznie procedura ta nie różniła się szczególnie od postępowania prezydenta Obamy w sprawie syryjskiej i – co należy podkreślić – mieści się w obrębie wewnętrznego systemu prawa Rosji.

Mogą Rosji skoczyć

NICZEGO zrobić Rosji nie mogąPrezydent Putin uzyskał więc maksimum efektów dyplomatycznych przy minimum nakładów. Nie uczynił niczego, co pozwoliłoby innym państwom stosować wobec Rosji sankcje czy choćby represalia (których to pojęć nie odróżniają nie tylko media, ale nawet minister spraw zagranicznych III RP). Co więcej, przywódca Federacji od soboty milczy, podczas gdy napędzani medialnymi naciskami politycy Zachodu zmuszeni są co i raz zabierać głos wiedząc dobrze, że poza wezwaniami dokładnie NICZEGO zrobić Rosji nie mogą.

Rzecz jasna oprócz interwencji militarnej, na którą jednak politycznie Zachód nie jest gotowy. Jej przygotowanie wymagałoby zresztą czasu – odkrycia jakichś grobów pomordowanych przez Berkut i przebrany Specnaz, rzesz uchodźców uciekających przed krymskim bestialstwem, a najlepiej ataku chemicznego przy użyciu odnalezionych resztek rosyjskiego arsenału. Na taką aranżacją potrzeba czasu – a tego pod dostatkiem ma akurat Putin, nie Obama.

Fakty są bowiem takie, że Stany Zjednoczone mają z Federacją jakieś groszowe obroty, w dodatku z… ujemnym bilansem handlowym. UE jest zaś wprawdzie dla Rosji partnerem najważniejszym – tyle, że współzależnym, ze względu na dostawy surowców energetycznych. Z kolei Rosjanie, mimo starań o autarkię, faktycznie importują część żywności – ale w tym zakresie, podobnie jak i w całej wymianie coraz poważniejszym partnerem jest BRICS.Waszyngton nie może nawet zastosować swej ulubionej broni ekonomicznej, czyli spekulacji walutą i długami – po dalsze osłabienie rubla wykończyłoby, ale docelowo europejskich nabywców rosyjskiego gazu.

Warto w tym miejscu podkreślić, że tyle się naśmiano z rosyjskiej gospodarki: że ekstensywna, że prymitywna, że surowcowa – a pomijano tak istotną jej cechę, że dzięki temu wszystkiemu jest bardzo słabo podatna na destabilizację z zewnątrz. Z zagranicy ciężko też wywierać wpływ polityczny – bo Rosją nie rządzą ani oligarchowie (jak Ukrainą), ani finansjera (jak Zachodem), a zatemnie ma kont to zablokowania. Rosyjscy carowie i despoci w mniej lub bardziej naturalny sposób kończyli zresztą z reguły na własnej ziemi, a więc ich chęć do uchodźstwa również nie jest instrumentem do wykorzystania.

Wystarczy więc nie ustępować. Plan na dziś to zdaje się rząd porozumienia narodowego na Ukrainie, powrót legalnego prezydenta na końcówkę kadencji oraz skuteczne gwarancje interesów rosyjskich i praw ludności rosyjskojęzycznej na Ukrainie i w Małorosji. I jeśli Moskwa nie pęknie, jeśli nikt na Kremlu i w okolicy nie okaże się podatny na „grę w cykora” – to nic Zachód nie będzie mógł poradzić na realizację takiego scenariusza.

W granicach prawa

Tym bardziej, że jak wspomniano na wstępie – Rosjanie nie wykonali dotąd żadnego ruchu prawnomiędzynarodowego (bo skutki dyplomatyczne działań wewnętrznych to jednak co innego). Nawet zaś, gdy uznają kolejne kroki za konieczne – to nadal mogą obracać się w obrębie zapisów aktów, na które tak chętnie, acz chyba bez lektury powołują się komentatorzy z Polski. Oto bowiem często przywoływany „Меморандум о гарантиях безопасности в связи с присоединением Украины к Договору о нераспространении ядерного оружия” z 5 grudnia 1994 r., niemający zresztą statusu umowy międzynarodowej zostawia dość literacką furtkę działaniom zbrojnym podejmowanych przez sygnatariuszy (czyli USA, Rosję i UK) przeciw Ukrainie. Punkt drugi deklaracji głosi bowiem, że

„.Российская Федерация, Соединенное Королевство Великобритании и Северной Ирландии и Соединенные Штаты Америки подтверждают свое обязательство воздерживаться от угрозы силой или ее применения против территориальной целостности или политической независимости Украины и что никакие их вооружения никогда не будут применены против Украины, кроме как в целях самообороны или каким-либо иным образом в соответствии с Уставом Организации Объединенных Наций”.

Skoro powiela się zapisy Karty ONZ – to dokument nie ma szczególnego znaczenia, a skoro mówi o „prawie do samoobrony” – to jest tylko kwestią co samoobronę może zostać uznane. Zwłaszcza z punktu widzenia obywateli rosyjskich mieszkających na Ukrainie i w Autonomii Krymskiej.

Dalej – co to tej drugiej, na razie wszelkie incydenty, do jakich dochodzi na jej terytorium, są wewnętrznymi problemami relacji między Kijowem a Symferopolem. Z kolei ewentualne działania podejmowane przez rosyjską Flotę Czarnomorską (a o takowych na razie oficjalnie i bezdyskusyjnie nie wiadomo, choć np. już jutro może to ulec zmianie) – znajdują prawne uzasadnienie w zapisach umowy między Rosją a Ukrainą z kwietnia 2010 r., określającej zakres zabezpieczania baz Floty znajdujących się na Krymie.

Jeśli siły ukraińskie naruszą zapisy tego porozumienia i wystąpią przeciw marynarce Federacji – wówczas bez wątpienia to strona ukraińska stanie się agresorem. Z kolei prawo parlamentu Autonomii do rozpisania referendum – reguluje konstytucja Autonomicznej Republiki z 21 października 1998 r. itd.

Siła przed prawem?

Ale to wszystko kruczki prawne! – zakrzyknęliby w tym momencie red. Gawryluk, red. Lis, red. Olejnik i inni przedstawiciele pierwszej władzy w naszym kraju. Jak mawiał jednak Hamlet „w tym zabawa, by machinator od własnej zginął machiny”. Obalając prezydenta Janukowycza (a w Polsce przyklaskując temu aktowi „rewolucyjnemu”) – opowiedziano się za postawieniem siły przed prawem.

Kiedy prezydent Janukowycz i minister Ławrow zwracali się do państw zaangażowanych w zawarcie porozumienia między ukraińską władzą a opozycją, by wymogły respektowanie jego zapisów – odpowiedzią były uśmieszki, że „no ale sytuacja się zmieniła…”, „fakty dokonane…” Teraz słychać pisk, żeby wracać do stołu, wyciągać wyśmiewane dotąd umowy, zaczyna się tłumaczenie, że wprawdzie zniesiono ustawę językową, ale przecież samozwańczy p.o. prezydenta nie zdążył aktu tego podpisać…

Słowem – teraz już pakty obowiązują, a procedury stają się na powrót ważne, bo strach zajrzał do oczu? A mimo to politycy i media z Polski wciąż sączą infantylną melodię, że prawa i porozumienia są uznawane za złamane tylko wtedy, gdy można o to oskarżyć Rosjan.

W rzucaniu oskarżeń zaś media i polityczne elity III RP jak zwykle przodują.„To druga Gruzja!” – słyszymy z wielu miejsc. W pewnym aspekcie jest to słuszne spostrzeżenie. Co jest podobne? Zachwyt pierwszych godzin/dni. Kiedy Gruzja napadła na Osetię w 2008 r. reakcja określonych środowisk w Polsce była euforyczna. Rosja okazała się być papierowym niedźwiedziem, czołgi miała z dykty, pipy miała nie przywódców i w ogóle miszury do dziury.

Kiedy Rosja się odwinęła „polskim Gruzinom” – nastąpił szok i głęboka uraza. Dziś jest podobnie. Zwycięstwo Majdanu upiło radością rusofobów. Oto wyrwali Rosji Ukrainę! Pokazali Putinowi! Pogonili ruskiego pieska Janukowycza! No i znowu – ktoś im celowo zrobił na złość. I jak tu nie zgodzić się, że ci Ruscy to łobuzy, znowu zepsuli całą zabawę…

Metoda w szaleństwie

Tymczasem poza mediami z Polski, mimo rzucanych półgębkiem apeli NATO, UE i innych – informacje na temat Ukrainy przekazywane są w tonie znacznie spokojniejszym. Czy więc histeria w tutejszych mediach jest wynikiem li tylko ich infantylności?

Niekoniecznie. Te szopki z RBN-em, te rady z opozycją, te ostatnie rezerwy „ekspertów” wyciągane przez telewizje dowodzą, że Tusk uwierzył w pomysł na wygranie nadchodzących wyborów, a w każdym razie na zminimalizowanie klęski. Skoro mamy sytuację aż tak kryzysową, krawędź wojny, zagrożenie rosyjskie itd. – to może jest szansa (kombinuje Tusk), że wyborcy przerażą się radykalizmu, podżegactwa Kaczyńskiego i wybiorą uchodzącego z bardziej obliczalnego lidera PO?

mphoto.phpPrzez aklamację przyjęta została przez Sejm uchwała ws. solidarności z Ukrainą. Podkreślono w niej m.in. nienaruszalność terytorialną Ukrainy.

Podkręcając obecnie atmosferę, Tusk liczy więc, że utrzyma się w głównym nurcie poparcia ćwierćinteligentów, z zakodowanym „Ruscy źli, Ukraińcy walczą o wolność”, a jednocześnie strach przed Kaczyńskim idącym na Moskwę pchnie ku PO tych, co już się do niej zrazili. Paradoksalnie pomaga w tym premierowi także propaganda radykałów smoleńskich, oskarżających o bycie „agentem Putina”. Część wyborców może więc pomyśleć: „o, to się łatwiej dogadają!”.

Nie trzeba chyba dodawać, że podobnie jak mruganie w sprawie smoleńskiej do wtóru sondaży („wiecie, te Ruskie złe „) – jest to ze strony premiera postępowanie skrajnie nieodpowiedzialne. Na potrzebę jakichś g…ch wyborów Tusk destabilizuje sytuację, rozhisteryzowuje naród i jeszcze robi z Polaków idiotów na arenie międzynarodowej, już o całkowitym zniszczeniu choćby zadatków na politykę wschodnią nie wspominając.

To, że sam mówi niby spokojnie, z bekśliwym zatroskaniem – w niczym premierowi nie pomaga. To on i jego obóz, pospołu z dyktaturą prezenterów telewizyjnych – odpowiadają za obserwowany kolejny już upadek polityki polskiej.

Ostatnia niedziela udowodniła zresztą po raz kolejny, że nic w sprawach międzynarodowych od Polski nie zależy. Spotkania, wystąpienia, dyskusje polityków III RP nie mają żadnego wpływu na sytuację na Ukrainie i rozwiązanie jej problemów – chociaż w ich wywoływaniu przybysze z Polski aktywnie pomagali. Ich znaczenie okazało się całkowicie użytkowe. Na próżno żółte paski telewizorów i czerwone tytuły prasy krzyczą głodne jakichś możliwie krwawych wydarzeń. Nitki politycznych decyzji biegną poza Polską, choć skutki ich podjęcia zapewne odczujemy jako jedni z pierwszych. III RP jest na geopolitycznej szachownicy niczym i solidnie na to jej elity zapracowały.

Podmiotem – a obecnie także głównym graczem jest zaś na niej Rosja. W polskich krzykach o „powstrzymaniu Putina” nader często powraca motyw „nowego Monachium”. I jest to skojarzenie poniekąd słuszne – tyle, że wymagające dokładnie odwróconego spojrzenia. Jeśli przywołamy arcyciekawą analogię dra Mateusza Piskorskiego porównującego prezydenta Janukowycza do marszałka Hindenburga, który w porę nie postawił tamy Hitlerowi – wówczas toPutin jawi się jako ten, który zapobiega nowemu Monachium.

Ten, który reagując na faszyzację Ukrainy, a jednocześnie podejmując adekwatne kroki wobec agresywnych zmian geopolitycznych na obszarze Europy Wschodniej – w ostatnim możliwym momencie ratuje świat, a w każdym razie nasz jego rejon – przed wojną. Oczywiście czyni to w rosyjskim, dobrze pojmowanym interesie, ale przecież również dla siebie działałyby Francja i Anglia w porę zatrzymując Hitlera.

Nadto zaś – co należy stale podkreślać, działając przeciw umocnieniu szowinistyczno-oligarchicznych władz w Kijowie, przeciw dalszemu rozszerzaniu UE i NATO, a docelowo także przeciw dalszemu trwaniu jednobiegunowego ładu światowego z przewagą amerykańską – prezydent Putin działa także w interesie Polski.

za: http://prawica.net/37554

Autor:
Konrad Rękas Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej. Publicysta portalu Konserwatyzm.pl, doradca rolniczych związków zawodowych – ZZR „Ojczyzna” i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych.
Reklamy

4 uwagi do wpisu “Monachium à rebours – albo: mogą Rosji skoczyć

  1. Analiza godna przeczytania i uwagi ale to takie :
    „Chcialem powiedzieć prawde/napisac ale się boje wymienić winowajcow z imienia i nazwiska z wyjątkiem tych najwyższych i chowam glowe w piasek !”

    No bo przecież za to,ze PODPALA SIE SWIAT winien tylko Obama i Putin ?

    Taaa szkolony PISMAKU pisz wprost :

    WINE ZA WOJNY PONOSZA ZYDZI ,ODWIECZNI PODPALACZE TEGO SWIATA !
    A POMAGAJA IM W TYM DURNIE CALEGO SWIATA NA ICH ZOLDZIE !

    CZAS ODSZMULOWAC i ODSZWABIC SWIAT ,WTEDY NASTANIE WSZEDZIE POKOJ !!!

    Przy okazji zapytam :
    CZYJE SA WODOCIAGI W POLSCE a W NICH TRUCIZNA ZA KTORA PLACA GOJE NAWET WE WSI ,bo zasypali studnie po dziadkach ?

    Czyje sa sieci energetyczne i za prad komu płacicie rachunki ze zdalnych odczytow „madrych licznikow”,które można „madrze podkrecac” w centrali ?

    Dalej jeszcze wymieniac „polskie gospodarowanie” ???

    A Monachium jakie było takie i jest,ZYD POZOSTANIE ZYDEM a NIEMIEC NIEMCEM ,oni gojow to już uważaja nie tylko za bydlo/swinie ale za zapędzane durne barany i owce tam gdzie SZMUL ze SZWABEM chcą lub sobie zycza i robia z nich „ofiary całopalne” .

    Idzcie dalej statystować wybory i robic im frekwencje,niedlugo będą improwizować wybor „jewrooslow”.

    Klaskajcie partiom a nawet w kościele,bo „piknie godaja” a jakie „homilyje” glosza.

    Posypaliscie sobie już glowy popiołem,teraz przyciśnijcie pasa ,bo post ,no i gapcie się w telewizornie KLAMLIWA/PROPAGANDE, ich filmy,pokazy, seriale wychowujące was na nich do naśladowania GLUPOTY i zycia na szpan.

    „Bron Boze mieszac się do polityki ,no chyba ,ze tak podpowiedzą „kogo ociec z synem mo lac”.
    „Tyroz czaa spirac lukraine ,bo to przecie nase”.

    No to wspierajcie BANDEROWCOW,pozniej będziecie z gola du.a lub w gaciach przed nimi wiac.
    Kalkstein ,wasz „zbawiciel ” już gotowy wziasc was pod banderowskie skrzydla – to zacheta dla mojego Podkarpacia ,ktore ZBARANIALO do cna (widze to po własnej rodzinie).
    Gdy z nimi rozmawiam to slysze :
    To kogo momy wybirac ,jino „kacyjski” dobrze radzi.
    Radzi bo ma w tym swój i swych chlebodawcow swiatowych YNTERES !

    Moze chociaż jeszcze na Wiekopolske albo na PODLASIE można liczyc ?
    Poznaniacy tak nie daja się nabierać jak inne jewroregiony.

    Dzis zaliczcie droge krzyzowa ,w niedziele idzcie na gorzkie zale a dzień zaczynajcie z Radiem Maryja i na pewno na polskiej ziemi nastanie niebo !

    Kiedy goje zaczna myslec i zamiast tylko modlic się „pod twoja obrone” rowniez WEZMA SIE WLASNA GLOWA I CALYM CIALEM ZA OBRONE PRZED SZMULAMI i SZWABAMI ???

    Już dawno starzy nasi przodkowie powiadali ”
    JAKI ROZUM TAKIE ZYCIE !

    Lubię to

  2. Mimo wszystko aż się prosi by zapytać, czemu Putin nie wykorzystuje w swojej grze Janukowycza?
    pytanie drugie
    Czemu nie sięgnie dalej poza Krym na przykład o cały Donbas, część najbardziej rozwiniętej i uprzemysłowionej Ukrainy?
    Czemu nie przymusi Janukowycza, by ten zebrał swój rząd i nakazał pod karą śmierci pozostanie w podporządkowaniu legalnym, demokratycznie wybranym władzom całej administracji Ukrainy, wszystkich jej obwodów, miast a szczególnie siłom zbrojnym.
    Dałoby mu to prawo o wystąpienie do Rosji o pomoc w przywrócenie konstytucyjnego porządku prawnego na Ukrainie w przypadku nie wykonania dekretu przezydenta i zamknęło jednocześnie twarz zachodowi.
    Janukowycz, jaki jest wszyscy wiedzą według A. Dugina to dwie baby w jednym, czyli mówiąc na skróty podwójna d…….a, ale Putin jeśli chce być liderem dużego formatu, winien grać na wszystkich dostępnych polach, a tego najwyraźniej nie robi.
    Putin stwierdził, że Janukowycz politycznie jest skończony, zatem ma w ręku kukłę i z tą kukłą może robić wszystko.
    Ale albo nie ma na nią pomysłu, albo nie umie wykorzystać.
    Albo jest też d…a nie polityk.

    Lubię to

  3. Jeden z komentarzy pod artykułem z prawica.net
    —————————-
    Taka atmosfera,
    śr, 2014-03-05 21:21 | Dubitacjusz
    „nasi” politycy i dziennikarze zachowują się jakby ruskie tanki już stały pod Stoczkiem.

    Ale serio porównanie z Janukowyczem ( Putina) jest na miejscu. Podobne niezdecydowanie: niby robi akcję militarną, niby negocjuje. I podobnie może skończyć z ręką w nocniku.

    Lubię to

  4. z prawica.net c.d.
    —————————
    Panie Dubitacjuszu!
    śr, 2014-03-05 23:52 | Krzych Adam
    Chyba pan za bardzo spłyca. Przy całym tym raczej źle przez nas odbieranym zastraszaniu i nękaniu Rosja ma jednak swoje racjonalne (jeśli nie dla innych to na pewno dla samej siebie) cele. I to są cele imperialne. Drugi co do wielkości wywodzący się z dawnej Rusi naród figuruje w nich prominentnie.

    Rosja ma też środki do oddziaływania i na wrogów i na…, powiedzmy wszystkich innych. Mając swój arsenał nuklearny nie musi się bać „pokojowych bombardowań”. Mając nie tylko ropę i gaz, ale właściwie wszystkie kopaliny o znaczeniu strategicznym jest w stanie prowadzić stricte szachową grę. Obliczoną na lata i pokolenia. I to robi.
    ————————————–
    Bez przesady, po paru pokoleniach kopaliny mogą się skończyć.
    śr, 2014-03-05 23:57 | Dubitacjusz
    Cele imperialne to taki ogólnik.

    Pytanie brzmi, jaki cel ma tu i teraz w sprawie Ukrainy. Moim zdaniem raczej przegrywa rozgrywkę. Poniżej ciekawy wpis zamieścił poniżej p. mapa.

    ————————————
    Co Putin mógł więcej zrobić?
    śr, 2014-03-05 23:25 | mapa
    Putin NICZEGO nie zrobił, ale też NICZEGO nie osiągnął.

    Ale co konkretnie Putin w chwili obecnej miałby osiągnąć? Musiał pogodzić się z faktem słabości Janukowycza, który mimo legitymacji do sprawowania władzy, nie był w stanie poradzić sobie z urządzoną mu ruchawką.

    Co więcej Putin nie bardzo chce i może grać dalej kartą Janukowycza, choć ten ostatni dalej jest legalnym prezydentem Ukrainy.

    Akcja z deputowanymi i radnymi z Partii Regionów w Charkowie też się nie udała, Charków, Donieck i Odessa, nie są tak jednorodnie prorosyjskie, aby w chwili obecnej można było tą kartą zagrać.

    Pozostał Krym… Ale przecież gra się dopiero zacznie. Za pomoc udzieloną rewolucji, trzeba będzie zapłacić. Zapłacą nie rewolucjoniści, ale zwykli Ukraińcy. W ramach „niezbędnych reform”. Ci co z przekonania są antyrosyjscy pewnie zdzierżą „wyrzeczenia”, ale inni? I jeszcze: przecież miłość pomiędzy Kłyczką, Jaceniukiem i Tiahnybokiem, no i oczywiście Julią nie będzie trwać wiecznie. Więc Putin musi czekać.

    A Krym? To tylko kwestia szantażu, zresztą sprawdzonego gdzie indziej. Putin jakoś musiał widać zareagować, żeby jego sojusznicy nie pomyśleli, że Rosję można łatwo ograć… A kwestią czasu jest pojawienie się nowego lidera, który na fali niezadowolenia z reform, przyhamuje pęd Ukrainy do UE. Może to będzie nawet ktoś z Majdanu…

    Gra trwa dalej.
    ————————————-
    Oooo! „Światowa opinia publiczna”!!!
    czw, 2014-03-06 18:14 | Janusz Sanocki
    indris ogląda polska telewizje to wyrazny objaw. I mysli tak tradycyjnie po polsku. Że co tam fakty, jak „światowa opinia publiczna” (czyli redaktor X z redaktorką Y)” wydadza o nas zła opinie, to tylko siaść i umrzec. Jak czynownik u Czechowa.
    Kluczowe wydaje mi sie ostatnie zdanie Autora, w którym stwierdza że Putun ubocznie, realizuje polski interes. chociaż federalizacja i zdominowanie zach. Ukrainy przez banderowców ze Swobody nie jest korzystne, ani dla nas, ani dla Rosji. Dlatego razej federalna Ukraina nie powstanie. Krym – owszem dostanie prawa specjalne, bliskie niepodległości, a w pozostałych wschodnich regionach – przypuszczam, że zacznie sie ruch naprawy panstwa o wiele powazniejszy niż zaproponowala to banderowska dzicz z Majdanu.
    Ogladałem w rosyjskiej telewizji migawki z manifestacji w Doniecku, gdzie młody człowiek przemawiajac na wiecu domagał sie reform. m.in. wybieralności sedziów. Nie wiem czy to było jednostkowe wystapienie i czy to tylko jedna „jaskółka”, ale mam andzieje, ze to objaw szerszego, normalnego, obywatelskiego ruchu naprawy ukrainskich stosunków. w koncu korupcja i wladza oligarchów nie jest tam nikomu na reke. Rosji – jak sie okazało również.
    Demokratyczna i uspokojona Ukraina – wbrew nadziejom naszych idiotów udajacych politykó MUSI wspólpracowac z Rosją, z którą jest powizana tysięcznymi niciami gospodarczymi, kulturowymi, rodzinnymi i historycznymi. Czy się to „geopolitykowi” Kaczynskiemu podoba czy nie. Więc byc może Rosja chowa jeszcze w zanadrzu inne rozwizania, które umykaja nam w chaosie tego czym ans karmią media polskojęzyczne. w pewnym sensie wszyscy jakos się tej propagandzie poddajemy, nawet gdy ja krytykujemy odnosimy sie do tego bełkotu. Mój Boże! Biedna ta Polska majac takich „polityków” jak ta zgraja w Sejmie. Stosunkowo najrozsadniej mówił wczoraj w Sejmie Miller i Piechociński – szef PSL. Natomaist Kaczynski to po prostu szkodnik.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s