Putin w sukni balowej, czyli rzecz o Katarzynie II


Wszyscy rusofile oraz zdrajcy interesujący się historią Rosji (jakby potrzebowali dodatkowych informacji o Ruskich!) – mają bezpośrednią gorącą linię z Kremlem, w związku z czym z góry wiedzą co uczyni w najbliższym czasie Imperium Zła.

Nie może więc dziwić, że od dawna mocno podejrzany ze względu na swe publikacje prof. Andrzej Andrusiewicz – akurat teraz wydał (czy w każdym razie rozkolportował) biografię rosyjskiego polityka, który podbił Krym, zajął Mało- i Noworosję i długo swym zwodniczym urokiem manipulował opinią Zachodu. Przecież wystarczy spojrzeć, by przekonać się, że Władymir Putin  – to druga  Katarzyna II!

 

Nawiasem mówiąc podejrzewam, że gdybym recenzji książki „Katarzyna Wielka. Prawda i mit” nie podpisał własnym nazwiskiem i z takim wstępem wysłał do paru „tygodników niezależnych” i „portali opinii” – to ukazałaby się z pocałowaniem ręki. Tak dalece bowiem sięgają w Polsce imprintowane nam uprzedzenia wobec Rosji, że uznając się za znawców jej historii, polityki, demografii, gospodarki – jednocześnie z ogromnym trudem przyswajamy jakiekolwiek konkretne informacje, burzące nam kilka podstawowych mitów, zupełnie wystarczających nam do dezawuowania, nielubienia, no i poczucia wyższości wobec wschodniego sąsiada.

 

W przypadku historii akurat sporo legend dotyczy właśnie  Katarzyny II. Jako naród z kompleksami nie mamy bowiem odruchu, by nie umniejszać sztucznie wrogów, przeciwników, a zwłaszcza naszych pogromców i zwycięzców (bo i sobie przecież wystawiamy przecież przez to nie najlepsze świadectwo…). Z wielu, nawet prowadzonych w pozornie poważnym gronie dyskusji na temat dziejów Rosji i ich polskiej recepcji – wyłania się obraz pudelkowo-maglowej świadomości naszych rodaków. Caryca kopulowała z końmi (i ze zdrajcą  Poniatowskim), budowano jej potiomkinowskie wsie, rozebrała Polskę (pewnie sama, bo czyja to faktycznie robota – przeważnie się nie dodaje) i tyle mniej więcej „wiedzy” przeciętnie wykształconemu Polakowi, nawet inteligentowi (?), czy politykowi wystarcza.

 

Praca prof.  Andrusiewiczaw sumie nie jest jednak skierowana do tych, co i tak wspomniane „wszystko” o Katarzynie II wiedzą – bo dla nich jest wszak nie tylko zbędna, ale i cholernie irytująca. Nie jest to też książka do czytelników, którzy biorąc dany tom w ręce muszą wiedzieć, czy jest on napisany „za” czy „przeciw” danej postaci, myśli, idei, bo bibliotekę chcą mieć jak wybory polityczne – ukierunkowaną i jednorodną. Nie, „Katarzynę Wielką…” przed takim zbyt łatwym znalezieniem odbiorcy bronią… słabości warsztatowe autora. Ten jest bowiem badaczem znakomitym, łowcą i kompilatorem źródeł, ale jednocześnie… słabym piszącym. Widać to było już na przykładzie fundamentalnej, acz strasznie przecież powtarzalnej i chaotycznej „Cywilizacji rosyjskiej”1. Choć rzecz to świetna – i z tomu na tom coraz lepsza, a w części trzeciej, dotyczącej rosyjskiej nowoczesności, także tej sowieckiej – w warunkach polskich nader oryginalna, lecz jednak napisana z iście profesorską topornością formy. Z biografią imperatorowej jest lepiej – jednak na szczęście niewiele lepiej. Zbierając fakty, dane, opinie na temat Katarzyny – prof. Andrusiewicz nie sięga po łatwe oceny i wnioski, nie wartościuje, otrzymujemy więc obraz wystarczająco złożony, by zrozumieć, że zwycięzca na jednym politycznym polu – może remisować na innym, a patować całą rozgrywkę. I to taką, która nie ma początku, ani końca, bo przecież jest dziedziczona po poprzednikach i mniej lub bardziej płynnie przekazywana następcom. Zwłaszcza, że gdy tak jak w przypadku Rosji – chodzi o grę na geopolitycznym poziomie najpierw makroregionalnym, a z czasem globalnym.

 

Nawet pewna część historyków rosyjskich zgadza się, że przydomek „Wielka” bardziej przysługuje innej carycy,  Elżbiecie Piotrownej.  To ona przywróciła równowagę w państwie rozkolebanym nieprzemyślaną i zbyt szybką modernizacją, to ona o mało na zawsze nie zgniotła genetycznego wroga Słowiańszczyzny – Prus (a przy tym ograniczyła wpływy niemczyzny w Imperium). A jednak wielką nazwano Katarzynę… Niemkę ze Szczecina, która jednocześnie okazała się tak bardzo rosyjska.

 

Jej portret, nawet nie oglądany z wykoślawionej polskiej perspektywy – nie wolny jest od cieniów. Długie panowanie meandrowało i na dobrą sprawę myśląc w kategoriach polityki historycznej każdy niemal obóz znalazłby w jego dziedzictwie coś do nawiązania – bądź potępienia. Jak bodaj żaden inny współczesny władca tępiła masonerię i jej wpływy – no ale to właśnie z jej rządami wiąże zwiększony napływ i wzrost znaczenia Żydów w Rosji. Schlebiała encyklopedystom, wolnomyślicielom, żelazną ręką trzymała wszystkie wyznania – ale jednocześnie szanowała ich rolę społeczną, zachowując złotą równowagę i swoiste upaństwowione równouprawnienie prawosławia, katolicyzmu i islamu w ramach Imperium. Wg dzisiejszych norm była zadeklarowanym liberałem ekonomicznym – zlikwidowała ówczesne „ministerstwo przemysłu”, czyli Kolegium Manufaktur argumentując, że przedsiębiorcom państwo powinno po prostu nie przeszkadzać. W realiach po słowiańsku wspólnotowej Rosji otworzyła szeroko drzwi industrializacji, w miejsce obszcziny na roli widząc niewolę pańszczyźnianą w rodzącym się przemyśle, tworzyła zaczątki burżuazji – a jednocześnie ostatecznie załamała państwową walutę, inflację i długi publiczne, które zaciążyły nad naśladującą zachodni kapitalizm gospodarką rosyjską XIX wieku. Nie ufała Prusom, chciała starcia z historycznym, a nigdy niedookreślonym wrogiem Słowian, czyli Wielką Brytanią, ale wojowała z tamtymi tylko pośrednio, via Turcja i Szwecja, snuła marzenia o środkowoeuropejskim koncercie mocarstw, nie rozumiejąc jak łatwo Berlin i Wiedeń zdradzają swą kontynentalność dla doraźnych korzyści. Najdotkliwszym tego dowodem była sprawa polska, ostatecznie przecież przez Katarzynę – i Polaków – przegrana. Skądinąd zresztą akurat ten szczególny dla dziejów i Polski, i Rosji element, czyli relacje imperatorowej z wiecznie sprawiającą kłopoty, za to nieświadomą własnych interesów, celów i potrzeb Rzecząpospolitą – wciąż czekają na solidne opracowanie, także w oparciu o źródła rosyjskie, jednak praca prof. Andrusiewicza i tak jest sympatycznym przyczynkiem w tym zakresie.

 

W Polsce nie widzimy w Katarzynie II wielu cech dostrzeganych na Zachodzie (nie ze względu na pre-heglowskie ukąszenie, tylko brak uprzedzeń) i rzecz jasna w Rosji – jak np. swoistego piękna jej emocjonalno-intelektualnego związku z  Grigorijem Potiomkinem (polskim szlachcicem, który przy innym układzie na politycznej szachownicy mógł być nawet naszym królem…). W carycy chcemy oglądać jedynie potwora, który zniszczył nasz kraj – i jest to obraz bardzo sugestywny.  Tak bardzo bowiem nie chcemy przyznać, że zniszczyliśmy go sami. I że robimy to ponownie, zabijając zdolność przytomnego myślenia i znajomości faktów.

 

Tak jak pokoleniom Polaków zasiano bowiem nienawiść do Bogu ducha winnej – bo przecież Rosjanami, a nie nami władającej carycy – tak i dziś jakieś zwierzęce instynkta mamy żywić do obecnego rosyjskiego przywódcy. No ale za co niby mielibyśmy go lubić?! Tama żyła z końmi, ten nam zabił prezydenta. Tamta to jakaś napalona imperialistka – ten też jakiś niewyżyty, Krymu mu mało! No cóż, może więc zestawiając małą, krępą szczeciniankę, zwaną przez Zachód „Semiramidą Północy” i małego cwaniaka w toboku, po KGB-owskim szkoleniu – zrozumiemy w końcu, że polityka nie sprowadza się do lubienia, tylko do zrozumienia i osiągania własnych interesów. W tym zakresie praca prof. Andrusiewicza faktycznie wyszła w niezwykle dobrym momencie, a przydać się może nawet do paru więcej analogii, niż tylko zajmowanie Krymu i radość w Noworosji.

 

Putin, jak i genetycznie Katarzyna – to odruchowy zapadnik. Człowiek całym swoim życiem nastawiony na „modernizację” (czyli w istocie westernizację) kraju oddanego w rządy. Polityk chętnie widzący aplauz Zachodu, opinii publicznej, a także tanie i szybkie efekty oraz deklaratywne li tylko projekty, kończące się słabym tylko następstwem. Ale i prezydenta Federację, i imperatorkę niosła historia. Nie biernie, bo człowiek świadomy może i powinien (w ramach swych zdolności) wszak na nią wpływać. Może w innych realiach Rosja mogłaby mieć lepszą carycę, krew z krwi Romanowych, nieco bardziej szczerą w tym co robiła, jeszcze bardziej rosyjską, sięgającą po cele, które wówczas wcale się ważnie nie wydawały, za to na pewno istotne dziś dla nas. Ale Rosja dostała księżniczkę von Anhalt-Zerbst – i uszanowała ogrom jej dokonań nadając jako jednej z dwóch osób na tronie carski przydomek „Wielkiej”. Federacja mogłaby mieć o wiele lepszego prezydenta. Takiego, który nie wyszedłby ze szkoły sowieckich służb specjalnych, domagającej się „liberalizacji systemu”, a przez to niweczącej dzieło Stalina i wszelkie szanse na globalne zwycięstwo nad Zachodem. Który nie otarłby się ani o sobczakowską, leningradzką szkołę transformacji, ani o jelcynowską Familię. Który rozumiałby eurazjatycki imperatyw Rosji. Tak, w snach Rosja mogłaby mieć takiego prezydenta. Ale Rosja się obudziła i ma takiego przywódcę, jakiego mieć może. Tak jak jej historię budowali historyczni carowie, a nie bajkowi towarzysze  Ilji Muromca. Ta historia nie musi nam się podobać (ostatecznie to my kilkaset lat temu mogliśmy wygrać tę rozgrywkę z Moskwą), ale warto ją znać. Bez opowieści o współżyciu z końmi jako dominancie naszej świadomości historycznej i z paroma naprawdę przydatnymi skojarzeniami np. że reguły polityki od stuleci pozostają niezmienne.

 

Konrad Rękas

http://chart.neon24.pl/post/109078,putin-w-sukni-balowej-czyli-rzecz-o-katarzynie-ii

Reklamy

11 uwag do wpisu “Putin w sukni balowej, czyli rzecz o Katarzynie II

  1. „W Polsce nie widzimy w Katarzynie II wielu cech dostrzeganych na Zachodzie (nie ze względu na pre-heglowskie ukąszenie, tylko brak uprzedzeń) i rzecz jasna w Rosji – jak np. swoistego piękna jej emocjonalno-intelektualnego związku z Grigorijem Potiomkinem (polskim szlachcicem, który przy innym układzie na politycznej szachownicy mógł być nawet naszym królem…).”

    – jak to mówią: co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Piękny związek emocjonalny? carycy Katarzyny? z ubogim szlachcicem? który mógłby być królem i to naszym? czy w tym celu męczył się na niej? Jak wiemy, wykończyła ona swojego ślubnego by móc panować samodzielnie. Tak to się nazywa. Ale…
    Gdzieś w naszym od zawsze słowiańskim Szczecinie przyszła na świat dziewczynka. W rodzinie takiej, że nadawała się do celów polityki niemieckiej. Skoligacono ją z carem by mieć wejścia i dojścia na carskim dworze, oraz wpływy tamże. I ta niemiecka dziewoja wraz z „dworem” złożonym ze szpiegów, agentów i morderców przybyła do Petersburga, czy Moskwy, obojętne. Mąż okazał się być nienormalnym – wielce ciekawe, że o tym dwór niemiecki wcześniej nie wiedział :))))
    Więc mąż został usunięty. I Katarzyna mogła „mianować” kogo chciała na jakie chciała miejsce nie licząc się z niczym i nikim. Tak to jest nam sprzedawane. Ale przecież to kłamstwo. To nie Katarzyna rządziła, ale klika, która ją wypromowała i się nią posługiwała. Dodatkowo widać, że dziewczę zostało zdemoralizowane. Zrobiło się puszczalskie a nawet nabrało zoofilskch skłonności. Tu też należało by choć pobieżnie zaznajomić się z anatomią kobiety i ogiera. Otóż, to co zwisa ogierowi gdy się do klaczy przymierza, w żaden sposób nie zmieści się w kobiecie. I to nie tylko w jej genitaliach. Ale w całym tułowiu, gdyby na przeszkodzie nie stały jelita, żołądek itd. Więc te praktyki ktoś dla biedaczki wymyślił i to pewnie po to, by ją tym szantażować. Ktoś jej musiał zrobić te „urządzenia”, ktoś przygotowywać ogiera itd. Wszystkie zabiegi wokół tego to tyle zachodu, że nie sądzę, by było w tym coś prawdziwego. To znaczy, mój mózg nie jest w stanie rozpracować takiego odchylenia od normy. Ale zakładając nawet, że ona to robiła, to zachodzi pytanie: po co? tyle wysiłku i ryzyka i żadna przyjemność. Bo co to za przyjemność ryzykować, że człowieka rozerwie na kawałki? Głupia przecież tak Katarzyna nie była. Więc wychodzi na to, że były to praktyki sekciarskie jakichś zboków, którym ona wpadła w łapska. Cel główny wszakże został osiągnięty: Rosję nawiedziły tabuny żydów.

    „W carycy chcemy oglądać jedynie potwora, który zniszczył nasz kraj – i jest to obraz bardzo sugestywny. Tak bardzo bowiem nie chcemy przyznać, że zniszczyliśmy go sami. I że robimy to ponownie, zabijając zdolność przytomnego myślenia i znajomości faktów.”

    – No nie! kraj nasz niszczyliśmy do momentu rozbiorów. Potem nasz kraj niszczyli zaborcy. Choć tyle zrozumieć należy.

    ” Tak jak pokoleniom Polaków zasiano bowiem nienawiść do Bogu ducha winnej – bo przecież Rosjanami, a nie nami władającej carycy”

    – otóż, po rozbiorach ona nami władała i nie była „Bogu ducha winna”, lecz rabowała nasz kraj przy pomoc ziomków i żydów – co na jedno wychodzi, jak widać.

    ” tak i dziś jakieś zwierzęce instynkta mamy żywić do obecnego rosyjskiego przywódcy.”

    – a to co ma być? ja miałabym żywić zwierzęce instynkta i to do Putina? Jeżeli Pan Chart tak ma i tak lubi, no to czemu i nie? ale transponować własne charcie skłonności na innych to daleko posunięta przesada.

    „małego cwaniaka w toboku, po KGB-owskim szkoleniu” ? ? ?

    – a co, lepszy rodzimy kurdupel obcej wiary? i bez szkolenia?
    Poza tym to Putin żadnego Krymu nie zajmował. Krym przyłączył się dobrowolnie do Rosji a Putin się na to zgodził. Zachowaj proporcje, mocium panie.

    „Putin, jak i genetycznie Katarzyna – to odruchowy zapadnik” .

    – tak jak łączenie białego z czarnym da szary, czyli nijaki, tak i to porównanie wychodzi takoż.

    „Człowiek całym swoim życiem nastawiony na „modernizację” (czyli w istocie westernizację) kraju oddanego w rządy.”

    – a skąd to Chart wie? czy normalny człowiek ze Wschodu chce od Zachodu czegokolwiek? Niczego! co najwyżej, chce być zostawiony przez agresywny, zgniły oraz śmierdzący Zachód w spokoju. Zachód jest zniewolony materializmem, ale nie jest „zmodernizowany”. Miliony ludzi są tam bezrobotne, z czego część z nich bierze socjal za nic nie robienie, czyli są pasożytami a pracują na nich ci, co pracę mają. I to miało by być formą nowoczesności? Jak dla kogo. Dla mnie nie.

    ” Polityk chętnie widzący aplauz Zachodu, opinii publicznej, a także tanie i szybkie efekty oraz deklaratywne li tylko projekty, kończące się słabym tylko następstwem.”

    – no no! a kiedy to Putin czekał na oklaski byle kogo? I jakie to były te „li tylko projekty słabe i nieskończone”? No jakie? bo rzeczywistość w Rosji świadczy coś wręcz przeciwnego. Może Chart nie tu szukał tropu i wlazł w zachodni wychodek?

    „Może w innych realiach Rosja mogłaby mieć lepszą carycę, krew z krwi Romanowych, nieco bardziej szczerą w tym co robiła, jeszcze bardziej rosyjską, sięgającą po cele, które wówczas wcale się ważnie nie wydawały, za to na pewno istotne dziś dla nas. Ale Rosja dostała księżniczkę von Anhalt-Zerbst – i uszanowała ogrom jej dokonań nadając jako jednej z dwóch osób na tronie carski przydomek „Wielkiej”.”

    – to powyższe to żart, rozumiem. Tzw. relacje tworzyła zachodnia dUplomacja i żadne szczere intencje nie miały tam miejsca. Rosja nie „dostała” księżniczki niemieckiej, lecz Rosji tę babę wkręcono podstępem. Zrobili to żydzi rękami Niemców. Rosjanie mieli by nazywać tę babę „wielką”? Naprawdę? Te rzesze analfabetów miały by się na jej wielkości wyznawać? Wielką zrobili ją ci, co pisali rosyjską historię. Ale nie byli to Rosjanie.

    ” Federacja mogłaby mieć o wiele lepszego prezydenta. Takiego, który nie wyszedłby ze szkoły sowieckich służb specjalnych, domagającej się „liberalizacji systemu”

    – a skąd to szanowny Chart wie? o wiele lepszego? pod jakim względem i dla kogo byłby ten lepszy lepszy? Radzieckie służby specjalne to była doskonała szkoła, brano do nich tylko ludzi z właściwymi kwalifikacjami; ludzi z charakterem, dyscypliną, opanowanych i rozumnych. I to miało by być mankamentem Putina? Chart raczy dworować. Co może Putin zrobić w obecnej sytuacji? Może rządzić przy pomocy tego, co jest. Bo czegoś innego nie ma. Przecież to nie jest trudne do zrozumienia, choć Chart się przed tym wzbrania. Zabranie ludziom pieniędzy w obecnej sytuacji, to jednocześnie zniszczenie całego przemysłu, wszystkich powiązań gospodarczych, czyli ponowne masowe bezrobocie, masowa bieda. Natomiast utrzymanie tego, co zaczęło funkcjonować to też wielka sztuka. Ludziom obecnie nie przeszkadza to, że jest kapitalizm. Przeszkadza im to, że to nie oni są tymi co maja kasę. Zanim biedak nauczy się prowadzić firmę, czas minie i to jest czas stracony. Gdyby firmy upaństwowić, to też ktoś nimi musiałby zarządzać. Skąd wziąć ludzi ideowych i uczciwych na wyższe stanowiska? Jednym Chartem wszystkiego nie obleci.

    „a przez to niweczącej dzieło Stalina i wszelkie szanse na globalne zwycięstwo nad Zachodem.”

    – dzieło Stalina miało rację bytu wtedy, ale nie ma jej teraz. Inne są okoliczności.

    „Który nie otarłby się ani o sobczakowską, leningradzką szkołę transformacji, ani o jelcynowską Familię.”

    – a co to? czy to Putin chciał się o Jelcyna ocierać? Zachód stworzył takie realia i Putin w nich był. To nie jest jego winą ani zasługą.

    „Który rozumiałby eurazjatycki imperatyw Rosji. Tak, w snach Rosja mogłaby mieć takiego prezydenta.”

    – a cóż to mógłby być za imperatyw: pocałujcie mnie w dupę? To już lepiej jest, że Putin ma kulturę wrodzoną.

    „Ta historia nie musi nam się podobać (ostatecznie to my kilkaset lat temu mogliśmy wygrać tę rozgrywkę z Moskwą), ale warto ją znać”

    – gdybyśmy mogli cokolwiek z Rosją wygrać, to byśmy wygrali. Ale byłaby to większa tragedia dla Europy, ponieważ Polacy, a raczej przebrani za Polaków ci owi chcieli unicestwić Słowian i robią to nieprzerwanie do dziś.

    ” Bez opowieści o współżyciu z końmi”

    – a jak można z koniem współżyć? już pod względem technicznym jest to sprawa dość skomplikowana. Czy nie lepiej nazwać rzecz po imieniu i zostawić zboczenia do praktykowania zbokom?
    Co owa caryca robiła i z kim, obchodzi mnie mocno umiarkowanie. A raczej wcale. Natomiast to, jaki wpływ miała na naszą Polskę, na naszą narodową świadomość jest dla mnie sprawą wielkiej wagi. Bo ma wpływ także na teraźniejszość.

    Pozdrowienia dla naszych Braci Słowian! Szacunek dla Władimira Putina – przywódcy Narodu Rosyjskiego!

    Lubię to

  2. …Zanim biedak nauczy się prowadzić firmę….
    Zaraz po wojnie wielu biedaków z prawie żadnym wykształceniem było awansowanych na dyrektorów i prezesów różnych firm. Polaka się odbudowywała a także budowała przemysł w wielu przypadkach od zera i ci biedacy raptem okazywali się bardzo zdolnymi menadżerami.
    Wielu biedaków z wykształceniem zawodowym, średnim lub nawet wyższym po transformacji ustrojowej pogubiło się do tego stopnia, że albo emigrowało za chlebem i pracą, albo wręcz targało się na swoje życie.
    Nie piszę tego by w jakikolwiek sposób nie zgadzać się z tym co napisała nana, ale jedynie by zaznaczyć, że różnie sobie ludzie (i biedacy) w różnych stacjach radzą bądź nie radzą
    Ci biedacy poniżej dla przykładu raczej do zaradnych nie należą

    Lubię to

  3. Rosji teraz nie stać na taki eksperyment, na jaki stać było po wojnie Polskę. Drapieżnicy z zewnątrz czekają przyczajeni i nie można niczego ryzykować.
    Nie mam nic przeciw menelom. Co nie znaczy, że byliby oni zdolni prowadzić firmy tak, żeby nie położyć kraju. Może to się komuś wydawać dziwne, ale bycie menelem ma swoje plusy. W życiu w ogóle zawsze jest coś za coś. Głównie jest tak, że jak ma się kasę – tą poważną – to nie ma się czasu. Ja osobiście wolę kasę niepoważną i czas.

    Lubię to

  4. Wystarczy ,ze roz-Putin powie a szmul już ogon podwija i daje dyla !
    Ale się go cholery boja,no i dobrze ,takiego go sobie wyszkolili.
    Ino patrzyć kak wozducha budjet niet .

    Lubię to

  5. „No nie! kraj nasz niszczyliśmy do momentu rozbiorów. Potem nasz kraj niszczyli zaborcy. Choć tyle zrozumieć należy.” – z tym że nawet po rozbiorach przyłozyliśmy rękę do niszczenia ziem polskich i samych siebie dając sie podpuszczać antypolskim/antysłowiańskim/antyrosyjskim siłom do idiotycznych powstań, których nie mieliśmy szans wygrać z powodu zbyt dużej przewagi sił zaborców.

    Lubię to

  6. Znalazłem ciekawą informację na nonie24

    Uspakajające incydenty
    „Okazało się, ze wywiad rosyjski miał bardzo dobry dostep do centrum decyzyjnego, gdzie planowano kolejny etap ukraińskiej rewolucji.”
    Incydent-na youtube opublikowano rozmowę Viktorii Nuland z Ambasadorem-słynne”fuck UE”na co zaraz zwróciła uwagę Moskwa, a Waszyngton potwierdził. Był to decydujący strzał Moskwy, który mówił „wasze tajne rozmowy słuchamy,znamy szyfrowanie bezpiecznych linii”.Ponadto nie boimy się tego ujawniać bo i tak nic nie zrobicie. Pozostaje tylko jedno.Wozić wiadomości kurierem. Po tym szef CIA musiał jechać do Kijowa by ratować sytuację.Kurierami nie poprowadzi dzisiejszych wojen.
    Incydent drugi-10 kwietnia niszczyciel „Donald Cook” z pociskami manewrującymi „Tomahawk” pilotażowo wszedł na wody neutralne Morza Czarnego. Pojawienie się amerykańskich okrętów wojennych na tych wodach jest sprzeczne z Konwencją Montreux.W odpowiedzi Rosja wysłała Su-24 do oblotu amerykańskiego niszczyciela. Jednocześnie, był on wyposażony w najnowszy rosyjski kompleks walki radioelektronicznej noszący umowną nazwę „Chibiny”(prawdziwa tajna).System „Aegis” już z daleka zauważył podejścia z powietrza, zabrzmiał na okręcie alarm bojowy. Amerykańskie radary oszacowały kurs kolizji z celem. I nagle wszystkie ekrany zgasły, „Aegis” przestał działać, pociski nie mogły otrzymać informacji z nakierowaniem. A Su-24 w międzyczasie przeleciał nad pokładem niszczyciela, wykonał manewr chandelle i zasymulował atak rakietowy na cel. Potem zawrócił i powtórzył manewr 12 razy by pokazać kto tu rządzi.Donald Cook” w trybie nadzwyczajnym udał się do portu w Rumunii gdzie 27 osób z załogi będących na kontrakcie złożyło rezygnację z pracy.Wcześniej bo w lutym fregata USS Taylor weszła w zespole bojowym na Morze Czarne, po zatankowaniu zespół miał rozpocząć obserwację Krymu. W trakcie wychodzenia z tureckiego portu otrzymała fałszywy sygnał GPS (vide Smoleńsk) i weszła na mieliznę niszcząc dno i napęd.Incydenty zniszczyły plan przejęcia Ukrainy przez NATO i spowodowały wycofanie się UE z całej zabawy. Pozostaje obecnie jedynie „Monachium”tylko trzeba uspokoić najpierw ukraińską czerń.
    nadużycie link skomentuj
    wujal 16.05.2014 21:01:39

    Lubię to

  7. Oni się będą caly czas zaskakiwać swoimi „zabawkami” ale niech nie mieszają/wciagaja innych do „zabawy”.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s