Bezrobocie? Nam nie grozi


Stare porzekadło – Umiesz liczyć? Licz na siebie, winno się sprawdzać w każdych okolicznościach, tak w czasach tz. komuny, w dobie odbudowy i uprzemysłowienia kraju, jak i w okresie transformacji kapitalistycznej, podczas której więcej się rujnowało niż budowało.

Ale skoro wybraliśmy taką formę transformacji i taki model (nie)gospodarowania to nie wypada nic innego jak tylko dostosować się do zaistniałej rzeczywistości i znaleźć w niej miejsce dla siebie. Byle oczywiście nie był to śmietnik, kanał ściekowy, czy porzucone złomowisko.

Pierwsze to nie dać się zwieść propagandzie, że gdzieś indziej poza Polską jest lepiej lub łatwiej, że na zachodzie dolary rosną na drzewach.

Po wtóre by żyć, trzeba pracować, a tą pracę można znaleźć ( na ogół można jeśli się jest rzeczywiście dobrym pracownikiem a do tego znakomitym fachowcem). Albo jeśli jest się nie tylko dobrym fachowcem ale także z głową na karku to można i właściwie nawet powinno się otworzyć własną działalność gospodarczą i być, stać się biznesmenem pełną gębą jak w kapitalizmie przystało.

Problem w tym, że jest tak zwana konkurencja, że rynek jest zapchany, że nasza krajowa skarbówka, gdy się coś uda założyć i rozwinąć, potrafi nie tylko podciąć skrzydła, ale wręcz zamordować. Próbować jednak warto, bo z życiem trzeba się zmagać, by żyć.

Nierzadko warto lepiej być małym, nie rzucającym się w oczy, ale jakiś tam grosz potrafiącym zarobić. Coś tam od czasu do czasu dorobić, czy to do lichej pensji, czy do ubogiej renty, lub dziadowskiej emerytury. Albo w ramach własnego hobby.

Ot, można powiedzieć, taką małą domową chałturką.

Ale co, ale czym, ale w jakich układach, jakich możliwościach? Co trzeba umieć, jakie mieć narzędzia?

Na miejscowym pchlim targu jaki ma miejsce co niedziela na jednym z opustoszałych stadionów, widuje dwóch meneli, nie zawsze trzeźwych, ale zawsze z koszyczkiem grzybków. Niska cena, szybka sprzedaż, po pół godziny już z gotówką rwą do najbliższego sklepiku po piwko lub coś mocniejszego. Widuję też znajomego złomiarza z wózkiem przeszukującym ulicę po ulicy, podwórko po podwórku. Inny robi małe budki dla ptaszków i sprzedaje na rynku, robi też skrzyneczki pudełeczka, szufladki. Ludzie potrafią i robią.

Jeszcze inny rzeźbi figurki świątków, rybaków, płaskorzeźby piesków, smoków. Ja sam trafiłem kilka lat temu do zakładu rzemieślnika plastyka, który zajmował się produkcją wszystkiego tego co można zrobić z gliny. A że podarował mi przy tej okazji bryłę tego surowca więc i ja wykleiłem coś co nazwałem Hannibalem.

   

Wiecie państwo jak się kręci biznes w Ameryce?

Do sklepu jubilerskiego klient przynosi do naprawy zerwany złoty łańcuszek, albo pierścionek, z którego wypadł mały diamencik, albo w pierścionku z dwu karatowym diamentem w którym starły się tak łapki, że ten drogocenny, wart nawet kilkadziesiąt tysięcy $ kamień w każdej chwili może wypaść. A z kolei inny klient przynosi zegarek Seiko, Pulsar, Citizena, albo Roleksa, czy Patka Filipa do naprawy.

Właściciel sklepu, ani jego damski elegancki personel nie zna się na zegarkach, nie umie posługiwać się palnikiem, nie ma pojęcia jak pogrubić łapki, lub wymienić całą oprawę diamentu, ale zna złotnika, zna zegarmistrza i ma z nim kontakt telefoniczny i niepisaną umowę. Jeśli sklep jubilerski jest nieduży to jego właściciel bierze uszkodzone precjoza w kieszeń i jedzie z nimi do złotnika / zegarmistrza by ten je naprawił. Jeśli jubiler jest panem pełną gębą i ma sklep przy 5 th. Av na Manhattanie, czy przy Samsung street w Philadelfi to złotnik czy zegarmistrz zjawia się u niego, zabiera przedmioty do naprawy i dnia następnego czy w następnym tygodniu, zależności od umowy, naprawione przedmioty oddaje i kasuje należność od ręki.

Ten system przyjął się także i u nas, w nieco mniejszym wymiarze z tej racji, że złotnicy czy zegarmistrze mają swoje sklepy i nie zawsze chcą brać robotą ze sklepów jubilerskich które zajmują się jedynie sprzedażą. Tu otwiera się pole do zarobków dla tych, którzy siedząc w domu chcą sobie co nieco dorobić a mają tz. złote rączki. Ale pech w tym, że trzeba co nieco umieć, znać się na zegarkach, czy na złocie. A ta wiedza jest wiedzą niemal tajemną. Nikt w dzisiejszych czasach nie chce się nią podzielić, pokazać czy nauczyć. A niedobrze, bo rodakowi trzeba zawsze pomagać. Nauczyć, lub naukę umożliwić. Niech by też miał możność zarobić, czy dorobić sobie, a może po prostu zdobyć zawód.

Kiedy kupiłem sobie mój pierwszy komputer zaraz pomyślałem, to jest maszyna do pisania, a co ja złotnik i zegarmistrz z 35 letnią praktyką tu w kraju jak i w USA mogę napisać innego jak nie podręcznik dla złotników.

No i napisałem. Chce ktoś podręcznik kupić? Już nie ma.

No chyba, że w formie PDF. Ta forma jest dostępna w Internecie dla wszystkich pragnących zdobyć tą wiedzę jaką jak zbierałem przez wszystkie lata swej pracy w tym zawodzie, albo po prostu chcą zdobyć zawód złotnika czy zegarmistrza.

Ceny podam na e-maila jeśli napiszesz do mnie na

tadeusz943@o2.pl

Więcej o książce ,,Złotnik zawód jakich mało” na video jak niżej.

https://www.youtube.com/watch?v=ZXKG1lu8O3g

Można też odwiedzić moją stronę

https://dylaktadeusz.wordpress.com/

Warto się uczyć, warto poznawać nowe zawody. Ja sam wprawdzie już nie zajmuję się wytwarzaniem czy naprawą biżuterii, nie naprawiam też zegarków, ale właśnie kupiłem sobie małą tokarkę, wstawiłem do piwnicy i też coś tam zacznę z jej pomocą majsterkować. Bo praca to ruch, a ruch to życie. Warto o tym pamiętać

Reklamy

15 uwag do wpisu “Bezrobocie? Nam nie grozi

  1. To się chwali co wyżej w tresci i reklamie ale ja mam pytanie co do tego „ruchu na starość” :
    Ogrodek masz i co w nim uprawiane jest/rosnie – czyja w nim praca – dziadka,babci dzieci,wnukow ???

    Drugie pytanie:
    Czy wspolczesny,mlody zegarmistrz (o ile tacy sa ) zna się na zegarkach klasycznych/na sprezyne i umie je naprawiac ?

    Lubię to

  2. Bezrobocie ?
    Jakie bezrobocie (?), jak ziemia w Polsce samosiejkami zarasta i nie ma ja kto uprawiac ?!
    Jak masz ziemie to żyjesz jak PAN gdy nie masz to zdychasz pod plotem jak bezpański kot !
    Kto wam w Polsce ma uprawiac ziemie Niemiec , a może Zyd ,który ziemia rak sobie nie pobrudzi woli nia handlowac .

    Lubię to

  3. Gutek. Wiedziałem, że będziesz pierwszy w komentowaniu.
    Odpowiadam po kolei.
    Ja za ogródkiem nie przepadam, schylać mi się trudno, ale w młodości zaraz po ślubie nasadziłem wówczas jeszcze na roli teściowej drzewek owocowych po 30 szt. jabłonek, gruszy, śliw czereśni wiśni.
    Do dnia dzisiejszego nie wiele z tego przetrwało, bo i ziemia była kiepska i piaszczysta i zające chętnie zimą drzewka objadały. Ale chęci były.
    Po powrocie z wydłużonych w USA wakacji, też zaraz zabrałem się za działkę, ale tym razem posadziłem jodły ( to chyba były jodły, a może świerki) Żona zaś zaczęła sadzić iglaki, które jak parę lat później, gdy się już potężnie ukorzeniły, z wielkim mozołem wykopywałem.
    Dziś synowie i wnuki na działce rządzą, mnie się słuchać nie chcą, więc dałem im wolną rękę.

    Ze sprężyną zegarmistrz żeby wiedział co i jak to jednak musi do mojej książki zajrzeć poczytać o wychwycie, kotwicy, całym mechanizmie, co napędza, co przekłada, dla czego jedna wskazówka wyprzedza inną, jak wygląda zameczek przy wałku naciągowym i jak nawijamy sprężynę naciągową w bębnie nawet jak nie mamy do tego przyrządów itd.
    Nie ma lekko.

    h

    Lubię to

  4. Serdeczne Dzieki za szybka odpowiedz i tak na marginesie podam,ze wlasnie osobiście mam sentyment do starych zegarow wydzwaniających godzine ,bo kurantow już nawet za młodu nie spotykałem co najwyżej kukułki i to z sojuza sprowadzane (chyba ukraińskie).Poluje tez na zegarki kieszonkowe i na reke nakręcane ale tych w handlu ciężko już spotkać chyba ze na zamówienie.
    Kocham się tez w zegarach dużych salonowych ,mam taki jeden ale to chinszczyzna.
    Każdy zegar przypomina nam jak wlasnie czas nam wszystkim ucieka ,jak zycie jest krótkie ,którego ksiege jak szybko otworzysz tak i zamkniesz !
    Dlatego wrogiem jestem tych co wzniecają i finansują wojny .
    Niestety tych zaczyna być co raz więcej.
    POZDRAWIAM LUDZI POKOJU !

    Lubię to

  5. No i mamy odzew także ze wschodu. Właśnie otrzymałem e-maila od mieszkanki bliskiej nam, Ukrainy.
    Oto jego treść

    Witam!
    Serdeczne pozdrowienia z Ukrainy.
    Cieszę się, że udany.
    Mam pytanie do was.
    Może być zainteresowany w książce Złotnik i Zeґarmistrza (wydanie marzec 1939) w języku polskim. Mój wnuk studiuje na Uniwersytecie Warszawskim.
    On jest teraz na wakacjach.
    Na wyjazd do Warszawy wnuk mógł zabrać ze sobą.
    Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wielkiego obżarstwa bez tycia, aby na suto zastawionym stole niczego nie zabrakło.
    Wesołych Świąt!
    Z szacunkiem ILLA MARCHUK,
    KOLOMYIA, IWANO-FRANKIVSKA, UKRAINA.

    Pozdrawiam tą drogą Panią Ilię Marchuk i jej rodzinę i wzajemnie życzę wesołych i pełnych radości świąt, w pokoju, bez wojny i bez lęku, w dostatku i w zdrowiu.

    A zainteresowanych książką ,,Złotnik i Zegarmistrz” zachęcam do skorzystania z okazji by nabyć tą książkę.
    W starych publikacjach można znaleźć wiele ciekawych informacji. Bez nich nie ma co marzyć o naprawie tych dawniejszych zegarów, o których także pisze Gutek, zegarów ściennych, kominkowych, stołowych. Tych wielkich szacownych pełnych dostojeństwa i powagi, które w rogu salonu stawiane były jako znakomita część tychże salonów ozdoba i strażnik czasu.
    W innym przypadku wnuk pani Illi Marchuk sprzeda książkę warszawskiemu antykwariatowi za z pewnością dobrą cenę i okazja minie.
    Ja swoich zbiorów również tych przedwojennych nie sprzedam, więc okazja jest na prawdę duża.

    Lubię to

  6. „Bezrobocie? Nam nie grozi”

    „Robocie” moze byc nawet gorsze. Zwlaszcza jezeli
    sobie uswiadomimy, ze aktywnosc/praca tworcza sprzyja
    lepiej rozwojowi czlowieka. Sa inne zajecia i to nie
    tylko te dla robotow. Praca z pomoca maszyny uposledza
    cialo a takze umysl, to nakazy maszyny decyduja jak sie
    ma zachowac jej operator. Im blizej sie jest technologii
    prymitywnej tym wiecej trzeba ruszyc glowa i cialem by
    przyniosla jakis pozytek. Nowoczesny przemysl wyrosl przy
    pomocy kola, ktore nas wykolowalo. W amerykanskich Andach
    zachowaly sie starozytne kamienne budowle, ktore przerastaja
    wspolczesne osiagniecia w tym zakresie. Widocznie istnialy
    cywilizacje, ktorym kolo nie bylo potrzebne. Nadchodzi nowe
    tj odradzanie starego. Ludzie wracaja do upraw organicznych
    bo nowoczesne metody zatruwaja zywnosc. Tak samo jest z
    zegarkami: nowe zegarki – cyfrowe – dodaja zanieczyszczen
    w przestrzeni w postaci elektromagnetyczych pol. Stary zegar
    na scianie to jak marchewka na polu bez chemii.

    Lubię to

  7. Tak ,to prawda z ta marchewka w ziemi bez chemii.
    Matka Ziemia człowieka karmila ,zas człowiek zabijal ja systematycznie nawozami sztucznymi ,zamiast karmic ja organicznymi !
    Do czego to doprowadzilo ?
    Ano ODBICIEM LUSTRZANYM ZLA !!!
    Dzis ciebie produkt człowieka ZABIJA i TO KAZDY – od owocu i warzywa (plodow ziemi) po telefon komórkowy i samochod,samolot,medycyne szkolna .
    CZY ZNAJDA SIE LUDZIE NA ZIEMI ,KTORZY TE ZABOJSTWA POWSTRZYMAJA ???

    KTO POWIE CYWILIZACJI SMIERCI S T O P ?????????????????
    Do tego – jak długo jeszcze będą trwaly majdany,rewolucje ,wojny ?

    DLACZEGO CZLOWIEK ZABIJA CZLOWIEKA i to NA MASOWA SKALE ???

    WY TAM NA GORZE WLADZY NIGDY NIE NAPASIENI,PEKNIECIE OD TYCH WASZYCH BOGACTW i PYCHY !

    Gdy jesteś CZLOWIEKIEM OPAMIETAJ SIE ,POWSTRZYMAJ SWA PAZERNOSC WIEKSZA NIZ MA ZWIERZE.

    Lubię to

  8. Wracając do tematu zegarmistrza.
    Za moich czasów za wymianę baterii w zegarku elektronicznym (te najczęściej wymieniane baterie nr 377 Renata, Maxwell, które w hurcie kupowałem po 25 centów) kasowało się 6 dolarów, ale np. do zegarków Casio aż 12 dolców .
    Za wymianę szkiełka w takich zegarkach jak Seiko, Pulsar, Citizen średnia cena była dolarów 21 ( cena szkiełek tz. plasticglass w hurcie była p 1 $ za sztukę)
    Za lutowanie łańcuszka od 10 dolarów w górę, im łańcuch był grubszy i miał więcej splotów

    Skusiło mnie sprawdzić jakie są obecnie ceny w USA na naprawę złotej biżuterii i znalazłem dzięki wujaszkowi Google takie ceny jak na stronie
    http://www.jewelercam.com/pricelist/
    Solder chain $16.00 $20.00 larger chain
    (Lutowanie łańcuszka)

    Sizing Up to 3mm (ladies) 3mm and over
    Smaller $30.00 $35.00
    Zmniejszenie o jeden numer ( jest to 1mm na obwodzie) obrączki szerokości do 3mm $30 $35

    Each additional size $15.00 $20.00
    Za każdy dodatkowy numer jak wyżej
    Platinum sizing Triple Triple
    Z platyny cena trzykrotna ( z platyną robota jest trudniejsza, wymagane są nowe pilniki, inny tygiel do topienia, musi być butla z tlenem oprócz butli gazowej, pracować trzeba w odpowiednich okularach chroniących wzrok itd)

    Shanks
    1/2 Shank $110.00 $140.00
    Full shank $150.00 $200.00
    Wymiana 1/2 szyny (obrączki) $ 110 do 140 $
    całej szyny w pierścionku 150 do 200$

    Poniżej ceny za osadzanie kamieni w zależności od wielkości kamienia ( jedynie za robociznę)
    Stone Setting Add 25% for Fancy
    .01 – .15 ct $25.00
    .16 – .25 ct $30.00
    .26 – .50 ct (5mm) $35.00
    .51 – .75 ct $50.00
    .76 – 1 ct $70.00
    1.01 – 1.50 ct $80.00
    1.51 – 2 ct $90.00

    Cennik za wymianę baterii w podrzędnych zegarkach jest na stronie
    http://www.totalwatchrepair.com/battery_price_list.php
    Tego w zasadzie nie trzeba tłumaczyć

    Czemu Polacy szukają roboty w fabrykach, albo na zmywaku za minimalne stawki???

    Lubię to

  9. Chutor napisał:

    . Praca z pomoca maszyny uposledza
    cialo a takze umysl, to nakazy maszyny decyduja jak sie
    ma zachowac jej operator. Im blizej sie jest technologii
    prymitywnej tym wiecej trzeba ruszyc glowa i cialem by
    przyniosla jakis pozytek. Nowoczesny przemysl wyrosl przy
    pomocy kola, ktore nas wykolowalo.

    No i chutor ma całkowitą rację. W Nepalu aż do 60 lat wstecz przetrwała całkiem wysublimowana cywilizacja hindusko-buddyjska W OGÓLE NIE UŻYWAJĄCA KOŁA (za wyjątkiem koła w żarnach do mielenia zbóż, oraz takich wielkich, o średnicy ok. 10 metrów, drewnianych, ustawionych w pionie kół ze szczeblami, na których wieszały się na rękach dzieci, a dorośli nimi kręcili by dzieci miały uciechę jak przy podróży na Wielkim Kole w Londynie, no i były/są tam popularne buddyjskie młynki modlitewne zamiast zegarków czas odmierzających…).

    A bezrobocie w Polsce? Cytuję z artykułu „Inny świat jest możliwy”:

    Na początku 1989 r. stopa bezrobocia wynosiła 0% (słownie zero procent) i nikt spośród tych, którzy 4 czerwca 1989 r. głosowali w pierwszych tzw. „wolnych wyborach” nie spodziewał się, że głosuje za tym, by polski przemysł, wybudowany ogromnym wysiłkiem całego społeczeństwa w okresie powojennym, aż do nieszczęsnej transformacji ustrojowej, w wielu jego kluczowych gałęziach nieomal całkowicie przestał istnieć i funkcjonować.

    Nikt z oddających swój głos w wyborach nie spodziewał się, że już za rok, czyli w czerwcu 1990 r. stopa bezrobocia w Polsce wynosić będzie 3,1%, by w grudniu tego samego roku osiągnąć poziom 6,5%. W pięć lat po transformacji ustrojowej, w roku 1994, stopa bezrobocia oscylowała już w granicach 16% – 16,9%. Dalszy dynamiczny jej wzrost powstrzymała potężna fala emigracji zarobkowej i zmiany w metodologii rejestracji bezrobocia.

    Pierwszy po zmianach ustrojowych w Polsce minister przemysłu Tadeusz Syryjczyk twierdził, że „najlepszą polityką przemysłową jest brak takiej polityki”. Bezkrytyczna wiara w nieomylność i efektywność wolnego rynku doprowadziła do całkowitej likwidacji wielu kluczowych gałęzi polskiego przemysłu, do zaniżania cen i sprzedawania za bezcen zagranicznym podmiotom całych zakładów przemysłowych, dziś generujących w Polsce potężne zyski, które następnie nieomalże w całości transferowane są za granicę.

    Państwo rezygnując z centralnego planowania odebrało sobie jakikolwiek demokratyczny wpływ na rozwój rodzimej gospodarki, co było najbardziej charakterystycznym symptomem rabunkowego procesu prywatyzacji.

    W 25 lat po transformacji ustrojowej, najbardziej dosadnie i obrazowo określił stan polskiego państwa były Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, podczas sławetnej kolacji „U Sowy”, używając zdania w którym tylko ostatnie słowo nadaje się do cytowania, bo nie jest wulgaryzmem i brzmi ono: „…i kamieni kupa”. W ciągu tych 25 lat państwo sukcesywnie wycofywało się z jakiejkolwiek odpowiedzialności za losy swoich obywateli, przerzucając tę odpowiedzialność na sektor prywatny, nazywając wynikające z Konstytucji prawa nabyte „przywilejami” i systematycznie te prawa okrawając pod dyktando faktycznie sprawującego władzę międzynarodowego kapitału. (…) (,/i)

    http://www.socjalizmteraz.pl

    Artykuł zawiera niewątpliwie słuszne spostrzeżenia, nie wiemy jednak, czy akurat socjalizm jest receptą na odzyskanie państwa.
    Admin (tj. Gajowy Marucha – http://marucha.wordpress.com/2014/12/22/inny-swiat-jest-mozliwy/ )

    Lubię to

  10. A czy nie czasem to komuna gloryfikowała maszyny i industrializację/mechanizację? Ludzie opamiętajcie się, bo grzeszycie przeciwko najdoskonalszemu systemowi organizacji ludzkiej.

    Lubię to

  11. Komuna (ale nie K. Marks, bo za jego czasów komfort nie był jeszcze Bogiem) gloryfikowała industrializację, była ona bowiem konieczna dla stworzenia systemu obronnego, zabezpieczającego ludność przed agresją krajów bardziej zindustrializowanych (bez stalinowskich pięciolatek ZSRR nie byłby w stanie wyprodukować 40 tysięcy czołgów, przy pomocy których pokonano armię Hitlera mającą czołgi z całej Europy – i te marki Renault i te marki Skoda).

    Komuna jednak nie gloryfikowała dwóch innych członów TPD (Technika-Pieniądz-Dupa domagająca się Komfortu). W komunie pieniądz nie był Bogiem, a także komfort SRACZY — zwłaszcza w ZSRR — przedstawiał wiele do życzenia. No i ANTYKOMUNA olśniona JAKOŚCIĄ SRANIA NA ZACHODZIE, komunę obaliła. I mamy to, co mamy, czyli „pokoje z łazienkami”, jak głoszą napisy na co drugim domu w Zakopanem.

    Lubię to

  12. ponieważ przymuszony do prac kuchennych nie mam czasu na pisanie oddzielnych notek to jedynie w tym miejscu z okazji zbliżających się świąt i Nowego Roku 2015 składam życzenia wszystkim rodakom w kraju i tym na obczyźnie, by ten czas spędzili w spokoju i radości, by dopisało nam wszystkim zdrowie i pogoda ducha.
    Wszystkiego najlepszego i dużo szczęścia życzy Adm

    Lubię to

  13. WSZYSTKIM MILUJACYM POKOJ i w POKOJU ZYJACYM SKLADAMY SERDECZNE ZYCZENIA SWIATECZNE
    i NOWOROCZNE :

    BOG SIE RODZI MOC TRUCHLEJE,
    MASONERIA NIECHAJ MDLEJE !!!

    Adminowi ZYCIA WIELE,
    odpoczynku choć w niedziele !

    Dyskutantom,czytelnikom ,folozofom,nawet bzikom
    Zdrowia,wszelkiej pomyslnosci ,
    odpoczynku ,milych gości !

    Biednym,glodnym,w pomieszczeniu choćby chłodnym,
    trwania i nie umierania ,wszelkich wrogow POKONANIA !!!

    A dziewczynce z zapałkami,
    niech przebywa zawsze z NAMI .

    APA
    USA – Boze Narodzenie 2014r, Nowy 2015 Rok

    Lubię to

  14. Tak odnośnie pracy to przypomniała mi się niegdysiejsza wypowiedź telewizyjna jakiegoś co bardziej trzeźwego obywatela, który trafnie zauważył, że POLACTWU do łbów nie przyjdzie pomysł, że sami mogą sobie wybudować fabrykę, zamiast czekać aż zjawi się wyśniony „zagraniczny inwestor” i im ją zbuduje.

    Lubię to

  15. @LuK
    A ile ty fabryk zbudowałeś? Pochwal się jaki to z ciebie kapitalista.
    Idealnie nie jest, ale nie sztuką jest krytykować, bo ludzie faktycznie nie wiedzą co robić. Nie byli uczeni samodzielności, podejmowania ryzyka, itd. dlatego nie jest sprawiedliwe z twojej strony takie przedstawienie sprawy.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s