Andrzej Zapałowski z Przemyśla nt. przyszłości Ukrainy (i południowo-wchodniej Polski)


Wywiad nt. przyszłości Ukrainy z b.europarlamentarzystą z ramienia LPR, dr Andrzejem Zapałowskim z Przemyśla

UE-agresor-600x285

Z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/dr-andrzej-zapalowski-federalizacja-ukrainy-wydaje-sie-przesadzona#

Opublikowano: Wtorek, 15 kwietnia 2014 – pomimo iż od jego publikacji upłynął już tydzień, poniższy wywiad jest wciąż bardzo na czasie – Zapałowski wskazuje, że Rosja nie musi „wchodzić” do wschodniej i poludniowej Ukrainy, bo ma tam, już od dwóch dziesięcioleci, swych przedstawicieli „ubranych” w paszporty ukraińskie.

Ukraina ogłosiła mobilizację. Ultimatum minęło i na razie nic nie wskazuje na to, żeby prorosyjscy separatyści na wschodniej Ukrainie zbytnio przejęli się ultimatum rządu w Kijowie. Rozwiązanie siłowe jest zatem możliwe?

– Tak, oczywiście, jest możliwe. W rządzie ukraińskim możemy wyróżnić dwie opcje: pierwsza, która chce rozważnych działań w odniesieniu do wschodniej części kraju, bo zdaje sobie sprawę z konsekwencji gospodarczych, politycznych, a nawet ingerencji wojskowej ze strony Rosji, i druga opcja, czyli osoby wywodzące się z nacjonalistycznej partii Swoboda, które dążą do rozwiązań siłowych i unicestwienia wszelkich działań separatystycznych na wschodzie Ukrainy. Jednocześnie ze strony szeroko pojętego zachodu płyną sugestie szybkiego, siłowego rozwiązania przez Ukrainę sytuacji na wschodzie kraju. Nie jest to jednak takie proste, bo wszelkie działania mogą spowodować podjęcie działań nieregularnych przez środowiska prorosyjskie. Samo stłumienie działań separatystycznych i przejęcie okupowanych budynków przez siły wojskowe czy siły bezpieczeństwa wysłane przez Kijów nie rozwiązuje sytuacji. Formalnie nie mamy bowiem do czynienia ze stanem, kiedy grupa terrorystyczna przejmuje dany obiekt i zgłasza żądania, mamy natomiast sytuację, w której grupy przejmujące obiekty mają poparcie znacznej części społeczeństwa na tym obszarze. Separatyści dążą do odłączenia tych obszarów, jeżeli rząd w Kijowie nie zgodzi się na ich daleko idącą autonomię.

Zbigniew Brzeziński zaapelował o bardziej zdecydowany opór Ukrainy, co wymusi presję na Zachodzie do większej aktywności.

– Wypowiedź Zbigniewa Brzezińskiego, który namawia do zaostrzenia działań na wschodzie Ukrainy, jest w mojej ocenie sugestią osoby, która wypowiada opinię z perspektywy tysięcy kilometrów. Łatwo doradzać zza oceanu, ale trzeba pamiętać, że konsekwencje ewentualnych działań będzie ponosić ludność Ukrainy, która w założeniu ma żyć w jednym państwie. Warto też sobie uświadomić, że w sytuacji zaostrzenia konfliktu na Ukrainie działania państw zachodnich prawdopodobnie ograniczą się do deklaracji politycznych. Świat zachodni tak naprawdę nie chce wikłać się w konflikt zbrojny w Europie. Owszem, możemy się spodziewać wsparcia finansowego, ale trudno oczekiwać bezpośredniego zaangażowania sił militarnych Zachodu.

Siergiej Ławrow zaprzeczył dziś działaniom destabilizacyjnym Rosji na Ukrainie. Stwierdził, że jest to sprzeczne z interesami Rosji. Co zrobi Kreml, gdy administracja ukraińska zacznie porządkować sytuację na wschodzie i południu Ukrainy?

– Słów ministra Ławrowa nie należy traktować jako do końca szczrych. Trzeba natomiast powiedzieć, że Rosja na wschodzie Ukrainy czuje się jak u siebie. Żyje tam bowiem kilka milionów Rosjan i mimo upadku ZSRS i podziału tego obszaru między Rosję a Ukrainę tak naprawdę Moskwa nigdy z tego terenu nie wyszła. Nigdy tego terenu nie opuściły rosyjskie służby specjalne, które przyodziały się tylko w mundury państwa ukraińskiego. W gruncie rzeczy są to w dużej mierze ukraińscy oficerowie na usługach Rosji. W tej sytuacji Rosjanie nie muszą tam nawet przerzucać swoich sił specjalnych, a być może tylko koordynatorów. Można zatem powiedzieć, że Rosjanie na wschodzie Ukrainy wykonują działania swoimi siłami ludzi, którzy tylko formalnie są obywatelami państwa ukraińskiego. To jest kwestia, której wielu ludzi w Polsce nie chce zrozumieć, tym bardziej jest to niezrozumiałe dla państw zachodnich czy Stanów Zjednoczonych.

Zważając nawet na historyczną przeszłość, trudno zrozumieć sytuację, w której ktoś próbuje ingerować w granice innego państwa…?

– Z pozycji Rosji i tych osób, które przeprowadzają działania na wschodzie Ukrainy, niestety tak to wygląda. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że Ukraina jest, czy też powinna być, państwem suwerennym, ale dla Rosji jest to teren wpływów. W momencie kiedy ten obszar usiłuje się wyłączyć spod strefy wpływów Rosji, to do wymuszenia utrzymania dotychczasowego stanu rzeczy używani są Rosjanie zamieszkujący ten obszar. I o to idzie gra na wschodzie Ukrainy. Moim zdaniem, od początku błędem strategicznym była próba rozegrania sytuacji na Ukrainie bez udziału Rosji. Można było przewidzieć, że takie działania mogą się skończyć konsekwencjami terytorialnymi, jeżeli nie demontażem państwa ukraińskiego.

Rosja może wykorzystać podstawowy argument, czyli udzielić określonego wsparcia siłom w dwóch, trzech czy nawet czterech wschodnich obwodach Ukrainy, które przejmą realną władzę, po czym pojawi się tam Janukowycz, twierdząc, że jest legalnym prezydentem.

Środowiska koniunkturalne uznają go oczywiście za legalnego prezydenta i możemy mieć do czynienia z sytuacją, gdzie w części Ukrainy – jako marionetka Rosji – będzie rządził Janukowycz, i drugą część zachodnią, bardziej demokratyczną i prozachodnią. Rosja z pewnością ma kilka scenariuszy i będzie realizowała taki, który w określonej sytuacji będzie jej bardziej odpowiadał.

Zatem gra cały czas idzie w kierunku destabilizacji Ukrainy?

– Gra idzie na destabilizację Ukrainy i upadek państwowości ukraińskiej, jeżeli rząd w Kijowie nie zgodzi się na federalizację kraju z bardzo dużą autonomią poszczególnych regionów.

Pełniący obowiązki prezydent Ukrainy Ołeksandr Turczynow dziś nie wykluczył referendum w sprawie jedności państwa.

– Referendum, o ile do niego dojdzie, pokaże, że wygra opcja za jednością Ukrainy. Wschód i południe, a więc jedna trzecia ludności, opowiedzą się za federalizacją, a środkowa i zachodnia część, a więc zdecydowana większość Ukraińców, opowie się za jednością kraju. Taki wynik jest z góry przesądzony. Wprowadzenie środków siłowych oznacza stan wyjątkowy, co z kolei uniemożliwi prowadzenie demokratycznej kampanii przed wyborami prezydenckimi. Ukraińskie władze doskonale zdają sobie sprawę z tego, że prowadzenie rozwiązań siłowych na wschodzie i południu Ukrainy w postaci walki zbrojnej z separatystami może podważyć sensowność demokratycznych wyborów prezydenckich. Może dojść do sytuacji, kiedy znów odsunie się w czasie termin ustabilizowania sytuacji w postaci wyłonienia legalnego prezydenta Ukrainy. W dalszym ciągu będziemy mieć dwuwładzę: z jednej strony dla Rosji legalnym prezydentem będzie Janukowycz, a dla świata Zachodu pełniący obowiązki Turczynow. Pogłębianie tego stanu i ciągła destabilizacja państwa ukraińskiego i regionu jest na rękę Rosji.

Gdzie w swych zapędach zatrzyma się Putin?

– Zatrzyma się na Dnieprze i południowych obszarach Ukrainy. Dzisiaj w środkowej czy zachodniej Ukrainie Rosjanie nie mają czego szukać, ponieważ tam ich wpływy są znikome.

Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że polityka Putina była skierowana na rozbijanie jedności UE i NATO. Zachód tego nie dostrzegał…?

– Moim zdaniem, gra o Ukrainę przerosła struktury europejskie. UE kilka miesięcy temu, chcąc doprowadzić do zmiany władzy na Ukrainie na proeuropejską, zaoferowała zbyt ograniczony zakres integracji tego kraju ze swoimi strukturami. Na Ukrainie, która jest dwucywilizacyjna, mamy tam bowiem cywilizację bizantyjsko-turańską oraz cywilizację zachodnią, doszło do pęknięcia państwa, a więc do sytuacji, kiedy Europa Zachodnia jest bezsilna i na dobrą sprawę nie bardzo wie, co zrobić. Warto też zwrócić uwagę, że UE nie ma żadnych argumentów natury siłowej, nie posiada bowiem sił zbrojnych, które mają dopiero poszczególne państwa. Stany Zjednoczone mogą sobie pozwolić na działania militarne, ale UE poza działaniami politycznymi czy gospodarczymi jest bezbronna. Mając to na uwadze, nie skupiałbym się na tym, jakie zamiary miał Putin, tylko na przewidzeniu konsekwencji, jakie mogą ponieść świat i UE w tej rozgrywce.

Jaki jest aktualny rozkład sił na świecie? 

– Obecnie obowiązujący układ sił na świecie powstał po II wojnie światowej i został usankcjonowany w formie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Mamy zatem do czynienia z wielkimi państwami zwycięskimi, jak Rosja i Stany Zjednoczone, i mniejszymi państwami zwycięskimi, które wówczas posiadały dziesiątki kolonii na całym świecie, a więc Francja i Wielka Brytania. Rekolonizacja kontynentów rozpoczęła się dopiero w latach 50. i 60. ubiegłego stulecia. Do tej grupy dochodzą jeszcze Chiny. Taki układ trwa już od 70 lat. W tak zwanym międzyczasie w świecie doszło do zupełnej zmiany sił zarówno w zakresie militarnym, gospodarczym, jak i dyplomatycznym. Warto zwrócić uwagę, że dzisiaj potencjał ludnościowy UE i Stanów Zjednoczonych jest znacznie mniejszy niż potencjał np. Indii, które notabene nie są nawet stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Trzeba też sobie uświadomić, że Indie w pewnym zakresie popierają działania Rosji na obszarze Ukrainy. Również takie państwa jak Turcja, Indonezja, Malezja czy Brazylia w systemie bezpieczeństwa światowego nie są docenione odpowiednio do swojego potencjału gospodarczego, dyplomatycznego czy militarnego. Sytuacja na Ukrainie może doprowadzić do roszczeń w zakresie zmian układu bezpieczeństwa na świecie w oparciu o realne siły poszczególnych państw. Ustalenia podjęte po II wojnie światowej nie odpowiadają już obecnemu układowi potęg państwowych na świecie.

Na ile przegrupowanie tych sił jest możliwe i jaki może to mieć skutek?

– Jest to możliwe, a skutek tak naprawdę jest trudny do przewidzenia. Jeżeli doszłoby do rozgrywki militarnej na Ukrainie, gdzie z jednej strony mielibyśmy Rosję, a z drugiej Zachód zaangażowany np. przez dostarczanie broni Ukraińcom, to poszczególne bloki mogą zacząć szukać na szybko sprzymierzeńców. Kiedy w konflikt byłoby zaangażowanych czterech na pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, nie ma mowy, żeby ten organ odegrał jakąkolwiek pozytywną rolę w zakresie łagodzenia powstałego napięcia. Dlatego że podmioty, które miały być gwarantami stabilizacji bezpieczeństwa światowego, stałyby się stronami konfliktu.

Jak długo może potrwać i w jakim kierunku może rozwinąć się konflikt na Ukrainie?

– Nie przewiduję, żeby konflikt na Ukrainie, poza małymi ogniskami, trwał jeszcze dłużej niż trzy, cztery miesiące. W tym czasie musi zapaść rozstrzygnięcie. Jeżeli Rosja zaryzykowałaby operację militarną, to będziemy obserwować walkę Goliata z Dawidem. Rosjanie bez problemu osiągnęliby militarnie swoje cele w kilka dni i nawet próby wzmocnienia sprzętowego armii ukraińskiej nie wniosłyby niczego istotnego. Świat wymusiłby natychmiastowe rokowania pokojowe. Pozycja negocjacyjna Zachodu w sytuacji obecności sił rosyjskich na Ukrainie byłaby już zupełnie inna niż teraz. Uważam, że jedyną szansą na ustabilizowanie sytuacji na Ukrainie jest szybkie podjęcie decyzji, żeby Ukraina przejęła konstrukcję państwa federalnego.

Co może dać czwartkowe spotkanie Ukraina – Rosja – UE – Stany Zjednoczone w Genewie? Oczywiście o ile się odbędzie?

– Myślę, że świat zachodni będzie musiał wymusić na Ukrainie federalizację. W przeciwnym wypadku będziemy mieli do czynienia z konfliktem, który może się źle skończyć, również dla Polski. Pamiętajmy, że może nas czekać drugi element konfliktu na Ukrainie, tym razem nie narodowościowy, nie polityczny, ale socjalny. Obojętnie jakie działania zostałyby podjęte wobec Ukrainy, ten kraj czeka upadek gospodarczy i to może spowodować wielkie ruchy socjalne już za kilka miesięcy. Na to jako kraj graniczący bezpośrednio z Ukrainą mimo zapewnień szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza nie jesteśmy przygotowani.

Dziękuję za rozmowę.

Advertisements

27 uwag do wpisu “Andrzej Zapałowski z Przemyśla nt. przyszłości Ukrainy (i południowo-wchodniej Polski)

  1. USA chcą w Ukrainie drugiej Syrii

    Żydowska gadzinówka Michnika z 22.04.2014r. donosi:
    Wiceprezydent USA Joe Biden omawia z władzami w Kijowie pomoc techniczną i dostawy sprzętu (ale nie broni) dla armii ukraińskiej.
    Jeśli nie o ciężki sprzęt bojowy, to o jakiż inny sprzęt może chodzić? Zwłaszcza, że żydo-władze IIIRP zleciły ekspertyzy techniczne w kolejowym terminalu Medyka-Żurawica właśnie pod kątem możliwości przewozu wysoko tonażowego transportu.
    Polska będzie krajem tranzytowym dla amerykańskiego sprzętu wojskowego. Czyżby Międzynarodowy Żyd szykował na Ukrainie drugą Syrię?

    Lubię to

  2. Pokojowa operacja ONZ na Ukrainie nie jest realna – oświadczył we wtorek w wywiadzie dla rosyjskich dziennikarzy stały przedstawiciel Rosji przy tej organizacji, Witalij Czurkin. Według tego, co powiedział, w zupełności wystarczy obecność przedstawicieli OBWE.
    Czurkin wezwał Kijów do realizacji porozumień genewskich i do podjęcia realnych kroków w kwestii rozbrojenia Prawego Sektora i w sprawie reformy konstytucyjnej.
    Wcześniej pełniący obowiązki prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow w rozmowie telefonicznej z sekretarzem generalnym ONZ, Ban Ki-moonem, zaproponował przeprowadzenie wspólnie z siłami pokojowymi ONZ operacji na wschodzie kraju.

    Czytaj dalej: http://polish.ruvr.ru/news/2014_04_22/Czurkin-pokojowa-operacja-ONZ-na-Ukrainie-nie-jest-realna-7892/

    Lubię to

  3. Piotr Iskenderow

    Liderzy Rumunii jawnie obrali kurs na zaognianie sytuacji w Naddniestrzu – tuż obok granic pogrążonej w chaosie i anarchii Ukrainy.

    Prezydent kraju Traian Basescu ostro zaatakował prezydenta Rosji Władimira Putina za jego wypowiedź, że mieszkańcy Naddniestrza „muszą mieć możliwość samodzielnego decydowania o swych własnych losach”, natomiast szef rządu rumuńskiego Viktor Ponta obiecał wszelką pomoc dla władz Mołdawii w rozstrzyganiu naddniestrzańskiego problemu.
    W listopadzie w Rumunii mają odbyć się wybory do parlamentu, wobec tego konfrontacja zaostrza się nie z dnia na dzień, lecz z godziny na godzinę, zwłaszcza na tle kryzysu gospodarczego, wyjaśnił przed mikrofonem Głosu Rosji ekspert do spraw regionu Europy Południowo-Wschodniej Instytutu Europy Rosyjskiej Akademii Nauk Paweł Kandel:
    Sytuacja społeczno-gospodarcza w Rumunii w ostatnim czasie znacznie się pogorszyła. Ponadto w kraju jawnie panoszy się kryzys zaufania politycznego. Jest to kryzys w stosunkach pomiędzy całą rumuńską klasą polityczną, włącznie z władzą i opozycją, a większością obywateli kraju. Ta większość po prostu nie darzy zaufaniem elit politycznych.
    W zaistniałej sytuacji właśnie usztywnienie stanowiska w kwestii naddniestrzańskiej może stać się dla rumuńskich polityków kartą nacjonalistyczną, którą będą usiłowali rozgrywać maksymalnie aktywnie w celu zapewnienia sobie dodatkowych głosów wyborców i jednocześnie neutralizować konsekwencje swych własnych skandali.
    Oznaki podobnego scenariusza są już widoczne. Nie zadowalając się publicznym atakiem przeciwko Traianowi Basescu, szef rumuńskiego rządu zwrócił się do władz Mołdawii, faktycznie dając im wolną rękę do podejmowania wszelkich działań w odniesieniu do Tyraspolu. „Bez żadnych wahań popierać będziemy legalne stanowisko rządu Republiki Mołdawii”, zapowiedział on, podkreślając po raz kolejny niezachwiany charakter „drogi europejskiej” swego własnego kraju.
    Oczywiście, raczej nie sposób zaprzeczać, że dodatkowym bodźcem dla wzmocnienia histerii w Rumunii stał się dokonany w zawrotnym wręcz tempie rozpad państwowości w sąsiedniej Ukrainie, co uaktualniło kwestię Rumunów, zamieszkujących ukraińską Bukowinę. Jeden z czołowych periodyków bukareszteńskich – gazeta „Adevarul” – opublikował niedawno następujący scenariusz ewentualnego rozwoju wydarzeń, który w pewnym stopniu ma rację bytu: „Ukraina jest sztucznym, niejednorodnym państwem, które powstało na ruinach Związku Radzieckiego i posiada zaledwie 24 lata historii. Wobec tego państwa Rumunia ma największe pretensje terytorialne. Logiczny wniosek polega na tym, że państwo rumuńskie nie tylko nie powinno wykluczać takiego prawdopodobieństwa, lecz nawet musi starannie przygotować się do sytuacji, w której nieuchronna stanie się interwencja zbrojna w Bukowinie Północnej, na północy i południu Besarabii. A może nawet w Naddniestrzu, gdy państwo ukraińskie nie będzie więcej w stanie utrzymywać porządku publicznego na terenach, zamieszkałych przez Rumunów”.
    Oto opinia jeszcze jednego periodyku, ukazującej się w Mołdawii gazety „Panorama”: „Tak zwana integracja europejska jest mitem, gdyż nikt nie zamierza przyjmować do Unii Europejskiej ani Ukrainy, ani Mołdawii. Poddawani ustawicznemu zombowaniu politycy, należący do koalicji rządzących w Kijowie i w Kiszyniowie, mogą w nieskończoność uprawiać autotrening, stojąc przed lustrem i wmawiając sobie: „Jesteśmy Europejczykami, będziemy przyjęci do Unii Europejskiej”. Nikt jednak nie zamierza przyjmować tych krajów do Unii. Natomiast ich integracja europejska spowoduje olbrzymie nieszczęścia dla olbrzymich terenów i dla dziesiątków milionów zamieszkujących ich ludzi…”
    Rosyjska agencja informacyjna REGNUM, która cytuję te opinie, nader sprawiedliwie wskazuje w związku z tym na jeszcze jedną datę, która może przyśpieszyć „rozmrożenie” konfliktu naddniestrzańskiego – 30 listopada bieżącego roku. Na ten dzień w Mołdawii rozpisano wybory do parlamentu. Rządząca koalicja – prozachodnia i antyrosyjska – ma przedstawić wyborcom coś, co potrafi odwrócić ich uwagę od dotkliwego kryzysu społeczno-gospodarczego, korupcji i braku jakichkolwiek realnych perspektyw przyjęcia Kiszyniowa do Unii Europejskiej. Sytuacja gospodarcza Mołdawii jest jeszcze bardziej złożona niż w Rumunii. Natomiast głównym źródłem utrzymania są przelewy pieniężne przekazywane przez mołdawskich migrantów, pracujących za granicą, przypomniał ekspert z Międzynarodowego Instytutu Badań Humanistyczno-Politycznych Władimir Bruter:
    Jest sprawą oczywistą, że mieszkające w Mołdawii rodziny imigrantów, tak samo, jak sami mołdawscy imigranci w zasadzie nie przejmują się wcale losami uregulowania sytuacji naddniestrzańskiej. Egzystują w ramach innego systemu wartości. Dla nich ważne jest przetrwanie, przetrwanie i jeszcze raz przetrwanie.
    W podobnych warunkach „krótka zwycięska wojna” przy poparciu ze strony natowskiej Rumunii, może wydać się mołdawskim skrajnym nacjonalistom nadającą się do zaakceptowania. Jednakże podobny krok będzie fatalny dla samej Mołdawii. W tym przypadku stanie się ona takim samym „nieukształtowanym państwem”, jakim na aktualnej mapie politycznej jest Ukraina.

    Czytaj dalej: http://polish.ruvr.ru/2014_04_22/W-jakim-celu-Rumunia-zaostrza-napiecia-wokol-Naddniestrza-8113/

    Lubię to

  4. From: „E.Z”
    Date: April 21, 2014 9:40:29 PM PDT (CA)
    Subject: Czy pamiętacie ????

    Czy pamiętacie doniesienia sprzed kilku dni, kiedy to rosyjski bombowiec szturmowy SU-24 przeleciał 12 razy nad najnowocześniejszym amerykańskim niszczycielem „Donald Cook” na Morzu Czarnym? Efektem tej akcji była panika i popłoch na pokładzie oraz konieczność wycofania się do bazy w Rumunii, gdzie załodze udzielano pomocy psychologicznej, a 27 żołnierzy zrezygnowało ze służby? Otóż znane są szczegóły tego zdarzenia. Nacierający na Cooka rosyjski bombowiec dość szybko został wykryty przez amerykański system Aegis. Podjęto rutynowe przygotowania do obrony i zestrzelenia samolotu. Kiedy jednak zbliżył się na odległość ogniową, znikł z radarów. Systemy namierzania nie były w stanie go zlokalizować i zareagować. Manewr symulujący atak rakietowy został powtórzony 12 razy, po czym samolot odleciał. Jak podają rosyjskie źródła, SU-24 wyposażono w system radiowego obezwładniania przeciwnika o nazwie „Chibiny” (od polarnego masywu górskiego), który w ten sposób przetestowano na sprzęcie amerykańskim. W realnych warunkach Donald Cook poszedłby na dno bez oddania jednego strzału… Docelowo Chibiny ma znaleźć się na wyposażeniu każdego rosyjskiego samolotu wojskowego.

    http://de.ria.ru/opinion/20140421/268324381.html
    ——————————————-
    Może to dziennikarski wymysł, a może prawda.

    Lubię to

  5. Jestem przekonany, że USA zrobi wszystko by nie oddać wschodniej Ukrainy dla Rosji, nawet kosztem wojny. Dla USA zniszczenie tego regionu będzie lepszym rozwiązaniem ( z punktu widzenia neokonów) niż jego utrata.
    Biden nie przyleciał do Kijowa by obiecywać dolary, bo to może robić via Skype, przyleciał by nakłaniać Ukraińców do wysyłania w tamte regiony swoich wojsk, prowokatorów, bandy z prawego sektora.
    Jak to mówią Amerykanie – Niech będzie wojna, byle by była robota.
    Robotnik zarobi, kapitalista zarobi, bankier zarobi.
    Business as usual
    Oczywiście nie wyślą tam swoich wojsk ( a na pewno nie w pierwszym rzucie) a jedynie sprzęt (też trzeba przetestować) i amunicję, no i nieco doradców – popychaczy/ podżegaczy, lub, i najemników. Mają ich kilka tysięcy od zaraz.
    ( To może być nawet wojna w stylu wietnamskim, tam też na początek nie było wojsk amerykańskich)
    Kto nie wierzy, niech wspomni Jugosławię.
    Kroi się bardzo niebezpieczna sytuacja także dla Polski
    Jak to ostatnio powiedział premier D. Tusk?
    Że nie wiadomo czy 1 września polskie dzieci pójdą do szkoły?
    Ale bez paniki.
    To tylko najgorszy z możliwych wariantów.

    Wariant najlepszy, to wszyscy się rozbroją, Ukraina dostanie dolarową pomoc z zachodu i darmową ropę ze wschodu i zakwitnie w całej swej krasie, a my będziemy jeździć z dziećmi na Krym i do Soczi po słonce i kąpiele w morzu Czarnym
    Od polityków zależy który wariant wybiorą.

    Lubię to

  6. * Są już pierwsze owoce wizyty wiceprezydenta USA Joe Bidena na Ukrainie. Pełniący obowiązki prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow żąda od sił bezpieczeństwa wznowienia operacji specjalnej na wschodzie kraju – czytamy w oświadczeniu opublikowanym we wtorek na stronie internetowej parlamentu. Władze Ukrainy 15 kwietnia rozpoczęły operację specjalną z udziałem armii na wschodzie kraju, gdzie od marca odbywają się wiece zwolenników federalizacji. Jak na razie akcja siłowa wypada dla Kijowa jako kompletne i kompromitujące fiasko. W Moskwie jednak obecną, ponowną decyzje ukraińskich władz o użyciu siły przeciw protestującym nazwano bardzo niebezpiecznym rozwojem wydarzeń. Wcześniej informowano o wstrzymaniu operacji specjalnej na czas Świąt Wielkanocnych.

    * USA gotowe są przekazać Ukrainie 50 mln dolarów na reformy oraz 8 mln dolarów na środki komunikacyjne i transport – poinformował we wtorek amerykański wiceprezydent Joe Biden po rozmowach w Kijowie z premierem Ukrainy Arsenijem Jaceniukiem. Zakłada się, że 11 mln z tej sumy przeznaczonych zostanie na organizację i przeprowadzenie wyborów prezydenckich na Ukrainie, które mają się odbyć 25 maja. Tymczasem w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy informowano dziś, że operacja specjalna na wschodzie kraju, gdzie od marca trwają wiece zwolenników federalizacji, nie została zakończona, a tylko wstrzymano jej aktywną fazę na czas Świąt Wielkanocnych.

    * Pokojowa operacja ONZ na Ukrainie nie jest realna – oświadczył we wtorek w wywiadzie dla rosyjskich dziennikarzy stały przedstawiciel Rosji przy tej organizacji, Witalij Czurkin. Według tego, co powiedział, w zupełności wystarczy obecność przedstawicieli OBWE. Czurkin wezwał Kijów do realizacji porozumień genewskich i do podjęcia realnych kroków w kwestii rozbrojenia Prawego Sektora i w sprawie reformy konstytucyjnej. Wcześniej pełniący obowiązki prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow w rozmowie telefonicznej z sekretarzem generalnym ONZ, Ban Ki-moonem, zaproponował przeprowadzenie wspólnie z siłami pokojowymi ONZ operacji na wschodzie kraju.

    * Kijowskie władze w związku z niespokojną sytuacją na wschodzie podejmują środki w celu zapewnienia możliwości obronnych i zachowania porządku prawnego w stolicy, doprowadzając między innymi do właściwego stanu schrony przeciwbombowe – poinformował szef administracji miejskiej Kijowa, Wołodymyr Bondarenko. Według tego, co powiedział, wszystkie działania związane z zapewnieniem możliwości obronnych i zachowaniem porządku prawnego w stolicy wykonywane są w pełnej mierze. Zgodnie z danymi merostwa, w Kijowie jest łącznie 526 schronów, w tym schrony przeciwbombowe.

    * Ukraina podała cenę, za którą gotowa jest kupować rosyjski gaz – 386 dolarów za metr sześcienny – oświadczył szef ukraińskiego Banku Narodowego Stiepan Kubiw podczas wiosennego zgromadzenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego w Waszyngtonie, obiecując spłacenie w najbliższym czasie wszystkich długów. Strona rosyjska przyznała Ukrainie zniżkę na gaz w grudniu ubiegłego roku. Od początku kwietnia zniżka została unieważniona. Tym sposobem cena rosyjskiego paliwa wzrosła do 385,5 dolara. Było to związane z tym, że Ukraina nie spłacała długu za gaz. 3 kwietnia została unieważniona zniżka, przyznawana w zamian za bazowanie na Krymie Floty Czarnomorskiej, po czym cena gazu dla Kijowa wyniosła 485 dolarów.

    * Ukraina zmniejszyła dostawy wody na Krym do 5,5 metra sześciennego na sekundę przy normie wynoszącej około 70 metrów na sekundę – poinformował szef republiki Siergiej Aksionow prezydenta Rosji Władimira Putina. W związku z zależnością zaopatrzenia Krymu w wodę od Ukrainy rząd republiki rozważa kilka alternatywnych wariantów dostarczania wody. Mowa tu zarówno o budowie rurociągu przez Cieśninę Kerczeńską w celu dostarczania wody z Kraju Krasnodarskiego, jak i o możliwym wierceniu studni głębinowych na terytorium Krymu.

    * Liczebność misji obserwacyjnej Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE ) na Ukrainie zostanie zwiększona do 500 osób w celach realizacji porozumień genewskich – poinformowali dzisiaj przedstawiciele rosyjskiej delegacji po zakończeniu posiedzenia stałej rady OBWE ds. sytuacji na Ukrainie. Misja OBWE ma odegrać kluczową rolę pośredniczącą w realizacji genewskich porozumień dotyczących deeskalacji ukraińskiego konfliktu. Kijowskie władze prowadzą na wschodzie Ukrainy operację siłową z udziałem armii przeciw protestującym zwolennikom federalizacji kraju.

    * Rosja wydala pierwszą sekretarz ambasady Kanady w Moskwie, Margaritę Atаnasov. Ma ona opuścić kraj w ciągu 14 dni – poinformowało we wtorek źródło w MSZ Rosji. Jest to odpowiedź na niedawne wydalenie z Ottawy asystenta rosyjskiego attaché wojskowego, którego nazwiska nie podano. Jak zaznaczyło źródło, nie jest to już pierwszy podobny przypadek „wymiany”, którego inicjatorem za każdym razem była Ottawa. Mowa tu między innymi o bezpodstawnych odmowach wydania wiz rosyjskim dyplomatom. Zdaniem źródła, wszystko to związane jest z antyrosyjskim stanowiskiem kanadyjskich władz w związku z wydarzeniami na Ukrainie i na Krymie.

    * Pięć okrętów NATO wypłynęło z portu w niemieckim mieście Kilonia w celu przeprowadzenia manewrów na Morzu Bałtyckim – poinformował we wtorek zastępca szefa sztabu ds. operacji dowództwa morskiego NATO, Arian Minderhoud. „Celem manewrów jest okazanie wsparcia krajom bałtyckim” – oświadczył. Cztery trałowce Holandii, Belgii, Estonii i Norwegii, a także norweski statek pomocniczy przeprowadzą manewry na wodach międzynarodowych. Rada NATO zatwierdziła wcześniej pakiet środków mających na celu wzmocnienie bezpieczeństwa wschodnioeuropejskich państw sojuszu w związku z kryzysem na Ukrainie.

    * Sewastopolskie oceanarium na Krymie rozpocznie tresurę delfinów w ramach nowych programów rosyjskiej floty – poinformował jeden z pracowników oceanarium. «Nasi specjaliści pracowali nad nowymi przyrządami, które przekształcają odnajdujący cele podwodne sonar delfina w sygnał wysyłany na monitor operatora. Marynarce Wojennej Ukrainy brakowało środków na takie nowinki technologiczne i niektóre projekty trzeba było zamknąć» – powiedział on. Pracownik oceanarium wyraził nadzieję, że Marynarka Wojenna Rosji znajdzie pieniądze na kontynuowanie przygotowań delfinów i fok bojowych. Obecnie na świecie istnieje dwa centra przygotowań delfinów bojowych – w San Diego i Sewastopolu.
    Bogusław Jeznach
    http://jeznach.neon24.pl/post/108411,sroda-23-04-2014

    Lubię to

  7. Pokojowa operacja ONZ na Ukrainie nie jest realna – oświadczył we wtorek w wywiadzie dla rosyjskich dziennikarzy stały przedstawiciel Rosji przy tej organizacji, Witalij Czurkin

    Zatem czy Rosja już obecnie bierze pod uwagę działania wojenne na terenie Ukrainy, jako lepsze rozwiązanie?

    Lubię to

  8. Rozpad na co najmniej jeszcze DWIE lub więcej części SZTUCZNIE nadmuchanej TERYTORIALNIE w 1991 roku politycznie-technicznego „ukraińskiego” państwa jest niemal NIEuniknione !
    Kryzys i WOJNA DOMOWA nie został przezwyciężone lecz jedynie ODROCZONE w czasie pod presją sił zewnętrznych, ale wnętrze tego SZTUCZNEGO politycznego (nie)państwa jest SKONFLIKTOWANE maksymalnie przez UKRAINSKICH banderowców nazioli we wszystkich kwestiach.
    Tego wygenerowanego MAKABRYCZNEGO konfliktu przez nacjonalistów ukrainskich NIE zniknie, ale JEDYNIE przeszedł w fazę POWOLNEGO bulgotania jak gotującej się wody w w zamkniętym czajniku, który wybuchnie z WIELKIM hukiem nie później jak za parę tygodni lub miesięcy.
    Wszystkie rezerwy ludzi zaufania do władzy rządzących rozwydżonych faszystowskich ukrainców wyhodowanych na doktrynach UPA-banderowców już się wyczerpały.
    Zachód się OŚMIESZYŁ w oczach opinii światowej głupio wspierając nacjonalistów ukraińskich. Kanada jest ZMECZONA bzdurnymi rozczeniami nacjonalistów ukarinskich z obywatelstwem kanadyjskim.
    Jest STRATĄ czasu ratowanie „jedności” tej sztucznej NIE jednolitej dogłębnie skonfliktowanej „ukrainy”.
    Należy ten gotujący się kocioł oceniac realnie i jego jak najszybciej PODZIELIĆ z zimną krwią, aby on nie wybuchł i nie pokaleczył wszystkich dookoła.
    Jeśli głupata i zapalczywośc żydowskiej MELINY „biały dom” się nie ostudzi, a rzeźnicy US Army będą się pchac jak ŚWINIE na byłe faktyczne terytora Rosji to będzie to następna rozgrywka w stylu Kuby z października 1962 roku, czyli rozgrywką z groźbą konfliktu atomowego.

    Lubię to

  9. Na „promajdaniarskim” ukraińskim http://www.obozrevatel.com portalu znalazłem taką oto wiadomość:

    Сепаратисты в Славянске запустили свой телеканал, который должен „нанести мощнейший удар по библейской матрице и сионистскому зомбовещанию”. (…)
    „В Славянске начинается новая история. Мы подрываем столб тоталитарной пирамиды”, – говорят экстремисты, захватившие город. Телеканал начал свое вещание с трансляции лекции Константина Павловича Петрова, покойного лидера Концептуальной партии „Единение”.

    http://obozrevatel.com/politics/42308-separatistyi-v-slavyanske-boryutsya-s-biblejskoj-matritsej-i-sionistskim-zomboveschaniem.htm

    Czyli w języku „privislanskiego (o)kraja”, który dał etymologiczne podstawy tzw. ‚ukrainskiej mowy’:

    Separatyści w Słowiańsku (którzy przechwycili b. wysoki maszt lokalnej telewizji i wycofali programy ukraińskie, przywracając rosyjskie) otworzyli swój kanał telewizyjny, który winien dokonać „potężnego uderzenia w biblijna kabałę (sieć – matrix) oraz w syjonistyczny program zamiany ludzi w zombie. (…) W Słowiańsku zaczyna się nowa historia. My podrywamy podstawę totalitarnej piramidy” – mówią ekstremiści, którzy zdobyli miasto. Ten kanał telewizyjny rozpoczął swoją działalność od nadawania lekcji (generała) Konstantyna Pawłowicza Pietrowa, zmarłego przywódcy konceptualnej partii „Jedynienie”.

    Czyli mamy już w niewielkim, wciąż ukraińskim mieście o symbolicznej nazwie Słowiańsk, stację telewizyjną propagująca ideały bardzo bliskie WPS i gronu współpracowników tej naszej strony. Jak to przypomina obozrevatel.com: (gen.) Pietrow był przekonany, że Rosyjska Prawosławna Cerkiew jest sektą, a w modlitwie „Ojcze nasz” dopatrywał się odniesienia do Szatana („он заявил, что он лично усматривает в молитве „Отче наш” обращение к Сатане, что РПЦ — это секта,)

    Coś mi te poglądy, rozpowszechniane obecnie przez TV Słowiańsk na obrzeżu (okraju) Ukrainy, bardzo przypominają me własne poglądy, opublikowane w „Wojnie bogów” umieszczonej na obrzeżu (okraju) portalu WPS. No i przypominają mój przydługi, ale wart lektury, artykuł https://wiernipolsce.wordpress.com/2010/12/15/czy-christus-rex-to-zombie/

    Lubię to

  10. Ooo, Krzyżacy przybyli do Polski z błogosławieństwem papieskim znaczy się „amerykanie” z błogosławieństwem banksterskim, coś mi się zdaje że za niedługo będziemy mieli nową bitwę pod Grunwaldem, z tym że zamiast Jagiełły będziemy mieli Putina na czele wojsk polsko-ruskich a za Ulricha von Jungingena będzie robił Obambo.

    Lubię to

  11. Wygląda na to, że banderowszczyzna na Ukrainie wdrożyła w życie dyrektywy Bidena..Ruszyli na Słowiańsk… Ławrow powiedział, że atak na Rosjan jest równoznaczny z atakiem na Rosję i podał przykład Oseti… Może już nastał czas by tą hołotę z Kijowa raz na zawsze pogonić i wsadzić do śmietnika historii…

    Lubię to

  12. Wojna za pasem/za miedza,ogranicza się dostawy paliw/ceny rosna .
    Będzie „raz kozie smierc i w morde Szmula,z gonitwa za szwabem !”.

    Nafte i lampy na nia szykować !

    Lubię to

  13. Kijów do Putina
    -Sprawdzam!
    Wygląda na to, że Putina postawili pod ścianą.
    Putin albo ruszy dwie trzy dywizje do przodu, albo rodacy na wschodzie Ukrainy powiedzą – Putin zdradziłeś nas!
    Nie będzie nowych sankcji zachodu, może będzie jakaś mała nic nie znacząca pochwała, że się zachował odpowiedzialnie, ale poparcie dla Putina w samej Rosji poleci na łeb na szyję.
    A jeśli pomoże rodakom, to jak by nie oceniać, zachowa się jak ten który broni interesów Rosji i samych Rosjan.
    Być może dwa trzy dni i sytuacja zacznie się klarować i będzie jasne czy przestraszył się 150 amerykanów których Obama -Biden wysłali do Polski, czy też się nie przestraszył.

    Lubię to

  14. Dziwnie się też zbiegają pewne informacje, amerykanie lądują w Polsce, Kijów rusza na Słowiańsk, Tusk robi krótki filmik (spot niby z okazji 10 lat Brukseli w Polsce) za 7 milionów złotych.
    No nie, nie chcę powiedzieć, że nim wyjedzie chce trochę zgarnąć grosza na drogę

    Lubię to

  15. Zachód ma szczęście że w Rosji rządzi Putin a nie taki narwaniec jak ja bo rosyjskie dywizje pancerne dawno by już stacjonowały u wschodniej granicy Polski a banderowcy i euromatoły z jewrozasrajdanu oraz oligarchowie i inne gnidy dawno by już wisieli na latarniach za nogi i nie było by litości, skończyły by się „kolorowe rewolucje” na Ukrainie, ale kto wie czy takim zachowaniem nie zrobiłbym prezentu banksterom.

    Lubię to

  16. @adm
    „albo rodacy na wschodzie Ukrainy powiedzą – Putin zdradziłeś nas!”

    Swego czasu Gorbaczew przewodzil rozwalaniu ZSRR. Miliony Rosjan zostalo odcietych od wlasnego kraju. Znacznie znacznie znacznie mniejsze zdarzenia prowadzilyby do rozstrzelania za zdrade calej wierchuszki sowieckiej lub wojny domowej. Tak sie nie stalo bo jedyna logiczna odpowiedzia jest to, ze wszyskie kluczowe pozycje w kraju zostaly juz obsadzone w drodze konspiracji przez sily wrogie panstwu. Gdzie sie wiec podziali ci zdrajcy? Tam gdzie byli tam sa tyle, ze umocnili swe pozycje. Slowianie sa w pozycji nie do pozazdroszczenia: walka na dwoch frontach, wrogiem wewnetrzym dzierzacym wladze i wrogiem zewnetrznym. W Rosji nie ma potrzeby obchodzenie rocznicy smuty ona odbywa sie na naszych oczach.

    Lubię to

  17. Roznice cywilizacyjne sa nie do przekrocznia pomiedzy najwyzsza cywilizacja lacinska, a paskudna ruska turanska….
    Granica wyrazna,,wymalowana krwia polskich dzieci i chlopow Wolynia i Podola….tych ktorzy nie zdazyli schronic sie u Turanczykow przed nozamy lacinnikow banderowcow.l…;

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s