Ojczyzno ty moja


Ojczyste kpiny z zielonej wyspy, czyli moje podsumowanie 2014 roku i nie tylko. Jest dobrze, ale nie beznadziejnie

Na progu nowego roku wszyscy coś podsumowują: jak było, jak jest i ewentualnie jak będzie. Wymowa tych podsumowań jest różna, w zależności od tego, kto pyta i kto odpowiada. Jeśli pytają tzw. dziennikarze prawicowi – wiadomo, ci szukają tylko dziury w całym.

Tak w każdym razie utrzymują przedstawiciele mediów tzw. prorządowych, które mają do przekazania same dobre wieści: że nasza zielona wyspa rośnie w siłę i ludziom żyje się dostatniej. Ja pytał nie będę i nie poproszę o odpowiedzi ani tych z siebie zadowolonych, ani ich politycznych przeciwników. Oprę się wyłącznie na opiniach spoza rządowej koalicji i jej opozycji, przede wszystkim zagranicznych, ale także polskich instytucji.

Ze dwa miesiące temu międzynarodowa Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) porównała jakość życia we wszystkich krajach członkowskich. Zgodnie ze sporządzona listą, wśród 36 państw Polska znalazła się na 32 miejscu.Oceny dokonano w 9 kategoriach, w których przyznawano od 0 do 10 punktów. W kategorii dotyczącej dochodów otrzymaliśmy oszałamiający 1,3 pkt. i wypadliśmy gorzej np. od Czech, Słowacji czy greckiego bankruta.

Pomijając tzw. umowy śmieciowe, które nie gwarantują żadnych świadczeń socjalnych i skazują pracujące Polki i Polaków na starcze ubóstwo, wynagrodzenia w naszym kraju należą do najniższych w Unii Europejskiej. Wskazał na to m.in. także nasz CBOS. Przeciętne zarobki w najwyżej notowanym Luksemburgu wynoszą 4663 euro. W Polsce zarabiamy średnio (w przeliczeniu) 865 euro, przy czym liczba ta nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji materialnej polskiego społeczeństwa, jeśli bowiem dziewięć osób zarabia np. po 1 tys. zł, a tylko jedna osoba 31 tys. zł, to przeciętna ich dochodów wyniesie… 4 tys. zł. O „zamożności” polskich rodzin świadczy m.in. ranking UNICEF, w którym Polska zajęła 21. miejsce (na 24 kraje) pod względem różnic w poziomie życia dzieci; aż 22% najmłodszych Polaków stoi przed groźbą życia w nędzy. Na ubóstwo cierpi około 2 mln naszych rodaków, których dochody nie pozwalają na zaspokojenie elementarnych potrzeb, zaś 5 mln obywateli III RP zmaga się z trudną sytuacją życiową – brakiem środków na wyżywienie, ubrania, zapewnienie odpowiednich warunków mieszkaniowych, nie mówiąc już o realizacji potrzeb społecznych i kulturalnych. Według „Rzeczpospolitej”, która skorzystała z oficjalnych danych GUS („Warunki życia rodzin w Polsce”), ponad pół miliona polskich dzieci nie dojada, niespełna pół miliona nie ma wszystkich podręczników, a „blisko 600 tys. nie chodzi do dentysty z powodu biedy”.

Oprócz niskich płac, raport OECD („Employment Outlook 2014”), zwraca uwagę na kontrastujący na tle innych, rozwiniętych państw brak zabezpieczenia na wypadek bezrobocia w naszym kraju, wysokie ryzyko utraty pracy, brak poczucia bezpieczeństwa przed jej utratą, wynikający stąd stres i niewystarczające świadczenia na rzecz bezrobotnych. Pod względem wysokości zarobków Polska zajęła 26. miejsce (spośród 32 krajów), 25. – jeśli chodzi o ryzyko bezrobocia, 26. odnośnie do wsparcia dla osób bez zatrudnienia. Niższe bezrobocie jest aż w 27 krajach. Ponadto, jak podał Eurostat, nasz kraj znalazł się na ostatnim miejscu w UE pod względem wydatków na walkę z bezrobociem oraz zasiłki dla bezrobotnych, które stanowią u nas tylko 1,5% funduszy na cele społeczne (unijna średnia wynosi 5,6%).

Relatywnie małe zarobki powodują, że Polacy nie mają z czego oszczędzać i odkładają coraz mniej pieniędzy „na czarną godzinę”. I pod tym względem znajdujemy się w Europie na szarym końcu Europy. Mamy np. dwukrotnie mniejsze depozyty niż czescy sąsiedzi, nie mówiąc np. o Belgach, którzy w porównaniu z nami odłożyli 9 razy więcej (proporcjonalnie do dochodów). W tym kontekście wielka bolączką naszego kraju pozostaje kwestia zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych. Według OECD, pod względem warunków lokalowych zajmujemy w Europie przedostatnie miejsce – gorzej jest tylko w Turcji. Z badań zleconych w ubiegłym roku przez organizację Habitat for Humanity Poland wynika, że 52,8% Polaków nie ma nadziei na poprawę sytuacji mieszkaniowej w najbliższych latach, w czym notabene aż 73% naszego społeczeństwa upatruje przyczyn naszego kryzysu demograficznego.

Krótko mówiąc, metraż mieszkań zajmowanych przez polskie rodziny jest zbyt mały, mieszkań jest za mało, a ich ceny są nie do pokrycia z przeciętnej, polskiej kieszeni nawet w ratach. A propos niechęci młodych Polek i Polaków do posiadania dzieci: jak podkreślono na międzynarodowym Forum Demograficznym w Berlinie, Polska jest przykładem państwa, gdzie podczas tylko jednej dekady współczynnik narodzin spadł z jednego z najwyższych w Europie do jednego z najniższych w świecie. Tyle za komentarz o skuteczności naszej polityki prorodzinnej.

Jedna z wiadomości z ostatniej chwili traktuje o tym, że żyjemy w kraju o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w UE. Wykazał to właśnie raport NIK. Za niedotrzymanie unijnych norm czystości powietrza określonych w dyrektywie CAFE grozi nam kara 4 mld zł. W pierwszej dziesiątce europejskich miast, w których przekraczane są dopuszczalne, dobowe stężenia szkodliwych pyłów znajduje się aż sześć polskich aglomeracji: Kraków, Nowy Sącz, Gliwice, Zabrze, Sosnowiec i Katowice. Z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera rocznie ok. 45 tys. Polaków – stwierdził prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski przy omawianiu wyników tego raportu.

Co do umieralności i naszego systemu opieki zdrowotnej, powiedziano już aż nazbyt wiele. I co? I nic. Według analiz Komisji UE i Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia (międzynarodowy ranking jakości usług medycznych), nasza służba zdrowia należy do najgorszych w Europie; Polska zajęła 27. Miejsce na 33 zbadane kraje. Mamy najmniejszą liczbę lekarzy (w przeliczeniu na 10 tys. mieszkańców) spośród wszystkich krajów UE. Księga skarg i zażaleń dotyczących naszej służby zdrowia od lat pęka w szwach: niekiedy wręcz kuriozalnie długie oczekiwanie na operacje, protezy, zabiegi czy przyjęcie przez lekarzy specjalistów, utrudniony dostęp do nowoczesnych leków, wysoka umieralność na niektóre dolegliwości w porównaniu z innymi krajami wspólnoty itd. Tymczasem „resort stara się przeanalizować, jak to się dzieje, że znaczący wzrost nakładów w ciągu ostatnich kilku lat nie przekłada się na znaczącą poprawę jakości”…, zdziwił się w wywiadzie dla RMF minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Zgodnie z analizą Concord-2, opublikowaną przez periodyk „Lancet Oncology”, która traktuje o skuteczności leczenia chorych na raka i przeżywalności pacjentów, Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie. Sztandarowy pomysł ministra Arłukowicza na zmniejszenie kolejek cierpiących na nowotwory napotyka na trudności i świadczy raczej o niedowładzie umysłowym tego resortu i całego rządu – bo, nawet, gdyby się udał, co z leczeniem innych chorób? Weźmy pod uwagę np. cukrzycę – cierpi na nią 3 mln Polaków (z tendencją wzrostu), z jej powodu w ubiegłym roku wykonano 13 tys. amputacji stóp, co plasuje nas w niechlubnej, europejskiej czołówce, pod względem korzystania z nowoczesnych metod leczenia tkwimy w ogonie Europy. W kwestii zwalczania innych dolegliwości – podobnie. Jak doniosło branżowe wydawnictwo „Termedia”:

„Polska jest na szarym końcu pośród 15 krajów wybranych do badania Charles River Associates, jeśli chodzi o dostęp do leczenia modyfikującego chorobę stwardnienie rozsiane.

Tylko 13% chorych otrzymywało te leki, podczas gdy w Niemczech 69%, w Finlandii 62%, w sąsiednich Czechach 39%”… Co jeszcze? Można jeszcze o najnowszym rankingu Komisji Europejskiej dotyczącym jakości transportu w krajach UE, w którym Polska zajęła ostatnie miejsce spośród 28 państw członkowskich. Oceniono w nim stan transportu drogowego, kolejowego, lotniczego i morskiego w siedmiu kategoriach: infrastruktury, bezpieczeństwa, wpływu na środowisko, innowacji i badań naukowych, logistyki, oraz wdrażania prawa unijnego. Inwestycje drogowe, które gdzie indziej stymulują rozwój, dają pracę i zarobek wielu firmom, u nas przyczyniły się do masowych bankructw, a towarzyszyły im rozliczne afery, skandale i korupcja, że przemilczę takie kwiatki, jak wprowadzanie opinii publicznej w błąd przez byłego ministra transportu Sławomira Nowaka, jakoby Komisja Europejska miała zgodzić się na przesunięcie na inwestycje drogowe niewykorzystanych środków przy modernizacji kolei, co okazało się niemożliwe, czy np. niedawne obcięcie dofinansowania UE na zakup Pendolino… Na marginesie, w ocenie Brukseli, a także naszego NIK-u, pod względem bezpieczeństwa drogowego Polska zajęła przedostatnie miejsce we wspólnocie. Z kolei na polskich torach dochodzi do największej liczby wypadków, na co wskazuje znów raport Europejskiej Agencji Kolejowej.

Co jeszcze? „Dziennik Gazeta Prawna” zwróciła uwagę na inna kwestie: „Polska znów na szarym końcu w Unii Europejskiej. Tym razem zostaliśmy fatalnie ocenieni pod kątem wdrażania unijnego prawa” – koniec cytatu. Według dziennika, przeciw naszemu krajowi w ubiegłym roku wszczęto 42 postępowania o naruszenie unijnego prawa przed Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu, opóźnienia Polski w wdrażaniu europejskich przepisów przekraczają 16 miesięcy (przy unijnej średniej 9 miesięcy).

Można by jeszcze nadmienić np. o znakomitych osiągnięciach Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Polska zajęła 30. miejsce wśród 34 krajów Ocenionych przezOECD pod względem usług i dostępu do szerokopasmowego internetu bezprzewodowego, oraz liczby gospodarstw podłączonych do sieci światłowodów. Gorzej od nas jest tylko na Słowacji, w Chile, Meksyku i w Turcji. Czy ktoś jeszcze pamięta zapewnienia rządu premiera Donalda Tuska o rewolucji dotyczącej „e-administracji”…? Z innym raporcie ONZ na temat informatyzacji procesów zarządzania państwami Polska zajęła 47. miejsce. W 2010 r. zajmowaliśmy 45., a w 2008 r. na 33. miejsce. Według Eurostatu, jesteśmy też jednym z trzech krajów, które w najmniejszym stopniu korzystają z cloud computingu (przetwarzania danych w chmurze). Ale zostaliśmy wyróżnieni za „aktywne korzystanie z serwisów społecznościowych przez rząd w celu porozumiewania się z obywatelami”… Co jeszcze? Np. odnośnie do naszego postępu naukowo-technicznego – także w rankingu innowacyjności KE okupujemy tyły, wespół z Rumunią, Łotwą i Bułgarią. W badania i innowacje najwięcej inwestują Dania, Niemcy i Finlandia. Nic zatem dziwnego, że mamy najmniejsza liczbę zgłoszeń patentowych. Jak wynika z danych firmy Crido Taxand, w międzynarodowym zestawieniu liczby patentów na milion mieszkańców jesteśmy 72 razy gorsi od… Luksemburga i ponad 60 razy gorsi niż Szwajcaria. W rankingu najlepszych uczelni na świecie, nasze najlepsze uniwersytety – Jagielloński i Warszawski plasują się dopiero w czwartej setce, co mówi samo za siebie.

Można by jeszcze np. o rosnącej z roku na rok liczbie samobójstw w Polsce: do grudnia br. usiłowały odebrać sobie życie 7 tys. 734 osoby, czyli o półtora tysiąca więcej niż w tym samym czasie ub.r. Można też o tułaczce milionów młodych, wykształconych Polaków za chlebem po świecie, czy o tykającym liczniku zadłużenia publicznego, które będą spłacać nasze dzieci i wnuki, gdyż suma ta narasta tysiącami z sekundy na sekundę. W chwili obejmowania rządów przez spółkę POPSL nasz dług publiczny wynosił 527,4 mld zł, w momencie pisania tego zdania(sic!) wybiła na nim kwota 1 bln 132 mld 540 mln 442 tys. 500 zł. Ale to już nieaktualne. Kto chce sprawdzić ile będziemy mieli do spłacenia na koniec 2014r., nich kliknie 31 grudnia tuż przed północą na link międzynarodowego zegara – „national debt clocks”:

http://www.nationaldebtclocks.org/debtclock/poland

Nawet w kwestii recyklingu śmieci nie mamy się czym chwalić. Chociaż na samorządy nałożono obowiązek segregacji odpadów, większość śmieci wciąż trafia na wysypiska. „Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej pod względem ilości odzyskiwanych odpadów komunalnych”, poinformował portal EurActiv.

Reasumując, jest dobrze, ale nie beznadziejnie. Bo mamy przecież najlepszych, najbardziej kompetentnych i najbardziej odpowiedzialnych polityków na kontynencie, czego dobitnym wyrazem był tegoroczny wybór ekspremiera Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Ja sam…

„Stosunek mam do spraw tych twórczy. Wiem: człowiek rośnie, gdy się kurczy! Wśród rogów i kantów przeciskam więc ciało, posiniaczone zgodnie z uchwałą, a za mną się bezradnie miota mój Anioł-Stróż-Patriota! Bo że się rąbnę w to czy w owo – należy mi się! Ustawowo”… – że posłużę się cytatem z twórczości Mariana Załuckiego. Więc w starym roku biję się w piersi za to, że w podsumowaniu odważyłem się sięgnąć do tendencyjnych raportów, ocen i danych takich jawnie propisowskich instytucji jakUNICEF, OECD, Eurostat, Komisje UE, itd. itp. Toż to nie dziennikarstwo, tylko „Oj-czyste” kpiny, jak zatytułował jeden ze swych tomików satyryk Załucki. Ażeby jednak nie było tak minorowo, „w bulu i nadzieji” wzywam na progu nowego, wyborczego roku: bądźmy optymistami! Pan Marian też nim był, choć i on sarkaził, jak w rymowance pt. „Stopa w głowie”:

„Trudno. Poczekam. Odrobinę. W gazetę nóżki swe owinę. Najszybciej bowiem (jak to wiecie), stopa podnosi się w gazecie!”…

PS. Do jednego z „dyżurnych” internautów, który ubolewa, że „red. Cywiński wylądował w ścieku braci Karnowskich”. Fakt, z jego punktu widzenia, prawda brzydko pachnie… Mimo wszystko, wszystkiego najlepszego!

Reklamy

27 uwag do wpisu “Ojczyzno ty moja

  1. Pesymistycznie jak wyżej, niekoniecznie musi oznaczać całą prawdę i tylko prawdę.
    Zamieściłem go bo warto zapoznać się także z tą stroną naszej egzystencji od strony cienia
    Brak mi w zamieszczonym artykule jaśniejszych stron naszego życia, a te przecież też istnieją.
    Wielu rodakom żyje się znacznie lepiej niż przed 1980 rokiem.
    Sklepy nie straszą pustymi pułkami. Kto się nie leni ten ma

    Polubienie

  2. Świetny artykuł, ale…. Myślę, że odesłanie do licznika długu publicznego było niepotrzebne, bo osłabia jego wymowę.
    Wszystkie gospodarki świata są zadłużone po uszy, ale jeśli analizować skalę skalę tego zadłużenia, to trzeba wziąć pod uwagę jego walutę (nie można przyrównywać złotego do euro, franka czy funta w stosunku 1:1) i liczbę mieszkańców danego kraju. I tu akurat Polska nie wypada najgorzej. Przykładowo Niemcy jeśli mają zadłużenie na poziomie 2,5 bln euro a Polska 1,4 bln złotych, to wychodzi że ich jest ok. 7x wyższe w skali gospodarki niż nasze. Jeśli nawet przeliczyć to na głowę, to przy nieco ponad dwukrotnie większej ludności, nadal wychodzi że ich zadłużenie per capita jest 2,5 krotnie większe.

    Polubienie

  3. Zostaliśmy po 1989 r całkowicie skolonizowani. Kolonizacja ta nie dotyczy tylko i wyłacznie ekonomii gospodarki, ale dosłownie wszystkiego. I jak w takich warunkach wyjść na prostą? Pewnie zaraz trafi się jakiś internetowy „rewolucjonista”, który poda listę żydów, których zdemaskowanie przywróciłoby na wieki pomyślność Polsce, albo inny, co chce w kraju opartym na przekrętach i malwersacjach wprowadzać „wolność od lichwy”, czy rozmaitych „pawłologów” kończąc.

    Polubienie

  4. To podsumowanie roku to przez szmuli,szwabogow czy ich sługi ?
    No i oczywiście czy dotyczy roku Zydow czy Polakow ???
    Bo jeżeli Zydow to trochę spóźnione ( rok ich zaczal się już kwartal temu), a jeżeli polskiego to trzeba to jasno napisac DO KOGO POLSKA NALEZY – do niewolnikow czy pano-chamow ,którzy najechali na Polske dość dawno i zdobyli ja bez jednego wystrzalu,malo tego,POWIESILI/ZASTRZELILI/SPOWODOWALI WYPADKI PATRIOTOW POLSKICH !
    Te cymanskie ,cejrowskie kalksteiny ,wildsteiny,
    to czyje rody ,nie przypadkiem z choru Czejanda ???

    Bo buzki i tuski to już wiadomo.

    Polubienie

  5. POBUDKA !

    ROK 2015 BEDZIEM ROKIEM POLAKOW ,
    POLAKOW PATRIOTOW z PRAWDZIEJ POLSKIEJ KRWI !!!

    OBCY i MIESZANCE BEDA WIAC Z POLSKI !!!
    WIELU JUZ ZWIALO DO BRUKSELI i do lepszego koryta,
    Nastenpi POJDA DO PIEKIEL i DIABLA – tam ich miejsce !!!

    Polubienie

  6. Żeby analiza była w miarę obiektywna to należało by jednak wspomnieć także o plusach.
    Jeśli podamy, na ile Polacy zadłużeni są w bankach, to napiszmy także ile wykupili mieszkań, zbudowali domków jednorodzinnych, założyli firm lub je rozbudowali, ile zakupili maszyn i urządzeń ile wyprodukowali i sprzedali na rynek wewnętrzny a ile wyeksportowali za granicę.
    Porównując wysokość zarobków w Polsce i w Luksemburgu jedynie w cyfrach dostajemy z gruntu rzeczy fałszywy obraz, bo prawda jest taka że przelicznik złoty do euro nie jest do końca właściwą miarką. Kilo kiełbasy może kosztować tyle samo w Polsce co we Francji, ale już czynsz, opłaty komunalne, ubezpieczenia, wizyta u lekarza, czesne na uczelnię mogą być krańcowo różne.
    Ja jestem zdania, że poziom, życia przeciętnego Polaka nie jest aż tak drastycznie niższy jakby to wychodziło z samego porównania zarobków u nas i w Luksemburgu.
    Widać to gdy się wyjedzie poza granice, widać to w ośrodkach wczasowych w Grecji, Egipcie, Włoszech, Chorwacji.
    Po fatalnej transformacji Polacy odbijają się od dna i coraz lepiej radzą sobie w każdej dziedzinie. W końcu jeśli do samej tylko Rosji polski rolnik potrafił wyeksportować za 1 miliard dolarów to ten miliard trafił do jego kieszeni .
    A przecież nie tylko owoce i nie tylko do Rosji eksportujemy.

    Dziadami nie jesteśmy i nie pozwólmy by nas opisywano jako dziadów.
    Inni będą nas szanować jedynie wówczas, gdy sami będziemy się szanować cenić i nie zezwalać na opisywanie Polski i nas samych jedynie w czarnych kolorach.

    Polubienie

  7. Koszmarny sen Polaka
    Kto był na emigracji wie, jak to jest. Nie ma nic bardziej przykrego niż tzw. „sny emigranta”. Dzięki nieustannym staraniom kolejnych reżimów śniących jest coraz więcej. Śnią także tubylcy i te sny dają pogląd skąd biorą się emigranci

    Muszę się Wam prywatnie przyznać. Miałem koszmarny sen.

    Śniło mi się że musiałem wstać wcześnie rano.

    Włączyłem japońskie radio i założyłem amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki.

    Zaparzyłem brazylijska kawę po czym z holenderskiej lodówki wyciągnąłem niemieckie piwo.

    Siadłem przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku zleciłem internetowe zakupy w Anglii.

    Pospiesznie wsiadłem do czeskiego samochodu, pojechałem do francuskiego hipermarketu na zakupy.

    Po uzupełnieniu żarcia o hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wróciłem do domu.
    Na rosyjskim gazie zagotowałem włoską zupę.

    Nareszcie mogłem wygodnie rozsiąść się włoskiej kanapie i……sięgnąć po gazetę drukowaną po polsku

    Jestem od dawna bezrobotny więc skrupulatnie przejrzałem ogłoszenia o pracy.

    Przerzuciłem wszystkie. Dla osób po moich studiach, znowu nic nie ma !

    Zlany potem obudziłem się.

    Poszedłem do łazienki. Ogoliłem się. Wszedłem pod prysznic i odświeżony włączyłem japońskie radio, założyłem amerykańskie spodnie….

    Zastanawiam się : „Dlaczego, qźwa, w Polsce nie ma dla mnie pracy ?

    PS.

    MSZ w „Atlasie polskiej obecności za granicą”, od 18 do 20 mln Polaków i osób polskiego pochodzenia mieszka poza granicami kraju; to jedna z największych diaspor na świecie. Z lektury raportu wynika, że w USA żyje najwięcej przedstawicieli Polonii – ok. 9,6 mln osób.

    Według Głównego Urzędu Statystycznego za granicą przebywa ok. 2 mln 17 tys. emigrantów czasowych (wyjechali za granicę, ale w ewidencjach widnieją jako mieszkańcy kraju).

    W Europie Zachodniej mieszka ok. 4,2 mln Polaków lub osób polskiego pochodzenia. W Niemczech mieszka 1,5 mln naszych rodaków, we Francji 800 tys. tyle samo w Wielkiej Brytanii, 200 tys. w Holandii, we Włoszech i Irlandii po 150 tys., w Czechach 120 tys., 110 tys. w Norwegii, 100 tys. w Belgii, 85 tys. w Austrii i Hiszpanii, w Danii 60 tys., zaś w Grecji 10 tys.

    Na skutek emigracji następuje intensyfikacja procesu starzenia się społeczeństwa. Zakładając, że emigranci czasowi ani ich dzieci nie powrócą do kraju, by tu się osiedlić, a w konsekwencji liczba urodzeń w Polsce będzie mniejsza o 10 proc., wówczas stan ludności będzie w 2035 r. mniejszy o dodatkowe 2,5 mln osób.
    Nathanel
    ————————–
    Tak.Takie sny maja emigranci, sa zlani potem.Mialem takich 4.
    Po latach juz to przechodzi.A czego dorobilem sie na emigracji w USA ?Niczego.Mam 66 lat, domek, 2 sypialnie, kuchnia, pokoj glowny, bez piwnicy, z plastiku, 1/2 ha ziemi.2 zuzyte samochody.I to by bylo materialnie wszystko bo w banku mam tyle co na oplaty na miesiac do przodu.Zawod?Bylem inzynierem mechanikiem.Projektowalem spawalnicze linie samochodowe dla wszystkich na swiecie plus torpedy plus Boeingi z wlokna weglowego.I co z tego?K.Nic.

    staszek kieliszek
    ——————————-
    Stare to, ale…
    …trzeba wciąż Polakom powtarzać. A poza tym:
    – Nikt nikogo do emigracji nie zmusza. W Polsce po roku 1970 było tylko takich dwóch – Bałuka i Morawiecki, których „władza” odtransportowała siłą i wygnała z kraju. Obydwaj wrócili „przez zieloną granicę”.
    – Jeśli ktoś emigruje, to tylko dlatego, że nie chce mu się zorganizować i walczyć.
    – Emigrując „na zmywak”, albo „na budowę” stajesz się dezerterem.
    Co zatem?
    Ukorz się przed wybranym Panem i siedź cicho!

    tuskożer
    —————————
    Bo Polak zapomniał, że:
    Cudze chwalicie
    swego nie znacie
    sami nie wiecie
    co posiadacie

    Zastanawiam się : „Dlaczego, qźwa, w Polsce nie ma dla mnie pracy ?
    Podpowiem
    Nie bądź łamagą, pracę można samemu sobie zorganizować. A chcieć to móc.

    Adm

    Polubienie

  8. A dla mnie — bo tak ukradkiem mnie wywołuje do wypowiedzi LuK — wszystkich dóbr materialnych jest w Polsce ZA DUŻO. Jest za dużo samochodów: w Z-nem po dwa na d. mieszkańca, ale ani ja, ani mój kuzyn, ani 92-letni wujek (3 domki jednorodzinne, zazwyczaj po jednym ich mieszkańcu) tych środków utrudniających poruszanie się po mieście, nie posiadamy; coś tu chyba jest z genetyką, bo za to lubimy chodzić w góry (wujek już w czasie przeszłym). Jest ZA DUŻO SKLEPÓW, w których baby lubią kupować pierdoły, zapychające domy. (W Krakowie, w mieszkaniu po matce miałem już pożar z tego powodu.) JEST ZA DUŻO REKLAM, które nasz krajobraz (także ten górski, w okolicy Obidowej, na drodze do Zakopanego) zamieniają w śmietnik. JEST ZA DUŻO LUDZI BARDZO BOGATYCH, którzy chcąc-nie-chcąc degradują środowisko swoją MATERIALNĄ (patrz powyżej) obecnością.

    A czego brakuje? Po prostu zwykłej, nie zrutynizowanej i nie sztucznie ułatwionej PRACY dającej jako-taką satysfakcję z jej wykonywania. Bo i ekspedientka przy zautomatyzowanej kasie w hipermarkecie i kierowca rozwożący towary-śmieci samochodem po całej Polsce i wykładowca na Uniwersytecie od dekad „odwalający” te same formuły (o księżach i ich pracy nie mówię, bo tej „rasy” nie znam), od rutynizacji życia muszą dostawać mdłości, kompensowane kupnem coraz to nowych gadgetów i ubrań. Niestety NAJBARDZIEJ BRAKUJE RADOŚCI ŻYCIA – za „komuny” w połowie lat 1980, gdy udało mi się kupić pół kilo szynki na Wielkanoc, to szedłem przez całe osiedle prawie wykrzykując z radości „KUPIŁEM SZYNKĘ!”. A teraz? Szynki w ogóle nie kupuję, bo ledwo zjadalna, (za wyjątkiem tej skopiowanej z włoskiej, „szynki dojrzewającej”, jak dotychczas bez wody).

    A na dobrą sprawę, to coraz mniej widzę różnic w życiu w Polsce i w Szwajcarii (mieszkałem tam lat kilkanaście i od czasu do czasu bywam). Za wyjątkiem oczywiście różnicy w ilości bilbordów i ilości dziur na kilometr drogi publicznej. EU czyli Euro-Uniformizacja to przecież nuda, życie zabijająca, jak to pamiętam z młodości „tam gdzie kończy się asfalt, tam zaczyna się PRZYGODA”. Której w Polsce, od upadku „komuny” już niestety nie ma.

    Polubienie

  9. Dlaczego większość Polaków jest bardzo przejęta cierpieniem pieska/kotka pokazywanego w TV a zarazem są tacy obojętni na cierpienie zwierząt gdy uśmiercają w potokach krwi karpia na wielkie święta narodzin życia ?
    Odpowiedz jest nadzwyczaj prosta. Wielu Polaków jest do cna zażydzona, nawet ateiści lub inne liberalne elity, i ta cała zbieranina sprzedajnych Polskich samobójców ma czelność pouczać mądrą, suwerenną Rosję ? Co prawda Prawosławni Rosjanie wierzą w te same gusła żydowskie co Polacy ale bynajmniej podczas wigilii nie zabijają zwierząt i nie jedzą przez te kilka dni świąt żadnych potrwa mięsnych natomiast Polak nie wytrzyma dnia bez żarcia kiełbasy a już wigilia to absolutny przymus i obowiązek chrześcijański pochłaniania wielkich ilości karpi. Zażydzonemu Polakowi w makówce się nie mieści że można nie jeść ryby na wigilię, bo przecież ryba nie jest zwierzęciem. Paranoja ? Nie, to realia życia w tym pięknym ale niestety zepsutym przez zabobony żydowskie kraju.

    Całość tutaj
    http://wiecznaziemia.wordpress.com/2014/12/31/dorosle-dzieci/

    Polubienie

  10. Pan Marek kocha góry i górskie wspinaczki, ja kocham leśne ścieżki, ścieżki brzegami dzikich jezior.
    Pamiętam gdy ostatni raz byłem w górach , może to były tylko tereny podgórskie ( Muszyna) z trwogą patrzałem pod nogi na każde zlodowacenie, na ścieżkę gdzie śnieg był wydeptany, gdzie mogłem się poślizgnąć, upaść i złamać nogę. Co prawda wiązało się to już z moimi latami, ale powiedziałem sobie i żonie, żadnych wyjazdów w góry. W bardzo wczesnej młodości lubiłem się wspinać, na każdy występ, na drzewa, dachy, ale było to tak dawno temu, że nie warto o tym pisać. Natomiast jeden z moich synów nie wyobraża sobie urlopu bez wyjazdu w góry.

    Polubienie

  11. No i są tacy co cały dzień przesiedzą nad rzeczką czy jeziorem by męczyć drobne małe rybki.
    Od jednego z nich słyszałem że jest miedzy nimi pewna różnica
    Jedni to rybacy, drudzy to wędkarze.
    Pierwsi idą łapać ryby
    drudzy noszą wędki, albo jak kto wolą, to ci co moczą kija w wodzie

    Polubienie

  12. Samochodów istotnie jest za dużo, podobnie biedronek, o wątpliwej satysfakcji płynącej z pracy na kasach w tychże molochach nie wspomnę. Trzeba jednak dodać, że wielu z motoryzowanych to obcokrajowcy przejeżdżający przez nasz kraj. W moim „europa mieście” Zgorzelcu takich nomadów jest bardzo wielu. Reklam jest za dużo. Co ciekawe w większości krajów europy miejsca, gdzie mogą wisieć reklamy są ściśle unormowane. Tylko na „zielonej wyspie” jest wolna amerykanka jesli chodzi o zasrywanie przestrzeni publicznej rozmaitymi komercyjnymi plakatami.

    Polubienie

  13. Ponoc Platon powiedzial, ze jezeli czegos bardzo pragniesz
    i to otrzymasz to bedziesz tego zalowal. Gwoli jasnosci
    moj wywod pragne oprzec na wspolnym mianowniku to jest
    takim, ze wszyscy sie ze mna zgodza. I za Kochanowskim..szlachetne
    zdrowie nikt sie nie dowie…i lista dobr doczesnych i wniosek,
    ze zdrowie jest wielka wartoscia. Ta czesc ludzkosci,ktora wedlug swego
    uznania zaliczajaca sie do swiata pierwszego i pozostala go malpujaca
    uchwycila sie nowoczesnosci w wydaniu przemyslowym jako czegos
    znacznie lepszego niz to co bylo w przeszlosci. Polacy nie sa w tym
    wyjatkiem. Z ta roznica, ze slady starodawnego bytowania sa
    jeszcze bardziej widoczne wiec tym gorliwiej chca wymienic rzeczy
    naturalny na plastikowe a moze i szczuplego malzonka na
    tluscioszka amerykanskiego. Statystyki wykazuja, ze glownie kraje
    uzywajacego jezyka angielskiego maja nadmiar ludzi chorobliwie
    otylych! Turysta amerykanski zazdrosci obcokrajowcom ich szczuplosci
    a oni jemy jego samochodow. Na taka powszechna glupote pewnie jest
    wiele rad, moja to aby w kazdej konstytucji istnial artykul, ze
    takie poprzestawianie wartosci jest zdrada stanu. A skad sie to bierze?
    I znowu poslugujac sie autorytetem: Solzenicyn swego czasu na uniwersytecie
    harvardzkim powiedzial, ze Zachod stracil odwage. Wymowny fakt, odwiedzilem
    w USA osobe praktykujaca legalnie medycyne naturalna. Ta dala mi formularz
    do podpisania, ze zaswiadczam iz nie jestem zadnym policyjnym prowokatorem.
    Tego typu zachowanie swiadczy o tym, ze wladze nie patrza przychylnie na
    tych, ktorzy chca leczyc czyms innym niz chemia. A ze z otylosci i chemii
    ludzie sa chorzy to tylko dowodzi, ze sa bogaci bo moga sobie na to pozwolic.
    A oto rada poety Adama Asnyka do mlodych patrzacych w przyszlosc:
    („Do mlodych”).
    Związki poezji A. Asnyka z romantyzmem.
    Kazda epoka ma swe wlasne cele
    I zapomina o wczorajszych snach…
    Niescie wiec wiedzy pochodnie na czele
    I nowy udzial bierzcie w wieków dziele,
    Przyszlosci podnoscie gmach!
    Ale nie depczcie przeszlosci oltarzy…”

    Polubienie

  14. „Chutor1” madre przemyślenia i oceny ale widzisz Przyjacielu dzisiejsi ludzie po obu stronach „głębokich sadzawek” zatracili osobiste myslenie,oni już mysla medialnie !
    Temat „Ojczyzno ty moja….” i to w jezyku POLSKIM zapewne jest dla Polakow ale większość z nich woli korzystać z tv,radia,gazet ,zas komputer/internet uważa za diabelska maszyne o która pyta nawet ksiądz przy spowiedzi (czy z niej korzystasz).
    CZY POLACY DZISIAJ MILUJA SWOJA OJCZYZNE i chociaż wiedza co to jest UMILOWANIE OJCZYZNY czyli PATRIOTYZM ???

    Polubienie

  15. Chyba żaden madry Polak/Polka nie ma wątpliwości ,ze
    ZYDZI,NIEMCY i ich SLUDZY !
    Malo tego,to w/w uwazaja ze POLSKA DO NICH NALEZY a POLACY to ich NIEWOLNICY !!!

    Polubienie

  16. Na a może rządzi AMBASADA AMERYKAŃSKA z jej agenturą, zarówno tą oficjalną (ministrowie Radek Sikorski i Vincent Rostowski) jak i bardziej utajoną (mój b. kolega min. Janusz Onyszkiewicz + pracownicy Watykanu)?

    Panowie i Panie Polacy i Polki, zacznijcie do cholery myśleć i obserwować kto wszystkim tym kręci!

    Polubienie

  17. @markglogg
    Bardziej ogólnie to STRONNICTWO AMERYKAŃSKO-ŻYDOWSKIE.Za przeskok do PRUSKIEGO cenę płaci Radek Sikorski.
    CYWILIZACJA ŁACIŃSKA nie znosi „jednostadności”,stąd w demokratycznym systemie można wybrać.

    Polubienie

  18. To już nie jest kręcenie a AUTENTYCZNE NARZUCANIE NIEWOLNICTWA !
    RZADY,AMBASADY,PRZEDSTWICIELSTWA ,KORPORACJE,HANDLARZE,PRAWNICY,LEKARZE,EPISKOPATY z JAKICH RODOW SIE WYWODZA ???
    W jakim przebraniu,nazwiskach i pod jaka flaga wystepuja ?

    Czy trudno to zauwazyc ???
    Jeżeli WROG ZAGNIEZDZIL SIE W PANSTWACH i NARODACH ,RZADZI NIMI UDAJAC ZE dla przykładu sa Amerykaninami,Anglikami,Rosjanami,Ukraincami,Francuzami,Niemcami i innymi trudnymi do rozpoznania to nie pozostaje nic innego jak spuscic gacie i poznawać po genitaliach,zachowaniach ,czynach i strachu !

    Polubienie

  19. Przypominam. W Stanach Zjednoczonych bodajże większość tam urodzonych obywateli jest OBRZEZANA. Ponoć ze względów higienicznych. To mi potwierdził urodzony tamże Polak „bronek” mieszkający na Florydzie i bardzo żydów nie lubiący.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s