PAN w Z-nem 13 (cz. III z III): Wiara w „prenatalne człowieczeństwo” w Świetle Embriologii oraz Znamion Trądu Intelektualnego Ojców Kościoła a także Darwinistów dzisiaj


3. „Trynitarny” dogmat o identyczności Ojca z Synem i jego niezbyt eleganckie konsekwencje dla (dobro)bytu Ludzkości

klonowanie-boga

Ta licząca już prawie dwa tysiące lat tradycja robienia przez Kościół biznesu na absurdach argumentacji „13 apostoła” faryzeusza Szawła aslias Pawła, (Paulus, paurolo, czyli „małego i bojaźliwego” micropsychos), została wzmocniona w wieku IV, poprzez dogmat o JEDNOŚCI BOGA W TRÓJCY. Ten wykombinowany w zhellenizowanej Aleksandrii, nawiązujący do neoplatonizmu dogmat, w istocie wzmocnił prestiżowo Kościół, decydująco wyróżniając go od innych wierzeń monoteistycznych. Jednak od samego momentu jego STWORZENIA, wywołuje on OGNISTE SPORY wśród sekt odwołujących się do wartości chrześcijańskich. Patriarcha Konstantynopola Nestoriusz ponoć kazał spalić zgromadzonych w kościele zwolenników Ariusza, w 1100 lat później reformator Jean Kalwin kazał spalić na stosie zdolnego medyka Michela Servet, za jego logiczne oraz biologiczne argumenty, że JEDEN nie jest równe TRZY, a Syn, zwłaszcza w bardzo młodym wieku, nie ma doświadczenia życiowego by być „duchowo równym” swemu Ojcu.

Czy jednak, może zaistnieć w praktyce sytuacja, w której potomek reprezentuje dokładnie taką samą IN – to znaczy wewnętrzną – FORMACJĘ, co jego progenitor? Otóż Ojcowie Kościoła (za wyjątkiem Nestoriusza) byli, w ślad za Świętym Cyrylem przekonani, że Dzieciątko Jezus już w momencie narodzin było bogiem. A i dzisiaj Kościół, zwłaszcza w osobie św. Jana Pawła II

rewolucja-jpii-212x300 (patrz okładka książki „De revolutionibus orbium populorum”, akurat przetłumaczonej przez mego brata na angielski) podkreśla, że zarodek ludzki jest człowiekiem już in statu nascendi, w momencie ukonstytuowania się go w formie maleńkiej samodzielnej komórki, zwanej zygotą. (Przypominam, dawniej Kościół za Arystotelesem utrzymywał, że hominizacja zarodka pojawia się między 40 a 80 dniem ciąży, w zależności od jego płci; ale obecnie Watykan się z tej „herezji” wycofał.)

Jeśli zatem posiadamy trochę wiedzy z zakresu embriologii, to możemy sobie wbrazić, że nawet w starożytności było technicznie możliwe, że „Bóg”, przy pomocy oczywiście Ducha Świętego, wszedł w oczekujące nań środowisko macicy Maryi i umieścił tam delikatnie, nie naruszając błony dziewiczej, otrzymanego w drodze MITOZY swego KLONA, o identycznych cechach jak jego jednokomórkowy RODZICIEL (patrz obrazek Trójcy Świętej powyżej i pod nim bio-mechanizm tworzenia „potomka” będącego dokładną kopią swego „rodziciela” – u chrześcijan nie ma to znaczenia jakiej płci, jako że „nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Chrystusie Jezusie”Gal. 3: 28).

To co napisałem powyżej, to mógłby być niewybredny żart na temat „in vitro” zapłodnienia Bogurodzicy Dziewicy, a także na temat samo-klonowania się Boga. A to w celu uzyskania jego wiernej kopii przeznaczonej do Ukrzyżowania i przyszłych profitów z tego „szczęśliwego” wydarzenia (patrz hymn św. Augustyna w cz. II). Jednak potraktowany na serio argument, współczesnego Kościoła, że Chrystus, będąc człowiekiem już w formie jednokomórkowej zygoty, musiał być także Bogiem, prowadzi do tylko na pozór „wariackiego” wniosku logicznego, że i jego „Ojciec Niebieski” też miał – i ma w sposób Odwieczny – formę Jednokomórkową. Co warto zapamiętać dla dalszych rozważań.

To me odkrycie z początku roku 2016 w sposób automatyczny doprowadziło, do jego się połączenia się (łac. inter-ligare, stąd był to akt INTELIGENCJI), ze wcześniejszym o ponad 20 lat mym spostrzeżeniem, że cała, niewiarygodnie rozdęta obecnie działalność ekonomiczna człowieka, zmierza do odtworzenia, w skali Planety, komfortowych warunków bytowania jakie mają dorastające embriony ssaków – i tylko ssaków – w okresie kilkutygodniowego lub kilkumiesięcznego ich pobytu w łonie ich nosicielek.

Otóż w roku 1993, w trakcie pracy przy badaniach sejsmicznych w górach Szwajcarii, miałem na tyle wolnego czasu, by napisać – w języku PANA ŚWIATA – jednostronicową satyrkę pod tytułem „Deklaracja Praw Człowieka Embrionalnego oraz Światowego Ruchu Precz z Rozumem” (Genewa-Kraków, 1993).

deklaracja2W tym mini-paszkwilu na Nowoczesność (jest taka partia w Polsce) wykorzystałem fakt, że zgodnie z doktryną Nowego Katolickiego Kościoła – a także z doktryną „anglosaskiej” embriologii (patrz „The triumph of the Embryo” L. Wolperta, ) – we wczesnym embrionie człowieka zawarta jest CAŁA INFORMACJA o przyszłych etapach tego embriona rozwoju, aż po osiągnięcie złożonej z miliardów komórek i dziesiątek tkanek, bardzo zróżnicowanej formy dojrzałego osobnika.

Jest oczywiście bardzo znaczna różnica między RELIGIJNĄ oraz NOWOCZESNĄ NAUKOWĄ koncepcją ontogenezy (rozwoju osobniczego z zarodka) dojrzałego człowieka. W wypadku nauki „na topie” dzisiaj, neurolodzy dostrzegli, że dziecko w momencie narodzin ma nadmiar potencji rozwojowych, jako że w jego mózgu występuje nadmiar niedojrzałych neuronów, które w miarę „uczenia się życia” ulegają selektywnemu wymarciu (prace J.-P. Changeux, dzięki któremu w kwietniu 1982 roku autor musiał opuścić Francję i „zbiec” do PRL, jako osoba biologicznie nie przystosowana do życia „na Zachodzie”.)

Natomiast Kościół od setek lat utrzymuje, iż jest dokładnie na odwrót, jak zauważa cytowany powyżej ZbigP z KUL „własne siły ludzkie nawet przy jakimś wyrobieniu w cnocie (wskutek genetyki człowieka) są słabiutkie, a te (ludzkie czyny) mogą być doskonałe tylko dzięki Bogu.” Czyli bez pomocy ZEWNĘTRZNEGO Boga ulepszanie się, doskonalenie się człowieka jest niemożliwe. Jedna jednak rzecz jest wspólna obu podejściom: zarówno to religijnie „katolickie” jak i to „powszechne” w biologii zakładają, że do pełnego wykształcenia się nie tylko DOBREJ ale i LEPSZEJ OSOBOWOŚCI konieczny jest czynnik zewnętrzny. Dla ludzi Kościelnych to jest BÓG, dla Darwinistów to jest NATURALNA SELEKCJA, eliminująca „niedobre” neurony, a zatem i nieadekwatne do wymogów środowiska odruchy.

Jeśli chodzi o „kościelne” przekonanie „że własne siły ludzkie są słabiutkie”, to aż narzuca się złośliwy komentarz, że „to widzisz, kim jesteś” (inaczej mówiąc „każdy sądzi według siebie”), by przypomnieć maksymę XVIII-wiecznego naukowca i mistyka Emanuela Swedenborga. Z logiki tej sentencji wynika, że wierzący w „słabość ludzkich sił” biskupi kościoła to są samo uwielbiający się mikropsychoi, osobniki niezdolne do samodzielnego wyrobienia sobie szerszego i precyzyjniejszego spojrzenia na świat, charakteryzującego arystotelesowskich megalopsychos, czyli Słusznie Dumnych (dosł. Wielkich Duchem).

Przypomnę zatem krótko poglądy mych megalopsychoi mentorów w zakresie biologii i psychologii, Jeana Piageta z Genewy oraz Pierre-Paula Grassé z Paryża, u którego w Laboratoire d’Evolution des Etres Organisés spędziłem kilka miesięcy pod koniec 1979 roku. Otóż Jean Piaget, był z podstawowego wykształcenia biologiem, który w młodości robił sukcesem zakończone doświadczenia z dziedziczeniem, wykształconych w radykalnie odmiennych warunkach bytowania, kształtów muszli ślimaczka żyjącego w wodzie stagnującej względnie burzliwej (Limnea stagnalis oraz bodamica). Według jego obserwacji „w swej skali mikroorganizm posiada pewną zdolność myślenia (zwaną inteligencją – MG) ponieważ posiada pewien margines autonomii i zdolność (re)akcji, na wyzwania swego środowiska”.

I ta, dostrzeżona już w młodości przez Piageta, „inteligencja żywej komórki” (która manifestuje się poprzez biochemiczny mechanizm R→N→A, czyli Regeneracja uszkodzonych elementów komórki, w tym i jej genów → ich NadregeneracjaAsocjacja z(nad)regenerowanych elementów komórki, w tym zwłaszcza genów, w nowe formy komórkowe, lepiej neutralizujące agresje z otoczenia) jest tym ODWIECZNYM BOGIEM STWÓRCĄ całego bogactwa biosfery ([i]). To przecież już na poziomie wczesno embrionalnym, początkowo namnażające się w sposób niezróżnicowany komórki moruli, pod wpływem wywołanego wzrostem ich populacji, ograniczenia możliwości „rozpychania się” komórek wewnątrz tego „nowotworu” (tak ginekolodzy określają pierwsze stadia rozwoju płodu), spontanicznie zaczynają się różnicować na warstwy zewnętrze oraz wewnętrzne kolejnego stadium embriogenezy: gdy sztucznie rozdzielimy komórki na tym etapie ewolucji embriona, to ich różnicowanie się nie następuje, co w dalszym efekcie może doprowadzić do pojawienia się raka płodu zwanego teratocarcinomą – patrz rezultat doświadczenia F. Jacoba na ten temat jeszcze z roku 1978:

jacob-2-experyment1

Jeśli zaś chodzi o rozwój post-natalny, to ilość rozmaitych bodźców jakie organizm zaczyna otrzymywać wzrasta w sposób przeogromny. I bez tych „ukłuć” – jakimi są chociażby promienie świetlne docierające do nie w pełni wykształconych oczu noworodka – osiągnięcie w pełni funkcjonalnych organów sensorycznych oraz narządów ruchu jest niemożliwe. Gdy zatem zbyt chronimy młodą osobę przed rozlicznymi „nieprzyjemnymi bodźcami” w młodości (ćwiczenia sportowe, zadania z matematyki i fizyki, nauka języków itd.) to zwiększa się prawdopodobieństwo, że w wieku dojrzałym nie będzie ona zainteresowana dalszym się doskonaleniem w pominiętych w młodości dyscyplinach. By wskazać tu na wychowanego w (za)duchu purytańskiej Anglii Karola Darwina, który napisał do przyjaciela „niech mnie Bóg (Jahwe) chroni przed (arystokratycznymi) nonsensami Lamarcka w postaci jego tendencji organizmów do samodoskonalenia się”. No cóż, „to widzisz, kim jesteś”. Jak zauważył to współczesny Darwinowi znamienity astronom i filozof John Herschel, „teoria doboru naturalnego to Prawo „higgledy-piggledy”, czyli rodzaju „zasłony poznawczej”, odsuwającej kolektywną ludzką wiedzę od prawdy o świecie. To znane w psychologii rozwojowej „dziecięce lekceważenie” podstawowych praw logiki, bardzo wyraźnie się manifestujące w „O powstaniu gatunków” K. Darwina, uczony ten oddziedziczył zapewne z czasów, gdy jako student teologii się rozczytywał w Księdze „Genesis” (czyli „O Powstaniu Rodzaju Ludzkiego”), zamiast żmudnie wkuwać reguły matematyki, jak to robił w analogicznym okresie życia John Heschel.

Jednak Darwin, wzywając Boga by go chronił przed „herezją” o spontanicznym pędzie istot ożywionych do swego samodoskonalenia, czynił to nie nadaremno. Jego Higgledy-Piggledy Teoria Ewolucji została bowiem NATURALNIE WYBRANA jako jedyna do zaakceptowania przez Świat Nauki dzisiaj. Jak to z ironią przypomniałem, przed z górą 5 laty, w „Wielkiej Rewolucji Mikrocefali Jahwe”, „ambitny francuski potomek protestantów Jacques Monod w super nagłośnionej książce „Przypadek i konieczność” schlebiał Darwinowi, twierdząc że „wszelka twórczość w biosferze jest dziełem przypadku”. No i mamy także twórczość naukową Noama Chomsky’ego wychowanego na pismach Starego Testamentu negujących jakąkolwiek, z definicji „grzeszną”, bio-twórczość, podkopującą podstawowy dla judaizmu mit predestynacji Narodu Wybranego. Dumny ze swej NIE-WIEDZY, Chomsky jeszcze bardzo niedawno (w 1985 roku) zapewniał swych czytelników, że „mamy istotne, wręcz przytłaczające dowody na to, iż podstawowe aspekty naszego życia umysłowego i społecznego, wśród nich także i język, są zdeterminowane jako część naszego wyposażenia biologicznego i że nie są nabywane przez proces uczenia się, a tym bardziej przez trening.”

Które to zapewnienie najsławniejszego na świecie lingwisty, wynalazcy tak zwanej „gramatyki generatywnej”, niemiecki antyamerykański publicysta Juergen Elseasser skwitował uwagą, iż „nie przypuszczałem że ten Chomsky jest aż tak głupi”.

4. Znamiona Trądu Intelektualnego (zwanego „Duchem Świętym) w pracach starożytnych Ojców Kościoła oraz Darwinistów dzisiaj

Już na podstawie tego krótkiego cytatu z „Rewolucji mikrocefali (mikropsychoi) Jahwe” można zauważyć, że Karol Darwin ze swym „mindset” (ustawieniem neuronów w mózgu), wykształconym w młodości na bezkrytycznej lekturze Starego Testamentu, dokonał prostej MUTACJI PRZYSTOSOWAWCZEJ wizji Świata zawartej w tej starożytnym „wirusie kulturowym”. Po prostu podstawił PRZYPADEK, FATUM zwany później MUTACJĄ GENETYCZNĄ, w miejsce PREDESTYNACJI czyli PRZEZNACZENIA, a WYBRANIE (DOBÓR) PRZEZ NATURĘ w miejsce ŁASKI BOGA. I nic więcej, żadnych odwołań do obserwacji zwierząt oraz roślin w Naturze! (Bo i gdzie miał takie obserwacje robić? W totalnie zindustrializowanej Anglii jego czasów?) I otrzymał dokładnie to, co zapowiadał prorok Mojżesz: systematyczną ewolucję biosfery Ziemi w kierunku totalnej na niej dominacji Gatunku (Narodu względnie Rasy) Faworyzowanej przez Boga, pardon Naturę. Oczywiście Narodu Wybranego w Walce o Byt z innymi, „przeklętymi przez boga” narodami, rasami, oraz gatunkami. (Jak pamiętamy z „Listu do Rzymian”: „Jakuba-siedzidupę Ja-Bóg umiłowałem, Ezawa-dzielnego myśliwego Ja-Bóg znienawidziłem”).

Dobrze obeznany z tym tematem Pierre-Paul Grassé wielokrotnie podkreślał, że ewolucja darwinowska zawiera w sobie dokładnie tyle informacji o ewolucji istot żywych, co biblijny opis stworzenia gatunków ex nihilo, czyli NIC (bo „ex nihilo nihil est”). Jak Hebrajska Biblia stanowi przykład heroicznego Zakłamania Świata Bogiem, tak Darwinizm – zwłaszcza w jego, oczyszczonej ze śladów lamarkizmu, „neo” formie z początku XX wieku – daje przykład Zakłamania Świata Nauką (patrz Wstęp do „Syndromu Ślepego Zegarmistrza”).

Tę neo – a dokładniej żydo – darwinowską Teorię Rozwoju Człowieczeństwa należy traktować jako przykład specyficznego „trądu intelektualnego”, polegającego na degeneracji u naukowców neuronów wiodących w szczególności do organu wzroku. Niedowład tych neuronów nie pozwala na połączenie teorii powstawania nowych form życia, z łatwo obserwowalnym zjawiskiem pojawiania się, w sytuacjach nowych wyzwań, nowych odruchów warunkowych i nowych struktur genetycznych te odruchy kodujących. Te nowe odruchy pozwalają na DOSKONALENIE kontroli przez organizm jego otoczenia. Krytykowana już przez Jezusa z Nazaretu CHOROBA OCZU Uczonych w Piśmie jego czasów, cechuje i współczesnych Sławnych Żydów (Chomsky, Jacob, prawdopodobnie też Changeux, z którym „zderzyłem się” 35 lat temu) oraz w szczególności protestantów (Cuvier, Monod), najwyraźniej nie potrafiących dostrzec choćby tego, że sprawności we władaniu jakimś językiem nie da się osiągnąć bez intensywnych, trwających miesiącami jego ćwiczeń (patrz tezy „Próby rewolucji naukowej Noama Chomsky’ego”).

Tak jak zwykły trąd, który poprzez wyniszczenie nerwów wiodących do organów czucia twarzy, powoduje zewnętrzną BRZYDOTĘ osób dotkniętych tą chorobą (patrz zdjęcia w cz.II), tak osoby dotknięte – do pewnego stopnia dziedzicznym – „trądem duszy widzącej” (czyli wyobraźni), swe wyjątkowo OHYDNE zachowania zwykły brać za „dobre” i „błogosławione bogiem”. I to począwszy już od czasów gdy Mojżesz, by „obdarzyć ŁASKĄ” (tj. WYBRAŃSTWEM BOGA”) swą kastę kapłańską Lewitów, nakazał im pod górą Synaj, « zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego … Oby Pan użyczył wam dzisiaj błogosławieństwa (Księga Wyjścia 32; 27-30; a swoją drogą co to była za MENDA, ten czczony przez Żydów oraz chrześcijan Mojżesz!).

mojszesz-2-menda

Taka ŚCIŚLE MEDYCZNA ocena zabijającego w Glowach neurony „wirusa kulturowego” Pisma Świętego, ma wsparcie w dostępnych historycznych źródłach, w szczególności w kronice starożytnego egipskiego kapłana Manetona, przypomnianej przez ks. Wilhelma Michalskiego w książce „Starożytne dzieje biblijne” z 1912 roku. Cytuję:

Otóż według Józefa Flawiusza w ten sposób miał opisać Maneto historyę wyjścia Żydów z Egiptu. Mianowice Faraon Amenofils, pokonawszy Hiksosów, zamknął 80.000 trędowatych w mieście Awaris w delcie nilowej. Tam zorganizowali się trędowaci t.j. Hiksosi pod naczelnictwem kapłana Ozarzifa względnie Mojżesza. Ufortyfikowano miasto, które jednak Egipcjanie zdobyli i wtenczas to pozwolono trędowatym wywędrować z ziemi egipskiej.” (Józef Flawiusz uważał Hyksosów, lub “króli-pasterzy”, za starożytnych Izraelitów, którzy ewentualnie wyszli z Egiptu. Załączył on nawet krótkie etymologiczne objaśnienie określenia „Hyksos” – Contra Apionem 1.82–92)

To już bardzo starożytne podejrzenie, że Stary Testament spisali nam czciciele TRĘDOWATEGO, PRAWIE ŚLEPEGO BOGA, znalazło potwierdzenie i w najnowszych ocenach starożytnych pism znalezionych w Qumran nad Morzem Martwym. „Judaizm to potworna religia, która winna przestać istnieć” – to stwierdził oficjalnie w Izraelu przed ćwierćwieczem (9-11-1990) John Strugnell wieloletni kierownik badań nad znalezionymi w Qumran rękopisami.

W jaki sposób ten, do pewnego stopnia dziedziczny, TRĄD INTELEKTUALNY (intelekt to od łac. inter-legere, zdolność rozróżniania pomiędzy pojęciami) się rozprzestrzenia na świecie już od lat ponad 2 tysięcy? Na przytoczonym w cz. III pt. 1, obrazku ilustrującym Trójcę, nad postaciami Boga Ojca i Syna, trzymającymi w rękach Święte Pisma, został umieszczony gołąbek, symbol całkowicie materialnego (jak Opus-Dei.Inc.) Ducha Świętego, roznoszącego po świecie te biblijne „wirusy z papieru” (d. z papirusa). A wśród nich i te „13 listów” świętego Pawła, które kontestował zarówno Pelagiusz jak i Nestoriusz, obaj „zgaszeni” przez Świętego Cyryla z Aleksandrii. Poparty w swym dziele przez Świętego Augustyna, Cyryl narzucił chrześcijanom wiarę, że Jezus był bogiem w momencie swych narodzin – co sugeruje dzisiaj, że był nim już w stanie płodowym, w formie pojedynczej komórki zygoty, przypominającej swym wyglądem oraz zachowaniem zaródź RAKA. I jak w każdej religii ludzie chcą się upodobnić do czczonego przez nich boga, tak cała Prześwietna Cywilizacja Żydo-Chrześcijańska, swymi ekonomicznymi wysiłkami zaczęła zmierzać do odtworzenia takich super-bezpiecznych „płodowych” warunków życia zatomizowanych ludzkich komórek, ograniczonych w swym egoistycznym zachowaniu do rako-podobnego „mnożenia się i panowania nad wszystkim co się w otoczeniu porusza” (patrz wspominana  „Deklaracja Praw Człowieka Rako-Podobnego”).

Kim był ten wojowniczy, z zapałem zwalczający Żydów Święty Cyryl? Wikipedia podaje, że „Jego autorytet moralny w społeczeństwie Egiptu był tak nienaruszalny, jak jego potęga ekonomiczna, jako właściciela floty zbożowej i rozległych posiadłości w głębi kraju koptyjskiego”. A to sugeruje, że AUTORYTET MORALNY Cyryla z Aleksandrii był oparty na Złocie, o którym Szekspir ironizował, że „ten żółty niewolnik wypleni religię, błogosławić będzie wyklętych, za wzór stawiać trędowatych”. No i w rzeczy samej, ten specyficzny Święty Kościoła zarówno Zachodniego jak i (niestety) Wschodniego, całkowicie „wykręcił do góry nogami” religię Chrześcijan. Dysponując bowiem „łaską – w formie złota – boga Izraela” z łatwością przekupił on liczną rzeszę zwolenników ekskomuniki Nestoriusza na Synodzie w Efezie w 431 (patrz cz. I), a wcześniej w 415 roku opłacił chętnych do linczu brużdżącej mu pogańskiej filozofki-matematyczki Hypatii.

To właśnie wtedy Kościół stał się w ukryciu nośnikiem RELIGII MAMONA, a jego Reformatorzy – a w szczególności Jean Kalwin w Genewie, który nakazał spalić na stosie krytykującego Trójcę Michela Serveta, stał się najzagorzalszym entuzjastą rozwoju systemu bankowego. Systemu, który jak Monstrualny Rak obecnie Uczłowiecza Ziemię. Tak określił cel ludzkiej pracy najnowszy Święty Kościoła, Karol Wojtyła, przy alei imieniem którego to Świętego w Warszawie błyskawicznie wyrosły „uczłowieczające ziemię” budynki Banków oraz Ponadnarodowych Korporacji. Powyginanych dziwacznie drapaczy chmur, z jakimiś nowotworowymi naroślami, budynków jak gdyby biorących udział w nieustającym konkursie na NAJBRZYDSZĄ BUDOWLĘ coraz bardziej TRĘDOWATEJ POLSKI. Mojej Ojczyzny z takimi, jak na zdjęciach poniżej, Nowymi Elitami:

zakony-tredowatych

pan-2-300x182

12.02.2016

Addendum: Zło to znaczy Dobro Krzyża?

Ten podstawowy dla chrześcijaństwa problem poznawczy już w roku 2008 był przedmiotem dyskusji na forum [shamireaders]. Poniżej zdjęcie tytułu mego internetowego „Listu Otwartego” na ten temat, a pod nim istotny fragment nań odpowiedzi Kena Freelanda (patrz początek cz. I obecnego Tryptyku). Przypominam, ta perwersyjna „podmiana” znaczeń dobra i zła w chrześcijaństwie jest dziełem aż Trójcy Trędowatych Świętych: Pawła z Tarsu, Augustyna z Kartaginy oraz Cyryla z Aleksandrii, przy czym tylko pierwszy z nich dumnie się określał jako „Hebrajczyk z Hebrajczyków, wedle zakonu Faryzeusz (ślepy)”.

 

israel-shamir-page

Pełen tekst powyższego Listu Otwartego czytać tutaj:

http://www.israelshamir.net/Contributors/rd4.htm 

A oto opinia Kena Freelanda:

A Response to Marek Glogoczowski’s Open Letter to Michael Jones and Israel Adam Shamir

by Ken Freeland

http://www.israelshamir.net/Contributors/response_to_Marek.htm

Cytuję najistotniejszy fragment tej dyskusji:

Let us leave this controversy aside and move on to consider Marek’s third thesis:  Can good result from an evil, or is this notion contradictory?  Is this the way God works historically?  What did Jesus have to say about this?  I believe Jesus taught clearly on this question in his favorite pedagogical form:  the parable of the fig tree and the thistles.  Jesus likens the good and those who do it to a fig and a fig tree, and evildoers and their product as thistles and thorns.  He argues quite clearly that you cannot get good from evil, any more than you can get figs from thistles.  This moral dichotomy is echoed in many other parts of the Gospel, perhaps most notably when Jesus is infamously accused by his enemies of driving out devils by the power of Beelzebub.  Jesus challenges his accusers by reasserting the integrity of evil and the integrity of good:  you cannot drive out Satan with Satan…a house divided cannot long stand.  Moreover, in this particular passage he underscores the importance of this principle, because he condemns as the one unforgivable sin the (willful?) misidentification of good as evil  (and presumably the reverse as well).  One may further conjecture that this is because such action  disables the very moral compass by which  man can correct himself (what Marek earlier alludes to as the natural capacity to discern ethical truth). But whatever the reason, Jesus is underscoring that good and evil are neither confluent nor congruent, and that to (deliberately?) confuse  one with the other is the gravest sin of which man is capable.  So in his third thesis here, I believe Marek is walking on extremely solid ground, at least as far as the Gospel texts are concerned.

(…)In any case, it is my hope that others on Shamir’s list will contribute to this dialogue, and that Marek will continue his invaluable contribution to it.  The issue is not an easy one, but once provoked commands our attention to resolve it.  Marek is to be commended for his boldness in raising it, but it is up to the rest of us to respond to his challenge.■

Warto też przeczytać dodatkowe komentarze na [shamireaders] do mojego „Listu Otwartego”, a w szczególności ten:

http://www.israelshamir.net/Contributors/response_to_Marek2.htm

Przypis końcowy

Zoon – to jest Immanentny Bóg Stwórca Nieba oraz Ziemi, oraz na niej Życia

[i] Postulowane przez Jeana Piageta, posiadanie przez mikroorganizmy ZDOLNOŚCI MYŚLENIA – w ich skali oczywiście – sugeruje, że tak jak i my kojarzą one, czyli ASOCJUJĄ, ze sobą WRAŻENIA (bodźce, „ukłucia”) dochodzące z ich otoczenia. A zatem tak jak i w nas, na drodze biochemicznej syntezy R-N-A (Regeneracja zaburzonych receptorów → ich Nadregeneracja → oraz Asocjacja w bardziej złożone struktury), w tych mikroorganizmach pojawiają się UDOSKONALONE ODRUCHY MYŚLI, zwane WARUNKOWYMI, będącymi automatycznymi reakcjami na bodźce z zewnątrz (zaburzenia ich homeostazy). Przykładem w naszych organizmach tego zjawiska są AUTOMATYCZNE odruchy warunkowe naszych myśli oraz ciał, gdy usłyszymy znajome słowo, na przykład ‘antysemita’ lub ‘komunista’.

Te zatem odruchy warunkowe WSZYSTKICH żywych komórek – a w tym i nas samych –  są podstawą ich – i nas – DOSKONALENIA SIĘ w życiowych funkcjach. Czyli podstawowego faktu biologicznego opisanego już ponad 200 lat temu przez Lamarcka, ale od którego to faktu znajomości ODŻEGNYWAŁ się Karol Darwin, wzywając na pomoc Boga (Nie-Wiedzy Izraela oczywiście). Ten odruch warunkowy Karola Darwina był dobrym przykładem działania – w jego mikro-skali oczywiście – jego endogennej, wewnętrznej INTELIGENCJI (BOSKIEJ, nie znanej istotom nieożywionym, zdolności stawiania czoła wyzwaniom środowiska), pozwalającej mu lepiej „wpasować się” w społeczność ówczesnej wojowniczej angielskiej burżuazji.

Według Piageta tę cechę INTELIGENCJI (powtarzam, to słowo według mnie pochodzi etymologicznie od inter-ligare, łączyć pomiędzy sobą, „sklejać” odruchy, a nie od inter-legere, czytać pomiędzy, rozróżniać zjawiska, jak sugerują to słowniki), posiadają wszystkie żywe komórki, co pozwala im „znaleźć się” w sytuacjach najrozmaitszych zagrożeń ich bytu (na przykład komórkom raka uczyć się z czasem – poprzez mechanizm biochemiczny R-N-A – neutralizować ataki zabijających je chemikalii lub napromieniowań). Zaś istnienie INTELIGENCJI na poziomie jednokomórkowym stwarza możliwość WIECZNEGO ISTNIENIA ŻYCIA w formie mikroorganizmów obdarzonych potencją ewolucji (jak to się obserwuje w trakcie embriogenezy) w złożone organizmy wielokomórkowe.

Mianowicie poprzez przechwytywanie krążących w planetarnej stratosferze mikroorganizmów, sporów oraz nasion zwykłych traw przez ogony komet, winno następować rozsiewanie, w trakcie milionów lat, takich mikroorganizmów oraz nasion w całym Kosmosie (jest to XIX wieczna hipoteza panspermii). Nasion transportowanych w postaci zamrożonej w gigantycznych kryształach lodu, z których są zbudowane ogony komet (patrz meteor w Czelabińsku, dwa lata temu). W tej sytuacji, w trwającym WIECZNIE (prawo zachowania maso-energii!) Kosmosie ISTOTY OŻYWIONE mogą trwać WIECZNIE, w sprzyjających ku temu warunkach ewoluując w florę i faunę taką, jaką mamy na Ziemi. A zatem można ożywiać i upiększać Wszechświat bez potrzeby odwoływania się do działalności jakiegoś ZEWNĘTRZNEGO (TRANSCEDENTALNEGO) ANTROPOMORFICZNEGO BOGA-CHIMERY, będącej, jak to zauważył Kazimierz Łyszczyński już pod koniec wieku XVIII (oraz jego rówieśnik Baruch Spinoza w Holandii w tym samym czasie), wytworem inteligentnej – oczywiście w ich mikroskali – wyobraźni „ludzi bezbożnych, pożądających by ich za to (jak bogów?) czczono.

(PS. Według mnie, tym transcedentalnym, nieantropomorficznym i niematerialnym, przenikającym wszystko „Bogiem Stwórcą” są Wieczne Prawa Logiki, Matematyki, Fizyki, Chemii oraz Biologii Erosa Stwórcy – te ostatnie kompletnie zapoznane zarówno przez klechów jak darwinistów.)

A oto ślad dyskusji na powyższy temat, z nieżyjacym już profesorem Andrzejem Wiercińskim (A.W.) zachowany w II wydaniu (1995) „Wojny bogów

dyskusja-z-a-wiercic584skim:

*

Post Scriptum 12.01.2016. Ot, ciekawą książkę podesłano mi wczoraj do Zakopanego  „Ewolucja, dewolucja, nauka”, autor Maciej Giertych (proszę zauważyć, Premiera: 29.01.2016 r., a więc otrzymałem ją w 14 dni po premierze!). Jak podejrzewałem, jej autor który ukończył studia biologii w Oksfordzie (1954) oraz Toronto (1962), całkowicie pominął zdolność organizmów żywych do TWORZENIA INFORMACJI GENETYCZNEJ – i to TWORZENIA (mechanizm R-N-A!) właśnie jako reakcji na „wyzwania” przed jakimi stają komórki wzrastających organizmów wielokomórkowych w trakcie zarówno ich onto- jak i epigenezy: przecież już w roku 2000, kiedy to przebadano cały ludzki genom, to się okazało, że osoba dorosła ma aż 100 tysięcy różnych genów, a jej embrion tylko 30 tysięcy!  W jaki sposób zachodzi tak ogromne wzbogacenie genetyczne dorosłego człowieka? Giertych, jako „uczony anglosaski”, oczywiście ANI SŁOWEM nie wspomina o pionierskich pracach Lamarcka (na których się przecież wzorował Darwin) i przemilcza fakt, że Istoty Żywe Same Tworzą Swą Ewolucję, co jest wyraźnie poza zasięgiem zdolności percepcyjnych oraz asocjacyjnych kory mózgowej leciwego biologa z Kórnika pod Poznaniem.

gi8ertych-ewoklucja

Oczywiście zachodzi pytanie. Czy ta bogato ilustrowana książka jest przykładem EWOLUCJI (doskonalenia się) czy DEWOLUCJI (regresu, utraty informacji) w NAUCE?

Napis pogrubiony na okładce daje właściwą odpowiedź.

14 uwag do wpisu “PAN w Z-nem 13 (cz. III z III): Wiara w „prenatalne człowieczeństwo” w Świetle Embriologii oraz Znamion Trądu Intelektualnego Ojców Kościoła a także Darwinistów dzisiaj

  1. Marku, zastanawiam się czy mieszkając w Zakopanem, mieście jak ni się wydaje na okrągło odwiedzanym przez turystów z całej Polski, nie warto byłoby spróbować uruchomić Akademię PAN Z-nem w realu z wykładami jak te już opublikowane . Miejsce wykładów sądzę, że byłoby dobre nie tyle w jakiś salach koncertowych , szkolnych czy kinowych ale w odpowiednio duże restauracji czy knajpce jako że przy suchym ,,pysku” jak to mówią, gorzej się słucha niż przy stoliku dobrze zastawionym i w towarzystwie przyjaciół. Być może znalazł by się taki właściciel lokalu który zwęszyłby w tym interes na większe obroty i pełną salę .
    Z czasem takie wykłady mogłyby stać się głośne na całą Polskę.

    Lubię

  2. Ad propozycja Adm.

    W istocie, na spotkania w Z-nem już się cieszy dr ZbigP z KUL, mój polemista na temat „Boga jak niematerialnego INTELEKTU sterującego historią Świata”, czasami tez wizytują mnie młodsi – w wieku ok. 30 lat – entuzjaści mej „bezbożnej” prozy. Oczywiście bardzo było nam miło gdyby w Z-nem pojawił się kolega Tadeusz, sam WIELKI ORGANIZATOR strony „Wiernipolsce”.

    Jeśli chodzi o ewentualne miejsce spotkań, to oczywiście już na nie czeka „Bar Piano” w Z-nem, którego nietypowy wystrój projektowała jedna z moich znajomych:

    https://pl.tripadvisor.com/Restaurant_Review-g274793-d1390874-Reviews-Cafe_Piano-Zakopane_Lesser_Poland_Province_Southern_Poland.html

    A tak przy okazji. Mam gdzieś zdjęcie, jak prawie dziesięć lat temu wraz z delegacją kierownictwa Krakowskiego Oddziału ZLP fetowaliśmy w ogródku tegoż café-baru wizytę Izraela Szamira w Zakopanem. Być może Michael Jones (obaj członkowie korespondenci PAN w Z-nem) też tam był, już nie pamiętam, ja go sfotografowałem jak z zapałem wspinał się na szczyt Kościelca.

    http://www.cafepianozakopane.net/bar.html

    Lubię

  3. Nie zapomnijcie na te wyklady zaprosic Maciejczyka z USA i Jaska z Toronto,moze i Kafel z Texasu zawita .
    Pomoga wam panowie Zieminski i Kosiur,
    tylko sie nie kloccie i maski zrzucie !

    Nasz major mowi,ze sie wybierze do Zakopanego jak juz Polskie Koleje Linowe beda wlasnoscia Polakow, a slynna „zakopianka” bedzie bez korkow.

    Jak narazie sle nie wybiera i sle rymowanke :

    Zakopane juz sprzedane,w kolo slychac obcy gwar,
    nam Polakom tak juz dane ,karczma,melina ,obcy bar .

    Polak potrafi a Zyd umie razem przez zycie wspolnie isc,
    obaj zakoncza zycie w trumnie,sztucznego wienca przykryje ich lisc .

    Hej filozofie, hej zlotniku ,hej wy tam w Polsce ludu nasz,
    dzisiaj to Zyd jest na swieczniku ,bywa tez Niemca surowa twarz !

    Lubię

  4. …. sam WIELKI ORGANIZATOR strony „Wiernipolsce” ….ale też pamiętam jak inni pisali pod moim adresem… Wrogie przejęcie strony wiernipolsce.wordpress.com ….

    Właśnie wróciłem z nad jeziora gdzie filmowałem miejscowych morsów.
    Zrobiła się już tychże morsów spora gromadka, a od trzech tygodni także moi synowie zażywają zimowych kąpieli.
    Z drugiej strony co to za zima skoro nie ma śniegu a lud na jeziorze już stopniał pod koniec stycznia. Idąc w tamtą stronę musiałem zdobić sobie krótką przerwę bo już nie te lata nawet na spacery

    Wykłady w Zakopanem, sądzę że to byłaby świetna i ważna sprawa.
    Gdyby jeszcze tak podczas tych wykładów ktoś stawiał w kącie sali statyw z małą kamerę i nagrywany materiał umieszczał na You Tube by cała Polska i Zenek z Ameryki mogli oglądać, to byłoby super sprawa, także dla potomnych.
    Akademię PAN Z-nem nie wykluczone że pierwsza zaraz by wytropiła (i rozreklamowała w swych audycjach) uczelnia medialna toruńska

    Lubię

  5. No tak,naputaliscie sobie wtedy podczas tej klotni „w suwerennosci” kto komu i jak podlega ale chyba nie poszlo wam o pieniadze ?
    Tych admin (kazdy) ma pod dostatkiem ale ( to fakt) musi sie uczciwie dzielic z cala zaloga !
    Inna sprawa z oplata/zaplata za temat na zamowienie tu juz trzeba sie rozpychac lokciami no i przedrostek przed nazwiskiem sie liczy (mgr czy dr ma rozne znaczenie).

    Lubię

  6. Kiedy jeden redemtorysta robil doktorat w Toruniu ,to tez byly zawirowania ale tam to juz wysza szkola jazdy szmulo-szwabskiej,no i wczesniej trzeba bylo konczyc kursa u szwabow w ich dziuplach.

    Lubię

  7. Odnośnie szeroko dostępnej, jedynie słusznej (analogicznie do Pisma Świętego) na rynku polskim literatury nt. nauk biologicznych, przyrodniczych czy ewolucyjnych (jak choćby ta w post scriptum – Giertycha), nie tak dawno, i mnie w końcu udało się „skonsumować” taką jedną przed kilku laty sprezentowaną przez siostrę książkę.

    A oto kilka z niej cytatów, po których łatwo idzie się zorientować z jakim typem uczonych mamy do czynienia;

    1) „Droga wiodąca do długowieczności najeżona jest wieloma przeszkodami, w tym także koniecznością przestawienia wbudowanych w nasz organizm „zegarów regeneracyjnych”, które obecnie powodują, że każda z komórek naszego organizmu dysponuje ograniczonymi możliwościami reprodukcji. Podobnie jak w przypadku starego samochodu lub budynku, części naszego organizmu zaczynają się zużywać jeszcze przed osiągnięciem przez nas kresu życia. Tkanka skóry traci kolagen, zaczyna się marszczyć, a procesy wymiany komórek w skórze zatrzymują się. W stawach rozwijają się procesy zapalne lub dochodzi po prostu do zużycia się stawów, co pociąga za sobą konieczność ich wymiany.”

    Czyli czysty kartezjanizm, ludzie to tylko maszyny, które czasami wymagają specjalistycznych napraw, i nic więcej. O mechanizmie biochemicznym R-N-A ani słowa.

    2) „Choroby zakaźne nadal stanowią jedną z głównych przyczyn zgonów na świecie. Poza dobrze już znanymi patogenami, które towarzyszą ludzkości od wieków, w wyniku mutacji i doboru naturalnego stale pojawiają się nowe. (…) Naukowców niepokoi także to, że wiele z najbardziej skutecznych antybiotyków, cudownych leków XX wieku, traci swoją skuteczność w związku z coraz większą opornością szczepów bakterii.”

    Czyli o tym, że szczepy bakterii również wyposażone są w ów mechanizm R-N-A, a przeto z czasem nabywają umiejętność uczenia się neutralizacji antybiotyków – również ani słowa.

    3) „Według teorii samolubnego genu zaproponowanej przez Dawkinsa stopień pokrewieństwa pomiędzy rodzicami a ich potomstwem maleje geometrycznie wraz z każdym nowym pokoleniem proporcjonalnie do ilości naszego DNA obecnego u naszych przodków i naszych dzieci. Jeśli powyższe jest prawdą, nasze praprawnuki będą w niewielkim stopniu spokrewnione z nami (posiadając zaledwie 6% naszego genomu). Prawdopodobnie wykształcą się zupełnie nowe struktury rodzinne, charakteryzujące się tym słabszymi więzami pomiędzy pokoleniami, im dłuższy odcinek czasu będzie je dzielił.”

    Itd. itp.

    I na koniec, to co można uznać za wspólny mianownik tejże futurystycznej książki pt. „Czipy, klony i przekraczanie progu 100 lat życia”, mówiąc językiem autorów (Paul i Joyce Schoemaker), co stanowi jej spoiwo, litemotiv, przedstawiam na przerysowanej przeze mnie w tym celu rycinie.

    cyt. „W środku tego trójkąta znajduje się stale ewoluujący świat modeli biznesowych, który stara się połączyć wszystkie narożniki, by stworzyć dla klientów wartościowe produkty i usługi. Właśnie w tym miejscu istniejące firmy i przedsiębiorcy poszukują możliwości rozwoju.”

    Czyli rozwoju takich modeli biznesowych, do nowotworu podobnych, które pozwolą na jeszcze lepsze pasożytowanie kosztem coraz bardziej schorowanego społeczeństwa.

    Lubię

  8. Ślad internetowej dyskusji dr MG z PAN w Z-nem, z dr ZbigP z KUL (PL)

    ZbigP – Dokładnie – w punkcie „0” to nic nie istniało za wyjątkiem Boga, który jest bytem koniecznym, wiecznym i nieskończonym.

    MG – No nie tak, żadnej creatio ex nihilo nie było. Mianowicie w punkcie „O” według fizyków coś jednak BYŁO, mianowicie SUPER SKONDENSOWANA ENERGIA, z której wyłoniły się posiadające całkiem znaczną masę, a nie tylko energię cieplną – gwiazdy oraz chłodne planety.
    Pytanie dla entuzjastów WIELKIEGO WYBUCHU brzmi: przecież w następstwie takiego „punktowego wybuchu” przekształcająca się w posiadające masę cząstki materii energia winna się rozprzestrzeniać izotropowo – a tymczasem obraz Kosmosu jaki widzimy w nocy, jest daleki od jednorodności. CO SPOWODOWAŁO takie bogactwo form jakie tworzą gwiazdozbiory? Byt konieczny w postaci BOGA? Ja podpowiem, to była BIOLOGIA czyli procesy życiowe w Kosmosie. Bo nie ma czysto fizycznego wytłumaczenia, dlaczego w rezultacie hipotetycznego Wielkiego Wybuchu otrzymaliśmy tak wiele gwiezdnych konstelacji.

    A w jaki sposób BIOLOGIA, czyli zestaw ciał materialnych, animowanych immanentną INTELIGENCJĄ R-N-A, czyli zdolnością do ASOCJACJI, sklejania (łac. religio, stąd słowo religia) odrębnych elementów (pierwiastków) w większe całości – jak chociażby w fotosyntezie – stwarza Świat wysokozróżnicowany? Przypominam, według Sokratesa w dialogach „Uczta” i „Fajdros”, EROS to był/jest BÓG TWÓRCZOŚCI, który potrafi łączyć byty prymitywniejsze w bardziej DOSKONAŁE całości. Stąd też i INTELIGENCJA w sensie inter-ligare (ale nie inter-legere bo to jest cecha tylko umiejących czytać intelektualistów, nie zawsze inteligentnych), to podstawowa cecha BOGA EROSA. IMMANENTNEGO BOGA wszystkich ISTOT OŻYWIONYCH zapewniającego, poprzez ciągłą Asocjację prymitywniejszych zachowań obronnych (w postaci Regeneracji oraz Nadregeneracji uszkodzonych elementów) nie tylko Wiecznotrwałość, ale i Rozkwit Coraz Piękniejszych, Doskonalszych Form Życia.

    Najlepszym przykładem, jak BIOSFERA WZBOGACA formy kolonizowanego przez nią ciała kosmicznego, to przecież Ziemia – gdyby nie było biosfery, to jej powierzchnia, przy nasłonecznieniu jak obecnie i zawartości H2O jak obecnie, byłaby bardzo monotonna: czapy lodowe na biegunach a dalej Ocean, w którym nawet wielkie meteoryty nie pozostawiały by kraterów. Przecież nacisk wielokilometrowej grubości MORSKICH OSADÓW ORGANICZNYCH jest jedną z przyczyn RUCHU GÓROTWORU, zwłaszcza w okresie od karbonu poprzez trias do jury-kredy, kiedy to fotosyntetyzująca ziemska flora była bardzo gęsta. (Prawdopodobnie poniżej tzw. nieciągłością Mohorovicica ok. 20 km pod powierzchnią Ziemi, znajdują się gigantyczne złoża ropy oraz ciekłego gazu powstałego z resztek fotosyntetyzowanych roślin oraz innych szczątków organicznych z tych epok).

    Stąd to już nie hipoteza ale PEWNIK, że ZOON (żywina) jest tym odwiecznym „Jednym w wielości” Bogiem Stwórcą wszystkiego co nas otacza, w tym i nas samych. I żaden „bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba i Wszystkich mikropsychos Świętych razem wziętych” temu PEWNIKOWI nie podskoczy. Jak to mawia mój wujek, 94-letni obecnie Mietek Gąsienica-Samek, w latach 1940/50 doskonały narciarz a potem geodeta, który pracował na Trzech Kontynentach, „to wszystko lipa co Kościół naucza”.

    A co Kościół naucza?

    O tym, jak Bóg zezwoli, za chwilę dalszy ciąg e-dyskusji.

    Lubię

  9. To nie Kosciol naucza jak uczciwie i w prawdzie zyc, bo sami jego najwyzsi przedstawiciele klamia i ida w zaparte ale BOG STWORCA nauczal i nadal to czyni JAK W PRAWDZIE i SPRAWIEDLIWOSCI ZYC !
    Trzeba tylko wschuchac sie w swej duszy co TEN BOG DO CIEBIE MOWI KAZDEGO DNIA !!!
    Nie raz ostrzega cie dajac ci poznac kim ONJEST ,kim ty, przez rozne znaki ,chocby zabranie ci ukochanej osoby, kochanego wnusia ,lub upomnienie choroba czy inna dolegliwoscia,zmiana twych planow,poskropmnienie pychy lub wywyzszania sie .
    Czy dalej nie widzisz znakow BOZYCH ,nedzny prochu marny ???
    Dzisiaj jestes, jutro cie juz moze nie byc wsrod zywych !
    TO BOG DAL CI ZYCIE i JE CI ZABRAC MOZE W KAZDEJ CHWILI !!!
    Obojetnie czy jestes filozofem,uczonym,prostakiem,bogatym czy biednym .

    Lubię

  10. Co ty mozesz filozofie widziec o woli i planach Boga ?
    Duzo jest tych co uwazaja sie za „bogow” ziemskich ,chca tymi „bogami” byc i czesto wcielaja sie w te role ale wystarczy JEDNO SPOJRZENIE STWORCY – BOGA PRAWDZIWEGO na takich bozkow i SWIAT SIE IM WALI i KONCZY !!!
    Tobie filozofie tez sie skonczy ,jak i nam wszystkim .
    Staniemy przed OBLICZEM PRAWDZIWEGO BOGA i zdamy sprawozdanie przed Nim z calego naszego zycia !!!

    Wiec spieszcie sie KOCHAC BOGA i LUDZI ,ZYJCIE w POKOJU ,PRAWDZIE i SPRAWIEDLIWOSCI !!!
    Na poczatek PRZESTANCIE WSZYSCY bez wyjatku KLAMAC i zyc w FARYZEJSTWIE !!!

    Lubię

  11. Ad. APA-czy

    Wiec spieszcie się KOCHAC BOGA i LUDZI ,ZYJCIE w POKOJU ,PRAWDZIE i SPRAWIEDLIWOSCI!!!
    Na początek PRZESTANCIE WSZYSCY bez wyjątku KLAMAC i żyć w FARYZEJSTWIE!!!

    No nie wiem APA-cze, no nie wiem, jak zostanie potraktowany w niebie, obywatel major, który twierdzi, że nigdy na oczy nie widział czerwonej książeczki z napisem PZPR!!! Nie wiem jak zostanie potraktowana ,,bratnia przyjaźń” i wyżłopane hektolitry wódy/samogonu z ,,odwiecznym wrogiem” Polski i Polaków, dawnym ZSRR, a dziś Rosją. Mogą też być problemy ze zmianą miejsca zamieszkania – BOZIA, może zapytać ,,szemrane towarzystwo” – przecież posłałem was z MISJĄ do POLSKI, gdzie panuje wieczny ,,burdel”, notoryczna bieda i cały czas TWORZĄ NOWE REFORMY, a wy nędzne chłystki w pogoni za dobrobytem odfrunęliście do US-raju! Przecież jest napisane ,,NIECH SIĘ DZIEJE WOLA NIEBA, Z NIĄ SIĘ ZAWSZE ZGADZAĆ TRZEBA! Ach, co to będzie, co to będzie – za te wszystkie pomówienia, obelgi i wyzwiska, PRAWDZIWYCH POLAKÓW, którzy ,,tyrają” na portalu ,,Wierni Polsce” za przysłowiowy FRAJER – przecież jest wyryte/wyskrobane na kamiennych tablicach – NIE BĘDZIESZ MÓWIŁ FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA PRZECIWKO BLIŹNIEMU SWEMU! AMEN!!!

    P.S. BÓJ SIĘ APA-cz, BÓJ – BOGA JEDYNEGO RAZY TRZY albo SIĘ BUJAJ!!!

    Lubię

  12. Ad slogan „boga APA”:

    TO BOG DAL CI ZYCIE i JE CI ZABRAC MOZE W KAZDEJ CHWILI !!!

    Jak ten „bóg APA” ma się do porzekadła „kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera„?

    Coś jakby APA czcił boga z PIEKŁA RODEM!

    Bo życie mi dali moi zmarli rodzice, którzy już nic mi nie mogą odebrać. A umrę jak wszyscy, z jakiegoś głupiego przypadku, albo zasypie mnie lawina, albo wpadnę do szczeliny lodowcowej (to już było, ale dobrze się skończyło), albo jakiś skrzep dojdzie mi do serca (tak ponoć przed 2 tygodniami zmarł w nocy w łóżku u kolegi w Zakopanem mój prawie rówieśnik i kumpel od lat ponad 50, Michał Jagiełło). I tak dalej. Ale na pewno, na pewno umrę, ale „Bóg” (USracki szwadron śmierci, który skrócił życie aż 3 moim znajomym: Janowi Strzeleckiemu w roku 1988, Andrzejowi Urbańczykowi w 2000 i Andrzejowi Lepperowi w 2011, a zapewne i Michałowi Falzmannowi w roku 1991) będzie chyba zbyt leniwy by się mnie, starucha czepiać.

    A tego USrackiego „boga z Piekła rodem” radzę wszystkim nie tylko strachliwie się wystrzegać, ale i OTWARCIE TĘPIĆ w Polsce — zdaje się, że w ostatni piątek (to jest „dzień boga” u judaistów – tego dnia popełnili samobójstwo A. Lepper oraz gen. Petelicki) także płk.Berdychowski wybrał moment dla „spotkania z bogiem”.

    A jeśli chodzi o naukę ZYJCIE w POKOJU ,PRAWDZIE i SPRAWIEDLIWOSCI!!! to już na kilka wieków przed Chrystusem BEZBOŻNIK EPIKUR wskazał jak w systemie P-P-S, wskazanym powyżej żyć należy:

    Trze­ba wyz­wo­lić się ze strachu bogów i śmierci.

    Śmierć wca­le nas nie do­tyczy. Bo gdy my is­tnieje­my, śmierć jest nieobec­na, a gdy tyl­ko śmierć się po­jawi, wte­dy nas już nie ma.

    I jak te maksymy mają się do „kościelnych nauk APA” o tym, że TO BOG DAL CI ZYCIE i JE CI ZABRAC MOZE W KAZDEJ CHWILI !!!

    Lubię

  13. Szukając ostatnio informacji nt. „efektu Baldwina” znalazłem coś takiego:

    „James Mark Baldwin
    Psycholog eksperymentalny, był jednym z założycieli żurnala Psychological Review, wydawanego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (American Psychological Association, APA). W latach 1897-1898 był prezesem APA.”
    Efekt Baldwina innymi słowy asymilacja genetyczna, polegająca na uczeniu się (względnie nie uczeniu), która z czasem pozwala organizmowi na lepsze dostosowanie się do wyzwań stawianych przez jego najbliższe otoczenie.

    Zatem coś mnie się tak zdaje, że nasze anonimowe APAczątko, które aby móc dostatnio sobie wegetować, siłą rzeczy musiało się wpierw samo wyeksportować, by następnie przejść błyskawiczną drogę „dostosowania się” do niskich wymogów stawianych przez jego nowe środowisko.

    A jak niskich, to i z czasem musiało zauważyć na sobie widoczne nie tylko na własnej skórze, ale i umyśle, te wszystkie nowe atroficzne zmiany przystosowawcze.
    Stąd najwyraźniej przerażone, musiało zacząć grzebać po internecie, by w końcu znaleźć interesujące go wyjaśnienie zagadki wszelkich zmian.

    I zapewne to na cześć J. M. Baldwina i jego odkrycia, oraz słynnego towarzystwa którego był prezesem, teraz biedaczysko nazwało się APA.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s