Czy PiS zdobędzie polską wieś?


Zbliżają się wybory samorządowe i mieszkańcy wsi mogą w nich odegrać znaczącą rolę na scenie politycznej. Upały w czerwcu i na początku lipca, teraz burze i podtopienia. Poprzedni minister rolnictwa jakby nie miał pomysłu na wieś i na rolników, obeny wydaje się być bystrzejszy. Rolnicy powinni zatem to odczuć i chyba odczuję. Morawiecki już zapowiedział że Ronicy będą mogli przetwarzać i sprzedawać swoje produkty rolne bez konieczności prowadzenia działalności gospodarczej aż do kwoty 40 tyś zł

A konkretnie.

Resort rolnictwa właśnie skierował propozycję noweli niektórych ustaw, którego celem jest ułatwienie sprzedaży żywności przez rolników do konsultacji. Jego skutkiem będzie będzie umożliwienie rolnikom sprzedaży własnych produktów bez podatku do kwoty 40 tys. zł rocznie.

Według propozycji ministerstwa rolnicy będą mogli sprzedawać wytworzoną przez siebie żywność w swoim gospodarstwie rolnym, a także we wszelkich miejscach przeznaczonych do prowadzenia handlu, bez wyłączania budynków lub ich części.

Zgodnie z projektem w wytworzonym produkcie co najmniej 50 proc. surowców roślinnych lub zwierzęcych powinno pochodzić z własnego gospodarstwa rolnika. Dodatkowym warunkiem zwolnienia z podatku dochodowego będzie prowadzenie ewidencji sprzedaży.

Po uzyskaniu ze sprzedaży przerobionej żywności przychodów w wysokości 40 tys. zł można będzie wybrać opodatkowanie przychodów powyżej 40 tys. zł na podstawie 2-proc. stawki podatku zryczałtowanego.

Autorzy propozycji szacują, że zwolnienie z podatku dochodowego sprzedaży przerobionych przez rolnika produktów zmniejszy wpływy do budżetu państwa o 8 mln zł, przy założeniu, że 10 tys. gospodarstw rolnych będzie przerabiało produkty rolne i każde gospodarstwo rolne dokona sprzedaży tych produktów w kwocie 40 tys. zł.

Projektowane zwolnienie z podatku dochodowego będzie stanowiło pomoc de minimis. Limity ograniczające ilość żywności, która może być zbywana w ramach rolniczego handlu detalicznego minister rolnictwa ma określić w rozporządzeniu.

Przepisy projektowanej noweli mają stworzyć polskim rolnikom możliwości rozwoju produkcji żywności jak i jej sprzedaży bezpośrednio konsumentom.

Resort zwraca uwagę, że polscy konsumenci coraz częściej poszukują produktów wytworzonych przez lokalnych rolników, którą mogliby kupić bezpośrednio od nich. Jak uzasadniają autorzy projektu, prowadzeniem takiej działalności zainteresowana jest również duża grupa rolników w Polsce, a proponowana ustawa zrównuje ich pod tym względem z rolnikami z innych państw UE.

Za: http://www.portalspozywczy.pl/handel/wiadomosci/rolnik-bedzie-mogl-sprzedac-wlasne-produkty-bez-podatku-do-40-tys-zl-rocznie,128299.html

No to teraz należy wziąć się za olsztyńskie targowiska, by były na miarę potrzeb miasta wojewódzkiego, by w końcu była bieżąca woda, toalety ( nie tylko w krzaczkach), więcej miejsc dla sprzedających i więcej miejsc do parkowania samochodów, bo to co jest, to jest żenada.

Reklamy

68 uwag do wpisu “Czy PiS zdobędzie polską wieś?

  1. Jak wynika z sondażu, do większości Polaków (56 proc.) dotarły informacje o szczycie i przedstawionych tam żądaniach amerykańskiego prezydenta ws. zwiększenia wydatków państw NATO na obronę. W większości popierają też jego postulat. W ten sposób odpowiedziało 55 proc. respondentów. Z Trumpem nie zgodziło się natomiast 27 proc.

    Wniosek nasuwa się jeden: Polacy zapłacą każdy haracz nałożony na nasz kraj, w tym również wziętą z powietrza kwotę roszczeń żydowskich i dlatego wyimaginowane zagrożenie rosyjskie bedzie cały czas miało miejsce. Gwarantem tego jest PiS i przed każdymi wyborami bedzie obiecywał gruszki na wierzbie, głownie rolnikom bo to ich znaczący elektorat.

    Polubienie

  2. Ale jak rolnik na miejskim rynku może zarobić 40 tyś. zł a nie 20 tyś. jak poprzednio za PO, PSL, to na kogo zagłosuje?
    Moja żona po wysłuchaniu Morawieckiego powiedziała, że to jest bardzo dobra zmiana.
    Myślę, że wielu rolników będzie miało podobne zdanie, oczywiście nie wąż sssss, bo on już nie rolnik, tylko ogrodnik z duuuuużym ogrodem.

    Polubienie

  3. Moja żona po wysłuchaniu Morawieckiego powiedziała, że to jest bardzo dobra zmiana.

    Adminku a żona zanim powiedziała to zdanie to nie wypiła wcześniej jakiegoś winka dobrego z dyskontu a może zrobiła mielone ze starego mięsa mielonego .
    Po takim spożyciu ma się różne zajawki i mówi się tez różne głupotki .

    Polubienie

  4. Polskie zachodnie ziemie ODZYSKANE… Chi, chi, chi, i to ODWIECZNIE PIASTOWSKIE, cha, cha, cha… Dla szmulowskich okupacyjnych rządów w Po—-lin nie ma żadnej świętości, liczy się tylko KASA!

    Pomorze Zachodnie; Ziemia w obcych rękach

    http://www.gp24.pl/strefa-biznesu/wiadomosci/z-regionu/a/pomorze-zachodnie-ziemia-w-obcych-rekach,10167794/

    Od maja 2016 roku obcokrajowcy bez ograniczeń będą mogli kupować ziemię w Polsce

    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Od-maja-2016-roku-obcokrajowcy-bez-ograniczen-beda-mogli-kupowac-ziemie-w-Polsce-7275021.html

    Polski chłopie, jak nie dostaniesz kredytów w koszernych bankach na swoją działalność rolną, to sam będziesz wrzeszczał, żeby sprzedać ziemię, po bardzo, ale to bardzo ,,korzystnych cenach”, oczywiście dla kupującego!

    PiS znowu uderza w polską wieś. Rolnikom trudniej o kredyt

    http://wyborcza.biz/biznes/7,147584,22324146,pis-znowu-uderza-w-polska-wies-rolnikom-trudniej-o-kredyt.html?disableRedirects=true

    Były wicepremier ujawnia szokujące dane. To za rządów Beaty Szydło obcokrajowcy kupują polską ziemię na potęgę

    http://natemat.pl/219297,byly-wicepremier-ujawnia-szokujace-dane-za-rzadow-beaty-szydlo-obcokrajowcy-kupuja-polska-ziemie-na-potege

    Marzenie ściętej głowy!

    Nie dla własności ziemi przez obcy kapitał w Polsce

    https://wpolityce.pl/polityka/358555-nie-dla-wlasnosci-ziemi-przez-obcy-kapital-w-polsce

    Hej!

    Polubienie

  5. Ad Juliusa

    ,,Jak wynika z sondażu, do większości Polaków (56 proc.) dotarły informacje o szczycie i przedstawionych tam żądaniach amerykańskiego prezydenta ws. zwiększenia wydatków państw NATO na obronę.”

    Oooooo, Szanowny Julius nie zna pewnego pojęcia naukowego!

    Jak się buduje na potęgę fabryki śmierci, produkujące zabawki do zabijania ludzi, a nie manufaktury do przetwórstwa, fasolki, marchewki, groszku, szpinaku albo ćwikły, to chyba gdzieś później trzeba sprzedać nadprodukcję militarnych śmieci, aby dalej można było prężyć muskuły cherlawego mocarza. Podobne fiksum dyrdum miał były ZSRR, a obecnie ma ,,demokratyczna” Rosja. Czerwone Chiny, też podążają świńskim truchtem, tą samą drogą!

    Militaryzm

    ,,… Większe wydatki państwa na cele militarne, w konsekwencji powodują ograniczenie środków na realizację pozostałych celów. Jeżeli państwo jest w posiadaniu dużych rezerw mocy wytwórczej i zasobów pozwalających na zwiększenie wydatków na cele wojskowe może być czynnikiem wpływającym na wzrost produkcji globalnej i zatrudnienia bez strat związanych z zaspokojeniem potrzeb społecznych. Jednak taki sam rezultat w tych warunkach możliwy jest dzięki przeznaczeniu odpowiednich środków na cele pokojowe np. przyspieszenie modernizacji i rozbudowy infrastruktury…”

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Militaryzm

    Kolejne nakręcanie militarnej sprężyny! Przecież już roboty masowo pracują w fabrykach to gdzieś trzeba upchnąć bezużyteczne ludzkie bydło! U nas już jest OT – terytorialsi!

    Japonia uruchamia piechotę morską, by bronić się przed potencjalnym atakiem Chin

    http://www.gospodarkamorska.pl/MW,Sluzby-Morskie/japonia-uruchamia-piechote-morska-by-bronic-sie-przed-potencjalnym-atakiem-chin–.html

    „Abenomika” na ratunek japońskiej zbrojeniówce

    https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/abenomika-na-ratunek-japonskiej-zbrojeniowce/

    Abenomika – japoński program gospodarczy

    http://www.argumenty.net/1437

    Kiedy ludzkość się wyzwoli spod jarzma MILI-TARNEGO g…? Przecież oni są tacy MILI i przy każdej nadarzającej się okazji, upuszczają ,,trochę” krwi słabeuszowi, zwanemu dla jaj wrogiem!

    P.S Szanowny Juliusie, tutaj też o tym pisałem.

    https://wiernipolsce.wordpress.com/2017/02/18/trump-czy-trampek/

    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

  6. sssssssssss

    19 lipca 2018 o 8:48 PM

    GŁOSOWAŁBYM NA PIS ZA ROK W WYBORACH ?
    NIGDY !!!!!!!!!!!!!! WOLAŁBYM STRACIĆ JAJA .!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Panie sssssssssss

    A Pan to ma jaja, bo coś gdzieś czytałem, żeś podobno Pan dawno, dawno temu bez jaj został?

    Kiedy otwierasz Pan ten kanał z kryptowalutami dla gojów, co?

    Polubienie

  7. – Panie przewodniczący! Poseł Sanocki kierował groźby w stosunku do posła Kropiwnickiego, mówiąc: Czy chcesz po łbie? To wymaga reakcji – powiedziała w pewnym momencie Kamila Gasiuk-Pihowicz. Na te zarzuty odpowiedział Sanocki: – To była tylko grzecznościowa propozycja, to nie była żadna groźba!

    (poseł Sanocki to ten od Kukiza co odszedł na niezrzeszony margines)

    Jeszcze przed północą posłowie pokłócili się na całego. – Wniosek o lekarza na salę, poseł mówiący o chlewie na komisji to przypadek medyczny! – krzyczała Kamila Gasiuk-Pihowicz. Wcześniej ktoś rzeczywiście, za głośno, mówił, że „to chlew”. Po chwili Krystyna Pawłowicz krzyknęła: – Lewackie chamstwo robi tu chlew!

    Sąd Najwyższy czekają kolejne zmiany. W nocy pracował nad nimi Sejm. Posłom puszczały nerwy: okrzyki o komuchach, chlewie i lewackim chamstwie przerywał dźwięk wyłączanego mikrofonu. Komisja sprawiedliwości ostatecznie przyjęła poprawki do ustawy. Na piątek zaplanowane jest jej II czytanie.

    Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23695719,ustawa-o-sn-komisji-nie-przeszkodzila-pozna-pora-lewackie.html#Z_Czolka3Img
    ————————————–

    A gdy PiS uporządkuje i zdyscyplinuje sądy i cały wymiar sprawiedliwości to złodzieje w tym polityczne pójdą siedzieć, afery będą likwidowane w porę, prawo będzie prawem a sprawiedliwość sprawiedliwością.
    Jednym słowem zrobi się bardziej normalnie.
    I to będzie kolejna zmiana na lepsze, w skrócie zwana dobrą zmianą.
    Co niektórych z tej racji szlag trafia.

    Polubienie

  8. sssssssssssss
    A na Merkel głosujesz? Masz przecież niemieckie obywatelstwo to wypadałoby jednak zagłosować jak nie na PiS to na SPD czy CSU.
    Jak tam z twoimi poglądami politycznymi, chadek, wolny demokrata, czy zielony?

    Polubienie

  9. kika
    Dziś polski rolnik jest stosunkowo zamożny i na ziemię chciwy, bo wie, że z niej ma dochód i co do garnka włożyć.
    Nie znam wszystkich, ale u tych co bywałem, to mogę powiedzieć, że przyrównując do mieszczuchów to mają znacznie, znacznie więcej.
    W branży rolno spożywczej jest spora kasa i rolnicy to wiedzą.
    A jeśli Morawiecki jak zapowiada chce odbudować polski przemysł przetwórczy to chwała mu za to.
    Wydaje się że PiS poszedł po rozum do głowy i na poważnie wziął się za sprawy polskie, tak by Polska była krajem zamożnym i dobrze zorganizowanym.
    PiS wygra z mafią sędziowską, wygra z totalnie idiotyczną opozycją i wygra kolejne wybory w cuglach.

    Polubienie

  10. Adm nie mam niemieckiego obywatelstwa .Jajca sobie robiłem .znam tylko wyśmienicie niemiecki co się przydaje w czytaniu niemieckiego internetu i oglądaniu kryminałów a Niemcy mają najlepsze .
    Co do głosowania na partie i udział w wyborach .
    Na żadnych wyborach od 89 roku nie byłem .Polityka mnie nie interesuje a jak widzę gębę polityka niezależnie cz PIS , PO czy innej partii to jest takie narzędzie jak pilot . Przerzucam sobie wtedy na Eleven sports.
    Człowiek ma za krótkie życie aby oglądać gęby polityków i się stresować .Dziś ładna pogoda .Rozpalę grilla skonsumuje ogóreczki kiszone zobaczę powtórkę z wczorajszego meczu Lecha i to jest życie z dala od polityki PI, PO . Putinów . Trumpów , prezesów .
    Człowiek ma za krótkie życie i za mało czasu aby go tracić na oglądaniu tych twarzy w TV ale każdy jest kowalem swojego losu prawda adminku ?
    Na razie mam dwa filmiki :
    1. Opis giełdy Bitbay .
    2. Opis porffela Trezor .Skromnie to wygląda ale nie od razu zwycięstwo PIS zbudowano ha ha ha prawda adminku ha ha ha .

    Polubienie

  11. oczywiście portfela Trezor . Planuje zrobić film o XRP – Ripple a na tej kryptowalucie wierzę że za 2 lata zarobię tyle że sobie wymienię starego volviaka na całkiem nowego a szanse są duże gdy cena tej krypto sięgnie 120 dolarów amerykańskich . Przewiduję również cenę bitcoina za 2 lata w okolicy 150 tysięcy USD .
    John McAfee twierdzi że 1 bitcoin będzie kosztował milion dolarów .Pożyjemy zobaczymy .

    Polubienie

  12. Tak na koniec .Adminku wiem że z ciebie fajny chłop .Przez te 2 lata żeśmy się poznali ale w kwestii PIS to jak ciebie czytam to zaraz mam w oczach Polską Kronikę Filmową z lat powojennych .
    Nie obraż się ale takie mam skojarzenia .
    Co twój wpis wysławiający twoją ukochaną partyjkę to w moim mózgu włącza mi się ten obraz .

    OBIECUJĘ BĘDĘ WALCZYŁ Z TYM OBRAZEM PKF HA HA HA .

    Polubienie

  13. ssssssssssssssss
    Masz swój kanał na YT ?
    to ile takich e-maili dostałeś ?

    Xxxx- zasubskrybował(a) Cię w YouTube.
    0 subskrybentów
    Brak filmów

    Kanały, które Cię subskrybują, będą powiadamiane, gdy prześlesz nowe filmy lub odpowiesz na czyjś film (dodając go do ulubionych, komentując, oceniając itp.). Aby określić, które z Twoich działań będą publicznie widoczne, przejdź do Ustawień udostępniania.
    Centrum pomocy • Opcje poczty e-mail • Zgłoś spam • Anuluj subskrypcję

    ©2018 YouTube, LLC 901 Cherry Ave, San Bruno, CA 94066, USA
    —————————–
    A przy okazji pochwal się ile miałeś wejść na twój kanał?

    Polubienie

  14. Adminek śmiej się śmiej i zobacz jakie ty miałeś statystyki wejścia gdy zaczynałeś ilość subów , komy itp . Kanał robię sam dla siebie .Nie zależy mi aby ktokolwiek go słuchał ale jak za pół roku trochę osób będzie go oglądać to super .
    Na pewno ludzie wybiorą mój kanał bo chyba kryptowaluty to ciekawszy temat i możliwość zarobku niż umieszczenie filmiku z biegającym kotem prezesa po sianie uganiającym się za brudną polna myszą jak jest u ciebie na kanale .
    Jeżeli ty adminku umieszczasz filmik o tym jak twój wnusio pływa na basenie to też chyba robisz to dla siebie a nie dla ludzi bo wiadomo że pies z kulawą noga tego filmiku nie zechce oglądać .
    Patrzyłem adminku twoje statystyki .
    Szału nie ma jakby powiedziała Neonówka a ty kanał masz już od dawna .

    Polubienie

  15. Ale cóż adminek najlepiej się śmiać i kogoś krytykować .Zobaczymy za parę miesięcy kto będzie miał więcej subów itp .Chciałbym wtedy zobaczyć twoją minkę ha ha ha .

    Polubienie

  16. Ad Adm-inka

    Dziś polski rolnik jest stosunkowo zamożny i na ziemię chciwy, bo wie, że z niej ma dochód i co do garnka włożyć.

    Szanowny Adm-inku, co ja z Tobą mam – TRZY ŚWIATY! Wiesz co, chyba będzie dobrze jak zdejmiesz różowe okulary – niektórzy powiadają, że wtedy się wzrok wyostrza!

    Trzy światy

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Trzy_%C5%9Bwiaty

    POLSKA WIEŚ: DOSTATNIA, SIELSKA I ANIELSKA? KIEDY TO BYŁO, PRZECIEŻ NAJSTARSI GÓRALE TEGO NIE PAMIĘTAJĄ!?

    Wonszowa kraina mlekiem i miodem płynąca! Chi, chi, chi…

    Wsie widmo na Lubelszczyźnie: opuszczone domy, puste drogi

    http://lublin.eska.pl/newsy/wsie-widmo-na-lubelszczyznie-opuszczone-domy-puste-drogi-wideo-nowa-tv-24-godziny/314916

    Polska B pustoszeje mimo zalewu unijnych pieniędzy? Niklewicz: Naturalnych zjawisk nie da się powstrzymać

    http://natemat.pl/26247,polska-b-pustoszeje-mimo-zalewu-unijnych-pieniedzy-niklewicz-naturalnych-zjawisk-nie-da-sie-powstrzymac-wywiad

    Najciemniej jest… Cha, cha, cha…

    Opuszczone wsie w województwie warmińsko-mazurskim

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Opuszczone_wsie_w_wojew%C3%B3dztwie_warmi%C5%84sko-mazurskim

    NA ZACHODZIE JEST TAK SAMO, JAK NA WSCHODZIE CZY PÓŁNOCY!

    Opuszczone wsie w województwie lubuskim

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Opuszczone_wsie_w_wojew%C3%B3dztwie_lubuskim

    Polska się wyludnia. Zobacz, w których regionach jest najgorzej

    https://wolnosc24.pl/2017/02/24/polska-sie-wyludnia-zobacz-w-ktorych-regionach-jest-najgorzej/

    OGÓLNIE W POLSCE JEST…! (Uwaga, wyrażenie jest mocno niecenzuralne!) SORRY, NIC INNEGO MNIE DO PUSTEJ GŁOWY NIE PRZYCHODZI!

    https://www.miejski.pl/slowo-Po+chuju+fest

    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

  17. Kika sprawdziłem
    Ludwikowo, Osada założona w 1823 r. jako folwar knależący do Baranowa. W 1838 r. były tu dwa domu i mieszkało 9 osób. Po 1945 r. osada należała do sołectwa Baranowo. W wykazie z 1 stycznia 1973 osada nie jest już wymieniana.
    Kika, to nie wieś, to po prostu prawdopodobnie jakieś dwa poniemieckie domy z których Niemiaszki wyjechały do RFN. A może ta osada została już opuszczona dużo wcześniej na przykład w czasie I Wojny światowej
    Ty posługujesz się tym co znajdziesz w Internecie ja tym co widzę jeżdżąc za miastem.
    Na filmie poniżej zobaczysz wieś która w 1967 roku liczyła ze 30 domków, zobacz obecnie jak to wygląda, dziś to osiedle około 7 tyś mieszkańców. Od trzeciej minuty filmu

    zobacz także na trasie

    Nie chciałem być wścibski i filmować tych gospodarstw do których jeździłem, dopiero byś zobaczył jak sobie ludzie żyją, ci oczywiście którzy chcą pracować, mają ziemię bo się jej nie wyzbyli.
    Wieś Stawiguda (Warmia i Mazury)


    Kiźliny

    Tomaszkowo

    Jonkowo
    Pensjonat,,Biały Dwór” Jonkowo


    Kika, Polska jest bogata i się rozwija nie pustoszeje.

    Polubienie

  18. Kika, Polska jest bogata i się rozwija nie pustoszeje.

    Widzę adminek żeś dziś popił dobrego francuskiego szampana bo masz super zajawki . Adminek a widziałeś może w swojej wyobrażni w Polsce mechagodzillę ?
    bo kto wie może oprócz tego bogactwa przy takich zajawkach zauważyłeś mechagodzillę można zabłądzić i tutaj na twoje rancho się przypałętać .

    Polubienie

  19. grzanek, brawo. Ile to cudo kosztuje?
    Będziesz musiał założyć sobie kanał na YT i a ja czekam na twoje filmy.

    Pytałem się grzanka .Całkowicie wykluczył taką mozliwość .

    Polubienie

  20. wąż SSSSSSSSSSSSS
    mam prośbę.
    Muszę zamieścić na YT dwa kolejne filmy z trasy, abyś zobaczył jak wygląda polska wieś, tylko że dawno tego nie robiłem i że już cierpię na starczą dementi nie wiem jak to zrobić. Po prostu zapomniałem jak się wgrywa nowe filmy na kanał.
    Otwieram You Tube i co dalej(?), możesz mi przypomnieć.

    Polubienie

  21. Admineczku taki stary internetowy fachura zapomniał . Adminku kochany nie pajacuj .Jutro albo dziś wyslę ci linka to sobie oglądniesz co mówię o Trezorze tylko nikomu nie udostępniał bo po co mi głupie komy na kanale a kasowanie to też czas . Adminku nie pajacuj .

    Polubienie

  22. Zobaczcie niedowiarki na własne oczy

    Adminku a co to jest z tego drona . Jakieś osiedla polityków , lekarzy , prawników , dekarzy , biznesmenów , bizneswomen , dziennikarzy ha ha ha .Chyba tak .

    Polubienie

  23. A może ześ adminku wille gorączki filipińskiej złapał na tym dronie ha ha ha i piszesz jaka ta polska wieś piękna ha ha ha .

    Polubienie

  24. Wiesz co adminku w mojej wsi jest najpiękniejsze a nawet w całej gminie .
    CUDNA BIEDRONKA CO JĄ NAM ROK TEMU POSTAWILI A JAKIE KOBITKI CUDNE JAK WIECZOREM W PROMOCJI KUPIĄ TAM SOBIE PĄCZKA A BUZIE MAJĄ UMORUSANE CUKREM PUDREM . MNIAM MNIAM SAMA PRZYJEMNOŚĆ NO I BOGACTWO A PUPY OD NADMIARU PĄCZUSIÓW ROSNĄ NIESTETY .

    Polubienie

  25. Sejm znowelizował przepisy dotyczące prokuratury, sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego. W głosowaniu udział wzięło 258 posłów. Za było 230 posłów, przeciw głosowało 24, wstrzymało się 4 posłów.

    – W tej chwili dorzynacie Sąd Najwyższy, robiąc go na swoją modłę tak, jak wcześniej zrobiliście to z KRS i Trybunałem Konstytucyjnym – zwrócił się do rządzących poseł Borys Budka.
    Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23699054,zmiany-w-sadzie-najwyzszym-przeforsowane-budka-dorzynacie.html#Z_BoxMTPPush

    a to wszystko po to by dorżnąc opozycję

    Polubienie

  26. a sklepy GS były lepsze?

    adminku powiem ci tak . Sam wiesz że w latach 80 była tragedia .Sklepy nędza – towar nędza .Po tej polo – cocta czy lemonie to takiej sraki się dostawało że hej . Dupa sama grała Mozarta a po kulkowych lodach to szkoda pisać .
    Czasami dało się coś dobrego upolować zdarzało się że jeden na cztery sklepy u mnie tyle było był przyzwoity . Reszta szambo .
    Ale to było nasze polskie z naszej krwi wyhodowane a masz teraz polski handel ?
    Czy ta Biedra jest Polska ? ale tobie to nie przeszkadza .Grunt że ta polskie jabłuszka sprzedają z małą naklejką Polska .Oj jakie one pyszne te jabłuszka jak niegdyś piała pani premier z ukochanej PO ha ha ha .

    Polubienie

  27. Niedaleko Łęgajn pod Olsztynem jest miejscowość Bark, droga ,,16” Olsztyn Barczewo, tam dwóch braci ma 20 h sadu i doskonałe owoce, jabłka, gruszki. W tej samej miejscowości są śliwki węgierki, dobre ziemniaki.
    Kilka razy jeździłem tam z żoną po owoce, ale też drewno na opał, bo od czasu do czasu wymieniają stare drzewka na nowe.
    Któregoś dnia zobaczyłem jednego z tych braci pod Lidlem z pół ciężarówką wyładowaną jabłkami.
    Pytam – Co tu robi?
    Odparł –Dostarczam do sklepu owoce.

    Polubienie

  28. Adm ale czy ja to neguje ? Tak jest . Tylko ty widzisz jedną stronę medalu nie widząc drugiej że w takich lidlach jest na full wypas niemieckiej wody mineralnej gazowanej i niegazowanej , niemieckie ciasteczka , cukierki , lizaki , masełko i kupa inne towaru . Tego nie widzisz ? nie zrobili sobie tu rynku zbytu .
    a nie widzisz na wiosnę truskaweczek z Włoch czy Hiszpanii , kartofelków młodych z Hiszpanii czy Cypru . Masła z Finlandii , sera z Holandii .
    Tego adm nie zauważył .Zauważył tylko chłopa który przywoził jabłka do Lidla .
    Idz adminek jutro do Lidla ( ostatnio byłem tam 2 lata temu ) widziałem mnóstwo wody gazowanej i niegazowanej z Niemiec .
    Powiedz mi adminek .
    Czy my do cholery swojej wody mineralnej nie mamy? , swoich ciastek itp .
    Tego adminek nie widzi bo adminek widzi tylko jedną stronę medalu .

    Polubienie

  29. Wąż co ty za manianę znowu odwalasz? Najpierw podszywasz się pod przemexa, teraz coś na mój temat zmyślasz. Co to ma być? 😐

    Pytałem się grzanka .Całkowicie wykluczył taką mozliwość .

    Polubienie

  30. grzanek powiedzialeś mi parę tygodni temu że nie bedziesz kanału na youtube robił że nie masz kont na fejsie i Twitterze bo masz to gdzieś .jak zmieniłeś zdanie to super .Już myslałem że zamieściłem ostatni post a tu znowu musże odpowiadać .
    Panowie dajcie żyć bo ja to forum nigdy nie opuszczę .

    Polubienie

  31. Vladimir Putin the current leader of Russia was put into power by the Federation Of Jewish Organizations In Russia. The Jewish Chairman of this organization Abramovich stated in a 2005 interview that Putin could obtain Israeli citizenship if he wanted as an ethnic Jew. And that his mother was a Jew Shelomova. This makes Putin full Jewish by Jewish law.
    Just look at Putin’s face and ears closely; he is no more a Christian than Benjamin Netanyahu. He is just another crypto Jew, having conveniently converted to Orthodox Christianity. How convenient. As the New Republic’s Julia Ioffe notes, a number of his closest confidants, as well as the Judo teacher who served as a mentor and surrogate father, are Jews. Moreover, Putin’s closest associate and prime-minister of Russia, Dmitriy Medvedev is also a Jew. Vladimir Putin is just another manipulative, greedy, demonic, billionaire, oligarch Jew – who is deceiving everyone in Russia.

    In 2012, Putin arrived in Israel to take part in the inauguration of the Victory Monument in the city of Netanya, commemorating the sacrifices of the Red Army on behalf of Jews during World War II. Putin said on that occasion, “I am very excited to be here today…. The Jewish Holocaust was the most shameful and dark event in human history, and the Soviet Army was the one who crushed the head of the Nazi monster… This amazing monument strengthens the respect I feel towards the Jewish people and the State of Israel.”

    In May 2014 Putin signed a law making the denial of Nazi crimes and “wittingly spreading false information about the activity of the USSR during the years of World War Two” or portraying Nazis as heroes a criminal offence.

    Recently in January 2018 Putin spoke out against attempts to deny the Holocaust at the Jewish Museum and Tolerance Center in Moscow also attended by Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu:

    “A rejection of anti-Semitism and all forms of xenophobia and international enmity is what brings Russia and Israel together,” he said.

    “We are cooperating closely to counter attempts to falsify history and revise the outcomes of World War II, including [attempts] to deny the Holocaust and belittle the contribution of the Soviet Union in the victory over Nazi Germany.”

    Putin went on to say that politicians have an obligation to “prevent the weeds of nationalist ideology from growing,” including anti-Semitism and Russophobia.

    Russia’s chief rabbi, Berel Lazar, said, Russia has in Vladimir Putin its “most pro-Jewish leader,” whom he credits with “fighting anti-Semitism more vigorously than any Russian leader before him.”

    Putin was also the first Russian leader to visit Israel, where he attended an official reception. He also visited a Moscow synagogue, participated in candle-lighting ceremonies on Chanukah and reportedly had an open door for one of Russia’s two chief rabbis, Berel Lazar.

    Few would dispute that Putin has been friendly to Jewish institutional life in Russia — especially to organizations and leaders that belong to the Chabad Hasidic movement.

    Gorin, a Chabad rabbi and chairman of Moscow’s $50 million Jewish Museum and Tolerance Center, credits Putin personally for providing state funding for the institution, which opened in 2012. Putin also donated a month’s wages to the museum.

    “Putin has facilitated the opening of synagogues and Jewish community centers across Russia, at the Jewish community’s request. This has had a profound effect on Jewish life, especially outside Moscow,” Gorin said.

    Putin did not kill Oligarchic rule in Russia, what nonsense! He pushed back Berezhovsky and Khodorovsky, because they were a threat to his rule, which the Money Power needs to be strong and centralized. Jews have no problem Jewing other Jews. Honor and justice are traits that are not present in their DNA. The Putin – Oligarch deal is quite clear: The Kremlin for him, the economy for them. According to a report by Russian banking website lenta.ru, 48 Jews were on the list in 2014 with a combined net worth of $132.9 billion, while Jews account for only 0,11% of Russian population. The current wealth of all billionaries in Russia is less than $400 billion.

    Among the 48 Jews who made the list, 42 are Ashkenazi and together have a net worth of $122.3 billion; the average net worth of each Ashkenazi billionaire stands at $2.9 billion. The wealthiest Ashkenazi is Mikhail Fridman, who has a net worth is $17.6 billion and is Russa’s second richest man. The Ashkenazi billionaires include Viktor Vekselberg (net worth of $17.2 billion), Leonid Michelson (net worth of $15.6 billion), German Khan (net worth of $11.3 billion), Mikhail Prokhorov (net worth of $10.9 billion), and Roman Abramovich (net worth of $9.1 billion).

    This is all the more remarkable in that Russian Jews today form a very small proportion of Russia’s total population, a mere 0.11 percent (200,000). This is down from a historic high of 5,250,000 in 1914. (LD)

    Journalist Nikolai Svanidze, a member of the Public Chamber of Russia, a consultant for the office of President Vladimir Putin, said in response that the list is a “Nazi report” and that the ethnicities of the wealthiest members of Russian society should not be published, as it is “subject to cause issues.”

    The Jewish Rothschild’s who created the Soviet Union at the top. Still own Russia. Rothschild run Glencore and the Putin Government joined forces to create the world’s largest aluminum company, RUSAL.

    Nat Rothschild is a fellow RUSAL investor, and best friend of Roman Abramovich. Nat is also close friends, and RUSAL business partners with Jewish oligarch Oleg Deripaska.

    Deripaska is CEO of RUSAL. Putin selected close friend Oleg Deripaska to represent Russia in ABAC (APEC Business Advisory Council). Deripaska is often described as “100% Putin loyalist”,

    “Kremlin-friendly”, “closely connected to the Kremlin” and even “the oligarch closest to Putin”. Deripaska is also a close friend and RUSAL business partner with Roman Abramovich.

    The Rothschild Global Financial Advisory is located in downtown Moscow and their website brags of “high level political access” to the Russian government.

    The Rothschild family are majority shareholders of Rio Tinto. RUSAL and Rio Tinto are involved in joint mining operations despite so called “sanctions” imposed by the West.

    Abramovich is Putin’s close confidant, and a joint shareholder along with the Russian government in assets such as Gazprom, Aeroflot, and RUSAL.

    Those in America who are looking to Putin as the saviour of the white race or some sort of second coming of Hitler are completely deluded! America’s salvation will come from true American patriots who have real trust in God!

    When international Jewry has finished using America for the establishment of greater Israel then there is a high chance of another USS Liberty/911 style attack on America with a large nuclear weapon.

    Prabhupada said WW3 would be between America and Russia. America needs to rid itself of Jewish control if it stands any chance of winning!

    It is now imperative that America becomes a truly God conscious nation in line with the Vedic scriptures and regains control of her military from international Jewry.

    Then they need to follow Prabhupada’s direction and fire that vital first nuclear strike on the capital of communism. THIS IS ESSENTIAL!!!

    As we well know Hitler had the atomic bomb but didn’t use it to win the Second World War. This fully reveals he had the qualities of a spiritual warrior or a ksatriya.

    A ksatriya will always fight on equal terms. If he has the advantage of having a superior weapon, then it is not in the warrior code to use that against his enemy unless the enemy has an equivalent weapon with which to respond.

    As we know too well the Jews have no such warrior code, as seen by their cowardly attacks on Hiroshima and Nagasaki, USS Liberty and 911 etc. THEY WILL STRIKE AGAIN SOON ENOUGH! Are we foolish enough to wait?

    In the world situation we are now in, if Adolf Hitler was the President of America HE WOULD USE THE ATOMIC BOMB and strike first in the same way invaded Russia with Operation Barbarossa when he knew they were ready to attack Germany.

    The spiritual warrior who will lead a revolution of American patriots and fight under Prabhupada’s shelter will reclaim the United States Military and follow in the footsteps of Adolf Hitler.
    http://truth.prabhupada.org.uk/putin-the-jew

    Polubienie

  32. Szanowny Adminie!

    TAK TRZYMAĆ !!!!!! relacje ze wsi wspaniałe!!!

    Oni pracują na to, żeby Polacy mieli fałszywą świadomość, byli oderwani od rzeczywistości.
    Rzeczywistość natomiast jest jaka jest i nie ma potrzeby jej opisywać, bo każdy widzi.

    Od lat Polacy prowadzeni są tak, że im się coś pokazuje i jednocześnie opowiada, co oni widzą. Trik stary jak świat, bo człowiek patrząc i słuchając wybiera obraz stworzony podprogowo przez wyobraźnię w wyniku wysłuchanych słów-haseł.

    W internecie ma to zastosowanie także; takie że jeżeli ktoś zamieści jakiś link czy coś w tym rodzaju, to jednocześnie podprogowo podczepione jest do tego założenie, że to musi być prawda – wszak jest „udowodnione” w linku i „uwiarygodnione” przez tego, który taki link zamieszcza, a więc niejako gwarantuje za jego prawdziwość treści.

    W sumie jest to prymitywna manipulacja i dziw bierze, że ludziska namolnie na to idą.
    W czasach Polski Ludowej Niemcy urządzali liczne wycieczki do Polski. Że to niby turystyka krajoznawcza. I gdy gdzieś zobaczyli rozwalającą się stodołę, to ustawiali się przed nią i robili zdjęcia jako dowód na to, iż Polska sobie nie radzi i taka zacofana i biedna.

    Nie fotografowali ci szwabi naszych pięknych, zielonych osiedli dających nowoczesne mieszkania setkom tysięcy Polaków, o nie!
    Oni wyszukiwali każdy sraczysław byle jak zbity z desek by się potem w rajchu wykazać i kto wie, może dostać premię za właściwe wykonanie wycieczki do socjalistycznej Polski?

    Faktem jest, że przewidywalność dni i tygodni zachęca Polaków i ludzi w ogóle do działania, do naprawy zepsutego i budowania nowego.
    Każde zawirowanie na arenie politycznej powoduje nie tylko obstrukcję w dystrybucji środków finansowych, ale i pozbawia energii do działania zwykłego człowieka. Jest to znane i normalne zjawisko, i na tym żerują różni macherzy od zbawiania kraju cudzymi rękami.

    Ja słyszałam na własne uszy jak premier Morawiecki powiedział, że będzie badana możliwość sprzedaży owoców przez rolników przy stacjach benzynowych.
    Czy to higieniczne i zgodne z unijnymi „normami” powinno być nam obojętne!
    Ważne, że cokolwiek się w tej kwestii robi i wówczas optymalne rozwiązanie przyjdzie niejako samo.

    To, co niszczy najbardziej polski Naród to stagnacja, brak energii do działania i poświęcanie czasu na wałkowanie różnych przeciwności zamiast wyszukiwanie możliwości – a takie są zawsze i wszędzie!!!
    A wykorzystanie istniejących możliwości stwarza możliwości kolejne i tak dalej i dalej…

    Jakie znaczenie może mieć założenie „słuszne politycznie”, jeżeli ludzie nie mogą normalnie żyć? Kto takie założenia robi i w czyim interesie?

    Polski rolnik powinien móc się uwolnić z przymusu unijnych dopłat i stać się rzeczywistym właścicielem swojej ziemi, decydującym kiedy, co oraz jak będzie siał i zbierał.

    Interwencja ze strony rządu powinna być, ale tylko w skrajnych przypadkach, na przykład klęsk żywiołowych. W każdym innym przypadku rolnik powinien móc przeżyć z tego, co sam uprawia. Dobry towar znajdzie zawsze nabywcę i jeść ludzie muszą zawsze, i nic się w tym nie zmieni.

    Wiadomo, że będą mniej czy bardziej zaradni. Mniej czy bardziej przedsiębiorczy. Mniej czy bardziej zadowoleni itd. itd.
    Jest to właściwością życia człowieka i jego cech osobniczych. I jest to ogromna szansa rozwoju człowieka, który przejmuje odpowiedzialność za własne działanie.
    Ale właśnie z tego składa się życie w swojej zasadniczej esencji.

    Człowiek powinien za każdym razem zrobić daną rzecz choć odrobinkę lepiej, co dawało by mu bodziec do dalszych prób i dalszego samodoskonalenia.

    Nie wiemy co, czy i ile zabiorą nam „żydzi”. Wypełnianie tym całego dnia i paraliżowanie tym człowieka jest działaniem absolutnie zbrodniczym.
    Już nawet zakładając, że „żydzi” nam faktycznie coś będą zabierać, to będzie zależne od tego, w jakim stanie będzie nasze społeczeństwo – stanie świadomości/ jedności/ solidarności/ kolektywności, zależne będzie od tego, co polskie społeczeństwo będzie posiadać i ile będą mogli „żydzi” nam tego zabrać.

    Powszechnie wpajane Polakom poczucie bezsilności, beznadziei i braku perspektyw ma spowodować, że Polacy nic nie zechcą produkować, wymyślać, racjonalizować, a więc staną się bezwolną siłą roboczą wegetującą z dnia na dzień i nie posiadającą nic – głównie po to, żeby „żyd” nie mógł Polakom nic zabrać.

    Pracujmy! Żyjmy! bo przecież i tak zobaczymy, kto i czy w ogóle coś nam chce zabierać.
    Zakładanie z góry, że jesteśmy słabi i poniesiemy klęskę sprawi rzeczywiście, że słabi się staniemy a klęskę na siebie ściągniemy sami z racji naszej słabości.

    Rząd pod kierownictwem PiSu zapewnia w Polsce spokój społeczny. Więcej nie da się zrobić niż to, a cała reszta zależy od postawy ludzi, od ich inwencji, ich wiary w sukces, ich wizji które zechcą realizować – ale nie na zasadzie „dajcie mi pieniądze, to zrobię”, bo wydawanie cudzych pieniędzy to żaden rozwój.

    Jak do tej pory nie udało się Polaków wpędzić w marazm totalny. Ale niestety, wszystko jest na ostrzu noża i może się kiwnąć w złą stronę jeżeli się temu poddamy.
    Umrzeć zawsze zdążysz i jak świat światem, żaden nieboszczyk nie spóźnił się na własny pogrzeb.
    Więc wypada przynajmniej spróbować żyć, dopóki jesteśmy żywi.
    Straszenie, że PiS chce wszystkich pozamykać w więzieniu jest absurdem. Nie ma żadnej możliwości kontrolować całego społeczeństwa bez jego czynnego udziału. Jeżeli więc kapusiami byliby nasi sąsiedzi, to i tak nie możemy temu w żaden sposób zapobiec. Jeżeli klawiszami będą nasi krewni to niewiele nam z tego przyjdzie, prawda? Jeżeli restrykcyjną policją będą nasi przyjaciele, to też nas doprowadzą i zamkną pod klucz bez litości. I co z tego, że im naszą przyjaźń wymówimy? – przecież i tak będziemy siedzieć.

    Ponoć ludzie najbardziej boją się strachu. Więc może należało by zlokalizować ten strach, namierzyć go i zobaczyć, kto zacz by móc przedsięwziąć odpowiednie środki zamiast bać się na zapas wytworów własnej wyobraźni?

    Że co? że będą zamykać w więzieniach? No będą! W każdym kraju są więzienia i uwięzieni w nich ludzie.
    Najwięcej ludzi w więzieniach pozamykał nasz zaoceaniczny „przyjaciel” ussa, bo tam więzienie to biznes taki sam jak każdy inny i by się on mógł kręcić konieczne są stałe dostawy świeżego towaru ludzkiego.

    Czy u nas są prywatne więzienia? Nie?

    No to u nas w interesie rządu jest mieć w związku z tym jak najmniejsze wydatki, czyli ograniczać możliwie liczbę więźniów. Innymi słowy: na pozamykanie w więzieniach wszystkich Polaków po prostu nas finansowo nie stać.

    Gdy skierujemy naszą uwagę na budowanie, na życie, to nawet jeżeli osiągniemy tylko małą część z tego, co założymy będzie to część ważna i znacząca.

    Natomiast gdy sparaliżowani strachem przed wszystkim, czyli nie wiadomo czym, zmarnujemy czas i zaprzepaścimy szanse na cokolwiek, także osiągniemy cel: stagnację i destrukcję.

    Chcąc podłubać w nosie nie wkładamy palca do ucha. To jest dla każdego oczywiste. Ale tak samo oczywiste powinno być, że człowiek zawsze wykonuje jakieś założenie i je realizuje, niezależnie od tego, czy robi to świadomie i z własnej woli czy nie.

    Dlaczego mielibyśmy realizować czyjeś wytyczne rezygnując z własnego działania?
    Jeżeli chciałabym zainicjować czyn społeczny (ładna nazwa i odpowiednia), żeby uprzątnąć skwerek przed blokiem z psich kup, to nie przyjdzie nikt, choć zysk z takiej akcji jest oczywisty.

    Jeżeli by ktoś zapewnił bezkarność w napadzie na bank i kradzieży znajdujących się tam pieniędzy – natychmiast zwali się tłum chętnych.
    Czy w świetle powyższego naprawdę zagrażają nam „żydzi”?

    Polubienie

  33. Ad Adm-inka

    Kika, Polska jest bogata i się rozwija nie pustoszeje.

    Szanowny Adm-inku, to co pokazujesz na załączonych obrazkach i nazywasz WSIĄ jest obecnie nazywane SYPIALNIĄ albo SATELITĄ, przeznaczona dla bogatych mieszczuchów, która w przyszłości zostanie wystrzelona w kosmos. Ona nie ma nic wspólnego: z produkcją rolną, chłopami, rolnikami, wieśniakami, ogrodnikami, plantatorami, sadownikami etc.

    Miasto satelickie

    ,,… Koncepcja miasta satelickiego zrodziła się w latach dwudziestych XX wieku w Wielkiej Brytanii.”

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Miasto_satelickie

    Naukowe pojebusy zawsze coś muszą durnego wymyśleć, przenosząc dotychczasową nazwę na inne pojęcie.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuczny_satelita

    https://pl.wiktionary.org/wiki/pojebus

    Przedmieście, suburbia

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Przedmie%C5%9Bcie

    Atynencja

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Atynencja

    W dzisiejszych czasach PRAWDZIWĄ WIEŚ można oglądać tylko w… Chi, chi, chi…

    Skansen

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Skansen

    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

  34. Ad Na na na

    ,,… Rząd pod kierownictwem PiSu zapewnia w Polsce spokój społeczny…”

    Oooooo, kolejny blekot pospolity, a może pseudonaukowy bełkot, po nieprzespanej nocy Na na ny!!!

    Blekot pospolity

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Blekot_pospolity

    Bełkot

    ,,… Wskazany przez Ciebie artykuł to przykład naukowego bełkotu – brzmi mądrze, ale nic z niego nie wynika…”

    https://pl.wiktionary.org/wiki/be%C5%82kot

    TUTAJ SZMULE ZAPEWNIAJĄ POLSKIM GOJOM 100% ŚWIĘTY SPOKÓJ SPOŁECZNY, NA NA NA…

    Święty spokój tylko na cmentarzu, bo obok domu ciągły hałas

    http://www.expressbydgoski.pl/bydgoszcz/a/swiety-spokoj-tylko-na-cmentarzu-bo-obok-domu-ciagly-halas,10990003/

    Hej!

    Polubienie

  35. Wiadomości Polskie
    / 02.08.1942
    / Londyn
    / Rok 3, Nr 31 (125)

    JAN ŻART
    „Byle polska wieś zaciszna”…

    W poprzednim szkicu starałem się przedstawić życie i atmosferę stolicy, tej Mekki polskiej, którą żyliśmy wszyscy przez Wrzesień i okres okupacji, a która dla nas tu, na obczyźnie, jest może nawet czymś więcej. Moje warunki codzienne układały się jednak w ten sposób, że mieszkałem przeważnie na wsi, wsi więc chcę poświęcić szczególną uwagę.
    PIERWSZE NASTROJE

    Nie będę opowiadał znanych doskonale wrażeń wrześniowych, pierwszych reakcyj jesiennych, pierwszych odruchów. Krótko i naiwnie mówiąc, dostaliśmy wszyscy tak mocno pałką w łeb, że chodziło się zupełnie oszołomionym. Okres bezpośrednio po klęsce można ująć słowem „samobiczowanie”. Dla inteligencji i młodzieży nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że klęsce winien jest ostatni rząd, że były szanse wygrania, ale że je zmarnowano, bo wódz i oficerowie uciekli – słowem, że powtórzyły się Piławce. Wtedy ukuto termin „zmotoryzowana emigracja”, slogan „silni – w pysku, zwarci – przy żłobie, gotowi do ucieczki” i t.p. Fatalistyczne twierdzenia o skazaniu Polski na rządy hołoty, o niedorośnięciu do własnej państwowości, o dominjum angielskiem jako o szczycie marzeń – były często, stanowczo za częste.

    Wieś myślała trochę inaczej, „Zdrowy chłopski rozum”, zestawiając niemieckie i sowieckie czołgi i samoloty z naszym koniem i karabinem, wyciągał wniosek: „Byliśmy za słabi i za biedni. Klęska przyjść musiała”. Konsekwencje tego rozumowania nie są jednak bardzo różowe. Jeśli klęska przyjść musiała, to taka czy inna wina rządu nie zmienia faktu, że niepodległość w tych warunkach może być tylko czemś przejściowem. A zresztą: „Każdy naród ma taki rząd, na jaki zasłużył”, a więc : „Gdzie nam się tam równać z Niemcami!”.

    Miasto – oczywiście – kropki nad i nie stawiało, ale na wsi jesienią 1939 r. były objawy wyciągania takich wniosków.

    Wszyscy znają je dobrze. Nie chcę się w tem grzebać. Wielu z nas słyszało o wydawaniu broni i ukrywających się oficerów, wielu słyszało o donosicielstwach z osobistej zemsty, o grabieżach i rozbojach.

    Często wychwalano na wsi sprężystość i organizację niemiecką. Wszyscy mieszkańcy miast zetknęli się z wyzyskiem. Fakty te zachodziły naprawdę; nie warto ich ukrywać.

    Na tem tle rozmaici panowie, którzy „w czas morowy – lękliwe nieśli zagranicę głowy”, zapytują mnie stale, czy chłop nadal zachowuje się „niepatrjotycznie”. Zostawiam naboku ocenę tych pytań, zastanówmy się jednak nad powodami – co tu dużo mówić – złej reakcji wsi na klęskę i pierwszy okres okupacji.

    Przedewszystkiem należy podkreślić, że te tragiczne objawy załamania występowały w najbardziej „nabitych deskami” powiatach C.O.P.’u nad Wisłą, gdzie ani szkoła, ani gospodarstwo polskie nie dotarło w zadowalającym stopniu. Na kresach, w Poznańskim, na podgórzu, o podobnych wydarzeniach nie słyszałem. Po wtóre, mówiło się o tem tyle właśnie dlatego, że opinja potępiła zdrajców, że donosicieli wytykano palcami w dziesiątej wsi. Z drugiej strony nikt przecież nie chwalił się jakże częstem ukrywaniem oficerów i broni, przechowywaniem ściganych, udziałem w sabotażach.

    Jeżeli zaś chodzi o wypowiedzi chłopa, proszę zwrócić uwagę, że przychylne dla Niemców wynurzenia cytują przeważnie „Sonntagsjäger”zy nie umiejący z chłopem rozmawiać. Przytoczę przykład jeden z wielu. W zimie 1940 r. pewien mój znajomy przysiadł się do jadącego saniami gospodarza, w okolicy gęsto zamieszkałej przez „Volksdeutscher”ów. W trakcie rozmowy chłop wychwalał armję niemiecką, przeciwstawiając np. jej świetny ekwipunek śmiesznej nędzy polskiego umundurowania. Po pewnym czasie pasażer wyjaśnił swemu woźnicy, że jest handlarzem z Warszawy. Przy pożegnaniu chłop, rozejrzawszy się ostrożnie dokoła, raz jeszcze spytał, czy wiózł Niemca czy Polaka. Upewniony pochylił się i szepnął: „Panie, niech ci Niemcy złotem sr…, nie będziesz pan nawet wiedział, kiedy i skąd tu się znajdą nasze zielone mundury! Ja to panu mówię!” – zaciął konie i odjechał. Opowiadam tę anegdotę nie tylko ze względu na jej autentyczność: istotne jest to, że mógłbym podobnych historyjek przytoczyć dużo więcej.

    Najważniejszym jednak powodem niezadowalającej początkowo postawy wsi wobec Niemców była konjunktura gospodarcza r. 1939/40.

    „Dotąd ciebie lud zowie rokiem urodzaju” – mógłby powiedzieć Mickiewicz o jesieni 1939 r. Nie było okolicy, nie było produktu, któryby nie przyniósł nadzwyczajnych zbiorów: zniszczenia wojenne, dotknąwszy bardzo mocno miasta, prawie nie naruszyły wsi. Pieniędzy w Kraju było wbród, napływały wciąż z okupacji sowieckiej, z Rumunji i z Węgier. Liczne warstwy inteligencji miejskiej, wierząc w rychły koniec wojny, nie umiały oszczędzać, wyprzedawały się masowo. Fortepiany, meble, futra, zegarki, maszyny, wędrowały na wieś. Ceny artykułów rolnych znacznie wyśrubowano. Kontrola niemiecka na wsi była problematyczna i bałaganiarska. W miastach kontrola nad cenami była większa, a konieczność wyprzedaży żywsza i zapasy duże. Stąd – ogólnie rzecz biorąc – artykuły rolne zdrożały o 70-100%, a przemysłowe o 30-50%. (Sztuczne nawozy np. nie zdrożały wcale). Słowem, wieś miała nadwyżek sprzedażnych stosunkowo więcej niż normalnie: dostawała za nie bez porównania więcej pieniędzy i – wreszcie -mogła za te pieniądze kupić również znacznie więcej rzeczy niż przed wojną.

    Sądzę, że na tle tak wyraźnej opłacalności wytwórczości, pewne objawy ujemne, o których pisałem, występują w innem świetle. Tem znamienniejsze będzie stwierdzenie, że zdrowa reakcja wsi zaczęła się przed represjami niemieckiemi na wielką skalę (maj – czerwiec 1940 r.) oraz przed dociśnięciem gospodarczej śruby (lato 1940 r.). Już na przedwiośniu, w okresie kampanji norweskiej, widać było wyraźnie, że załamanie wiary w państwo się kończy, że odrodzenie nadchodzi. Zwnętrznym tego objawem jest fakt, że na wiosnę 1940 r. nie było chyba ani jednej wsi w Generalgouvernement, dokądby nie docierały tajne tygodniki warszawskie.

    Na wiosnę 1940 r. wprowadzono zasadę, że wszystkie zbiory z r. 1939 muszą być odstawione do spółdzielni powiatowych i tam spieniężone po cenach oficjalnych. Zasada ta, nie mająca sankcyj, została oczywiście teorją. Obchodzono ją z łatwością, tłumacząc się sprzedażą zboża wcześniej, zniszczeniami wojennemi i t.p. Wobec słabej jeszcze kontroli i ciągłych zmian w personelu i organizacji gospodarczo-administracyjnej, zarówno chłop jak ziemianin znaczną większość swych płodów zbyli na t.zw. „lewym rynku”.

    Wiosna 1940 r, była widownią niesłychanej zwyżki na wszystko. Inflacja postępowała w zastraszającem tempie. Opanował ją trochę Młynarski, a trochę – jak mi się zdaje – klęska Francji. Każde bowiem zwycięstwo niemieckie odbija się na czarnej giełdzie spadkiem walut zachodnich, a wszystkie inne ceny kształtują się właśnie na podstawie dolara i złota (np. kilo masła w Warszawie przez cały ciąg dwóch pierwszych lat okupacji oscylowało koło 1 dolara). Do września 1941 r. dolar złoty był miernikiem wartości.

    Nowy okres w życiu gospodarczem wsi zaczyna się z dn. 1 lipca 1940 r., czyli z początkiem roku gospodarczego. Od tego dnia zaczynają obowiązywać przepisy o kontyngentach, cementuje się i zacieśnia kontrola gospodarcza.

    To dokręcenie śruby gospodarczej idzie w parze ze wzmożonym naciskiem politycznym. Aresztowania stają się masowe, rozstrzeliwania też nie są już wyjątkowemi zdarzeniami, lecz nabierają cech reguły.

    Stężenie niemieckiej organizacji gospodarczej, ogromny nacisk, kontrola i konfiskaty, jak również wywożenie na roboty, czy poważna liczba aresztowań i rozstrzeliwań, pogarszają ogromnie sytuację wsi. Tak więc w r. 1941 dla nikogo na wsi nie ulega już wątpliwości fakt, że „przed wojną”, „za Polski”, było pod każdym względem bez porównania lepiej. Idea własnej państwowości przestaje być czemś oderwanem od życia, czemś tylko ideowem, stając się świadomą wolą w dziedzinie poprawy bytu. Własne państwo, to nie tylko zdobycz moralna, to również korzyść materjalna.
    „DEUTSCHE WIRTSCHAFT”

    Z rozsianych powyżej uwag wynika, że administracja niemiecka była w pierwszym roku nieudolna i chaotyczna.

    Sczasem – szczególnie jeśli chodzi o gospodarczą organizację wsi – wiele się poprawiło, ale na różnych polach znaleźć można dziś jeszcze tyle biurokratycznych kwiatków, że nasze rodzime „przyjdź pan jutro” blednie. Warszawa stworzyła nawet określenie „echt deutsche Wirtschaft”, jako odpowiedź na niemieckie „polnische Wirtschaft”. Przyjrzyjmy się blaskom i cieniom tej maszyny.

    Władzę ogólną w powiecie wykonywa Landrat, nazwany w r. 1940 dla odmiany Kreishauptmannem. Władza jego jest właściwie nieograniczona, niełatwo się jednak zorjentować kto właściwie kim rządzi: Gestapo Kreishauptmannem, czy Kreishauptmann gestapowcami. Niema to zresztą praktycznego znaczenia dla Polaków, bo na zewnątrz tych różnic się nie wyczuwa, a grać na nich nie można. Faktem bezspornym jest jednak, że wszystkie władze niemieckie drżą przed Gestapo.

    Kontrolę gospodarczą wykonywa Kreishauptmann za pośrednictwem Kreislandwirta (całość gospodarki rolnej), Ernährungsleitera (gospodarka surowcowa) i Förstera (gospodarka leśna). Są to zawsze i wyłącznie Niemcy.

    Najszerszy zakres przypada Kreislandwirtowi, którego głównem zadaniem jest podnoszenie wytwórczości i wyciśnięcie wszystkiego co się da z gospodarzy i ziemi. Ogranicza on swą działalność do spraw ogólnych, organizacji, wydawania dyrektyw i lotnej kontroli, pozostawiając stały dozór Bezirkslandwirtom, których wypada 2-3 na powiat. Kontrolę gospodarczą nad majątkami ziemskiemi powyżej 50 ha wykonywają oni bezpośrednio, drobną własnością „opiekują się” za pośrednictwem gmin.

    Gmina utraciła właściwie swoje uprawnienia administracyjne, stając się organem kontroli gospodarczej. Wójta, jak i innych urzędników, mianuje Kreishauptmann. Na drugiem po wójcie miejscu stoi komisarz kontyngentowy, który jest osobiście odpowiedzialny za wykonanie kontyngentu zbożowo-okopowego na terenie swojej gminy. Gdzieniegdzie zaangażowano również instruktorów rolnych, którzy mają dbać o rozwój i sposób gospodarowania.

    Sprawy bieżące załatwia się głównie na zebraniach. Raz na miesiąc Kreislandwirt wydaje odpowiednie rozkazy osobno zbierającym się kierownikom gospodarstw ponad 60 ha, osobno zaś – wójtom i komisarzom kontyngentowym. Językiem zebrań jest niemiecki z przekładem na polski, przyczem każdy z mówców pozuje na Hitlera, więcej krzycząc niż mówiąc.

    Łapownictwo całej tej machiny jest niesłychane, ale z punktu widzenia niemieckiego – całość wykonywania obowiązków mniej na tem cierpi, niżby się mogło zdawać. Tak np. za niemożliwe uważam, aby ktokolwiek mógł dzięki łapówkom nie odstawić kontyngentów wogóle albo uczynić to w znikomym procencie.

    Zdajemy sobie wszyscy sprawę, że podniesienie wytwórczości rolnej w Polsce nie jest dla Niemców celem samym w sobie. Ma to być środkiem umożliwiającym skrupulatne wyciśnięcie jak największej ilości zboża, żywca, roślin okopowych i oleistych.

    W r. 1940/1 wszystkie majątki ziemskie, po złożeniu planu zasiewu, otrzymały pisma z wyszczególnieniem co i w jakich ilościach mają dostawić. Gminy otrzymały podobne rozporządzenia en bloc. Podziałem kontyngentu na poszczególnych gospodarzy miały się zająć specjalne gminne komisje kontyngentowe. Poza wójtem i wspomianym już komisarzem, Kreislandwirt powoływał do tych komisyj wyróżniające się na terenie gminy jednostki (księża, bogatsi gospodarze, ziemianie). Pierwszym obowiązkiem komisyj był rozdział kontyngentów. Jeżeli chłopi skarżyli się urzędnikom Niemcom na zbytnie wygórowanie kontyngentów, odpowiadano im że winę ponoszą właśnie te komisje, bo przecież one dokonywały rozdziału. (Nie spotkałem ludzi, którzyby się na to dali nabrać). Rola członków komisji jest bardzo przykra. Gminę dzieli się na niewielkie obwody i przydziela odpowiednim członkom. Mają oni pilnować dostaw i mają prawo, ba ! – obowiązek, denuncjowania opornych lub sprzedających na lewo. Za złe odstawienie kontyngentów są oni odpowiedzialni najprzód własnem zbożem, potem spada na nich bicie, wysiedlanie, aresztowanie. W niektórych okolicach dochodziło na tem tle do konfliktów, naogół jednak członkowie komisyj postępowali tak umiejętnie że groźnie wyglądająca początkowo sprawa rozlazła się po kościach.

    Przy wymiarze kontyngentów zastosowano śmieszny strychulec. Takie same ilości w stosunku do obsianego obszaru mieli odstawić właściciele drobnych i dużych gospodarstw, tyle samo kazano dostarczać okolicom piaszczystym co żyznym. W rezultacie wykonanie kontyngentów było dla dobrze gospodarujących folwarków łatwe, dla drobnej własności – bardzo trudne. Na r. 1941/2 wyznaczono kontyngenty niewykonalne.

    Całą nadwyżkę należy również odstawić do spółdzielni powiatowych. Przemiał został naturalnie ograniczony. Każda rodzina otrzymała karty przemiałowe, dające prawo zmielenia 150 kg zbóż chlebowych rocznie na osobę!

    Ceny, t.zw. „maksymalne”, płacone przez spółdzielnie, wynosiły w r. 1940 i 1941 zł 32 za pszenicę, zł 24 za żyto. W tym samym czasie 1q żyta w Warszawie kosztował ok. 400 zł.

    Specjalnym handicapem przy odstawianiu zboża, stały się wprowadzone w lecie 1940 r. premje kontyngentowe. Tak więc dostawcy otrzymali prawo za sprzedane artykuły nabywać w odpowiednim stosunku wódkę, spirytus, tytoń, materjały na ubranie, buty na drewnianych podeszwach, nici, żelazo, olej, cukier i t. p. Ma to ogromne znaczenie praktyczne, po pierwsze dlatego, że cena oficjalna jest mniejsza od rynkowej o 300-1000%, po wtóre dlatego, że był to właściwie jedyny sposób zaopatrzenia ludności wiejskiej w wymienione artykuły.

    Wobec wprowadzenia zakazu handlu wszystkiemi produktami rolniczo – hodowlanemi na wolnym rynku, spółdzielnie powiatowe uzyskały rolę monopolu. Całość swojej produkcji rolnik teoretycznie spienięża albo wprost w spółdzielni, albo za jej pośrednictwem (buraki cukrowe). Nie dosyć jednak na tem. Wyłącznie za pośrednictwem spółdzielni można nabywać wszystko co rolnikowi jest potrzebne (nasiona, nawozy sztuczne, narzędzia rolnicze, węgiel, żelazo, naftę, smary, postronki, wszystkie premje kontyngentowe i t.p. i t.p,). Słowem, spółdzielnia stała się monopolistyczną centralą („Zentralstelle”) życia gospodarczego wsi.

    Kto tylko stykał się kiedykolwiek z gospodarstwem wiejskiem, ten łatwo zrozumie jak niesłychanej wagi nabrały spółdzielnie i jak musiały się rozwinąć. Zatrudniają one tysiące urzędników i zajmują całe gmachy.

    Pracownikami są w bardzo dużym procencie wysiedleńcy z Poznańskiego. Świetni naogół urzędnicy, bardzo rzeczowi i obowiązkowi, postawili większość spółdzielń na wysokim poziomie i walnie przyczyniają się do podniesienia kultury rolnej w Polsce. Spółdzielnia posiada zazwyczaj 2-3 urzędników Niemców: komisarza i jego zastępców. Reszta, to Polacy.

    Jak już kilkakrotnie podkreślałem, Niemcy chcąc wycisnąć jak najwięcej z roli, muszą podnosić wytwórczość. Z drugiej strony wytwórczość wymaga pewnych surowców, których Rzeszy brak. Stąd postulat: gospodarstwo powinno być jak najwszechstronniejsze, jak najbogatsze „w nadwyżki wywozowe”, jak najbardziej samowystarczalne. Realizacja tego planu, poza oszczędnością surowców, przyniosłaby duże uproszczenie wymiany, oszczędzenie taboru kolejowego i t.p. Jest to jednak fizyczne niepodobieństwo, bo zwiększenie wytwórczości wymaga jednak zwiększenia wkładów, wymaga – mówiąc językiem prostym większej ilości nawozów sztucznych, narzędzi i robocizny, jeśli idzie o rolę, a pasz treściwych i zielonych, jeśli idzie o hodowlę. Otóż z biegiem czasu zaczęły coraz wyraźniej występować dotkliwe braki w tych dziedzinach.

    Niezbędnych środków wytwórczości kierownictwo niemieckie nie jest w stanie gospodarstwu polskiemu dostarczyć.

    Z braku miejsca nie będę się zajmował szczegółowo zagadnieniami ściśle rolniczemi. Wystarczy stwierdzenie, że np. wielokrotnie wzrósł obszar uprawy pod kartofle i kontyngenty spirytusu, przydzielane gorzelniom do przepędzenia. Miljony hektolitrów okowity wywieziono do przetwórni benzynowych. Nie wiem, czy samoloty i czołgi, ale samochody na froncie wschodnim „palą” napewno benzynę z polskiego kartofla.

    Fachowcy niemieccy bardzo chwalili metody hodowli polskiej, szczególnie hodowli konia. W czasie licznych mobilizacyj koni (przed kampanją rosyjską) nie została zarekwirowana żadna klacz licencjonowana.

    Ciekawie wypadnie porównanie gospodarza Niemca z Polakiem. Tych Niemców widzi się dużo w majątkach zabranych i słyszy o ich wyczynach w Poznańskiem. Zarządcę zabranego majątku charakteryzuje chęć zdobycia jak największego zarobku. Zboże sprzedaje bez żenady na wolnym rynku, a pieniądze wywozi do Rzeszy. Gospodaruje niedbale i rabunkowo. Wiemy dobrze, że wytwórczość w Poznańskiem spadła o 30-50%. Podobnie w lubelszczyźnie w r. 1941, wszystkie administrowane przez Niemców majątki stały na szarym końcu, jeśli chodzi o dostawę kontyngentów, choć częstokroć były to właśnie majątki najlepsze. Przykładem gospodarki niemieckiej może być pewien folwarczek w powiecie Włodawa, o obszarze 100 ha, do którego w pół roku zarządu niemieckiego dołożono 100 000 zł.
    DZIEŃ PO DNIU

    Wykonywanie sprzecznych z własnym interesem rozporządzeń wymaga nacisku, sankcyj i kar. Teoretycznie, każde przekroczenie gospodarcze, a więc sabotaż kontyngentów lub zakazana sprzedaż na wolnym rynku, grozi surowemi karami, do kary śmierci włącznie. Praktycznie, te „przestępstwa” wywoływały konfiskatę sprzedawanego artykułu, karę grzywny lub więzienia, konfiskatę ziemi i wysiedlenie, stale – bicie. Za nielegalny handel zbożem było również kilka wypadków kary śmierci. Do wsi, która źle odstawia kontyngent, zjeżdża karna ekspedycja S.S. Sceny, jakie się wówczas dzieją, zależą od pomysłowości i energji dowódcy, oraz stopnia nasycenia żołdaków stałem znęcaniem się. Trzeba zaznaczyć, że ta pomysłowość jest duża, a S.S. wydają się czasem istotami naprawdę nadludzkiemi: poprostu nie widać granicy bestjalstwa, nie widać zmęczenia ciągiem biciem.

    Ważną sprawą jest zagadnienie masowości tych kar. Bicie i konfiskata towaru zachodzą zawsze przy schwytaniu na handlu. Wysiedlenie i ekspedycje karne są naogół nieczęste, ale trzeba zaznaczyć, że częstotliwość ta wcale nie jest z niemieckiego punktu widzenia potrzebna. Wystarczy wysiedlić kilku gospodarzy, wystarczy jedna karna ekspedycja, by o kilkadziesiąt kilometrów wokół wszyscy zaczęli lepiej odstawiać kontyngent. Sądzę, że nie ośmieli się tem zdziwić nikt korzystający z delikatnej gościności angielskiej, nikt prowadzący jedwabny żywot w Wielkiej Brytanji.

    Nie mogę się tu powstrzymać od małej dygresji. Ze zrozumiałych chyba dla każdego względów, nie podaję ani miejsc, ani nazwisk ludzi, którzy stykali się osobiście z sankcją niemieckich przepisów gospodarczych. Wiem, że wartość dziennikarska tego reportażu traci na bezosobowości, ale pisać inaczej nie wolno. I jeszcze jedna sprawa: postawiłem sobie za cel pisać o Kraju „na zimno”. Kochany czytelniku – emigrancie! Zechciej zrozumieć, że pod spokojną maską zdań tkwi bezmiar ludzkiego nieszczęścia, kotłuje się głąb niesłychana wszystkich najpierwotniejszych instynktów, wyzwolonych przez jakieś szatańskie moce. Mam nadzieję, że czytać te słowa będą w większości ludzie, którym śmierć choć raz zajrzała w oczy. Wiem, że rozumieją co za wartość szaloną ma życie, co za potęgę reprezentuje ukryty w nas instynkt. W Polsce kara śmierci grozi dosłownie za wszystko. „Grzywny 20 zł boję się więcej niż kary śmierci!” – powiadają warszawiacy. Czy rozumiecie patos tego dowcipu?

    Na codzień chłop jest traktowany bardzo źle. Można powiedzieć, że wróciła pańszczyzna w zwielokrotnionej postaci. W zimie każdy -posiadacz konia i wozu musi zwozić trzy razy tygodniowo drzewo z licznych wyrębów do tartaku. Wobec dużych nieraz odległości, zatorów na szosach i kolejek pod tartakiem, jeden taki wyjazd zajmuje przeciętnie 20-30 godzin. W okolicach, gdzie niema lasów, znajduje się kamień do zwózki, jakieś podwody, szarwarki i niezwykle uciążliwe wyrzucanie śniegu z szos.

    Pozatem usposobienie niemieckie każe pogardzać i pomiatać każdym gorzej ubranym, biedniejszym, „niżej” urodzonym. Z chłopem Niemiec nie rozmawia inaczej niż podniesionym głosem. Bicie i popychanie jękliwych i źle odzianych należy do dobrego tonu, jest bardzo „dowcipne”, wywołuje śmiech u kamratów bijącego. Przeciwnie: człowiekowi w eleganckiem futrze, idącemu pewnym krokiem i z hardą miną, schodzi się z drogi, ba! – nieraz mu się salutuje (mógłbym zacytować przykłady). Tak wygląda w praktyce „rewolucja społeczna” i „opieka nad klasami upośledzonemi”. A pamiętajmy w dodatku że w S.S. służą w olbrzymiej liczbie byli komuniści niemieccy, w czem nie jest trudno zorjentować się na podstawie rozmów z nimi. Ładnie musiał wyglądać ten niemiecki komunizm!

    Do represyj gospodarczych należą również rozmaite uciążliwe konfiskaty i zakazy. Tak np. nie wolno bić świń bez pozwolenia gminy; na wiosnę 1941 r. zabrano – płacąc śmieszne sumy – ogromne ilości bydła, pozostawiając tylko sztuki licencjonowane albo sztukę na rodzinę. Na Podhalu każdy baca wypędzający owce na hale musi dostarczyć pewnego kontyngentu serów. Istnieje również obowiązek dostarczania jaj, miodu, wosku i t.p. Mówiąc krócej przepisy niemieckie pozostawiają mieszkańcowi wsi tak niewiele żywności, że przeżycie legalne jest prawie niemożliwe. Wniosek jest tylko jeden: ludzi postępujących legalnie niema.

    Szmugiel odbywa się przy pomocy rozmaitych, często wielce zabawnych sposobów. Sposoby te są stosowane masowo, na codzień, w rozmiarach tak wielkich, że kontrola niemiecka małe może mieć znaczenie. Solidarność gospodarcza wzrosła i stała się własnością ogółu. Denuncjatorstwo zanikło.

    Ucisk gospodarczy jak bumerang wraca do okupanta w straszliwej, cichej, zawziętej -iście chłopskiej nienawiści całego narodu. W Polsce nie mówi się o zemście. W Polsce nie mówi się o mordowaniu jeńców i masowych egzekucjach. W Polsce mówi się, że „przyjdzie Dzień”…

    Jaką siłę biologiczną wniesie wieś do tego Dnia? Trudno udzielić na to odpowiedzi. Odżywianie wsi nie przedstawia się najgorzej. Wobec potajemnego uboju i trudności w sprzedaży, wobec śmiesznych cen płaconych przez Niemców, wieś wolała sama zjeść więcej, sama wypić mleko. W r. 1941 sytuacja żywnościowa wsi pogorszyła się wyraźnie (konfiskaty bydła). Mimo to wieś spożywa np. więcej cukru niż przed wojną wobec premij w naturze za przymusowo powiększoną uprawę buraka. Chłop zamożny i średniozamożny nie odżywia się o wiele gorzej niż przed wojną, natomiast małorolni i bezrolni bardziej niż za dawnych czasów nie dojadają. To samo tyczy się pewnych okolic, które utrzymywały się z dochodów pozarolniczych (np. Podhale, stojące dziś na granicy głodu).

    Bezporównania gorzej jest z odzieżą. Ceny materjałów są tak wysokie, że praktycznie rzecz biorąc zakup czegokolwiek nie jest możliwy. Premje kontyngentowe ratują ten stan tylko w małym stopniu, bo niewiele można na nie dostać, a wybór jest bardzo ograniczony. Z uwagi na to, że zapasy przedwojenne, jakie wieś miała w tej dziedzinie, były dość nikłe, należy stwierdzić że wieś chodzi obdarta. Sądzę, że ubiegła zima musiała być straszna, a to zarówno ze względu na t.zw. „zbiórkę” futer jak i na dotkliwe mrozy. Ci, co cieszą się z tej zimy ze względu na straty niemieckie, niech pamiętają że dla Polski jest to trzecia zima bez węgla i odzieży. Pamiętajmy również że zimy 1939/40 i 1940/41 nie były wcale lżejsze od osławionej z r. 1928/9. A na wsi z opałem było ciężko, choć nie tak tragicznie jak w mieście.

    Alkoholizm chyba trochę wzrósł, ale sądzę, że alarmy na ten temat są grubo przesadzone. Zwielokrotniła się natomiast liczba urodzeń i małżeństw.

    Podsumowując należy stwierdzić, że do jesieni 1941 r. zdrowotność wsi była mimo wszystko zadowalająca. W każdym razie w zestawieniu z miastami, gdzie jest rzeczywiście źle, poziom ten wydaje się bardzo wysoki. Należy więc przypuszczać, że o ile stosunki r. 1941 nie pogorszą się katastrofalnie, wracająca Rzeczpospolita znajdzie na wsi duży rezerwuar zdrowych fizycznie sił.

    Psuje ten obraz sprawa wysiedleńców. Brak mi cyfr, ale w Polsce środkowej niema wsi czy miasteczka, dokądby nie zawitali wywiezieni z ziem zachodnich.

    W lutym 1941 r. zawitał do miasta X. w Polsce środkowej transport gospodarzy spod Kalisza. Z kilkunastoma rozmawiałem. W nocy pod ich dom zajechało S.S. Wręczone nakaz opuszczenia mieszkań w 20 minut. Każdemu wolno było zabrać: 1) dwie walizki ręczne, 2) zapas jedzenia na trzy dni, 3) 10 mk, 4) z ubrania – to co na sobie. (Wymieniony rozkaz z powyższem wyszczególnieniem pokazywali mi moi, rozmówcy). Samochodami przewieziono ich na stację, skąd towarowym pociągiem pojechali do obozu w Łodzi. Stamtąd nieopalanym pociągiem towarowym ( -22° C) jechali do X. trzy doby. W drodze zmarło z zaziębienia trzydzieści kilkoro dzieci. Z X. przewieziono ich furmankami do osady Y. oddalonej o 9 km. Na tym odcinku zmarło jeszcze dodatkowo kilkoro dzieci. Łącznie z transportu, liczącego około 400 osób, zmarło 37 czy 34 (dokładnej liczby nie pamiętam) dzieci do lat 15. Ze starszych nie umarł nikt, ale wielu było chorych, i to poważnie. Na postojach odbywały się rewizje w celu zabrania matkom ciał zmarłych dzieci. Jedna, nie chcąc oddać swego małego, ukryła je w rzeczach i dowiozła do Y.

    Mniejwięcej w ten sposób jadą wszystkie transporty.

    Pierwsi wysiedleni zaczęli napływać pod koniec 1939 r. Rozlokowano ich po miasteczkach i wsiach, a ludność przyjęła ich serdecznie i gościnnie. Jednak konieczność codziennej pomocy i dzielenia z wysiedleńcem mieszkania, prędko ostudziła ten zapał. Wzajemnym żalom niema końca, i częste są pomruki niezadowolenia. Nie należy, oczywiście, przesadzać w braniu tych kwękań poważnie, ale sprawa wysiedlonych była jedną z najciemniejszych, jeśli nie najciemniejszą skazą na wewnętrznym nurcie życia Kraju.
    „NA KARTOFLACH PRZETRZYMAMY”

    W podejściu do spraw krajowych emigracja ma wiele zrozumiałego mistycyzmu i idealizacji. Pomijając literackość niektórych sądów, należy jednak stwierdzić, że ta postawa uczuciowa ma swój odpowiednik w polskiej rzeczywistości. Nastrój całego narodu jest naprawdę wspaniały.

    I wieś i miasto niezachwianie wierzą w klęskę Niemiec. Trudno jest wyłożyć, na czem się ta wiara opiera. Pewne i stwierdzone wiadomości, których Warszawa ma w bród i szybko, do wsi docierają jako pogłoski i plotki odpowiednio przerobione w drodze.

    Od października 1939 r. ustalił się pewien system przewidywań co do końca wojny. Oto np. rozchodzi się wieść, że – powiedzmy – 15 listopada nastąpi błyskawiczny koniec wojny. Dnia tego rozpocznie się jakaś potężna ofensywa powietrzna, zaczną lądować desanty – słowem, wróci Rzeczpospolita. Wieść krąży uporczywie i elektryzuje wszystkich. Około 10 listopada ludzie przestają o tem mówić, 14-go nikt już o terminie nie pamięta, a 10-go „wybucha” nowa data, odległa o dwa – trzy miesiące. Obserwując to zjawisko w latach 1939 i 1940 r. obawialiśmy się, że kilkakrotne niespełnienie się zapowiedzianego terminu obniży wiarę w klęskę wroga wogóle. Rzeczywistość zadała kłam tym rozumowaniom. Terminy klęski Niemiec pojawiają się i następują regularnie. Nie trudno wytłumaczyć sobie to zjawisko; szalenie ciężką psychicznie wojnę ludzie rozkładają sobie, że tak powiem, „na raty”. Słyszałem np. następujące określenie: „Ja doskonale wiem, że te wszystkie wiadomości są kłamliwe, że nikt nie mógłby znać terminu i miejsca ofensywy, ale… przyjemnie jest usłyszeć dokładną datę końca tego koszmaru”. Psychologicznie rzecz biorąc, zdanie powyższe zawiera wiele prawdy.

    Rozumowania jako kamień węgielny zakładają pewność niemieckiej klęski. W tem przeświadczeniu jest coś mistycznego. Obracając się w wielu środowiskach, nie spotkałem nikogo, ktoby konsekwentnie twierdził, że Niemcy wygrają. Po szczególnie złych wiadomościach przeżywali niektórzy chwile załamania, by wstydzić się ich i wypierać po 24 godzinach.

    Chcąc uzupełnić obraz wsi musimy omówić sprawy społeczne. Jak zwykle, tak i dziś, są one funkcją stosunków dworu z małorolnym. Wspomniałem już, że bogatsi gospodarze mniej odczuwają wojnę od biedniejszych. To samo tyczy się dworu. Folwarki, które pozostały w rękach polskich, stoją dziś finansowo dobrze, nawet bardzo dobrze. Pomyślność ta jest jednak problematyczna wobec licznych konfiskat. Na wiosnę 1941 r. obliczaliśmy, że co piąty majątek ziemski na terenie Generalgouvernement przeszedł do t.zw. „Liegenschaftsverwaltung”. Określonych powodów konfiskaty niema. Najczęściej podlegają jej folwarki źle odstawiające kontyngent albo źle gospodarowane: licznie zabiera się również gospodarstwa wzorowe, położone blisko szosy, wyposażone w park i pałac (takie objekty stanowią łakomy kąsek dla „Volksdeutsch”ów, amatorów łatwych zarobków). W myśl brzmienia ustawy o majątkach zabranych, „wspólnota niemiecka” pozbawia właścicieli nie prawa „własności”, lecz „użytkowania” wobec czego długi hipoteczne ciążą nie na zarządzie niemieckim, ale na osobie właściciela. Dalsza konsekwencja tego rozumowania, również przewidziana ustawą, – wypłacanie właścicielowi renty, – nie została nigdzie zastosowana.

    Rozporządzenia niemieckie dają właścicielom majątków duże pole do wyzyskiwania swej uprzewilejowanej sytuacji wobec drobnej własności. Należy jednak podkreślić, że ziemianie nie wyzyskują tych możliwości.

    Przy rozpatrywaniu spraw społecznych w Polsce, należy zawsze brać pod uwagę element nacisku niemieckiego. Jak różnice polityczne między poszczególnemi partjami właściwie się zatarły, tak musiały zatrzeć się i inne przeciwieństwa. Nie twierdzę, że antagonizmy społeczno – gospodarcze nie odżyją po wojnie, ale dzisiaj nacisk niemiecki jest tak silny, że odpowiedź polska może być tylko jedna: zjednoczenie.

    Poprzedni rozdział poświęciłem próbie odpowiedzi na pytanie, czy wieś materjalnie przetrwa okupację. Ten chciałbym zakończyć obrazkiem charakteryzującym psychiczną stronę powyższego zagadnienia.

    Niespełna dwa lata temu stałem z jednym z mych sąsiadów na ulicy średniego miasta. Jezdnią maszerował oddział piechoty. Ze sprężystego kroku i hardych min biła pewność siebie. Szli dziarsko i zdobywczo, czuło się poprostu, że nic im nie brak, że są zadowoleni, młodzi i zdrowi. Bezsilna wściekłość – uczucie znane każdemu, kto choćby tydzień mieszkał w Polsce okupowanej – zaciskała mi ręce.

    Spojrzałem na towarzysza: stary gospodarz uśmiechął się spod nawisłych wąsów spokojnie, pewnie, złośliwie.

    – Patrz pan, – zwrócił się do mnie, – mają co jeść.

    – Niema się czego cieszyć – odburknąłem.

    – He, he. Młody pan. W tamtej wojnie tak samo było. Ja, panie, jestem twardy, ja na kartoflach i drugą wojnę przetrzymam; moja i dzieci też, i pan przetrzymasz, nie bój się. Ale czy oni, panie, na kartoflach przetrzymają, czy oni tak po kartoflach będą wyglądać! Polski naród jest twardy, nie bój się.
    ZAKOŃCZENIE

    Stałe zjawisko wojennego „przewartościowania wartości” ma na wsi specjalną wymowę. Wszyscy pamiętamy wspaniały nastrój całego narodu w sierpniu 1939 r. Stan ten, doznawszy wyraźnego pogorszenia bezpośrednio po klęsce, wrócił w okresie załamania Francji do przedwojennej normy, by przez cały rok następny ciągle się podnosić. Wychodziłem z Kraju najgłębiej przekonany że ów poziom, najwyższy w historji Polski, nie jest już niczem nad zwyczajnem, że został przekroczony. Zagadnienie patrjotyzmu wsi, jako osobna, żywa kwestja narodowa, przestało istnieć. Dziś w Polsce należy mówić o takich lub innych nastrojach narodu jako całości, wieś jest już tylko pojęciem geograficznem.

    Gospodarczo chłop stał się właściwie jedynym posiadaczem; już nie podporą i upośledzoną większością, ale samym rdzeniem, jeśli nie całym narodem. Okrzyczane „nożyce” zamknęły się więc zarówno w materjalnem jak i w duchowem tego słowa znaczeniu. Musiała pójść za tem – i naturalnie poszła zasadnicza zmiana pojęcia wsi o sobie. Według londyńskiego sloganu, normalnym wynikiem tego procesu powinno być „zapewnienie wsi odpowiedniego dla jej znaczenia udziału w rządach i kontroli”. Wniosek ten, a raczej jego treść polityczna, jest mojem zdaniem, zupełnem wykrzywieniem przemian krajowych.

    Państwo polskie – jak to już kilkakrotnie zaznaczałem – jest nie tylko mitem ideowym. Poprostu każdemu Polakowi było w Rzeczypospolitej bez porównania lepiej niż dziś. Stąd piękne zdanie konstytucji: „Państwo polskie jest wspólnem dobrem wszystkich jego obywateli” nabrało zupełnie nowej, żywej treści. Zdaje mi się, że nikt dziś w Polsce nie traktuje Rzeczypospolitej jako towarzystwa akcyjnego, w którem – jak w radzie nadzorczej – reprezentacja zależy od posiadanego portfelu akcyj. A przetłumaczenie na język codzienny zaatakowanego przeze mnie sloganu, to właśnie nic innego niż zrównywanie państwa z kapitalistyczną spółką, niż rozdział władzy wedle klucza partyjnego. (Dodajmy tu nawiasem, że szczególnie od klęski Francji „klucz partyjny” stal się w Polsce równie żywym symbolom całego zła, jak niektóre sanacyjne slogany).

    Z rozmów, jakie prowadzę w Anglji, zorjentowałem się, że nasza emigracja, stawiając znak równości pomiędzy wsią polską a tutejszymi ludowcami, wyciąga z ich poziomu wniosek, jakoby Polska nie miała danych by stać się ludową. Brzmi w tem trochę zagrobowej radości klerka, który przegrawszy swoją partję, raduje się, że zastępujący go „półinteligent” zgrywa się również z kretesem. Rozumowania te jednak doprowadzić mogą do tragicznych rozczarowań po powrocie do Kraju. Poziom ludzi, których nazwiska są dziś dla wsi wyłącznie pustym dźwiękiem, nie przekreśli bowiem samego zagadnienia.

    Ewolucja czy rewolucja, zachodząca w Kraju, zdaje się bezpośrednio wskazywać, że z ducha i z treści najgłębszej, z rdzenia narodu i z jego materjalnych możliwości, Polska jutra inna niż ludowa być nie może. Ale nie znaczy to wcale, by np. równo 67% „rządców” kraju miało być właścicielami drobnych gospodarstw. Może ich będzie 99%, a może 30% – tego zgadywać nie warto. W każdym razie kierować państwem w innym niż chłopskim kierunku nie zdołają, bo fala narodowa ich zmiecie.

    Jak zagadnienie „patrjotyzmu wsi”, jako odrębne polskie zagadnienie, przestało istnieć, tak nie istnieje już pojęcie „wieś” w znaczeniu kastowem, w ujęciu wspólnoty pochodzenia, w rozumieniu „państwa w państwie”.

    Parafrazując zdanie Wyspiańskiego zawarte w tytule, należy stwierdzić, że rozumowanie wsi jest jak najodleglejsze od stwierdzenia, „byleśmy mieli spokój”. „Na całym świecie wojna” przyśpieszyła koniec „zaciszności” polskiej wsi, doprowadziła do rozwiązania moralnej strony zagadnienia chłopskiego, zrównała chłopa ostatecznie z każdym innym obywatelem.

    Naród jednoczy się bardzo wyraźnie, a różnice, polegające na tem, czy ktoś ma dyplom uniwersytecki czy nie, czy mieszka na wsi czy w mieście, czy jest. robotnikiem, kupcem, inteligentem czy chłopem, stają się coraz mniej istotne.

    Miejmy nadzieję, że zatarcie tych różnic nie zglajchszaltuje naszego narodu, lecz podnosząc jego „przeciętną”, pozwoli na wytworzenie nowej, zdrowej, żywotnej i mądrzejszej niż dotychczas gry sił społecznych.

    JAN ŻART.

    Polubienie

  36. ,,Złote” myślątka Na na ny!

    https://sjp.pl/my%C5%9Bl%C4%85tko

    ,,… Czy u nas są prywatne więzienia? Nie?

    No to u nas w interesie rządu jest mieć w związku z tym jak najmniejsze wydatki, czyli ograniczać możliwie liczbę więźniów. Innymi słowy: na pozamykanie w więzieniach wszystkich Polaków po prostu nas finansowo nie stać…”

    W Polsce prywatnych więzień jeszcze nie ma, ale będą, bo rządzące pejsate małpy w Po—lin, wcześniej czy później będą naśladować czosnkowe us-rajskie g…

    Kontrakt na celę

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1521494,1,prywatne-wiezienia-w-usa.read

    MÓWIĄ IDIOCI, ŻE TAM PANUJE NAJLEPSZA DEMOKRACJA ŚWIATA – WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, BRATERSTWO I TAKIE INNE PIERDOŁY!

    USA to kraj skazańców. Więźniowie pracują jak niewolnicy

    http://forsal.pl/artykuly/1048404,usa-praca-wiezniow-jako-niewolnictwo-opinia-bloomberg.html

    USA odchodzą od prywatnych więzień

    https://www.bankier.pl/wiadomosc/USA-odchodza-od-prywatnych-wiezien-7474105.html

    W Polsce powstaną prywatne więzienia?

    https://wiadomosci.wp.pl/w-polsce-powstana-prywatne-wiezienia-6037065576182913a

    Więzienie na sprzedaż. W Polsce.

    https://www.mpolska24.pl/post/9699/wiezienie-na-sprzedaz-w-polsce

    Hej!

    Polubienie

  37. Co byście panowie nie pisali, jedno jest pewne, pani Nana to mądra kobieta i ma wiele racji w tym co pisze.
    Julius wstawił długaśny, ale bardzo ciekawy tekst.
    Warto takie czytać.

    Polubienie

  38. Adminku a czy ktoś tu mówi że nana nie jest mądra .Nana jest bardzo mądra .Gdy czytam jej teksty od razu mój umysł ma takie wyobrażenia :

    TO JEST ADMINEK WIELKI ZASZCZYT DLA CIEBIE ŻE NANA TUTAJ U CIEBIE PISUJE I SUPER ŻE TO DOCENIASZ . TO WIELKIE WYRÓZNIENIE DLA CIEBIE .

    Polubienie

  39. GDYBYM BYŁ ADMINKU NA TWOIM MIEJSCU PŁACIŁBYM NANIE WYNAGRODZENIE PIENIĘŻNE ZA KAŻDY WPIS . TAK NA ZACHĘTĘ . UMOWA O DZIEŁO CHYBA BYŁABY NA MIEJSCU .

    Polubienie

  40. Do czasu gdy usłyszałem o nanie myślałem że najbardziej mądrą kobietą jest doda elektroda która ma iloraz inteligencji na poziomie Sharon Stone a więc naprawdę bardzo wysoki ale jak poznałem w internecie nanę doszło do mnie że nana jest lata świetlne przed dodą jeżeli chodzi o inteligencję po prostu przewyższa dodę nieprzeciętnie .
    a ja cóż razem z kiką biedne białe misie o inteligencji jak większość ludzkości czyli przeciętnej .
    Kompleksów można się nabawić .
    Takie białe misie ha ha ha .

    Polubienie

  41. Wonsz ma jakieś ogromne kompleksy w sprawie IQ! Chi, chi, chi…

    Iloraz inteligencji

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Iloraz_inteligencji

    117 = 68 – czy ja już jestem EUGENIUSZEM? Cha, cha, cha…

    Mensa International

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Mensa_International

    To jest dla mnie pesteczka, czytam teksty pod dowolnym kątem – moje bardzo dawne spaczenie zawodowe!

    Pismo lustrzane

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pismo_lustrzane

    10 najmądrzejszych ludzi świata. O IQ wyższym niż 200 punktów

    http://natemat.pl/28879,10-najmadrzejszych-ludzi-swiata-o-iq-wyzszym-niz-200-punktow

    Ty, SSSSSSSS, czy Na, na na jest blondynkiem? Chi, chi, chi…

    Już o sobie pisałem, że moje IQ jest badziewiaste i oscyluje w przedziale od 1 do – 1, jak jest ładna pogoda!

    Hej!

    Polubienie

  42. Fragment.
    Cel dla piątej kolumny jest zupełnie inny. Promowanie reformy emerytalnej wraz ze wzrostem wieku emerytalnego jest pierwszym krokiem do zamachu stanu. Jedyna Rosja spodziewa się doprowadzić mieszkańców Rosji do gniewu za pomocą reformy emerytalnej, zorganizować wielomilionowy „Majdan” i zmusić Putina do rezygnacji. Mediom zostało przykazane aby przekonać ludzi, że w Rosji nie robi się nic bez bezpośrednich instrukcji Prezydenta – to on jest winny za wszystkie kłopoty.
    A co z Putinem? Dlaczego milczał do dnia przyjęcia ustawy emerytalnej w pierwszym czytaniu? Osobiście wszystko rozumiem. Czekał cierpliwie na opublikowanie listy głosowania imiennego w Dumie w sprawie rabunku emerytalnego ludności. I kiedy Jedna Rosja pokazała swoją bestialską anty-ludzką twarz, uznał za konieczne wydać swój celowo neutralny komentarz z ostatecznym stwierdzeniem, że „nie ma jeszcze ostatecznej decyzji”. Ale, co najważniejsze, Putin publicznie zaprzeczył swój udział w promowaniu reformy emerytalnej, mówiąc o możliwościach takiej reformy: – „Nie podoba mi się coś, co wiąże się z podniesieniem wieku”. Wszystko! Putin w drakońską reformę emerytalną nie jest zaangażowany a piąta kolumna skorumpowanych liberałów z Jednej Rosji pozostaje sam na sam z rozwścieczonymi ludźmi, którzy mają teraz listę posłów-zdrajców. To szalone! Polityczne aikido Putina znów zadziałało. Nie wiem, co stanie się z rządem i Dumą. Ale gubernatorom, którzy poparli reformę emerytalną, w liczbie 61 osób, radzę szukać nowej pracy.
    Rozmowy, że Putin sam jest inicjatorem prowokacji emerytalnej, są bezpodstawne. Powód jest dość prozaiczny. Putin teraz nie ma innego wsparcia, oprócz poparcia od obywateli Rosji, ponieważ wszyscy kompradorzy są przeciwko niemu. Przyjęcie reformy emerytalnej, z naruszeniem klauzuli 1 artykułu 55 Konstytucji Federacji Rosyjskiej przez Putina pozbawi go wsparcia ludzi i statusu gwaranta konstytucji. Ludzie ograbieni przez reformę emerytalną nie staną po stronie Putina, jeśli pozwoli on na ten rabunek. Bez szerokiego wsparcia Putin jest skazany na porażkę. „Piąta kolumna” zniszczy go. Putin nie jest głupcem i doskonale to rozumie. A co najważniejsze, ma on uzasadnioną broń przeciwko wrogom narodu w postaci ustępu 2 artykułu 80 Konstytucji Federacji Rosyjskiej: – „Prezydent Federacji Rosyjskiej jest gwarantem Konstytucji Federacji Rosyjskiej, praw i wolności człowieka i obywatela.” Oznacza to, że Putin nie tylko może, ale musi także strzec Konstytucji Federacji Rosyjskiej i praw narodu rosyjskiego. A jeśli on stanie w celu ochrony praw konstytucyjnych ludzi, aby utrzymać obecny wiek emerytalny, będzie miał gwarancję poparcia stuczterdziestomilionowej rosyjskiej armii ludzi. I Putin też to rozumie. Co byś zrobił na miejscu Putina? Myślę, że to pytanie jest retoryczne.
    Rząd Federacji Rosyjskiej można teraz odwołać za antykonstytucyjną prowokację z reformą emerytalną. A od Dumy Państwowej Putin może grzecznie domagać się przestrzegania Konstytucji Federacji Rosyjskiej. Jest teraz jasne, że Putin celowo pozwolił skorumpowanym liberałom, by przegłosowali ustawę o podniesieniu wieku emerytalnego. Pindosy z rządu i Dumy nie doceniły umiejętności Putina w zakresie aikido politycznego i pokazały się w całej swojej antnarodowej krasie. Teraz ocena polityczna tych „sług ludu” upadła do zera. Jestem pewien, że w wyborach parlamentarnych w 2019 roku Jedna Rosja nie dostanie ani jednego głosu wyborców i nie wejdzie do Dumy Państwowej. Można się jedynie zastanawiać, jak elegancko Putin usuwa ze swojej ścieżki „piątą kolumnę”.
    https://cont.ws/@shmelev/1011337

    Polubienie

  43. Ad Juliusa

    ,,… Cel dla piątej kolumny jest zupełnie inny. Promowanie reformy emerytalnej wraz ze wzrostem wieku emerytalnego jest pierwszym krokiem do zamachu stanu…”

    Jak zwykle TERE FERE, GADKA SZMATKA dla POTŁUCZONYCH!

    Kreml tłumaczy, dlaczego mimo obietnic Putina wzrośnie wiek emerytalny

    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Kreml-tlumaczy-dlaczego-mimo-obietnic-Putina-wzrosnie-wiek-emerytalny-4130202.html

    Oj, biedna Putana, brakuje pieniędzy dla weteranów pracy, ale na g… militarne zabawki jest przeznaczany ogromny szmal?

    Moskwa szykuje ,,głęboką robotyzację” wojska. Rosja chce mieć oddziały robotów

    http://forsal.pl/artykuly/923888,moskwa-szykuje-gleboka-robotyzacje-wojska-rosja-chce-miec-oddzialy-robotow.html

    Stara militarystyczna śpiewka, w US-raju już mają, to my też za wszelką cenę musimy to mieć!

    Bunt maszyn już blisko? Oto Atlas, robot najnowszej generacji, prosto od Google

    http://innpoland.pl/125277,bunt-maszyn-juz-blisko-oto-atlas-robot-najnowszej-generacji

    Robotyzacja armii

    https://tylkonauka.pl/taxonomy/term/47171/all?page=1

    Iron Man 2 Canada Robot Kaktus Film

    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

  44. Adminek a co to za równania z cosinusem , sinusem i całkami .Co ty drugi Banach ? ha ha ha

    Polubienie

  45. Jednak ktoś się zainteresował ,,równaniami” oszołomów. Brawo Adm-inku, jesteś EUGENIUSZEM!

    117 = 79 prawda kika?

    To jest prawda, cyfra 117 = 79. Brakuje w kolumnie liczb, rzędu z cyfrą 116 i dla niej jest przewidziana wartość 68. W kolejnych rzędach równania, różnica między liczbami wynosi 11.

    Jeszcze raz BRAWO!

    Hmm, Wonsz ma problemy z funkcjami cyklometrycznymi! Chi, chi, chi… SSSSSSS, korepetycji nie potrzebujesz? Cha cha, cha…

    Funkcje cyklometryczne

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Funkcje_cyklometryczne

    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

  46. Hmm, Wonsz ma problemy z funkcjami cyklometrycznymi! Chi, chi, chi… SSSSSSS, korepetycji nie potrzebujesz? Cha cha, cha…

    Funkcje cyklometryczne

    Kika a skąd się zwykły chłop mam się na tym znać ale jak chcesz dać mi korepetycje może być .Płacę 0, 0000001 bitcoina .Przyjmiesz taką zapłatę ha ha ha .

    Polubienie

  47. Kika takie pytanko a ty nie jesteś z rodziny tego słynnego matematyka Banacha bo talent masz do tego przedmiotu .

    Polubienie

  48. Ad Snake

    Kika takie pytanko a ty nie jesteś z rodziny tego słynnego matematyka Banacha bo talent masz do tego przedmiotu.

    Oj, Wonszyk, Wonszyk, ja na takim ,,suwaku logarytmicznym” ledwo potrafię coś policzyć!

    Rabosz

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Rabosz

    Może w przeszłości mógłbym zostać nawet KARBOWYM, ale miałem ogromnego pecha – za późno się urodziłem!

    Karbowy

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Karbowy

    Część I – SUWAKI LOGARYTMICZNE

    http://www.sawicki.cc/Przyklad%20rachunku.htm

    Jakaś dziwna jest ta biografia… Prawdopodobna matka góralka, matematyk samouk, półdyplom, (całych dyplomów nie dawali?) karmici-el wszy, brak restrykcji ze strony sowietów i szwabów… Może był w czepku urodzony?

    Stefan Banach

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Banach

    Bywaj SSSSSSSSS

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s