Komenda (5)


Kapitan Żelazo i kapitan Kowal zostali na miejscu.

–Myślisz, że to głupie? – Zapytał Kowal.

–Co głupie? Czemu ma być głupie? To baby są głupie. – Zapewnił Żelazo. – Kilka dni temu jedna taka przyszła do mnie z samego rana i wiesz co powiedziała.

– Że chce zabić męża? –Zapytał Kowal.

–Nie– zaprzeczył Żelazo.– Że to mąż chce ją zabić. Mówi, już cztery lata nie żyję z mężem, ale mąż nie chce się od niej wyprowadzić, bo nie ma gdzie i ciągle ją straszy, że ją zabije. Zimą, że zaciągnie nad jezioro, wyrąbie przerębel i wpuści pod lód, a latem mówi, że utopi w wannie i powie, że zemdlała i się utopiła.

–Niezły facet– zaśmiał się Kowal.

– A ja ją pytam– ciągnął dalej Żelazo– Czy jak nie żyje ze swoim mężem już cztery lata to czy nie odczuwa potrzeby seksu z chłopem? A ona. –Bardzo i to jeszcze jak. – Bardo? Pytam. A ona. –Pewnie że bardzo. No to wiesz Kowal. Wstałem z krzesła, zaszedłem ją z tyłu objąłem ją w pół, przysunąłem się do jej tyłka, żeby poczuła co mam w spodniach, a ręką ją za cyc. A ona. –Ach, ach i oczyma przewraca i dupą kreci na wszystkie strony. No to mówię do niej. –Choć na poddasze, mam tam pokoik, tam sobie pofikamy. A ona się pyta czy mam tam łóżko. A ja mówię stół, ale duży. No i poszliśmy. Mówię ci Kowal, dwie godziny szturchania aż mi nogi się zaczęły uginać. Żeby nie Tereska to mym chyba tam padł.

–A co Tereska? – Zainteresował się Kowal.

– Kurwa, drzwiami trzaskała i na okrągło, że komendant mnie wzywa.

– Mówię ci Kowal– takie są baby. Jedna daje, a druga nie dość że nie da, to jeszcze przeszkadza.

–No tak to bywa – przytaknął Kowal.

– Teraz jak która przyjdzie to trzeba będzie wypytać ją dokładnie o majątek. – Ciągnął dalej Żelazo – Czy mają chatę, czy jeszcze jakieś mieszkanko, jak chłop jej zarabia, że niby jakie mógłby płacić na nią alimenta po rozwodzie i takie tam różne inne szczególiki. Czy ma inne baby, dla przykładu.

–U mnie ostatnio był taki jeden pijaczek. –Przypomniał sobie Kowal –Skarżył się, że mu żona grozi, że go otruje albo jak jeszcze raz przyjdzie pijany to mu w nocy gardło poderżnie.

– No to Kowal, jak taki się trafi, czy jakaś kobieta, ale z kasą, to podeślemy jej Wilka, niech zaproponuje, że za dziesięć badoli usunie wskazaną osobę.

–Tak na próbę, Kowal. – Zastrzegł się Żelazo –Zobaczymy jak to działa. A Panczenie ani słowem. Jak nie chce z nami, to się obejdziemy bez niego. Damy radę sami i kasy będzie więcej.

–A jak się z Wilkiem podzielimy. –Zapytał Kowal.

– Wilkowi zaproponujemy by te dziesięć tysięcy oddał dla nas, a sam niech sobie za tyle samo zaszantażuje tego z którym się umówił na sprzątanie.

Rozdział 4 Wilk i spółka

Kilka dni później kapitan Kowal miał już w swoim gabinecie zamontowaną zakupioną przez internet kamerę szpiegowską i czekał na nadarzającą się okazję by z jej pomocą sfilmować swoją pierwszą ofiarę.

Tego właśnie dnia zdarzyła się ku temu sposobna okazja, a była nią kobieta pełna energii i werwy, lat około czterdziestu, na dodatek blondyna.

–On chce mnie zamordować– poskarżyła się zaraz jak tylko usiadła na wskazanym przez kapitana krzesełku– Z nim nie da się żyć. Co jakaś sprzeczka to mówi mi– jeszcze dzień jeszcze dwa i cię zamorduję. A za co?

–No właśnie za co chce panią zamordować.– Zapytał kapitan.

– No właśnie za co? –– Kobieta powtórzyła pytanie – Sama tego nie wiem. Piorę, gotuje, sprzątam. A ta łachudra tego nie docenia. Może mu się młodszej baby chce, jakiejś panienki osiemnastoletniej, żeby go goliła z kasy i dupy dawała rano wieczór i w południe i żeby mu jeszcze pachniała cudnie.

– Co możemy my jako policja zrobić w tej okoliczności. –Zapytał Kowal.

–Niech pan go wezwie tu na komendę i wytłumaczy, że za zabójstwo żony grozi dożywocie, a ja już zgłaszałam, że żadnego samobójstwa ani wypadku nie planuję, że jak coś mi się stanie to tylko z jego ręki, albo jakiegoś wynajętego mordercy. A w ogóle to najlepiej byłoby jak by go pan wsadził na kilka lat do więzienia.

– Pani pracuje? –Spytał Kowal.

– Nie, nie pracuję. Mąż pracuje, ma firmę i dobrze zarabia. Codziennie jak przychodzi wieczorem to nic tylko liczy forsę i odkłada do sejfu. Mnie nie daje ani pracować, ani nie daje żadnych pieniędzy, nawet najdrobniejszych na szminkę czy perfumy.

– To jak byśmy zamknęli pani męża, to z czego by pani żyła?

– Nie wiem, chyba bym musiała prowadzić jego firmę.

– A dałaby pani sobie radę?

– Tam jest taki miły pan Jasio, z jego pomocą bym sobie poradziła.

– Rozumiem– uśmiechnął się Kowal. – Zatem sytuacja nie jest beznadziejna.

–A dużo dzienne mąż przynosi do domu?

– Nie wiem czy mogę o tym mówić? – Zawahała się kobieta.

– Może pani. Policja to nie urząd skarbowy.

– No chyba tak ze dwa tysiące złotych albo i więcej.

– No to pani bez męża nie zginie.

– No nie, raczej nie– zgodziła się rozmówczyni.

Kapitan Kowal zadzwonił do kapitana Żelazo i poprosił, by ten do niego wstąpił.

– A jak się pani nazywa. –Zapytał.

–Wiśnicka.

–I mąż tak samo?

–Tak.

–Możemy pani pomóc. Są na to sposoby, ale musi pani z nami współpracować, a wszystko da się załatwić tak by pani włos z głowy nie spadł ani teraz ani nigdy.

Do gabinetu wszedł kapitan Żelazo.

–To jest pani Wiśnicka– Kowal poinformował kolegę. –Mąż groził tej pani wielekroć, że ją zabije. Typowy bogaty nerwus. Nie daje jej pracować, niemal więzi w domu i te stałe pogróżki. Typowa sprawa i trzeba tej pani pilnie pomóc.

– Od tego jest policja, żeby pomagała – zgodził się Żelazo

–Może by go zamknąć na jakiś czas w więzieniu. – Zaproponowała pani Wiśnicka.

–Najpierw musimy go przesłuchać– zaznaczył Kowal.

–Ale on się wszystkiego wyprze i co wtedy?

–Możnaby sprawdzić, czy tylko straszy czy nosi się poważnie z jakimś zamiarem– Zaczął kapitan Żelazo. –Moglibyśmy podesłać mu jakiegoś drobnego złodziejaszka z naszego aresztu niech by zapytał pani męża czy nie potrzebuje płatnego zabójcy.

–Jak by coś zaczął proponować złodziejaszkowi – ciągnął dalej Żelazo –to wówczas umieścilibyśmy panią w milicyjnej bursie na kilka dni a złodziejaszka byśmy okablowali mikrofonami, wie pani, tak jak na amerykańskim filmie, żeby mieć nagranie ile za to niby pani sprzątnięcie pani mąż zaproponuje mu kasy. I mając taki dowód moglibyśmy go zamknąć na parę lat.

–Co to jest bursa?– Zapytała pani Wiśnicka.

– To milicyjny hotel dla młodych milicjantów którzy czekają na swój przydział służbowego mieszkania. No chyba że wolałaby pani zwykły hotel za który musiałaby pani płacić z własnych pieniędzy.

– A za służbowy, za bursę, nie będę musiała płacić? –Zapytała Wiśnicka.

– Oczywiście że nie. –Zapewnił Żelazo.

–No to niech będzie milicyjna bursa – zadecydowała Wiśnicka.

Kapitan Kowal wyciągnął z szuflady biurka arkusz papieru i długopis i podał go Wiśnickiej

– Proszę wpisać tu swoje nazwisko i telefon swój i męża i oczywiście adres. Skontaktujemy się z panią jak przystąpimy do akcji. A teraz niech pani wraca do domu i jakby nigdy nic. O tym że nas pani powiadomiła o jego groźbach ani słówkiem mężowi.

– Nic temu łajzie nie powiem – zapewniła. Jesteście panowie bardzo uprzejmi.

Kiedy kobieta wyszła z pokoju, kapitan Kowal popatrzył na kapitana Żelazo

–No jak?– Zapytał.

–Chyba się nada. Jak dziennie jej chłop zbiera dwa tysiące, to myślę, że dwadzieścia tysięcy można będzie z niego wyciągnąć. Ale na pewno nie mniej jak dziesięć. A chłopaki w bursie będą mieli co posuwać.

– Dopiero sobie baba użyje – zaśmiał się Kowal.

– Dzwonię do Wilka. – zdecydował Żelazo– trzeba kuć póki gorące. Spotkamy się z nim na cmentarzu.

*

Wilk wysłuchał obu policjantów w milczeniu kiwając jedynie głową. Wzrostu był średniego, szczupłej budowy ciała, nieogolony i z widoku niechlujny, ale widać było że jest bystry i niegłupi.

Umowa stanęła na tym co zaproponował Żelazo. Dwadzieścia tysięcy dla policjantów i dziesięć tysięcy miał Wilk wydusić dodatkowo w ramach szantażu, tak by każdemu wpadło po równo w rączkę po dziesięć badoli.

Wilk zgodził się bez wahania i bez targowania na przedstawioną propozycję. Wysłuchał dodatkowych wskazówek i wziął do ręki kartkę z adresem. Obiecał dać znać jak tylko Wiśnicki zdecyduje się zlecić zabójstwo swojej małżonki.

Gdy się pożegnał i odszedł. Żelazo poklepał z zadowoleniem Kowala po plecach.

– Wszystko idzie jak z płatka. Tylko czekać na kasę.

–A nie mówiłem, że się uda– ucieszył się Kowal – będzie kasa, będzie kasa. –Zatarł ręce z zadowoleniem. – Będzie kasa– powtórzył.

*

Wiśnicki wsiadając do swojej Toyoty zauważył, że na tylne siedzenie pakuje mu się również jakiś nieznajomy facet.

– A pan jakim prawem siada do mojego auta– zapytał rozgniewany.

–Spokojnie– odpowiedział nieznajomy podstawiając pod nos Wiśnickiemu pistolet. – Proszę niech pan włożył kluczyk do stacyjki, uruchomił motor i ruszył w stronę swojego domu.

Wiśnicki widząc wymierzony w siebie pistolet na moment zesztywniał, ale przezwyciężając lęk wykonał polecenie. Samochód ruszył ulicą.

–Mówią na mnie różnie– odezwał się niechciany pasażer– jedni nazywają mnie gangster, inni koń, jeszcze inni pies, lub szakal, ale nikt nie chce nazwać mnie łagodny, miły, czy też potulny, a ja ludziom krzywdy nie robię, chyba że sobie zażyczą. Wówczas , wówczas to zupełnie co innego. Proszę nich pan jedzie spokojnie i bez nerwów. Chcę tylko parę minut z panem pogadać, później poproszę, żeby się pan zatrzymał, abym mógł wysiąść i pójść swoją drogą, a pan pojedzie sobie dalej na osiedle na którym pan mieszka. Mieszka pan na osiedlu domków jednorodzinnych prawda?

–Tak – potwierdził – Wiśnicki.

– Na Złodziejowie? Tak to osiedle nazywają, prawda?

– Tak– przytaknął Wiśnicki.

–No to relaks. Niech się pan rozpręży i uważa na jezdnię żeby nie spowodować wypadku, a ja opowiem panu pewną historię. Otóż na tym Złodziejowie jest duży sklep taki supermarket. Któregoś dnia robię tam zakupy, widzę dwie panie, też z koszyczkami. Ale zajęte rozmową, jak to kobiety, plotkują. Jedna skarży się drugiej, że jej mąż ciągle jej mówi, ze ją zabije. i wie pan to mnie zainteresowało zawodowo. Bo ja jestem niewątpliwie zawodowiec. To mój fach od kilku lat, a ostatnio jakby bezrobotny. Wiec jak powiedziałem to mnie zainteresowało. Bo pomyślałem sobie, że może być dla mnie robota. Jak panie się rozeszły to ja tą która narzekała na swojego męża zagadałem i od słowa do słówka zaprosiła mnie do siebie do swojego domku na herbatkę. A wcześniej w sklepie jakby przypadkowo zainteresowała się stoiskiem z alkoholami, więc doradziłem jej by kupiła Stock 84 oryginal brandy. Taką jaką ja zazwyczaj pijam. No i wie pan co. Tak mi się zdawało, że koniecznie chciała mnie upić i położyć się ze mną do łóżka. Musi pan ją niezbyt często zadawalać, skoro tak się na mnie napalała.

Wiśnicki popatrzył w lusterko by przyjrzeć się siedzącemu za sobą niechcianemu pasażerowi.

Pasaże to zauważył.

–Niech że się pan tak mi nie przygląda. Bo i tak niewiele pan zobaczy. Moja twarz wygląda może niezbyt sympatycznie i nieco sztucznie, ale to z tej racji że to tylko lateksowa maska, taka maska z gumy. Oglądał pan może film Fantomas. Też nosił gumowe maski. Pańska żona koniecznie chciała mnie przekonać, żebym pana pobił, nastraszył, że znów pana pobije, jak będzie pan jej groził że ją zamorduje. Wstrętna kobieta. Jeszcze trochę, a pewnie zaczęłaby mnie namawiać, żebym panu w nerę zasadził kuchenny nóż, albo jakiś inny sztylet. Na początek pobił za dwa tysiące złotych. –Tyle mam– powiedziała. i tyle panu zapłacę jak pan to zrobi.

A ja miałbym pana pobić za dwa tysiące złotych? A pan by pobił gościa którego pan nie zna przykładowo żelaznym prętem, albo pałą bejsbolową za taką kwotę? Za dwa badole?

–Ja bym panu dał więcej, żeby pan mnie nie pobił– wyrwało się Wiśnickiemu.

–Też tak sobie pomyślałem– zgodził się pasażer. –A może ma pan taką kwotę przy sobie– zapytał.

– Mam– potwierdził Wiśnicki.

– No to niech pan skręci w tą boczną uliczkę i na moment przystanie.

Wiśnicki skręcił we wskazaną uliczkę, wyciągnął pieniądze i dał pasażerowi.

– No jedziemy dalej– polecił pasażer, – ale wie pan panie Wiśnicki, na tym nie koniec. Coś z tą pańską żoną trzeba zrobić. Po pierwsze robi panu bardzo złą opinię z tym rozgadywaniem , że chce ją pan zamordować, po drugie można przypuszczać, że gdy pan ciężko na nią haruje to ona sprowadza sobie podczas pańskiej nieobecności różnych przypadkowych gachów i się z nimi w pańskim małżeńskim łożu barabaszy.

–Tak podejrzewam że to robi – przyznał Winnicki.

–Pan jest przystojny facet, a ona taka byle jaka– zagadał znowu pasażer– ja na pana miejscu bym ją załatwił. Bez słowa, udusił, albo utopił w wannie, albo coś w tym rodzaju.

–Nie takie to łatwe– zauważył Wiśnicki– Baba jest silna, narobiłaby wrzasku, że szyby w oknach by popękały. A ja w końcu nie jestem mordercą. Kota może bym i zabił, ale kobietę. Nie to nie dla mnie. Raczej rozwód.

–Nie da panu rozwodu bo kto taką kobietę w jej wieku weźmie sobie na głowę. A z czegoś taka baba musi żyć.

– Nie zabiję nie jestem w stanie.

– Kto panu każe ja zabijać. Jak da pan parę złotych, to zrobię to za pana. Mówiłem na początku że jestem zawodowcem, fachowcem, chwilowo bezrobotnym. A pan ma kasę. Znajdzie pan sobie na jej miejsce młodszą, ładniejszą, seksowniejszą. Taką wie pan, że w łóżku będzie z panem brykała do drugiej nad ranem.

–No nie wiem. To duże ryzyko. – Wiśnicki zaczął się wahać.

– A jakież ryzyko. Namawia pan ją na wycieczkę na wyspy Kanaryjskie. Kupuje pan dwa bilety na samolot. Ona swoim zwyczajem rozpowiada swoim sąsiadką ze jedzie do zagranicznych kurortów. Pan dwa dni przed terminem wyjazdu mówi że ma jakieś tam sprawy które pana tu trzymają i nie może pan jechać. Więc baba jedzie sama i już nigdy nie wraca, bo resztę załatwiam ja.

–Ile by to kosztowało? –Zapytał Wiśnicki.

– No tak z grubsza to 25 tysięcy zł. Oczywiście żeby mieć na sto procent alibi musi pan załatwić te dwa tygodnie wczasów. Czy to będą Karaiby, czy Majorka czy inna oferta last minut nie ma znaczenia, ale im dalej tym lepiej.

– Dwadzieścia pięć tysięcy, trochę dużo – zauważył Wiśnicki.

–Niech będzie dwadzieścia dwa– zaproponował pasażer – dwa już dostałem zaliczkowo, pozostało dwadzieścia. No jak? Umowa stoi?

Wiśnicki milczał.

–Lepsza, młodsza seksowniejsza żona, zamiast tego starego złośliwego pudła – namawiał pasażer. – i żadnego ryzyka. To biorę w stu procentach na siebie. Pan sobie tylko odmieni życie na lepsze, na bardziej szczęśliwe.

– Chyba bym się zdecydował– odparł Wiśnicki.

– No to niech się pan zatrzyma. Ja wysiadam. Zadzwonię za tydzień. Pan w tym czasie nich wykupi na dwie osoby wycieczkę na Karaiby, albo gdziekolwiek, byle daleko stąd.

Jestem pewien, ze z czasem się zaprzyjaźnimy, bo ja tak naprawdę jestem porządny gość. Zawsze będzie mógł pan na mnie liczyć, w każdej sytuacji

Jak zadzwonię to się przedstawię –Wilk.

Copy right by autor © wszelkie prawa zastrzeżone.

Reklamy

45 uwag do wpisu “Komenda (5)

  1. Oj biadolą biadolą adminku nad twoim ciężkim losem na pewnym blogu że ty jeszcze wierzysz jeszcze masz nadzieję na dobre jutro i tak ufasz PIS .Adminek skąd twoja wiara w niedobrotę ?
    Wszyscy już ciebie żałują a ty dalej swoje .Wykreowałeś sobie w umyśle obrazy cudnego PIS bohaterów – mężów stanu i tak ci to utkwiło w głowie .Ciężki przypadek adminka ha ha ha .
    Adminek ty startuj .Zagłosuje na ciebie bo wiesz że wąż nie znosi polityki.

    Cytat:

    przemex pisze:
    Październik 18, 2018 o 5:00 am
    Szkoda tylko Pana Tadeusza, że im jeszcze wierzy.

    Polubienie

  2. Grzanek a ty czemu nie startujesz .Radnym czy jakimś wójtem .Chłopie super fuchę byś miał na parę lat i baba by na takiego wójta niejedna poleciała bo z pisania na forum to raczej się nie dorobisz ha ha ha .

    Polubienie

  3. Adminek ma wnusia .Wnusio świetnie naprawdę pływa co widać na filmach ale przy okazji bierze i 500 plus stąd nasz adminek tak bije brawa PIS ha ha ha .

    Polubienie

  4. Wonżyk, przecież pisałem. Wytłumaczenie jest trywialne. To jest raczej czasochłonne, a ja muszę zarabiać diengi (ZiemKosie żadnego wynagrodzenia nie proponowali), żeby nie zdechnąć pod mostem z głodu. Ot cała tajemnica.

    Polubienie

  5. Oczywiście zartowałem adminku .Gdybym był na miejscu tych Platfusów takim Schetynio w czasie kampanii rzuciłbym hasło 1000 PLUS i dal słowo że PO zrealizuje i po wyborach po PIS pozamiatane .w tym PO chyba nie myślą logicznie ha ha ha .

    Polubienie

  6. Grzanek żartowałem .Czytałem co odpisałeś ziemkosiom słowo w słowo .

    grzanek 18 października 2018 o 8:41 AM
    Wonżyk, przecież pisałem. Wytłumaczenie jest trywialne. To jest raczej czasochłonne, a ja muszę zarabiać diengi (ZiemKosie żadnego wynagrodzenia nie proponowali), żeby nie zdechnąć pod mostem z głodu. Ot cała tajemnica.

    Polubienie

  7. Grzanek jestem jestem .Na ciebie nigdy się nie gniewam. Nie mogę cały dzień siedzieć nad PC . Przed chwilą wróciłem z kobietą z zakupów z Lublina a to trochę zajmuje .
    Po drugie pytasz grzanku czemu tak pusto na forach nawet u Przemexa .To ty nie wiesz grzaneczku .Wybory są i każdy walczy o pierdzącą posadę i fuchę .Raczej ty sam jesteś tu tylko moralny z dala od techniki ze starą Nokią .Nawet Przemex ma nowoczesnego i drogiego smartfona bu bu ha ha ha .

    Polubienie

  8. Grzanek masz odpowiedz od Przemexa i się nie martw blog przemexa działa i Stalin wiecznie żywy . Przemex musi rabotać : spawać , prać , prasować , ciąć drzewo , doglądać świń , kur , indyków.Grzanku naprawdę na wsi zawsze coś się znajdzie to nie miasto że się pierdzi nic nie robiąc ha ha ha .Jajca !!!!!!!!!!!!!!!

    przemex pisze:
    Październik 18, 2018 o 12:00 pm
    Trzeba rabotać. Spawanie i takie tam głupoty.

    Polubienie

  9. Przemex podobno teraz piłą tnie drzewo potem mama mu dała tłuczek ma tłuc schabowe potem ma kiszenie kapusty w beczce za pomocą nóg ale dobrze umytych także grzanku Przemexa na blogu do jutra nie uświadczysz bu bu ha ha ha .Jajca !!!!!!!!!!!!!!!!!

    Polubienie

  10. Re boańczyk:
    Jakżeż za tym jajcarze nie tęsknić, wystarczy parę godzin, żeby człowiek zaczął się martwić.

    Grzanek masz odpowiedz od Przemexa i się nie martw blog przemexa działa i Stalin wiecznie żywy . Przemex musi rabotać : spawać , prać , prasować , ciąć drzewo , doglądać świń , kur , indyków.Grzanku naprawdę na wsi zawsze coś się znajdzie to nie miasto że się pierdzi nic nie robiąc ha ha ha .Jajca !!!!!!!!!!!!!!!

    Polubienie

  11. Panowie kawalerowie, ile lala malowana ma kilogramów świecidełek na sobie?

    On zbiera błyskotki, jak kartofle u sołtysa na polu!

    А вы думали что, много золота вокруг нас, это надо видеть и собирать.

    Co Ty na to SSSSSSSSS – tylko tyle? Chi, chi, chi…

    Hej!

    Polubienie

  12. No grzanku jakby Przemexowi stopy wanjajet co jest niemożliwe bo do kiszenia kapuchy muszą być dobrze umyte .Gorzej by było jakby Przemex dłubał w nosie po obiedzie i kozy wypieszczone paluchami rzucał na dywan plus bekanie po piwie smród pod pachami i u nany Przemex żadnych szans zgodnie z tym co pisała nana dwa lata temu u ziemkosi na 8 marca . PAZIU ryczał że śmiechu wtedy .

    grzanek 18 października 2018 o 2:39 PM
    kapusty w beczce za pomocą nóg ale dobrze umytych
    No i przynajmniej się do niego feminazistka nana nie dowali szto stjopy waniajet

    Polubienie

  13. Ad Grzanka

    Jak szanowny Kika myśli, czy powinniśmy już zacząć się martwić?

    Co o tym sądzi szanowny Grzanek? Chi, chi, chi… chyba już niedługo, to znowu zacznie być trendy… Cha, cha, cha…

    https://sjp.pwn.pl/sjp/;3284827

    To jest jedyne miejsce, gdzie można ,,spokojnie” popracować za miskę ryżu dziennie! Chi, chi, chi…

    Hejka!

    Polubienie

  14. KIKA PROFESORZE CO TY SIĘ TAK OBURZASZ NA TĄ MISKĘ RYŻU .JEŻELI LUDZIE CHCĄ PRACOWAĆ ZA MISKĘ RYŻU TO CZEMU IM BRONIĆ ?
    ZDAJE SIĘ ŻE PIS TAK CZYTAŁEM CHCE ZMIAN W KODEKSIE PRACY KTÓRE JUŻ NIEMAL SPRAWIĄ ŻE PRACODAWCA BĘDZIE PRAKTYCZNIE SŁOŃCEM KARPAT ALE SKORO LUDZIOM TO PASI TO CZEMU IM TEGO BRONIĆ .
    MISKA RYŻU PLUS KEFIR. BARDZO ZDROWE JEDZENIE . MI TAM PASI . BU BU HA HA HA . JAJCA !!!!

    Polubienie

  15. Oby kika był fałszywym prorokiem 😉
    Chociaż liberalna polityka dotychczasowych rządów, brak własnej gospodarki (przemysłu), ulgi, zwolnienia podatkowe i specjalne strefy ekonomiczne dla zachodnich koncernów właśnie do tego Naród Polski sprowadzają: do roli Chińczyka (od dawna nieaktualne, patrz obrazek poniżej) harującego za miskę ryżu.

    Polubienie

  16. MISKA RYŻU SP0ŻYWANA CODZIENNIE = ZERO PIERDZENIA , GAZÓW , BEKANIA PO OBIEDZIE , BÓLÓW BRZUCHA . TO O CO SORKOWI Z SORBONY CHODZI ? NIE CHCE SIĘ ZDROWO ODŻYWIAĆ ABY DŁUGO ŻYĆ BU BU HA HA HA . JAJCA !!!!!!!!

    Polubienie

  17. Ad Wonsza:
    EŻELI LUDZIE CHCĄ PRACOWAĆ ZA MISKĘ RYŻU TO CZEMU IM BRONIĆ ?

    Wonżulek tak ironicznie czy może jest skrywanym adoratorem Myszki Mikke?:D Chcącemu nie dzieje się krzywda, prawda Wąż? 😀

    Polubienie

  18. GRZANKU WIDZISZ JAKIEŚ PROTESTY OPRÓCZ PARU WPISÓW NA PEJSIE CZY YOUTUBE . JEŻELI LUDZIOM TO PASI TO O CO CHODZI BU BU HA HA HA . JAJCA !!!!!!!!!!!!

    grzanek 18 października 2018 o 3:12 PM
    Oby kika był fałszywym prorokiem 😉
    Chociaż liberalna polityka dotychczasowych rządów, brak własnej gospodarki (przemysłu), ulgi, zwolnienia podatkowe i specjalne strefy ekonomiczne dla zachodnich koncernów właśnie do tego Naród Polski sprowadzają: do roli Chińczyka (od dawna nieaktualne, patrz obrazek poniżej) harującego za miskę ryżu.

    Polubienie

  19. NAWET NASZEMU ADMINKOWI POLITYKA PIS PASI . WYCHWALA TU PIS CODZIENNIE I NAZYWA ICH MĘŻAMI STANU – PATRIOTAMI I WIELKIMI POLAKAMI . TO GDZIE LEŻY PROBLEM . HA HA HA . GDYBY PODSZEDŁ DO NIEGO PREZES NASZEGO ADMINKA TRZEBA BY BYŁO WIEŻĆ DO TWOREK BO JEGO PSYCHIKA NIE WYTRZYMAŁABY TAK WIELKIEJ RADOŚCI I SZCZĘŚCIA .
    TO GDZIE MAMY PROBLEM HA HA HA .

    Polubienie

  20. GRZANKU TO TY NIE WIESZ ŻE PIS TO DOBRY GLINA . ONI SIĘ W TO BAWIĄ Z PO JUŻ TYLE LAT A TY JESZCZE BAZY NIE ZAJARZYŁ .
    NO JAK DOBRY GLINA MA PRZYPINAĆ ORDERY LIDLOM CZY INNYM . TO BY JUŻ NIE BYŁ DOBRY GLINA BU BU HA HA HA . JAJCA !!!!!
    ALE KOŃCZE BO ZARAZ NAM TU ADMINEK Z WIECZORA POWKLEJA ZDJĘCIA DZIECI MILIONERÓW GRAJĄCYCH W SIATKĘ I CUDOWNE BUDOWLE POWSTAŁE ZA GIERKA I BĘDZIE GRZMIAŁ ŻE TO ZASŁUGA PIS BU BU HA HA HA . JAJCA !!!!!!!!!!!

    grzanek 18 października 2018 o 3:26 PM
    PiS przynajmniej nie odznacza Krzyżem Kawalerskim Orderu… dyrektorów Lidli czy innych Netto 😀 jajca

    Polubienie

  21. Poczekajcie jeszcze trochę, a zobaczycie jak wam PiS za wasze wybrzydzanie da popalić.
    Już się zaczął brać prezes za przekop mierzei Wiślanej.
    A to oznacza, że Szwedzi będą mieli łatwiejszy dostęp do Rzeczypospolitej i znów trzeba będzie bronić Jasnej Góry, a wcześniej pewnie i Torunia bo tam święte sanktuarium Trwam, a jak was znam, to żaden z was Kmicic czy Babinicz tylko grzanki, przemexsy i węże.
    No może jeden Kika znajdzie jakiś link na szwedzkie pludrami, bo jemu tak jak Zagłobie pomyślunku nie brakuje.

    Polubienie

  22. ha ha ha dobre

    Adm 18 października 2018 o 5:14 PM
    Poczekajcie jeszcze trochę, a zobaczycie jak wam PiS za wasze wybrzydzanie da popalić.
    Już się zaczął brać prezes za przekop mierzei Wiślanej.
    A to oznacza, że Szwedzi będą mieli łatwiejszy dostęp do Rzeczypospolitej i znów trzeba będzie bronić Jasnej Góry, a wcześniej pewnie i Torunia bo tam święte sanktuarium Trwam, a jak was znam, to żaden z was Kmicic czy Babinicz tylko grzanki, przemexsy i węże.
    No może jeden Kika znajdzie jakiś link na szwedzkie pludrami, bo jemu tak jak Zagłobie pomyślunku nie brak

    Polubienie

  23. Za to nasz kochany adminek to superman i ma jajka jak stąd na alaskę bu bu ha ha ha .Jajca .On nas wybroni nie tylko od Szwedów ale głównie od banderowców.

    A to oznacza, że Szwedzi będą mieli łatwiejszy dostęp do Rzeczypospolitej i znów trzeba będzie bronić Jasnej Góry, a wcześniej pewnie i Torunia bo tam święte sanktuarium Trwam, a jak was znam, to żaden z was Kmicic czy Babinicz tylko grzanki, przemexsy i węże.

    Polubienie

  24. KIKA PROFESORZE CO TY SIĘ TAK OBURZASZ NA TĄ MISKĘ RYŻU .JEŻELI LUDZIE CHCĄ PRACOWAĆ ZA MISKĘ RYŻU TO CZEMU IM BRONIĆ?

    Spokojnie panowie, tylko spokojnie, MISKA RYŻU DZIENIE, to jest tylko METAFORA/PRZENOŚNIA!

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Metafora

    Po co sobie głowę zawracać, jakimś śkośnookim ryżem, który za dulary trzeba importować! Musimy pamiętać, że tubylcy mają bardzo bogate tradycje kulinarne, o których należy przypomnieć.

    PO WOJNIE ZNIENAWIDZONO TĄ CUDOWNĄ ROŚLINKĘ, KTÓRA URATOWAŁA NIEJEDNEMU ŻYCIE, ALE LUDZKI PAN MATOŁUSZEK, MOŻE JEDNĄ USTAWKĄ PRZYWRÓCIĆ DO ŻYCIA ZAPOMNIANE WARZYWO, KTÓRE PONOWNIE SIĘ ZAZIELENI NA OGROMNYCH PLANTACJACH.

    Brukiew

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Brukiew

    PRACA GOJA ZA MISKĘ ZUPKI Z BRUKWI DZIENNIE – TO JEST MARZENIE KAŻDEGO PARCHATEGO KAPITALISTY.

    JEŻELI LUDZIE CHCĄ PRACOWAĆ ZA MISKĘ RYŻU TO CZEMU IM BRONIĆ?

    Panie SSSSSSSS, najpierw pomyśl troszeczkę, a później coś napisz z sensem!

    https://pl.wiktionary.org/wiki/wyb%C3%B3r

    Wonsz, Ty przecież chłop z krwi i kości, i taki u ciebie BEŁKOT?

    „Przed Wami nie ma wyboru. Możecie być gospodarzami Polski albo niewolnikiem drugich” i inne wciąż aktualne słowa Wincentego Witosa o wolności Polaków

    https://niezlomni.com/przed-wami-nie-ma-wyboru-mozecie-byc-gospodarzami-polski-albo-niewolnikiem-drugich-i-inne-wciaz-aktualne-slowa-wincentego-witosa-o-wolnosci-polakow/

    https://sjp.pl/be%C5%82kot

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wyzysk

    Hej!

    Polubienie

  25. A może szanowny Kika wie ile można zebrać kwintali brukwi z hektara, a ile ziemniaków z tego samego areału?
    Smak surowej brukwi pamiętam z dzieciństwa, ale nigdy nie jadłem jej gotowanej, natomiast moja żona kiedyś bardzo często do zup dodawała kalarepkę i bardzo ją lubiła konsumować.
    Ostatnio pokazała się nowa odmiana cebuli. Kształt mocno wydłużony, delikatna w smaku, bezwonna.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s