„Tragedia smoleńska była świadectwem bylejakości Polski dzisiaj”


orzel bez koronyUroczyste O(b/d)chody 6 rocznicy KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ oglądałem na TVP (którą b. rzadko mi się zdarza oglądać). Najbardziej dla mnie przekonująco zabrzmiały w ich trakcie słowa prezydenta Andrzeja Dudy „Tragedia smoleńska była świadectwem bylejakości naszego Państwa”. Czy jednak po 6 latach od tej tragedii od tej BYLEJAKOŚCI III/IV RP-P (najlepiej tłumaczyć jako Rest in Peace – Poland) odeszliśmy, czy też ta BYLEJAKOŚĆ Rzeczpospolitej się dalej pogłębiła? Czego wciąż nie wiemy odnośnie tej katastrofy, która jest wałkowana na 101 sposobów już od lat sześciu?

Oto kilka elementarnych uwag akurat na czasie Smoleńsko-Katyńskich o(b/d)chodów 10 kwietnia 2016:

Sprawa Pierwsza. Akurat wczoraj wieczór na TVP Polonia oglądałem rozmowę dziennikarza tej telewizji z (używającymi polskiego języka) dziennikarzami z Ukrainy (z pochodzenia Tatarem), z Niemiec (poch. chyba niemieckiego) i Francji (sądząc po aparycji i nazwisku, chyba z Indochin). Na temat SZTANDAROWEGO HASŁA PIS „Zamach Smoleński” pani z Niemiec powiedziała coś co warto rozpowszechnić dalej, nie tylko wśród Polonii:

Mianowicie prasa niemiecka zauważyła, że w oficjalnych raportach z tej katastrofy wciąż są utajnione dwie sprawy:

  1. Treść rozmowy miedzy bratami (tak Niemka bliźniaków Kaczyńskich nazwała) na 20 minut przed katastrofą.
  2. Z zapisu rozmów w kabinie pilotów jest ewidentnie wycięty jeden fragment: otóż przedstawiciel prezydenta Lecha K., nazwiskiem Kazana, otrzymuje prośbę załogi o opinię co ma ona robić, Kazana opuszcza kabinę i…….. tak jakby w zapisie rozmów nie było w ogóle na tę prośbę załogi reakcji, Kazana nie wraca do kabiny pilotów. Dziwne? Czyż nie tak?

Kaczynski - Smolensk

Sprawa druga. W świetle tych REWELACJI dziennikarki z Niemiec zrozumiałymi się stają nieustanne, trwające już od kilku lat, suto opłacane przez polskich podatników, WYGIBASY obecnego ministra Obrony Antoniego Maciarewicza, na 101 sposobów starającego się udowodnić, że samolot rozpadł się w powietrzu (bomba, etc), ale na pewno nie była to brzoza (i nie linia wysokiego napięcia, którą nieco wcześniej on przeciął). To „niby patologiczne” WYGIBASY min. Maciarewicza najwyraźniej są „zasłonką” (jest to wyrażenie z języka mafii) tego, co zadecydowano ok. 20 minut przed katastrofą. I oczywiście są one „nie pisaną gwarancją” kariery Maciarewicza jako wiceprezesa PIS, Ministra Obrony (a wcześniej Służb Specjalnych) w IV RP-P (Rest in Peace – Poland).

Sprawa trzecia. Obecnie (prawie) ministrem od Służb Specjalnych jest drugi wice-prezes PIS, p. Mariusz Kamiński, organizator – na wzór prac FBI – dość niechlujnie „po polsku zrobionej” prowokacji, mającej na celu wyeliminować z polityki – i prawdopodobnie już wtedy uśmiercić, według schematu samobójstwa Barbary Blidy (wice) premiera Andrzeja Leppera. Jaka mafia planowała usunięcie mającego pro-socjalistyczne ciągoty ówczesnego wice-premiera? Zdarzyło mi się słyszeć przed kilku laty w TVP jak na Komisji Sejmowej zeznawał b. wice-pemier Roman Giertych, który opowiadał o swym nieformalnym spotkaniu z premierem Jarosławem Kaczyńskim. Miał on mu wtedy proponować wspólną dywersję, mającą pogrążyć szefa Samoobrony, likwidację tej partii i Solidarne przejęcie jej elektoratu przez PIS i LPR. Co w istocie w ostatnich latach się stało, ale już bez R. Giertycha, który zmienił front, przechodząc do KOD’u.

HPIM0644

Co zatem, w tym świetle poczynań elity IV RP–P, mamy sądzić o usilnych staraniach, obecnych ministrów Obrony i Spraw Zagranicznych, by wprowadzić na teren Polski wojska USA, co mamy sądzić o już rozpoczętych pracach przy adaptacji najlepszego lotniska wojskowego śp. Paktu Warszawskiego na amerykańską bazę (atomowo?)rakietową w Rędzikowie, zaledwie 4 km od centrum wciąż 100 tysięcznego Słupska? A także o lokowaniu nad Wisłą magazynów dla aż 250 czołgów sprowadzonych – wraz z obsługą – zza Oceanu, w miejsce polskich czołgów, złomowanych w okresie poprzednich „Solidarnościowych” rządów?

Pozostaję bez komentarza nas temat tych – już zrealizowanych za „nowych rządów” dmącego w patriotyzm PIS-u – osiągnięć w totalnym podporządkowywaniu terytorium miedzy Odrą a Bugiem zaoceanicznemu Imperium ZOG (Zionist Occupied Government).

A co sądzić o tych ubiegłomiesięcznych dodatkach do najniższych emerytur (w wysokości ok. 60 zł/miesiąc) oraz dodatku po 500 zł na każdego drugiego narodzonego Polaka (który po edukacji w Polsce, zostanie BEZPŁATNIE PRZEKAZANY do UE/USA, tak jak to się stało z „boomem narodzeń” wymuszonym przez Solidarność lat 1980-81)?

Czy nie należy tej „jałmużny” traktować jako przysłowiowy „serek w łapce na głupie polskie myszy” którą to pułapkę PIS – w imię ZOG – Polakom w IV RP-P przygotował?

Wot i rzeczywistość, do której w jakiś sposób należy się przystosować,

byle z sensem i to nie tylko w formie jednoosobowej.

Dzierzynski

 PAN 2

kika

 

81 uwag do wpisu “„Tragedia smoleńska była świadectwem bylejakości Polski dzisiaj”

  1. Na ogół nie wierzę w zamachy, chociaż ,,wypadki” chodzą po ludziach, szczególnie tych angażujących się w politykę i interesy mafijne.
    Na polskich drogach milion samochodów pedziło w różne strony, różnymi drogami i z różnymi ludźmi w środku i akurat pech chiał, że pęka opona w tylnym kole limuzyny prezydenta, że też akurat jemu a nie któremuś z tych miliona innych także za kółkiem.
    I ciekawa sprawa, pęka w tylnym kole bo podobno najechała na jakiś ostry przedmiot leżący na asfalnie.
    Przednie koło ten ostry przedmiot ominęło a tylne zagapiło się i rozwaliło.
    Albo Leszkowi Milerowi helikopter się oblodził i też spadł akurat wtedy kiedy za mocno się stawiał na spotkaniu w Unii Europejskiej. Za to premierowi Marcinkiewiczowi, że znał znakomicie jeżyk angielski Yes Yes Yes kiedy Cameron obcinał Polsce 2 mld z unijnych funduszy nic się nie stało, poza tym, że go J. K. szurnoł z urzędu, co zaraz wykorzystał żeby zając dobrze płatną posadzę u tych z którymi wcześniej rozmawiał na Yes Yes Yes
    Że o Leperze nie wspomnę. Że nie mógł przez okno w łazience wyskoczyć bo stało tam rusztowanie to się powiesił.
    A Smoleńsk?
    Jak już się zdarzył, to jednak mając aktualnie władzę trzeba go jakoś wykorzystać , bo jak mawiają starzy znajomi- za nasze błędy, albo my was, albo wy nas ….wykończymy.

    Lubię

  2. A oto kilka komentarzy do tekstu powyżej:

    – b. prezydent III RP Lech Wałęsa (Gdańsk, ul. Polanki):

    Nie , to świadectwo nieodpowiedzialnych decyzji Kaczyńskich .To włączenie Katynia do kampanii wyborczej .Czas to udowodni i pomniki dziś budowane jutro .LW

    – (zazwyczaj mnie nie lubiący) p. Szymon Tolak (Polska, bodajże z Łodzi):

    …Głoszący, że do tragedii smoleńskiej doszło z powodu tytułowej bylejakości systemu są w takiej mniejszości, że ich głos jest prawie niesłyszalny. … Z drugiej strony mało kto dostrzega, że sprawa smoleńska ma swój początek w absurdalnym, schizofrenicznym wprost rozdwojeniu rządu między prezydenta i premiera. …

    – (starszy pan, b. religijny, chyba zza Oceanu) Julian Maciąg:

    Wszystko zło pochodzi od zmowy okrągłostołowej pomiędzy komunistami a zdrajcami Solidarności i dlatego jej uczestnik J.Kaczyński swego stołu nie wywróci

    – Odp. MG:

    No, to nie byli już żadni komuniści tylko ZDRAJCY IDEI KOMUNISTYCZNYCH,
    ewidentnie wsparci przez „gorbaczowskich” Antykomunistów z Moskwy, którzy —
    na zaproszenie Antykomunistów z USA reprezentowanych przez Solidarność — Okrągły Stół zorganizowali. I ten proces ZDRADY IDEI JEZUSA Z NAZARETU trwa
    nadal i nadal się umacnia.

    Lubię

  3. W tym samym czasie odbył się

    Kabaret starszych panów

    NOMINACJA NA KONTRADMIRAŁA PRZEZ GENERAŁA

    W Warszawie w dniu 6 rocznicy katastrofy Smoleńskiej przez Pana Jan Grudniewskiego Generała Polskich Drużyn Strzeleckich.Sławomir Ziembiński Czerwony Korsarz z Gdańska awansowany zosstał do stopnia KONTRADMIRAŁA….

    W 6 rocznicę katastrofy Smoleńskiej w Warszawie , czyli 10 kwietnia 2016 r. Pan Jan Grudniewski ze Generał ze Stowarzyszenia Strzelców Polskich wręczył nominację na KONTRADMIRAŁA Sławomirowi Ziembińskiemu Czerwonemu Korsarzowi z Gdańska.Uroczystość ta odbyła się w Warszawie!?Ponadto Sławomir Ziembiński został odznaczony za zasługi dla OJCZYZNY Srebrnym Krzyżem Legionowym 100 lecia polskich Drużyn Strzeleckich!?

    Pomorska Telewizja Narodowa
    red.Sławomir Ziembiński
    http://www.fundacja-slawpol.eu

    Lubię

  4. Ot, przyszło e-pocztą jeszcze coś interesującego, dotyczącego nie tyle samej katastrofy pod Smoleńskiem (w której udziału tzw. Zwiadu Satelitanego, mającego dostęp do elektroniki zainstalowanej w prezydenckiej „tutce”, nie wykluczam) ale ogólnie „Zarządzonych przez Władze Niebieskie” zmian ustrojowych w byłym Bloku Socjalistycznym.

    Otóż nie znany mi osobiście korespondent z USA, b. działacz Solidarności pan R. Kafel nadesłał mi taką uwagę to tekstu powyżej:

    Panie Marku niech pan skoryguje swoje wypowiedzi..w jednym miejscu pisze pan o
    Solidarnosci ..a konczy piszac o :zdrajcach Solidarnosci” i „zdrajcach Komunizmu”
    robi pan to z rozmyslem…ale niech panu sie nie wydaje, ze tego nie ….widac:-)))
    RomanK

    Na co odpowiedziałem:

    Panie Romanie,

    Napisałem dosłownie:

    No, to nie byli już żadni komuniści tylko ZDRAJCY IDEI KOMUNISTYCZNYCH,
    ewidentnie wsparci przez „gorbaczowskich” Antykomunistów z Moskwy, którzy —
    na zaproszenie Antykomunistów z USA reprezentowanych przez Solidarność — Okrągły Stół zorganizowali. I ten proces ZDRADY IDEII JEZUSA Z NAZARETU trwa
    nadal i nadal się umacnia.

    http://sowa.blog.quicksnake.pl/Marek-Glogoczowski/Czy-Duda-nadaje-si-do-rozwalenia-betonu-z-Magdalenki

    A więc napisałem dokładnie o ZDRAJCACH IDEI KOMUNISTYCZNYCH

    oraz o Antykomunistach z USA reprezentowanych przez (głównych działaczy) Solidarności (a zatem nie o „zdrajcach Solidarności”)

    Bo przecież Solidarność to był produkt głównie Służb USA, działających:

    1. poprzez Kościół („sojusz „tronu i ołtarza” Reagan + JPII);

    2. „Żółte Związki Zawodowe” na Zachodzie, kontrolowane prze CIA (zwł. „Force Ouvrière” we Francji);

    3. znanych mi osobiście żydo-intelektualistów, zwł. ewidentnego ZDRAJCY idei komunistycznych Adama Schaffa (poprzez niego już w 1984 CIA (Dept. Stanu USA) nawiązał kontakt z Jaruzelskim, czym Schaff się zresztą chwalił)

    4. KOR, którego czlonkowie już od lat 1960 byli sterowani przez „trockistów” (z których później wyrośli tzw. neo-cons w USA oraz obecne, prawicowo-lewicowe wladze Francji, w skrócie ZOG)

    5 Moich znajomych, którzy w Stanie Wojennym przeszli na kolaborację z CIA (vice-min. Kultury Michał Jagiełło, członek KW PZPR w Warszawie do końca 1981 roku); lub nawet wcześniej (prof. Andrzej Paczkowski, współautor „Czarnej księgi komunizmu” już w 1973 gdy był na stypendium w Paryżu, także min. (Obrony) dr Janusz Onyszkiewicz, gdy był pod koniec 1970-tych na stypendium w Anglii; ponoć i mnie FBI chciała „zatrudnić” pod koniec 1972, ale już wyjechałem z USA — to mówili mi znajomi, których adres zostawiłem jako „kontaktowy” starając się o przedłużenie pobytu studenckiego w USA (FBI działała zatem podobnie jak nieco później tzw. „Ministerstwo” Spraw Zagr. PRL, o czym napisałem artykuł „Widziane z plaży”, opublikowany w paryskiej „Kulturze” nr. 11/1973)

    6. I przecież takich ludzi jak ci powyżej było blisko SETKI i to głównie z nich składała się „Solidarnościowa” strona Okrągłego Stołu (a z części z nich już przywództwo „1 Solidarności”, w szczególności Geremek, Mazowiecki, Kuroń — i … Wałęsa, wyznaczony przez „Zjednoczone Siły CIA-SB” na „ludowego Trybuna”, robola obalającego ustrój Klasy Robotniczej. (Przecież Jaruzelski najbardziej otwarcie się przyznał pod koniec życia, że w najtajniejszych przygotowaniach do Stanu Wojennego 13 grudnia 1981 uczestniczył PRZEDSTAWICIEL CIA!)

    I jak tutaj nie przypominać, za historykiem Antyku Tadeuszem Zielińskim, że w Starym Testamencie określenie „Bóg w dom” oznaczało pożar domu, śmierć pierworodnych i wszelkie inne nieszczęścia w tym „Solidarność”?

    Lubię

  5. KLUB MORDERCÓW IV RP-P
    http://solidarni2010.pl/

    No i jeszcze dodatkowe ciekawostki, związanie z o(b/d)chodami 6 rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem. Mianowicie powstał, mający bardzo dynamicznie rozbudowaną stronę internetową, nowy ruch

    „Solidarni 2010 w Bylejakości IV RP-P”

    Jego Stwórczyni, Ewa Stankiewicz z ZOG-zarzadzanej firmy „Gazeta Bylejaka Polska” ogłosiła wczoraj co następuje:

    Ewa Stankiewicz o „najwyższej karze” dla Donalda Tuska

    – Tu powinna być zastosowana najsurowsza z możliwych kar, być może nawet specjalnie na tę okoliczność przywrócona w polskim prawie, dlatego że to jest taka zdrada interesów narodowych, z jaką nie mieliśmy do czynienia – jeśli chodzi o skalę – od czasów Targowicy – powiedziała wczoraj na antenie Telewizji Republika reżyserka Ewa Stankiewicz, oceniając w ten sposób działania Donalda Tuska po katastrofie smoleńskiej. – Tusk jest jednym z największych winowajców w tej sprawie – dodała dyrektor artystyczna Telewizji Republika.

    (autorka tego Nowego Planu ZOG wygląda rzeczywiście na jakiegoś babo-potwora – MG)

    Ewa Stankiewicz stwierdziła, że – jej zdaniem – byłemu premierowi należy się „najsurowsza z możliwych kar”. – Mówię o doprowadzeniu do katastrofy, o rozdzieleniu wizyt, o działaniach na szkodę polskiego prezydenta wspólnie z władzami Rosji, czyli dogadywaniu się z władzami Rosji ponad głową polskiego prezydenta. Ale mówię też o największej jego zbrodni, czyli zdradzeniu polskich interesów po katastrofie smoleńskiej – analizowała reżyserka.
    REKLAMA – http://afx.tagcdn.com/dat/6c858e8f
    (a ta „sprzątaczka”, na reklamie ilustrującej WOŁANIE O KARĘ ŚMIERCI babo-potwora Stankiewicz, całkiem, całkiem, chciało by się powiedzieć DO RZECZY NIE BYLEJAKICH)

    – Jeśli nie nazwiemy tego, co się stało i nie ukażemy winnych, to istnienie naszego państwa staje pod znakiem zapytania. (…) Jeśli my pozwalamy na zabicie urzędującego prezydenta i nie spotyka się to z żadną karą, a wręcz przeciwnie – nagradza się odpowiedzialnych za to ludzi – to wysyłamy sygnał, że można z nami zrobić wszystko – powiedziała.
    – To jest też szkoda dla dobrze pojętej Unii Europejskiej. Nie może ktoś, kto jest przestępcą w świetle prawa państwa, które reprezentował, reprezentować Unii Europejskiej – dodała Stankiewicz. Zdaniem reżyserki wiele wskazuje na to, że 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku doszło do zamachu.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ewa-stankiewicz-o-najwyzszej-karze-dla-donalda-tuska/ps4r82

    W związku z tym „na gwałt poszukiwaniem” KOZŁA OFIARNEGO za BYLEJAKOŚĆ przygotowania oraz egzekucji lotu do Smoleńska/Katynia, przypomniało mi się, że zaledwie 2 lata temu na ekrany kin wszedł polski film Patryka Vegi „Służby Specjalne”. A w nim prawie „kawa na ławę” wskazano, że za zamordowanie w Afganistanie agentów WSI jest odpowiedzialny Antoś Maciarewicz, a za „samobójstwem” A. Leppera też stoi „służba” której przywodzi drugi vice-prezes PIS, Kamiński. Do tego „wykaziku morderców III/IV RP-P” warto dodać, że według „Sowy” Stefana Kosiewskiego z Frankfurtu a.M, za „odesłaniem na łono Abrahama” 96 pasażerów „tutki do Katynia” z prezydentem Bylejakiej Polski, stoi sam Prezes PIS, patrz http://sowa.blog.quicksnake.pl/Marek-Glogoczowski/Czy-Duda-nadaje-si-do-rozwalenia-betonu-z-Magdalenki.

    A zatem „SOLIDARNI 2010” to nic innego jak KLUB MORDERCÓW RP-P, bo i jego założycielka, Ewa Stankiewicz, otwarcie się domaga by zamordować obecnego przewodniczącego Rady UE Donalda Tuska!

    Niezłych czasów żeśmy się doczekali, ciekawym co na to wychwalający sobie życie w RP-P Adm tego portalu i co na to APA męczący się – ze szmulami i szwabami – w Apallachach?

    I jak tu jeszcze raz nie przypominać, za historykiem Antyku Tadeuszem Zielińskim, że w krajach ZOG określenie „Bóg w dom” oznacza pożar domu, śmierć bliskich, oraz wszelkie inne nieszczęścia, w tym „Solidarność”?

    Lubię

  6. ….Niezłych czasów żeśmy się doczekali, ciekawym co na to wychwalający sobie życie w RP-P Adm tego portalu i co na to APA męczący się – ze szmulami i szwabami – w Apallachach?….

    Cuż mogę dodać,…. chyba tyle że cholernie niezłych czasów.
    Ale obawiam się, że jeszcze ciekawsze dopiero przed nami
    I tu Ewa Stankiewicz o „najwyższej karze” dla Donalda Tuska jest jakby wstępną zapowiedzią tych niezłych , ciekawych czasów jakie dopiero przed nami.
    A mówili że kruk krukowi oka nie wykole.
    Chociaż mówią też że wyjątki potwierdzają regółę.

    Inna ciekawa sprawa to rozgrywka / zagrywka Unia Martina Schulza kontra III/IV RP Jarosława Kaczyńskiego .
    Wydaje się że JK lubuje się w takich rozgrywkach i nie pęka

    (Martin Schulz zapowiedział, że jeśli państwa Europy nie będą chętnie przyjmować uchodźców, to zostanie im to narzucone siłą! Niemiecki polityk straszy Polskę? – Jeśli za to dostanie w pysk od Janusza Korwin-Mikkego, miliony Polaków będą biły brawo – uważa Wipler.)

    Lubię

  7. Ja jednak jestem „dobrej” myśli. W końcu po ponad ćwierćwieczu, doczekaliśmy się czasów, w których przed wewnętrznymi „zdrajcami interesów narodowych”, bronić nas będą „samo instalujące się” u nas obce wojska…

    Lubię

  8. Przyznajemy,dobra analiza filozofa zawarta w powyzszych jego postach i „pracach na zlecenie-umowe” wczesniejszych w tzw.”BYCIE SZMULI i SZWABOW” w strategicznych miejscach swiata od Waszyngtonu po Paryz i Londyn.
    Panie doktorze – kazdy orze jak moze i co plony daja ?!
    Przyzna to i admin,ktory na stare lata wzial sie za „inne rzemioslo”.
    Natomiast tobie filozofie przyszlo zyc skromnie i juz w niedolestwie starczym z pojawiajacym sie „garbem politycznym” przy tak wielu znajomych z calego swiata bylych i obecnych .
    Niestety, zawsze zachodzily i zachodza ZMIANY POKOLENIOWE !
    Dzis zdarza sie,ze i pies pokasa gospodarza ,a syn czy corka to nie to co ojciec i matka .
    Rozumiemy sie ?
    Co do „solidaruchow” wiele nam opowiedzial nasz major,ktory przeciez w stanie wojennym byl bezpartyjnym komisarzem i rozpoznawal obie strony owczesnej barykady szmuloszwabskiej w Polsce ,o czym wiele wspominal na forach dyskusyjnych sieci net. publicznie.
    Przy okazji pisanej prawdy przez MG , major pozdrawia tak jego jak i admina,za dosc dobre pisanie dla ROZUMNYCH PRAWDY nie zaklamanej.

    Lubię

  9. Ad. grzanka

    A zatem APA już w 100% wypełnia definicję „hillbilly”.

    Ty – grzanek, ale z ciebie numer pierwsza klasa – APA-cz hillbilla! Z dzielnego wojaka APA-cza, przeróbka na wieśniaka! Przecież APA-cz, dzielny, bojowy, uprawnej ziemi nigdy nie przekopał łopatką. On nie ma bladego pojęcia co to jest włóka, morga, hektar, ar, a o akrze – zapomnij! Nasz APA-cz to klasyczny okaz COUNTRYMEN-a i basta!

    P.S. Prawdopodobnie też są problemy z koszeniem przydomowego trawnika!

    Pozdrawiam wesołka

    Lubię

  10. Adm napisał:

    Cuż mogę dodać,…. chyba tyle że cholernie niezłych czasów.
    Ale obawiam się, że jeszcze ciekawsze dopiero przed nami
    I tu Ewa Stankiewicz o „najwyższej karze” dla Donalda Tuska jest jakby wstępną zapowiedzią tych niezłych , ciekawych czasów jakie dopiero przed nami.
    A mówili że kruk krukowi oka nie wykole.
    Chociaż mówią też że wyjątki potwierdzają regółę.

    I widzicie Szanowni Państwo, w tym krótkim fragmencie prozy Adm, ile ja to mam roboty poprawiając pisownię Szanownego Adm w kolejnych rozdziałach „Miecza króla Jana”!

    Nawet APA mi przyzna że to ciężka praca belfra na emeryturze. (Przypominam, w mym wypracowaniu na „próbnej maturze” w roku 1960 zrobiłem aż 5 byków i musiałem i z polskiego zdawać egzamin ustny. I dopiero w 11 lat później zostałem ZAWODOWYM KORESPONDENTEM paryskiej Kultury, Aneksu, a w kolejnych 30 lat później i Przewodniczącym Sądu Koleżeńskiego ZG ZLP, itd.

    Lubię

  11. My ( to znaczy i ja ) w technikum mieliśmy j. polski jako przedmiot trzeciej kategorii.
    Ale narysować na tablicy z pamięci rozjazd kolejowy w którym krzyżowały się trzy pary torów kolejowych to już było coś za co dostawało się piątkę.
    Regułę można było napisać przez ó z kreską ale wymiar szyny, jej wysokość, szerokość stopki, szerokość głowy, szerokość nóżki to trzeba było łącznie z wszystkimi łukami mieć obkute na cacy.
    W piątej klasie jeden z uczni dopytywał się czy są studia wyższe kolejowe. Nauczyciel wyjaśnił nam że owszem są czteroletnie na politechnice gdańskiej. Zastanawialiśmy się po tym czego jeszcze mogliby nas nauczyć na tych studiach skoro wszystko aż nadto mieliśmy w technikum. Od wymiarów ziaren piasku, żwiru, pospółki aż po obliczenia techniczne wiaduktów, mostów z konstrukcji stalowych, żelbetowych a nawet z konstrukcji drewnianych. W tym oczywiście projektowania i obliczeń mas ziemnych nasypów kolejowych w zróżnicowanym terenie.
    Nigdy na kolei nie pracowałem, ale kiedy zacząłem już jako dorosły budować swój dom to wiedziałem, że rozpoczyna się murowanie od tak zwanej dziewiątki bo tylko wtedy cegły w murze mają właściwe wiązanie i tu szkolna wiedza jednak na coś się w życiu przydała.

    Po latach w prawdziwe osłupienie wprawiła mnie informacja, że najmłodszego mojego wnuka w przedszkolu już nauczają religii, a najstarszy, już na studiach też ma przedmiot zwany religią mimo że jak mi mówił, większość studentów już dawno z wiarą się rozminęła.

    Lubię

  12. Kiki juz maja pamieci zaniki !
    Zobaczie chlopaki jak dziadki sie przechwalaja .
    Reszta nie warta dyskusji ,portal schodzi na manowce ,bo w przedszkolu i na studiach wnukow religii nauczaja .
    A jak z obrzezaniem ?
    Ilu juz jest w Polsce obrzezanych ?
    W temacie jest Marek P. na portalu :

    http://www.monitor-polski.pl

    Lubię

  13. (ZOG manufactured) Rak Nowej RELIGII ZEMSTY MIKROPSYCHOS za Smoleńsk i Katyń

    Nasz dzielny APAcz znów się przechwala:

    Reszta nie warta dyskusji ,portal schodzi na manowce ,bo w przedszkolu i na studiach wnukow religii nauczaja.

    Natomiast arystotelesowscy MEGALOPSYCHOS (1) z multum rzecz małych (jak twins Kaczyńscy 163 cm wzrostu) potrafią – metodą indukcji – dojść do UOGÓLNIEŃ bardzo zasadnicznch.

    Bo cóż (nie Cuż!) to jest to NA GWAŁT szukanie kozła ofiarnego, za BYLEJAKOŚĆ wyprawy prezydenta LK do Smoleńska-Katynia?

    Przypominam jeszcze raz, że 2 lata temu na ekrany kin wszedł polski film Patryka Vegi „Służby Specjalne”. A w nim prawie „kawa na ławę” wskazano, że za zamordowanie w Afganistanie agentów WSI jest odpowiedzialny Antoś Maciarewicz (jego twarz pojawia się zresztą w filmie w odpowiednim momencie), a za „samobójstwem” A. Leppera też stoi „służba” której przywodzi drugi vice-prezes PIS, kurdupel Kamiński. Do tego „wykaziku morderców III/IV RP-P” warto dodać, że według poety Stefana Kosiewskiego z Frankfurtu a.M, za „odesłaniem na łono Abrahama” 96 pasażerów „tutki do Katynia” z prezydentem Bylejakiej Polski, stoi sam Prezes PIS, co właściciel portalu „Sowa” bez żadnej żenady mu zarzuca:

    „(Chodzi o) ukrytą przed Narodem Polskim zmowę pasożydów, erdoganów, pijawek o celu i charakterze tak samo obżydłym, jak pierwsza Magdalenka z udziałem bżydkiego zaprawdę kurdupla z KOR-u, Lecha Kaczyńskiego, zabitego przez swojego sprawcę, który przez pół roku ogłupiał się prochami, żeby nie musiał pójść do Prokuratora Wojskowego z własnej woli, … żeby wyjść na swoje po odpokutowaniu po katolicku nie za zbrodnię bratobójstwa,” http://sowa.blog.quicksnake.pl/Marek-Glogoczowski/Czy-Duda-nadaje-si-do-rozwalenia-betonu-z-Magdalenki.

    Stąd, arystotelesowską metodą indukcji dochodzimy do bardzo już OGÓLNEGO POJĘCIA, sugerującego że „SOLIDARNI 2010” to nic innego jak KLUB MORDERCÓW RP-P, bo i jego założycielka, Ewa Stankiewicz, otwarcie się domaga by zamordować obecnego przewodniczącego Rady UE Donalda Tuska!

    I jeszcze Podsumowanie Historyczne
    w ramach tworzenia jak najszerszych POJĘĆ

    Otóż dla specjalisty w zakresie religioznawstwa, to dynamiczne, z ukrycia kierowane przez ZOG, powstawanie Religii SOLIDARNI 2010 W ZEMŚCIE za Smoleńsk i Katyń, stanowi piękną ilustrację, jak już w dalekiej przeszłości powstawały Wielkie RELIGIE ZEMSTY o Zasięgu Światowym. A to począwszy od ZEMSTY za Kult Złotego Cielca pod Górą Synaj, poprzez ZEMSTĘ za Ukrzyżowanie Jezusa na Golgocie, aż po ZEMSTĘ za Holokaust Żydów w Auschwitz-Birkenau 70+ lat temu.

    W ramach tego Paradygmatu Powstania Wielkich Religii przypominam jeszcze raz, że wyświęcenie, w głębokiej starożytności, kapłaństwa Religii Zemsty za czczenie egipskiego boga Męskości i Odwagi Ozyrysa-Apisa, zostało w ten elegancki sposób opisane w Piśmie Świętym:

    I czyż ta obżydliwość, którą http://www.solidarni2010.pl celebrują obecnie w Polsce, nie jest to zalecany przez legendarnego Mojżesza, przykład BIZNESU jaki brat może zrobić na śmierci własnego brata, do której on się sam przyczynił?

    A tak przy okazji. Mam już pierwsze zgłoszenia na Sympatyków Klubu Morderców RP-P. Są to:
    – dr hab. Józef Zon, prof. KUL, oraz
    – dr Diana Wojtkowiak z Gdańska

    Czekam na kolejne zgłoszenia, będę się starał je jak najszerzej upowszechniać.

    (1) Oto definicje Megalopsychos i mikropsychos:

    Lubię

  14. Hohoho !
    Filozof wojny religijne gojom szykuje !!!
    Taaaa przecie od dawna oto szmulom i szwabom chodzi by goje sie nawzajem wytlukli.
    Arszenik ukrainskie swoje majdany zrobil, teraz „rteciowaty” za gojow polskich sie bierze ,by ich na oltarzu glupoty gojowskiej zlozyc w OFIERZE bozkom i banksterom z rodow „jahwedupnych” !

    Lubię

  15. SZANOWNI PAŃSTWO – ZACZYNAMY JAZDĘ BEZ TRZYMANKI!

    ,,Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach – aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana (tajemnica)” (Marek 4,11n).

    GDZIE SIĘ PODZIEWA WIELKOŚĆ NAUKI!?

    NA ZDJĘCIU WIDZIMY DWA WÓZKI, PODWOZIA TU 154 M Z KATASTROFY 10 KWIETNIA 2010 ROKU. SAMOLOT WYSTARTOWAŁ Z OKĘCIA, Z PASA BETONOWEGO, W SMOLEŃSKU ,,WYLĄDOWAŁ” W POZYCJI GRZBIETOWEJ – TO DLACZEGO KOŁA SĄ ZABŁOCONE!?
    CZEMU NIE WIDAĆ, ŻADNYCH ŚLADÓW, BRUZD, KOLEIN, PRZEORANIA ZIEMI, WBICIA SIĘ ELEMENTÓW SKRZYDEŁ W ZIEMIĘ? GDZIE SIĘ PODZIAŁY ZASADY FIZYKI, CIAŁA FIZYCZNEGO W RUCHU? SAMOLOT LECIAŁ Z PRĘDKOŚCIĄ OK. 300 KM/H, Z TENDENCJĄ WZROSTOWĄ – PEŁEN GAZ (odlot na drugi krąg). TERAZ WIDZICIE TO CO JA?

    Serdecznie pozdrawiam

    Lubię

  16. Na kołach najbliższych na zdjęciu śladów błota nie ma. Natomiast drugi zestaw kół jest ubłocony – ale jest on w dość dużej odległości od pierwszego, znacznie większej niż ta w sprawnej „tutce”. A więc prawdopodobnie drugi zestaw kół przetoczył po ziemi wskutek w nią uderzenia i rozpadnięcia się konstrukcji. A samolot grzmotnął w ziemię nie „z góry” tylko z ukosa, w locie kołami do góry, więc główne szczątki znalazły się nie w miejscu uderzenia samolotu ale poza nim, rozsypane na długości ok. 500 m – jak pokazywały to zdjęcia satelitarne.

    Lubię

  17. Niezdolność do przewidzenia działań Moskwy na arenie międzynarodowej to największa porażka amerykańskich służb specjalnych od czasów 11 września 2001 roku, powiedział szef komitetu ds. wywiadu Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych Devin Nunes.

    W rezultacie, według niego, amerykańskie władze przegapiły i rosyjską „inwazję” na Krymie i rozmieszczenie wojsk w Syrii.

    I kilka ciekawych komentarzy do powyższego.
    Alexiej Alexis
    Następnym razem przegapicie Alaskę już dziś wam to mówię, barany jankeSSkie

    Piotr Barburski
    czyli otwarcie daje do zrozumienia że yankesi mieli apetyt na Krym..

    Maciej Tomasz Wasilewski ·
    Ja nie wiem skąd ten kongresmen ma informacje. Że Krymu Rosjanie nie odpuszczą było jasne od zawsze, podobnie jak i to, że mają tam swoje bazy wojskowe i że w Ukraińskiej armii jest burdel. Jestem tylko zdziwiony, że Noworosja jest taka mała. Trzeba było wtedy zająć caly pas od Charkowa do Odessy. To był bląd i niespodzianka.
    (Teraz pewnie Putin pluje sobie w brodę)

    Stanisław Banaś
    A może tylko zawodne mocarstwo, najzwyczajniej w świecie, boi się „mocarstwa regionalnego”?

    Lubię

  18. — Rezolucja Parlamentu Europejskiego o sytuacji w Polsce związanej z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego jest już dokumentem. Rezolucja wzywa rząd Prawa i Sprawiedliwości do „przestrzegania, opublikowania oraz bezzwłocznego wykonania orzeczenia Trybunału z 9 marca.”

    Jak zareaguje na nią prezes wszystkich prezesów Jarosław Kaczyński
    Czy tak jak niżej ?

    Czy też po prostu się uśmieje?

    Lubię

  19. Gdzie nie spojrzysz wszedzie kaczki,nawet dziennikarskie ale tak juz jest gdy wszystko jest w rekach szmuloszwabskich .
    Zydzi niemieccy od zarania uparli sie przec na wschod,Zydzi polscy sa po drodze i juz sie calkiem pogubili w ktora strone i z kim maja isc lub uciekac .
    Zydzi rosyjscy podpatruja Zydow amerykanskich , czynia podobne bledy i teraz kiedy zbliza sie ponowna wojna zydo-zydowska na skale swiatowa ,to na ziemi ostana sie tylko GOJE !
    Moze to i dobrze ,ze Pan Bog dal ludziom wolna wole ?
    Co o tym sadzi filozof z adminem na spole z kiciem/kiciusia ???

    Lubię

  20. Co o tym sadzi filozof z adminem na spole z kiciem/kiciusia ???…..

    Ty APA najwyraźniej się nudzisz i oczekujesz że będziemy ci dostarczali darmowej rozrywki.
    Nie ma tak dobrze. Sam coś zrób, a jeśli nie masz pomysłu to ci podpowiemy jak możesz z pożytkiem także dla nas coś zrobić.
    Kup sobie małą kamerę Sony taką jak na obrazku poniżej


    Opis masz na stronie
    https://mediamarkt.pl/foto-i-kamery/kamera-sony-hdr-cx450

    W Polsce cena 1300 zł
    Do tego kup program do edycji materiału wideo np.

    http://www.magix.com/pl/video-deluxe/

    za 530 zł i zacznij nam robić filmy z USA
    Ty będziesz miał rozrywkę i my będziemy mieli rozrywkę
    Szkolenie masz poniżej

    Kolejne lekcje znajdziesz na You Tube,

    Lubię

  21. A jak byś miał trudności z opanowaniem Magixa to ja mogę ci za te marne 5 stówek dać krótki kurs na maila

    Lubię

  22. Znowu sieosmieszasz reklama adminie !
    Dawno juz wiadomo,ze „reklama dzwignia handlu” i jest juz nia przesyt wszedzie .
    Po drugie – biegac czy chodzic z kamera to domena szmulo-szwabskiego dziennikarstwa i szwabski donos .
    Ponial / zrozumiales ?

    Lubię

  23. Ad. Marka

    Szanowny Panie Marku – na pierwszym wózku podwozia, koła są zabrudzone błotem! Kolor opon jest szarobrązowy, a nie idealnie czarny. Sugerowany przez Pana, odjazd podwozia na drugim planie jest nie możliwy, elementy podwozia za blisko siebie leżą. Element podwozia na drugim planie, musiałby obrócić się z pozycji grzbietowej o 180 stopni, przejechać odległość całego obwodu kół czyli 360 stopni i ponownie wywrócić się o 180 stopni. Co ciekawe, brakuje na tych zdjęciach elementów kadłuba samolotu wraz z centropłatem do których są przymocowane elementy gondoli podwoziowych i skrzydeł. Ten element samolotu jest wykonany z najtwardszych metali (tytan, stal) i nie podlega tak szybko destrukcji jak inne elementy samolotu. Na zdjęciu nie ma go – wyparowały! W przypadku Tu 154 M, jeszcze takim miejscem jest, tylna część ogonowa, do której przymocowane są trzy silniki turboodrzutowe.

    Tutaj zdjęcie jest ,,delikatnie” retuszowane (program Photoshop) ale najważniejsza jest odległość między elementami podwozia głównego.

    Na tym zdjęciu, na obu elementach podwozia głównego, dobrze widać wyschnięte błoto na kołach.

    Kółka podwozia przedniego, też się obróciły się o 180 stopni i musiały sobie trochę pojeździć po błocie. W tle widać odległość pomiędzy elementami podwozia głównego.

    Serdecznie pozdrawiam

    Lubię

  24. Przekombinowałem z pierwszym zdjęciem. Tak powinno być!

    Tutaj zdjęcie jest ,,delikatnie” retuszowane (program Photoshop) ale najważniejsza jest odległość między elementami podwozia głównego.

    Przepraszam

    Lubię

  25. Jesłi mam dodać me Słowo do powyższych (nie stereograficznych zdjęć), to zestawy kół nie są równoległe względem siebie, ale pod kątem bliskim 90 stopni. A to oznacza, że płyta podwozia łącząca te zestawy kół ZOSTAŁA ROZERWANA przy oderzeniu o ziemię. I w „ślizgu”, który po tym nastąpił, o chyba aż ze 100 metrów, jeden z zestawów się kopyrtnął i srogo ubłocił, a drugi nie, bo koła są ubłocone tylko śladowo. A zdjęcia wraz z „pomniczkiem” na nich powstały gdy wrak już solidnie poszatkowano do wywózki.

    Ewentualną sztuczność tych zdjęć by przecież szybko zauważono.

    Lubię

  26. Ad.Marka

    Szanowny Panie Marku – błoto, które widzimy na elementach tutki, prawdopodobnie zostało sztucznie naniesione przez zainteresowanych. Podkreślam raz jeszcze – na zdjęciach nie widać żadnych śladów zrycia lub wgłębień w ziemi, po uderzeniu elementów konstrukcji samolotu.

    TEMAT JEST BARDZO WCIĄGAJĄCY – TO JEDZIEMY DALEJ, OCZYWIŚCIE BEZ TRZYMANKI!

    https://www.monitor-polski.pl/zawiadomienie-o-porwaniu-polskiej-delegacji-panstwowej-10-kwietnia-2010-roku/

    NIEWYGODNE PYTANIA:

    STRONA INTERNETOWA PANA INŻ. KRZYSZTOFA CIERPISZA:

    http://www.gazetawarszawska.com/zamach/zamach-warszawski/397-oszustwo-katastrofy-smolenskiej-dwa-samoloty-jeden-zamach

    Serdecznie pozdrawiam

    Lubię

  27. Ad Kika, ktorej wzrok wyraźnie znika, napisała:

    Szanowny Panie Marku – na pierwszym wózku podwozia, koła są zabrudzone błotem! Kolor opon jest szarobrązowy, a nie idealnie czarny

    !. Otóż na pierwszym zamieszczonym przez nią zdjęciu, zestaw kołowy PO PRAWEJ NIE JEST UBŁOCONY. Ja – choć wzrok mi już słabnie – wyraźnie dostrzegam nawet wzór bieżnika na sterczących do góry kołach KOLORU CZARNEGO. Natomiast zestaw kół w głębi po lewej jest istocie brązowy z przebijającym się miejscami czarnym:

    2. Kika, której rozum znika napisała:

    – błoto, które widzimy na elementach tutki, prawdopodobnie zostało sztucznie naniesione przez zainteresowanych.

    Nic tutaj sztucznego nie było, po upadku samolotu słychać było silny wybuch paliwa, które zeń wyciekło i ten wybuch – który swym podmuchem częściowo się sam zgasił (strażacy gasili dopalające się fragmenty pożaru na obrzeżach katastrofy) spowodował — swą siłą uderzeniową w podłoże — masywne rozchlapanie błota pośniegowego w które wpadł samolot (i to spadające z góry błoto uratowało główną część rozbitego samolotu przed większym pożarem – ubrania osób poległych w tej katastrofie zostały tylko częściowo nadpalone).

    3. No i jeszcze jedna moja hipoteza, dlaczego jeden zestaw kół jest ubłocony, a drugi w miarę czysty: już kilkaset metrów przed miejscem katastrofy skrzydła samolotu ścinały wierzchołki krzaków na wysokości 3 metrów, co demonstrowano na pokazywanych w polskiej TV filmach. (Broza, o którą zawadziło jedno skrzyło złamana została na wys. ok. 5 metrów, samolot wtedy już zaczął się podnosić). Otóż być może 100-200 m przed spotkaniem z brzozą jeden zestaw kół podwozia przejechał wtedy po suchym terenie, a drugi przejechał przez kałużę błota. I tyle cudu jednego ubłoconego a drugiego nie ubłoconego zestawu kół.

    Lubię

  28. Ad. Marka

    Ad Kika, której wzrok wyraźnie znika, napisała:

    Ja tam nie wiem – z wykształcenia fizykiem nie jestem, ale z racji wykonywanego zawodu, na kolorach/barwach musiałem się znać perfekcyjnie. Co do wzroku, – 8 dioptrii z tendencją prowadzącą do całkowitej utraty wzroku.

    TUTKOWE ,,BARDZO CZYSTE” KÓŁECZKA:

    CZYSTE KOŁA SAMOLOTU:

    I JESZCZ RAZ TO SAMO:

    WZORNIK BARWY CZARNEJ

    I WZORNIK KOLORU SZAROBRĄZOWEGO (w przybliżeniu)

    Ślepiec, serdecznie pozdrawia

    Lubię

  29. Ad Marka

    2. Kika, której rozum znika napisała:

    – błoto, które widzimy na elementach tutki, prawdopodobnie zostało sztucznie naniesione przez zainteresowanych.

    Ja tam nie wiem – w młodości często mnie przestrzegano – ,,uważaj z kim się zadajesz”, ,,z kim przystajesz takim się stajesz” albo ,,jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać jak i one”. Może to przez APA-czy rozum zanika.

    Ad rem

    Chodząc do szkoły, prawo Archimedesa, chcąc nie chcąc, musiałem teoretycznie zapamiętać i praktycznie wielokrotnie w życiu doświadczyć np. ja + przejście dla pieszych + wielka kałuża po deszczu na tym przejściu + szybko pędzący samochód = ja i kałuża na mnie! Będąc na basenie (nie ważne, kiedy i z kim) stojąc ubrany, oparty o barierki, jakiś idiota wlazł na te barierki i skoczył do wody na tzw. ,,bombkę”. Znowu zadziałała fizyka na moją niekorzyść. Ja tam fizykiem nie jestem – do wanny pełnej wody, cegły nie będę wrzucał z bliskiej odległości, bo wiem, czym to się skończy.

    Reasumując – sam przedmiot wpadający do błota nie ochlapie się błotem, tylko może się zanurzyć albo zatopić w tym błocie, ochlapując przy okazji inny przedmiot/przedmioty. Na zdjęciach brak i bajora z błotem i elementów konstrukcji samolotu, które mogłyby obryzgać, elementy gondoli podwozia głównego błotem. Mogło to być błoto wymieszane z eterem i szybko wyparowało, tak jak ta mgła!

    Pan Marek pisze:
    Nic tutaj sztucznego nie było, po upadku samolotu słychać było silny wybuch paliwa, które zeń wyciekło i ten wybuch – który swym podmuchem częściowo się sam zgasił (strażacy gasili dopalające się fragmenty pożaru na obrzeżach katastrofy).

    Ja prawie ślepiec, mogę polegać na swoich uszach i oglądając ten filmik, słyszę jak kamerzysta przemieszcza się po tym smoleńskim lasku, po suchej ściółce, a nie po błocie. Co do paliwa, na pokładzie tutki, było ok. 11 ton, (cała samochodowa cysterna) na podróż powrotną i te ogniska w lesie imitacja ,,wielkiego pożaru”, gaszone przez strażaków. O wybuchach w Smoleńsku, to wszystkie wróble ćwierkają, że ładunki wybuchowe były umieszczone na brzozach, które odegrały role ,,pościnanych” przez samolot.

    Pozdrawia Kika, której rozum znika

    Lubię

  30. O bnoże! (Który jesteś, ale raczej Cię nie ma!) Kilka napisał(a):

    Na zdjęciach brak i bajora z błotem i elementów konstrukcji samolotu, które mogłyby obryzgać,

    1. Przecież w momencie upadku samolotu 10 kwietnia rano w zakrytym mgłą smoleńskim lasku było jeszcze pełno topniejącego śniegu, który w słońcu w południe zaczął znikać. A błota było pełno wszędzie, ciężkie wozy strażackie z tego powodu nie mogły dojechać blisko do miejsca katastrofy, strażacy w tym okresie byli solidnie ubłoceni, itd.

    2. Parafina lotnicza nie zapala się spontanicznie, wybuchowo spalają się tylko jej OPARY, które powstają w miejscu katastrof lotniczych w momencie zmiany energii kinetycznej lecącego w samolocie paliwa na cieplną, w momencie zderzenia z ziemią. To te, powstałe w momencie zderzenia, opary PARAFINY LOTNICZEJ, które się wydobyły z rozbitych zbiorników paliwa, spowodowały wybuch, który dobrze słyszano na lotnisku oraz wyrzucenie w górę wielkiej ilości błota pośniegowego z leśno-krzaczastego podłoża. Które to błoto obficie ochlapało wrak samolotu (ale nie równomiernie, bo zbiorniki pękały przecież nie na całej powierzchni ok. 500 X 200 metrów miejsca upadku samolotu).

    3. I oczywiście ten wybuch spowodował uderzenie fali powietrza, która „zdmuchnęła” – wraz z spadającym po wybuchu błotem – powstający pożar rozlanej ropy: to jest przecież STANDARDOWA METODA gaszenia płonących szybów naftowych. W tej sytuacji tony nie spalonej parafiny (jedna z cięższych frakcji rafinacji ropy naftowej) pozostały na miejscu katastrofy. Płonąc powoli (tak się spala PARAFINA LOTNICZA) tylko na obrzeżach miejsca katastrofy, do których siła gaszącego podmuchu (i błoto wybite z podłoża przez wybuch) nie dotarło: proszę zauważyć, że szczątki samolotu zostały w znacznej mierze pokryte błotem spadającym na nie z góry prawie pionowo. Wrak w tym czasie był już całkiem unieruchomiony.

    Lubię

  31. Zrobiłem nawet „wstawkę” koloru ciemnobrązowego, wskazanego przez „kika” i dla porównania „idealnie czarnego” – który przecież w używanych oponach jest zawsze zszarzały (co widać szczególnie w czarnych samochodach):

    No i czyż bardziej się na tle przybrudzonej (ale nie umazanej błotem) opony nie rysuje kwadracik ciemnobrązowy?

    A skąd u Kika nie tylko rozum ale i wzrok znika?

    Zdaje się ta „zaraza” pochodzi od inż. Krzysztofa Cierpisza, solidarnościowca z Wrocławia na emigracji w Lundzie, którego nawet kiedyś w Zakopanem miałem okazję poznać. Niestety jest on nawiedzony „Kościołem Przenajświętszym” i stąd ta jego hipoteza, że w nocy przed katastrofą, latając po kilkanaście razy helikoptery zrzucały wrak kopii Tupolewa (bo ciężarówki na grząski teren nie potrafiły wjechać), polewały je błotem, wszystko to w tajemnicy przed użytkownikami ruchliwej drogi oddalonej o kilkadziesiąt metrów i osiedli oddalonych o metrów kilkaset (a helikopter startujący z placyku przed szpitalem w Zakopanem dobrze słychać nawet w odległości kilometra!)

    Lubię

  32. Mnie dla przykładu, chcąc wczoraj skrócić sobie drogę do domu podczas wycieczki rowerowej, wystarczyło przejechać 5~6 km lasem, miejscami pełnej nieprzejezdnego błota powstałego na skutek pracy ciężkich maszyn leśnych – aby zrozumieć, że te ubłocone podwozie „tutki” – to efekt „walczącej o życie”, tuż przed jej finalną katastrofą, kontaktu obu zestawów kół z leśnym, rozmrożonym wówczas, błotnistym podłożem.

    Lubię

  33. Ad. dyl

    … aby zrozumieć, że te ubłocone podwozie „tutki” – to efekt „walczącej o życie”, tuż przed jej finalną katastrofą, kontaktu obu zestawów kół z leśnym, rozmrożonym wówczas, błotnistym podłożem.

    Szanowny dyl – jak wieść gminna niesie, ten samolot wylądował na plecach/grzbiecie, kołami do góry i tak naprawdę, nie miał prawa jeździć kołami po leśnym, rozmrożonym wówczas, błotnistym podłożu. Inne tłumaczenia tego ,,dziwnego zjawiska” to są spekulacje. Zawsze trzymajmy się faktów, bo ten ,,piękny, widowiskowy spektakl”, musiał się udać i będzie trwał (miesięczniczki, roczniczki, pomniczki, pamiątkowe tabliczki, uliczki etc.)

    ACH TE RĄSIE – NIE TRZEBA SŁÓW, ONE MÓWIĄ WSZYSTKO…

    Serdecznie pozdrawiam

    Lubię

  34. Oczywistą oczywistość o zamachu ogłosi nam Antoni M. niech się tylko Donaldowi skończy prezydentura UE.
    Zagadką natomiast będzie czy Donald wróci do Polski, czy nie wróci, czy zostaną za nim rozesłane listy gończe i czy w związku z ,,prześladowaniami” poprosi o azyl polityczny w Niemczech,

    Lubię

  35. „jak wieść gminna niesie, ten samolot wylądował na plecach/grzbiecie, kołami do góry”

    Z tego co mnie wiadomo, co widziałem, co osobiście przeżyłem – to samoloty zawsze LĄDUJĄ na kołach.
    Nie sądzę, aby w tym elemencie nasza (p)rezydencka „tutka” różniła się czymś od pozostałych samolotów.
    Po prostu, wskutek kiepskich warunków oraz nonszalancji pilotów zawierzających zbytnio magii elektronicznej, satelitarnej nawigacji, doszło do klasycznej KATASTROFY LOTNICZEJ.
    Podchodząc do lądowania przy dużej prędkości, „tutka” zapewne przez pewien czas unosiła się nisko nad ziemią, naturalnie po drodze, co widać na zdjęciu, zahaczając kołami o wyraźne nierówności terenu, i które to zakładam, niebezpiecznie przełożyły się na utratę przez pilotów kontroli nad sterami samolotu, powodując następnie jego obrót w powietrzu tuż przed kontaktem z ziemią.

    Lubię

  36. „Zawsze trzymajmy się faktów, bo ten ,,piękny, widowiskowy spektakl”, musiał się udać i będzie trwał (miesięczniczki, roczniczki, pomniczki, pamiątkowe tabliczki, uliczki etc.)”

    Gdyby nasz nieżyjący (p)rezydent plus pozostali, chcący wówczas zaistnieć, pasażerowie lotu uczciwie „TRZYMALI SIĘ FAKTÓW HISTORYCZNYCH ZWIĄZANYCH Z TZW. ” – to dziś zapewne by jeszcze żyli…

    A tak, teraz im przyszło być częścią odgrywanego co rok „błazeńskiego spektaklu”…

    Lubię

  37. Ad dyl

    Szanowny dyl – z faktami się nie polemizuje, a fakty są takie:

    LECIMY, LECIMY, LECIMY, ,,PANCERNA BRZOZA”, FIKU MIKU O 180 STOPNI…

    … I BĘC NA GLEBĘ, DO GÓRY KÓŁECZKAMI!

    TUTAJ MAMY KLASYCZNY PRZYKŁAD, DYWAGACJI, SPEKULACJI, TEGO RODZAJU – CO BY BYŁO, GDYBY BABCIA MIAŁA WĄSY!

    Wybacz – ja tego ,,cyrku” nie wymyśliłem! Sorry Winnetou.

    Serdecznie pozdrawiam

    Lubię

  38. Ad kika22 – w związku z powyższym uzupełniam tekst

    Podchodząc do lądowania przy dużej prędkości, „tutka” zapewne przez pewien czas unosiła się nisko nad ziemią, naturalnie po drodze, co widać na zdjęciu, zahaczając kołami o wyraźne nierówności terenu, i które to zakładam DO SPÓŁKI Z BRZOZĄ POSADZONEJ PRZED LATY PRZEZ WREDNYCH RUSKICH, niebezpiecznie przełożyły się na utratę przez pilotów kontroli nad sterami samolotu, powodując następnie jego obrót w powietrzu tuż przed kontaktem z ziemią.

    Niemniej gdyby nasz nieżyjący (p)rezydent plus pozostali, chcąc wówczas zaistnieć, pasażerowie lotu uczciwie „TRZYMALI SIĘ FAKTÓW HISTORYCZNYCH ZWIĄZANYCH Z TZW. WYIMAGINOWANĄ „ZBRODNIĄ KATYŃSKĄ„ ” – to dziś zapewne by jeszcze żyli…

    A tak, teraz im przyszło być częścią odgrywanego co roku NEO-SANACYJNEGO „błazeńskiego spektaklu”… ZE SZCZUCIEM PRZECIW KOMUNISTOM WCZEŚNIEJ CZY TERAZ RUSKIM W OGÓLE.

    Lubię

  39. Ad dyl

    Szanowny dyl – logika, logika i jeszcze raz logika! Jak jej nie ma – to co jest?

    TERAZ DYL, UCZEPIMY SIĘ JAK PIJANY PŁOTA – SMOLEŃSKIEGO PŁOTA-NIELOTA!

    PO OBEJRZENIU TEGO FILMIKU, ZADAJ SOBIE PROSTE PYTANIE – CZEMU SMOLEŃSKI PŁOT-NIELOT, NIE ODLECIAŁ.

    P.S. Ta brzoza, to była ,,wredna” samosiejka, z Polski przyleciała, tranzytem przez Białoruś, do Smoleńska.

    Serdecznie pozdrawiam

    Lubię

  40. Skoro tak „kika22” nalega, nie wypada mnie odmówić.
    Postaram się precyzyjnie i zwięźle (logicznie) zinterpretować historię wszystkich pozostałych elementów („odsuwaczy” od istoty sprawy) scenografii tejże „widowiskowej” układanki składającej się na całość tragifarsy zatytułowanej: „Tragedia smoleńska była świadectwem `istnienia w teorii` Polski dzisiaj”.

    „CZEMU SMOLEŃSKI PŁOT-NIELOT, NIE ODLECIAŁ.”

    Zgaduję – bo był nielotem… (?)

    Ad „P.S.” Niewykluczone. I kto wie, może sam Tusk osobiście maczał w tym palce. Wysyłając tam tę „brzozową grubą bertę” – spełnił wolę Niemców.

    Lubię

  41. No ciekawa ta hipoteza Dyl’a że lecąc na wysokości ok. 3 m nad lekko wznoszącym się krzaczastym terenem, tutka LEWYM zestawem kół najechała na jakiś garb terenu – co z konieczności przechyliło ją na prawo.

    Co zrobił pilot? Prawdopodobnie skontrował ten przechył sterami – i być może samolot wskutek tego manewru dokonanego kilka sekund wcześniej, był już lekko kompensacyjnie pochylony w lewo (co dobrze się obserwuje, gdy lądujące samoloty wykonują takie manewry podchodząc do lądowania w czasie burzy.) A kadłub samolotu (a zwłaszcza silniki umieszczone w jego tyle, blisko jego osi, były zapewne w tym momencie już więcej niż 5 m nad ziemią gdy lekko nachylone w lewo (wskutek wcześniejszego skontrowania przechyłu w prawo) skrzydło uderzyło w brzozę na wys. 5.metrów – i podmuch tych silników, omiatając KORONĘ silnie nadwrężonej, przez zderzenie ze skrzydłem brzozy, złamał ją (co stwierdziła komisja Millera – brzoza się złamała po przelocie samolotu). Centrum podmuchu 3 silników było jednak z 20-30 m (szerokość skrzydła!) w prawo od pnia brzozy (patrz schemat powyżej)), stąd nikłe jego ślady u podstawy brzozy. Być może spanikowany pilot stracił zupełnie kontrolę nad sterami, które już całkiem położyły, wznoszący się przy pełnej mocy silników (co słyszano) samolot „na plecy”. (W końcu jak były ustawione główne stery samolotu badający na miejscu widzieli, za wyjątkiem ogona, który wbił się w ziemie)

    I właśnie taką hipotezę możemy się pokusić postawić na podstawie braku śladu ubabrania ziemią PRAWYCH kół podwozia w przeciwieństwie do LEWYCH (patrząc na samolot od tyłu tak jak na schemcie jego się odwracania do góry kołami.).

    Lubię

  42. No i w sieci pojawił się okolicznościowy wierszyk nt. Smoleńska, klawiatury mego kolegi poety z Fankfurtu a.M. Stefana Kosiewskiego. Dedykuję go wiadomo komu:

    REDUTA Z OGONA

    Nam lecieć nie kazano,
    wszedłem do kokpitu i spojrzałem na pole…
    Trzeba brata spytać.
    Jak przekonać pilota w mglistej atmosferze
    By odwagą pokonał nieprzyjaciół wieże,
    Z której Moskal przez radio próbuje dyktować
    Prezydentowi Polski – gdzie ma wylądować.
    Przez mgłę dostrzeże prawdę człowiek wielkiej cnoty,
    Co przejrzał dziadów, małpy oraz palikoty.
    I z czystym sercem powie, że mgły tej przyczyna
    Tkwi w potajemnym spisku Tuska i Putina.
    Chcą mnie z drogi zawrócić i wysłać do Mińska.
    Już widzę jak się cieszy pewna morda świńska.
    Lecz ja się nie ulęknę broniąc racji stanu.
    Już raz mnie zaciągnęli do Azerbejdżanu.
    Wylądujemy tutaj, żeby zbaranieli.
    Jak Tusk, kiedy wkroczyłem na sale w Brukseli.
    A w najgorszym przypadku – śmierć na posterunku.
    Przynajmniej cały naród nabierze szacunku.
    Tylko by nie mówili „Lechu-Kamikadze”,
    Najlepiej, jeśli jeszcze brata się poradzę.
    „Jarku, jest pewien problem i wygląda ślisko.
    Ruskie chcą nas skierować na inne lotnisko”
    „Ależ to oczywista przecież oczywistość.
    Że kłamią by nam zepsuć całą uroczystość.
    Nie będzie nas kontroler wodził po manowcach.
    Bo przecież to samolot na bazie bombowca.
    Nawet, gdy walnie w ziemie to się nie rozwali.
    Powiedz wieży, że stoi gdzie zomowcy stali
    Będziemy postępować tak jak było w planie.
    Wiesz przecież, co masz robić – Wykonać zadanie.
    A Błasik niech tam dobrze przypilnuje.
    Zadzwoń ponownie do mnie jak już wylądujesz.
    By Ci dodać otuchy – odmówię paciora,
    I masz błogosławieństwo Ojca Dyrektora.”
    Czego nie powiedziano w tej rozmowie braci.
    Że, by władzę odzyskać, trzeba czasem stracić.
    „Gdybyś jednak wpakował rękę do nocnika.
    Cały naród Cię uczci, jako męczennika.”

    18 April 2016

    https://pl.scribd.com/doc/309541762/Heretyk-Bergoglio-gorszy-dla-Narodow-Europy-od-zydmasonskich-socjalistow-Tygodnica-heretykow-Kaczynskiego-Sulik-20160418-Magazyn-Europejski-SOWA

    Lubię

  43. Lecz kiedy Tutka do brzozy szybko się zbliżała
    Sowa przezornie w mgiełkę odleciała
    I co było dalej

    A czy brzoza miała inne zadania?
    Oj nie wykluczone. Dowód poniżej

    Brzozy są oczywiście te złe i te dobre, miłe dla oka

    Czy aby ta brzoza?

    No i te śmiecie w plastikowych torbach, że ich nie wywiało

    Lubię

  44. Jakby się Tutka chciała poderwać w górę to

    Można by rzec, że wiemy, że nic nie wiemy, a to co nam mówią pokazują , informują, można interpretować na wiele sposobów w tym wierzyć, nie wierzyć, dopatrywać się spiskowej teorii dziejów lub zwyczajnych przekłamań

    Lubię

  45. „I właśnie taką hipotezę możemy się pokusić postawić na podstawie braku śladu ubabrania ziemią PRAWYCH kół podwozia w przeciwieństwie do LEWYCH”

    Sprostowanie.
    Panie Marku Głogoczowski, jako że wzrok u mnie bardzo dobry – przeto wyraźnie na zdjęciu zamieszczonym przez „kika22”, widzę oba zestawy kół ubabranych od błota. Być może to przez grę światła.

    Oczywiście z pańskim powyższym opisem zdarzenia się zgadzam. Mniej więcej tak te ostatnie chwile z życia „tutki” do tej pory sobie wyobrażałem.
    Niemniej raz jeszcze postanowiłem dokładniej przyjrzeć się zabrudzeniom na obu zestawach kół wraku, oraz budowie konstrukcji mocującej je z podwoziem, by następnie porównać je z tymi nowymi, czystymi, ze zdjęcia zdaje się zrobionym w hangarze.
    Dzięki czemu potwierdziło się to, co wcześniej tylko przypuszczałem. Świadczą o tym rozmieszczenia zabrudzeń na obu zestawach kół.
    A mianowicie lewy zestaw kół (to jest ten bliższy, z prawej na zdjęciu) mający jako pierwszy, czołowy kontakt z nierównością terenu, skutecznie przyczynił się do gwałtownego przechylenie samolotu w prawo i do przodu, co w konsekwencji spowodowało kolejny kontakt z ziemią, tym razem prawego zestawu kół
    (to jest ten dalszy, z lewej na zdjęciu, z wyraźnymi zabrudzeniami boków kół powstałymi wskutek przechylenia się w tym czasie samolotu, oraz widocznym jednym z rzędów kół, zapewne wewnętrznego bliżej osi samolotu, praktycznie pozostającego czystym).
    I zapewne to po tym drugim kontakcie z ziemią, lecący najwyraźniej za nisko, a przy tym w kiepskich warunkach pilot, reagując na wydarzenia w panice musiał odbić jednocześnie w lewo, chcąc wyrównać lot, oraz do góry unikając przedwczesnej katastrofy, by po chwili zahaczyć skrzydłem o słynną już brzozę.

    Lubię

  46. W istocie zdawało mi się, że przy lądowaniu „do góry kołami” prawy zestaw kół jest lewym (patrząc od tyłu samolotu) A zdjęcie zrobione jest chyba „od przodu” samolotu, który „wylądował” ogonem do przodu (jak pokazują inne zdjęcia). Ale to szczegół nie zmieniający istoty wywodu. te zaś obfite rozrzucone śmiecie przed szałasem to właśnie chyba skutek podmuchu silników samolotu – właśnie jest „czysto” na trasie jego przelotu! (łącznie z drzwiami budki, które wylądowały obok brzozy)

    No cóż, w generalną interpretację katastrofy dokonaną przez MAK to ja po prostu wierzę – a to że była to INSCENIZACJA wymagająca WIELU DNI BARDZO KOSZTOWNYCH PRZYGOTOWAŃ (złomowanie dodatkowej tutki pomalowanej na polskie kolory, itd.) przy ruchliwej drodze, traktuję jako zupełny brak wyobraźni naukowej.

    Lubię

  47. I jeszcze jedna uwaga „z pamięci”. Otóż na pierwszych, pokazywanych w TV, zdjęciach brzozy, pod nią był GIGANTYCZNY ŚMIETNIK, budzący obŻYDzenie do tego jak Rosjanie w laskach pod miastem się zachowują (gorzej niż mieszkańcy Zakopanego, którzy w otaczających moje miasteczko laskach wyprodukowali aż 139 dzikich wysypisk śmieci!) Na zdjęciach wmontowanych przez KIKA te śmieci zdają się być już spakowane, w swej większości, w worki plastykowe, których z pierwszych zdjęć feralnej brzozy nie pamiętam.

    Ale o comi chodzi. Otóż RELIGIA SMOLEŃSKO-KATYŃSKA polega na ROBIENIU BIZNESU na tych dwóch katastrofach POLSKICH ELIT KATOLICKICH, podobnie jak RELIGIA HOLOKAUSTU polega na ROBIENIU BIZNESU katastrofy do jaskiej doprowadziły ELITY ŻYDOWSKIE. Podobnie ma się rzecz z RELIGIĄ HLODOMORU „wciskaną” Ukraińcom przez ich „nadrząd” w Dept. of State, Washington D.C.

    Wszystkie te, najnowsze NOWOTWORY RELIGIJNE, mają za cel ZAKRYCIE PRAWDY o ich organizatorach, wzbudzenie dla nich współczucia i odpowiednich „dobroci” materialnych, które z tego, SZTUCZNIE WZBUDZONEGO nastroju społecznego, automatycznie wynikają dla TYCH KULTÓW KAPŁAŃSTWA. jak napisał A. Tokarski w swym MANIFEŚCIE O(B/D)CHODÓW !050:

    powinniśmy ich traktować jak ojców, nauczycieli i przewodników.
    Powinniśmy ich po kres czasów utrzymywać, karmić, poić, zapewnić dach nad głową, opał, wygody. Oddać im władzę.
    )

    I po to właśnie polscy podatnicy płacą na kolejną z rzędu Komisję Rządów Maciarewicza-Kaczyńskiego-Kamińskiego-Ziobry, aby jak najszczelniej ZAKŁAMAĆ HISTORIĘ tej niezbyt odległej w czasie katastrofy.

    Jak to już po wielokroć wskazywałem, są to kopie BIZNESU NA UKRZYŻOWANIU JEZUSA Z NAZARETU, z którego to ukrzyżowania profity — w postaci ZAKRYCIA WŁASNYCH ZBRODNI LUDZI W TĘ STAROŻYTNA BLAGĘ WIERZĄCYCH (muzułmanie w nią nie wierzą) — w ten elegancki sposób opisał Ewangelista J.N. Darby, który tak zachwalał filo-kryminalną istotę „Prawdziwej łaski Bożej w której stoicie” (1 List Piotra 5:12 — cytuję jeszcze raz z „Krzyżaków” zasadę „leczenia ran duszy” za pomocą narkotyzowania się Chrystusem i jego Męką Proto-Smoleńsko-Katyńską:

    „Trwałe odpocznienie naszym duszom daje Jezus, a nie to co myślimy o sobie samych. Wiara nigdy nie myśli o tym co jest w nas samych i to jest podstawą odpocznienia. Wiara przyjmuje, miłuje i praktycznie stosuje to co Bóg objawił i jakie są Boże myśli o Jezusie, w którym jest Jego odpocznienie. … Cokolwiek widzę w sobie, czego nie ma w Nim, to jest grzechem; ale nie przez myślenie o moich grzechach i mojej niegodziwości i zajmowanie się nimi mogę ukorzyć się, … Dobrze jest skończyć z zajmowaniem się sobą i być pochwyconym w górę, wraz z Jezusem. Mamy prawo zapomnieć o sobie i o swoich grzechach, mamy prawo zapomnieć o wszystkim poza Jezusem. … Łaska zakłada istnienie wszelkiego grzechu i zła w nas, a błogosławionym objawieniem jest, że przez Jezusa cały ten grzech i zło zostały usunięte. … Lepiej jest myśleć o tym czym jest Bóg niż o tym czym my jesteśmy.”

    W tych krótkich sentencjach bardzo wyraźnie jest uwidoczniona istota FILOKRYMINALIZMU WIARY CHRZEŚCIJAN, lapidarnie wyrażona w stwierdzeniu „Wiara nigdy nie myśli o tym co jest w nas samych i to jest podstawą odpocznienia.”

    Kiedyś Platon sobie wyobrażał, że idealne Polis (osada, miasteczko) to winna być WSPÓLNOTA (KOMUNA!) LUDZI, BOGÓW i PRZYRODY. A my dorobiliśmy się, pod koniec wieku XX, SOLIDARNOŚCI W KŁAMSTWIE właśnie NA TEMAT LUDZI, BOGA W TRÓJCY JEDYNEGO oraz ŚWIATA PRZYRODY (Antyzoologia to jest nauka o życiu obowiązująca na terenach ZOG). I będą (już są) tego przewidywane i przez A. Tokarskiego w jego MANIFEŚCIE 1050 skutki: WSZYSTKO ZAMIENI SIĘ – PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ – W GIGANTYCZNY ŚMIETNIK, podobny do tego jaki był pod tą symboliczną brzozą w Smoleńsku.

    Lubię

  48. No, jeszcze jeden RACJONALNY głos fizyka nt. Smoleńska. Naprawdę, trzeba bardzo uważać dzisiaj ze „statkiem kosmicznym Polska” bo u jego sterów ZNALAZŁA SIĘ DRUŻYNA ZWYKŁYCH POSYCHOPATÓW, którą ja nazywam KLUB MORDERCÓW RP-P: (A odnośnie łysenkizmu, to ja niestety mam, bo kilkanaście lat zajmowałem się zawodowo tą sprawą, zdanie odmienne od prof. Artymowicza, który szczegółów ŻYDODARWINOWSKIEGO ZAKŁAMANIA GENETYKI ROZWOJOWEJ po prostu nie zna; także nie jestem zupełnie przekonany do wyliczeń Artymowicza, że wrak nie mógł się zanurzyć w podmokły grunt średnio więcej niż 30 cm, poszczególne jego elementy, jak Artmowicz sam przyznaje, wbiły się nawet na metr w ziemię.) No i ciekawa uwaga Artymowicza: Ktoś był w kokpicie przed lądowaniem, kiedy załodze nie powinien nikt prze­szkadzać. Czy tu nie chodzi o tego Kazanę, który był łącznikem między załogą a Pierwszym Obywatelem RP? — MG. Fizyk i geofizyk z „pierwszego i drugiego” wykształcenia akademickiego.

    Wiemy niemal wszystko

    Prof. Paweł Artymowicz, fizyk, o wątpliwościach wokół katastrofy smoleńskiej, których nie ma.

    JOANNA PODGÓRSKA: – Polacy może nie wierzą masowo w zamach, choć i takich nie brakuje, ale spora część deklaruje, że w końcu nie wie, co tak naprawdę stało się pod Smoleńskiem. To efekt „naukowych” rewelacji zespołu Macierewicza?

    PAWEŁ ARTYMOWICZ: – Na wszystkie teorie i wątpliwości zgłaszane przez zespół sejmowy Macierewicza, który teraz przekształcił się w podkomisję przy MON, są fachowe, na­ukowe odpowiedzi, tylko że oni je ignorują i starają się udo­wodnić, że prawda jest nieznana. Przebieg katastrofy smo­leńskiej jest moim zdaniem najlepiej zbadany, w dziejach lotnictwa, od strony technicznej. Sukces Macierewicza pole­ga na tym, że udało mu się przekonać część opinii, że jest od­wrotnie. Tworzy teorie, które kojarzą mi się z łysenkizmem; pseudonauką. Za sprawą Łysenki Związek Radziecki sam się pozbawił prawdziwej genetyki. Tylko że początkowo była to autopromocja samego Łysenki. Dopiero znacznie później została zaakceptowana przez partię, która przyjęła jego linię jako jedynie słuszną. Z teorią zamachu smoleńskiego jest na odwrót. Inicjatywa wyszła od „komitetu centralnego” partii PiS i za sprawą partii rodziły się i były nagłaśniane pseudonaukowe teorie alternatywne.

    Spróbujmy je pokrótce prześledzić. Według zespołu Macierewicza zaczęło się od nieprawdziwych informacji podawanych pilotom przez kontrolerów, którzy dostawali rozkazy z Moskwy, tupolew mimo to odchodził już na drugi krąg, przeleciał nad brzozą, a potem nastąpiła seria eksplozji i samolot rozpadł się w powietrzu.

    – Kontrolerzy mogli najwyżej przyczynić się, stworzyć okoliczności sprzyjające katastrofie, ale nie ją spowodować. Nie mogli rozkazywać załodze samolotu kraju NATO. Byłoby to też sprzeczne z cywilnymi przepisami UE. Nie mogli też ani nie powinni zamknąć lotniska.

    Kiedy załoga na własne życzenie zaczęła nieprzepisowe podejście do lądowania, powinni byli podać te informacje meteorologiczne, które podali. Spełnili też swe zasadnicze zadanie doprowadzenia samolotu do tzw. minimalnej wysokości zniżania (100 m) w odległości ok. 2,5 km od progu pasa. Dalej miał nastąpić meldunek załogi o zobaczeniu świateł lądowiska lub odej­ściu.

    Pilot, nie widząc pasa, zniżył się jednak w dolinie prawie do jego poziomu, zanim podjął nieudaną, spóźnioną próbę awaryjnego odejścia na drugi krąg. Kontrolerowi słusznie zarzuca się spóźnione wydanie ostrzeżenia „Gorizont 101” o niebezpiecznym położeniu samolotu. Był wtedy ok. 70 m nad ziemią zamiast 100 m. Jednak gdyby wówczas piloci wy­konali to polecenie, uniknęliby katastrofy.

    Znaczenia tej awa­ryjnej rosyjskiej komendy żaden pilot 36. specpułku wów­czas nie znał, bo szkolenie jej nie obejmowało, a większość nie znała rosyjskiego. Na niedozwolone polskimi przepisami lotnisko wysłano załogę niewyszkoloną, bez faktycznych uprawnień do jedynego legalnego wtedy podejścia na dwie radiolatarnie NDB.

    Następny argument to „pancerna brzoza”. Skrzydło potężnego samolotu nie mogło się rozpaść po uderzeniu w drzewo.

    – Ta teza opiera się na błędnych obliczeniach prof. Wiesła­wa Biniendy, co zostało rozstrzygnięte w 2014 r. na najwięk­szej konferencji skupiającej polskich inżynierów i specjali­stów lotniczych „Mechanika w Lotnictwie” w Kazimierzu Dolnym. Przypomniałem tam wyniki prac dr. Morki i naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej, którzy znacznie poprawniej niż prof. Binienda rozumieją dzia­łanie programu do symulacji zderzeń. Potrafią dobrać właściwe modele materiałowe i grubości blach tupolewa. Profesor przyjął blachy trzykrotnie grubsze niż w rzeczy­wistym Tu-154. To oraz błędy w sposobie obliczeń dało karykaturalnie fałszywe wyniki przypominające filmy animowane Disneya.

    Grupa Morki uzyskała diametralnie różny wynik: skrzydło w zderzeniu z drzewem jest rwane i odłamuje się na pniu. Grupa ta badała zderzenie z przeszkodą niedeformowalną. Ja urealniłem to założenie, badając, jak wyglądało zderzenie z realistyczną brzozą, która ugina się i pęka 6,5 m nad ziemią, tak jak to się stało naprawdę. Dodatkowo niewiele osób zauważyło, że brzoza pęknięta jest także u podstawy. Pień pękł i pochylił się, ale nie prze­wrócił. Konieczność tego stanu rzeczy wynika z moich sy­mulacji. Najpierw poddało się skrzydło i rozdarło na dwie części na masywnym pniu, a potem pod wpływem siły uderzenia pień wygiął się w łuk i pękł na dwóch wysoko­ściach. Szczegółowo badali przełom biegli Prokuratury Wojskowej. Przełamany pień można złożyć z powrotem w jedną całość i zobaczyć, że nie utracił wiele drewna.

    Jeśli moje wyniki byłyby niesłuszne, a Biniendy prawdzi­we, to skrzydło musiałoby zniszczyć wielki sektor pnia, co zostało wykluczone. Wszystkie zagadnienia technicz­ne badały duże zespoły specjalistów technicznych, około stu osób. Konsultantów Macierewicza jest mała garstka i nie są dobrymi fachowcami. Nie zdołali przeprowadzić poprawnej symulacji zderzenia ani lotu końcówki skrzy­dła, gdzie też popełnili karykaturalne błędy.

    Przekonują jednak, że na pokładzie musiało dojść do eksplozji, bo inaczej wrak nie byłby tak rozdrobnio­ny. Dowodem na wybuch mają być też powyrywane nity, które musiało wypchnąć działające od wewnątrz potężne ciśnienie.

    – To zostało dawno wyjaśnione. W czasie katastroficznych odkształceń samolotu nity są ścinane oraz wyrywane. W laboratoriach robi się próby wytrzymałości samolotu i podczas takich doświadczeń trzeba uważać, bo po sali z dużą prędkością latają nity wyskakujące z konstrukcji. Ta kwestia była omawiana na konferencji w Kazimierzu, ale konsultanci Macierewicza tam się nie pojawili, bo boją się konfrontacji ze środowiskiem lotniczo-technicznym.

    Jeśli chodzi o jakoby nienaturalne rozdrobnienie wraku, to kłamstwo. Zespół Macierewicza nie ma pojęcia o ba­daniu katastrof lotniczych. Rozdrobnienie było typowe. Wystarczy przeczytać raporty komisji badających podobne wypadki, zwłaszcza gdy samolot spada odwrócony w las, a nie na gładki teren. Znajomi Macierewicza obliczają ja­kąś swoją rzeczywistość i sądzą, że samolot nie może się rozpaść na więcej niż kilka kawałków, robią też dziwaczne porównania do pękających parówek.

    Do nonsensu, że „jeśli są odłamki, to musiały być wybuchy”, dr inż. Szuladziński doszedł w istocie przed zrobieniem obliczeń. Aby tak twier­dzić, trzeba nie znać fizyki i nie widzieć z bliska żadnej katastrofy, nawet kolejowej czy samochodowej. Spytałem prof. Jacka Rońdę, ile raportów z realnych wypadków prze­czytał. Okazało się, że żadnego.

    Eksperci Macierewicza przekonują też, że po uderzeniu ciężkiego samolotu w miękką glebę powinien powstać krater, a go nie było.

    – Nie było i być nie powinno. To rozpaczliwy pomysł wzię­ty z portalu internetowego, podchwycony przez ludzi ta­kich jak inżynier Glen Jorgensen uczestniczący w pracach podkomisji Macierewicza. Formułując nieistniejący pa­radoks, pomylił przyspieszenie z siłą.

    Inżynier powinien umieć oszacować, jak głęboki krater powstanie przy zna­nych parametrach podmokłego gruntu i uderzenia. I tu nie potrafiono nic poprawnie obliczyć. Ja zrobiłem to dwie­ma różnymi metodami. Jedna to oszacowanie naprężeń w uderzanym gruncie. Na podstawie prędkości zderzenia, masy samolotu i pola powierzchni kontaktu oszacowałem, że w najbardziej nawet sprzyjających warunkach, kiedy cała energia uderzenia przechodzi w deformację gruntu, zagłębienie będzie płytsze niż 30 cm; realistycznie być może 10 cm.

    Druga metoda oparta była na fizyce powsta­wania kraterów, jaką w astrofizyce obserwuje się na ciałach takich jak Księżyc czy Ziemia, gdy uderzają w nią meteo­ryty. Według tej metody wgłębienie powinno mieć około 12 cm, czyli jak w pierwszej metodzie.

    Katastrofa lotnicza to chaos. Jedne kawałki wraku nie zostawiają widocznego zagłębienia, a inne potrafią wbić się na metr głębokości. Krateru jednak nie ma. Specjalistom Macierewicza pole­cam podręcznik fizyki.

    To, że nadal nie mamy w Polsce wraku, ma znaczenie?

    – Oczywiście, nie można zbadać katastrofy bez wraku, ale wrak jest. Nie zniknął. Nie zagubił się jak malezyjski boeing w oceanie. Polska komisja i prokuratorzy zawsze mieli do niego dostęp. Była zgoda na wszystkie badania, jakie polska strona chciała wykonać.

    Ale wraku nie odtworzono dokładnie z fragmentów.

    – Pieczołowite odtwarzanie samolotu to fotogeniczny mit, propagowany przez telewizyjne programy o katastrofach. Rekonstrukcję robi się w przypadkach, gdy przyczyna lub przebieg katastrofy są nieznane. W przypadku Lockerbie, gdzie Boeing 747 rozpadł się na dużej wysokości, trzeba było odkryć, jak przeprowadzono akt terrorystyczny. Zre­konstruowano tylko tę część kadłuba, w której były ślady wybuchu. Po zebraniu wystarczających dowodów wyklu­czających, tak jak w Smoleńsku, zarówno eksplozje, jak i terroryzm, nie robi się standardowo całościowej rekon­strukcji.

    Wypadek smoleński jest bardzo prosty do ana­lizy, gdyż pozostawił nietypowo dużo dowodów, śladów w terenie i w bardzo licznych rejestratorach. Przyczyną był fatalny ludzki błąd, na którym zaważyło m.in. niewy­starczające wyszkolenie załogi.

    Ostatnio Antoni Macierewicz mówił, że 250 świadków widziało dym unoszący się z silników i odpadające jeszcze w powietrzu części tupolewa.

    – Nie wiem, skąd u niego taka fantazja. Z zeznań świad­ków, którzy byli przepytywani nawet przez „niepokor­nych” dziennikarzy, wynika, że nikt nie widział rozpadu samolotu w powietrzu, poza urwaniem końcówki skrzydła. Mówiono o ogniu wydobywającym się z silników. Tupolew kosił gałęzie drzew, niektóre wpadały do silników, były mielone i spalane. Wtedy rzeczywiście obserwuje się dym, a nawet kilkumetrowy płomień. Nie ma w tym nic dziwnego.

    Najnowszy wątek to nieprzebadana wada fabryczna w tym typie samolotów.

    – Macierewicz nie ma szczęścia, sugerując, że silnik mógł mieć ukrytą wadę. Badania silników były robione szczegól­nie wnikliwie przez śledczych. W Polsce zdarzyły się dwie duże katastrofy Iłów 62 z podobnymi silnikami. W 1980 r. samolot Kościuszko spadł w Kabatach, a badania płk. An­toniego Milkiewicza wykazały, że przyczyną była ukryta wada materiałowa wału silnika. Rosjanie nie chcieli przyjąć tej wersji, ale płk Milkiewicz nie ustępował. Został usunięty ze swego stanowiska, ale Rosjanie uznali w końcu prawdę. To jeden z najlepszych na świecie specjalistów zajmujących się awariami tego typu silników. To on obecnie stoi na czele zespołu biegłych Prokuratury Wojskowej.

    Trudno znaleźć ko­goś o większych kompetencjach, a jak widzimy, o silnikach wypowiada się historyk z wykształcenia Antoni Maciere­wicz. Zapisy detektorów są zupełnie jasne. Silniki pracowały do końca, nie spowodowały katastrofy.

    Część biegłych rozpoznała głos gen. Andrzeja Błasika w kokpicie. Dla Macierewicza takie stwierdzenia to „zaprzaństwo”. Jak to było?

    – Ktoś był w kokpicie przed lądowaniem, kiedy załodze nie powinien nikt prze­szkadzać. Było parę początkowych wersji stenogramu rozmów i frazy przypisywa­no różnym ludziom. Nagrania ścieżki mi­krofonowej rekordera dźwięku zrobione przed 2012 r. były niewyraźne. Prokurato­rzy doszli do wniosku, że należy spróbo­wać poprawić techniczną jakość nagrania poprzez dziewięciokrotnie większą częstość próbkowania i dużo bardziej zaawansowane, specjalne algorytmy ob­róbki cyfrowej. To się udało w 2014 r.

    Następny etap to spi­sywanie stenogramu. I tu wyniki odsłuchów różnych ekspertów mogą się między sobą nadal różnić. Nagrania w wielu miejscach są ciągle zaszumione i niewyraźne. Nie będzie jednej, pewnej i niezmiennej wersji. Stenogramy zależą od metodologii i od liczby odsłuchujących osób. Zrobiono je najlepiej, jak się dało. Uznano, że ze znacz­nym prawdopodobieństwem to właśnie gen. Błasik był w kokpicie. Pewność identyfikacji nie jest jednak i nigdy nie będzie stuprocentowa.

    Podnoszony jest argument, że nie mamy oryginałów czarnych skrzynek.

    – A jak będziemy już mieli oryginały, to będziemy twierdzić, że są sfałszowane? Jeśli odrzucimy wszystko, czego dotykała ręka Rosjan, jako podejrzane, to faktycznie nie zakończymy nigdy śledztwa i o to może niektórym chodzi. Odrzucać do­wody zebrane w Rosji proponuje dr Kazimierz Nowaczyk, niezwiązany z lotnictwem ani aerodynamiką zastępca prze­wodniczącego podkomisji smoleńskiej. To śmieszne.

    Dowo­dy należy weryfikować, nie odrzucać. I to było robione. Przy zbieraniu dowodów byli obecni także przedstawiciele polscy. Było pięć czarnych skrzynek wyprodukowanych w Polsce, Rosji i USA. Ich zawartości się ze sobą zgadzają. Producenci przeanalizowali dane z rejestratorów i zaświadczyli, że nie zostały nieodwracalnie uszkodzone ani sfałszowane.

    Ostat­nio autentyczność taśmy z zapisem dźwięku i jej zgodność z zapisem rozmów pilotów z kontrolerami lotów została jeszcze raz potwierdzona, m.in. dzięki wykryciu w nagraniu nieznanych uprzednio zakłóceń od lamp pozycyjnych tupolewa. Ekipie Macierewicza zostają już tylko rozpaczliwe próby podważania wszystkiego. Czekam, kiedy zaczną mó­wić, że Rosjanie podmienili wrak.

    Jak rozumieć to, co działo się w ostatniej fazie lotu? Na nagraniu słyszymy komendę „odchodzimy”, jednak samolot zamiast się wznosić, dalej zniża lot, a załoga spokojnie kontynuuje odliczanie odległości od ziemi, jakby to jej nie dziwiło.

    – To szokujące. Wszyscy piloci, z którymi rozmawiałem, mówili, że słuchając tego nagrania, byli zbulwersowani. W tle słychać alarmy o zbliżaniu się do ziemi najwyższego stopnia. Jeśli pilot nie zareaguje, samolot za kilka sekund uderzy w ziemię. Reakcja nie następuje. Złamawszy mini­malną wysokość zniżania, dowódca nie podrywa samolo­tu, nie wydaje też rozkazu odejścia. Przez ponad siedem sekund ważą się losy 96 ludzi, gdy tupolew stromo zniża się nad doliną. Nie reaguje także na przypomnienie drugie­go pilota, owo „Odchodzimy…?”, na wysokości 75-80 m nad ziemią.

    Drugi pilot, widząc to, powinien był przejąć w tym momencie stery. Może się przecież zdarzyć, że pierwszy pilot zasłabnie. Po to wprowadzono system bezpieczeń­stwa regulujący zarządzanie zasobami załogi w kabinie. Piloci go nie zastosowali. Gdy wyszli z chmur i zobaczyli ziemię, zrobili, co mogli, by poderwać sa­molot, ale było już za późno.

    Cały ten lot jest szokujący, a końcówka szczególnie. Dlatego przy analizie wypadku praco­wali także psycholodzy. Laikowi ciężko sobie wyobrazić, jak złożonym zadaniem jest wylądowanie takim samolotem. Za­łoga była niewystarczająco wyszkolona, a mjr Arkadiusz Protasiuk, który był naj­bardziej doświadczony, przyjął na siebie zbyt wiele obowiązków. Był tak zajęty i zestresowany, że przestał wydawać ko­mendy. Wydaje mi się, że już tylko realizo­wał zamiar, by zejść tak nisko, aż zobaczy ziemię, i wtedy zadecydować, czy lądować, czy odejść. Ale to było niewykonalne. Samolot był skazany na katastrofę, jeszcze gdy był w chmurze, na kilkaset metrów i wiele se­kund przed uderzeniem w brzozę.

    Ma pan jakiekolwiek wątpliwości, co się stało pod Smoleńskiem?

    – Miałem wątpliwości, kto zdecydował o lądowaniu. Zna­my wcześniejsze rozmowy, że pierwszy pasażer jeszcze nie zdecydował, co robić, i do końca zostało to w zawie­szeniu. Nigdy nie będziemy tego wiedzieć na pewno, ale dziś, gdy odczytano lepsze technicznie nagrania z kokpitu, skłaniam się ku przypuszczeniu, że była to decyzja pilo­ta, bo nie słychać polecenia „lądujcie” ani „lećcie na inne lotnisko”. Działał pod wielką presją zadania wylądowa­nia, które chciał dobrze wykonać. Nie będąc odpowied­nio wyszkolony na symulatorze, nie wiedział, że cel ten był nieosiągalny.

    Rok temu Macierewicz stwierdził wprost: to był zamach, winny jest Putin. Wówczas był opozycyjnym politykiem. Teraz jako minister mówił o „akcie terroru”. Ale potem zaczął się z tego wycofywać. Uda się PiS z tego zamachu wykpić?

    – Zwolennicy partii wodzowskiej PiS przełkną każdą wol­tę wodzów bez refleksji, tak jak zrobili to w kwestii ko­nieczności włączenia do badania katastrofy zachodnich komisji lotniczych. PiS żądał tego przez sześć lat i nagle się wycofał po zdobyciu władzy. Jeśli w ogóle PiS będzie czymkolwiek ograniczany w swych fantazjach smoleń­skich, to przez struktury polityczne państw zachodnich.

    Reakcje rosyjskie nie stanowią ograniczenia dla Pis i vice versa. Ich interesy w przeciąganiu śledztw smoleń­skich są zbieżne. Rosja już zaczęła oficjalnie reagować na ekscesy Macierewicza, robiąc z niego i z Polski paria­sa. Jeżeli podkomisja Macierewicza zechce kontynuować oszustwa, to powstanie międzynarodowej, zachodniej komisji po ich odejściu będzie po prostu koniecznością. Powinniśmy tego żądać, by wisiała nad głową Macierewi­cza jak miecz Damoklesa.

    Źródło:
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1656670,1,prof-artymowicz-o-rewelacjach-zespolu-antoniego-macierewicza.read

    Lubię

  49. Jeszcze jedna uwaga w sprawie tej oto opinii Artymowicza:

    – Miałem wątpliwości, kto zdecydował o lądowaniu. Zna­my wcześniejsze rozmowy, że pierwszy pasażer jeszcze nie zdecydował, co robić, i do końca zostało to w zawie­szeniu. Nigdy nie będziemy tego wiedzieć na pewno, ale dziś, gdy odczytano lepsze technicznie nagrania z kokpitu, skłaniam się ku przypuszczeniu, że była to decyzja pilo­ta, bo nie słychać polecenia „lądujcie” ani „lećcie na inne lotnisko”.

    Otóż dziennikarka z Niemiec, której opinia został przytoczona na wstępie tego wpisu utrzymywała w wywiadzie 9 bm dla TVP Polonia iż:

    Z zapisu rozmów w kabinie pilotów jest ewidentnie wycięty jeden fragment: otóż przedstawiciel prezydenta Lecha K., nazwiskiem Kazana, otrzymuje prośbę załogi o opinię co ma ona robić, Kazana opuszcza kabinę i…….. tak jakby w zapisie rozmów nie było w ogóle na tę prośbę załogi reakcji, Kazana nie wraca do kabiny pilotów.

    Warto w tym kontekście przypomnieć, co powiedział prezydent Łukaszenka, w kilka dni po katastrofie smoleńskiej. Otóż w sytuacjach trudnych, o tym co mają robić piloci, ZAWSZE DECYDUJE najwyższy ich dowódca na pokładzie. W tym przypadku prezydent. On sam był w podobnej sytuacji, gdy się okazało, że lotnisko w Mińsku, na którym jego samolot miał lądować, jest zalodzone. I wtedy to Łukaszenka jako prezydent zadecydował, że będą ryzykować lądowanie.

    A z wywiadu udzielonego przez Artymowicza wynika, że mało doświadczeni piloci zaryzykowali lądowanie we mgle z widocznością 200 m w poziomie, nie oglądając się na opinię ich naczalstwa, siedzącego w odległości zaledwie kilkunastu metrów od nich???

    Lubię

  50. Jak dlugo jszcze bedzie trwac ta przepychanka ze Smolenskiem ?

    Moze do czasu jak drugi z blizniakow wyjedzie na bezludna wyspe lub faktycznie leb podlozy, a goje polskie wezma sie za lby tak,ze az Putin bedzie musial ich rozdzielac uzywajac wojska swego ???

    Przestancie juz zabierac czas w siodmym roku po „polskiej falszywej fladze”, w ktorej maczali palce SZMULE,SRULE i MOSSDZIELCY od wszelkich rozpierduch !!!
    Przeciez czytajac czy sluchajac lub ogladajac to wszystko ma sie nie tylko zawroty glowy ale i skurcze wymiotne !

    Oooot perfidna gra bolszewicko-szmulowska okraszona szwabskim dostrajaniem i uzbrajaniem „muslim” z podpuchy szmulkow amerykanskich i innych bogatych z calego swiata.

    Rosja po to trzyma graty zlomowe jak dowod namacalny po szmelcu ich produkcji okraszonych w serwisach obca elektronika, by zatkac pyski wszelkiej szmuloszwabsko-izraelskiej propagandzie – do tego gdy sie doda ekshumacje wszystkich zwlok po tych/to, co leza/y na Wawelu dopiero WYJDZIE SZYDLO z ponumerowanych czesci „tutki”, a balast z zalutowanych trumien.
    TEN MOMENT NA ODKRYCIE PRAWDY JESZCZE „NIE DOJRZAL”,NO BO
    PRZECIEZ TRZEBA WYWOLAC WOJNE POLSKO-ROSYJSKA !!!

    A tym samym trzecia zaglade GOJOW ,przeciez nadal jest ich za duzo w stosunku do wybranych/obrzezanych .
    Zreszta biedni obrzezani tez musza zginac ,bo to niepotrzebny balast dla bogtych ,jak w poprzednich wojnach swiatowych .
    Ostac sie maja wg planow „medrcow” tylko najbogatsi w ilosci pol miliarda.

    Lubię

  51. PILOT PILOTOWI NIE JEST RÓWNY, W LOTNICTWIE JESZCZE DO TEGO, TRZEBA MIEĆ WIELKIEGO FARTA (kłaniają się również prawa Murphy’ego)…

    Tupolew Tu-154 B-1 radzieckiego Aeroflotu, po incydencie na lotnisku Arlanda w Sztokholmie, w listopadzie 1978 roku.

    … JAK KAPITAN TADEUSZ WRONA:

    Pozdrawia kika, co mu rozum zanika

    Lubię

  52. NAJWYŻSZY CZAS ZAPOZNAĆ SIĘ Z PRACĄ LUDZI, OD KTÓRYCH ZALEŻY BEZPIECZNE LATANIE, BO KOMISARZE JERZY MILLER, MACIEJ LASK I ANTONI MACIEREWICZ, SKRZĘTNIE TEN TEMAT OMIJAJALI, ZWALAJĄC CAŁĄ WINĘ NA PILOTÓW, A SAMOLOT TRAKTUJĄC JAK DYLIŻANS, DOROŻKĘ, ALBO TAKSÓWKĘ I KAŻDY MOŻE NIM POWOZIĆ!

    ,,JAK NARKOTYK” praca polskich kontrolerów ruchu lotniczego

    Po drugiej stronie lustra – kontrola ruchu lotniczego

    TUTAJ MAMY PRZYKŁAD NOCNEGO POWOŻENIA ,,DYLIŻANSEM”, Z WARSZAWY DO CHICAGO I WSZYSTKIE PROCEDURY LOTU, KTÓRE ODBYWAJĄ SIĘ W KOKPICIE:

    WAW – ORD – Marek Szufa – Boeing 767

    Pozdrawia kika, co mu rozum zanika

    Lubię

  53. cyt. fragment wywiadu z prof. Artymowiczem:

    „Sukces Macierewicza pole­ga na tym, że udało mu się przekonać część opinii, że jest od­wrotnie. Tworzy teorie, które kojarzą mi się z łysenkizmem; pseudonauką.”

    Gdybym nie orientował się co nieco w wydarzeniach sprzed 6 lat – to zgodnie z powyższym, na zasadzie skojarzenia, byłbym zdolny nawet pomyśleć, że Macierewicz to ten od racjonalnego podejścia do sprawy.
    Niemniej nie wykluczone, że temu z uwagi na swoje sympatie (oraz fobie), to porównanie mogłoby się to nie spodobać.
    No chyba, że odkrycie ruchomych `krupinek` przez „komunistę-stalinistę” – T. Łysenkę, zastąpiono by analogicznymi `transpozonami` amerykanki – B. McClintock. Za które to powtórzone `łysenkowskie` tabu-odkrycie, ta jakimś cudem w 30 lat później, otrzymała nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.

    Lubię

  54. Następną sprawę, którą chcę poruszyć, to są słowa wypowiadane po angielsku, przez system TAWS – TERRAIN AHAED, PULL UP. Tuzy z komisji powypadkowej, ani inni znawcy tematu, nigdy nie przetłumaczyli tych słów na język polski. Nie znają języka angielskiego, nie chce im się zajrzeć do słownika angielsko-polskiego, a może nie pasują do ogólnej koncepcji TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ? Zadałem sobie ,,trud” przetłumaczenia tych słów i co mi wyszło. TERRAIN – TEREN/ZIEMIA (łacina terra – ziemia), AHAED – NA PRZEDZIE; Z PRZODU, PULL UP, czytane razem, a nie osobno – ZATRZYMAJ SIĘ, czyli ,,rozkaz” z urządzenia TAWS brzmiał: TEREN/ZIEMIA Z PRZODU – ZATRZYMAJ SIĘ, ZATRZYMAJ SIĘ, ZATRZYMAJ SIĘ…

    A pan redaktor Piotr Świerczek z TVN24 na filmie wideo, ,,Niepublikowane nagrania z kokpitu Tu-154M”, dalej ,,niekumaty” i PULL UP – tłumaczy na CIĄGNIJ W GÓRĘ (1:40 min nagrania)!

    ,,Będziemy próbować do skutku”. Niepublikowane nagrania z kokpitu Tu-154M.

    http://www.tvn24.pl/niepublikowane-nagrania-z-kokpitu-tu-154m,634833,s.html

    PROPONOWAŁBYM PANU REDAKTOROWI ABY PODCIĄGNĄŁ SWOJE MAJTKI W GÓRĘ – POD SAM NOS!

    P.S. W tłumaczu Google słowa TERRAIN AHAED trzeba wprowadzić po Enter-ze, w ten sposób:
    TERRAIN
    AHAED

    Pozdrawia kika, co mu rozum zanika

    Lubię

  55. kika
    pull up należy tłumaczyć -ciągnij w górę
    google translator tłumaczy to absolutnie błędnie na -zatrzymaj się, ale też z wyborem na – ciągnij w górę
    Zatrzymaj się mówimy w amerykanskim- staped (stop in)
    Tak czy inaczej pull to -ciągnij
    up – w górę i wychodzi zawsze pull up ( czytaj pulap) -w górę -do góry

    Natomiast mylacym może być dla nieobeznanego z ,,jezykiem maszyny”
    TERRAIN AHAED -TEREN PRZED NAMI
    bo można by pomysleć – wszystko w porządku, przecież chcemy lądować, więc mamy teren (lotniska) przed nami
    ale to powinno się pilotom wyjaśnić, że TERRAIN AHAED oznacza ryzyko uderzenia w ziemię
    Bardziej właściwe byłoby ostrzeżenie – aircraft can hit the ground (samolot może uderzyć w ziemię)
    albo -airplane going to hit the ground
    No ale weż wytłumacz amerykancom, że ich sposób komunikowania może być mylący.

    Lubię

  56. No to mowmy szczerze. Ja jestem WROGIEM BANDYTOW Z NATO za bombardowania chociazby Jugoslawii. I chociazby z tego powodu jestem wrogiem BANDYTOW SOLIDARNOSCI, ktorzy obecnie rzadza w Polsce. Zrozumiano.

    Lubię

  57. Ot,tutaj kilka zdjec, ktorých Ruskie SFABRYKOWALY po katastrofie i nie chcialy pokazwac dzieciom w Polsce:

    prezydencik

    i inni:

    do ktorých to zdjec Kosiewski dodal taki oto komentarz:

    Drastyczne zdjęcie: kadłub człowieka bez głowy, rąk i nóg

    Należy zasłonić czy dzieciom, żeby nie dźwigały na swych wątłych barkach traumatycznych obciążeń, których mężczyzna sześćdziesięcioletni nie był w stanie unieść bez pomocy prochów; Jarosław Kaczyński niechaj nie patrzy na fotki ciała ukochanego brata i jego małżonki, na których dla przyzwoitości ktoś zasłonił przecież w prosektorium czarnym jak żałobny krawat, genitalia jego brata bliźniaka po tragicznej śmierci w katastrofie powietrznej nad Smoleńskiem. Nie był przystojny człowiek za życia, więc pozbawiony w momencie śmierci rąk i nóg pozostały po człowieku kadłub nie może być ułożony w jednej linii ze złotym kosaćcem nad rzeką, jelonkiem wychodzącym spośród zielonych gałęzi na rozświetłoną słońcem polanę z ciemnego lasu.

    …. Czyż nie przemawia do nas patos obnażonych barokowo piersi, dramatyzm rozrzuconych nóg nakrytych listkiem figowym kawałka zakrwawionej szmaty?

    Gumowe buty mężczyzny stojącego nad głową zabitej kobiety stanowią doskonały kontrapunkt statyczności w stosunku do heroicznej dynamiki nieżywej postaci. Ale komu o takich rzeczach mówić? Dla kogo dokonywać eksplikacji estetyki fotografii? Prosty, ukryty żyd/ kryptosyjonista w Polsce dzieli się dzisiaj schizofrenicznie na takiego, który odwraca uwagę Narodu Polskiego od ważniejszej .: Sprawy wpisami na twitterze kierującymi ludzką ciekawość do nagości sfotografowanych po śmierci ciał, na których nie widać na dowód żadnych dziur po kulach pistoletowych! A także na takich się dzieli jak Macierewicz i pozostały przy życiu Kaczyński, którzy do swegożycia będą żyli podszyci chorobowym strachem wywołanym gadaniem o krzykach: „Nie dobijajcie nas”! Z Panem Bogiem
    https://gloria.tv/audio/FivTb6YXqQs
    Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski

    Lubię

  58. Oprawcow i rzezimieszkow nigdy na swiecie nie brakowalo i nie zabraknie .
    Wyszukane tortury i sposoby zabijania sa caly czas doskonalone nawet przez oprawczynie,ktore zrzucily spodniczki i ubraly wojskowe spodnie i kamasze by prowadzic na smyczy swych poddanych i niewolnikow !
    Niech Kosiewski nad Menem przyjrzy sie dokladnie anielicy swej i to co ona wyprawia .
    NKWD zawsze zywe i to we wielu punktach swiata !

    Lubię

  59. Ad kika co jej rozum znika. I kolejny BEŁKOT SEKTY SMOLEŃSKIEJ.

    1. Brzoza w istocie była BARDZO GRUBA – można sobie na powyższych zdjęciach zmierzyć, że mała, w miejscu zderzenia, ok. 50 cm średnicy.

    2. Odłamała tylko końcówkę skrzydła o dług. ok. 2-3 m, a więc w miejscu, gdzie skrzydło było już SŁABE, ta końcówka skrzydła przeleciała jeszcze, lotem ślizgowym ok. 100 metrów, bo w takiej odległości od brzozy ją znaleziono w krzakach.

    3. Wstrząs zderzenia daleko na skrzydle spowodował i zmianę – nieznaczną, ale zmianę – kierunku lotu i nadał ruch obrotowy samolotu wokół jego osi (co było łatwe, bo silniki były blisko tej osi i nie trzeba było pokonywać znacznej ich bezwładności). Nie wiem jak były ustawione stery, ale być może zablokowały się one w pozycji ułatwiającej obrót samolotu „na plecy” na dystansie ok. 500 m.

    I tyle „cudów” z brzozą, samolot „dachował” a od strony „dachu” jego konstrukcja nie była wzmocniona, w przeciwieństwie do strony „podłogowej”, która umożliwiła PRZYZIEMIENIE, mniej więcej w całości aż do części gdzie były umocowane skrzydła, Tupolewa w lasku pod Moskwą miesiąc wcześniej – ale tam brzozy były wyraźnie „chudsze” i też w końcu mu ROZWALIŁY CAŁE SKRZYDŁA. co doskonale widać na załączonym, przez Salon24 obrazku: proszę popatrzeć po lewej stronie zdjęcia, urwany silnik doleciał rozpędem aż do kabiny pilotów, kadłub samolotu leży „na boku”, a więc i drugie skrzydło też jest złamane i pozbawione końcówki, co widać na drugim zdjęciu:


    Lubię

  60. No i w końcu rzecz najważniejsza. Samolot z PREZYDENCIKIEM wleciał w mgłę pod Smoleńskiem z celowo (by sygnały ostrzegawcze od niego nie przeszkadzały pilotowi) „odskalowanym” wysokościomierzem barycznym, przy widoczności w poziomie 200 m, w pionie dużo mniej niż 100 m (co mu przekazali, po polsku, piloci JAKA) NA WŁASNE ŻĄDANIE, wbrew zaleceniom kontrolerów lotniska. Co automatycznie zwiększyło prawdopodobieństwo katastrofy wielokrotnie. Szczegóły jak do niej doszło, MAK dość dokładnie opisał.

    i tyle bełkotu Prawdziwych Polaków wierzących w Boga Izraela.

    Lubię

  61. No a teraz moje PRYWATNE PODEJRZENIE, że w Smoleńsku była taka „WOLA NIEBA” by prezydencką tutkę PRZYZIEMIĆ kołami do góry.

    otóż „tutka” w trakcie remontu, bodajże w Ufie kilka lat wcześniej, miała wymienioną całą elektronikę na AMERYKAŃSKĄ. A zatem:

    — W jakiś być może sposób, można było „z nieba” zdeformować odczyty GPS-u (jest on częścią TAWS), których trzymał się pilot lądując „w ciemno” na elektronice tylko.

    — Jeśli prezydencki samolot miał wmontowany system ZEWNĘTRZNEGO przejmowania sterów w wypadku przechwycenia samolotu przez terrorystów, to „z nieba”, słysząc odgłos z kabiny zderzenia z drzewem, tzw. „bóg” (ang. Godfather) mógł błyskawicznie zadziałać, by samolot zaczął robić „beczkę” — bo to dla mnie dziwne, że pilot trzymając stery w rękach aż przez 4 sekundy po uderzeniu w brzozę, nie próbował skontrować wychylenia samolotu w lewo po utracie części skrzydła. Dlaczego samolot zaczął bezwładnie „beczkować”? Zacięły się stery po tym wstrząsie?

    Ponoć było coś podobnego przy katastrofie rosyjskiego Airbusa 321 na Synaju, pół roku temu: przyrządy wskazały wtedy, że samolot, w moment po utracie z nim kontaktu, zaczął gwałtownie „podskakiwać” i opadać i to kilka razy przy dobrej pogodzie, aż w skutek przeciążeń urwał mu się słabo zreparowany po wypadku ogon. W tydzień po tej katastrofie na Synaju, Tatiana Anodina — szef MAK, która zapewne już wiedziała co się z Airbusem 321 stało — musiała po prostu z Moskwy uciekać ze swą wiedzą, zapewne w obawie o swe życie.

    Lubię

  62. Pozostaje jeszcze motyw. Także pytanie, kto na tym skorzystał?
    Na to drugie oczywiście łatwo odpowiedzieć.
    Ale odpowiedź nie do końca wszystko wyjaśnia.
    A motyw?
    Czy okazja do obarczenia Rosji winą za katastrofę to dostateczny motyw?
    A może L. Kaczyński zapracował sobie na katastrofę swoimi występami w Tbilisi?

    Lubię

  63. Ad Marka

    Pisze Pan Marek:
    No i w końcu rzecz najważniejsza. Samolot z PREZYDENCIKIEM wleciał w mgłę pod Smoleńskiem…

    KTO SZUKA TEN ZNAJDUJE!

    … we wszystkich warunkach atmosferycznych… – mówi pilot. To znaczy, że w GĘSTYM TUMANIE TEŻ – Panie Marku!

    Kapitan pilot Arkadiusz Protasiuk (po śmierci awansowany do stopnia majora)

    Mama pilota też opowiada dziwne rzeczy, że syn nie pierwszy raz latał tutką do Smoleńska!

    Pozdrawia kika co jej rozum znika! Hej!

    Lubię

  64. … we wszystkich warunkach atmosferycznych… – mówi pilot. To znaczy, że w GĘSTYM TUMANIE TEŻ – Panie Marku!

    No właśnie. W tym krótkim nagraniu Protasiuk mówi, ze samolot wyposażony jest w ŚWIETNĄ AMERYKAŃSKĄ ELEKTRONIKĘ.

    Ale o tym nie wspomina, że ta AMERYKAŃSKA ELEKTRONIKA umożliwia przejęcie sterów z rąk pilota i ZDALNE (za pomocą satelity) pokierowanie samolotem. A taka ewentualność jest przygotowana na wypadek przejęcia sterów przez osobę, która się NIE SPODOBA „BOGU” nadzorującemu loty wyposażonych w taką super-elektronikę samolotów.

    Bo takich przypadków „przejęcia sterów przez Zarządcę z Kosmosu” już było dość dużo w ostatnich dekadach – a to począwszy od utopienia, na Oceanie Atlantyckim, egipskiego Boeinga, w którym leciało kilkudziesięciu egipskich wyższych oficerów po szkoleniu w USA. Akurat nagrania modlących się egipskich pilotów, próbujących ręcznie zahamować nagłe „pikowanie” samolotu do Oceanu, się zachowały i zostały upublicznione.

    Prawdopodobnie też w ten sposób porwano – w marcu 2014 – malezyjskiego Boeinga777 i zmuszono do lądowania w tajnej bazie amerykańskiej na wyspie Diego Garcia. (A kawałki tego malezyjskiego Boeinga777, wraz z przechowanymi w kostnicy przez 4 miesiące, gnijącymi trupami „o azjatyckim wyglądzie”, wyrzucono na step w Donbasie 17 lipca 2014 – patrz „Kryminalne inscenizacje NWO” http://markglogg.eu/?p=843.)

    No i jak pisałem, na portalu http://www.voltairenet.org pojawił się cały artykuł, dokumentujący że „atak na rosyjski Airbus 321” nad Synajem został dokonany poprzez zdalne przejęcie kontroli nad jego automatycznym pilotem.

    Lubię

  65. Że takie zdalne przejęcie jest możliwe przekonali się także amerykanie kiedy Iran przejął im szpiegowskiego drona, o czym były także obszerne informacje w internecie
    http://zmianynaziemi.pl/wideo/iran-przechwycil-nad-swoim-terytorium-kolejnego-drona
    A że Amerykanie dobierają sobie do rządzenia ludzi według własnego upodobania i likwidują tych którzy im nie pasują to wiadomo od dawna.
    Ale czy L. Kaczyński im nie pasował? Czy też pasował im szczególne po to by jego śmierć na stałe skłócić Polaków z Rosjanami.

    Lubię

  66. Nie sugeruję broń Boże, że w przypadku prezydenckiej Tutki motywy były analogiczne (w końcu taki samolot to jednak trochę mniej kasy), ale chciałem się podzielić interesującym znaleziskiem.

    Mianowicie na okoliczność 104. rocznicy zatonięcia „Titanica” (czy aby napewno „Titanica”? – no właśnie) Henry Makow zamieścił na swoim blogu wrzutę od autora, który postawił śmiałą tezę, że 15 kwietnia 1912 roku zatonął nie Titanic, lecz – Olympic, jednostka względem Titanica siostrzana. Motywem tegoż okrętu zatopienia miało być uprzednie uszkodzenie statku do tego stopnia, że nie nadawał się do użytku, a ubezpieczyciel oczywiście nie chciał pokryć strat, uznawszy że to operator statku zawinił. Straty wyniosły coś koło 90 milionów dzisiejszych amerykańskich szekli.
    http://henrymakow.com/was_sinking_the_titanic.html

    Podobna sprawa była z planowym (sic!) wyburzeniem WTC 11 września 2001, gdzie jak się okazało, nakazana prawem obligatoryjna konieczność usunięcia azbestu z budynków kompleksu WTC, którymi te były ponoć nafaszerowane dokumentnie, wygenerowałaby potężne koszty dla właścicieli (konkretnie Larry’ego Silversteina – tak, zgadliście, nacji dziennikarsko-prawniczej), dlatego postanowiono spreparować taką „samoistną” katastrofę, jak 9/11, coby tych kosztów, uniknąć.

    https://prawda2.info/viewpost.php?p=281218

    Czy to ma sens? Nie wiem, jak powiedziałem, „Tutka” to pewnie inny rząd wielkości jeśli idzie o ewentualny remont czy koszty ubezpieczenia, ale to chyba nie jest niemożliwe, natomiast sama prawidłowość mechaniki działania prokurentów takich wydarzeń jest interesująca, i głównie dlatego się dzielę.

    Lubię

  67. A tak, elektronika to diabelska sprawka !
    Bog sie w nia nie miesza – filozofie,Bog dal czlowiekowi wolna wole nawet w co i komu wierzyc .
    To,ze obecnie swiatem rzadzi plemie zmijowe i dzieci diabla tez nie nowosc,to wlasnie te diabliki stracaja nawet samoloty z nieba, a kazdy samochod z komputerem sa w stanie unieruchomic !

    Dalej bedziecie belkotac o Smolensku czy Katyniu ???

    Lepiej zajmijcie sie wspolnymi cwiczeniami NATO,tam to juz pelne diabelstwo i pieklo !!!
    Maj,czerwiec,lipiec zbliza sie i pieklo zaplanowane w Polsce !!!
    Zbliza sie rzez niewiniatek a zacznie sie w niewiadomy piatek .

    Lubię

  68. grzanek
    upiec dwie pieczenie przy jednym ognisku.
    No to dołożę jeszcze jedną możliwość.
    Słyszeliście o strażaku który sam wzniecał pożar lasu by mieć później frajdę w jego gaszeniu.
    A czy nie ma na świecie takiego wariata który by na przykład dla kawału nie chciał spowodować katastrofę lotniczą?
    Wystarczy tylko by dorwał się do takiego systemu który to umożliwia i już mamy kapitana Blood’a

    Lubię

  69. W całym tym ,,smoleńskim cyrku” jest wielka tajemnica lotu z 7.04.2010 roku, ówczesnego premiera Donalda Tuska, lecącego do Smoleńska.

    http://clouds.salon24.pl/304662,tajemnice-lotu-7-04-2010

    Można mówić i pisać co się chce, ale zdjęcia mówią prawdę, jak je się dobrze przeanalizuje. Na filmie brakuje (ledwo widoczny po powiększeniu) numeru bocznego samolotu 101, który powinien być na środkowym silniku (0:20 s filmu), czerwone linie ozdobne są niechlujnie namalowane na samolocie, napis REPUBLIC OF POLAND, litera D ze słowa POLAND powinna się znajdować nad drugim oknem pasażerskim liczonym od kabiny pilotów, a na filmie jest między pierwszym, a drugim. Na filmie druga strona samolotu na środkowym silniku, ma namalowany ledwo widoczny numer 101 (2:48 min). Film nie pokazuje pana Donalda Tuska, który powinien być w tym dniu w Smoleńsku, a go nie ma! Kolejna manipulacja, tym razem filmowa?

    Lądowanie tupolewa w dniu 7 kwietnia 2010 roku

    Prawa strona samolotu…

    … Lewa strona samolotu.

    P.S. W kodzie NATO, Tu 154 otrzymał nazwę Careless, trochę to dziwna nazwa, jak na samolot, który miał przewozić pasażerów.

    Serdecznie pozdrawiam

    Lubię

  70. APA czyli Amerykanin Polskojęzyczny z Apallachów napisał:

    To,ze obecnie swiatem rzadzi plemie zmijowe i dzieci diabla tez nie nowosc,to wlasnie te diabliki stracaja nawet samoloty z nieba,

    Przypomnę żołnierzowi APA, że do dziś ANGLICY odmawiają ujawnienia szczegółów katastrofy samolotu Liberator (jak pamiętam) w Gibraltarze w 1943, w której zginął dowódca Wojsk Polskich na Zachodzie, generał Wł. Sikorski – choć według Prawa Zjednoczonego Królestwa wszystkie takie tajemnice mają być ujawnione po 50 latach. Mówiąc szerzej, to wymienione przez APA „Plemię Żmijowe”, które się zabawia w strącanie samolotów z rozmaitymi typami „niewygodnych przywóców” (np. Szefa ONZ Daga Hamerskojreda w Kongo swego czasu) to nic innego jak AMERYKANIE I ANGLICY NASI NAJLEPSI SOJUSZNICY. I niech APA sprawdzi w swych papierach, czy po 30+ latach mieszkania w USA ma wciąż Green Card, czy już paszport z orłem nad którego głową jest 13 białych gwiazdek ułożonych we wzór Gwiazdy Dawida:

    Lubię

  71. I jeszcze coś, odnośnie metodologii SPRAWDZAŃ zasadności wierzeń, charakteryzujących POSZUKIWACZY PRAWDY POZA „NIEBIESKIEJ” (czyli tej docierającej poprzez media kontrolowane przez KGB – Koalicję Globalnych Banksterów w Nowej Ojczyźnie APAcza). Specjalnie dedykuję ten krótki komentarz dla KIKA (której Rozum znika). Otóż ja mam, z okresu licealno-studenckiej młodości, dobre podstawy wiedzy w naukach fizyczno-chemicznych i trudno mnie przekonać, że np. pożar wywołany przez NIEWYBUCHOWE spalanie się parafiny lotniczej na wyższych piętrach wież WTC mógł doprowadzić do zawalenia się tych wież w tempie porównywalnym ze spadającym z wysokości 400 metrów kamieniem, czyli w ciągu około 10 sekund każda z nich. A na tej hipotezie jest oparta CAŁOŚĆ WYTŁUMACZENIA, PRZEZ WŁADZE USA, KATASTROFY BUDOWLANEJ 3 WIEŻ WTC (nr. 1, 2 i 7) W NOWYM JORKU 11 września 2001 roku.

    I stąd wszelkie strony — zwłaszcza te „solidarnościowe” i ANTYKOMUNISTYCZNE — odwołujące się do „nadrozumu” promieniującego na świat ze Stanów Zjednoczonych, poprzez proste skojarzenie z historią 9-11 w Nowym Jorku, Pentagonie oraz Pensylwanii (tam ponoć rozbił się ostatni z porwanych przez „islamistów” samolot, w odległości zaledwie kilkunastu mil od Centrali Atomowej Three Miles Island) są przeze mnie AUTOMATYCZNIE OSKARŻONE O BEŁKOT ZARZĄDZONY PRZEZ PANA (BOGA) PÓŁGŁÓWKÓW ZASTĘPÓW.

    Proszę czytać na ten temat http://zygumntbalas.neon24.pl/post/131260,co-sie-dzialo-11-09-2001-w-nowym-jorku , a zwłaszcza doń komentarz:

    Wszystko lipa
    To pan się spaźniłeś z temi rewelacjami na temat WTC, panie Białas. O jakieś dziesięć lat. Teraz nikt już w nic nie wierzy, lub też, żeby logicznie było, wszyscy wierzą we wszystko.

    Tak ze dwa razy w miesiącu twarde dowody przedstawiana są, w prasie pozasystemowej a także przez poważnych publicystów publikowane (co nie znaczy wcale, żeś pan poważnym publicystą nie jest), na poparcie rozmaitych teorii.

    Wiadomo już, że Amerykanie nie byli na Księżycu. I że Obama to murzyn muzułmanian bez obywatelstwa. I że na biegunie wylądowali Obcy. A nasza Ziemia jest płaska, ewentualnie jest kulą, ale my siedzimy w jej środku. A o tem, że Hitler był żydem, tak jak i Helmut Kohl, to ani już wspominać nie warto. Twarde fakty już nikogo nie ruszają, inflacja prawdy nastąpiła, sensacje są jak chleb z masłem.

    Jakbyś pan tak kiedyś własnoręcznie nagrał na swej komórce, metodą Genka Sendeckeigo, jak prezydent Obama wespół z żydami toczą krew z małego chłopczyka i potem przerabiają go na macę, by spożyć ją w ponurym rytuale wespół z Angelą Merkel i papióżem Franciszkiem, i gdybyś pan ich wszystkich jeszcze na gorącym uczynku złapał, zabezpieczył ich masońskie fartuchy, ciepłą jeszcze krwię pochlapane, dziennikarzy wezwał, policajów, rabanu narobił na pół świata, to i wtenczas nawet pana rewelki trafiłyby co najwyżej na drugą stronę gazet. Socjotechniczne okno rozdarte jest już tak szeroko, że wszystko jest możliwe i nikt z tego powodu się nie burzy.

    I o to właśnie chodzi Maciarewiczom, Cierpiszom et consortes, włączając w to APA, wierzącego w PANA ZASTĘPÓW.

    Lubię

  72. ….włączając w to APA, wierzącego w PANA ZASTĘPÓW.
    I zaraz się APA obudzi i da nam należyty wykład o szmulach i szwabach, ale…

    APA tym razem uprzedzam, jako wierzący i praktykujący katolik, rzecz jasna wierzący ty a nie ja (ile ty APA dajesz na tacę, właściwie to do koszyka, w Ameryce kasę zbierają w kościółkach do koszyka) słuchaj ty APA Pana Zastępów swojego i jego wszystkich przykazań a w szczególności – Miłuj bliźniego swego (szwaba i szmula) jak siebie samego inaczej grzeszyć będziesz i do piekieł zostaniesz strącony

    Lubię

  73. Nawet ten spryt szmuloszwabski i odwracanie kota wam wychodzi .
    Leming czy lemingowa czytajaca wasze tresci moze faktycznie zniechecic sie do naszej druzyny APA,bo i wiare nam wypominacie i o tacy wspominacie a ludek polski przeciez tak religijny wszedzie.

    Dlatego tez nasz major prosi nas (kazdego gdy ma wyznaczony dyzur antypropagandowy) ,by upublicznic to,ze „na uczuciach religijnych” nic nie da sie juz ugrac marksistom-leninowcom czy krzyzakom ze wspolczesnego Olsztyna z czasow gdy major mial tam swego zyjacego wowczas brata w mundurze oficerskim w istnniejacych tam chyba po dzis dzien koszarach bialych i czerwonych ,wiedzial i nadal wie czym Olsztyn „pachnie,byl tez w Zakopanym znajac gorali i GORALI tak w Polsce jak i w USA.

    Adminie i filozofie wali sie wam portal calkowicie ,powodem tego jest wasza demencja starcza i chyba za male srodki by zatrudnic paru trolli mlodszego wieku by nadal robic propagande sukcesu szmuli i szwabow w Polsce.
    Ale jezeli jeszcze zyjecie i raczki wam sie poruszaja to na milosc blizniego przestancie nieudolnie klamac i powielac farmazony !
    W tresciach swych dodatkowo stosujecie rozne chwyty ,ciagniecia za jezyk
    ( a moze sie APA-cz sypnie ,jak chocby tym czy posiada paszport dajmy na to amerykanski lub inny,no to mu zrobimy kolo piorek), czy chodza do kosciola ,daja na tace APA-cze lub zakladacie inne nieudolne wnyki w czym staracie sie nasladowac innych agentow portalowych,badajc nastroje publiczne.
    W co ,jak i ktorzy Polacy wierza w Ameryce nigdy do konca wiedziec nie bedziecie , bo i Polak polakowi tu tez nie rowny .
    Mieszanie krwi narodow juz tak daleko zaszlo,ze czyste rasy ZANIKAJA .zas po mieszancach wszystkiego mozna sie spodziewac nawet tego co sptkac mozna w wypowiedziach i wypracowaniach admina i filozofa uzupelniajacych sie wzajemnie zgodnie z wytycznymi SZMULI i SZWABOW .

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s