Marsz Niepodległości 2014r


Marsz garniturów i mundurów.

Marsz PiS w Krakowie.

Marsz Narodu nie z władzą, lecz bez władzy i przeciw władzy.

„Robert Winnicki: Komendant Główny Policji to bandyta w mundurze.”
„Panie Komendancie Główny Policji hańbi Pan mundur oficera. Wiem, że jest Pan politycznym pachołkiem i działa Pan na polityczne zamówienie, ale to co pan dzisiaj robi ze swoimi podwładnymi zamieniając ich w ZOMO, to poprostu jest jeden wielki skandal – mówił Robert Winnicki.”
Nie byłem na marszu, nie wiem jaki był jego przebieg i co się w trakcie marszu zdarzyło, ale słuchając liderów marszu i słuchając etatowych dziennikarzy komentujących sam marsz odniosłem wrażenie, że antagonizmy narastają, że władza wroga jest narodowi a narów, wrogi władzy.
Ale młodzi są w marszu a do młodych należy przyszłość. Czy władza wszak już nie młodzieńcy o tym zapominają?
Źle to wróży na przyszłość.
Prawdopodobnie ten wrzód będzie pęczniał i jeśli zdarzy się jakiś większy Kryzys gospodarczy, a taki z naszym, zasłużeniem jest więcej niż prawdopodobny, to obecna władza się nie utrzyma i nie utrzymają się ci których będą próbowali podstawić na swoje miejsce.
Tłum bezbronny można łatwo spacyfikować i rozpędzić, ale jeśli ten tłum sięgnie po cokolwiek, to kordony policji rozsypią się jak stado wróbli. Dodatkowo już się przebąkuje, że policję trzeba przekonać do swoich racji. I to też jest zagrożenie, bo oznacza, że ci co marsz organizują myślą i wiedzą jak można działać w sytuacjach bardziej gorących niż te, które mają miejsce co roku w trakcie marszu.
Tak było

Idzie nowe pokolenie – Marsz Niepodległości 2013

Reklamy

22 uwagi do wpisu “Marsz Niepodległości 2014r

  1. Jeden z komentatorów internetowych w temacie zamieszek i ataków na policję napisał
    …Podajcie dane zatrzymanych. Na pewno większa cześć z nich to podstawione,, ZOMOludki” . Ich taktyka się nie zmienia

    Polubienie

  2. Adminie obraz,film,slowo czytane czy pisane to nie wszystko !
    Jeszcze wczoraj można było ogladac i robic porównania z wnikliwa analiza faktow dwie strony „barykady” choć po obu stronach widać było sile pieniadza.
    Do dziś przetrwala (na dopuszczonych mediach „do oglądu”) już tylko jedna strona czyli najsilniejsza .
    Wczoraj niezmordowany ksiezulo-reporter o dość trudnym do zapamietania nazwisku z „twierdzy toruńskiej” relacjonowal ponad godzine i kierowal swe kamery tam gdzie i jak chciał ,czyli
    tv-trwam,pl dziś już na miejscu relacji tej strony jest puste czarne miejsce (czyzby zastraszono,chocby utrata zezwolenia „na czestotliwosc ” dla ojca dyrektora ?) .
    Ogladnleismy sobie wczoraj w tej relacji wiele i wiele usłyszeliśmy z obrazu i mowy młodych i starszych szmulkow,pracych do zlobu nawet ze starym weteranem AK i gwiazdkami na berecie by wszystkiemu winna komune „zniszczyć” ,mało tego zawiadomiono nas ,ze tylko PiS to „ratunek dla Polski i Polakow (czytaj kamien mlynski u szyji),bo młode szmule az przebierają nozkami z wodzem o kaczych nogach i dziobie mamiących gojow niedorozwinietych trochę lepiej niż niegdyś bolek.
    Popatrzylismy sobie tez na relacje w tvn-ie ,te były krótsze i JEDNOZNACZNE (kto tu rzadzi) , Trwam tivi dala ponad godzinny,obraz,mowe,kichanie i smarkanie z powodu puszczonego gazu „demokratycznego” przez nowe zomo , usłyszeliśmy także w jezykach obcych „mowy rewolucyjne” obco krajowców z tych samych drzew rodowych i nasunely się nam takie refleksje :
    – Zydzi mysla do przodu z wyprzedzeniem 50 lat ,goje co najwyżej do wyplaty ;
    – Zydzi w oparciu o Niemcy realizują swe plany z dokladnoscia aptekarska,goje na miare koszyczka ;
    – Gojowi gdy Zyd czy Niemiec jak da kase ZROBI WSZYSTKO nawet okradnie własnego dziadka lub babke a rodzicow zapewni,ze tak trzeba,te zas mu uwierzą ,bo to zdolne rjebionka ;

    Można by dalej prowadzic wyliczanke choćby taka,ze wierzący goj za krzyz Zyda da się zamordować i to na rozne sposoby ale nie o tym chcemy na podsumowanie „marszow podlosci” napisac lecz o tym czy goje już WSZYSCY GODZA SIE NA NIEWOLE SZMULOSZWABSKA .

    Otoz nie wszyscy,bo sa jeszcze tacy ,którzy potrafią zerknac na obie strony barykady i dostrzec kto i z kim na nich walczy.
    Czy zauwazyliscie czytelnicy jak przygotowuje się wielki POLSKI MAJDAN i to z dnia na dzień ?

    cdn. miejmy nadzieje,ze dyskusja się rozwinie.

    APA

    Polubienie

  3. Dojeżdżam do Śródmieścia. Po chodnikach spaceruje mnóstwo uśmiechniętych, młodych ludzi. Łopocą biało-czerwone flagi, na ramionach znane z filmów o Powstaniu opaski.

    Trochę gorzej jest pod Pałacem Kultury, gdzie zbierają się zorganizowane grupy. Łoskot kolumn głośnikowych, huk petard. Tu i tam na ziemi walają się opróżnione butelki po piwie.

    Przechodzę przejściem podziemnym pod Novotel, do miejsca naszego portalowego spotkania. Zbliża się piętnasta. Organizatorzy podają przez nagłośnienie instrukcje, ale giną one w sporej przestrzeni Ronda Dmowskiego. Jedną z niewielu informacji, które udaje się nam usłyszeć, jest wygłoszone ironicznym tonem przypomnienie o zakazie używania środków pirotechnicznych.

    Ruszamy. W tym roku policji nie widać, wejścia poprzecznych ulic blokują pomarańczowe kamizelki członków Straży Marszu. Wchodzimy na Most Poniatowskiego. Tu pierwszy „przystanek”. Podawana z ust do ust, rozchodzi się wieść o ataku bojówki Antify. Interweniuje karetka. Przez SMS dowiaduję się, że wg mediów zabrała poszkodowaną dziewczynę, której na miejscu założono kołnierz ortopedyczny. Idziemy dalej. Przed podwójnym łańcuchem pomarańczowych kamizelek, wyznaczającym formalne czoło Marszu, przybywa harcowników.

    Wewnątrz kolumny, tuż obok młody człowiek naciąga na twarz kominiarkę i próbuje się przedrzeć przed linię straży. Nauczeni doświadczeniem poprzedniego Marszu ludzie reagują: blokują go, ja robię zdjęcia. Ale „kominiarczyk” nie rezygnuje. Wszczyna się tumult. Ktoś zdziera mu z głowy kominiarkę, on z kolei wyrywa mi telefon. Kilka osób łapie go za ręce, przytrzymuje. Nasza portalowa flaga w zamieszaniu zsuwa się z drzewca i ląduje na ziemi.

    „Obywatelskie przytrzymanie” trwa dłuższą chwilę, ale w końcu okazuje się skuteczne. Emocje opadają. Niestety, ta spontaniczna obrona przed prowokacją okazuje się być nie całkiem po myśli… organizatorów Marszu! W miarę zbliżania się do Ronda Waszyngtona dowódca Straży Marszu coraz częściej nakazuje nie tylko wypuszczanie z tłumu osobników w kominiarkach, ale i wpuszczanie wycofujących się, wracających zadymiarzy. W tym czasie z platformy z nagłośnieniem dobiegają oświadczenia organizatorów, że osoby znajdujące się poza linią wyznaczaną przez Straż Marszu nie są już uczestnikami zgromadzenia.

    Wśród takich przygód dochodzimy do Ronda Waszyngtona. Co tam się działo – donoszą media. Choć oczywiście smaczki w rodzaju pana Grzegorza Brauna, z kamiennym spokojem, mimo drapiącego w gardło gazu udzielającego wywiadu dwójce dziennikarzy, trzeba zobaczyć samemu.

    Docieramy w końcu w okolice sceny, vis a vis Stadionu Narodowego. Z perspektywy widać trwające jeszcze na skarpie Al. Zielenieckiej przepychanki. Szeregi funkcjonariuszy w białych kaskach, pióropusze wody wystrzeliwujące z polewaczek. Wszystko zalane upiornym, pomarańczowym światłem rac.

    Sieć komórkowa jest przeciążona, nie udaje się nam skontaktować z pozostałymi znajomymi uczestnikami. Decydujemy wracać. Przedzierając się pod prąd rzedniejących, ostatnich fal Marszu, wychodzimy na most. Tu już telefony działają. Umawiamy się za kwadrans na małe co nieco i niespiesznie, nad taflą Wisły wędrujemy ku wieczornej panoramie lewobrzeżnej Warszawy.
    za: http://polacy.eu.org/5250/gdzie-policja-tam-zadyma/

    Polubienie

  4. Jak co roku, 11 listopada ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Do stolicy zjechały się dziesiątki tysięcy osób pragnących zamanifestować tego dnia swój patriotyzm i obywatelskie nieposłuszeństwo.

    Tradycyjnie nie obyło się bez „okołomarszowych” wydarzeń, które choć z uzasadnionych względów budzą wiele kontrowersji, w opinii naszej redakcji zostały potraktowane nazbyt „z góry” przez organizatorów oraz część uczestników. Zacznijmy jednak od początku…

    Uczestnicy marszu docierali do stolicy od wczesnych godzin rannych. I choć przed południem centrum miasta wydawało się być raczej opustoszałe, wystarczyło zajrzeć w pierwszą lepszą ciemną uliczkę, by dostrzec licznie zgromadzone oddziały policji, które – jak się okazało – miały za zadanie nie dopuścić do udziału w marszu wielu zorganizowanych grup przyjezdnych. Spora część osób wychodząca z dworca kolejowego, czy wysiadająca z autokarów w okolicy miejsca zgromadzenia była spisywana i przeszukiwana przez policjantów. Jeśli przy którymś z legitymowanych policjanci znaleźli np. racę świetlną czy kominiarkę (których posiadanie ani zakładanie na demonstracjach nie jest zabronione), był on dowożony na komendę „w celu wyjaśnienia”. Bez różnicy, czy dana osoba została przewieziona na komisariat o godzinie 8, 11 czy 14 – żadna z nich nie zdołała wziąć udziału w Marszu Niepodległości, bowiem policjanci przetrzymali każdego co najmniej do godziny 18, a więc kiedy marsz dobiegał już końca. Nie znamy dokładnych statystyk, jednak nie zdziwiłoby nas, gdyby co najmniej połowa zatrzymanych 11 listopada osób to właśnie ludzie wywiezieni na komisariaty w celu przetrzymania ich na czas marszu.

    Marsz rozpoczął się na kilka minut po godzinie 15, a otworzyły go przemówienia organizatorów z Ruchu Narodowego i zaproszonych gości. Przemawiali między innymi nacjonaliści z Francji (Renouveau français), Hiszpanii (Democracia Nacional), Węgier (Jobbik) oraz Włoch (Forza Nuova). Wystąpienia zagranicznych prelegentów zawierały sporo trafnych spostrzeżeń, wśród których nie zabrakło krytyki globalizmu i liberalizmu – a więc wątku, którego w polskim środowisku nacjonalistycznym jest wciąż za mało. Nacjonalistów z Europy było znacznie więcej, jednak przedstawiciele tylko czterech wymienionych narodów zabrali głos w przemowach do uczestników pochodu. Po przemówieniach nad zgromadzonymi zapłonęła niezliczona ilość rac, którym towarzyszyły powiewające biało-czerwone flagi i donośne okrzyki. Następnie, przy akompaniamencie puszczanej z samochodów narodowej muzyki marsz wyruszył ulicami stolicy, tym razem trasą różniącą się od tej znanej z poprzednich lat.

    W tym roku trasa marszu wiodła na prawą stronę Wisły. Po raz pierwszy Marsz Niepodległości przeszedł przez Most Poniatowskiego, a organizatorzy tłumacząc swoją decyzję o zmianie trasy przypominali o wypadającej w tym roku 150. rocznicy urodzin Romana Dmowskiego, który narodził się i większość swojego życia spędził właśnie w tej części Warszawy.

    Przed wejściem marszowej kolumny na most miały miejsce pierwsze wspomniane na początku relacji „okołomarszowe” wydarzenia. Zgromadzeni w tej okolicy policjanci zostali „obdarowani” butelkami, pirotechniką i kamieniami. Całość nie trwała jednak zbyt długo i po chwili uczestnicy marszu przekraczali Wisłę podążając w stronę Stadionu Narodowego, w którego okolicy miał zakończyć się pochód.

    Po drugiej stronie mostu doszło do kolejnych zdarzeń, które jednak zasługują na negację – zostały bowiem wzniecone przez osoby mało odpowiedzialne, a ich finał mógł się skończyć nawet tragicznie za sprawą faktu, iż gdyby na moście doszło do paniki wśród uczestników to najprawdopodobniej nie obyłoby się bez mocno poturbowanych czy nawet stratowanych osób. Media podawały informację o ataku grupy zamaskowanych ludzi na czoło pochodu i – niestety – były to informacje prawdziwe. Na publikowanych w sieci zdjęciach z tego zajścia widać najprawdopodobniej młode osoby (przynajmniej tak sugeruje ich niezbyt rosła postura), które z sobie tylko znanych przyczyn nacierają na powołaną przez organizatorów „Straż Marszu Niepodległości”. Części ich garderoby mogą wskazywać na konotacje ze środowiskiem kibicowskim, w związku z czym właśnie to środowisko jako pierwsze mocno skrytykowało całe zajście.

    W okolicach mieszczącego się za mostem Ronda Waszyngtona trwały natomiast poważniejsze starcia radykalnej części uczestników z policją. Oprócz „znanych” do tej pory atrybutów, takich jak kamienie czy petardy, w stronę policjantów poleciało również kilka tzw. koktajli Mołotowa, co podkreśla w pewien sposób znaczną radykalizację nastrojów i determinację u coraz większej części społeczeństwa. Oddziały prewencji wspierane były przez antyterrorystów oraz Żandarmerię Wojskową. W ruch poszła również „polewaczka”, którą policjanci bez uzasadnionej przyczyny skierowali na niezwiązaną ze starciami kolumnę Marszu Niepodległości. Policjanci operowali „polewaczką” tak nieudolnie, że zostały z niej potraktowane również okoliczne budynki – w kilku prywatnych mieszkaniach puszczany przez policję strumień wody wybił szyby w oknach (sic!).

    Kiedy uczestnicy marszu zmierzali pod rozstawioną koło Stadionu Narodowego scenę, z której trwały już kończące marsz przemówienia organizatorów, tłum „zwykłych” ludzi (mamy tu na myśli m.in. osoby starsze, kobiety oraz ludzi absolutnie niezainteresowanych jakimikolwiek zamieszkami) został zaatakowany przez oddział policyjnej prewencji oraz wojskowych żandarmów, którzy na oślep pryskali gazem, bili pałkami oraz rzucali granaty ogłuszające. Spowodowało to popłoch, ale i zorganizowaną reakcję bardzo licznej grupy osób – atak „chuliganów” i „ekstremistów” na błoniach Stadionu Narodowego skutecznie przepędził agresywnych troglodytów w mundurach z powrotem na ulicę, a nie był to koniec „podziękowań”, jakie przygotowali dla funkcjonariuszy radykałowie w odpowiedzi na ich brutalne i nieuzasadnione działanie. Starcia na błoniach trwały około godziny i można je uznać za dobrze skoordynowane – policjanci zostali mocno zniechęceni do podejmowania kolejnych prób ataków na uczestników marszu.

    Opisywane w powyższym akapicie obrazy odbywały się w tle dobrze słyszalnych ze sceny przemówień liderów i przedstawicieli Ruchu Narodowego. Wśród nich głos zabrał jeden z koordynatorów „Straży Marszu Niepodległości”, Adam Małecki, który tym razem postanowił jednak wystąpić w roli osoby zaangażowanej w ruch kibicowski. W mocno nieprzemyślany sposób określił on osoby biorące udział w starciach na błoniach Stadionu „hołotą”, „ćwierćmózgami” czy „kretynami”. W swoim przemówieniu Adam Małecki zrównał osoby, które faktycznie nie szukają na Marszu Niepodległości niczego poza zadymą z ludźmi, którzy swoim radykalnym działaniem – nie będzie przesadą jeśli to napiszemy – uratowali znaczny procent uczestników pochodu przed pacyfikacją. Wystąpienie to było o tyle kuriozalne, że odbywało się w asyście unoszącego się nad słuchaczami policyjnego gazu, polewanych z policyjnej „polewaczki” strumieni wody, a także wybuchających wojskowych granatów ogłuszających – jeden z nich został wrzucony pod samą scenę…

    Nikt nie zaprzeczy problematycznemu faktowi istnienia grup, których nie interesuje idea Marszu Niepodległości ani sam marsz sensu stricto, relacje mediów głównego nurtu ograniczające się do ukazywania zdjęć z zamieszek wyrobiły u co poniektórych przekonanie, że to wydarzenie jest świetną okazją np. aby coś rozwalić. Nie godzimy się jednak na zrównywanie tej grupy z ludźmi, którzy w ostatnich latach (a także na tegorocznym marszu) stawiali czynny opór policyjnej agresji, jaka towarzyszy organizowanym marszom od 2011 roku.

    Nikt nie oczekuje, że organizatorzy wypowiedzą się pozytywnie o ataku na policję (nawet jeśli miał on charakter defensywny), jednak powielanie języka polityków oraz głównych mediów jest nieuczciwe względem wielu osób, bez których Marsz Niepodległości nie byłby wydarzeniem o tak masowej skali (mamy tu na myśli, rzecz jasna, środowisko kibicowskie). Z tego miejsca pragniemy więc zaznaczyć, że redakcja Autonom.pl w pełni solidaryzuje się z osobami, które ryzykując swoje zdrowie oraz swoją wolność stanęły naprzeciw policyjnym bandytom, ratując tym samym wielu postronnych i bezbronnych ludzi biorących udział w tegorocznym marszu.

    Powyższa relacja ma charakter subiektywny, a więc może miejscami wybiegać poza obiektywizm, który staramy się zazwyczaj zachować przy relacjonowaniu głośnych wydarzeń o charakterze patriotycznym i nacjonalistycznym. Oczy naszych redaktorów z pewnością nie widziały wszystkiego – opisaliśmy zatem tylko to, czego byliśmy świadkami i czego jesteśmy pewni.

    [Fotoreportaż z marszu znajduje się w oryginalnym artykule]

    http://autonom.pl

    Naszym zdaniem działania policji są celowo „nieudolne”, gdyż policja po prostu wypełnia dyrektywy rządzącej łobuzerii: działać w ten sposób, aby odstraszyć normalnych ludzi od udziału w Marszu, a zarazem aby Marsz Niepodległości każdemu kojarzył się z zadymami i niebezpieczeństwem dla zdrowia a może i życia.

    Co się tyczy chuliganerii i bandytów atakujących marsz, to owe ataki były równie „spontaniczne”, jak ukraiński Majdan. Damy sobie urwać głowę, że chuligani rekrutowali się z osławionych antypolskich organizacji kierowanych przez starszych braci i zwalczających rzekomy polski faszyzm: „Nigdy Więcej”, „Otwarta Rzeczypospolita” i temu podobne śmiecie.

    Jak słusznie zauważył jeden z gajówkowiczów, Ex:

    „Gdyby policji nie było w ogóle to nie byłoby zadymy. Nie byłoby gazu, kul i petard (więc efektu medialnego), a ewentualny atak kilkudziesięciu prowokatorów przeciw ponad 100k ludzi byłby zlikwidowany w kilkanaście minut.”

    Ciekawą i nie pozbawioną podstaw sugestię wysunął panMarek:

    Moim zdaniem to na moście Poniatowskiego mógł być dzisiaj wystrugany znacznie lepszy numer niż w Smoleńsku. Mógł się on sprowadzić do egzekucji wszystkich bądź prawie wszystkich młodych narodowców.
    Zatrzymanie 100 tys. ludzi na wyjściu z gardzieli mostu przed Rondem Waszyngtona i „dopychanie” ich przez godzinę od strony Powiśla (od tyłu) w celu osiągnięcia większej gęstości na moście może – choć nie musi – świadczyć, że ktoś chciał zarwać cały most będący pod obciążeniem dynamicznym około 10 tys. ton czyli przekraczającym przynajmniej 5 krotną nośność mostu i wiaduktu, pozbywając się w ten prosty sposób wszystkich bądź prawie wszystkich młodych narodowców.

    Bardzo proszę osoby, które brały udział w Marszu o wpisywanie swych spostrzeżeń.
    Admin
    za: http://marucha.wordpress.com/2014/11/12/marsz-niepodleglosci-2014-relacja-i-fotoreportaz/

    Polubienie

  5. Cracovia Pany! said

    Kto atakował straż Marszu? Sami się atakowali jego uczestnicy? To zupełnie jak mieszkańcy Donbasu, którzy sami bombardują swoje domy.

    f

    Polubienie

  6. Tu biją się najprawdopodobniej prowokatorzy,bo co za trud włożyć opaskę w barwach polskich?
    U nas w mieście od razu wytropiłam prowokatora,za połą miał jakieś radyjko,które mu podawało
    komendy.Stanęłam przy nim i powiedziałam,żeby wyłączył radio(powiedziałam bardzo stanowczo),
    coś tam odpowiedział,ale zobaczył ,że jędza stoi dalej,to szybko oddalił się z tłumu.Po trasie Marszu
    stale strofowałyśmy głośnych drabów niewyglądających na polskich patriotów(czyli narodowców).
    Więc jak jędzowate Polki-patriotki gnębiłyśmy drabów.W sumie Wrocław miał dobry duży Marsz.
    Było sporo ludzi z dziećmi,z wózkami,emerytów-patriotów i młodych(nie wyjechali jednak do zboczonej
    gejEuropy).Pogoda dopisała też.
    Ale dzisiaj przeżyłam szok,szydło z worka wylazło.Teraz wiemy kim jest red.Sakiewicz.
    Kto dostaje medale od Ukraińskiej Bezpieki.Za chwilę podam link.

    Polubienie

  7. Wczesniej padlo nasze nazwanie tych marszow „marszami podlosci ” ,dziś dodamy do tego :
    „MARSZE PODLOSCI i FARYZEJSTWA w POLSCE” z okazji swiat narodowych jako kolejne
    UPODLENIE POLAKOW i POLSKI na STADIONIE SWIATA !!!

    POLACY !
    Kolejny raz zwracamy się do WAS :
    ROZPOZNAWAJCIE LUDZI WOKOL SIEBIE UDAJACYCH POLAKOW !!!

    Czas nagli ,bo majdan poski zbliza się ,zegar wybuchu tyka ,swiatlo pomarańczowe pali sie !
    Nie dajcie się zwieść zadnymi haslami i transparentami ,także flagami polskimi ,które po majdanie maja być zastąpione INNYMI ,także innym Godlem Polski !!!
    NIE SLUCHAJCIE TYCH CO NAJGLOSNIEJ KRZYCZA to ZDRAJCY !!!

    IDZCIE PO ROZUM DO WLASNEJ GLOWY !
    BADZCIE DO KONCA OPANOWANYMI (nie opętanym,zawladnietymii)
    POLAKAMI CZYSTEJ POLSKIEJ KRWI
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    ODROZNIAJCIE WROGA ,nawet tego KTORY UDAJE POLAKA ,czesto PRZYJACIELA,WSPOLPRACOWNIKA,NARODOWCA,DZIALACZA ,to
    WILKI w OWCZEJ SKORZE !!!

    Zobaczcie jak UN-e potrafia sie przeistaczac , zmieniac barwy i szyldy .

    BRONCIE POLSKI i POLAKOW BOJKOTEM NASZYCH WROGOW,
    NIE IDZCIE Z NIMI NA WSZELKA WSPOLPRACE !

    WROGOWIE NASI PRZENIKNELI w NASZE SZEREGI !!!
    STARAJA SIE BYC NASZYMI PRZYWODCAMI,DORADCAMI i SZUJAMI !!!
    CZESTO SA NIMI .

    GONCIE ICH OD SIEBIE !!!!!!!!!!!!
    BRONCIE SIE MADRZE !

    Polubienie

  8. No i pan Marek w Zakopane też ma w czym wybierać albo aqa albo góry

    APA
    Polaków takie apele nie biorą. Jak z zamieszczonych filmów wynika, cieszą się życiem i dostatkiem. Czego chcieć więcej. Już chyba nawet nie warto jeździć do Grecji czy do Egiptu. Wszystko mają na miejscu.

    Polubienie

  9. A ktorzy to sa Polacy ,po czym ich Adm rozpoznaje ,możesz zdradzić „tajemnice” ?
    Tylko nam nie pisz,ze to ci wszyscy co maja polskie paszporty ,bo tych z każdym dniem przybywa i to tłumnie z bliskich i dalekich stron (bliscy to z Ukrainy,dalecy to z Izraela a nawet z Afryki ) !
    Z kamera wybierz się nie do lasu tylko do FAKTYCZNYCH POLAKOW
    Z POLSKIEJ KRWI i KOSCI,zrob filmy dokumentalne jak zyja i gdzie pracują ,no i oczywiście co mowia o „polskim raju po 1989 roku.

    To prosba,bo widzisz my w USA tvn nie oglądamy i wyborczej nie czytamy .
    Nas nie interesuje glowny sciek kłamstw,a ty zapewne człowiek prawdomówny i usluzny (?) ,zrob to dla nas ,gdyż jesteśmy „odstawieni od piersi Matki Polki”.

    Pod fotkami i filmikami dopisz czyje te wszystkie w Polsce luksusy i kto na tym zarabia .
    Zreszta po co zaraz luksusy ,napisz nam co czyje jest w Polsce jeszcze w tym roku,bo w następnym już nic nie ma nalezec do POLAKOW.
    A zobacz ,wszystko zaczelo się od „przywłaszczenia Oswiecimia” i bardzo dawno temu.

    Proszę również nie kadzic swym chlebodawcom publicznie i mieć odwage tak jak dr. Marek Glogoczowski,za co GO bardzo cenimy i ZDROWIA ZYCZYMY,bo zegar jego zycia tez tyka !

    Lasy zostaw dla POLSKICH PARTYZANTOW,za niedługi czas „się zaludnia”,poki jeszcze do POLAKOW NALEZA .

    By,By !
    Nie rob z portalu jaj !!!

    Polubienie

  10. Odpowiedź:Aqua park jest blisko mego domu,byłam tam raz i nic specjalnego.
    To dobra rozrywka dla dzieci i leniuchów.Ja chodziłam na basen sportowy przy
    aqua parku(osobne wejście i osobna kasa).Dużo torów,głęboki basen,ściany ze
    szkła.Jedyny minus jak na mój gust,to za zimna woda.Administracja upiera się,
    że tak temperatura słuszna,bo basen sportowy.Znalazłam teraz inny basen z
    ciepłą wodą.Chodzę na basen popływać,a nie moczyć się jak sporo leniuchów.
    Przepływam do 40 basenów jednym ciągiem(bez pośpiechu zajmuje 45 min.)
    Baseny mają zwykle 25 m x 40 =1 km.

    Polubienie

  11. Mam coś apropos coraz liczniejszych „kąpielisk dla ludzi embrionalnych”, lubiących wodne środowisko łonowe, w jakim przebywali przed koniecznością zmierzenia się, po porodzie, z WROGOŚCIĄ POZA MACICZNEJ NATURY:

    WYKŁAD NA TEMAT ROZWOJU POTRZEB (u Obywatela Siedzącego w Wannie z Ciepłą Wodą)

    Napisał Sowa.blog.quicksnake.pl (») 8. 12. 2013 w kategorii Marek Glogoczowski, czytaj: 395×

    Zawsze chciał czynić zło i zawsze stwarzał dobro… – Goethe o Szatanie

    Na X-tej konferencji na popularny temat “Człowiek i jego potrzeba zniszczenia środowiska” jeden z członków Klubu Rzymskiego (ekonomista) wygłosił taką oto metaforę konieczności naszego rozwoju: “sprawna ekonomia to jak wanna z ciepłą wodą, w której przyjemnie się siedzi. Niestety ta wanna przecieka i aby się przyjemnie siedziało trzeba do niej dolewać coraz więcej wody”. Zaproponowana przez członka Klubu Rzymskiego “Wanna z ciepłą wodą” symbolizować może całokształt otoczki technologicznej jaką sobie człowiek zbudował w ciągu ostatnich kilkuset lat: począwszy od kolejek linowych wożących klientów siedzących w realnych wannach z ciepłą wodą (widziałem takie na zdjęciach z niezwykle rozwiniętej Japonii), poprzez wyposażone w klimatyzację domy, komfortowe samochody, aż do telewizji i gór papieru, które służą delikatnemu “masażowi intelektualnemu”.
    Mojego prelegenta zaskoczył fakt, że “wanny” nasze coraz bardziej przeciekają, choć wraz z postępem technologii winny one być przecież szczelniejsze: utrata ciepła przez dom zbudowany przed stu laty jest wielokrotnie mniejsza niż przez dom budowany współcześnie, samochód sprzed 30 lat wytrzymywał statystycznie ponad 10 lat używania, podczas gdy trwałość samochodu produkowanego obecnie oceniana jest na zaledwie 5 lat, meble sprzed 200 lat o wiele lepiej wytrzymują wstrząsy niż meble wprost z fabryki itd.

    Drugą zagadką, na którą przedstawiciel Klubu Rzymskiego nie mógł znaleźć żadnej odpowiedzi, była konieczność stałego podnoszenia temperatury w naszej ,,wannie” z nowoczesnym społeczeństwem: według statystyk szwajcarskich, przed I wojną światową, uznana za normalną, średnia temperatura ogrzewania mieszkań wynosiła 14°C, przed II wojną 18°C, a obecnie 21°C. Naszym dziadkom (i rodzicom) do szczęścia wystarczyło skrzeczące radio i patefon na korbkę, podczas gdy naszym dzieciom niezbędna jest perfekcja zapisu płyt kompaktowych.
    Takich przykładów “rozwoju” można dostarczać do woli. Bez żadnej przesady możemy stwierdzić, że postęp to wielka przygoda ludzkości w wannie z coraz cieplejszą wodą:

    czytać dalej: http://sowa.blog.quicksnake.pl/Marek-Glogoczowski/WYKAD-NA-TEMAT-ROZWOJU-POTRZEB-u-Obywatela-Siedzcego-w-Wannie-z-Ciep-Wod

    Tekst ten został napisany w Genewie w 1981 roku, z zamiarem jego publikacji w paryskiej “Kulturze”, z którą Marek Głogoczowski współpracował przez całe lata 70-te. Udało się go opublikować dopiero po powrocie autora z emigracji do kraju, w miesięczniku “Twórczość” nr 2, 1983./ Magazyn „Obywatel” nr 4/2001 (5).

    No i jak widać byłem już 33 lata temu „prorokiem” rozkwitu „ciapcialni” w formie MIASTECZEK WODNYCH, w których tzw. „ludzkość rozwinięta” z zapałem przyjemnie ogrzewa wodą swe – coraz bardziej zasobne – DUPY (w basenie cieplicowym w Orawicach, ok. 20 km od Zakopanego, aż niprzyjemnie siedzieć z tak opasłymi Polako-Słowakami).

    A „miasteczko wodne” w Z-nem? Po prostu ciasne w porównaniu z „rajami wodnymi” na bliskiej Słowacji. Byłem tam raz (to tylko 500 m od mego domu) wkrótce po jego otwarciu, zapłaciłem 20 zł za godzinę „ciapciania się”, zjechałem rurą pozakręcaną oraz „skocznią” i wystarczy. Za to systematycznie, jak nie ma pogody chodzę 2 km na basen COS z czasów jeszcze gierkowskich. Do godz. 14 emeryci płacą 5 zł/godz, a po przygodzie z ćhłoniakiem w roku ubiegłym, systematycznie robię na nim z 30-36 nawrotów po 25 m, co zabiera mi z 30-35 min, czyli mniej więcej tyle co nasz „moher” przy swej „40-stce”. (Przed chłoniakiem to byłem bardziej leniwy, pływałem tylko po 20-25 min). Ciekawostka to to, że w 30 tysięcznym Z-nem PRAWIE NIKT NIE CHODZI NA BASEN OLIMPIJSKI, często w godzinach południowych jestem jedynym jego użytkownikiem!

    A 11 listopada w Z-nem? Rano przyjechał do mnie kolega z Krakowa, wypił ze mną kawę i pogonił by wziąć udział w „biegu niepodległości” na 5 i 10 km, po asfalcie głównego ciągu zakopiańskich ulic. Był bardzo zadowolony. Nie dość, że jako ponad 65-ciolatek starował za darmo, to dostał ładną koszulkę, ładny metalowy medalion z napisem upamiętniającym ‚Republikę Zakopiańską” założoną przez Stefana Żeromskiego w październiku 1918 i jeszcze pożywną zupę, jakiej jeszcze nigdy na podobnych zawodach nie jadł. Czyli 11 listopada się udał w pięknej słonecznej pogodzie – po zawodach byliśmy jeszcze w pobliskiej dolince „do Białego”. (Nb. jest w niej otwór do sztolni kopalni uranu, jaki tam wydobywali Sowieci w pierwszych latach 1950, czego ja nie pamiętam).

    Polubienie

  12. APA
    Widziałeś na filmie osiedle Dajtki. Tak właśnie ludzie, żyją na przedmieściach. Jedni mają domki parterowe z poddaszem inni licząc z podwyższonymi piwnicami to czteropiętrowe chałupy. I wyobraź sobie to nie są milionerzy, to ludzie którzy te domki zaczęli budować w 1970 r. i budują i upiększają do dziś. Wciąż coś tam przy nich robią, a to przerabiają dach, lub ocieplenie i nowe tynki, a to kolejną przybudówkę, czy nowe ogrodzenie. Zobacz na ulicy stoją ich samochody, większe, mniejsze jeszcze nierzadko coś w garażu
    Miasta także czyste, zadbane, bez żebraków, bez tych co śpią w kartonach jak w Nowym Jorku
    A baseny i akwaparki nie nasze ale też i nie szmuli, budowane przez miasto z tak zwanych funduszy unijnych czyli faktycznie z naszych składek do UE.
    Pokazałem te dwa filmy z akwaparkami byś wiedział, że te pieroły co wypisują w internecie to tylko ze starych nawyków, – jest złe będzie jeszcze gorzej, żydy rządzą i okupanci, bieda, bieda i zatwardzenie .
    A jak na filmie widać ludzie korzystają z tych akwaparków. Ja też z musu, z przymuszenia przez żonę korzystałem w ubiegłym roku. Dla mnie to nie frajda moczyć się godzinę w chlorowanej wodzie. Zdecydowanie wolę jezioro, kąpiele jeszcze w październiku gdy woda po lecie w miarę ciepła i bardzo orzeźwiająca.
    Widzisz APA ja wiem co to bieda, bo jej zaznałem zaraz po wojnie.Teraz w porównaniu do tam, tych czasów mam komfort,
    A popatrz na wpis moherowy beret …. Aqua park jest blisko mego domu,byłam tam raz i nic specjalnego….
    – Nic specjalnego …Ja jednak myślę, że to luksus, choć dostępny dla wszystkich, ale być może niedostępny dla wielu amerykanów, zresztą nie wiem, może i w USA znacznie się polepszyło od czasów kiedy tam mieszkałem.

    Polubienie

  13. Co to jest, co mi „wlazło” do komentarza „adm” z odpowiednim akompaniamentem dźwiękowym?

    Dzisiaj jest czwartek , 13 listopada , 2014

    U W A G A

    NIE DOKONAŁES JESZCZE WPŁATY ABONAMENTU ZA WYKORZYSTANY MIESIĄC

    P R O S I M Y O D O K O N A N I E W P Ł A T Y
    w przeciwnym razie w ciągu kilku dni dostęp do internetu zostanie wyłączony

    Polubienie

  14. Ale muszę dodać, że oprócz już wybudowanych akwaparków, zaczęto budować nowy ośrodek do całorocznej rekreacji nad jeziorem od strony osiedla na którym mieszkam, dojście do niego już zrobili bardzo eleganckie z lampami zapalającymi się gdy ktoś idzie lub spaceruje, bo to przez las do 1,5 km brzegiem zatoki Miłej .
    Dla mnie emeryta i dla wielu mieszkańców z moim wiekiem to jednak spora frajda, tyle tylko że większość woli siedzieć przy stole lub przy telewizorze, lub po prostu wstydzi się swojej muskulatury w pasie. Podejrzewam że będzie tam także klub Morsów.
    Nasi samorządowcy i prezydenci miast starają się jak mogą by ich znowu wybrać na kolejną kadencję, więc budują nam co raz to jakieś atrakcje.
    Myślę, że i mnie już do głowy woda sodowa uderza bo tak się zastanawiam czy nie pójść do pana prezydenta i nie namówić go by nam w Olsztynie urządził jakiś turniej rycerski przy okazji tego co robią na polach grunwaldzkich . By ściągnął ich do Olsztyna bo to niedaleko i niechby pod zamkiem pokazali swoją ,,męskość” i waleczność w walce o puchar pana prezydenta. Olsztyniacy i turyści by się ucieszyli

    Polubienie

  15. W sobotę (14 bm.) oglądałem na TV Rossija co-sobotni „show” polityczny. Omawiano/pokazywano na nim i „Marsz Niepodległości” w Warszawie, Uczestników dyskusji zaskoczyło podobieństwo „Marszu niepodległości” do Majdanu Niezawistimosti w Kijowie przed blisko rokiem: te same kominiarki, wcześniej przygotowane kostki brukowe, kopniaki w policjantów, race świetlne, nawet kilka koktaili molotowa. Potem mówiono, że kijowskich „majdaniarzy” szkolono w Polsce w Legionowie – to na podstawie artykułu w „Nie”, który oczywiście był kaczką dziennikarską. I wniosek: niech no tylko polski rząd zboczy choć odrobinę od „wytycznych” dla niego ustalonych w Waszyngtonie, to zaraz będzie miał, dobrze przygotowany, przez czekające na taka okazję zastępy specjalistów (także gościnnie z Ukrainy), „warszawski majdan”. To, że ukraińska bezpieka nadała odznaczenie red. Sakiewiczowi z Gazety Polskiej odznaczenie, ma tutaj odpowiednią wymowę. Wczoraj dzwoniła do mnie znajoma, która w internecie przeczytała, że byłemu prezydentowi Kwaśniewskiemu premier Jaceniuk zamierza ponoć oferować tekę wicepremiera Ukrainy.

    NIECH ZATEM ŻYJE ODRODZENIE POLSKI JAGIELLOŃSKIEJ! (w ramach oczywiście dominium USA i Watykanu)

    Coś jeszcze z 11.11. 2014.

    „Igor Striełkov w wywiadzie udzielonym 11.11.2014 powiedział : Rosji obowiązkiem jest bronić Donbasu – to jest rosyjska kultura, rosyjska ludność itd. Niestety był bardzo wyraźny sabotaż ze strony najwyższych rosyjskich (kremlowskich) czynowników. … Jeśli Donieck i Ługańsk się utrzymają, to wcześniej czy później dołączą do nich Mariupol, Ałowiańsk i Kramatorsk. A tak w ogóle, także i Kijów winien powrócić do rosyjskiej „Macierzy”.

    Odnośnie demokracji, to Striełkow uważa, że funkcjonuje ona dobrze tam, gdzie ludzie się dobrze znają, w małych miastach. Na poziomie ogromnych krajów winna rządzić MERITOKRACJA – sprawdzeni specjaliści (taki jak np. Balcerowicz w Polsce?). Obecnie w Rosji „filtry profesjonalizmu” działają w sposób odwrotny. (Skąd my to znamy?)

    Jeśli chodzi o Putina, to według Striełkowa, on szczerze chce pomóc Donbasowi. Ale warunki mu nie zezwalają. A tak w ogóle sytuacja wielonarodowej Rosji dzisiaj przypomina Jugosławię dwadzieścia lat temu: najpierw Miłoszewicz musiał odpuścić Vukowar, potem Krainę, potem Serbów Bośni, potem Kosowo, a potem był króciutki „Majdan” w Belgradzie i Miłoszewicz wylądował w więzieniu w Hadze.

    Interesujące proroctwa, zobaczymy co z nich się zrealizuje (tzn. będzie li Kijów znowu w Rosji czy też w Rzeczpospolitej Obojga Narodów? No i czy Putin zakończy swą karierę w Hadze?)
    Oglądać można tutaj:

    Polubienie

  16. Powiedziałbym, że Striełkow doskonale wie że Putin tak samo ,,chce pomóc” Donbasowi jak i Ławrow i cała ekipa Putina i nawet Obama z Kerrym, ale też i wie, że tego wprost powiedzieć nie może nie ryzykując życiem.
    Putin w Soczi miał jak wiemy ,,twarde” przemówienie w którym wypłakał swoje do zachodu żale i dał do zrozumienia, że czuje się obrażony i dłużej ręki w nocniku trzymać nie chce ( nie chcem ale muszem)
    Szojgu tym czasem straszy lotami rosyjskich bombowców strategicznych dookoła świata, aż mu któregoś dnia taki jeden bombowiec zestrzelą przez przypadek ogłaszając samo-wybuch bomby A w ładowniach
    I co wówczas Rosja na to?
    Zapewne ogłosi że przeprowadzi własne dochodzenie w tej sprawie, by udowodnić, że ma latający sprzęt w doskonałym stanie i latanie nim żadnemu państwu nie zagraża.
    A co do przepowiedni
    Można z dużą dozą prawdopodobieństwa zakładać, że w najbliższych wyborach do Dumy
    Striełkow otrzyma więcej głosów niż średnia w tych wyborach pozostałych kandydatów

    Polubienie

  17. Coś jest na rzeczy z tym przyznawaniem ukraińskich orderów twórcy „klubów Gazety Polskiej” Sakiewiczowi (rozszyfrowanemu przez księdza Isakiewicza-Zaleskiego – skądinąd podobieństwo obu nazwisk!), oraz „ukraińskimi” propozycjami ‚premierostwa’ dla Kwaśniewskiego – od dość dawna uczestniczącego w jakiejś fundacji miliardera Pinczuka, zięcia byłego prezydenta Kuczmy.

    Otóż już po „przewrocie” Jaruzelskiego w 1980 roku we władzach Polski pokazały się postacie o nazwiskach ukraińskich, zwłaszcza minister MSW Kiszczak. A po „przewrocie” Solidarności w roku 1989 karierę zaczął robić mój były kolega Janusz Onyszkiewicz, obecnie ożeniony z wnuczką Piłsudskiego.

    Nie zapominajmy też, że w „Wielkiej Szachownicy” Zbig Brzezinski zaplanowal „Państwo Centralno-Europejskie” oparte na „łuku’ z czterech narodów: Francji-Niemiec-Polski-Ukrainy. Być może właśnie z tego powodu Niemcy obecnie chcą „wypchnąć” Anglie z UE (by włączyć do niej bardziej perspektywicznych — jako bydlo roboczo-wojenne — Ukrów?).

    Fakt jest, ze Brzeziński jest „genetycznie” antyrosyjski tak jak wielu galicyjskich przedwojennych polityków. Piłsudski, choć pochodził z Wileńszczyzny, pracował jako agent dla „cysorza”.

    A oto co na temat „ukrainizacji” (w domyśle organizowanej przez USA w Polsce „banderyzacji” narodu) pisze autor wpisu na http://marucha.wordpress.com/2014/11/14/ukraincy-w-polskiej-policji/#more-46631 :

    (…) Ci ukraińscy studenci z polskim obywatelstwem w szkołach policji w Polsce nawet posługują się w prywatnych rozmowach między sobą językiem ukraińskim.

    Faktycznie w obecnej „polskiej” POlicji rządzą Ukraińcy po czystce zrobionej w resorcie policji w 2012 roku przez gang PO Tuska.

    Dzięki temu generalnie Ukraincy są bardzo wpływowi w III RP/PRLbis. To ci teoretycznie „polscy POlicjanci” ale faktycznie Ukraińcy tak bardzo nienawidzą polskiej biało-czerwonej flagi i zwalczają zajadle świętowanie przez Polaków Święta Odzyskania Niepodległości Polski 11 listopada.

    Prawdopodobnie to dlatego ci niby „polscy policjanci”, a faktycznie Ukraińcy ubrani w kominiarki tak ochoczo pałują, kopią a nawet strzelają do Polaków na Marszach Niepodległości w Warszawie i innych miastach III RP, lub oczerniają zarzutami o „faszyzm” Młodzież Wszechpolską, czy ONR.

    Nie może być dla nikogo zaskoczeniem, że właśnie w regionie województwa Olsztyńskiego, Podlasia i Rzeszowszczyzny, gdzie reprezentacja Ukraińców w lokalnych władzach jest bardzo duża, tam szczególnie są prześladowani członkowie polskiego ruchu narodowego – poddawani rewizjom na ulicach oraz systematycznie nachodzeni przez funkcjonariuszy CBŚP we własnych domostwach z nakazami przeszukania przez lokalną policję. O tych sprawach publicznie informował wielokrotnie Przemysław Holocher, działacz Ruchu Narodowego:
    http://www.prawy.pl/z-kraju/7407-cbs-neka-uczestnikow-marszu-1-niepodleglosci

    Mniejszośc ukrainska i żydowska zamieszkała w III RP zakotwiczona w urzędach polskiej administracji publicznej, a w tym też w „polskiej policji”, dopuszcza się otwartego, systematycznego atakowania polskości na Podkarpaciu. 11 listopada 2014 r policja zatrzymała autobus z polskimi patriotami jadącymi na Marsz Niepodległości do Warszawy i odebrała im sztandary ze Szczerbcem, jednym z najbardziej patriotycznych symboli Polski.

    Flagi należały do Nowosądeckiego oddziału Młodzieży Wszechpolskiej i zostały bezpodstawnie ZAREKWIROWANE:
    http://www.prawy.pl/z-kraju/7514-policja-rekwiruje-sztandary-z-szczerbcem-video

    W swych antypolskich działaniach policja na Podkarpaciu powołuje się na artykuł 256 kodeksu karnego mówiący o zakazie promowania „faszyzmu” i innych ustrojów totalitarnych. Szczerbiec był mieczem koronacyjnym królów Polski. Po raz pierwszy został wykorzystany w koronacji Władysława Łokietka. Jego obecność podczas koronacji Kazimierza Jagiellończyka opisywał Jan Długosz. Szczerbiec jest jednym z najcenniejszych zabytków narodu polskiego, jakie znajdują się na Wawelu i jak widać to tej „polskiej policji” bardzo przeszkadza.

    Nie wolno zapominać o tym, że w 1933 roku dyktator Józef Piłsudski pod naciskiem żydomasonerii rozkazał zdelegalizować organizację Obozu Wielkiej Polski, której członkowie w klapach marynarek nosili „mieczyki Chrobrego”. Ten symbol polskości został też zakazany przez rządzącą żydomasonerie oraz zjednoczone mniejszości narodowe w rządzie sanacyjnym i zaczęto karać w trybie karno-administracyjnym członków obozu narodowego za jego noszenie.

    Obecnie kult Piłsudskiego jest promowany przez rządzące po dyktatorsku mniejszości narodowe w III RP – jak widać wzorują się one na metodach zwalczania polskości stosowanej przez dziwkarza i masona Piłsudskiego.

    Obecnie nadinspektorzy policji w Warszawie i wojewódzcy prawie w całej III RP to UKRAIŃCY!(…)

    No, no, ciekawie się to wszystko zaczyna układać.

    (A pomyśleć, że prekursorka geopolitycznej myśli Brzezińskiego, komunistka Róża Luksemburg, po prostu chciała zorganizować Wielkie Państwo Euroazatyckie od Atlantyku aż po Pacyfik, oparte na trzech narodach; Niemcy-Polacy-Rosjanie. Tylko niestety narodowcy niemieccy ją zaciukali…)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s