Jaką będzie Rosja? – wg Aleksandra Zinowiewa 8 lat temu


 

Wielkimi krokami zbliża się epoka postdemokratyczna

Wprowadzenie MG:

Sądzę, że przez najbliższe 10 lat procesami dominującymi będą globalizacja oraz jedna z jej postaci – amerykanizacja.” – tak twierdził, na kilka miesięcy przed swoją śmiercią w maju 2006 roku, Aleksander Zinowiew. Ja (MG) mam podobną na ten temat opinię. Także mój kolega z Belgii, Luc Michel (jego poglądy patrz http://xportal.pl/?p=10303 ) twierdzi, że „wyzwalanie Europy” trzeba zacząć od wypchnięcia Jankesów tam skąd oni do Europy przyszli, rozpoczynając swą INWAZJĘ dokładnie 70 lat temu od lądowania, zza Kanału La Manche, w Normandii. Posuwając się drobnymi kroczkami do przodu US Army stacjonuje już w Polsce – a za kilka lat ma w planach stacjonowanie także w Donbasie, na przedpolach Stalingradu. Czemu „prowadzący genialną i elegancką politykę prezydent Putin” – według opinii Dariusza Kosiura – wyraźnie swymi poczynaniami sprzyja: jak to ktoś dowcipnie zauważył na www.km.ruwcześniej opłotkiewicze z Donbasu znajdą się pod Kijowem, niż Rosja zaprzestanie dofinansowywania ukraińskiego Bandersztatu za pomoca bezpłatnych dostaw gazu.

Dlaczego tak się dzieje? Bo po prostu Putinowi – putanie też się marzy, że Rosja znajdzie swoje miejsce w „post demokratycznej Europie”. (Przypominam, według Platona, kolejnym po demokracji etapem rozwoju społecznego jest TYRANIA, zdefiniowana 2,5 tysiąca lat temu jako Rządy Niewolników Pieniądza, czyli polityków-kurew po prostu.)

A oto tekst wywiadu z Aleksandrem Zinowiewem, opublikowany w „Dzienniku.pl” pod koniec 2007 roku.

***

Zdaniem dawnego dysydenta Aleksandra Zinowiewa sytuację w dzisiejszej Rosji można opisać jednym słowem: degradacja; społeczeństwo jest totalnie zdemoralizowane, gospodarka znajduje się w stanie upadku spowodowanym m.in. dziką prywatyzacją. Do tego dochodzi ujemny przyrost naturalny oraz „klerykalizacja” – polityczna ofensywa prawosławia, które w obecnej postaci jest jedynie anachroniczną ideologią służącą interesom władzy. Deklarowane przez Władimira Putina odnowienie rosyjskiej państwowości sprowadza się do działań pozorowanych. Zinowiew twierdzi: „Dla mnie Putin to kontynuator jelcynizmu. Nie należy przywiązywać zbyt dużej wagi do tego, co deklaruje. To jest wszystko robione na pokaz i nie dotyka głębi problemu. Nic poważnego za tymi ruchami się nie kryje”.

Filip Memches: W latach 70. zasłynął pan jako autor terminu „homo sovieticus” i książki o tym samym tytule. Określenie to charakteryzowało mentalność ludzi uformowanych w społeczeństwie radzieckim. Cechowała ich swoista dialektyka myślenia: są jednocześnie zwolennikami reżimu i jego kontestatorami. Ta dwoistość sprawia z kolei, że pogardzają samymi sobą. Czy termin ten pozostaje nadal aktualny?

Aleksander Zinowiew*: W dzisiejszej Rosji pojęcie to straciło sens. „Homo sovieticus” jest określeniem stosowanym przeze mnie wobec człowieka, który wyrósł i ukształtował się w ramach społeczeństwa komunistycznego. A tego społeczeństwa już nie ma, zostało rozbite – i w Rosji powstały zupełnie inne warunki…

Przecież od rozpadu ZSRR upłynęło niecałe 15 lat. Czyżby „homo sovieticus” po prostu się ulotnił?

Trzeba podkreślić, że w ZSRR „homo sovieticus” podtrzymywany był przy życiu w znacznym stopniu sztucznie. Podejmowano ogromne wysiłki, by ten typ utrwalać i zachowywać. Jednak on się nawet nie zdążył należycie ukształtować. Rosja doświadczała wtedy olbrzymich przemian. Podczas II wojny światowej wybito całe pokolenia. Zostały zerwane więzi międzypokoleniowe. Potem w latach powojennych nastąpiła poważna degradacja substancji ludzkiej. To wszystko sprawia, że typ „homo sovieticus” był wbrew pozorom bardzo słaby i niestabilny, a po kolejnych dramatycznych przemianach zostało z niego na tyle mało, że w żaden sposób nie określa on zachowań dzisiejszych Rosjan. Są oni w znacznie większym stopniu poddani wpływom nowych warunków: z jednej strony tego, co niesie Zachód, z drugiej – reanimacji przedrewolucyjnego feudalizmu. Bo przecież następuje silny proces reanimacji przedrewolucyjnych form życia. W tej nowej mieszaninie „homo sovieticus” rozpuścił się i zniknął. Teraz Rosjanie – w znaczeniu nie etnicznym, lecz szerszym, jako mieszkańcy Rosji – znajdują się w takim stanie, iż mówienie o jakimkolwiek typie ludzkim nie ma sensu. Są tak zdemoralizowani, że trudno rozpatrywać ich jako ludzi społecznie normalnych.

Ale przecież Władimir Putin poprzez swą politykę historyczną próbuje dokonać rewaluacji epoki radzieckiej, a także na swój sposób zdefiniować i ustabilizować dzisiejsze rosyjskie społeczeństwo. Obecny prezydent przywrócił dawny hymn i – jak to się w Rosji mówi – „zrzucił z rosyjskiej klasy politycznej wór pokutny, który za zbrodnie przeszłości nosiła w czasach Borysa Jelcyna”.

Dla mnie Putin to kontynuator jelcynizmu. Nie należy przywiązywać zbyt dużej wagi do tego, co deklaruje. To wszystko robione jest na pokaz i nie dotyka głębi problemu. Nic poważnego za tymi ruchami się nie kryje. W Rosji nadal następuje degradacja substancji ludzkiej. Dotyczy to choćby systemu wychowania, edukacji. Warto przypomnieć, że Rosja w czasach radzieckich była krajem ateistycznym. Panowała w niej świecka ideologia. Teraz Rosjanom narzuca się ideologię religijną – w dodatku w jej najbardziej prymitywnej, średniowiecznej postaci. Oczekiwanie, że uda się zachować niektóre elementy sowieckości i pogodzić je z jakimiś elementami świata współczesnego, jest bezproduktywne. One się wzajemnie wykluczają.

A budowa gazociągu niemiecko-rosyjskiego na dnie Bałtyku? A walka z oligarchami i odzyskiwanie przez państwo przemysłu? Czy wreszcie obecny wzrost gospodarczy? Nie są to dla pana dowody, że za prezydentury Putina Rosja wychodzi z kryzysu?

Proszę nie przesadzać z tymi zjawiskami. To tylko świat wirtualny. W porównaniu z krachem, jaki nastąpił w Rosji, to drobiazgi. Kraj, który zaczął się utrzymywać z gazu i nafty, już przez sam ten fakt skazany jest na żałosną przyszłość. Traci suwerenność. ZSRR był potęgą przemysłową. Przemysł, który się zachował z tamtych czasów, został zupełnie zniszczony. Już go praktycznie nie ma. To, co nazwano sukcesem gospodarczym, wiąże się z ubożeniem społeczeństwa, upadkiem fabryk – ten sukces ma wymiar wyłącznie symboliczny, teoretyczny. Walka z oligarchami? A co to znaczy? Przecież to nie jest walka z reżimem oligarchicznym, lecz z ludźmi niewygodnymi dla władzy. Poza tym prywatyzacja toczy się w najlepsze. Nikt jej nie weryfikuje. Liczenie więc na jakieś radykalne zmiany jest bez sensu. Liczba ludności Rosji się kurczy. Z każdym rokiem jest nas o milion mniej. Taka sama jest liczba dzieci porzucanych przez rodziców.

Jednak w Polsce odnosimy wrażenie – i, co tu dużo mówić, wiążą się z tym nasze obawy – że Rosja odzyskuje dawną imperialną potęgę.

Społeczeństwo okresu radzieckiego przyjąłem dzielić na dwie części: społecznie użyteczną i społecznie nieużyteczną. W epoce radzieckiej proporcje były takie: 85 proc. ludności należało do części użytecznej, 15 – nieużytecznej. Teraz te proporcje są odwrotne. Proszę pospacerować po Moskwie, przejść się po sklepach, po firmach. Aparat biurokratyczny jest w dzisiejszej Rosji ze dwa razy większy, niż był w całym Związku Radzieckim. W samej tylko ochronie firm prywatnych pracuje ponad milion młodych, zdrowych ludzi. Czyli więcej niż w armii rosyjskiej. Zresztą w armii takich zdrowych ludzi nie ma. Oczywiście jest pułk reprezentacyjny, ale to, jak w carskich czasach, fasada. I taki teatr urządza się w kraju, gdzie ludzie głodują.

Co zatem jest dla pana przykładem „degradacji substancji ludzkiej” w Rosji?

Przestępczość i upadek moralny. Proszę pooglądać przez kilka dni telewizję rosyjską. Z ekranu płynie cyniczna, systematyczna pochwała przemocy. W Rosji ludziom narzuca się coś, czego już nawet na Zachodzie się wstydzą. W krajach zachodnich określony styl życia kształtował się przez stulecia (choć i tam mamy dziś do czynienia z degradacją). Tymczasem Rosja przez 70 lat funkcjonowała w komunizmie, systemie zupełnie szczególnym. Potem nastąpił błyskawiczny krach komunizmu i Rosjanom zaczęto narzucać inny styl życia, będący całkowitą negacją radzieckiego. Z kolei mówienie o „narodzie rosyjskim” – w sensie etnicznym – też nie ma sensu. Tego narodu po prostu nie ma. Są jeszcze jacyś ludzie, pozostały jakieś nawyki, lecz ludność Rosji nie zachowuje się już jak naród, jak pewna całość.

„Homo sovieticus” został więc wyparty przez „homo occidentalis” czy też może przez jego kiepską, peryferyjną imitację?

W czasach radzieckich, gdy używałem pojęcia „homo sovieticus”, miało miejsce formowanie się społeczności ponadnarodowościowej. Przedstawiciele mojego pokolenia nie doświadczali poczucia przynależności do jakiejś konkretnej grupy etnicznej. Doświadczaliśmy swej tożsamości jako ludzie radzieccy. Myślę, że problemy narodowościowe były rozwiązane w epoce radzieckiej lepiej niż gdziekolwiek i kiedykolwiek. To zostało zburzone. I mamy mnóstwo ludzi oszpeconych tym przełomem. A obecna okcydentalizacja Rosji to istotnie zabieg jedynie imitacyjny, a nie naturalny proces historyczny. Człowiek zachodni – powtarzam – kształtował się przez wieki. W Rosji naturalnego charakteru temu procesowi brak. Po prostu społeczeństwo uległo rozpadowi. Pojawił się chaos. Z porażającą szybkością odrodziły się waśnie międzyetniczne, np. między Rosjanami a Ukraińcami. W dodatku są one wywoływane sztucznie.

Czy pana zdaniem Rosja powinna była zatem podążyć inną drogą, choćby tą, którą kroczą Chiny: zachować system monopartyjny i maksymalne ograniczenie swobód obywatelskich przy jednoczesnym wprowadzaniu kapitalistycznych reguł gry?

Sądzę, że Chiny pójdą ścieżką ewolucji, którą niegdyś podążał Związek Radziecki. Tyle że w ZSRR władza sama zaczęła obalać panujący system, co w Chinach nie nastąpiło. Ale chcę tu zwrócić uwagę na pewne prawidłowości społeczne. We współczesnych warunkach wspólnota licząca poniżej 100 mln osób nie może zachować suwerenności. Jedną z przyczyn integracji europejskiej jest to, że żaden naród na tym kontynencie nie jest już w stanie samodzielnie sprostać wymogom suwerenności. Ale jest i maksymalna granica – gdy wspólnota okazuje się zbyt duża. Właśnie w Chinach tę granicę przekroczono. Jestem przekonany, iż w przyszłości – nie wiem, ile jeszcze dziesięcioleci upłynie – Chiny rozpadną się tak samo jak ZSRR. Proszę zwrócić uwagę na liczbę ludności Chin. Ilu w takim kraju musi być urzędników, by mógł normalnie funkcjonować? Setki milionów, minimum 300 mln osób! I teraz osoby te trzeba wyposażyć: potrzebują mieszkań, lodówek, telewizorów, samochodów i innych dóbr. Chinami zachwycają się ci, którzy nie znają prawdziwej sytuacji tego kraju. By Chiny choć trochę zbliżyły się do poziomu Zachodu, potrzebne są im zasoby i środki, których nie może dać nie tylko cała planeta, lecz i 10 takich planet jak Ziemia. Jedną z przyczyn upadku ZSRR było to, że system władzy stracił zdolność kontroli swego terytorium. Dziś Rosja nie może utrzymać tak dużego obszaru, jaki jeszcze posiada, i wszystkiego, co się na nim znajduje. Podobnie jest z Chinami.

Rosję czeka więc rozpad?

Tak. I nie rozpadła się jeszcze nie dlatego, że dzielnie się przed tym broni, lecz z innego powodu: jej rozpad jest nie na rękę globalizującemu się nadspołeczeństwu. Rosjanie sami występują jako strażnicy globalizacji we własnym kraju. I te same czynniki działają w przypadku takiego giganta jak Chiny. Natomiast Rosja nie jest już w stanie wykorzystać modelu chińskiego jako wzoru. Elita rosyjska nie rozumie, co dzieje się w jej kraju.

Krytykuje pan odrodzenie religijne w Rosji.

Niczego nie krytykuję. Jedynie konstatuję fakty. Nie mówię, że coś jest złe lub dobre. W Rosji odbywa się świadoma, sztuczna reanimacja prawosławia, z udziałem wszystkich liczących się sił politycznych. W rzeczywistości prawosławie przyjmuje rolę ideologii państwowej, i w znacznym stopniu tę rolę pełni. Obserwując bliżej życie wewnętrzne Rosji, zobaczyłby pan, że wszystko, co się obecnie dzieje, to wtargnięcie prawosławia w toczące się procesy. Rozdział Kościoła od państwa – zjawisko typowe dla Zachodu – w rzeczywistości u nas nie obowiązuje. W tej chwili Rosja to biurokratyczne, policyjne i klerykalne państwo.

Klerykalne?

Proces, o którym mówiłem w odniesieniu do Rosji, toczy się również na Zachodzie, lecz dużo słabiej. W Rosji odbywa się niemal jawne kształtowanie społeczeństwa klerykalnego. Prezydent jest tego żywym dowodem. Niemal wszyscy byli komuniści prezentują się jako wierzący, co nie znaczy, że ich wiara jest głęboka. To stało się po prostu formą zachowań społecznych. I w znacznym stopniu ludzie tutaj udają. Jednocześnie ma miejsce zjawisko totalnego ogłupienia mas ludności. Procesy zachodzące na skalę globalną angażują takie masy ludzi, że mimowolnie dochodzi do obniżenia poziomu intelektualnego i degradacji wielu innych cech ludzkich. W związku z tym naturalne jest ożywienie wszelkiej religijności. Aktywizują się sekty, w tym choćby scjentolodzy. Dynamizują się parareligijne ruchy społeczne. Widać silną tendencję zwrotu ku przeszłości.

Wielu współczesnych intelektualistów katolickich twierdzi jednak, że sojusznikiem oświecenia w batalii przeciw radykalnej postmodernie czy irracjonalizmowi New Age’u jest właśnie chrześcijaństwo. Mówi się o sojuszu rozumu i wiary.

W świecie istotnie trwa ofensywa pseudoreligijności. I rzecz jasna chrześcijaństwo, w tym prawosławie i katolicyzm, wykorzysta każdy pretekst, by umocnić swe pozycje w walce przeciw temu zjawisku. Ale to nie znaczy, że takie odrodzenie religijne wiąże się z postępem. W Rosji także prawosławie kreuje swój wizerunek jako religii ocalającej od obskurantyzmu. Ale ono samo jest obskuranckie. Dotyczy to także katolicyzmu. Nie nawołuję do działań skierowanych przeciw religii. Nie jestem politykiem. Ale dostrzegam fakty: wielkie religie świata przeżywają odrodzenie i zawdzięczają to również temu, że stoją w opozycji wobec czarów, szamanizmu, wróżbiarstwa – będących jeszcze prymitywniejszą odmianą kultu. Runęła najsilniejsza w historii ludzkości obywatelska, niereligijna ideologia: marksizm-leninizm. Ideologia ta upadła nie tylko w Rosji, lecz i w świecie zachodnim. Tymczasem ludzkość nie wypracowała na skalę globalną żadnej innej ogólnie przyjętej ideologii, która legitymizowałaby się wysokim poziomem intelektualnym i była bardziej efektywna. Pojawiła się ideologiczna równia pochyła, nadszedł ideologiczny chaos, kompletne zagubienie. Jeśli w marksizmie-leninizmie brać pod uwagę aspekt ateistyczny, ideologia sowiecka rzeczywiście poniosła klęskę. A jej konsekwencją jest umocnienie się ideologii religijnej. Obecnie nie widzę sił zdolnych doprowadzić do tego, by obywatelska, niereligijna ideologia odzyskała status, który miała do niedawna. Znajduje się wciąż w stanie kryzysu.

W latach 90. zaczął pan sporo pisać o globalizacji i okcydentalizacji Rosji. Można pomyśleć, że to jedno i to samo – kolonizacja Rosji przez globalne instytucje Zachodu – ale jednak dokonuje pan rozróżnienia tych pojęć.

Procesy te mają miejsce równolegle i niejednokrotnie na siebie zachodzą. Okcydentalizacja polega na narzucaniu krajom niezachodnim pewnego systemu społecznego. Można to obserwować w Rosji, w Polsce zresztą też. Wybory prezydenckie, parlamentarne, system wielopartyjny – zjawiska te są elementami zachodniej kultury politycznej. Globalizacja natomiast to proces podboju planety przez określone organizacje i instytucje. Na czele tego procesu stoją USA oraz inne państwa NATO. Rezultatem globalizacji jest integracja globalnej gospodarki światowej, globalnych środków masowego przekazu, globalnych systemów komunikacji. Gdy mówię, że mamy do czynienia z globalizacją, wymieniam podmioty, które ją realizują. I takim podmiotem jest „nadspołeczeństwo”, powstałe ponad państwami zachodnimi, w tym i ponad USA. Metropolia tego nadspołeczeństwa znajduje się w USA i dlatego cały proces może się jawić jako amerykanizacja, choć naród amerykański nie jest podmiotem tych zmian. Nie można sprowadzać globalizacji do amerykanizacji, gdyż chodzi tu o jednoczenie rozmaitych narodów, różnych struktur społecznych w jedną całość. Z tego powstaje coś, co nazywam „globalnym człekowiskiem” (neologizm od „mrowisko”). Natomiast okcydentalizacja zmienia na modłę zachodnią strukturę społeczną pojedynczych państw.

Jakiego rodzaju instytucje realizują proces globalizacyjny?

Wyodrębnienie w tym procesie jakichś struktur czy podmiotów jest trudne. Postawmy sprawę następująco: kto jawi się jako inicjator globalizacji, żywi ją, realizuje, kontroluje, ukierunkowuje? To oczywiste: nadspołeczeństwo. Jednoczy ono potężne siły: międzynarodowe korporacje, największe banki, wpływowe organizacje polityczne, siły zbrojne, wszelkiego rodzaju porozumienia międzynarodowe. Po drodze mamy rozmaite etapy pośrednie. Np. UE istnieje i umacnia się, jednak także ona włączona jest w proces globalizacji i rozwija się w znacznym stopniu jako część tego procesu. Ale jednocześnie integracja europejska nie jest tak po prostu elementem globalizacji. To coś, co pozostaje z globalizacją w konflikcie – ponieważ UE dąży, co się daje zauważyć, do samodzielności, chciałaby zachować własne parametry ładu społecznego…

Jak zatem objaśniłby pan stosunki między Unią a USA, panujące między nimi napięcie?

Integracja europejska jest pod pewnymi względami protestem przeciw globalizacji. Proszę sobie teraz wyobrazić: nagle wybuchają jakieś światowe kataklizmy. I to nadspołeczeństwo, o którym mówię, nie jest zdolne utrzymać procesu globalizacji pod swą kontrolą. Co się wtedy zdarzy? Wówczas wspólnota europejska będzie błyskawicznie walczyć o swoją suwerenność. I zechce się jak najszybciej wyzwolić spod wpływów amerykańskich. To przecież określona prawidłowość, niezależnie od tego, jakie byłyby europejsko-amerykańskie stosunki. Europa spodziewa się, że USA dotknie jakiś kryzys, że zostaną osłabione. To naiwność. Sądzę, że przez najbliższe 10 lat procesami dominującymi będą globalizacja oraz jedna z jej postaci – amerykanizacja. Już teraz następuje z jednej strony amerykanizacja wspólnoty europejskiej, z drugiej zaś – wspólnota ta staje się suwerenem. Zjawiska te występują równocześnie. I tu możliwe są wahania: to w jedną stronę, to w drugą. Ale póki na arenie międzynarodowej występują takie podmioty jak Chiny czy świat arabsko-muzułmański, i nie nastąpi przełom na miarę upadku ZSRR, dominującym procesem pozostanie globalizacja w amerykanizującym wydaniu oraz europeizacja krajów nieeuropejskich.

W roku 1999 po dwóch dekadach pobytu na emigracji powrócił pan do Rosji. Media informowały, że pański spektakularny powrót był wyrazem protestu przeciw antyserbskiej polityce państw zachodnich w sprawie Kosowa.

Decyzja dojrzewała już wcześniej, a to było raczej impulsem. Zwróciłem wtedy na siebie uwagę, także „Le Monde” opublikował mój artykuł. To był zapis mojego wystąpienia w Belgradzie. Określiłem w nim wojnę na Bałkanach jako wojnę przeciw demokracji i Europie Zachodniej. I ten punkt widzenia podtrzymuję do dziś. Globalne nadspołeczeństwo, o którym mówiłem, prowadzi batalię przeciw cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Proces rozkładu tej cywilizacji trwa.

Ale w krajach dawnej Jugosławii interweniowała przecież cała koalicja państw zachodnich.

Co to znaczy koalicja państw zachodnich? Przecież w takich wojnach nie bierze udziału cała ludność Francji, Włoch, Niemiec itd. Wojny te prowadzą określone kręgi władzy przy niezbyt dużym zaangażowaniu obywateli tych państw. To samo dzieje się w USA. Przecież przeważająca część Amerykanów jest przeciwna tego typu działaniom. A gdy mówi się, że państwa zachodnie albo USA robią to czy tamto, wyobrażamy sobie tego typu akcje jako efekt jednogłośnej decyzji całego społeczeństwa. A tak nie jest. Obserwujemy schyłek „cywilizacji zachodnioeuropejskiej”. Jego najbardziej wyraziste symptomy to nasilenie tendencji amerykanizacyjnych, osłabienie zachodnioeuropejskich suwerennych państw narodowych i kształtowanie się rozmaitych instytucji gospodarczych, kulturowych o zasięgu globalnym, wychodzących poza granice tych państw. Za to wszystko Zachód słono zapłaci. Co do Europy Zachodniej, jej sytuacja najbardziej mnie boli. Po prostu uważam cywilizację zachodnioeuropejską nie za jedną z wielu cywilizacji, lecz za jedyną cywilizację. Wszystko pozostałe to nie są cywilizacje, ale relikty przeszłości. Gdy cywilizacja zachodnioeuropejska zostanie skutecznie osłabiona i w konsekwencji zburzona, będzie to objawem nadchodzącej zagłady ludzkości.

Czy to oznacza, że warto było występować w obronie kogoś takiego jak Slobodan Milosević?

Oczywiście, nie. To nie o niego przecież tu chodzi. Rzecz dotyczy podmiotów działających w Europie, tego, co one robią, jak oddziałują na proces światowy. To są amerykańskie siły zbrojne, banki, polityczne instytucje. Weźmy wojnę w Iraku. Amerykanie tam weszli i stamtąd nie wyjdą. Tak się dzieje również z innymi rejonami planety. Trwa już pierwsza ofensywa nowej wojny światowej, która – jak mi się zdaje – weszła już w stadium gorące. To wojna prowadzona przez te wszystkie organizacje, które realizują globalizację, amerykanizację, okcydentalizację.

W latach 90. pojawiły się głosy, że z antysowieckiego dysydenta zmienił się pan w narodowobolszewickiego „wieszatiela”. Nie szczędził pan ostrych słów pierestrojce, transformacji ustrojowej, polityce Zachodu, w pańskich publikacjach można było dostrzec nostalgiczne tony pod adresem rzeczywistości sowieckiej.

Nazywano mnie już i nacjonalistą, i rusofobem. Zdarzało mi się być syjonistą, ale także antysemitą. Przypisywano mi, co tylko się dało. W rzeczywistości nigdy nie byłem narodowym bolszewikiem. Nigdy z nikim się nie wiązałem. Moja pozycja była zawsze bardzo prosta: jestem suwerennym państwem jednego człowieka. I tego wciąż się trzymam. Do nikogo się nie przyłączam, do żadnych partii. Jestem tylko badaczem. Czy pan to rozumie? Czy mógłby pan znaleźć w Rosji jakiegoś człowieka ze świata polityki, który zachowywałby się tak samo jak ja? Wątpię.

Jednak w naszej rozmowie wielokrotnie dało się odczuć u pana nostalgię za ZSRR. Czy na historię Związku Radzieckiego nie rzucają się cieniem miliony ofiar „dyktatury proletariatu”?

Pan powinien wiedzieć, że nigdy nie byłem marksistą. Okres sowiecki był zawsze przedmiotem moich badań krytycznych. I krytycznie patrzę na tę epokę nadal. Jednak tego, co osiągnięto w czasie istnienia ZSRR, nie można porównywać z żadnymi innymi dokonaniami w historii świata. To jest fakt.

A gułagi? A świadectwa na ich temat?

Okres sowiecki przedstawia się jedynie jako koszmar: gułagi, represje, czystki itd. To ideologiczne fałszerstwo bez związku z rzeczywistością. Weźmy choćby „Archipelag Gułag” Sołżenicyna. To fałszowanie historii. Proszę zrozumieć – w procesie życiowym, nawet w niedługim przedziale czasu, mają miejsce miliony, miliardy faktów. I co robią fałszerze? Oni z tego miliarda wyciągają odrębne wydarzenia. Nie kłamią, ale z całego przepływu życia, z tego oceanu wydarzeń, wybierają fakty, które odgrywały zupełnie inną rolę niż ta, jaką się im teraz przypisuje. Tyle czasu upłynęło już od tamtych wydarzeń, a oni wciąż żują i przeżuwają: gułagi, zbrodnie, prześladowania… A to, że kraj przetrwał ogromną wojnę, stanął na nogi i został drugą potęgą planety, że dziesiątki milionów ludzi otrzymało wykształcenie, stało się inżynierami, profesorami, nauczycielami, lekarzami – tego wszystkiego może nie było? Nie jestem apologetą stalinizmu, domagam się jedynie prawdy. W Rosji z podręczników historii celowo i metodycznie wykreśla się wielki przedział naszych dziejów. Nie obejdzie się bez kary. Konsekwencje poniesie cały świat.

Jakie konsekwencje?

To oczywiste. Przekształcenie ludzkości w zbiorowisko idiotów. Będzie się intensyfikować manipulowanie masami ludzkimi za przyzwoleniem gospodarzy nowego świata. To już się staje możliwe, tu i teraz. Koszmar dzisiejszego świata nie tkwi w tym, że nadchodzi epoka postkomunistyczna. Lecz – że wielkimi krokami zbliża się epoka postdemokratyczna. Wszystkie najlepsze zdobycze świata zachodniego, demokracji, humanizmu, oświecenia są zagrożone.

Gdy pana słucham, przychodzi mi do głowy myśl, że pańskie opinie na temat ZSRR są równie śmiałe jak tych historyków, którzy kwestionują istnienie komór gazowych w Auschwitz. Mój niepokój – jako przedstawiciela narodu doświadczonego przez dwa totalitaryzmy XX-wieczne – budzi bagatelizacja ich zbrodni.

Dowodzenie, czym była III Rzesza, nie ma sensu. Tyle że Niemcy zostały na tę drogę popchnięte przez państwa zachodnie: USA, Wielką Brytanię… Czy myśli pan, że w innym razie Hitler zdecydowałby się na taką awanturę? Rzecz jasna – nie.

To teza typowa dla komunistycznej historiografii – kraje kapitalistyczne rzekomo ośmielały Hitlera, licząc, że wojna wykończy ZSRR.

Narastanie faszyzmu to bardzo skomplikowany historyczny proces, przed którego konsekwencjami uratował ludzkość dopiero ZSRR. Takie są fakty, mimo wszystkich negatywnych aspektów stalinizmu. A teraz świat może się przekształcić w dużo gorszy gułag niż ZSRR i III Rzesza. Według moich skromnych szacunków, w okresie od upadku komunizmu Rosja poniosła dużo większe straty niż w czasie samej Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Po wojnie nastąpił w Rosji wysoki wzrost demograficzny. Dziś nie wiem, czy za 50 lat ostanie się choćby jeden Rosjanin.

*Aleksander Zinowiew (ur. 1922) – pisarz, socjolog, logik. W czasach ZSRR był jednym z najbardziej znanych dysydentów. W latach 70. opuścił Rosję Radziecką, by zamieszkać w Monachium. Jego najsłynniejsze utwory prozatorskie i eseje (m.in. „Przepastne wyżyny”, „Świetlana przyszłość”, „Homo sovieticus”) publikowane były przez polskie wydawnictwa podziemne i emigracyjne. Z czasem stał się krytykiem pierestrojki i polityki państw zachodnich. W roku 1999 wrócił do Moskwy, protestując w ten sposób przeciw interwencji wojsk NATO w Jugosławii.

http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/174395,wielkimi-krokami-zbliza-sie-epoka-postdemokratyczna.html

 

Reklamy

29 uwag do wpisu “Jaką będzie Rosja? – wg Aleksandra Zinowiewa 8 lat temu

  1. Tak,z wieloma przemyśleniami siegajacymi nawet tymi siegajacymi 2,5 tysiąca lat do tylu filozofow i myślicieli dawnych po współczesnych można się zgodzić ,ja dodam (bo tez mysle i jestem),ze doszło nam ZBYDLECENIE LUDZI !
    Zarówno młodych jak i starych w wielu przypadkach CALKOWITE.

    Dlatego dzisiaj trudno snuc proroctwa i wizje ,bo coz możemy wiedzieć na co stać wariatow ?!

    Do tego dochodzi nam WARIACTWO NAUKOWCOW u których nastapilo „PRZEGRZANIE MOZGOW” i zapatrzenie w konta bankowe !

    Wiec mamy to co mamy.
    Gdy jeszcze do tego dodamy SZERZENIE SMIERCI przez WSPOLCZESNA MEDYCYNE
    i KRECENIE POGODA/KLIMATEM po straszenie KARA BOSKA to nic tylko klasc się do trumny i dac się spalic przekazując prochy potomnym !

    Moja propozycja :
    ZYC NORMALNIE i NIE DAWAC SIE LOTROM ,BANDYTOM i ZLODZIEJOM !!!

    Rosje,Ukraine,USA,NIEMCY ,IZRAEL zostawmy ich narodom (niech sobie sami rozwiazuja wszelkie problemy) a MY ZAJMIJMY SIE POLSKA w NIEJ ZYJAC .

    To moja prosba DO LUDZI o POKOJ NA ZIEMI,ktora TRZEBA RATOWAC ,TO MATKA i ZYWICIELKA NASZA !

    PLEASE !

    Polubienie

  2. Okres -post demokratyczy będzie okresem – teokratycznym!.. na wzór starożytnego Egiptu…. Bedzie to już ostatni okres odwiecznego pochodu władzy człowieka nad człowiekiem.. a:-) potem nastąpi koniec…

    Polubienie

  3. Z tą nadchodzącą „teokracją” to prawda. Mój „fan” z Florydy, Ph.D. Bruno Chapinski podesłał mi cały zestaw dyskietek pt „American theocracy” Kevina Philipsa. Ale to nie będzie teokracja typu starożytnego Egiptu, gdzie jako święte czczono kilka tysięcy zwierząt. Dokładnie na odwrót, będzie to (jest) teokracja na wzór starożytnego Izraela, w którym Mojżesz kazał spalić przyozdobiony złotem posąg ludzkiej wirylności (‚męskości’) symbolizowanej przez byka Apisa. W Izraelu bowiem czczono przedmioty NIEOŻYWIONE, począwszy od KAMIENNYCH TABLIC z martwym Dekalogiem, poprzez ŚWIĘTY NAMIOT (Tabernacle) w którym trzymano SKRZYNIĘ („ARKĘ”) PRZYMIERZA oraz SIEDMIORAMIENNY ŚWIECZNIK, dostarczający SZTUCZNEGO ŚWIATŁA, upiększającego obżydliwe w swej istocie Dzieje Izraela.

    Profesor computer science z UC Berkeley, Dawid Gelertner (którego chciał zabić „unabomber” Ted Kaczynski, zdolny matematyk, także z UC Berkeley) napisał poczytna książkę „Amerykanizm – czwarta wielka religia Zachodu„. Twierdzi on w niej, że ten religijny „amerykanizm” (czyli banalny, bezgraniczny kult starożytnego Mamona) powstał na bazie Starego Testamentu, po prostu judaizmu. A „„JUDAIZM TO POTWORNA RELIGIA, KTÓRA NIE POWINNA ISTNIEĆ”, jak to odważnie zauważył kierownik prac badawczych na rękopisami znalezionymi w Qumran, John Strugnell już 1990 roku (patrz https://wiernipolsce.wordpress.com/2010/12/15/czy-christus-rex-to-zombie/ ) A zatem i wychwalany bezgranicznie przez totalnie bezmyślnych mieszkańców USA (vide poglądy „adm”) AMERYKANIZM TO JEST POTWORNA IDEOLOGIA, którą za wszelką cenę należy zadusić, jeżeli gatunek homo sapiens – a także i inne gatunki bardziej szlachetnych zwierząt – mają na tej Ziemi dalej jakoś egzystować.

    A tak przy okazji. Laureat Literackiej Nagrody Nobla, Czesław Miłosz publicznie twierdził, że najlepszą formą ustrojową jest właśnie teokracja, przy czy siebie określał jako „nowotestamentowego żyda”. Szkoda że nie uściślał, którego z bohaterów nowego Testamentu traktuje za wzór dla swego postępowania: czy za takiego uważał Jezusa z Nazaretu (jak to twierdził o sobie Feliks Dzierżyński), czy też za taki wzór uważał Szawła alias św. Pawła, który zrobił największą w chrześcijańskim (bo nie w muzułmańskim) świecie literacką karierę pasożytując na męce Jezusa.

    Polubione przez 1 osoba

  4. W ogóle się z tym nie zgadzam. Jakoś przecież żyć trzeba, a zabijając swoich rzekomych wrogów człowiek staje się mordercą. Nie tędy więc droga. Ukraina to przecież ludzie. Gdy nie będą mieli gazu, nie będą mogli gotować jedzenia, grzać nim wody do mycia itd. Dlaczego Putin miałby karać zwykłych ludzi za to, co im zrobiły zachodnie przybłędy udające legalny rząd ukraiński? Przecież to należy dokładnie rozgraniczyć.

    Putin robi bardzo dobrą politykę. Bowiem nie jest takie ważne, co się robi teraz, lecz jakie będzie to miało konsekwencje. Na tym przecież cała sztuka polega, a nie na doraźnym biciu wroga w mordę.
    Poza tym naród bez duchowej podbudowy jest skazany na zagładę. Co to ma być ta duchowa podbudowa, nie jest możliwe podanie każdemu na tacy jako prawdy absolutnej, bo do tego każdy człowiek musi dość sam na drodze własnego duchowego rozwoju.

    I nie ma od tego żadnej ucieczki, ponieważ ludzie zostali stworzeni po to, żeby się duchowo rozwijać – mając oczywiście przez Boga zapewnioną bazę materialną dla ciała materialnego, przemijającego. Ludzie odchodząc od ich właściwego przeznaczenia wpadają w ręce demonów, odciągających ich od rozwoju duchowego, mamiąc ich dobrami materialnymi. Które to dobra są dobrami rzekomymi, a właściwie jedynie człowieka niewolą. Budzą w nim chciwość, zachłanność i ich dążenia materialne nie mogą być nigdy zaspokojone. O tym demony wiedzą i dlatego wciąż na nowo rozpalają w ludziach żądzę posiadania wciąż nowych przedmiotów. Które to przedmioty ludzie sami, podkreślam: sami, muszą sobie najpierw wyprodukować, jako że demony nie produkują kompletnie nic. Czyli demon budzi w człowieku sztuczną potrzebę posiadania np. lodówki, człowiek sam ją produkuje a demon mu ją sprzedaje. Taka jest kolejność rzeczy.

    Wynaturzyły też one, demony, te dążenia degradując człowieka do roli przedmiotu, mającego swoją cenę w pieniądzach. Ponoć dziecko „kosztuje”, życie „kosztuje”, kształcenie „kosztuje” itd. To jest bzdura. Gdy dziecko się rodzi i ma swoje potrzeby, to pieniądze na to dziecko wydawane trafiają przecież do innych ludzi, którzy tych pieniędzy potrzebują na zaspokojenie swoich potrzeb. I tak, producent pieluch ma z czego żyć, przedszkolanka ma z czego żyć, czy wytwórca śpioszków albo smoczków. Po prostu następuje wymiana pieniędzy między ludźmi i to tyle.

    Rodzice w zamian otrzymują możliwość sprawdzenia się w swojej roli; mogą ćwiczyć się w cierpliwości i poświęceniu i rozwijać sferę uczuciową, której nie posiadając potomstwa rozwinąć nigdy by nie mogli. I tak ma się rzecz ze wszystkim.

    Za PRLu, gdy wiadomo było, ile pieniędzy jest w obiegu i jak mają one krążyć, wypłaty ludzie dostawali w różnych branżach o różnym czasie. I tak na przykład umysłowi pracownicy dostawali pensje pierwszego każdego miesiąca, dajmy na to sprzedawcy dostawali dziesiątego a górnicy piętnastego. Pieniądze otrzymane pierwszego – do dziesiątego wracały częściowo do państwowej kasy i mogły być przeznaczone na wypłaty dla tych dziesiątego, a tych co dziesiątego dla tych piętnastego. Ta rotacja pieniądza była prawidłowa i nie było zastoju gotówki, w związku z czym kraj mógł się rozwijać i państwo mogło dokonywać nawet wielkich inwestycji.

    Gdy konieczne i potrzebne okazało się zbudowanie „polskiej miedzi”, to bank narodowy puścił w obieg część pustego pieniądza, który po zrealizowaniu „polskiej miedzi” przestał być pusty, a część pieniędzy z tego nadmiaru po prostu wycofano z obiegu.

    Nam się wmawia, że pieniądz to jakaś siła nadprzyrodzona i niezależna od człowieka. Jest zupełnie przeciwnie! To człowiek i tylko człowiek kreuje pieniądz, mający w założeniu regulować relacje międzyludzkie zastępując wymianę towarową jako mało poręczną i niepraktyczną. Dopiero demony zrobiły z pieniądza oręż do walki z ludźmi uzależniając ich przedtem od mamony i tak organizując im życie, by ludzie sami siebie traktowali jak przedmiot, jak towar.

    Ludzie mogą i powinni zmienić swoje nastawienie do pieniądza, a postawić na pracę własnych rąk i przestać marzyć o tym, jak to mając pieniądze i to jak największe będą mogli wysługiwać się innymi i pasożytować na ich pocie i pracy. Takie właśnie demoniczne marzenie o milionach posiadanych w celu kupowania sobie ludzi, by ci pracowali na nas, umożliwiło demonom ich diabelską grę. Obudzenie w ludziach chciwości, pazerności i skąpstwa dopełniło dzieła zniszczenia relacji międzyludzkich.

    W efekcie nic się nie opłaca, z nikim się nie opłaca przyjaźnić, nic dla nikogo robić z czystej sympatii i bez wynagrodzenia.

    Winę za to ponoszą sami ludzie, którzy poszli z demonami na takie układy stawiając iluzoryczne dobro własne nad prawdziwym dobrem wspólnym. Dobro jednostki może wynikać wyłącznie z dobra ogółu, nigdy na odwrót. Dlatego bogacenie się dla samego bogacenia się jest zupełnie bez sensu, bo pozbawia człowieka jego ludzkich cech. I potem wszystkim jest źle – jak obecnie Polakom. Nawet ci, co mają więcej pieniędzy też szczęśliwi nie są, bo mają świadomość, iż mogą je utracić przez tych, co pieniędzy mają na życie i przeżycie za mało.

    Dlatego nie ma i nie będzie lepszego systemu politycznego niż taki, oparty na dobru wspólnym. I jakkolwiek by się to nazwało, to jednak podstawa musi być zawsze taka sama, jeżeli ludzie chcą żyć i to dobrze żyć.

    A Bóg? otóż Bóg, niezależnie od tego, co o Nim myśli Pan Głogoczowski, istnieje sobie niezmiennie. I Jemu nie zależy na tym, by Go Pan Głogoczowski odkrył, bo nie ma to dla Niego, Boga, znaczenia. Natomiast dla Pana Głogoczowskiego ma to znaczenie zasadnicze, bowiem bez tego Pan Głogoczowski będzie zawsze zakłócony, niepewny jutra, skazany na przypadkowe szczątki wiedzy, a przecież czasu ucieka… Niezależnie od tego, co wygadują ludzie, Bóg stworzył ich z czystej formy własnej miłości by mogli oni uczestniczyć w Grze Kosmicznej przybierając formę materialną, ciała ludzkiego. Przemijającego ciała, jako że czas ziemski podlega pewnym prawom i na nie żaden człowiek wpływu nie miał, nie ma i mieć nie będzie. Nie ma więc żadnego sensu boczyć się na Boga, lecz lepiej jest sprawdzić, ile z Niego mamy w sobie i się z tego cieszyć. Jest to jedyna prawdziwa forma radości, bowiem jest to czysta radość. I z tej czystej radości wynika posiadanie czystej wiedzy, czyli całej wiedzy dotyczącej nie tylko życia ziemskiego, ale też i całego Kosmosu.
    Naprawdę ma kolosalne znaczenie, co człowiek myśli, bowiem jego myśli determinują jego zachowanie, jego zachowanie determinuje jego charakter a jego charakter determinuje jego los, czyli parametry jego miejsca zajmowanego w Grze Kosmicznej. Lepiej jest się z tym zaprzyjaźnić i zaprzestać bezsensownej walki z sobą samym. W niej bowiem można tylko przegrać, Siebie, czyli stracić swój ziemski czas na nic.

    Polubienie

  5. Mam nadzieję,że p. Putin nie rozgrywa meczu pt. NWO – Większość być może nie zdaje sobie sprawy jednak ostatnia zasłyszana sytuacja otrzeźwiła moje myślenie nieco i uświadomiła,ze „mityczne” NWO nie jest abstrakcją.Znajomy z Niemiec był świadkiem sytuacji gdzie właściciel firmy budowlanej chciał swoim pracownikom postawić budynek koło firmy aby nie musieli dojeżdżać do pracy w tym celu udał sie do banku po kredyt i ….. nie dostał,bo miał jakieś problemy z US.Już pomijając fakt co ma piernik do wiatraka – jak bardzo jesteśmy monitorowani,kontrolowani „zaczipowani” peselem. Pozazdrościć szczęśliwym idiotą Dużo zdrówka 😀

    Polubienie

  6. Prorosyjska Moskawa

    Dzieki telekomunikacji nie tylko historyczne zdarzenia ale i takowez hece
    mozna bylo ogladac na szklanym ekranie. Mowa o Ukrainie i kilku pierwszych
    scenach. Majdanski spektakl byl nie tylko ciekawy ale i pouczajacy, od tego
    momentu obywatelska spolecznosc pojela, ze urzedowe budynki zajmuje sie
    po przepychance z policja a nawet miec za to zaplacone. Nauka nie poszla w
    las. Na Krymie a potem na Wschodniej Ukrainie lokalne wladze staly sie sklonne
    do opuszczania budynkow gdy ulica tego chciala. Pazerna Moskwa skorzystala z
    okazji i przejela Krym od Ukrainy. Wierchuszka moskiewska nad wyraz skwapliwie
    uczestniczyla w tym procederze. Putin otrzymal pochwale jako budowniczy
    imperium rosyjskiego. Donieck stal sie powtorzeniem Krymu lecz tym razem Moskwa
    nabrala czegos w usta (wody/gazu?). Mlodsi bracia w Kijowie odcieli doplyw
    wody do Krymu i tym samym sprawili, ze plody rolne beda tam widoczne wtedy
    gdy ukaza sie w facie morganie. Oczywiscie zamkniecie kurka z gazem w Rosji
    odkreciloby kurek z woda lecz Moskwa do tego sie jak dotad nie kwapi. Wydaje sie,
    ze wyjasnienia nalezy szukac w tubylczej kulturze, od teraz Ukraina bedzie znana
    nie tylko z kozackich prisiudow ale i wysiudow. A wiec w bierzacym rozdziale
    Krymianie sami sie wysiudaja, bo jak tu zyc bez wielbladow. A w Doniecku
    dla odmiany ciala ida w dol a dusze w zaleznosci od wyznania. Na Krymie zas
    po sprzedaniu suchych nieruchomosci i po kilku zakleciach woda znowu zacznie
    plynac. Z Donieckiem sprawa jest otwarta, z hajdamakami nigdy nic nie jest pewne.

    Polubienie

  7. Nana napisała:
    Niezależnie od tego, co wygadują ludzie, Bóg stworzył ich z czystej formy własnej miłości…

    ..No właśnie, pojęcie „miłość własna” to w języku psychologii jest równoważnikiem słowa „egoizm”. A ponieważ „bóg stworzył ludzi na obraz i podobieństwo swoje„, więc z tego powodu ludzie uważający się, egoistycznie, za „dzieci boga”, a więc nie tylko żydzi ale i ortodoksyjni chrześcijanie, (ja nie bo uważam się za dziecko mych rodziców), zachowują się w tym świecie super egoistycznie. Rosyjska – a następnie amerykańska – pisarka żydowskiego pochodzenia Ayn Rand napisała nawet na ten „pobożny” temat książkę, przetłumaczoną na język polski pod tytułem „Cnota egoizmu”.

    A ponieważ i chciwość i zazdrość i pycha i wszystkie inne Grzechy Główne są postaciami ludzkiego Egoizmu, więc to Bóg (Abrahama, Jakuba, Mojżesza, św. Pawla i JPII) jest odpowiedzialny za to całe „rozwojowe” skretynienie ludzkości. I to nie jest nic nowego. Toć to przecież już prorok Malachiasz potępiał prostych żydów, ze szeptają między sobą, „Każdy człowiek źle czyniący jest miły oczom Pana, a w takich ludziach ma On upodobanie.” I jakby na potwierdzenie tej ludowej obserwacji Malachiasz na wstępie swej „Ewangelii” zauważa:”Umiłowałem was – mówi Pan – wy zaś pytacie: W czym się przejawia, że nas umiłowałeś? Czyż Ezaw nie był bratem Jakuba? – wyrocznia Pana – a Ja [jednak] umiłowałem Jakuba. Ezawa zaś miałem w nienawiści i oddałem góry jego na spustoszenie, a dobytek jego szakalom pustyni.” Skądinąd jest to doskonały przykład „bożej miłości” jaka nawiedziła 20 lat temu Jugosławię, 3 lata temu Libię oraz Syrię, a obecnie Ukrainę.

    Czyli, jak to ironizował George Orwell w „Zwierzęcym folwarku”, (W oczach Boga) Wszystkie zwierzęta są równe, ale (gatunki) wybrane są równiejsze. I ten specyficzny rodzaj „bożej wybiórczej miłości” zwanej agape (caritas) to cały CYMES żydochrześcijaństwa. Amen

    Polubienie

  8. Świetny wywiad z logikiem Zinowiewem. Aż prosi się o rozwinięcie kilku wątków.

    Tymczasem chciałbym zacytować alogiczną „nanę”:

    „Niezależnie od tego, co wygadują ludzie, Bóg stworzył ich z czystej formy własnej miłości by mogli oni uczestniczyć w Grze Kosmicznej przybierając formę materialną, ciała ludzkiego.”

    Cóż, powyższy cytat jest tu doskonałym przykładem na to, dlaczego moją ulubioną tautologią jest :
    KOBIETA GŁUPIĄ JEST…

    Swoją drogą też chciałbym być jak ten „Bóg”, to jest umieć budować z niczego, i jeszcze brać za to „życiodajne” pieniążki od naiwnej klienteli…

    A jako, że ów „boskiego” daru nie posiadam, więc i mój siostrzeniec nie ma co liczyć na nowe zabawki zakupione przez „złego wujka Dyla”.
    Nie mniej jak ostatnio zauważyłem, dzieciak całkiem nieźle sobie radzi bez nich, całymi dniami przesiaduje na podwórku i podgląda swoje ślimaki czy mrówki, a jak trzeba to dla odmiany nawet potrafi porozrywać wczesno dziecięce książki i następnie buduje z nich, wcale niemałe, wieże.

    Nano, dla rozwoju dziecka nie potrzeba wcale dużych pieniędzy – wystarczy pozbawić go głupawych zabawek, a dzieciak sam zacznie eksplorować najbliższe otoczenie.

    Z kolei ze swego dzieciństwa dobrze pamiętam, jak mój „stworzyciel” w pewexie kupywał mnie resoraki czy klocki lego, a które szybko najzwyklej w świecie zaczynały mnie po prostu nudzić, gdyż tak jak mój niespełna 3,5 letni siostrzeniec obecnie, wolałem przyrodę żywą jak i wspólne zabawy z (nie-autystycznymi bo nie pozamykanymi w swoich pokojach przed komputerem) rówieśnikami.

    Polubienie

  9. Wojska kijowskiej junty użyły w nocy z 11/12 czerwca 2014 r. w okolicach Sławiańska wobec ludności cywilnej fosforowych bomb. Co istotne ukraińska armia nie ma na wyposażeniu takiej broni. Taką broń posiada USA. Była stosowana w czasie wojny w Iraku., co oznaczałoby, iż ukraińska junta doposażona została starymi zapasami tej broni przez USA. Na 4:20 Fiedor Bierezin mówi o polsko-litewskiej brygadzie działającej na wschodniej Ukrainie puentując to tym , iż Polacy są usłużnymi pachołkami Amerykanów, którzy przecież tam swoich wojsk nie wysyłają.

    http://3rm.info/47728-hronika-prestupleniy-protiv-chelovechestva-videoeksklyuziv-komsomolskoy-pravdy-obstrela-semenovki-fosfornymi-minami-s-kommentariyami-ochevidca-video.html

    Niestety Fiedor Bierezin mówiąc o Polakach, a ściślej o polskich żołnierzach, uczestniczących w tzw.”pokojowych misjach” ma rację. Podstępnie, pod pięknymi hasłami o restrukturyzacji, okradzeni przez syjonistów z majątku narodowego dajemy się dalej oszukiwać naszym „sojusznikom” -oprawcom , którzy tym razem pod innymi hasłami „walki z terroryzmem”, „niesienia demokracji”, „walki o prawa człowieka” narażając nasze zdrowie i życie wysługują się naszymi dziećmi w swoich , bo przecież nie naszych wojnach prowadzonych tak naprawdę przeciwko ludzkości. Postępujemy tak pomimo tego, iż oni oficjalnie mówią co o nas sadzą. Zgadzam się w tym względzie z nimi, iż jesteśmy dla nich bezrozumnym mięsem armatnim. W tym problem , iż nie wielu naszych żołnierzy to wie, chce wiedzieć i to sobie uświadamia, chociaż każdy z nich powinien umieć przecież zidentyfikować wroga, odróżnić wrogów od przyjaciół. oraz zło od dobra.

    Polubienie

  10. Bez wody , bez prądu i światła, bez normalnego jedzenia, bez humanitarnej pomocy z „demokratycznego” świata –tak żyją niezłomni mieszkańcy wioski Semienowka leżącej koło Sławieńska.

    http://ertv.fr/?p=4524

    Powstańcy tej ważnej , pod względem strategicznym, miejscowości twardo stoją na swoich okopanych pozycjach czekając na atak wroga, który artylerią ostrzeliwuje tę miejscowość z daleka, niemniej bojąc się, bezpośredniego ataku nie przeprowadza. Tak żyją i wyglądają współcześni bohaterowie –obrońcy Semienowki. Im nie straszno. Oni czekają na wroga.

    Polubienie

  11. Trzeba zacząć od listu rozwodowego opisanego przez polskiego badacza antyku Tadeusza Zielińskiego w HELLENIZM A JUDAIZM.
    Co to jest CYWILIZACJA ZACHODU?!
    Biorąc pod uwagę klasykę podziału cywilizacyjnego dokonanego przez innego polskiego badacza Feliksa Konecznego to MIESZANKA CYWILIZACYJNA pod znaczącym wpływem CYWILIZACJI PODWÓJNEJ MORALNOŚCI,bo tak nazwał powyższy badacz CYWILIZACJĘ ŻYDOWSKĄ.
    Odkrywanie praw stworzenia i natury to cały proces w ramach ewolucji ludzkiego myślenia.Stąd też i zbliżanie do siebie wiary i rozumu aby móc opisać zagrożenia wynikające z możliwości manipulowania,również wiarą światopoglądową :

    Polubienie

  12. Weź poprawke na to,ze ci NAJEMNICY w zeszpeconych polskich mundurach na wzor i zachodnia mode TO NIE SA POLACY tylko MIESZANCY !
    W ich zylach plynie tylko czastka polskiej krwi zmieszanej z obca na przestrzeni dziejow ludu słowiańskiego.
    NAS POLAKOW Z WOJSKA POLSKIEGO cwierc wieku temu ZWOLNIONO na rozne sposoby,malo tego POLSKE ROZBROJONO i ZLIKWIDOWANO POLSKIE SZKOLNICTWO WOJSKOWE !!!

    ZLIKWIDOWANO POWSZECHNY OBOWIAZEK SLUZBY WOJSKOWEJ a tym samym
    OBRONNOSC POLSKI i POLAKOW !!!

    TO SA NIEZAPRZECZALNE FAKTY !

    Zreszta dzisiaj we wszystkich sluzbach mundurowych NIE MA CZYSTEJ KRWI POLAKOW !!!

    Czy to w końcu ludzie ZROZUMIECIE ???

    Już pod każdym względem zwalanie na nas win,ze to „polskie” jest widoczne golym okiem dla rozumnych ludzi nawet w produkowanej zywnosci na obcych strukturach i truciznach.

    Czy dokumenty wydawane jako polskie nie swiadcza wcale,ze ich posiadacze sa Polakami.

    I tu jest problem „jak odfiltrować czysta polska krew od obcej” ,także na forach dyskusyjnych poratali internetowych.

    W nas Polakow wtopili się obcy,zyjemy wśród wrogow nawet nie wiedzac o tym.

    Polubienie

  13. Teokracja egipska czy izraelska… chodzi o mechanizm.. Starożytni Izraelici przekształcili swój system władzy w system zbrodniczy.. np: składali swoje dzieci na ofiarę dla Molocha/Baala- Jehovah/.. Był to ród oporny i twardego karku dlatego doświadczali wielu plag.. To naród przewrotny…
    Teokracja to określenie z greckiego – teos-bóg , kracja od kratos – siła, gwałt , przemoc… Czyli mamy doczynienia z władzą nacechowaną siłą, gwałtem i przemocą… z tym że na samej górze zasiada ‚bóg’.. System piramidalny z jednym władcą jako Królem i Kapłanem w jednej osobie…
    I tego należy się spodziewać..

    Polubienie

  14. Dodam, że K. Mikke też czeka na światowego monarchę..
    Na pytanie – jak ma się wyłonić ten monarcha..?
    Korwin odpowiada: ..nie wiadomo jak ale się wyłoni…
    O kim Korwin mówi..?

    Polubienie

  15. dyl, sam jesteś głupi, bo przecież nie mam powodu obrażać reszty mężczyzn. Mały twój móżdżek może niewiele pojąć i stąd twoje nadęcie. Nic przeciwnego udowodnić nie możesz, a zachowujesz się tak, jakbyś mógł. No to jesteś jeszcze w dodatku kłamcą. Na twoim przykładzie widać, że im większy głupek tym bardziej się puszy. Nie masz praktycznie na ten temat swojego zdania. Nie do ciebie był mój wpis skierowany i przeczytałeś go dobrowolnie. Ja cię nie prosiłam o opinię na mój temat i nie masz do tego żadnego prawa. Zachowałeś się jak prostak, jak cham. Najwyraźniej masz biedaku kompleksy i sobie usiłujesz kompensować gdzie możesz. Jednak tym sposobem z nich się nie wyleczysz.

    Szanowny Panie Głogoczowski, nie jest możliwe ludzkimi kategoriami określać Boga. To, że jest człowiek na Jego kształt i podobieństwo nie oznacza, że akurat to, co Pan raczy pod tym rozumieć jest tym, co rozumieć należy. Jest Pan uwarunkowany swoimi dotychczasowymi doświadczeniami życiowymi i nie może Pan poza nie wyjść. Stąd nieustanne i wciąż te same twierdzenia Pana na ten temat. I powoływanie się na tych samych ludzi, którzy coś tam kiedyś ponoć udowodnili czy wymyślili. Jeżeli oni mają rację, to przecież problemu nie ma. Zaczyna się on w momencie, gdy oni racji by nie mieli i temu się Pan usiłuje przeciwstawić. Gdzie w tym sens? Jeżeli obawia się Pan, że oni racji mogli by nie mieć, to znaczy, że ich traktowanie tego tematu oparte jest na błędnych podstawach, z których raczy Pan tak obficie czerpać. To, co mówią ludzie z Bogiem nie ma nic wspólnego.
    Kiedyś popularne było zadawanie ponoć podchwytliwego pytania: czy Bóg Wszechmogący jest w stanie stworzyć kamień, którego nie podniesie? Dla ludzkiego mózgu jest to niby chytre podejście Boga. Ale patrząc w drugą stronę, to przecież jest poza ludzkim pojmowaniem. Bóg może być tym jednocześnie, co podnosi i podnieść nie jest w stanie. Ale jak to może zrozumieć człowiek swoim skamieniałym mózgiem? Nie może tego zrozumieć i dlatego wydaje mu się, że na czymś Boga przyłapał.

    Niby jest Pan taki mądry, a jednak świat Pana irytuje mocno. Dlaczego? przecież powinien Pan rozumieć absolutnie wszystko. A jednak tak nie jest, prawda? Więc może nie jest dobrze pchać ludzi w ślepy zaułek własnych przekonań, lecz uczciwiej byłoby pokazać im, że być może to nie wszystko i poza tym jest coś jeszcze? Bycie autorytetem zobowiązuje. Nieprawdaż?

    Polubienie

  16. Nie no, z wielkim bólem skamieniałego serca, muszę jednak oddać to co boskie – „nanie”.
    Bo gdyby każdy myśał podobnie jak zakompleksiony głupol dyl – to „prostytucyjny system”, w którym obecnie wegetujemy, a skonstruowany wyłącznie w oparciu o życiodajny pieniądz, musiał by (ku zmartwieniu szczególnie kobiet) niechybnie nam wszystkim się tu zawalić.

    cyt. „Naprawdę ma kolosalne znaczenie, co człowiek myśli, bowiem jego myśli determinują jego zachowanie, jego zachowanie determinuje jego charakter a jego charakter determinuje jego los…”

    Tak się składa, że zanim chamskie bydlątko – dyl, zaczęło w ogóle myśleć, to wcześniej musiało dużo zaobserwować, a nawet osobiście co nieco doświadczyć.
    I z perspektywy mych ponad 34 lat już wie, że ów „zfeminizowany system” podtrzymywany jest głównie za sprawą „wyższych” potrzeb-zachcianek płci pięknej, które choć wewnętrznie (duchowo) stanowią zagadkową jedność przeciwieństw – to jakoś JEDNEGO PRZECIWIEŃSTWA ZAAKCEPTOWAĆ NIE POTRAFIĄ – PRZECIWIEŃSTWA SZELESZCZĄCYCH BANKNOTÓW …czyli pobrzękujących monet

    Polubienie

  17. TDP(technika-dupa-pieniądz) vs PDW (przemoc-dupa-władza). Nie ma to jak tradycyjne dawanie po ryju, prawda panie marku? 😛 Homo liberalus (zwłaszcza ten tęczowy w skóre odziany) połączył jedno z drugim i wykreował dialektycznie PDP.

    „Gdy pana słucham, przychodzi mi do głowy myśl, że pańskie opinie na temat ZSRR są równie śmiałe jak tych historyków, którzy kwestionują istnienie komór gazowych w Auschwitz. Mój niepokój – jako przedstawiciela narodu doświadczonego przez dwa totalitaryzmy XX-wieczne – budzi bagatelizacja ich zbrodni.

    Dowodzenie, czym była III Rzesza, nie ma sensu. Tyle że Niemcy zostały na tę drogę popchnięte przez państwa zachodnie: USA, Wielką Brytanię… Czy myśli pan, że w innym razie Hitler zdecydowałby się na taką awanturę? Rzecz jasna – nie.”

    Typowa wymijająca odpowiedź, gdy nie ma się argumentów na obronę zbrodniczego systemu – zasłania się innym, konkurencyjnym zbrodniczym systemem.

    @markglogg Jak obserwuje wasz pokrętny i zmanipulowany tok „myślenia”, to odnosze wrażenie, że was ktoś chyba z jednej fabrycznej taśmy wypuścił. Pozostaje wam teraz jedynie :
    „Ta dwoistość sprawia z kolei, że pogardzają samymi sobą”

    Polubienie

  18. markglogg dość ciekawa logika odnośnie boga – może szczególnie umiłował sobie tych „uszkodzonych mentalnie” ( upatrujących „szczęścia w mamonie i władzy ) bowiem wiedział,że tak naprawdę szczęśliwi oni nigdy nie będą nawet jak i zdobędą w/w? I im współczuł z tego tytułu.Osobiście nie chciałabym tak – żyć po to aby ciągle kombinować jak tu zdobyć władze i ogrom kasy. A „zapominać” cieszyć się tym,że zdrowie dopisuje że ma się koło siebie osoby życzliwe.Myślę,że to wszystko zaczyna sie rozumieć gdy śmierć zaglądnie w oczy.
    Ja osobiście współczuje tym,którzy żyją „we własnym świecie „gdzie liczy się $ – moim zdaniem piekło.Najgorsze jednak,że ten „swój świat” przenoszą na realne życie i umilają życie innym.

    Polubienie

  19. Nana napisała:

    Szanowny Panie Głogoczowski, nie jest możliwe ludzkimi kategoriami określać Boga.

    A przecież nieco wcześniej o tym wyimaginowanym przez nią „Bogu” (wyimaginowanym na podstawie zapewnień TOTALNIE ZNIEWIEŚCIAŁEGO kleru) ‚nana’ twierdziła, że to On, w swej bezmiernej miłości własnej, stworzył nas (mnie oraz nanę) na obraz i podobieństwo swoje, najwyraźniej zatem będąc jednocześnie mężczyzną i kobietą, czyli bytem przypominającym hermafrodytę.

    Od poglądów tych bezmyślnych klechów, którzy nauczyli nanę wysławiać poglądy robiące z boga dwójseksowną postać przypominajacą posła(nkę) Annę Grodzką, ja wolę poglądy tego starożytnego, tylko męskiego Sokratesa, który nauczał rzeczy bardzo prostej, której i ja, z belfrowskiego przyzwyczajenia, chciałbym nauczyć także i nanę. Mianowicie POZNAJ SAMEGO (względnie SAMĄ) SIEBIE, A POZNASZ WSZECHŚWIAT ORAZ (OBOJGA PŁCI) BOGÓW.

    Aleśmy daleko dojechali startując od problemu poznania przyszłości Rosji.

    LuK odkrył, że przyszłość zuniformizowanego – na wzór amerykański zapewne – świata, organizuje nam „bóg” w formie PDP (Pieniądz-Dupa-Pieniądz), a ‚nana’ zauważyła, że winienem raczej „nie pchać ludzi w ślepy zaułek własnych przekonań, lecz uczciwiej byłoby pokazać im, że być może to nie wszystko i poza tym jest coś jeszcze? Bycie autorytetem zobowiązuje. Nieprawdaż?

    No właśnie, antykomunistyczny autorytet LuK wskazał, że w istocie jest coś jeszcze, czyli PDP.

    Polubienie

  20. Cytuję za „LuK” – iem, zapewne wyhodowanym na „naszym” KuL – u.

    „Typowa wymijająca odpowiedź, gdy nie ma się argumentów na obronę zbrodniczego systemu – zasłania się innym, konkurencyjnym zbrodniczym systemem.”

    Widać tu czarne na białym, że dla ahistorycznie (lub pseudo-hsitorycznie) myślącego „LuK” – a, jest tu bez znaczenia fakt, że z tych socjalistycznych rozwiązań stalinowskiego „zbrodniczego systemu”, począwszy od lat 30-tych XX wieku (tj. w dobie kryzysu), jako pierwsze stalinowskie ZSRR zaczęły imitować kraje skandynawskie, a po wojnie już niemal cała zachodnia Europa.
    Dalej,
    „LuK” nie zauważa, że przez ostatnie ponad 30 lat, „solidarna” Europa Zach. wespół z USA plus Watykanem, mocno pracowała nad tym, aby „wyzwolić” nas zniewolonych mieszkańców środkowo-wschodniej części Europy z bolesnych kajdan ów „zbrodniczego systemu”.
    I zakładam, że ślepy rewolwerowiec „LuK” również nie będzie chciał lub umiał dostrzec, że tenże „Zachód do rozbojów wybrany” a umiłowany „nana-owską” bożą miłością, w miejsce post-socjalistycznych krajów (w tym i Rosji w szczególności), obecnie na nowo wskrzesza do życia wszelkie odmiany konkurencyjnego faszystowskiego zbrodniczego systemu.

    Dla Zinowiewa,
    cyt: „Putin to kontynuator jelcynizmu”.
    Dlatego
    „nie należy przywiązywać zbyt dużej wagi do tego, co deklaruje. To wszystko robione jest na pokaz i nie dotyka głębi problemu. Nic poważnego za tymi ruchami się nie kryje.”

    A dla mnie Putin to w lini prostej kontynuator idei L. Trockiego, który podobnie jak jego poprzednik, z Rosji usiłuje stworzyć jedynie bazę surowcową dla uprzemysłowionej Europy Zachodniej.

    cyt. fragment wywiadu: „Proszę nie przesadzać z tymi zjawiskami. To tylko świat wirtualny. W porównaniu z krachem, jaki nastąpił w Rosji, to drobiazgi. Kraj, który zaczął się utrzymywać z gazu i nafty, już przez sam ten fakt skazany jest na żałosną przyszłość. Traci suwerenność. ZSRR był potęgą przemysłową. Przemysł, który się zachował z tamtych czasów, został zupełnie zniszczony. Już go praktycznie nie ma.”

    Czyli jak słusznie zauważa wyżej Zinowiew, to ze względu choćby na rozwój przemysłu (industrializacji kraju), datowanego w ZSRR na dobre dopiero po dojściu do władzy Stalina i Dzierżyńskiego – obecnie „stalinowski” epizod wszelkimi sposobami usuwany jest z podręczników od historii przez tzw. prywaciarzy z Cerkiewnej Rosiyi.
    A Europie i USA właśnie w to graj…

    Polubienie

  21. Profesor i student „ida na całego” i to na kogo !?

    Panowie (stary i młody),nauka to nie wszystko,zycie pokazuje człowiekowi cos więcej niż teorie.
    Liczy się PRAKTYKA i DZIALANIE !
    Dobry kowal wie jak podkuć konia,bo jeszcze wykonanie podkowy o niczym nie swiadczy.

    Nie będę jednak wchodzil „miedzy wodke a zakaske” i tworzyl barykad oraz walki bez celu.

    Wiec tylko zapytam ,co wam daje to przekomarzanie się GDY POLSKA GINIE a ludzie na stanowiskach miedzy sobą mowia :”przeciez Polski juz nie ma ” ???

    Jestesmy w temacie „Rosja” i widzimy, ze co raz bardziej jest osaczana,prowokowana ,sondowana zas duet Putin – Miedwiediew maja plan i wiedza co robic .

    Wy (młodzi i starzy ) pełni wiedzy „materialistycznej” (duchowa i demony sa wam obce i nieznane zas niektórzy ja zglebiaja i dobrze,nie bijcie ich), jak widzicie zamianę tego duetu rosyjskiego na inny taki „mniej zydowski” ?

    W Polsce Tusk i Kaczynski tez sa pod obserwacja/podsłuchem (sensacja,ktora nam „Wprost” wciska a inni „psy gończe” zaraz podejmują szczekanie),pewnie to sa już ich ostatnie partyjne udawania,beda musieli zejść ze sceny do garderoby i przebrać się do innego zycia niż w „teatrze lalek”.
    Global wszedł „w działania letnie” ,będziemy mieli rozne zawirowania klimatyczne ,będą tez pielgrzymki na Jasna Gore,no i trochę obcego wojska ale czy zaczna „walic w tarcze” to na razie cisza po za zastraszaniem.
    I tu filozofia NA START , a nie wzjemnie sobie wypominać to czy tam to.
    Koniec klotni !
    To rozkaz kaprale i szeregowcy !!!

    Polubienie

  22. Panie Gutek,
    bez nauki, teoretycznej wiedzy, znajomości podstaw matematyki i materiałoznawstwa (także historii) to strach zbić budę dla psa – a cóż dopiero zdrowo rozsądkowo (z ang. common sense), bez bożej nadprzyrodzonej interwencji, debatować o Polsce, Rosji czy świecie.

    Polubienie

  23. „Cytuję za „LuK” – iem, zapewne wyhodowanym na „naszym” KuL – u.”

    To się zdecydujcie z markloggiem, czy jestem prawdziwym KuL-owcem, czy może prawdziwym Anglosasem. O KuLu słyszałem, ale nie studiowałem. Jako prawdziwy Angol powinienem wzorem markgloga studiować na Berkley, czy innych zachodnich uczelniach 😛

    „jako pierwsze stalinowskie ZSRR zaczęły imitować kraje skandynawskie, a po wojnie już niemal cała zachodnia Europa.”

    W Skandynawii zniewolenie jest jeszcze większe niż w Ameryce. Jesli masz dziecko i szykujesz się do wyjazdu za chlebem na norweskie fiordy, to poucz dzieciaka, że w szkole ma się obowiązkowo uśmiechać, bo inaczej tamtejsze troskliwe liberalno-komunistyczne służby socjalne to dziecko zgodnie z prawem Tobie skonfiskują (za brak radości do życia), jak to było ostatnio w przypadku naszego rodaka i jego córki. Wątek jednak wydaje się ciekawy, poproszę więc o rozwinięcie.

    „LuK” nie zauważa, że przez ostatnie ponad 30 lat, „solidarna” Europa Zach. wespół z USA plus Watykanem, mocno pracowała nad tym, aby „wyzwolić” nas zniewolonych mieszkańców środkowo-wschodniej części Europy z bolesnych kajdan ów „zbrodniczego systemu”.

    Pisałem o tym fakcie już chyba ze sto razy. Uznaje go, bo jest prawdziwy. Dyl uznaje go, bo zgodnie z wytyczną markglogga uznaje się tylko te fakty, które podbudowują jego doktrynę, a jeśli przy okazji jest to prawda, to tym lepiej.

    „I zakładam, że ślepy rewolwerowiec „LuK” również nie będzie chciał lub umiał dostrzec, że tenże „Zachód do rozbojów wybrany” a umiłowany „nana-owską” bożą miłością, w miejsce post-socjalistycznych krajów (w tym i Rosji w szczególności), obecnie na nowo wskrzesza do życia wszelkie odmiany konkurencyjnego faszystowskiego zbrodniczego systemu.”

    Dostrzega to tak bardzo, jak to, że fundament obecnego zniewolenia został wzniesiony głownie przez marksistów jak Mazowiecki, Geremek, Modzelewski i reszta, która uznała, że Moskwa przestała być już modna i stała się „passe”.

    Polubienie

  24. Pingback: Strona autorska Marka Głogoczowskiego

  25. Pingback: Jaką będzie Rosja? – wg Aleksandra Zinowiewa 8 lat temu – examplewordpresscom12722

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s