Dokąd prowadzi nas Cywilizacja Krzyża?


Mojżeszowa metoda „zbawienia” od wyrzutów sumienia

czyli

KRZYŻ JAKO SYMBOL SEKTY WROGÓW NAUK  NAZAREJCZYKA

Judeochrystianizm 2

W „Warszawskiej Gazecie” z 24 czerwca br. natrafiłem na artykuł „Nie da się żyć bez Rozumu i Wiary„, autorstwa ks. Stanisława Małkowskiego. Ten tytuł mnie wzruszył swą pogardą do obserwowalnej rzeczywistości: toć to przecież JA (M.G.)  żyję – i to już lat 74 wciąż dość ciekawie – BEZ WIARY w to, co Kościół naucza; a ksiądz Małkowski (lat 72) jest chodzącym przykładem, jak wygodnie się żyje BEZ ROZUMU – co swym artykułem potwierdza.

Ponieważ z zawodu jestem Nauczycielem Akademickim, więc boli mnie BEZROZUM – tak, taką rzecz się jak najbardziej fizjologicznie odczuwa! – który promieniuje z licznych bogochwalczych tekstów w rzeczonej „Gazecie” (ma dobra znajoma Iza Falzman-Brodacka ma w niej swą rubrykę). Pozostańmy zatem przy TEORIACH księdza Małkowskiego. Otóż przytacza on zdanie jakiegoś Marcina Masnego, że „Na Ziemi ma zostać totalnie zniszczona relacja synostwa-ojcostwa„. Jakoś nasz przewielebny zapomniał, że likwidacja tego zróżnicowania zostało przegłosowana na Soborze w Nicei w 325 roku. A ponieważ, jak przypomina Małkowski, Jezus ponoć obiecał Piotrowi, oddając mu pieczę nad chrześcijańską trzodą, że „cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie i w niebie związane” (Mt. 16, 19), więc akceptacja przez kolejnych następców św. Piotra uchwały Soboru Niceańskiego oznacza, że i nowotwór idei „syno-ojcowstwa” został także i w niebie „zaklepany”. Jest to bowiem kamień węgielny TRYNITARNEGO KOŚCIOŁA.

Klonowanie boga

(Skądinąd to tylko na poziomie rozmnażania się jednokomórkowców drogą mitozy „syn” jest dokładną kopią jego „ojca”. Tak jakby i „Bóg” chrześcijan i naśladujący go Ojcowie Kościoła byli „jednokomórkowcami” zarówno Wiedzy jak i Rozumu!)

Czy jednak Jezus był aż tak głupi, by nadawać swym następcom na Ziemi władzę równą Bogu gdzieś w Niebiosach? Przecież w tychże Ewangeliach bardzo PRAKTYCZNIE przewiduje on, że jego następcy go zdradzą, zwłaszcza gdy na starość oślepną i „inni poprowadzą ich droga, którą oni iść nie chcieli” (Jan 21:18). Ta wstawka u Mateusza o „boskim” charakterze władz Kościoła wskazuje, że chcący ugruntować swą władzę nad chrześcijańską „trzodą”, twórcy tekstów wczesnego chrześcijaństwa  po prostu sobie dopisali do ewangelii ten fragment „cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie i w niebie związane„.

W krótkim artykule „Nie da się żyć” Małkowski podkreśla, że „Ludzkie ojcostwo ma być obrazem ojcostwa Bożego”. A czymżesz się ten Bóg Ojciec wsławił? Św. Paweł w „Liście do Rzymian” rozdz. 8 przypomina, iż „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Otóż ja, w imię bezosobowego bóstwa znanego Grekom jako ROZUM (Nous), pozwolę sobie zauważyć, że Ojciec, który się „zabawił” w znęcanie się nad własnym, prawdomównym Synem, godzien jest nie uwielbienia ale potępienia. Takiego specyficznego „boga” usiłował naśladować biblijny Ojciec Narodów Abraham, próbując zabić i usmażyć na wolnym ogniu Izaaka – ale już tylko za sam taki Obrzydliwy Zamiar winien on być skazany na przykładną publiczną chłostę, albo nawet Obłąkanej Bogiem głowy ścięcie, nie na żadne „Bogiem usprawiedliwienie”. Bo i żadnego usprawiedliwienia nie miała budowa przez Boga Raju Komfortowego Życia dla naszych mitycznych prarodziców. W sytuacji braku utrudnień życiowych, z którymi ci mityczni nasi przodkowie musieli by się zmagać, szybko pogrążyli by się oni w degrengoladzie i WYMARLI właśnie na skutek KOMFORTU obezwładniającego ich dusze i ciała. Proszę sobie poczytać o rezultatach zrobionych już przed półwieczem doświadczeń z „życiem w raju” kolonii myszy hodowanych w komfortowych warunkach; jak mi mówił główny radiolog Polski Zbigniew Jaworowski, doświadczenia z hodowlą rozwielitek, w izolacji od zaburzającego ich metabolizm promieniowania UV oraz kosmicznego, dawało podobne rezultaty.

Zgodnie z piagetowską zasadą „perturbacji wymuszającej regenerację z nadmiarem uszkodzonych organów” (system R-N-A!), biblijny Raj to było Zamknięcie, w którym powoli zaczynała dominować ENTROPIA, czyli powolny rozkład wszystkich wyższych cech człowieczeństwa – a w końcu i zanik samego Życia, nie pobudzanego przez tak zwane „wstrząsy hormetyczne”. W tej BIOLOGICZNEJ optyce i sama Ofiara z Jezusa na krzyżu, w celu naszego od grzechu pierworodnego „zbawienia” była Obiektywnym Złem, sprowokowanym przez biblijnego „boga”. Ten SZTUCZNY BÓG ŻYDOSTWA chciałby uśpić w nas wyższe cechy człowieczeństwa i nieustającym DOBROBYTEM wymusić nasze powolne wymieranie. Taki wniosek dyktuje ROZUM. Szalbierstwo „Zbawienia” przez Krzyż i Zmartwychwstanie Boga Jezusa, to największa w historii Człowieczeństwa katastrofa.

CHRYSTUS-BÓG TO GWARANT FILOKRYMINALIZMU KOŚCIOŁA

Odnośnie braku dowodu na boskość Jezusa, bliski współpracownik papieża Benedykta XVI w Międzynarodowej Komisji Teologicznej, młodszy ode mnie o 10 lat profesor Tomasz Węcławski z Poznania, już w roku 2007 z okazji ogłaszania swej apostazji, autorytatywnie zapewnił publiczność, że JEZUS BOGIEM NIE BYŁ.

Ale jeśli Jezus bogiem nie był to co było i nadal jest? Pozwolę sobie zacytować opinię znanego w Polsce publicystę religijnego, księdza Jacka Salija (który jest pochodzenia żydowskiego, według jego kolegi, księdza Jana Kurdybelskiego z Wrocławia). Otóż w artykuliku „Chrystus Bóg” ojciec Salij pisze: „Jeśli Chrystus nie jest Bogiem, to przecież Jego krzyż wcale nie jest tym, za co my go uważamy, wcale nie ma wartości nieskończonej. Jeśli Chrystus nie jest Bogiem, to i my nie jesteśmy powołani do przebóstwienia. Jednym słowem, cała wiara chrześcijańska rozsypuje się wówczas w gruzy.” I o to dokładnie chodzi utrzymującemu że zna się na rzeczy profesorowi Tomaszowi Węcławskiemu, a zapewne też i jego zwierzchnikowi w Międzynarodowej Komisji Teologicznej, odsuniętemu od funkcji papieża kardynałowi Ratzingerowi, czyli Benedyktowi XVI. Dlaczego? Pozwolę sobie tutaj przypomnieć, że niedawno zmarły mój kolega, dr Józef Kwapiszewski, który napisał książkę „Filozofia Józefa Tischnera„, już z dziesięć lat temu nam opowiadał, że często jeżdżący do Watykanu ksiądz Tischner powiadomił go, że watykańscy dostojnicy, według ich własnej, wewnętrznej ankiety, nie są osobami wierzącymi – takimi zadeklarowało się być tylko dwóch kardynałów!

W czym bowiem przejawia się ten filokryminalny rys Kościoła, odczuwany nie tylko przeze mnie ale i przez najwyższych dostojników tej instytucji?

Omawiałem tę sprawę na kilku ostatnich konferencjach (w Marianskich Lazniach w marcu, w Ohrydzie w maju, a także i w lipcu wśród znajomych w Polsce). Mianowicie według Kościoła najcenniejszą cechą Boga jest jego MIŁOSIERDZIE, będące tematem aktualnych Światowych Dni Młodzieży Katolickiej w Krakowie. Co jednak w PRAKTYCE to bezgraniczne Boże Miłosierdzie oznacza? Przy okazji dyskusji na ten temat zauważyłem, że słuchające mego wywodu, wykształcone osoby bezwiednie mi potakiwały, gdy wskazywałem, że wybaczanie wszystkiego „za wiarę tylko” (sola fide) to czysta ANTYPEDAGOGIA. Mówiąc poglądowo, to tak jakby za wykroczenia w ruchu drogowym składało by się tylko deklarację Wiary w Przepisy, po czym czuło się wolnym do beztroskiego powtarzania tych wykroczeń – aż do spowodowania jakiejś makabrycznej katastrofy!

A przecież taka „informacja od boga Izraela” jest podstawowym przekazem jaki zawarty został w „Listach” świętego Pawła, który swój stosunek do zasad pedagogiki oraz logiki ogłosił w następujący sposób: „Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących” (od kar za ich zbrodnie i wykroczenia -1 Kor 1:20-21).

Apostoł na wszelki wypadek nie sprecyzował na czym polegają te „głupstwa mądrości świata”. A przecież najlepszym przykładem takiego „głupstwa” jest właśnie ta dobrze znana pedagogiczna zasada, iż ludzi się wychowuje poprzez system kar i nagród. Ten wielbiony przez Kościół, wszystko wybaczający pauliński Bóg jest z definicji WIELKIM ANTYPEDAGOGIEM li tylko potęgującym wszystkie możliwe społeczne patologie.

Bo właśnie na antypedagogice polega praktykowana od blisko trzech tysiącleci przez „jednokomórkowych” mozaistów metoda „zgładzania skrupułów” jakie u normalnych ludzi wywołują ich poczynania mające na celu przechwytywanie własności oraz zaszczytów przynależących do innych ludzi i innych narodów. Mianowicie prorok Mojżesz wykombinował, że jak powiesi na patyku sztucznego, zrobionego z miedzi węża, będącego dla Żydów symbolem przeklętej „przyziemnej mądrości”, to członkowie jego plemienia, patrząc na ten TALIZMAN i widząc, że jest on MARTWY, przestaną odczuwać „przyziemne” odruchy wyrzutów sumienia, że okradli swych egipskich przyjaciół i że idą mordować i kraść posiadłości plemion stojących na ich drodze do Ziemi Obiecanej.

Sin in Jesus

Naśladując „nadziemską mądrość” proroka Mojżesza, apostoł Paweł (Paulus, paurolo – mały i bojaźliwy) zaproponował chrześcijanom powieszenie na krzyżu wizerunku MARTWEGO Jezusa – będącego, sądząc po ewangeliach, tym przyziemnym „wężem mądrości” wyrzutów sumienia, kąsającym faryzeuszy mających zwyczaj osiągania społecznej dominacji za pomocą znienawidzonej przez Jezusa obłudy. I ten zabieg „magiczny” się udał – patrz ilustracja powyżej. A po kilku wiekach „docierania się” religii chrześcijan, światowy pochód „wojowników wiary” pod znakiem krzyża z MARTWĄ KUKŁĄ CHRYSTUSA skutecznie rozpoczął „sanację” (uzdrowienie) ziemi – sterylizując ją zarówno z plemion nie chcących uznać Boga za Boga, jak i z innych „dzikich” zwierząt nie nadających się do udomowienia. (Niedowiarkom proponuję lekturę eposu „Kryminalna historia Kościoła” Karlheinza Deschnera.)

Tę cechę chrześcijańskiej WIARY W ZBAWCZĄ MOC TRUPA dostrzegł już przed 1850 laty, greko-rzymski filozof Celsus w swym „Prawdziwym Słowie„, cytowanym przez Orygenesa. (Stąd właśnie te „pogrzebowe” czarne ubiory kleru zarówno chrześcijańskiego jak i żydowskiego.) Ponieważ zaś, według chrześcijan, zdjęty z krzyża trup po kilkudziesięciu godzinach zaczął się znowu ruszać i nawet chodzić, więc ten Cud Zmartwychwstania zaczęto interpretować jako znak że Chrystus – czyli dosłownie przez Boga Namaszczony – jest Bogiem zdolnym nie tylko do cudu „zabili go i uciekł”, ale i do cudu „zgładzenia” grzechu obłąkańczej wręcz chciwości „wybrańców boga” weń wierzących.

KRZYŻ JAKO ZNAK „CHRZEŚCIJAŃSTWA, KTÓRE ZABIJA EROSA” (F. Nietzsche)

Dlaczego takie „teatralne” i „hucpiarskie” poglądy od prawie 2 tysięcy lat robią za AUTORYTET, którego niewiele osób odważa się kwestionować? Otóż wyczucie, na czym polega obrzydliwość takiej wiary – niektórzy piszą obŻYDliwość by wskazać na genetyczny związek tego słowa z ŻYDostwem – nie wszystkim jest w równym stopniu dane. Bo właśnie w niedostatku zmysłowych obserwacji i skojarzeń tkwi cała OBŻYDLIWA MOC chrześcijańskich wierzeń. Jak to zauważył zresztą św. Paweł:  „Dążenia ciała i ludzkiej natury („każdy człowiek chce wiedzieć z natury” – Arystoteles) są przeciwne Bogu – nie poddają się Jego Prawu ani nawet nie są w stanie tego zrobić. Dlatego ci, którzy żyją realizując tylko swoje ludzkie pragnienia (poznania świata), nie mogą podobać się Bogu”; „Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić.” (Rz. 8:7-8 i 1 Kor. 2:14) W sumie, jak to zauważył pastor Robert A. Hanson w książce „Who Is in Control” (2004) według Nadziemskiej Wiedzy tego 13 apostoła „upadły naturalny człowiek ma tylko duszo-podobny organ (‘psuche’) i jego mądrość jest zmysłowa, nie schodzi ona nań z góry ale jest przyziemna, zmysłowa, diabelska, żyje on pobudzany nieustającą chęcią gromadzenia kolejnych doznań, nigdy nie jest w tym działaniu zaspokojony”:

A zatem święty Paweł, w imię swego boga ENTROPII, czyli utraty informacji zawartej chociażby w banalnej obserwacji Arystotelesa, iż nihil est in intellectu quod non prius fuerit in sensu, był wrogiem spostrzeżeń nie tylko greckich filozofów ale i samego Jezusa z Nazaretu, który nauczał „patrzcie na ptaki niebieskie, które żyją nie siejąc i nie orząc, i na lilie polne które tak pięknie są odziane, choć nie pracują ani przędą ”. A zwłaszcza był wrogiem Jezusa lucyferycznego stwierdzenia „oko twoje jest ci świecą ciała twego; jeśli tedy oko twoje było szczere, wszystko ciało twoje jasne będzie; jeśli zaś oko twoje złe było, wszystko ciało twoje ciemne będzie; jeśli tedy światłość, która jest w tobie, ciemnością jest, sama ciemność jakaż będzie?” (Mat. 6:22-23) .

Bowiem o tą właśnie CIEMNOŚĆ w duszy faryzeusza Saula z Tarsu alias św. Pawła, oskarżają twórcę Teologii przez Krzyż Zbawienia co bardziej bystrzy – i śmielsi by swe poglądy rozgłaszać – krytycy chrześcijaństwa: patrz chociażby w Addendum opinia Lwa Tołstoja na ten właśnie temat. Dlaczego jednak opinię tak znakomitego pisarza się przemilcza i to nie tylko w Rosji? Sprawa jest prosta i nawet niezbyt ukrywana. Jak to dowcipnie zauważył św. Paweł, business is business: my WAM w życiu pozagrobowym wygodne ZBAWIENIE W NIEBIE oferujemy, a w zamian wy NAM NA ZIEMI WYGODNE ŻYCIE zapewniacie. Dosłownie: „Jeżeli zasialiśmy wam rzeczy duchowe, to cóż wielkiego, jeśli z was żąć będziemy rzeczy dla ciała(1 Kor 9:11 – podejrzewam, że chodzi w tym stwierdzeniu i o „posługi cielesne” dla kleru).

Co więcej, już z „przyziemnego” faktu, że apostoł Paweł zachwalał krzewienie wiary jako intratny biznes, wynika iż zarówno on jak i jego naśladowcy musieli traktować jako wrogów tych pogan i „ateuszy”, którzy znać nie chcieli ani wydumanej historii SZTUCZNEGO GRZECHU PIERWORODNEGO ani równie SZTUCZNEGO ZBAWIENIA OD SKUTKÓW JEGO.

Jako specjalista of filozofii antyku jestem zobowiązany przypomnieć, że to diabelskie, zmysłowe i przyziemne „psuchenaturalnego człowieka jest obecnym w każdej żywej istocie „pierwszym motorem” jej działalności o greckiej nazwie EROS. To jego właśnie kult usiłował Jezus z Nazaretu zaszczepić wśród „jednokomórkowych” autorytetów dawnego Izraela. Która to próba skończyła się dlań tragicznie. Bo właśnie jako karę za próbę poniżenia Świętych Zasad Antypedagogii, tak zwany „Bóg Izraela” tego Suk..Syna wybrał do ukrzyżowania i do w ciele zmartwychwstania, ale już jako powolne mu ZOMBIE. Jak to celnie zauważa Węcławski „największa klęska Jezusa miał miejsce po jego śmierci, gdy sama jego śmierć uznana została jako ofiara”. To właśnie gdzieś od V-VII wieku, gdy wśród chrześcijan zaczął się rozpowszechniać wcześniej znienawidzony znak krzyża, CHRZEŚCIJAŃSKIM IDOLEM stała się ENTROPIA promieniująca z MARTWEGO CIAŁA nazareńskiego Jezusa.

I jaki Bóg taki i jego Lud Umiłowany. Jak Bóg jest ENTROPIĄ, ZANIKIEM ODRUCHÓW MYŚLENIA, dobrze widocznym u księży takich jak Stanisław Małkowski, to i cały świat ci przesiąknięci atrofią kory mózgowej „misjonarze boga Izraela” systematycznie w GLOBALNĄ ENTROPIĘ przerabiają. Wskazana przez św. Pawła metoda „My wam dostarczamy DÓBR DUCHOWYCH, a w zamian wasze dobra CIELESNE spożywamy” (w Talmudzie ponoć zapisana w formie zalecenia „Goj ma być dla ciebie potencjalnym pożywieniem”), w kilkanaście wieków po Chrystusie doprowadziła do tak niewiarygodnej koncentracji dóbr w „dobroczynnych” rękach Zakonów Krzyżowych, a następnie na kontach jeszcze bardziej „dobroczynnych” Bankowych Korporacji, że zaczęły one zagrażać nie tylko ziemskim władcom ale i całej ziemskiej biosferze.

God and gold

Z czasem się okazało, że „bóg praktyczny” chrześcijaństwa jest taki sam jak u żydostwa czyli MAMON, będący formą ENTROPII, zaniku twórczych poruszeń się organizmu – jak masz pieniądze, to nie musisz się rozwijać ruchowo, ładne kobitki (patrz słoweńska żona Trumpa) same do łóżka ci włażą, powstaje ogólne rozleniwienie, które komunikacja, zarówno ta drogowa jak i ta elektroniczna, automatycznie pomnażają.

Bo tak właśnie wygląda chrześcijański PRAKTYCZNY PLAN „udomowienia” Przyrody już na samym początku Ewangelii Łukasza z dumą ogłoszony:

Każda dolina niech będzie wypełniona,
każda góra i pagórek zrównane,
drogi kręte niech się staną prostymi,
a wyboiste drogami gładkimi!
I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

W istocie, to jest „Boży Plan Przebudowy Świata”, na który kochający Góry i Przyrodę alpiniści oraz ekolodzy z nieukrywaną NIENAWIŚCIĄ muszą patrzeć. Jak to przypomniał papież Benedykt XVI, cytując, w czasie swego wykładu w Regensburgu w roku 2006, filozofa Fryderyka Nietzsche „Chrześcijaństwo chciało zniszczyć Erosa, ale on przetrwał, z Cnoty zamieniając się w wadę„.

No i mamy to co mamy. „Cywilizacja to sterylizacja” śpiewają, radośnie zażywając pobudzające Entropię czyli Wielkie Spanie tabletki soma, mieszkańcy Nowego Wspaniałego Świata Aldousa Huxley’a z 1931 roku. Dziś mamy już wiek XXI. W trakcie mego wystąpienia na Forum „Slavica” w Nitrze w miarę dowcipnie zauważyłem, że przewidywana przez Karola Marksa, już przed ponad 170 laty, „mutacja” chrześcijaństwa w laickie „społeczeństwo obywatelskie” doprowadziła do dominacji TRÓJJEDNI WARTOŚCI T-D-P czyli Technika-Pieniądz-Dupa. Wszystkie te trzy elementy zwiększają KOMFORT ludzkiego życia, automatycznie stymulując Entropię, zanik godnych homo sapiens poczynań:

https://www.youtube.com/watch?v=oS74ujJPJ3Q

Forum Slavica

Bez jakiegoś „wstrząsu hormetycznego”, nie uda się osiągnąć ZBAWIENIA od tej, „zrównującej góry i zasypującej doliny”, ENTROPII WIARY w wysterylizowaną z naturalnych form życia CYWILIZACJĘ ZOMBIE. Wszystko wokół nas staje się coraz bardziej SZTUCZNE, na wzór biblijnego martwego Nowego Jeruzalem ze złota i drogich kamieni. Zagraża nam najzwyklejsze MASOŃSKIE ZAMUROWANIE w sterylnych, rajo-podobnych „klatkach z komfortem”, w których będziemy powoli nasze siły życiowe wytracać.

Jak takiego „wstrząsu hormetycznego” dokonać?

Przytaczam projekt znaku Komitetu Pansłowiańskiego, którego od ponad roku jestem członkiem. Dominująca w nim swastyka („swasti” to znaczy szczęście życia) jest znakiem cyklicznych odrodzeń się przyrody, w tym i człowieka, podobnie jak chińskie tao reprezentujące „model zachowania, słuszną drogę, drogę Nieba”. A rycerz na koniu w jego środku, to postawiony przez Niemców w 1880 roku pomnik słowiańskiego, obodryckiego księcia Niklota (1090-1160), który aż przez 30 lat zwycięsko stawiał czoła wysyłanym przeciw niemu przez Watykan krucjatom (w byłym NRD też odradzają się ciągoty do słowiańskich, przedchrześcijańskich korzeni kultury mieszkańców tego regionu).

Panslavian Komitet

I tyle LUCYFERYCZNYCH uwag z okazji Światowych Dni Młodzieży Katolickiej Krakowie, pod hasłem bezgranicznego Bożego Miłosierdzia. Już teraz z nich prześwituje niezbyt elegancka, nowotworowo zgigantyzowana

CHRZEŚCIJAŃSKA DUPA

PAN 2

Zakopane, 25 lipca 2016

Addendum

Cytuję z objętościowo ogromnej książki pt. „Antysemityzm”, dr Jana Ciechanowicza (600 stron, wyd. Ad Astra, New York, 2010) esej poświęcony stosunkowi rosyjskiego pisarza i filozofa Lwa Tołstoja do judaizmu oraz chrześcijaństwa (czyli do wywodzącego się z hebraizmu „tandemu” religii, które wrogowie Nowego Światowego Porządku – a w szczególności socjaliści oraz wyznawcy islamu – zamierzają wyniszczyć, patrz http://www.proroctwa.com/NWO-mega-oszustwo.htm ):

Jak pisze Ciechanowicz, Lew Tołstoj uważał (podobnie jak i ja, MG w „Wojnie bogów”) Stary Testament za absurdalny zbiór żydowskich klechd i legend. Przypomina, że Tołstoja za jego Spowiedź biskupi cerkwi prawosławnej wyklęli. Autor Wojny i pokoju m.in. pisał:

„Historia święta zaczyna się od opisu, jak to Bóg, istniejący wiecznie, stworzył z niczego przed sześcioma tysiącami lat niebo i ziemię, jak potem stworzył zwierzęta, ryby, rośliny i wreszcie człowieka Adama i żonę jego Ewę, uczynioną z jego żebra. Mamy następnie podane, jak to Bóg, bojąc się, aby Adam z żoną nie jedli jabłek z drzewa, mającego czarodziejską siłę obdarzania potęgą, zabronił im jeść tych jabłek; jak to, nie bacząc na ten zakaz, pierwsi ludzie zjedli jabłko i zostali za to wypędzeni z raju i jak za to samo zostało następnie przeklęte całe ich potomstwo, przeklęta ziemia, która odtąd zaczęła wydawać trujące rośliny. Mamy potem opisane życie potomków Adama, którzy tak znikczemnieli, iż Bóg zmuszony był ich potopić i to nie tylko ludzi, ale i zwierzęta, a zostawił tylko jednego Noego z rodziną i z zabranymi do arki zwierzętami. Mamy dalej opisane, jak to ze wszystkich ludzi, którzy się po potopie rozrodzili, Bóg wybrał Abrahama i zawarł z nim przymierze, według którego Abraham zobowiązał się uznawać Boga za Boga i na dowód tego zaprowadzić obrzezanie, a w zamian za to Bóg zobowiązał się obdarzyć Abrahama licznym potomstwem i popierać go i jego potomków. Potem mamy opowiedziane, jak to Bóg, protegując Abrahama i jego potomków, czynił w ich Interesie same nadzwyczajne rzeczy, zwane cudami i popełniał zarazem najbardziej wyszukane okrucieństwa.

W ten sposób cała ta historia, z wyjątkiem naiwnych (jak odwiedziny Abrahama przez Boga i dwóch aniołów, ożenek Izaaka i inne), niekiedy niewinnych, lecz częściej nieetycznych opowieści (jak oszustwo umiłowanego przez Boga Jakuba, okrucieństwa Samsona, przebiegłość Józefa), cała ta historia, począwszy od klęsk zesłanych przez Mojżesza na Egipcjan i wymordowanie przez anioła wszystkich ich pierworodnych, do ognia, który zniszczył 250 buntowników, do zapadłych w ziemię Kore, Datana i Abirona, do zniszczenia w ciągu kilkunastu minut 14.700 ludzi, do rżniętych piłami wrogów tępionych przez Eliasza (wziętego na ognistym wozie do nieba) ofiarników i Elizeusza, przeklinającego wyśmiewających się z niego malców – oto szereg cudownych wydarzeń i przeraźliwych przestępstw, dokonanych przez naród żydowski, jego wodzów i samego Boga.

Jeżeliby cała ta historia Starego i Nowego Testamentu była wykładana jako zwykła powiastka, wtedy mało który z wychowawców odważyłby się opowiadać ją dzieciom lub dorosłym, których, chciałby oświecić. Powiastka ta jednak uważana jest za nie nadającą się do roztrząsania przez ludzi, jako zawierająca jedynie prawdziwe opisanie świata i jego praw, jako najbardziej wierne odtworzenie życia dawniej żyjących ludzi i tego, co należy uważać za dobre, a co za złe, o istocie i własnościach Boga i obowiązkach człowieka. Mówi się o książkach szkodliwych. Lecz czyż jest w chrześcijańskim świecie książka, która by przyniosła więcej szkody ludziom niż ta okropna książka, zwana „Historią świętą starego i nowego przymierza”?

…Dla człowieka, któremu  wtłoczono  do głowy   jako najświętszą prawdę, wiarę w stworzenie świata z niczego przed sześcioma tysiącami lat, a następnie w arkę Noego, która pomieściła wszystkie zwierzęta,   w upadek Adama, w niepokalane poczęcie, w cuda Chrystusa i poniesioną przezeń ofiarę na krzyżu dla ludzkiego zbawienia – dla takiego człowieka wymagania rozumu nie są obowiązujące i taki człowiek nie może potem uwierzyć w żadną inną prawdę. Jeżeli możliwą jest trójca, niepokalane poczęcie, odkupienie ludzkości przez krew Chrystusa, staje się możliwym wszystko i potrzeby rozumu są zbyteczne.

Wbijcie klin pomiędzy deski podłogi spichlerza. Choćbyście potem nie wiem ile sypali weń zboża wszystko wyleci. Podobnie jest z głową, w którą wbito klin trójcy, czyli Boga, który stał się człowiekiem i swoim cierpieniem odkupił ludzkość, a następnie znowu wrócił do nieba – w głowie tej nie utrzyma się potem żadne rozsądne, trzeźwe pojmowanie życia.

Syp ile chcesz ziarna do   spichlerza z dziurawą podłogą, wszystko ci wyleci. Kładź, co chcesz w głowę, która raz przyjęła na wiarę rzeczy bezsensowne, nic się w niej nie ostoi.

Nie tylko hierarchowie cerkwi prawosławnej, ale też liczni pisarze żydowscy mieli te słowa Tołstojowi za złe,  ogłaszali  je  wręcz  za  manifestację  antysemityzmu. (Patrz komentarze do tego tekstu Ciechanowicza na https://wiernipolsce.wordpress.com/2012/07/07/5564/ )

 

 

 

 

 

19 uwag do wpisu “Dokąd prowadzi nas Cywilizacja Krzyża?

  1. Na początku było SŁOWO.
    ….a może pojawiło się nie SŁOWO a dwóch braci bliźniaków (nie mylić z tymi z bajki Makuszynskiego ,,O dwóch takich co ukradło księżyc”
    I zaczęły się spory który miał być lepszym który gorszym.
    Na koniec by rządzić światem doszli do porozumienia, jeden nazwał się Bogiem drugi Szatanem poczym Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje a później dodał mu jeszcze Ewę, co zaraz wykorzystał Szatan pozbawiając jej pierwotnej cnoty z czego wyszedł grzech pierworodny, wygnanie z raju i narodziny złego synalka z Szatana i Ewy.
    Tenże synalek imieniem Kain pozbawił życia Abla który narodził się jako kolejny już z Adama i z Ewy.
    A później już było z górki.
    Wojny zwykłe i religijne, mordy skryte i w majestacie prawa, zabójstwa przypadkowe i z wyrachowania, złodziejstwo, oszustwo i cała puszka Pandory.
    A to jeszcze nie koniec, bo ciąg dalszy nastąpi.

    Lubię

  2. Z tymi DWOMA BRAĆMI BLIŹNIAKAMI to Adm trafiłl w 10! Nie wiem czy ten temat biblijny studiował, ale jeden z tych bliźniaków nazywał się EZAW (później znany jako EDOM/Adam, w gematrii to znaczy „pierwszy człowiek” bo wyskoczył z łona matki przed drugim zwanym JAKUB („idacy w slad”) od ktorego wywodzi sie ród Izraela. No i walka Edomitów z Izraelitami to prawie cała historia Izraela, z czasem z Edomitów zrobiono gojów „pogan” nad którymi izraelici mają zapanować..

    Czytać wiecej:

    Otium i negotium w opowieściach biblijnych

    (Jest to jeden z ‘Aneksów’ do eseju Marka Głogoczowskiego Wojna Bogów [56] z 1995 roku)

    Starotestamentowa opowieść o braterskiej zawiści Jakuba względem Ezawa warta jest bliższej analizy. Tkwi w niej bowiem klucz do zrozumienia istoty naszej przedsiębiorczej, nowoczesnej cywilizacji. Otóż według Biblii Ezaw był zręcznym myśliwym, żyjącym w polu. Jakub zaś był człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiocie. Izaak miłował Ezawa, bo ten przyrządzał mu ulubione potrawy z upolowanej zwierzyny. Rebeka natomiast kochała Jakuba. W sumie, Ezaw był odważnym i pełnym życia “Synem Ojca”, zaś Jakub niemrawym, dekującym się w namiocie “maminsynkiem” (dosłownie! Później podobna różnica postaw pojawi się między Jezusem – człowiekiem łąk i pól – a św. Pawłem, człowiekiem miasta).

    Ezaw według prof. Andrzeja Wiercińskiego[1] znaczy “gotowy” względnie “kompletny”, gdyż był on w pełni ukształtowanym człowiekiem (i zwierzęciem); potrafił się on obywać nawet bez chroniącego go namiotu. Ten wyraźnie gardzący gospodarką “nierób” był typem starożytnego arystokraty, określanego po łacinie jako otium (“najlepsi”, po grecku aristos). Zupełnie inaczej zachowywał się jego bliźniaczy brat Jakub, który był przykładem platońskiego “naturalnego niewolnika”, czyli człowieka idącego w ślad (tak wg Wiercińskiego tłumaczy się słowo Jakub) za “naturalnym panem” jakim był Ezaw. W starożytności ludzi pokroju Jakuba określano jako negotium (przedrostek neg oznacza zaprzeczenie), czyli ludzi interesu – stąd pochodzi uwielbiane dzisiaj słowo negocjować, czyli kupczyć, handlować.

    Wysiadujący w namiocie jak staropolska, wojskowa ciura Jakub był w istocie niezwykle przedsiębiorczy: by zdobyć pożądaną przezeń gospodarkę wyłudził prawa pierworództwa od swego brata i oszukał ojca; by zarobić na upragnioną przezeń żonę prze kilkanaście lat tyrał u oszukańczo kupczącego swymi córkami, swego wuja, pasterza Labana. (Ezaw-nierób oczywiście na swe żony nie musiał zarabiać, gdyż na niego, jako na mężczyznę “kompletnego”, kobiety same leciały.)

    Biologiczna “niekompletność” (względnie “udziecinnienie”) nosi nazwę neotenii. Różnice w kulturze “kompletnego” człowieka jakim był Ezaw, w porównaniu z neotenicznie “niedorobionym” Jakubem, są bardzo istotne.

    – Po pierwsze, Ezaw jako zręczny myśliwy był człowiekiem PRZYGODY, pogodzonym z tym, że w życiu będzie często niedojadał. Wysiadujący za w namiocie Jakub był człowiekiem STRACHU, modlącym się aby go w życiu nie spotkała żadna przygoda, co uwidocznione zostało w jego “Przymierzu (układzie, biznesie) z Bogiem” – I Moj. 28, 20-21.

    – Po drugie myślistwo, choć “na zewnątrz” oznacza zabijanie zwierząt, to jednak “w ukryciu” oznacza samodoskonalenie się (zwłaszcza doskonalenie wzroku) zarówno łowcy jak i unikającej myśliwych zwierzyny. (Obserwuje się to nawet i dzisiaj, już po wynalezieniu obrzydliwej dla prawdziwych myśliwych broni palnej.) Pasterstwo ma zaś cechy dokładnie odwrotne: “na zewnątrz” pasterz zdaje się opiekować swym stadem, zaś “w ukryciu” hoduje on zwierzęta po to, by je w sposób łatwy zabijać, co żydzi robili – i nadal robią – w szczególnie okrutny, rytualny sposób. Pasterstwo jest zawodem niezwykle nudnym i pozbawionym elementów przygody, zawodem oznaczającym biologiczne upodlenie się zarówno pasterza jak i zniewolonych przez niego zwierząt.

    – Po trzecie, ginące dzisiaj kultury zbieracko-łowieckie od razu odczuwają nad-eksploatację swych terenów i w związku z tym mają “dalekowzroczne” zwyczaje ograniczające przerosty ich własnych populacji. Te zwyczaje są sa obce “krótkowzrocznym” kulturom pasterskim, które w celu rekompensacji swej “niekompletności” – podobnie jak rodzina biblijnego Jakuba – dla podniesienia swego prestiżu zwykły wypasać maksymalnie wielkie stada. To bezmyślne zachowanie się społeczeństw pasterskich już w czasach prehistorycznych zamieniło pokrytą podówczas sawanną Saharę w pustynię i ten proces wyjaławiania ziemi przez “hodowlę dla prestiżu” trwa w Afryce do dzisiaj.

    – Jest i czwarta, bardzo istotna różnica między pasterstwem a łowiectwem. Otóż myśliwy w pełni żyje w przyrodzie i ma zwyczaj czczenia tej PRZYRODY jako swego Boga. Pasterz dokładnie na odwrót, wszystko co robi jest wymierzone PRZECIW NATURZE: społeczeństwa żyjące z hodowli dążą do całkowitego wytrzebienia zwierząt dzikich, nie tylko drapieżnych, ale i trawożernych, podbierających pokarm dla ich stad; Huculi w Karpatach jeszcze w XX wieku wypalali niepotrzebne im lasy, by zwiększyć rozmiary swych pastwisk na połoninach. Jest zatem zrozumiałe, że tylko wśród nawykłych do “ujarzmiania” w ten sposób przyrody, krótkowzrocznych plemion starożytnych pasterzy mogła się zrodzić podstawowa dla Biblii iluzja, że człowiek może w pełni zapanować nad Ziemią i nad wszystkimi na niej zwierzętami. (Oczywiście eksterminując po drodze wszystkie inne, nie dające się udomowić, rodzaje istot żywych.)

    Pasterstwo w sposób naturalny “idzie w ślad” za myślistwem, gdyż polega ono na udomowieniu nadających się do eksploatacji zwierząt – podobnie zresztą jak rolnictwo, które “idzie w ślad” za mało wydajnym zbieractwem roślin nadających się do spożycia. Kultura judaizmu, właśnie przez to, że za wzór dla społeczeństwa stawia zachowanie się nie naturalnych panów (“synów pierworodnych”), ale “idących za nimi w ślad” imitatorów, od samego początku jest od wewnątrz martwą KULTURĄ IMITACJI. Praktycznie zaś cała “wychowawcza” rola kapłanów tego kultu sprowadza się do niedopuszczenia do odkrycia, ze chodzi tutaj o wlekącą się od tysiącleci historię gigantycznej bzdury, mającej zapewnić kapłanom pożądane przez nich bogactwo oraz prestiż. (Patrz ‘aneks’ do umowy Jakuba z “Bogiem” – I Mój. 28, 22.)

    Kolejnym po Jakubie, “idącym w ślad” bohaterem Biblii był Mojżesz, który tak dobrze się nauczył imitować egipskich kapłanów, że aż wyzuł ich z prawa do historycznego pierworództwa religii monoteistycznej. I tak jak jego praojciec Jakub, który z otium zrobił negotium, tak i Mojżesz egipską ideę arystokratycznych rządów WIDZĄCYCH MĘDRCÓW przekształcił w totalitarny reżym interesownych, NIEWIDZĄCYCH GŁUPCÓW. Ci zaś mojżeszowi ‘głupcy’ i ‘wodzowie ślepi’ – a jest to autorytatywna opinia Jezusa Chrystusa – w zaledwie sto lat po śmierci tego WIDZĄCEGO (ale odrzuconego przez Izrael) proroka doprowadzili do doszczętnego starcia domu Izraela z powierzchni globu.

    Po tym historycznym wydarzeniu, ziemia aż przez półtora tysiąca lat odpoczywała od prób sterroryzowania jej (“udomowienia”) za pomocą pracy i lichwy uprawianej przez przedsiębiorczy “lud boży”, uwielbiający – jak jego praojciec Jakub – przesiadywać w zamkniętych i bezpiecznych pomieszczeniach*. Wraz jednak z urbanizacją nowoczesnej Europy, w znarkotyzowanych Pismem Świętym, protestanckich krajach Zachodu, odrodziła się burżuazyjna “elita ciurów”, która skutecznie poszła w ślad za europejską arystokracją, wyrzucając tę warstwę próżniaczą z jej dziedzictwa.

    Dzisiaj, po wypędzeniu z Europy komunistów – wśród których ukryli się uwielbiający przygodę potomkowie Erosa/Ezawa-nieroba – świat wydaje się być bliższym niż kiedykolwiek spełnieniu się proroctw Abidiasza i Zachariasza z przed dwudziestu sześciu wieków: Nie pozostanie nawet szczątku z domu (żyjącego z miecza) Ezawa … A Pan (Jakuba – kupca – Izraela) będzie królem nad całą ziemią.

    Dzięki rozszyfrowaniu ukrytych znaczeń niektórych słów kabały, można się domyśleć jakie jest prawdziwe imię zżeranego przez żądzę panowania nad światem “Pana Izraela”. Otóż słowo ‘kupiec’ (negotium, czyli Jakub) ma symbol ‘666’, a zatem w gematrii jest równoważne słowu ‘bestia’. I właśnie te totalnie skomercjalizowane LUDZKIE BESTIE, w Ewangeliach zwane “wilkami w skórach owiec”, przejęły obecnie – oczywiście w imię Dekalogu oraz Praw Człowieka – praktycznie totalną władzę nad Ziemią.

    [1] Antropolog, prof. Andrzej Wierciński jest znanym specjalistą od gematrii, będącej związaną z kabała nauką rozszyfrowania znaczeń hebrajskich nazw Bibli za pomocą interpretacji ich kodów cyfrowych. Gematrię wymyślili pozostający pod wpływem Magii Liczb pitagorejczycy, dla których początkowo to była tylko zabawa wynikająca z faktu, że w starożytnej Grecji (a także i w Rzymie) cyfry były zapisywane za pomocą liter alfabetu.

    Lubię

  3. @Gąsienica:

    “Po pierwsze, Ezaw jako zręczny myśliwy był człowiekiem PRZYGODY, pogodzonym z tym, że w życiu będzie często niedojadał. Wysiadujący za w namiocie Jakub był człowiekiem STRACHU, modlącym się aby go w życiu nie spotkała żadna przygoda, co uwidocznione zostało w jego “Przymierzu (układzie, biznesie) z Bogiem”.

    No i czyż wobec trafności powyższych spostrzeżeń może jakikolwiek Tatrolub NIE być marksistą? (od Marek, nie – Marks). Deklaruję się jako marksista-głogoczysta (nie mylić z marksistą-leninistą).

    Lubię

  4. W góry! w góry, miły bracie!

    Tam swoboda czeka na cię.

    Na szałase do pasterzy,

    Gdzie ze źródła woda bieży,

    Gdzie się serce z sercem mierzy

    I w swobodę człowiek wierzy!

    Tutaj silniej świat oddycha,

    Tu się szczerzej człek uśmiecha,

    Gdy się wiosną śmieją góry.

    Lubię

  5. z internetu…Neon24

    Tak na marginesie…
    Co byś powiedział, gdyby w Polsce było ponad 28 tysięcy funkcjonariuszy państwa rosyjskiego
    ( lub chińskiego ), posiadających ponad 10 tysięcy placówek równomiernie rozlokowanych na terytorium kraju?
    Co byś powiedział , gdyby ponad 10 tysięcy funkcjonariuszy uczyło Twoje dzieci
    o historii i ideologii państwa rosyjskiego (lub chińskiego )?
    Pewnie bardziej dociekliwy spytałby, kto to finansuje?
    Może byłby zaskoczony odpowiedzią, że on i jego rodacy ?

    Tak jest w rzeczywistości…
    Z różnicą , że zamiast Rosji (Chin) taką strukturą włada państwo watykańskie…
    Jak tak , to co innego…mówi ponad trzydzieści milionów polskich watykańczyków.

    Dopóki ta gigantyczna część mieszkańców Polski nie będzie chciała własnego państwa,
    wszelka gadka o suwerenności jest bujaniem w obłokach.
    Ale to bujanie i tak jest zdrowsze dla psychiki , niż oszukiwanie rodaków.
    Na podstawie osobistych przeżyć.
    nadużycie link skomentuj
    Zbigniew Jacniacki 26.07.2016 11:45:00

    Lubię

  6. Odnośnie tego „nie mylić z marksistą-leninistą” to akurat Izrael Adam Szamir podesłał mi swój tekst nt. „Nowych Związkowców” czyli po niemiecko-jidyszowsku „nowobundowców”. Otóż jeszcze przed I WŚ cała grupa „bundowców” chciała wejść do kompartii dowodzonej przez Lenina. I W.I. Lenin im odpowiedział, że pojedynczo to bardzo proszę, ale zorganizowaną grupą – Nie!
    dosłownie:

    Drodzy towarzysze, jeśli dzisiaj będziemy trzymać (na ten temat) język za zębami, to jutro zydowscy marksiści będą jechać na naszych grzbietach .. Bund zamienia socjalizm na nacjonalizm” – napisał w 1913 z Krakowa

    (a retort of Vladimir Lenin, who wrote in 1913 from Krakow: “Dear comrades, if we shall keep mum today, tomorrow the Jewish Marxists will ride on our backs… The Bund turns socialism into nationalism”[1]. [1] Complete Works, v. 48, page 134, Moscow ) http://www.israelshamir.net/Left/Left1.htm

    Warto przypomnieć, że w tym, bezpośrednio poprzedzającym 1WŚ okresie W.I. Lenin był aż dwukrotnie – z góralskimi przewodnikami – na szczycie Rysów od polskiej, dość trudnej strony. A zatem i on był „Tatrolubem marksistą” jak to „Grzanek” celnie zauważył.

    Lubię

  7. Czyli jeśli dobrze zrozumiałem to Jezus był kimś w rodzaju mistyka naturalisty czciciela świata materialnego?

    Jesli tak to co oznacza ten cytat: „Moje królestwo jest nie z tego świata??

    Lubię

  8. @ Gąsienica:
    Ano pamiętam jeszcze czerwoną farbą malowane „stopy Lenina”. A „za komuny” swego czasu Słowacy wmontowali podobno nawet popiersie Włodzimierza Iljicza na wierzchołku. „Aktu wandalizmu” na podobiźnie żydo-kałmuka mieli dopuścić się jacyś Polacy, pewnie Solidurnie. Mówi o tym na poniższym nagraniu chatar Chaty pod Rysmi, czyli po naszemu: schroniska pod Rysami (2250 m).

    Lubię

  9. Pierwsze popiersie Lenina na Rysach (była to tablica w kolorze brązowym jak pamiętam z lat 1960) to zwalił ponoć Stefan Niesiołowski and company w roku 1969 bodajże – trzeba się go oto zapytać. Potem (Czecho)Słowacy zamontowali bardzo solidną, ze stali nierdzewnej płaskorzeźbę „Lenin w kwiatku”, o średnicy prawie metra, która przetrwała do upadku „komuny”. A w roku 2010 byłem świadkiem, jak moi znajomi z TPN odcięli na szczycie Rysów żelazny krzyż o wysokości ok. 60 cm, który nielegalnie jacyś „nawiedzeni bogiem” tam w skałę szczytową wmontowali. Oby to był początek „Dobrej Nowiny” w skali nie tylko Polski, ale i reszty świata.

    A jeśli chodzi o stwierdzenie Jezusa iż przekazuje wiadomości „nie z tego świata” to oczywiście chodzi o to, że były to wiadomości nie ze świata Żydowskiego, którym byli zatruci mieszkańcy Izraela, niecierpliwie wyczekujący KOŃCA ŚWIATA. Już w pobliskim Egipcie Ptolemeuszy świat był zupełnie inny, czczono Jedynego Boga o nazwie Serapis (Ozyrys-Apis), który jednoczył w sobie cechy kilku bogów greckich, zamieniał wodę w wino jak Dionizos, uzdrawiał chorych i wzbudzał do życia zmarłych jak Asklepios – i tego „boga nie z tego świata” imitował Jezus z Nazaretu. (albo po prostu, dopisano mu te cuda innych bogów, jak twierdzi prof. Ludwik Kostro z Uniwersytetu Gdańskiego).

    Ja też oczywiście reprezentuje interesy „boga nie z tego, żydochrześcijańskiego świata”. Nosi on grecką nazwę ‚Nous’ i czy ktoś z czytelników Wiernipolsce o nim coś słyszał? (Mój kolega prof. fizykochemii Mirosław Dakowski twierdzi, że nie zna nikogo, kto by potwierdził, że ja posiadam jakiś ROZUM).

    Lubię

  10. Ciekawa postać ten Beranek. Ciągle chyba jeszcze jest nosičem / szerpą dźwigającym na piechotę do schroniska pod Rysami nieraz 100-kilowe ładunki z zaopatrzeniem. Tutaj krótko o jego filozofii życiowo-górskiej: https://vimeo.com/37246308

    Lubię

  11. Ad Marka

    Ja też oczywiście reprezentuje interesy „boga nie z tego, żydochrześcijańskiego świata”. Nosi on grecką nazwę ‚Nous’ i czy ktoś z czytelników Wiernipolsce o nim coś słyszał? (Mój kolega prof. fizykochemii Mirosław Dakowski twierdzi, że nie zna nikogo, kto by potwierdził, że ja posiadam jakiś ROZUM).

    Szanowny Panie Marku, słyszał jam słyszał i to nie raz, od kochanej Zosi, (czytaj Sophi) która ,,sypie” Nous jak z rogu obfitości, tym którzy są podatni na jej dyskretne podpowiedzi/podszepty.

    Ad rem

    Słowo NOUS pochodzi ze starożytnej łaciny, na to wskazuje sufiks US (obrUS, GlobUS, MarkUS, BrutUS etc.) współczesna łacina zamieniła to słowo na RATIO. Greka nazywa rozum – LOGOSEM. Myślenie logiczne czyli myślenie rozumowe, zgodne z logiką – z rozumem.

    https://pl.glosbe.com/la/pl/ratio

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Logika

    To są tylko słowa, słowa, słowa, (od Słowianie) gnoza, która opiera się na symbolice, pokazuje coś więcej:

    ABRAXAS – OD TEGO SŁOWA WYWODZI SIĘ TAJEMNICZE ZAKLĘCIE – ABRAKADABRA.

    PRZEDSTAWIANY JEST NA RÓŻNE SPOSOBY:

    I na koniec pokrętne tłumaczenie przez Wikipedię, łacińskiego słowa NOUS na DUCHA (po łac. spirytUS/spiryt i anima – duch, dusza)!

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Abraxas_(mitologia)

    P.S. Dawniej były używane przez łacinę wyrazy greckie, które po zamianie niektórych liter greckich na łacińskie, tworzyły nowe wyrazy łacińskie, np. LOGICA, zamiana litery K na C (łacina nie posiada litery K) albo przez zamianę greckiego przyrostka OS – LOGIKOS na US – LOGICUS! Ale to było dawno i nieprawda, teraz obowiązują języki nowożytne, które zostały wymieszane ze starożytnymi aby w tym wszystkim, nikt się nie mógł połapać! Czemu nie są drukowane słowniki do starożytnej greki czy łaciny albo bardzo ,,abstrakcyjny” słownik bizantyjsko-polski?

    Serdecznie pozdrawiam

    Lubię

  12. Ad Kika22 i jej przekonanie, że NOUS pochodzi ze starożytnej łaciny, to podaję za wikipedią (która czasem kłamie, ale częściej nie robi tego):

    Nous – słowo pochodzące z greki, w dosłownym znaczeniu duch, rozsądek, intelekt, rozum, w znaczeniu przenośnym:

    siła kształtująca wszechświat (Anaksagoras)
    boska część duszy (Arystoteles)
    logistikon (siła rozumu), racjonalny aspekt indywidualnej duszy (Platon)
    aspekt uczestnictwa człowieka w życiu duchowym (neoplatonizm).
    logos (stoicyzm)
    emanacja boskości bądź boskiej natury człowieka (Plotyn)

    U Arystotelesa nous rozdzielony jest na część aktywną i część pasywną, aspekt przyczynowości i aspekt wiedzy.

    Heraklit najwcześniej myślał o rozumie: „Człowiek posiada subtelniejszy organ poznawczy”

    W starożytnej Grecji nous tworzył triadę wraz z thymos i psyche.

    A zatem nous to jest organ, który może posługiwać się SŁOWEM, ale zazwyczaj nie robi tego kierując naszymi czynami. Co więcej, Jean Piaget twierdzi – rozszerzając swe, dokonane w młodości, obserwacje zachowań się ślimaczków limnea – że i mikroorganizmy myślą, czyli mają NOUS, oczywiście w ich skali świata jaki znają.

    A zatem NOUS jest obecny w całej przyrodzie ożywionej, nie tylko w ludziach – ani żydzi, ani chrześcijanie w ich kręgu świata jaki poznają swym „tępym wzrokiem”, tego nie potrafią dostrzec. Taka piagetowska obserwacja jest dla nich „nie z tego świata”. Stąd W TYM ŚWIECIE obowiązuje kartezjańsko-darwinowskie jego zrozumienie, zakładające, że mikroorganizmy, jak na przykład nasze komórki rakowe, nie posiadają INTELIGENCJI (od inter-ligare, łączyć między sobą doznania, czyli reakcji na zaburzenia (mikro)organizmu homeostazy – system R-N-A!) pozwalającej im bronić się przed zbyt często stosowanymi przeciw nim środkami farmakologicznymi.

    NOUS zatem to coś więcej niż SŁOWO od którego zaczyna się Ewangelia wg. św. Jana „Na początku było Słowo”. Bzdura. Na początku był CIELESNY ORGAN, który potrafił wydać to słowo, czyli ŻYWY ORGANIZM. (bo na początku nie było ani książek ani innych mediów, które obecnie obficie raczą nas słowem).

    Co więcej Słowo wypowiedziane zmienia świat wokół nadawcy oraz odbiorcy tego słowa, stąd też „z innego świata” Chińczycy twierdzą że TAO – to jest ich odmiana Rozumu – nie da się do końca zdefiniować. No i jak dotąd Chińczykom nie udało się zaszczepić judeochrześcijańskich bredni o początku świata, upadku pierwszych rodziców, od tego upadku przez krew Chrystusa zbawieniu i nadchodzącym Świata Końcu i Sądzie Ostatecznym. Amen

    Lubię

  13. (Mój kolega prof. fizykochemii Mirosław Dakowski twierdzi, że nie zna nikogo, kto by potwierdził, że ja posiadam jakiś ROZUM)…..

    A to nic dziwnego że nie zna, bo nie chce znać.
    Gdy mu powiedziałem, że ja do wierzących jednak nie należę, zaraz przestał uważać mnie za swojego znajomego.
    Z nieco podobnej beczki, nie tytułował bym go jednak profesorem, bo ten tytuł niejako kojarzy mi się z ludźmi nie tylko wykształconymi ( ponoć jak zauważył Dorn, są także wykształciuchy) ale także w pierwszym rzędzie rozumnymi, posiadającymi rozum, a ci co wierzą w biblijne opowiastki jednak rozumu są pozbawieni, a nie odwrotnie jak to plecie Dakowski.

    Lubię

  14. cyt. z postu M.G.;
    „(…) „bóg praktyczny” chrześcijaństwa jest taki sam jak u żydostwa czyli MAMON, będący formą ENTROPII, zaniku twórczych poruszeń się organizmu – jak masz pieniądze, to nie musisz się rozwijać ruchowo, ładne kobitki (patrz słoweńska żona Trumpa) same do łóżka ci włażą, powstaje ogólne rozleniwienie, które komunikacja, zarówno ta drogowa jak i ta elektroniczna, automatycznie pomnażają.”

    Dokładnie. To totalne, z przerażeniem, „rozleniwienie” w zamerykanizowanej obecnie Polsce miałem okazję zaobserwować podczas mej niedawnej wycieczki rowerowej z nad morza do Zakopanego.
    Szczególnie widoczna gołym okiem jest postępująca cywilizacyjna choroba otyłości polskiego społeczeństwa, w tym również dzieci (tj. zgodnie z II prawem Lamarcka o dziedziczeniu przez nie cech nabytych przez ich rodziców).
    A i dzisiaj, również wybrawszy się rowerem, na usteckiej promenadzie wspólnie z ponad 60-letnim artystą-malarzem bezskutecznie chcącym sprzedać swoje prace „ROZLENIWIONYM” spacerowiczom, mieliśmy okazje poobserwować ów „szynkowate” (jak to ujął mój towarzysz) panie i ich adoratorów.

    cyt. dalej;
    „Wszystko wokół nas staje się coraz bardziej SZTUCZNE, na wzór biblijnego martwego Nowego Jeruzalem ze złota i drogich kamieni. Zagraża nam najzwyklejsze MASOŃSKIE ZAMUROWANIE w sterylnych, rajo-podobnych „klatkach z komfortem”, w których będziemy powoli nasze siły życiowe wytracać.”

    Takie ohydne nowo wybudowane „masońskie komfortowe klatki”, czyli blisko 20 piętrowe bloki wyrastające pośród i ponad zabudowy jeszcze z okresu socrealizmu, przed dwoma tygodniami wróciwszy pociągiem z Zakopanego, miałem okazję „popodziwiać” na gdańskim Przymorzu (ponoć nie bez powodu nazwanym sypialnią Gdańska).
    Co gorsze jak się później miało okazać, w jednym z takich nowo wybudowanych budynków mieszka moja kuzynka, u której na jej zaproszenie – gościłem a nawet miałem okazję przenocować.
    Jedyne co w pewien sposób ratuje tę szkaradę – to widok z balkonu na 14 piętrze.

    Lubię

  15. szanowny @Dyl-u nie oszukujmy się 7mld ludzi pragnie życia według standardów usa-ńskich (słynne T-P-D) + ograniczone zasoby surowcowo-energetyczne = równa się w niedługim czasie planetarne game over.
    Tylko czekać aż pojawi się w odpowiedzi na te pragnienia całej ludzkości konkretna osoba na konkretnym stanowisku i wciśnie słynny czerwony guzik skracając przyszłą mękę Ziemian .

    Lubię

  16. I znowuż wojujecie z Bogiem logiką i rozumem… Lecz czy Bóg, taki chrześcijański, mógłby się dać tak po prostu całkowicie OGARNĄĆ swojemu stworzeniu-człowiekowi?
    Jednak, jeśli już rozumem…
    Co do tematu KOŚCIÓŁ + PIENIĄDZE I/LUB WŁADZA. Odwołujesz się, autorze artykułu, do pierwszych chrześcijan, m.in. św. Pawła (lub Szawła z Tarsu, jeśli wolisz). Serio – robił to co robił, podróżował po świecie i gadał wg Ciebie głupoty, kłamstwa, dla kasy? Złota, wpływów, komfortu? Czyż Paweł nie został w końcu za swoją działalność zabity? Czyż z 11 apostołów nie zostało zabitych za Jezusa 10 (oprócz Jana)? Serio, ginęliby za wpływy przyszłych pokoleń „kleru”? Dla mnie tu brakuje logiki (wybaczcie, tytułu profesora nie mam, ledwo magistra, i to daleko nie logiki).
    A co do „wyrównywania pagórków” – błagam, chyba nie uznajesz tego, autorze artykułu, jako Bożego planu na rozwój rzeźby naszej planety? Jeśli tak to wybacz, pozostawię bez komentarza.
    I jeszcze to, że bóg praktyczny to jest mamon. BÓG Prawdziwy nie jest ani praktyczny, ani teoretyczny, On jest. Niezależnie od mojego czy Twojego działania i myślenia. Objawia się nam, daje swoje prawa (których zachowywanie tak naprawdę daje równowagę i harmonię – patrz Dekalog). A to, że ludzie prawa przekręcają, łamią, robią okrutne rzeczy i nazywają się chrześcijanami – to już inna bajka.
    Co do entropii, martwego Jezusa… ech… Trudno to wyjaśnić, przypomnę tylko, że chrześcijanie wielbią Chrystusa Zmartwychwstałego, choć oczywiście pamiętamy o Jego zbawczej męce i ofierze na krzyżu. Jeśli kiedykolwiek tego doświadczysz – czego Ci życzę – prawdziwego spotkania z Żywym Bogiem (tu, na ziemi) – zrozumiesz, że Bóg jest najbardziej żywym ze wszystkich i że życie z Jezusem to dopiero jest prawdziwe, żywe życie. Znasz osoby, które są naprawdę wierzące? Ja znam wielu i zapewniam Cię, życia w nich nie brakuje.
    Jeszcze bardzo dużo tego jest, jednak teraz nie będę się rozpisywać aż tak.
    Jeśli czyta to jakiś chrześcijanin, katolik, to wiedzcie, że ten artykuł to bluźnierstwo straszne przeciw Bogu, odmówcie przysłowiową zdrowaśkę za Autora tego tekstu, bo to jest niestety duchowe zaślepienie i szatan ma z tego uciechę. A nie daj Boże jakaś osoba o słabej wierze przeczyta ten tekst i odejdzie od Prawdziwego Boga? Oby nigdy. Dlatego piszę ten komentarz. Proszę nie usuwać, choć nie jest on zgodny z linią strony.
    Pozdrawiam i życzę większej otwartości na to, czego nie rozumiecie. Dociekajcie, ale wstrzymajcie się chociaż od jawnych bluźnierstw i atakowania Boga i jego wyznawców, to Bóg kiedyś da się Wam odnaleźć.

    Lubię

  17. ….to Bóg kiedyś da się Wam odnaleźć……

    A jak się nie da odnaleźć to co?

    Dwa tysiące lat o nim gadają i jakoś go nie widać, ale świątynie i przykoscielne dworki i pałacyki rosną jak po deszczu, choć tylko u nas bo gdzie indziej są burzone jako żę wiara w Jahwe zanika.

    Lubię

  18. marklogg napisal: „Dokąd prowadzi nas Cywilizacja Krzyża?”

    KOMENTARZ
    Niech kazdy pisze za siebie, poniewaz to jego wlasny wybor i zrobi jak bedzie chcial, chyba, ze „markglogg” czuje u siebie powolanie jak K.Marks lub W.Lenin i chce zamacic Polakom w glowach.

    Przy okazji przypomne jak swego czasu „markglogg” wraz z niemieckim zydlakiem Andreasem Schubertem
    (w skrocie A.S.) obsrywali chrzescijanstwo i chrzescijan uzywajac okreslen: „jahwizm” i „jahwisci” w/g teorii wymyslonej przez niemieckiego zydlaka A.S. , ktory wybral to co lubil z Ew.Mateusza n/t zydowskiego pochodzenia Jezusa, a nastepnie postawil znak rownosci z zydowskim „bogiem” jahwe i tak powstaly nowe okreslenia, ktorymi posilkowal sie A.S. i „markglogg” za kazdym razem, kiedy chcieli dokopac chrzescijanstwu, ktore utozsamiali z KK, pomimo, ze wielokrotnie wyjasnialem, ze Jezus zapoczatkowal chrzescijanstwo, natomiast KK powstal dopiero w 325r na soborze w Nicei i kieruje sie swoimi przepisami upodobnionymi do chrzescijanstwa, podobnie jak inne sekty religijne wywodzace sie z KK.
    Z kolei w/g Ewangelii Jana, Jezus nigdy nie mowil o sobie, ze jest zydem, ale czesto powtarzal, ze jest rowny Ojcu, ktory jest w niebie i ze zostal poslany przez Ojca na ziemie oraz Jezus nie nazwal swojego Ojca „jahwe” , ktore to okreslenie mozna spotkac w mitologii ST wytrzepanej przez zydow z ich obrzezanych k*tasow, o czym rowniez wielokrotnie pisalem w przeszlosci i co potwierdza m.inn. zydowski archeolog Z.Herzog z Izraela oraz kilkunastu rabinow, ktorzy twierdza, ze religia zydowska zostala wymyslona przez zydow i wiele opisanych wydarzen w ST nie mialo miejsca w historii.
    Rzekomy poczatek swiata zostal zaczerpniety z mitologii Sumerow, ktorzy wymieniaja przy tym kilkudziesieciu „bogow” oraz podaja 2 listy wladcow rzadzacych swiatem:
    I-sza lista zawiera kilkudziesieciu wladcow, ktorzy rzadzili przez dziesiatki tysiecy lat, natomiat II-ga lista zawiera kilkudziesieciu wladcow, ktorzy rzadzili od kilku do kilkunastu setek lat.
    Propaganda zydowska z kolei podaje, ze poczatek swiata mial miejsce 6 tysiecy lat temu, podczas gdy cywilizacja sumeryjska powstala 7 tysiecy lat temu na obszarze dzisiejszego Iraku w delcie 2 rzek po przybyciu na to miejsce nieznanych osobnikow, znajacych sie na konstrukcji i budowlach.
    Ale wrocmy do postaci Jezusa.
    Ktos moze pomyslec, ze to kolejna bajka, ale nie ma racji, poniewaz sa wzmianki o Jezusie pisane przez rzymskich historykow, ktorzy potwierdzaja obecnosc Jezusa na ziemi niezaleznie od ich pogladow i podobnie jest w przypadku informacji o Jezusie podanych przez kosciol koptyjski (narodowy egipski) i syriacki (narodowy syryjski), ktore powstaly w latach 40-tych I wieku n.e.
    Wzmianka o Jezusie znajduje sie rowniez w pismach odkrytych w Ras-Shamra (1928r) i w Qumran (1946r), ktore sa datowane na okres przed i po Jezusie, w ktorych Esenczycy podaja, ze Jezus byl duchem w ludzkim ciele. To sa zrodla informacji nie zwiazane z KK, ktore swiadcza o obecnosci Jezusa na ziemi.
    Wsrod tych starozytnych pism znajdowaly sie rowniez opisy kultow poganskich praktykowanych przez Mojzesza i jego plemie, a ich bog jahwe byl drewniana figurka z duzym k*tasem i takimi figurkami byly ozdobione zydowskie oltarze do skladania ich bogu jahwe ofiar ze zwierzat.
    W/g informacji podanych przez historykow zajmujacych sie historia starozytnosci, bog jahwe znany byl w Kananie kilkanascie wiekow wczesniej, ktorego rowniez zydzi przyjeli za obiekt swojego kultu, a wczesniej mieli tez innych bog, jak: slonce, baal, moloch etc.

    Nie sledze regularnie tego forum, wiec nie moge powiedziec, kiedy „marklogg” zmienil swoje poglady z jahwistycznych na krzyzowe, ale zauwazylem, ze w przeszlosci A.S. i „markglogg” budowali teorie jahwistyczna na polprawdach i manipulacji i sami osmieszyli sie, poniewaz mitologia ST zostala wymyslona przez zydow i dowiedli tego historycy i archeolodzy. Tym samym propaganda KK oglupia koscielne owieczki i barany mitami ST i robi im wode w mozgu.

    Troche inaczej wyglada sprawa z Jezusem, ktory nie jest mitem i wylozyl swoja doktryne zawarta w przykazaniu milosci blizniego oraz rozdzielil sprawy ziemskie od boskich – vide przyklad z moneta cezara.
    Z kolei warunki ziemskie nie pozwalaja i utrudniaja wprowadzenie doktryny Jezusa w zycie i nawet instytucje koscielne, ktore opieraja sie na doktrynie Jezusa sa skorumpowane, wiec utozsamianie doktryny Jezusa z KK bylo bledem od samego poczatku propagandy prowadzonej przez A.S. i „markglogg” w przeszlosci.
    Przykladowo Jezus umierajac na krzyzu zapewnil jednemu z przestepcow, ze jeszcze tego dnia bedzie z Nim w raju, w oparciu o wewnetrzne przekonanie przestepcy, ze Jezus jest Bogiem i ten przyklad jest zaprzeczeniem doktryny krzyza forsowanej przez KK, tym bardziej ze KK jest opanowany przez zydostwo i masonerie i realizuje plany zydowskiego porzadku swiata (JWO – Jew World Order).

    Polacy jako narod maja w pierwszej kolejnosci POLSKIE OBOWIAZKI, zeby zapewnic byt sobie i swojej rodzinie, ktora stanowi czastke polskiej spolecznosci i czastke panstwa polskiego.
    W zwiazku z tym sprawa wierzen i religii jest drugorzedna i religia nie moze kolidowac z interesami panstwa polskiego, w przeciwnym wypadku religia dziala na szkode panstwa, a odpowiedno wykorzystana przez Watykan lub KK daje Watykanowi i KK kontrole nad umyslami Polakow, tym bardziej, ze Watykan to obce panstwo-instytucja, a KK w Polsce to filia Watykanu, ktora podlega pod Watykan i realizuje wytyczne Watykanu.
    Np. Anglia, Niemcy i Rosja nie uznaja papieza i utworzyly u siebie koscioly narodowe, dostosowane do interesow swoich panstw.
    Natomiast KK w Polsce dziala jak obca instytucja miedzynarodowa, ktora od czasu zakonczenia soboru watykanskiego II w 1965r jest opanowana przez zydostwo i masonerie, ktore oddzialywuje poprzez KK na Polske i Polakow, a jednoczesnie KK jest instytucja miedzynarodowa, ktora kontroluje umysly Polakow.
    W/g moich spostrzezen, KK w Polsce kontroluje umysly sporej czesci Polakow poprzez wieksze promowanie kultu Wojtyly-Katza niz kultu krzyza i przedstawia go jako wybitnego Polaka, ktory byl przede wszystkim zydem po matce zydowce, krzewicielem modernizmu, ekumenizmu i judeo-talmudyzmu oraz mial szerokie powiazania z zydo-masoneria z B’nai B’rith i masoneria swiecka.
    Ilu Polakow zna te fakty ?
    Przeciez poprzez nieznajomosc faktow kazdemu mozna wszystko wmowic i dzieki temu jest realizowana kontrola umyslow, ktora stosuja zainteresowane osoby i instytucje prywatne i panstwowe, w tym m.inn. instytucje koscielne jak KK i Watykan.
    Takimi narzedziami manipulacji i kontroli umyslow byl rowniez komunizm, ktory obiecal ludziom wolnosc, rownosc, braterstwo i sprawiedliwosc, a konczyl sie rzeziami przeciwnikow politycznych i dyktatura rzadzacych.
    Dlatego jeszcze raz przypomne, ze wazniejsze sa interesy panstwa niz ideologia swiecka i koscielna, bo panstwo polskie tworza Polacy, a nie ideologie.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s