Polska w „miękkich szponach” Globalnego Hegemona T-P-D


Poniższy tekst, pióra Krzysztofa Rękasa, mógłbym i ja sam napisać. Już zresztą o tym zasadniczym geopolitycznym zjawisku – uparcie nie dostrzeganym przez „pilnujących” portalu Wiernipolsce APAczy oraz MSK – wielokrotnie pisałem. Ale temat jest arcy-ważny i dlatego go tutaj powielam w odrębnym wpisie, jako iż repetitio mater studiorum est.

Tezy geopolityczne dla endeków i „patriotów”

(a w szczególności dla naszych kolegów z „wiernipolsce1”)

Nie ma innej rzeczywistości geopolitycznej Zachodu, niż ta stanowiona przez Amerykanów.

Nie stracilibyśmy suwerenności politycznej na rzecz UE, a gospodarczej nie oddalibyśmy Niemcom – gdyby Waszyngton sobie tego nie zażyczył. Tymczasem w Polsce „dyskurs geopolityczny” odbywa się między tymi, którzy domagają się, by kontynuować obecny kształt polityki proamerykańskiej, a tymi, którzy uważają za absolutnie niezbędną jej dalszą radykalizację. W ten sposób, pomimo formalnych zmian u steru rządów w III RP – kierunek pozostaje bez zmian, co najwyżej kolejny pijany szyper tej dziurawej barki bywa bardziej zdeterminowany.

Na długiej smyczy

Nie ukrywam zaskoczenia, że akurat niektórym odwołującym się do tradycji endeckiej muszę tłumaczyć podstawy geopolityki, w tym także tę, że tezy przedwojennej endecji wobec Niemiec były sformułowane przed ich klęską wojenną, a więc zanim stały się kolonią USA. Oczywiście, że „amerykańska smycz jest długa” – nie zmienia to jednak faktu, że istnieje. Uznając, że najważniejsze są relacje niemiecko-polskie, a nie amerykańsko-polskie zachowujemy się jednak, jakby tej smyczy nie było w ogóle, a to po prostu błąd.  Europa również zresztą nie jest samodzielnym bytem geopolitycznym. Jeśli realizuje jakieś cele czy zadania, to dlatego, że Waszyngton tak każe, a przynajmniej na to pozwala. Reasumując, nawet skupiając się tylko na wpływie niemieckim na Polskę – i tak musimy dojść do wniosku, że nie ograniczymy go, ani przeorientujemy bez zrzucenia czy osłabienia podległości wobec USA.

Myślenie anachroniczne w tych kwestiach powoduje, że nawet wchodząc na drogę sporu bieżącego z Niemcami bez zrozumienia przyczyn i uwarunkowań obecnej sytuacji – bylibyśmy trochę jak tisowska Słowacja bocząca się na hothystowskie Węgry pod dobrotliwym okiem  Hitlera. W sferze praktycznej i tłumacząc łopatologicznie zaniepokojonym endekom i „patriotom”:  żeby uniezależnić się od Niemiec musielibyśmy najpierw uniezależnić się od USA  – a nie opowiadać (jak czyni to np. PiS), że uniezależnienie od Niemiec przyjdzie wraz ze ZWIĘKSZENIEM stopnia naszej zależności od Stanów.

Niech co Krwawy Hegemon…?

Co jeszcze zabawniejsze, PiS stara się wmówić Polakom, że „strategiczny sojusz” z USA jest czymś materialnie i formalnie innym, niż platformowa „podległość wasalna Niemcom”. Podległość, to podległość, w sumie żadna różnica. Przede wszystkim jednak do znudzenia trzeba powtarzać, że „sojusz z Polską” nie jest żadną alternatywną – ani dla Polski, ani dla Stanów. Mówiąc prościej –  Niemcy skolonizowały gospodarczo Polskę za wiedzą i zgodą, jeśli nie na polecenie Amerykanów  i realizują zadania namiestnicze w Europie właśnie z ramienia Waszyngtonu. Dlatego właśnie nie ma żadnej istotnej różnicy między polityką zagraniczną realizowaną przez PiS i przez PO.

Między innymi dlatego czystym pozoranctwem jest czynienie z kwestii polityki zagranicznej (zwłaszcza na jej odcinku niemieckim) jakiegoś zasadniczego elementu spornego, odróżniającego obecny rząd od poprzedniego.  Podległość wobec Niemiec nie wynika z woli tego, czy innego rządu, tylko jest konsekwencją polityki gospodarczej ostatniego ćwierćwiecza  (przy czym – co również z pewnym rozbawieniem konstatuję – stwierdzenie oczywistego faktu, że Polska jest jedynie częścią gospodarki niemieckiej – jest dla niektórych polemistów tak drażniące, że aż uznają je za afirmację tego, skądinąd niewesołego, stanu rzeczy).

Werwolfu nie ma i nie będzie

Żadne działania ani deklaracje strony niemieckiej nie mogą zostać na poważnie uznane za zakwestionowanie obowiązującej linii „partnership in leadership” dla relacji amerykańsko-niemieckich. Ani absencja Bundeswehry w Iraku, ani niemiecki udział w North Streamie nie kwestionują bowiem, ani nie osłabiają w niczym globalnej amerykańskiej hegemonii, mieszcząc się widocznie w przyznanej Berlinowi sferze autonomii, lub stanowiąc element PR-owskiej zasłony, czy też realizacji innych zadań zlecanych, czy akceptowanych przez Waszyngton. Rola „dobrego policjanta”, jaką Niemcy starają się niekiedy odgrywać zwłaszcza w stosunkach z Rosją również nie może dziwić. Skoro bowiem wciąż Zachód i Wschód nie znajdują się w stanie jawnej wojny – to jedyną formą podtrzymywania nawet napiętych stosunków jest technika balansu, zacinania i popuszczania, w której zadaniem niektórych podmiotów jest właśnie utrzymywanie pewnych niezatykanych do ostatniej chwili kanałów kontaktów i współpracy. Nie jest to jednak objaw samodzielności i niezależności – tylko zadania do wykonania, potwierdzające tylko zasadniczą zależność od czynnika wyższego.

Oczywiście, w Niemczech (podobnie jak i w innych krajach Zachodu) istnieją grupki i ośrodki zainteresowane wyzwoleniem spod amerykańskiej dominacji, są to jednak środowiska nie mające bezpośredniego przełożenia na politykę państwa (czy to o genezie lewackiej, liberalno-inteligenckiej, czy narodowej i narodowo-konserwatywnej). I co do zasady trudno uznać je za jakieś szczególnie wrogie, czy niebezpieczne dla Polski. Zagrożenia dla naszego kraju i narodu, dla ich bezpieczeństwa i przetrwania wynikają bowiem z dalszego utrzymywania się globalnej hegemonii USA, a nie próbami, czy koncepcjami jej przełamania. „Wojna z terroryzmem”, eksport ideologii demoliberalnej i światowego „wolnego rynku” korporacyjno-spekulacyjnego, wreszcie eskalacja już trwających konfliktów do pełnowymiarowej wojny światowej – wszystko to są skutki dążeń do utrwalenia światowego ładu jednobiegunowego i realne zagrożenia dla Polski i Polaków. Faktyczna zależność III RP od Niemiec pod względem kapitałowym, a zatem i politycznym – z całą swą fatalnością i uciążliwością – również jest elementem tego samego porządku międzynarodowego i nie zostanie zniesiona bez jego obalenia, a przynajmniej poważnego osłabienia.

Prawdziwa alternatywa

Mrzonkami są wizje skutecznego wyzwalania się od Niemiec bez kwestionowania podstaw, także organizacyjnych amerykańskiej hegemonii w naszej części świata, tj. przynależności Polski do NATO i Unii Europejskiej w jej obecnym kształcie. Jeszcze większą naiwnością lub bezczelnym kłamstwem jest udawanie, że III RP jest, czy mogłaby być dla USA „partnerem”, czyli wasalem o znaczeniu choćby porównywalnym z Niemcami. Przeciwnie, nie mając nad Wisłą żadnych istotnych interesów gospodarczych Amerykanie wprost widzą w nas wasala drugiej kategorii, zadaniowanego właściwie tylko czasem na odcinku wschodnim w formie nagonki. Oczywiście, „patrioci” odpowiedzą na to zapewne, że jednak spróbują, tzn. tak wzmocnią Polskę bilionem na inwestycje, że odzyska ona swoją gospodarkę, wzmocni swoją pozycję także/przede wszystkim wobec Niemiec i z takim wianem będzie już pełnoprawnym „strategicznym sojusznikiem USA”. I znowuż jednak – odzyskania gospodarki nie da się przeprowadzić żadnymi, choćby najsympatyczniejszymi ruchami fiskalnymi wobec sieci hipermarketów, tylko poprzez  opuszczenie UE i nacjonalizację, zwłaszcza sektora bankowego, czyli działania na które żadna establishmentowa siła polityczna, choćby nie wiadomo jak „patriotyczna” się nie zdobędzie – także dlatego, że Amerykanie nie mają powodów, by na takie eksperymenty pozwalać. Polska musiałaby więc najpierw/równolegle wydobyć się spod zależności od Waszyngtonu, lokując gdzieś w ramach alternatywnego ładu wielobiegunowego, z jego formami organizacji bezpieczeństwa zbiorowego i współpracy gospodarczej. Gdyby zaś to nastąpiło – to problem zostawania „równorzędnym sojusznikiem Ameryki” na wzór niemiecki – tez już by przecież przestał istnieć, bo zamiana taka straciłaby sens i rację bytu.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że generowanie emocji patriotycznych a to przeciw imigrantom, a to Niemcom – jest właśnie podsuwaniem tematów zastępczych, zaciemniających obraz, czyli taktyką na którą niektórzy następcy endeków i „patrioci” uważają się szczególnie uodpornieni. Właśnie ze względu na podpuszczanie tych środowisk, które wciąż jeszcze chciałyby przecież myśleć w kategoriach racji stanu i interesu narodowego – do znudzenia trzeba powtarzać:  Polska nie uniezależni się od Niemiec, dopóki nie wyzwoli się spod amerykańskiej hegemonii. I to jest właśnie cel i program działania dla prawdziwych patriotów i narodowców.

Konrad Rękas

http://chart.neon24.pl/post/127673,tezy-geopolityczne-dla-endekow-i-patriotow

4 uwagi do wpisu “Polska w „miękkich szponach” Globalnego Hegemona T-P-D

  1. Ledwo co zdążyłem „wpuścić” na wiernipolsce tekst Konrada Rękasa o KONIECZNOŚCI NACJONALIZACJI NBP, a młodszy kolega dr geopolityki podesłał mi taki oto tekst z gloria.tv: Jest li to co napisano poniżej, li tylko POBOŻNE ŻYCZENIE, czy jakaś istotna zmiana się szykuje?

    Podkreślam. W ostatnich miesiącach (oraz tygodniach) ze składu „ekipy Kremla”, tkwiącej tam od lat 15, „spadły” tylko 2 osoby – minister kolei żelaznych Vlad Jakunin oraz „uciekła” szefowa MAK-u, generał Tatiana Anodina. Akurat tych dwóch osób — pomimo iż ich dzieci są dobrze zainstalowane na Zachodzie (w Anglii oraz Francji) — nie podejrzewam, że są agentami GRUPY ROTSZYLDA:

    Putin odbierze Rothschildom kontrolę nad Centralnym Bankiem Rosji
    Putin ma zamiar znacjonalizować Bank Centralny Rosji kontrolowany przez rodzinę Rothschildów w celu ustabilizowania spadku rubla.

    Doniesienia z Euro-med.dk:

    Zgodnie z konstytucją, CBR należy do obcego państwa – Miasta Londynu (miasto w mieście – skupisko wielu największych banków) i wykonuje zlecenia z Londynu i Waszyngtonu. Ten bank może tylko drukować pieniądze w powiązaniu z gotówką w walucie obcej, co nie jest wystarczające dla celów Putina. CBR nawet musi kupować obligacje (bezwartościowe) za dolary z zakupu rosyjskiej ropy naftowej – w wyniku czego dolary powracają do Federalnej Rezerwy!

    Ponadto Putin jest pod naciskiem Zachodu, który chce go obalić i zastąpić oligarchami o zachodnich poglądach. Tak więc, ambasador USA w Moskwie, Tefft, powiedzial bardzo wyraźnie: „Wyprzemy Putina z urzędu i zainstalujemy naszego człowieka jako lidera rządu (nawet wymienił osobę po imieniu) oraz mianujemy nowych ministrów„.

    Dlatego Putin musi mieć obecnie silną armię, aby zapobiec poddaniu się Rosji dla USA.
    Fyodorov powiedział w wywiadzie: Rozłam w rosyjskiej elicie miał miejsce dwa miesiące temu i część elity postanowiła pozostać z Putinem.

    Putin następnie podjął decyzję, która zdefiniuje następne wydarzenia. Ponadto logika 1) stanu wyjątkowego lub 2) geopolitycznej wojny weszła w życie, gdy jesteśmy pod presją.
    Oznacza to: 1) Ameryka teraz nie może zmniejszyć swojej presji, podczas gdy 2) my po prostu cieszymy się tą presją, ponieważ to zmusza nas technologicznie do narodowego wyzwolenia: Od wielu lat nie mogliśmy uzyskać de-offshoringu (ściągnięcia operacji biznesowych z powrotem do kraju), ale amerykański nacisk spowodował to w jeden dzień.

    Putin musi teraz bezlitośnie oczyścić piątą kolumnę – w naszym Banku Centralnym, w Ministerstwie Finansów, w Ministerstwie Gospodarki.

    Ale przede wszystkim Putin postrzega Zachód jako wielkiego spekulanta przeciwko wartości rubla.
    Zaplanowanie w prosty sposób: 1) rozłam w rządzie, 2) Identyfikacja piątej kolumny w rządzie, w biznesie i w mediach, 3) oczyszczenie, 4) równoległa aktywna pozycja na Ukrainie, ponieważ Ukraina i Rosja jest tym samym – jak powiedział Putin. Takimi słowami określił swoje stanowisko i strategię dla Rosji.

    Nacjonalizacja Centralnego Banku Rosji byłaby pierwszym sygnałem i oznaczałaby ostateczne zerwanie z Miastem Londynu Rothschilda / Imperium Brytyjskim / „Brytyjską (banksterską) Koroną” i jej narzędziem, Stanami Zjednoczonymi. Ich związek był napięty od czasu, gdy Putin przejął udziały Jukosu Rothschilda / Chodorkowskiego. Dlatego Putin waha się z nacjonalizacją. On również nadal potrzebuje zezwolenia do wyegzekwowania swojego planu jako silnego człowieka. Do tego potrzebuje „wielką konieczność„, która jest przypuszczalnie bliska ze względu na agresję USA.

    18 marca, 2015

    Przypominam, tekst pochodzi z marca br., a więc 9 miesięcy temu. I tak należy oceniać prawdopodobieństwo jego aktualności

    https://www.gloria.tv/media/cNQnXsskF4c

    Lubię

  2. KONTRAKT TYSIĄCLECI – cz. 1

    Oto MYŚL – na tle Ewangelii w/g Św. Jana – mówiącej o dialogu Chrystusa z Piłatem.

    Czy Ty jesteś Królem.? Pyta Piłat.
    Odpowiedź Chrystusa; Jestem Królem ale nie z tego świata.

    Wynika z powyższego, że Wszystko co Boskie IDZIE NA WYGNANIE Z TEGO ŚWIATA.

    Na tle powyższego można powiedzieć, że; moja konstytucja z 15 sierpnia 2015 oraz odkrycia Ernesta Golca – są DROGĄ – BY TO, CO BOSKIE POWRÓCIŁO NA ZIEMIĘ Z WYGNANIA.

    Nieobecność Boga na ziemi, to nieobecność prawdy i sprawiedliwości.

    Lekcja o godności: Królewskiej Godności nikt nie może odebrać.!

    Konstytucja z 2 kwietnia 1997 roku, to NIEOBECNOŚĆ Prawdy i Sprawiedliwości.

    Moja Konstytucja z 15.08.2015 – PRZYWRACA OBECNOŚĆ prawdy i sprawiedliwości.
    http://www.konstytucja.manifo.com
    Budowanie Królestwa Bożego na ziemi – realizujemy poprzez PRAWO. (NOWE)

    Wobec powyższego można powiedzieć Tak;
    Prostą DROGĄ idź przed siebie, a może ktoś pójdzie za tobą.?

    Czy MY możemy korzystać z Królewskiej GODNOŚCI.!???
    TAK – powinniśmy być KRÓLAMI TEGO ŚWIATA.

    Tymczasem żyjemy w Lesie PIRAMID I OPARACH ABSURDÓW.

    WSZYSTKO TO zawiera się w parszywym prawie stanowionym, czyli zbrodniczej Konstytucji z 2 kwietnia 1997 roku, oraz w innych prawach stanowionych, opartych o tego knota legislacyjnego.

    Tylko to prawo stanowione jest przyczyną dzisiejszej parszywości doskonałej.
    Należy sobie odpowiedzieć – Kto nam naiwnym “OFIAROM” tą parszywość zmajstrował?
    Nie będę oryginalny i nie pokażę palcem, bo wszyscy to wiedzą – kto stanowi prawo.

    C.H. Douglas powiedział: “Tworzenie pieniądza jest AKTEM suwerenności,
    który nie powinien być powiązany z bankiem.” – tą doktrynę ogłosił w 1918 roku.

    Dzisiejsza poetka Lusia Ogińska napisała taką oto myśl;
    “Wy mogli byście wszystko mieć, ale Wam się nie chce chcieć.!”

    “Góralu, czy Ci nie żal odchodzić od stron Ojczystych
    Świerkowych lasów i hal i tych potoków srebrzystych.

    POLAKU czy Ci nie żal………. Dla CHLEBA???”

    KONTRAKT TYSIĄCLECI – cz. 2.

    Konstytucję RZECZPOSPOLITEJ z 15 sierpnia 2015 – można kupić u mnie
    Wpłacając na Konto Bank Pocztowy – kwotę 50 złotych;
    Nr. 72 1320 1537 2500 3228 3000 0001 PLN

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s