Reforma edukacji cz. 2


O szkodliwości nauki w szkole

Mamy reformę edukacji, mieliśmy reformę edukacji i będziemy jeszcze z pewnością nie raz i nie dwa słyszeli o reformowaniu edukacji.

A tak naprawdę czego się uczymy w szkołach w których bez przerwy dochodzi do reform edukacyjnych. Wpadło mi w ręce mnóstwo kartek zbędnych bo wyrzuconych na śmietnik chyba z jakiegoś ministerstwa albo kuratorium szkolnego. A na nich przykłady zadań na egzaminy. Przykłady poniżej.

Zadanie 11.(4pkt)

Wyznacz te wartości parametrów oraz b, przy których funkcja g: R–R, określona wzorem(x) = xdo kwadratu plus a [podzielone przez x minus 2 dla x=2 jest ciągła w punkcie x=2, a b dla x=2

Zadanie 14.(5pkt)

Suma n początkowych, kolejnych wyrazów ciągów (an), jest obliczana według wzoru Sn=n kwadrat plus 3n, (nN). Wyznacz an. Wykaż, że ciąg (an) jest ciągiem arytmetycznym

No i tym podobne zadania, całe mnóstwo takich zadań plus karta informacyjna..

Egzamin maturalny z matematyki
Poziom rozszerzony
arkusz II
Instrukcja dla zdającego

Nie przytaczam instrukcji w całości bo jest tam aż dziesięć różnych punktów, ale np. w punkcie nr 9 piszą

Podczas egzaminu można korzystać z tablic matematycznych, cyrkla i linijki oraz kalkulatora. Nie można korzystać z kalkulatora graficznego.

No i się rypło.
Z te instrukcji nie wynika, czy można korzystać z długopisu.

Pamiętam czasy swojej edukacji i tam też były tablice matematyczne.

Taką książeczkę zwaną tablicą matematyczną udało mi się nawet przed egzaminem kupić. Było to ponad pięćdziesiąt lat temu i wiecie państwo, przez te ponad pięćdziesiąt lat po edukacji nie zdarzyło mi się ani razu z niej skorzystać. Po prostu nie było takiej potrzeby.

Dziś można by zapytać po ..uj mi ona była, ona i cała edukacja do niej nawiązująca.

Z resztą nie tylko ta matematyczna tablica okazała się zbędna, bo i wszystkie sinusy, kosinusy, jakieś tam pieprzone wzory i równania matematyczne, chemiczne i fizyczne.

W jakim wieku chcą zaganiać dzieci do edukacji?
Siedmiolatków, sześciolatków, a może komuś przyjść do głowy że już od pięciu lat?
Istna makabra, sześcio latek do szkoły.
Można by się zapytać, po kiego grzyba?
Szkoła podstawowa, to szkoła siedmioletnia, obecnie ponoć już ośmioletnia.
Kolejna szkoła to szkoła średnia lub technikum.
To kolejne cztery lub pięć lat nauczania. No i studia trzy lata albo pięć lat bo przecież mieć studia to warto mieć jednak tytuł magistra.

Jak zsumujemy to dobrze wykształcony, wykształciuch, wtórny analfabeta, ma aż do 18 lat edukacji i nauczania.

Wiecie państwo co przez rok można zrobić?

Jedna osoba może wybudować piękny, obszerny dom jednorodzinny, podpiwniczony jedno piętrowy z dwoma łazienkami, z czterema pokojami, z klatką schodową, z centralnym ogrzewaniem, z kominkiem w salonie, nawet z balkonem i garażem.

A przez lat osiemnaście?

No nie wiem, może zamek królewski, ale nie upieram się, bo takiego nie zbudowałem, chociaż żałuję. Dla usprawiedliwienia dodam, że nie zbudowałem bo jednak żyję w na pół idiotycznym środowisku w którym czasu się nie szanuje, roboty nie lubi, a myślenie ma się w d…e

W pierwszej części o reformie edukacji nadmieniałem, że kiedyś zaraz po wojnie, jak zdarzyło się komuś dostać na studia i je ukończyć, to zaraz po nich zostawał dyrektorem fabryki, zakładu pracy lub zjednoczenia. Później gdy już stanowisk kierowniczo dyrektorskich nie było, wykształcony po studiach a jeśli przy tym w miarę obrotny stawiał sobie warzywniaka.

Dziś w epoce supermarketów i Biedronek i to się skończyło.

Nowy pan magister dostaje, jeśli dostaje, pracę jako sprzedawca na kasą albo na hali, czasem nawet na wózku akumulatorowym. Ale tu oprócz tytułu magistra musi mieć jeszcze kurs obsługi wózka.

Rzecz jasna ma jeszcze szansę na zmywak, ale na tą fuchę musi lecieć do Londynu, na własny koszt i ryzyko.

Czego tak naprawdę uczą w szkołach.

O tym się nie piszą i nie mówią, ale od wieków uczą tego samego. Głównie siedzenia za biurkiem. Dla zmyłki mówi się, że w szkole to są ławki nie biurka, ale ławka oznacza jednak siedzisko i stolik inaczej stołek i stolik. Mówiąc jeżykiem prostym i zrozumiałem uczą siedzidupstwa.

Osiemnaście lat uczeń siedzi i słucha.

Czego się nauczył, co zakodował, jak się ukształtował?

Ukształtował się typowy siedzidupa, posłuszny, powolny, wystraszony.

Po to były dyktanda, sprawdziany, egzaminy. Tyle razy poddawany stresom, że na końcu mamy posłusznego, wystraszonego siedzidupę.

Taki człowiek niczego na dobrą sprawę nie powinien umieć, nie powinien umieć przyrżnąć deski, wbić gwoździa, zrobić sweter na drutach, czy ugotować zupy.

Ale umie siedzieć i słuchać.

Idealny pracownik do biura. Idealny urzędnik, umie słuchać, wypełniać polecenia, unie pisać i liczyć do tysiąca.

Bo to wszystko co mu wkładali do głowy w formie zadań matematycznych to już dnia następnego po egzaminach końcowych zapomniał. I dobrze, mózg ma jednak możliwość samooczyszczania, co zbędne to wyrzuca.

Wiecie, że ja też jak już czułem, że niedługo skończy mi się wiek edukacji to rozmyślałem o tym że będę tak zwanym pracownikiem umysłowym.

Z drugiej strony podświadomie dręczył mnie lęk o swoją przyszłość, która rysowała się tak jakoś beznadziejnie i chybotliwie, że lęk nie ustępował.

No cóż, tak naprawdę to jesteśmy my ludzie z miasta za słabi na to by być pracownikami fizycznymi i za głupi by pracować umysłowo.

Jedyna nadzieja to załapać się na jakąś pracę za biurkiem.

Zostać zwykłym nic nie znaczącym siedzidupą i tak dotrwać do emerytury.

Jaka z tego konkluzja?

A no taka, że coś z tym trzeba zrobić.

Zreformować szkolnictwo?

Nic podobnego.

Tu trzeba zacząć wszystko od nowa, a żeby to było możliwe trzeba zamknąć szkoły, uczelnie, akademie.

Po prostu zamknąć.

Budynki szkolne zamienić na,….

Na razie nie wiem na co, może na hotele, może na domy mieszkalne, może na domy rozrywki.

A co z edukacją młodzieży?

O tym w trzecim odcinku niniejszego cyklu.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Reforma edukacji cz. 2

  1. Nie dziwimy się temu, bo wiadomo, że całkiem 20.9 proc. uczniów szkół średnich w Polsce wywodzi się z warstw niezamożnych, a to ze środowisk robotniczych (18.8 proc.) i chłopskich (2.1 proc), reszta zaś to synowie urzędników, przemysłowców, oficerów itp. Ciekawe jednak skąd już w tak młodym wieku aż tak wielkie i zupełne nieukrywane sympatie dla endecji.

    Przyczyny podałbym dwie: 1) olbrzymia propaganda endecka w gimnazjach, 2) rzucanie haseł, które człowieka niedoświadczonego życiowo i nie myślącego zbyt głęboko – pochłaniają bez reszty.

    Przechodząc do omówienia pierwszej przyczyny, pragnąłbym zaznaczyć, że będą to wspomnienia moich niedawnych czasów gimnazjalnych. Pisuje się nieraz dzisiaj o wybrykach młodzieży, zdarzają się nawet wypadki zabójstwa przez „kochanych chłopców” – ale ogół nie dowiaduje się szczegółów agitacji wśród młodzieży szkolnej. Otóż endecja posiada w każdej niemal klasie swojego zausznika, który dostarcza całymi masami zarówno ulotek, jak i pism kolegom. W ten sposób „urabia się” sympatyków. Dalej używa się młodzież do rzeczy na pozór błahych i łatwych jak np. wybicie szyby, pobicie kolegów itp., a przez to związuje się ją silniej z ruchem endeckim – zwłaszcza, że człowiek młody lubi awantury.
    http://retropress.pl/krakowski-kurier-wieczorny/mlodziez-szkolna-a-polityka/

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s