27 uwag do wpisu “JOW

  1. NowoczesnaPL to partia, która w jesiennych wyborach powalczy o miejsce w sejmie na Wiejskiej. Ryszard Petru, człowiek, którego już nazywają „Kukizem dla bogatych”, obiecuje uproszczenie podatków, niższe koszty pracy i zmiany w prawie.

    Lubię

  2. A kukiz na muniu!

    Jow jego mać
    Nie chcą wyjcowi prezydentiary dać.
    Mieliśmy debila Bolka, teraz Kuku Pawłowa.
    jeszcze by się przydała Rybaka dupy połowa.
    Jow jego mać
    Srać na nich srać
    Srać
    Srać
    Srać
    Jow jego mać

    Odbergolmy się od wolności

    Lubię

  3. Ze strony
    http://wps.neon24.pl/post/123080,jow-implikacje-polityczne-i-ustrojowe

    POLSKA 02.06.2015 11:45 11 komentarzy
    JOW. Implikacje polityczne i ustrojowe
    ZACHOWAJ ARTYKUŁPOLEĆ ZNAJOMYM

    Wbrew obiegowej opinii JOW nie zmniejszają, lecz potęgują wpływ partii na wyłanianie kandydatów i betonują scenę polityczną

    j

    kukiz
    Wbrew obiegowej opinii JOW nie zmniejszają, lecz potęgują wpływ partii na wyłanianie kandydatów i betonują scenę polityczną

    h

    betonowanie

    Powtarzamy od początku istnienia stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej( czyli niemal od 6 lat), a w naszym środowisku politycznym ( Kongres Polski Suwerennej) od 11 lat, że system JOW, to żadna alternatywa dla pomagdalenkowej mafii Okrągłego Stołu. JOWy, to jedynie technika wyborcza, która w obecnych realiach oligarchicznych w Polsce ( finansowo-medialnych) w zasadzie betonuje zwyrodniały układ polityczny i eliminuje te środowiska, które są w stanie zaproponować Polakom rzeczywiste zmiany polityczno-gospodarcze i cywilizacyjne. JOWy pod hasłem „organicznej i kontrolowanej przez wyborców demokracji przedstawicielskiej” narzucają społeczeństwu nie autentycznych przywódców i innowatorów, ale „personalne produkty socjotechniczne”, kukły polityczne- wykreowane przez wpływowe ośrodki medialne i niejawne grupy interesów polityczno – ekonomicznych, umocowane w zagranicznych, wrogich Polsce centrach decyzyjnych.

    Aby nie być posądzonym o „subiektywnie polityczny” punkt widzenia przytaczamy niżej jedną z opinii nt. JOWów spoza naszego środowiska.

    PZ

    1. Od wielu lat trwa w Polsce dyskusja nad systemem wyborczym do Sejmu, przy czym jądrem tego dyskursu pozostaje kwestia systemu repartycji (rozdziału) mandatów. Nie jest to zjawisko zaskakujące, gdyż kwestie takie jak kształtowanie okręgów wyborczych, liczba mandatów przewidzianych do obsadzenia w danym okręgu, klauzule zaporowe (progi wyborcze) czy właśnie system repartycji (proporcjonalny, większościowy, mieszany), to zasadnicze dylematy wpływające na pozycję i znaczenie ugrupowań politycznych, ze szczególnym uwzględnieniem partii politycznych.

    Od roku 1991 r. system wyborczy do Sejmu ma charakter proporcjonalny, przy czym wykorzystanych zostało od tamtego czasu kilka metod proporcjonalnych: Hare-Niemeyera, Sainte-Lague, d’Hondt’a. Od 1993 r. stosowane są progi wyborcze, odpowiednio 5% w skali kraju dla komitetu wyborczego partii politycznej i 8% dla koalicyjnego komitetu wyborczego partii politycznych. Od ustawy konstytucyjnej z dn. 17 października 1992 r. o wzajemnych stosunkach między władzą ustawodawczą i wykonawczą Rzeczypospolitej Polskiej oraz o samorządzie terytorialnym (Mała Konstytucja), system proporcjonalny w wyborach sejmowych został podniesiony do rangi konstytucyjnej. Obecnie stanowi o tym wyraźnie art. 96 ust. 2 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r.

    Zmiana systemu proporcjonalnego na system większościowy, wymagałaby zatem zarówno zmiany ustawy zasadniczej (kwalifikowaną większością 2/3 głosów w Sejmie i bezwzględną większością w Senacie), jak i zmiany kodeksu wyborczego z 5 stycznia 2011 r. Zaznaczyć należy, że zmiana konstytucji nie może dokonać się w trybie referendum ogólnokrajowego. Nie jest również dopuszczalne referendum o charakterze następczym (zatwierdzającym zmianę konstytucji), gdyż takowe zostało przez ustrojodawcę przewidziane jedynie w przypadku nowelizacji pierwszego, drugiego lub dwunastego rozdziału konstytucji, zaś regulacja dotycząca naczelnych zasad prawa wyborczego w przypadku wyborów do Sejmu, zamieszczona została w rozdziale czwartym.

    Jeżeli chodzi o Senat, to od pierwszej jego kadencji (1989-1991), stosowany jest system większościowy (z wykorzystaniem większości względnej). Od 2011 r. obsada mandatów dokonuje się w jednomandatowych okręgach wyborczych.

    2. Postulowany przez niektóre środowiska polityczne większościowy system wyborczy, przy wykorzystaniu jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW), ma poważne implikacje dla zasady pluralizmu politycznego i roli partii politycznych w systemie politycznym państwa. Przede wszystkim wydaje się, że ten rodzaj wyborów uszczupla krąg wartości związanych z pluralizmem politycznym. Przykłady brytyjski lub polski (Senat) wyraźnie pokazują, że system większości zwykłej sprzyja daleko idącej polaryzacji sceny politycznej. System ten narzuca, zgodnie z zasadą określoną przez Maurice’a Duverger’a (tzw. efekt Duvergera), głosowanie na ugrupowanie, które ma większą szansę na uzyskanie mandatu (nawet jeśli nie jest ono podmiotem „pierwszego wyboru”, z którego programem i wartościami wyborca w pełni się identyfikuje). Z czasem więc eliminowane są średnie i małe ugrupowania, nierokujące nadziei na wyborczy sukces. Prowadzi to do zjawiska „zacementowania” systemu partyjnego. Rywalizacja toczy się między dwiema głównymi partiami politycznymi, co – po pierwsze – prowadzi do modelu skrajnie konfrontacyjnej rywalizacji politycznej, a po drugie – realnie ogranicza i zubaża różnorodność idei i programów politycznych w dyskursie publicznym.

    Wbrew pewnym stereotypom JOW nie zmniejszają, lecz raczej potęgują wpływ partii politycznych na wyłanianie kandydatów. W systemie proporcjonalnym tworzone są listy kandydatów (od kilku do najczęściej kilkunastu). Występują na nich różne osoby, w tym mniej lub bardziej zbliżone do kierownictw partii, a ponadto „goszczący” bezpartyjni, przedstawiciele mniejszości narodowych, ruchów obywatelskich itp. A zatem wyborca ma szerszy wachlarz możliwości wyboru i może wskazać osobę niekoniecznie ściśle związaną z kierownictwem ugrupowania. W przypadku JOW można wyobrazić sobie skuteczniejszą kontrolę kierownictw partyjnych nad wyłanianiem kandydatów, bowiem liderzy nie będą chcieli dopuścić do utraty kontroli nad okręgiem wyborczym. W rezultacie, w wyniku wprowadzenia systemu większościowego wzrośnie, a nie zmaleje rola partii politycznych w wyborach i systemie politycznym państwa.

    Praktyka wskazuje, że w wyborach ponadgminnych wzrasta tendencja do głosowania na „szyldy” partyjne. W gminach (dzielnicach, osiedlach) silniejsze są więzi osobiste, zatem łatwiej jest wskazać kandydata na podstawie jego cech osobistych, umiejętności, osiągnięć w lokalnej działalności, a w końcu sympatii czy antypatii. Im większa jednostka terytorialna, tym słabsze są tego typu zależności. Wyborcy sięgają więc do użytecznego klucza przynależności partyjnej, który pomaga w identyfikacji programowej (światopoglądowej) kandydata. Widać to wyraźnie w wyborach do Senatu RP. W 2011 r. ponad 90 mandatów uzyskali kandydaci dwóch największych partii politycznych, a więc PO i PiS. W poprzednich kadencjach [1] występowało podobne zjawisko – większość mandatów uzyskiwali kandydaci partii politycznych [2]. W przypadku wyborów do Sejmu należałoby uwzględnić dwa istotne czynniki. Po pierwsze, wielkość każdego z 460 okręgów znacząco przekraczałaby powierzchnię przeciętnej gminy. Po drugie, wybory dotyczyłyby kluczowej dla systemu rządów izby (w przeciwieństwie do Senatu), w której kształtowana jest większość niezbędna do wyłonienia i kontrolowania rządu. Obydwa elementy znacząco wskazują na nieuchronność rozstrzygającej roli partii politycznych w procesie wyborczym.

    3. Argumentem na rzecz JOW ma być wyraźniejsze podkreślenie odpowiedzialności mandatariuszy przed wyborcami oraz ściślejsze związanie tych mandatariuszy z okręgiem wyborczym. Może to jednak spowodować zachwianie konstytucyjnej zasady wolnego mandatu przedstawicielskiego (art. 104, odpowiednio art. 108), wedle której poseł (senator) jest przedstawicielem całego narodu (a nie tylko mieszkańców danego okręgu wyborczego) i nie wiążą go instrukcje wyborców. Zmiana systemu repartycji mandatów mogłaby zatem oznaczać kurs ku mandatowi związanemu, a kolejnym postulatem ustrojowym mogłyby być śródkadencyjne referenda odwoławcze (vide regulacje mandatu przedstawicielskiego w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej). Niewątpliwie wpłynęłoby to negatywnie na ciągłość i stabilność prac parlamentu, a także powodowałoby prowadzenie przez posłów działań o charakterze lokalno-partykularnym, nie zaś odwołującym się do dobra i interesów całego narodu, czy też szerzej – społeczeństwa.

    4. JOW mogą – choć oczywiście nie jest to wpisane wprost w ich istotę – otworzyć drogę do łatwiejszego uzyskania mandatu przez różnego rodzaju grupy nieformalne, w tym grupy o charakterze kryminalnym. Dobrze zorganizowana kampania wyborcza, odwołująca się m.in. do potencjalnych korzyści ekonomicznych dla okręgów i zamieszkujących ich wyborców, może tego typu grupom przynieść satysfakcjonujący wynik wyborczy, dzięki któremu będą mogły silniej zakorzenić się w danym środowisku, uzyskać dostęp do procesów decyzyjnych i struktur władzy państwowej oraz czerpać z tego korzyści. Istnieją przypadki – również w Polsce – że kandydaci mający w danym okręgu szczególne znaczenie ekonomiczne (np. tworzący liczne miejsca pracy), pomimo podejrzeń, że łamią prawo lub stosują niegodne, nieetyczne metody w swej działalności – uzyskiwali (czasem wielokrotnie) mandat przedstawicielski. Tego typu zjawiska minimalizowane są w systemie proporcjonalnym, w procesie tworzenia i weryfikacji list kandydatów przez różne struktury organizacyjne.

    5. System większościowy w oparciu o większość względną, może powodować, że mandatariusze nie będą mieli dostatecznej legitymizacji. Oznacza to, iż w okręgu mandat uzyskać może kandydat, który – w sytuacji znaczącego rozbicia głosów – nie reprezentuje większości. Wystarczyło jednak, że dostał więcej głosów niż inni. W konsekwencji jego działalność jako reprezentanta narodu będzie kwestionowana.

    6. Ordynacja większościowa może skuteczniej sprzyjać stabilnym rządom. Istnieje większe prawdopodobieństwo ukształtowania się większości parlamentarnej w postaci frakcji tylko jednej partii lub koalicji dwupartyjnej. Rodzi to jednak dwie podstawowe konsekwencje. Po pierwsze, parlament staje się swoistym „zakładnikiem” większości, przekształcając w akty prawne lub kreacyjne (nominacyjne) stanowisko jednej opcji politycznej, przy minimalnym uwzględnieniu postulatów opozycji lub całkowitym ich odrzuceniu. Po drugie, ograniczona zostaje konsekwentnie rola opozycji politycznej, która nie może wpływać na bieżące procesy sprawowania władzy państwowej (realnie kontrolować większości), zaś jej wpływ może się ujawnić dopiero w procesie alternacji władzy, tj. w momencie uzyskania w parlamencie większości zdolnej do obalenia rządu w procedurze wotum nieufności (jest to bardzo mało prawdopodobne) lub w wyniku zwycięstwa wyborczego i uzyskania większości mandatów. Stosując ordynację proporcjonalną, zwiększa się szansę na bieżący wpływ opozycji na funkcjonowanie parlamentu i rządu.

    Przypisy:

    [1] Wybory odbywały się w 40 okręgach, wedle ordynacji większościowej, w oparciu o większość zwykłą. W okręgach obsadzano od 2 do 4 mandatów.

    [2] Przykładowo:
    – w kadencji 2001-2005: SLD-UP 75 mandatów, PSL 4, LPR 2, Samoobrona RP 2, Blok Senat 2001 (głównie PO i PiS) 15 (dane z początku kadencji);
    – w kadencji 2005-2007: PiS 49 mandatów, PO 34, LPR 7, Samoobrona RP 3, PSL 2 (dane z początku kadencji);
    – w kadencji 2007-2011: PO 60, PiS 39 (dane z początku kadencji).

    *dr hab. Tomasz Słomka – Instytut Nauk Politycznych UW

    za:http://www.instytutobywatelski.pl/23586/komentarze/jow-implikacje-polityczne-i-ustrojowe

    SUPLEMENT:

    ===============================
    wybrane komentarze

    Antypolski bełkot
    Antypolski bełkot trzymających władzę i nic więcej. Tych którzy przejęli władzę po wojnie i tak trzymają, a nawet przekazują z pokolenia na pokolenie.
    I Ci ludzie bredzą, że to niby ordynacja w JOW miałaby ich zabetonować u władzy, a oni przecież nie chcą być już u władzy, a tu proszę JOW chce ich tam zabetonować.
    Jacy oni są dobrzy, jacy szlachetni, kto by to pomyślał?

    W JOW nie chodzi Panowie patrioci o partie, a chodzi o to, żeby każdy Polak mógł zgłosić swoją kandydaturę do wyborów, bez pytania się pozwolenie jakieś gminy czy „mądrzejszych”, aby Polacy głosowali na konkretnych ludzi, a nie jakieś fikcyjne partie, za którymi kryją się ci sami złoczyńcy od wielu lat decydujący o tym, kto z Polaków może być na liście wyborczej a kto nie.
    nadużycie link skomentuj
    Henryk Kreuz 02.06.2015 14:26:15
    @Henryk Kreuz 14:26:15 – Zastanawiam się, czy Pan udaje, czy jest z Panem aż tak źle.
    Kiedyś tvp wyświetlała czeski serial pt. Szpital na peryferiach. Jedna scenka z filmu znakomicie odnosi się także do pańskich intelektualnych możliwości percepcyjnych.
    Jeden z bohaterów filmu, dr Strosmajer mówi do pielęgniarki: gdyby głupota miała skrzydła szybowałaby pani jak gołębica.

    Zastanawiam się jakie pułapy Pan osiąga – ?

    Proszę zostawić politykę, bo nawet takie proste zagadnienie logiczne jak system wyborczy przekracza pańskie możliwości intelektualne.
    nadużycie link skomentuj
    Rzeczpospolita 02.06.2015 18:28:53

    Jak ma się JOW do JEW?
    JOW = władza dla JEW – wartość constans w czasie
    nadużycie link skomentuj
    Rzeczpospolita 03.06.2015 10:35:03

    więcej:https://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/06/02/jow-implikacje-polityczne-i-ustrojowe/#more-3214

    Lubię

  4. a stroną
    http://wps.neon24.pl.neon24.pl/post/123771,jesienna-hucpa-wyborcza-juz-ustawiona
    Stowarzyszenie WPS
    Rzeczpospolita – Roman Dmowski: Siła narodu leży w jego zorganizowaniu.
    POLITYKA 26.06.2015 20:10 47 komentarzy
    Jesienna hucpa wyborcza już ustawiona
    ZACHOWAJ ARTYKUŁPOLEĆ ZNAJOMYM

    Nie trzeba wielkiej inteligencji, ani specjalnej przenikliwości, żeby rozszyfrować wyborczą grę żydo-reżimu i jego mocodawców z Waszyngtonu. Już dzisiaj można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć wynik jesiennej hucpy wyborczej.

    portal4Wybory wygra PiS, co nie musi być równoznaczne z samodzielnym utworzeniem żydo-rządu, w czym szczególnie zainteresowana jest opcja żydostwa europejskiego (PO).
    Miejsce II i III zajmą PO i Kukiz (ten ciągle bez partii – ?) – kolejność obojętna jako, że Kukiz, a raczej ci, co nim bezpośrednio sterują, to także PO tyle, że bardziej radykalne w gospodarczym liberalizmie.
    IV miejsce (może będzie jeszcze punktowane miejsce V) zajmie PSL lub liberalna żydo-partia R.Petru albo obie razem. Dla pozostałych partii, które ewentualnie wezmą udział w wyborach i ewentualnie wejdą do kne-sejmu zawiadowcy żydo-reżimu nie przewidują w swoim scenopisie żadnej kwestii.

    Prolog do wyborczej hucpy

    Sztuka-dialogu-600x400Prologiem była tzw. afera podsłuchowa, której zadaniem było skierowanie społecznej uwagi na tematy nagranych rozmów oraz uwolnienie społecznej niechęci do establishmentu (czytaj raczej: do politycznych mętów) III Żydo-RP – czyli rozładowanie społecznego napięcia.
    W ten sposób żydo-system postanowił sponiewierać „polityków” rządzącej partii, która przecież, w słusznym odczuciu społeczeństwa, winna jest pogłębiającej się degeneracji państwa.
    Tu jednak koniecznie trzeba zwrócić uwagę na istotny fakt: żydo-system wziął pod ochronę nagranych polityków wydając szybko ustawę, że nielegalne nagranie nie może być dowodem w sprawie.
    Mam nadzieję, że nikt nie dał się nabrać tej agenturalnej zabawie żydo-reżimu w podsłuchową aferę. Bo czy można dać wiarę, że wszyscy ci nagrani „politycy” biegali do przypadkowych, ale ciągle tych samych dwóch restauracji na kolejne nagraniowe sesje realizowane przez kelnerów?I skąd kelnerzy wiedzieli, że „politycy” upatrzyli sobie właśnie ich restaurację – studio nagrań?

    Zmienić wszystko tak, żeby się nic nie zmieniło

    Zawiadowcy żydo-reżimu zdają sobie sprawę z pogłębiającej się gospodarczej ruiny IIIRP. Wiedzą także, że nastroje społeczne są coraz gorsze, że ludzie mają dosyć syjonistycznego szamba udającego polską politykę. Ale wiedzą również, że w III Żydo-RP wyrosło nowe pokolenie, które nie ma przed sobą żadnych perspektyw. I właśnie głównie temu pokoleniu podrzucają muzykanta Kukiza, którego cały program sprowadza się do JOW i zawołania do obalenia „porządku” pookrągłostołowego. Nie wiem tylko, czy brak programu usilnie lansowanego kukizowego cyrku przypisywać temu, że żydo-reżim działa w wielkim popłochu (jego lata są już raczej policzone), czy jest to celowe zaniechanie. Celowe, ponieważ zawiadowcy żydo-reżimu wiedzą, że jedynym rozsądnym programem byłaby likwidacja żydowskiego kapitalizmu i wejście na drogę rozwoju gospodarczego. Nie mogą jednak podsunąć Kukizowi programu, którego nie chcą, nie mogą i nie będą realizować. A chodzi o to, żeby Kukiz i ci, co z nim przyjdą, mogli przynajmniej przez jakiś czas lawirować w glorii odnawiaczy III Żydo-RP, bez programowej wizji i żeby główny wysiłek skupili na betonowaniu sceny politycznej przy pomocy JOW dla utrwalenia żydo-systemowej władzy.

    Kukizowi i jego ludziom (także liberalnej żydo-partii R.Petru, jeśli ta trafi do kne-sejmu) powierzone będzie zadanie propagowania likwidacji ZUS, prywatyzacji ochrony zdrowia, zmniejszenia podatków (biedna większość więcej straci niż zyska, bogata mniejszość niczego nie straci, lecz zyska), propagowania wprowadzenia podatku katastralnego (niezbędne ustawy są już dawno przygotowane) – bo dla gmin nie będzie już pieniędzy w kurczącym się budżecie państwa, czyli propagowania tego wszystkiego, co będzie lepiej służyło żydowskiemu kapitalizmowi oraz miejscowej i zagranicznej złodziejskiej mafii.
    Słabiej wykształcone, za to solidniej zmanipulowane i zindoktrynowane liberalną ideologią nowe pokolenie winno udzielić wparcia takim szczytnym, nowoczesnym, żydo-liberalnym postulatom.

    imagesDla Waszyngtonu najlepszym rozwiązaniem byłaby koalicja PiS-Kukiz-PO, przy czym drugi człon koalicji Kukiz-PO dopuszczalny jest w dowolnym wariancie.
    PiS, który ma już swojego prezydenta z poruczenia Waszyngtonu, zająłby się polityką zagraniczną, czyli radykalnym wspieraniem żydo-reżimu Ukrainy w wojnie z Rosją oraz tworzeniem – oczywiście z błogosławieństwem Kościoła – antyrosyjskiego przedmurza w Europie, a człon Kukiz-PO realizowałby liberalne postulaty żydowskiego kapitalizmu. Wątpliwe jest jednak, żeby nowy kne-sejm III Żydo-RP przetrwał czteroletnią kadencję – proces rozkładu syjonistycznego Zachodu będzie przyśpieszał.

    W każdym razie, po jesiennej hucpie wyborczej należy spodziewać się polityki dalszego dynamicznego rozwoju zadłużania państwa i obywateli. Bankierska mafia Międzynarodowego Żyda będzie dążyła do wystawienia potem rachunku i przejęcia tego wszystkiego, co jeszcze nam zostało – nie wyłączając ziemi.

    Dariusz Kosiur

    Lubię

  5. Czy m.in.: Jan Nowak-Jeziorański, Zbigniew Brzeziński, Maciej Rybiński
    Gustaw Herling-Grudziński, Robert Gwiazdowski, Jose Ortega Gasset, Karl Popper, Jerzy Przystawa i wielu innych byli lub są gówniarzami, prostakami, nieudacznikami…

    Krytycy wprowadzenia JOW-ów oraz sprzyjające im media w swojej zaciekłości i chęci obrony pozycji oligarchów partyjnych m.in. w PO, PIS, SLD, PSL oraz powiązanych z nimi oligarchicznych mediów określają publicznie zwolenników JOW-ów jako gówniarzy, nieudaczników, prostaków, analfabetów politycznych, karierowiczów itd. Brakuje tylko gróźb represji karnych, wsadzania do więzień itd. Wielu z nas takie działania już przeżyło, czy przeżywa i nie zdołano złamać naszych charakterów, idei, honoru czy godności, pragnienia i wiary, że RP może być państwem równych i wolnych obywateli, równych wobec prawa ze sprawiedliwym i przejrzystym wymiarem sprawiedliwości, przejrzystą władzą mającą na celu dobro i rozwój wszystkich obywateli, bez manipulacji wyborczych, bez oligarchii partyjnych i medialnych. Nie zdołano nas także kupić w różnym czasie faktycznymi propozycjami startu z określonych list wyborczych, stanowiskami w hierarchiach partyjnych, stworzeniem możliwości itd., co nas odróżnia od niektórych przeciwników jow-ów.

    Na w/w działania oponentów powiem krótko, wierzę/my i jestem/śmy dumny/i, że mam/y honor popierać wprowadzenie ideę jow-ów w wersji przedstawianej przez prof. Jerzego Przystawę i Ruch JOW, Pawła Kukiza i wielu innych oraz stanąć w jednym symbolicznym szeregu z takimi osobami jak: Jan Nowak-Jeziorański, Zbigniew Brzeziński, Maciej Rybiński, Gustaw Herling-Grudziński, Jadwiga Staniszkis, Robert Gwiazdowski, Jose Ortega Gasset, Karl Popper, Jerzy Przystawa i wielu innymi bardzie lub mniej znanymi osobami.

    Poniżanie, ośmieszanie, dyskredytacja zwolenników w słusznych mediach idzie na całego bez nawet choć pobieżnego przedstawienia publicznie koncepcji jow, jej wariantów, zalet, wad dla systemu i struktury państwa, co w normalnym państwie powinno być misją publiczna mediów. Co ciekawe w/w krytycy jow-ów i ich zwolenników sami publicznie twierdzą, że system trzeba zmienić-naprawić, ale nie wskazują żadnych propozycji skupiając się tylko na w/w opluwaniu. Insynuują jednocześnie, że na dokonanie zmian trzeba zmiany mentalności kilku pokoleń itd., co mówiąc tekstem otwartym znaczy, dajcie nam spokój, dajcie rządzić, zajmować stanowiska, a gdy się „najemy”, urządzimy, ustawimy to głupi lud/obywatel może sobie decydować, w tej chwili interes naszych środowisk i nasz osobisty jest najważniejszy, a dobro i rozwój Państwa, cóż to znaczy, najważniejszy, na chwile obecną jest interes elit a nie Państwa ……

    – „Zacząłbym od reformy ordynacji wyborczej, a więc od wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych.” – Jan Nowak-Jeziorański (1914-2005) – legendarny kurier z Warszawy

    – „Najgorsza i najgłupsza na świecie” – o polskiej ordynacji wyborczej – Zbigniew Brzeziński – były doradca prezydenta USA

    – „Łatwo dostrzec, iż państwo polskie ulega przyśpieszonemu procesowi degradacji. Jedną z pierwszych zmian, jakie powinno się przeprowadzić, jest zmiana ordynacji.” – Antoni Kamiński profesor, Instytut Studiów Politycznych PAN

    – „Nie trzeba mnie przekonywać. Zgadzam się na wymienienie mojego nazwiska wśród ludzi popierających jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW-y)” – Gustaw Herling-Grudziński (1919-2000) – pisarz, eseista, więzień łagrów

    – „Przy wyborach proporcjonalnych partyjniactwo jest doprowadzone do skrajności, decyduje aparat. W JOW-ach najważniejsze są osobowości, aparat schodzi na dalszy plan” – Jadwiga Staniszkis – profesor, Instytut Studiów Politycznych PAN

    – „Nikt z Was, proszę państwa, wyborców, idąc na wybory i wrzucając kartki z napisem PO, SLD, PSL czy PIS nie wie tak naprawdę, na kogo głosuje!” – Maciej Rybiński (1945-2009) – publicysta, satyryk

    – „Jednomandatowe okręgi wyborcze maja absolutnie tę przewagę nad patriokracją, że tworzą relacje miedzy wyborcą, a wybieranym deputowanym, posłem czy senatorem.” – Robert Gwiazdowski – ekonomista

    – „Zdrowie demokracji, każdego typu i każdego stopnia, zależy od jednego drobnego szczegółu technicznego, a mianowicie procedury wyborczej. Cała reszta to sprawy drugorzędne” – Jose Ortega Gasset – światowej sławy filozof

    – „System wyborczy reprezentacji proporcjonalnej odziera posła z odpowiedzialności osobistej, czyni zeń maszynę do głosowania, a nie myślącego i czującego człowieka” – Karl Popper – światowej sławy filozof

    – „Ordynacja wyborcza jest rozstrzygnięciem o fundamentalnym znaczeniu dla ustroju państwa i systemu demokratycznego. Z punktu widzenia wyborcy i społeczeństwa obywatelskiego ordynacja większościową z jednomandatowymi okręgami wyborczymi ma zdecydowaną przewagę nad ordynacjami tzw. proporcjonalnymi.” – Jerzy Przystawa – profesor twórca i założyciel Ruchu JOW

    Marek Czeszkiewicz

    Lubię

  6. Polska ordynacja wyborcza skrajnie utrudnia realizację biernego prawa wyborczego obywateli w wyborach parlamentarnych. Porównajmy jak to jest w Polsce, a jak w Wielkiej Brytanii

    I. Kto zgłasza kandydatury?

    Wielka Brytania

    Zgłoszenie kandydatury w wyborach do Izby Gmin następuje w formie pisemnej, najwcześniej 4 dnia, a najpóźniej 6 dnia od ogłoszenia proklamacji o rozwiązaniu parlamentu i zarządzeniu wyborów, na ręce przewodniczącego komisji wyborczej w okręgu wyborczym.

    Zgłoszenie musi być opatrzone dwoma podpisami osób formalnie wysuwających kandydaturę (tzw. proposer i seconder)

    Polska

    Najpierw trzeba zarejestrować komitet wyborczy w Państwowej Komisji Wyborczej, a dopiero później kandydatów w okręgach.

    Komitety wyborcze występują w 3 formach: komitet wyborczy partii politycznej, koalicyjny komitet wyborczy partii politycznych, komitet wyborczy wyborców.

    Komitet wyborczy wyborców musi składać się z co najmniej 15 osób mających prawo wybierania (czynne prawo wyborcze).

    Uwaga! W Polsce okręgi do Sejmu (jest ich 41) są wielomandatowe, a więc komitet wyborczy musi zgłosić w okręgu co najmniej tylu kandydatów, ile jest w danym okręgu mandatów, czyli od 8-20 (okręgi są najczęściej 12 mandatowe). Może zgłosić więcej kandydatów (ale maksymalnie dwa razy tyle ile jest mandatów).

    II. Listy poparcia

    Wielka Brytania

    Zgłoszenie kandydatury w wyborach do Izby musi być opatrzone – jak wyżej wskazano – dwoma podpisami osób formalnie wysuwających kandydaturę (proposer i seconder) oraz podpisami dodatkowych 8 osób udzielających kandydaturze poparcia. Wszystkie 10 osób musi być wyborcami zarejestrowanymi w spisie wyborczym okręgu, z którego kandydat będzie się ubiegał o mandat.

    Każdy kandydat zobowiązany jest wraz ze złożeniem dokumentów wyborczych uiścić kaucję w wysokości 500 funtów. Kaucja jest zwracana, jeśli kandydat uzyska w wyborach co najmniej 5% ważnie oddanych głosów. Jeżeli ten pułap głosów nie zostanie osiągnięty, kaucja przechodzi na rzecz Skarbu Korony. Instytucję kaucji wprowadzono do brytyjskiego prawa wyborczego w 1918 roku i była ona związana z problemem startu w wyborach dużej liczby kandydatów cieszących się niskim lub minimalnym poparciem.

    Polska

    Komitet Wyborczy Wyborców, aby został zarejestrowany, musi przedstawić listę 1000 osób popierających jego utworzenie na ogół w krótkim czasie (2-3 tygodnie). Komitety wyborcze partii politycznych i koalicyjne komitety wyborcze partii politycznych nie muszą przedstawiać listy 1000 osób popierających ich utworzenie.

    Komitety wyborcze, które uzyskały od Państwowej Komisji Wyborczej postanowienie (uchwałę) o przyjęciu zawiadomienia o utworzeniu komitetu wyborczego mogą zgłaszać listy kandydatów na posłów.

    Lista kandydatów powinna być poparta podpisami co najmniej 5 000 wyborców stale zamieszkałych w danym okręgu wyborczym, albo do zgłoszenia powinno być dołączone zaświadczenie Państwowej Komisji Wyborczej o uprawnieniu danego komitetu do zgłaszania list bez poparcia podpisami wyborców.

    Komitet wyborczy, który zarejestruje listy okręgowe co najmniej w połowie okręgów wyborczych jest uprawniony do zgłoszenia list okręgowych w pozostałych okręgach bez poparcia ich podpisami wyborców. W takim przypadku, dla udokumentowania tego uprawnienia komitet wyborczy obowiązany jest dołączyć do zgłoszenia zaświadczenie wydane przez Państwową Komisję Wyborczą.

    Liczba kandydatów do Sejmu na liście okręgowej nie może być mniejsza niż liczba posłów wybieranych w tym okręgu i większa niż dwukrotność tej liczby. Jednocześnie liczba kandydatów — kobiet nie może być mniejsza niż 35 % liczby wszystkich kandydatów na liście, to samo dotyczy liczby kandydatów — mężczyzn.

    III. Przykłady danych liczbowych o zgłoszonych kandydatach:

    Wielka Brytania

    Izba Gmin liczy 650 Member of Parliament. Ponieważ ordynacja jest większościowa, istnieje 650 jednomandatowych okręgów wyborczych. Jeden okręg przypada średnio na około 70 tysięcy mieszkańców Anglii, jest nieco mniejszy w innych częściach składowych Królestwa.

    W wyborach w roku 2005 zarejestrowano 3552 kandydatów, w 2001 — 3319, a w 1997 — 3724.

    W wyborach przeprowadzonych w maju 2005 roku utracono 1386 kaucji, co stanowiło 39% wszystkich złożonych kaucji.

    Polska

    W wyborach w 2005 roku zarejestrowano 51 komitetów wyborczych do Sejmu. Z tego tylko 22 komitety zarejestrowały listy okręgowe. Zgłoszono 10658 kandydatów.

    Ciekawostka

    W Wielkiej Brytanii kandydaci w wyborach uprawnieni są do jednorazowej darmowej przesyłki pocztowej, którą mogą przesłać do każdego zarejestrowanego wyborcy w okręgu, w którym kandydują.

    Podsumowując:W Wlk. Brytanii wystarczy zebrać 10 podpisów poparcia podczas rejestracji kandydatów do Izby Gmin, w Polsce muszą być tworzone specjalne komitety wyborcze, przy czym „niepartyjne” – aby być zarejestrowanymi przez PKW – muszą zebrać 1000 podpisów popierających ich obywateli. Następnie kandydaci do Sejmu muszą dodatkowo zgromadzić 5 tysięcy podpisów na listach poparcia, aby móc się zarejestrować w komisjach okręgowych.

    Trudności z rejestracją są potęgowane przez „woluntarystyczne” działania komisji wyborczych, które w sposób dowolny oraz bez jednoznacznych ustawowych sankcji za „dowolność” w działaniu, kwalifikują podpisy poparcia jako ważne lub nieważne.

    Wybory do Sejmu w Polsce, to prawdziwa katorga dla kandydatów i wielkie utrudnienia dla wyborców w dokonaniu rzeczowego wyboru.

    Polskie wybory odbywają się w systemie proporcjonalnym w nierównych pod względem wielkości, dużych, wielomandatowych (od 8 do 20) okręgach wyborczych. Próg ustawowy wynosi 5% dla pojedynczych partii, 8% dla koalicji wyborczych i jest ustanowiony na poziomie krajowym. Do obsadzenia jest 460 mandatów, a ich przydział odbywa się przy użyciu metody d’Hondta. Wyborcy oddają jeden głos preferencyjny na wybraną listę wyborczą.

    W Wielkiej Brytanii wybory do Izby Gmin odbywają się w systemie większościowym w jednomandatowych niewielkich okręgach wyborczych (około 70 tysięcy mieszkańców). Nie istnieją żadne progi wyborcze. Do obsadzenia jest 650 mandatów Member of Parliament. Wyborcy oddają jeden głos na jednego wybranego kandydata.

    Porównajmy polski kodeks wyborczy z ordynacją i praktyką wyborczą w systemie anglosaskim na przykładzie okręgu Nr 26 (dane z 2011 roku).

    Granice okręgu: powiaty bytowski, chojnicki, człuchowski, kartuski, kościerski, lęborski, pucki, słupski, wejherowski, Miasta na prawach powiatu: Gdynia, Słupsk oraz obwody głosowania na polskich statkach morskich

    * Liczba mieszkańców: 1 178 950
    * Liczba wyborców: 929 897
    * Mandatów: 14
    * Liczba komitetów, które zarejestrowały listy: 7
    * Liczba kandydatów ze wszystkich list: 188
    * Liczba mieszkańców przypadająca na 1 mandat: 84 210
    * Liczba wyborców przypadająca na 1 mandat: 66 424
    * stosunek liczby wyborcy/mieszkańcy 78,87%

    Wielka Brytania – wielkości średnie

    * Średnia liczba mieszkańców w okręgu: ok. 70 000
    * Mandatów do obsadzenia: 1
    * Średnia liczba kandydatów przypadająca na 1 mandat: 5-6

    A więc polski kandydat ma kilkunastokrotnie „gorzej” niż jego odpowiednik w Wielkiej Brytanii. Składa się na to wiele okoliczności.

    Kilkunastokrotnie większy okręg wyborczy

    Okręg wyborczy kandydata z okręgu Nr 26 jest prawie 17-krotnie większy (ponad 900 tysięcy mieszkańców) niż typowy okręg wyborczy w Wielkiej Brytanii (około 70 tysięcy). Rodzi to poważne konsekwencje zarówno podczas samej kampanii wyborczej, jak i – po wyborze – podczas pracy poselskiej.

    W czasie kampanii wyborczej potrzebne są kilkunastokrotnie większe (relatywnie) niż w Wielkiej Brytanii nakłady na jej przeprowadzenie. Polski kandydat – w porównaniu z kandydatem brytyjskim – ma o wiele mniejsze szanse na spotkania z wyborcami, gdyż nie jest w stanie podczas krótkiej kampanii wyborczej zbyt wiele takich spotkań w całym okręgu zorganizować. Reklama jest głównie pośrednia – przede wszystkim przy pomocy plakatów i ulotek wyborczych, a więc wyborcy mają małe szanse na zadawanie pytań kandydatom. Handicap mają kandydaci bogaci, dysponujący potężnymi funduszami wyborczymi – najczęściej są to osoby z największych partii (dofinansowywanych z budżetu), ulokowane na pierwszych miejscach list wyborczych. Małe ugrupowania nie posiadają takich środków. Faworyzowani przez ustawę są kandydaci z list ogólnopolskich, gdyż tylko oni mają dostęp do możliwości prowadzenia debat wyborczych w mediach elektronicznych.

    Różnice między systemem anglosaskim a Polską podkreśla często blogerka Faxe, Polka mieszkająca w Kanadzie. Cytuję:

    „Kampania wyborcza to przede wszystkim ciężka praca. Kandydaci, najczęściej są lokalnymi działaczami, przedsiębiorcami albo posłami obecnej kadencji, znani są więc większości wyborców w okręgu. Aby dotrzeć ze swoim programem do wszystkich w okręgu, organizują spotkania (w szkołach, bibliotekach, dużych zakładach pracy, etc.) wiece, pikniki w parkach, często połączone z programem rozrywkowym i napojami, hamburgerami itp. Zgodnie z prawem wyborczym każde miejsce publiczne, jak galerie handlowe, stadiony, szkoły, świetlice etc. nawet jeżeli są własnością prywatną, muszą być udostępnione kandydatom przeprowadzającym kampanię. Większość kandydatów odwiedza też wyborców w ich domach i mieszkaniach. Można wiec go zaprosić i porozmawiać o sytuacji w dzielnicy i okręgu, poznać kandydata i jego program. Prawo wyborcze gwarantuje kandydatowi nieograniczony wstęp do budynków mieszkalnych od 9 do 21 codziennie podczas kampanii”.

    Wielkość okręgów wyborczych determinuje też możliwości współpracy z wyborcami podczas kadencji. Cytuję ponownie blogerkę Faxe:

    „Konieczność bezpośredniej rywalizacji w okręgach wyborczych ze świadomością, że tylko jedna osoba może zostać posłem wpływa znakomicie na inteligentne łączenie polityki partyjnej z celami społeczno-politycznymi wyborców. Z autopsji znam przypadki, ze ci sami ludzie, nie zmieniając przekonań mogą głosować na konserwatystę w wyborach federalnych (krajowych), na liberała w prowincjonalnych i kogoś niezwiązanego z żadną z tych partii w wyborach lokalnych. Dlatego właśnie, ze to nie partia, a konkretny kandydat swoją osobą gwarantuje realizację obietnic wyborczych.

    Wielu wyborców wybiera więc kandydata z partii, którą popiera, inni wybierają kierując się programem kandydata, ew. obietnicami inwestycji lokalnych jak szkoły, drogi, parki, etc, inicjatyw zwiększających zatrudnienie, itp. W następnych wyborach posłowie są rozliczani ze swoich obietnic i pracy przez ponowny wybór lub wybór innego kandydata. Kompletni nieudacznicy przynależący do partii, nawet jak chcą kandydować w następnej kadencji nie uzyskają poparcia partii.

    Prawdą jest, że na arenie politycznej jest kilka partii i w wyborach federalnych trudno jest wygrać będąc niezależnym, niemniej jednak „jakość“ posłów i ich pracy jest nieporównywalna do posłów w systemie polskim, gdzie o nominacji decyduje szefostwo partii nie licząc się ze zdaniem wyborców i nie rozliczając posłów z ich pracy dla suwerena, a tylko z lojalności partyjnej.

    Poseł w Kanadzie stara się i walczy w Parlamencie, aby zrealizować swój program i obietnice wyborcze, a wyborcy w okręgu też trzymają rękę na pulsie i przez cztery lata kadencji pilnie nie tylko śledzą poczynania posła, ale też biorą udział w spotkaniach i debatach z posłem. Na bieżąco też są informowani o pracy posła w miesięcznych lub kwartalnych sprawozdaniach dla wyborców, które przesyłane są pocztą do każdego mieszkania czy domu w okręgu.

    Wyborca może też zwrócić się do posła jeżeli ma problem lub skargę. Biura poselskie tętnią życiem, personel biura nie odsyła nikogo z kwitkiem i jeżeli skarga jest merytoryczna i zasadna, poseł nie odmówi interwencji. Godziny przyjęć posła są stałe i kiedy poseł nie jest w Ottawie, przyjmuje co najmniej 3 dni w tygodniu. Można też skorzystać z okazji i porozmawiać z posłem podczas wielu spotkań jakie organizuje on z wyborcami. Kalendarz takich spotkań podany jest w sprawozdaniach przesyłanych wyborcom. Pracownicy biura poselskiego monitorują sprawy skarg, są w stałym kontakcie z wyborcą i powiadamiają co się dzieje w sprawie.

    Jest nie do pomyślenia (i jest to śmierć polityczna) tzw. olewanie wyborcy.

    Ten reprezentant ma twarz, którą wyborca zna, mieszka w okręgu, gdzie wszyscy znają się chociażby z widzenia i wiedzą o kandydatach z okręgu wszystko, co jest potrzebne, aby go ocenić i podjąć decyzję w wyborach. Kandydaci nie biorą się znikąd, są najczęściej znanymi w okręgu działaczami społecznymi, przedsiębiorcami lokalnymi robiącymi dużo społecznej czy charytatywnej roboty lokalnie itd. Ludzie w okręgu znają ich, spotykają na miejscu ważnych wydarzeń w okręgu, jak święta religijne czy narodowe, strajki, pogrzeb znanej czy ważnej osoby w okręgu, wypadków, etc.”

    Polski poseł w większości przypadków nie ma „twarzy”, którą by znał wyborca. Jak się zdaje, wynika to nie tylko z braku bezpośredniej odpowiedzialności przed wyborcą, którą wymusza najlepiej system JOW, a którego nasi posłowie nie chcą wprowadzić, ale także z wielkości okręgów wyborczych, których żaden poseł nie jest w stanie „obsłużyć” środkami, które ma do dyspozycji. 900 tysięcy mieszkańców, to radykalnie inne warunki niż 70 tysięcy osób.

    Rywalizacja z kandydatami z własnego ugrupowania

    Będąc kandydatem do Izby Gmin w Wielkiej Brytanii nie trzeba rywalizować z kandydatami z własnego ugrupowania.

    Konkuruje się wyłącznie z 4-5 kandydatami z innych partii lub niezależnymi. W Polsce w 2011 roku w 14-mandatowym okręgu Nr 26 trzeba było rywalizować ze 187 kandydatami wystawionymi przez wszystkie komitety, w tym także z kandydatami z własnego ugrupowania. Kandydat pisowski musiał w tym okręgu rywalizować z 27 innymi kandydatami wystawionymi przez własną partię. Rodzi to silne konflikty w ugrupowaniu.

    Największe szanse na wybór mają oczywiście tzw. „jedynki”. W poprzedniej kampanii kandydaci na gorszych miejscach list ogłosili nawet akcję „Stop jedynkom”. Jej twórcy reklamowali ją jako „akcję społecznego sprzeciwu wobec dyktatu partyjnego, który powoduje, że większość mandatów poselskich jest obsadzona jeszcze przed wyborami. Partie polityczne ustalając kolejność na swoich listach wyborczych sprowadzają tym samym wyborców do roli marionetek”.

    Warto podkreślić, że w systemie JOW każdy komitet mógłby wystawić 14 kandydatów w czternastu około 80-tysięcznych okręgach jednomandatowych. Każdy z kandydatów rywalizowałby w swoim okręgu z sześcioma kandydatami z innych ugrupowań. To zupełnie inny system niż obecny – prosty, logiczny, zrozumiały, o wiele mniej pracochłonny i kosztochłonny, łatwy do kontroli. A nade wszystko wyłaniający posła w pełni odpowiedzialnego przed swoimi wyborcami. Posła, który nie może powiedzieć wyborcom, „ja nic nie mogę” (bo np. jestem z opozycji), „proszę pójść do kogoś innego z moich 13-tu kolegów z okręgu”.

    Mniejsze szanse na rzeczowy wybór ze strony wyborców

    System wielkich, kilkunastomandatowych okręgów wyborczych ma jeszcze jedną, kluczową wadę – utrudnia wyborcom rzeczowy wybór.

    To zupełnie inna jakość: wybrać trafnie (czyli zgodnie z własnymi oczekiwaniami i przekonaniami) spośród na przykład 7 kandydatów, aniżeli wówczas, gdy wybierać trzeba spośród 188 kandydatów.

    O siedmiu kandydatach mogę się czegoś dowiedzieć, porównać ich wady i zalety. W stosunku do prawie 190 kandydatów nie jestem w stanie dokonać takiej oceny. Więc po co ten „cyrk”, koszty, emocje, fikcja wyboru? Po co taka ruletka? I z jakiego powodu ustawodawcy – twórcy tego systemu – zachowują się obraźliwie w stosunku do wyborców, zarzucając im nieuzasadnioną absencję wyborczą, bierność, pomyłki, nieumiejętność wyboru, głupotę, niskie wymagania wobec parlamentarzystów, etc.

    Obecny system to potworek, który ma mnóstwo wad, jest biurokratyczny, drogi, nieefektywny. To nie jest system dla posłów – przedstawicieli Suwerena. To jest ordynacja dla aktywistów partyjnych, potrafiących skutecznie zabiegać o swoją pozycję w przedbiegach przedwyborczych, podczas tworzenia list.

    Wyborcy zdają sobie sprawę z tego, że de facto głosują na listy partyjne i że system faworyzuje tzw. „jedynki”. Zaczynają coraz częściej protestować przeciwko systemowi, w którym ktoś wybiera „za nich” (liderzy partyjni ustalający kolejność na listach).

    Polska ordynacja tworzy obiektywnie gorsze warunki dla bezbłędnej pracy komisji wyborczych podczas liczenia głosów

    Jest jeszcze jedna poważna wada obecnego systemu. System sprzyja pomyłkom i „błędom” podczas zliczania głosów.

    W jednomandatowym okręgu brytyjskim trzeba przeliczyć (przy 100%-towej frekwencji) ok. 50 tysięcy głosów i przyporządkować je około 5-7 kandydatom.

    W polskich warunkach w okręgu Nr 26 przy 50%-towej frekwencji trzeba było przeliczyć około 460 tysięcy głosów i przyporządkować je 188 kandydatom.

    Pracochłonność i złożoność obu zadań jawi się jako całkowicie odmienna.

    Ponadto, u Brytyjczyków liczenie głosów odbywa się publicznie, pod okiem wyborców i kamer. Tak samo jest w Kanadzie. Jak pisze blogerka Faxe:

    “Głosy są liczone przez deputy returning officers i polling clerks. Każdy kandydat lub jego reprezentant ma prawo być obecny przy sprawdzaniu kopert, otwieraniu kopert i liczeniu głosów. Deputy returning officer ma obowiązek zaopatrzenia tak polling clerks jak i wszystkich reprezentantów kandydatów czy kandydatów w formularze do zapisywania policzonych głosów”.

    A więc nie ma żadnych ograniczeń w kontrolowaniu prawidłowości zliczania głosów, żadnego zakazu fotografowania protokołów, żadnych barier technicznych, żadnego dezawuowania osób zgłaszających wątpliwości, etc.

    Eh. Przy systemie JOW polski poseł miałby o wiele łatwiejsze życie i jako kandydat i jako członek Parlamentu, podobnie jak członek Izby Gmin w Wielkiej Brytanii. Jego praca na rzecz wyborców byłaby ułatwiana i doceniana, a nie utrudniana. Ponosiłby mniejsze koszty kampanii wyborczej, mógłby mieć większe zaufanie do instytucji państwa stojących na straży prawidłowości wyborów.

    Z jakich powodów u nas nie może tak być? Zmieńmy to. Wprowadźmy JOW.

    Lubię

  7. Aby posel mial twarz, musi pochodzic z grona tych, ktorzy go wybieraja. Przy partyjniactwie nie ma zadnej demokracji, bo to waskie kliki partyjne, ukladajace tzw. listy wyborcze decyduja, kto zostanie wybrany.
    Na najnizszym szczeblu wybory powinny byc bezposrednie i obywatelskie, w ktorych obywatele, czujacy sie na silach do zarzadzania spolecznosciami poddaja sie wyborowi spolecznosci. Na kazdy wyzszy stopien administracji regionalnych i krajowych powinni wybierac sposrod siebie juz wybrani. Taki algorytm gwarantuje wladze ludu, czyli demokracje.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s