Kontakt

Reklamy

16 uwag do wpisu “Kontakt

  1. Wciaz mi powraca jeden dylemat:
    to be ot not … jest czy nie ma?

    Wiekszego dobra, mniejszego zla,
    cos czego nie ma, dylemat trwa.

    Wieksze mi dobro zyc nie zatruje
    lecz zla mniejszego nie zmiarkuje

    Ktore to zlo byc moze mniejsze?
    Twoje? Adama czy Lozy Wiekszej?

    Moral:
    – gdy zlo na szali wazyc od biedy,
    dobro zwyciezy, tylko kiedy…

    Polubienie

  2. Panowie,

    Nie podajecie adresu e-mail wiec pisze tutaj. Na Forum Suwerennosc znalazlem taka wiadomosc:

    ——————————————————————————————
    List prezesa USOPAL

    Drodzy Rodacy,

    Jesteśmy w bardzo ważnym momencie, jakim są wybory prezydenckie w naszej Ojczyźnie. Ja osobiście i wszystkie organizacje, które z nami związane popieramy i będziemy popierać wszystkich kandydatów, którzy są patriotami polskimi. Wszyscy ludzie powinni iść do wyborów i głosować na prawdziwych Polaków. Przesyłamy dzisiaj odezwę jednego z naszych ugrupowań patriotycznych, jakim jest Stronnictwo Narodoweg im. R. Dmowskiego i ich kandydata. Jest to organizacja wielkich patriotów, którzy chcą dobra naszej Ojczyzny. Popieram pana pułkownika drużyn strzeleckich Ludwika Wasiaka i chce przekazać dalej tę odezwę . Naturalnie my tez popieramy wszystkich innych, którzy pracują dla dobra naszego kraju.

    Z głębokim poważaniem
    Jan Kobylański
    ——————————————————————————————-

    Moze w obecnej sytuacji warto byloby skontaktowac sie z Panem Kobylanskim, a moze i rowniez z „panem pułkownikiem drużyn strzeleckich”?

    Pozdrawiam,

    PR

    Polubienie

  3. Dzień dobry!

    Nazywam się Jan Cyraniak, mam 28 lat, jestem ojcem trójki dzieci, pracuję w biurze projektowym i studiuję architekturę na Politechnice Poznańskiej, jestem konserwatywnym „wolnym strzelcem” z wieloletnim stażem w internetowych okopach – i piszę do Państwa z prośbą o pewną niewielką przysługę, a także o opinię.

    Otóż pewien czas temu, zachęcony pomysłem znajomego, który poradził mi wykorzystanie mojej kolekcji kilkudziesięciu tysięcy zdjęć, założyłem kontrrewolucyjny fotoblog. Nazwałem go nieco zawadiacko: „Wandea, Ostoja Ciemnogrodu” – za francuskim departamentem, który zbuntował się przeciwko Rewolucji. Opisy do zdjęć mają za zadanie obnażanie absurdów nowoczesności, obronę starych wartości naszej cywilizacji, a także krytykę ideologii lewicowych – zdjęcia mają czynić całość atrakcyjną. Teksty są pisane nie z myślą o już przekonanych, ale o nieuświadomionych, szczególnie młodych – dlatego często pojawiają się rzeczy dla konserwatystów oczywiste, napisane w bezpośredni i prosty sposób. Blog można znaleźć pod tymi adresami w serwisie photoblog.pl:

    http://vendee.photoblog.pl/ oraz http://www.photoblog.pl/vendee

    Nie wiem na ile to przedsięwzięcie trafione, a na ile nie, ale ów znajomy zarzeka się, że w „propagandzie konserwatywnej” może to być „nowa jakość”. Zgromadziłem na razie ponad dwie setki regularnie odwiedzających, z czego się cieszę – jednak to nadal niewiele.

    I tutaj pojawia się owa przysługa: otóż w celu poszerzenia grupy odbiorców umyśliłem sobie zgłosić ów blog do konkursu na najlepszy fotoblog roku 2010 w serwisie fotograficznym SwiatObrazu.pl. Konkurs opiera się na głosowaniu, a głosować może każdy… przeto jeśli mają Państwo chwilę czasu, to chciałbym prosić o wsparcie mej inicjatywy, głosować można tutaj:

    http://www.swiatobrazu.pl/fotoblog/index.php?p=czytaj_blog&go=0bbzf6bd

    Żeby zagłosować wystarczy kliknąć na guzik „oddaj głos na ten fotoblog” i wpisać wygenerowany na stronie kod weryfikujący. Głosowanie jest darmowe i nie wymaga rejestracji czy podawania jakichkolwiek danych.

    Nagrodą w konkursie jest jakiś aparat fotograficzny firmy, której aparatów nie używam [jestem fanatykiem Sony] i jakaś drukarka [której nie potrzebuję, bo mam świetną drukarkę], a na blogu nie ma ani mojego nazwiska, ani mojej twarzy – przeto niech będzie jasnym, iż nie startuję w tym konkursie dla nagrody czy dla sławy, ale jedynie dla reklamy zawartego na fotoblogu, reakcyjnego przesłania. Jak napisałem w swym opisie: „Dlatego chwytam za klawiaturę, wstawiam powstańczy emblemat Sacré-Cœur na avatara i ruszam na wojnę z Rewolucją. Niniejszy blog jest moją małą rebelią przeciwko zalewającej nas zewsząd fali lewicowej ideologii. Jest moim lasem wandejskim, ostoją zdrowego rozsądku i zapomnianych wartości, bastionem Ciemnogrodu.”

    Z tego powodu ośmielę się również zapytać Państwa czy nie byłoby możliwe w miarę możliwości rozpropagowanie sprawy głosowania w konkursie wśród znajomych oraz innych ludzi o sympatiach prawicowych [np. za pomocą e-maila, serwisów społecznościowych, portali internetowych, itp.]. Konkurs kończy się dopiero w sierpniu, przeto jest jeszcze sporo czasu na rozpropagowanie tej wiadomości i zdobycie ogromnej ilości głosów [z każdego IP można zagłosować na dany blog tylko raz]. Wyobrażają sobie Państwo co by było, gdyby konkurs na najlepszy fotoblog w Polsce wygrało coś opisanego jako „Ostoja Ciemnogrodu”? 🙂 To mogłoby sprawić, że kontrrewolucyjne przesłanie nie tylko trafi do wielu setek ludzi, ale także uzyska w ich oczach wysoki status, nawet jeśli go nie polubią 🙂

    [na razie mój banner wisi na konserwatyzm.pl, wsercupolska.org i u narodowców z fuckpc.com, istnieje też na facebooku strona propagująca głosowanie: http://www.facebook.com/event.php?eid=122581864441563 – można polecić znajomym, jeśli ma się tam konto]

    W miarę moich skromnych możliwości jestem gotów odwdzięczyć się za udzielone poparcie. Najprostsze byłoby umieszczenie linków do wskazanych stron w moich „linkach polecanych” u dołu opisów do zdjęć, ale chciałbym także nadmienić, że jeśli ktoś działający w szczytnym celu ma zapotrzebowanie na zdjęcia i grafikę komputerową [ulotki, plakaty, okładki, itp.], to proszę o kontakt. Nie jestem może profesjonalnym grafikiem, ale umiem to i owo w Photoshopie [zrobiłem min. trzy ostatnie okładki do „Pro Fide Rege et Lege”].

    Chciałbym też [w miarę możliwości] uzyskać od Państwa opinię o zawartości mego fotobloga, właściwej formuły, poprawności głoszonych tez i argumentów, sposobów na rozpropagowanie bloga oraz szans na przekonanie ludzi do prawicowych racji. Nie da się zadowolić wszystkich, ale do estetów chcę dotrzeć dobrą jakością zdjęć [z tym jest różnie, bo często „perełki” nie pasują do niczego, co bym akurat chciał napisać i trzeba wybrać coś średniawego], do myślących argumentacją, do niemyślących straszeniem euro-totalitaryzmem lub Islamem, do dziewczyn zdjęciami zachodów słońca, do rodziców [szczególnie matek] zdjęciami dzieci, itd. Wprowadziłem na blogu podział na kategorie, wygląda to tak:

    => Wandea – zdjęcia i informacje związane z Wandeą
    => Niebiosa – widoki nieba opatrzone przeróżnymi cytatami
    => ś.p. Cywilizacja Łacińska – obnażanie absurdów nowoczesności, obrona dawnego stylu życia
    => Ecclesia Catholica – przemyślenia na temat religii chrześcijańskiej
    => Tu i teraz – komentarze dotyczące wydarzeń bieżących
    => Czy Bóg istnieje? – przemyślenia na podstawie odkryć naukowych i archeologicznych
    => Amor Patriae – zdjęcia i teksty o charakterze patriotycznym

    Jestem otwarty na wszelkie sugestie, rozumiem też, że treść mego fotobloga może nie odpowiadać Państwu w 100%. Na prawicy nie brak różnic w ocenie wielu tematów, z czego rodzą się dość ostre spory, które często przeradzają się w destruktywne i pełne emocji waśnie. Nie mam zamiaru się w te spory mieszać. Nie chcę walczyć wewnątrz prawicy, chcę kierować ku niej ludzi z zewnątrz. A to, co sobie wybiorą, zostawiam im – może dlatego, że sam nie wiem co wybrać. Ogólny zarys moich poglądów to wolnorynkowość w kwestii ekonomii, monarchizm w kwestii polityki i katolicyzm w kwestii religii. Sporów mających miejsce wewnątrz tych światopoglądów nie jestem w stanie rozstrzygnąć, a nawet nie mam na to specjalnie czasu. Dlatego proszę o wyrozumiałość w przypadku wykrycia u mnie „treści nieprawomyślnych” 🙂

    To tyle, dziękuję za wszystkie oddane na mój fotoblog głosy!

    Pozdrawiam serdecznie,

    Jan Cyraniak

    Polubienie

  4. Witam,
    Samo gadanie niewiele zmieni.
    Mamy zamiar zorganizować komitet wyborczy osób bezpartyjnych i wystartować w wyborach.
    Jeśli tego nie zrobimy to nic się nie zmieni, mało tego, po następnych wyborach rozkradną szpitale, sieci wodociągowe, zaczną wykup polskiej ziemi, ostatnich spółek skarbu państwa i będzie po nas.
    Będziemy tylko tanimi parobkami w swoim kraju.
    Jeśli ktoś z Was może wystartować lub jakoś pomóc zapraszamy.
    Informacje ogólne:
    http://bezpartyjnapolska.blogspot.com/
    http://zdrowykraj.blogspot.com/

    Organizujemy się na razie pejsbuku, bo jest to łatwe i wygodne.
    Jeśli obawiacie się inwigilacji zorganizujcie się gdziekolwiek sami i jakoś współdziałajmy.
    Na razie jest ok 200 osób teoretycznie chętnych.
    Jak będzie więcej organizujemy się terytorialnie.

    Jeśli ktoś ma konto na fb zapraszam od razu tu:
    http://www.facebook.com/groups/539237592772193/

    Z Pozdrowieniami,
    Bezpartyjna Polska

    Polubienie

  5. DLA MĄDRYCH LUDZI PRAWICY ! ! !
    Chciałem przypomnieć ,że światowej sławy filozof ,dla mnie MĘDRZEC
    ,dominikanin Józef Maria Bocheński mówił ,że filozofia to jest bardzo
    niepotrzebna, niby nauka ,sieje tylko zamęt i nie wnosi nic nowego
    .Najlepiej by polscy ,,filozofowie ,,pokazali światu ,że najważniejsza jest – MĄDROŚĆ ! ! !.
    Świat ,kościół ,filozofowie zapomnieli ,że mądrość istnieje.To Polacy
    mają otworzyć oczy światu. Proszę przeczytać dzieło naszego mędrca
    STANISŁAWA STASZICA ,,RÓD LUDZKI ”
    . Nie Żydzi ,tylko Polacy naprawdę są narodem wybranym przez Boga .
    To żadne chciejstwo ,tylko namacalne gołe fakty, dnia codziennego ,które są trudne do zrozumienia dla filozofów ,bo prawda jest bardzo prosta.
    Głupi ludzie byle co jadają i byle co gadają .
    BÓG STWORZYŁ CZŁOWIEKA, BY Z ŻYCIA MIAŁ RADOŚĆ, NIE CIERPIENIE !

    NARODZIE ! ŻADNA SELEKCJA NATURALNA ANI GENY TYLKO ŻYWIENIE OPTYMALNE ,JEST PODSTAWĄ MĄDROŚCI ! ! ! POLACY MAJĄ BYĆ ,CHORZY I GŁUPI ,bo
    tak chcą nasi władcy !
    Nie ma dzieci niegrzecznych ,są tylko dzieci niewłaściwie żywione .
    Nie ma ludzi leniwych ,są tylko ludzie niewłaściwie żywieni.
    DR.JAN KWAŚNIEWSKI

    Polubienie

  6. Piszący w NEON24 to nas nareszcie chcą przygarnąć i zintegrować do walki o zwycięstwo.
    Oprócz osobistych spotkań proponuję także zdalne poprzez komunikatory internetowe SKYPE lub PALTALK
    Serdecznie zapraszam chociaż na chwilę i chociaż na próbę na wieczorne darmowe, audiowizualne ( wszyscy widzimy się wzajemnie, rozmawiamy i jednocześnie piszemy na tablicy wszystkim widzianej ), grupowe ( 25 osób ) rozmowy – Polaków i Słowian ze wszystkich kontynentów – codziennie w skype po godzinie 20.30 u: henryksw
    Henryk Swół Wrocław kom. 601 424 490 hs421@wp.pl

    Polubienie

  7. Proszę o usunięcie mojego komentarza, skopiowanego z serwisu YouTube, a umieszczonego bez mojej zgody na wiernipolsce.wordpress.com we wpisie z dnia 11 czerwca 2016 o 7:47 AM. Konto YT na którym umieszczono komentowany materiał zostało usunięte, materiał filmowy do którego odnosił się komentarz również nie jest dostępny. Nie wyrażam zgody na publikację moich opinii na portalu WordPress.com, w przypadku braku reakcji zostaną podjęte kroki przewidziane prawem.

    Polubienie

  8. Szanowny Adminie,
    ten tak zwany wąż czy jak się ta onaniczna kreatura podpisuje, skasował mój wpis, konkretnie drugą część i trzeciej wcale nie puścił. Ja już to sprawdziłam, że on może wchodzić i wpisy blokować. Nakryłam go kiedyś u Ziemińskiego na wps. To nie jest żaden wesoły człowiek, ale wyrachowana kreatura. z czyjego on jest nadania, nie wiem, ale można się domyślić. Taki zaśliniony to może byc w sumie raczej tylko kleryk, wytypowany do takiej „slużby”.
    dodam, że najpierw druga część się ukazała, ale po ok. 30 sekundach znikła. Mnie się nic nie zdaje, zapewniam.
    No, jak by nie było, gnida też ma termin ważności i kiedyś on minie.
    Pozdrawiam.
    nana

    Polubienie

  9. Nie wiem, ile można dać tekstu w „kontaktach” bo może przejdzie cały i Szanowny Admin zamieści w komentarzach w całości? U mnie jest tego 10 stron. Próbuję.

    \\„Kto spojrzy na polską historię, to wie, że nie ma dziejów polskiego narodu bez Kościoła”. J.Kaczyński//

    = = J.Kaczyński wie, co mówi i dlaczego to mówi.
    Rolą słuchacza jest zrozumienie wymowy tego w kontekście np. sytuacji politycznej w jakiej aktualnie znajduje się Polska.
    Mamy dobrą, finansową pozycję w świecie, czyli pozytywny „rating”, który pozwala nam spłacać długi zagraniczne według korzystnego dla nas klucza. O tym pamiętajmy, bo nie jest to czymś stałym i w sekundę możliwe jest zastosowanie wobec nas środków, jakie wmuszono Grekom: oni spłacają procenty podwójne i potrójne, a kto wie czy jeszcze nie większe, ponieważ Grecję oszacowano niżej, czyli w tym „ratingu” nie jak „aa” ale „bb” czy może nawet „ww”.

    Jakie ma szanse Grecja się temu sprzeciwić? Nie ma żadnych szans, ponieważ podlegając euro nie ma najmniejszego wpływu na wartość euro w swoim kraju. Wystarczy, że unia obliczy pekabe kraju popadłego w niełaskę nieco inaczej i już staje się on dziadem, przeznaczonym do całkowitego złupienia.
    Pamiętajmy o tym ! ! !
    Grecy nie byli głupsi od Polaków, ale być może mniej czujni, albo mieli V kolumnę aktywniejszą jeszcze od czasów „czarnych pÓłkowników”.
    A my mieliśmy jednak trochę czasu od zakończenia II. wojny no i Stalin nieco przeczyścił to i owo. Stąd ataki na Niego i skowyt.

    Więc jeżeli istnieje realna możliwość, że kościół katolicki mógłby wyprowadzić „wiernych” na ulice i skierować ich przeciw „żydom”, no to mielibyśmy wojnę domową, w której Polacy wzajemnie by się wykańczali. Oczywiście, nie byłoby to także korzystne dla katolickiego kościoła, bo dopływ bieżący kasy by nieco zmalał, ale nie ma obawy! kościół katolicki ma dość „oszczędności” by takie coś przetrwać bez większego uszczerbku.
    Jeśli więc J.Kaczyński w jakiś tam sposób wchodzi w relacje w kościołem katolickim, to przecież nie dla czczej przyjemności.

    Nie ma co udawać, że kościół katolicki nie ma wpływu na „spokój społeczny” w naszym kraju, bo ma i to wielki. O wielkości tego wpływu mogli się przekonać „socjaliści” z PZPR, którzy przecież też mieli wpływy w naszym kraju ale chcąc uniknąć rozlewu krwi – kościołowi było to przecież obojętne, bo owieczka to owieczka i nic poza tym – oddali niejako walkowerem to starcie „sacrum” z „profanum”. Dlatego Generał Jaruzelski utworzył Wojskową Radę OCALENIA NARODOWEGO, a nie ratowania naszego kraju, Polski.

    Polacy nie chcieli tego rozumieć i rabowali „komusze”, czyli jeden Polak okradał drugiego Polaka – co jest faktem. Mieliśmy wspólny dorobek i należało go odpowiednio podzielić, czego próby czyniono naprawdę !!!

    Na przykład grupa ekonomistów Patriotów chciała przepchnąć program uwłaszczenia Polaków wydając każdemu Polakowi ŚWIADECTWO UDZIAŁOWE.
    Gdyby Polacy je zachowali dla siebie, mielibyśmy dziś zupełnie inną sytuację. Ale amboniarsko wpychano Polaków w amok „antykomuszy” i nic się nie dało tu zrobić przeciw temu.

    Zwerbowani przez „zachodnie demokracje” Polacy, sprzedajne cóórvy!!!, stali masowo pod bankami i skupowali owe świadectwa udziałowe za najpierw 80zł, a potem nawet za 100zł i nieco więcej.
    Niemal każdy, kto takie „świadectwo” miał, pędził pod bank bo się obawiał, że ono straci na wartości i chciał chociaż zarobić tą stówę. Nie wiem, czy było to sterowane ambonalnie, bo nie bywam w takich przybytkach.
    Kto je przejmował, jak myśli Rodak? Było to zabezpieczenie na wszelki wypadek, gdyby Polacy się zorientowali w szachrajstwie i chcieli dochodzić swoich praw do przejmowanych przez zachodnie korporacje naszych państwowych przedsiębiorstw.

    Widzimy więc, że nie było to wcale tak, że „komuchy” chciały wszystko „zabrać sobie”. Gdy okazało się, że Polak nie czuje więzi z własnym, tak! WŁASNYM zakładem pracy, no to należało przeciwdziałać tak, żeby Polacy jednak choć w części mieli jakąś pracę i dlatego „nomenklatura się uwłaszczyła”. Oczywiście, nie cała z czystej miłości do Ojczyzny, ale tu już nie grało to roli, ponieważ choć mały procent Polaków mógł mieć pracę i stałe dochody. Co znaczyło „być albo nie być” dla naszego kraju.

    A widać przewidziano dla nas totalne bezrobocie i wojnę domową w takim wymiarze, że Polacy toczyli by wojny o skórki chleba ze śmietnika, o ile by ktoś takie wyrzucał. Stąd ataki na „nomenklaturę”.

    [Dziś mamy spokojnie, to wypada się nad całym tym procesem poważnie zastanowić, bo nie musimy w chwili obecnej walczyć o biologiczne przeżycie.]

    Taki Kulczyk, zatrudniający potem kilkadziesiąt tysięcy Polaków w „swoim imperium ekonomicznym” był gwarantem przeżycia dla co najmniej kilkuset tysięcy polskich rodzin. Dlatego ten czy tamten gardłował, żeby „zabrać Kulczykowi” i „dać ludziom”. Co by się wówczas stało?
    A no to samo, co ze świadectwami udziałowymi.
    Do Kulczyka dobrali(?)się potem, ale co to ma za znaczenie? Polska wszak jakoś przetrwała. To samo z R.Krauze. Nierychliwi, ale pamiętliwi i z pewnością nie w interesie Polaków.
    Kto? No właśnie! Kto?

    Zbiór praw autorstwa Andrzeja Zamoyskiego musieli upupić, tak samo jak „zmuszeni” byli rozwalić Polskę Ludową.
    Dla nas istotne jest, czy damy „im” się teraz?

    W chwili, gdy czynnie zaczniemy uczestniczyć w nagonce na żydów, jesteśmy skończeni. To należy mieć w pamięci nieustannie, jako że zarówno w pogromach jak i ratowani żydów widoczna jest ta sama, katolicka ręka. To właśnie z krajów katolickich wypędzano żydów – biedotę, przeznaczoną na ofiarę, którą zawsze można wykorzystać jeśli wie wie, jak i po co.
    Nie bierzmy w tym udziału!!!

    Pamiętajmy, że zarówno „chrzczenie żydów” jak i pozbawianie ich majątków czy wręcz życia było robione z inicjatywy watykanu i nigdy nie były to jakieś akty spontaniczne, mające ludzi „zbawiać”. Było to częścią katolickiej polityki i niczym więcej. A figurkami na tej szachownicy byli ludzie. I ich wiara nie ma tu wiele znaczenia.
    Polakami można rozgrywać tak samo łatwo, miejmy to na względzie.

    Kiedyś mieliśmy „uciskającą nas szlachtę” czy innych ekonomów różnego stopnia „arystokratycznego”.
    Co mamy dziś?
    Kto nas „uciska”?
    A no, my sami siebie!

    Na przykład lekarz kardiolog, który ma „wyczerpane limity” i nie przyjmie pacjenta żeby nie wiem jak był chory, to prywatnie ma dowolnie duże moce przerobowe i za 250zł/za kwadransik obmacania i osłuchania – bez żadnej osobistej odpowiedzialności za wynik bądź błąd w diagnozie – nie ma on żadnych skrupułów.
    To samo dentysta (od 150zł wzwyż za plombkę robioną w parę minut) i cała reszta medyków przeróżnej maści.

    Jak oni doszli do takiej uprzywilejowanej pozycji?

    Oni doszli do tych przywilejów na naszych plecach! To my, pracując, gdy oni się ZA DARMO ! ! ! kształcili umożliwiliśmy im taki awans ekonomiczny.
    To my, nie chcąc umrzeć przed czasem wolimy stracić te parę stówek, nawet pożyczonych od rodziny czy znajomych, by jakoś się uratować.
    My, ludzie, którzy umożliwili tym konowałom zdobycie wykształcenia!

    A teraz oni mają nas za nic, w dupie mają sumienie i poczucie zobowiązania wobec ludzi, którym zawdzięczają kariery i wygodne życie.
    To właśnie te konowały często domagają się, by likwidować lecznictwo państwowe i ubezpieczenia tak, by było tylko wszystko w rękach prywatnych.
    Bo im wciąż mało i kasy i władzy nad pacjentem.

    I teraz pomyślmy: wciąż są ataki na żydów, co to nas tak wykorzystują i grabią. No to w przypadku żydów, ponoć obcych wiarą można by to jeszcze jakoś zrozumieć.
    Ale jak rozumieć, gdy gorliwy katolik, sąsiad, rodak, skazuje nas na śmierć i cierpienie w chorobie tylko dlatego, że nie mamy wystarczająco pieniędzy by mu prywatnie za diagnozę zapłacić? ? ? czy może medycynę w całości opanowali żydzi i w ten sposób przyczyniają się do eksterminacji „chrześcijan Polaków”?

    Tu dla unaocznienia podać należy, że po wielkich bojach i przepychankach „udało się” ustalić z ramienia rządu płacę minimalną i stawkę godzinową w granicach nieco ponad 10 zł za godzinę!
    Tak, DZIESIĘĆ ZŁOTYCH ZA GODZINĘ.

    No i spójrzmy, jak to wygląda w sferze medycznej, gdy „leczymy się prywatnie”: jeżeli za 15 minut badania musimy zapłacić 200zł, no to nie trzeba mieć nadzwyczajnych zdolności matematycznych by wyliczyć, iż taki konował zarabia za godzinę 800zł.
    Albo dentysta biorący za plombkę wykonaną w kwadransik (bo czas to pieniądz, a jakże!) 150zł, czyli za godzinę ma stawkę 600zł.
    Po odliczeniu wysiłku lekarza i kosztów materiału, podatku i co tam jest do opłacenia, zostaje całkiem sporo, prawda?
    Przy czym normalny człowiek od tych około 10zł na godzinę też odprowadza podatek i składki.

    Jaki więc „żyd” łupił by nas skuteczniej niż my samych siebie?
    Niż ta słowiańska (?) medyczna arystokracja nas łupi?
    Niż nas łupią mecenasi – prawnicy?
    Niż nieuczciwi rodacy, szukający wszędzie możliwości maksymalnego wykorzystania Polaka w trudnej czy krytycznej dla niego sytuacji, gdy skazany jest on na czyjąś pomoc?
    To jest, niestety, nasza, polska, gorzka rzeczywistość a nie jakieś fantazje.
    I dlatego biada nam!

    Przykładanie płatków złota na gnijącą ranę jej nie wyleczy. Nie wyleczy więc naszej Ojczyzny żadne „wyganianie żydów” i inne antyludzkie zabiegi, ponieważ od zawsze tak już jest, że naprawę świata zacząć należy od siebie samego.
    Jeżeli sami nie jesteśmy uczciwi, to jakie mamy moralne prawo oczekiwać tego od innych?

    Że co? Że skoro inni oszukują i wykorzystują, no to i my chcemy w tym uczestniczyć by nie być stratni?
    No to w czym problem i skąd te narzekania?
    Przecież w tej konkurencji wygrać może wyłącznie ten najbardziej bezwzględny i pozbawiony sumienia !
    I my to napędzamy własnym działaniem w tym uczestnicząc.

    A że wykorzysta to „żyd” czy „dobrodziej” w habicie? Taka jego rola, no to wykorzystuje.

    Jak wiemy, świat działa na zasadzie 50/50.
    50% dostajemy z zewnątrz. Ale gdy nie dołożymy „swoich” 50%, to zdarzenie nie ma miejsca. Nic nie zdarza się wszak połowicznie.
    Mówiąc obrazowo, jeśli my sami nie wsiądziemy do tramwaju numer 11, no to ten tramwaj nas nie powiezie, żeby nie wiem co.
    On sobie jeździ jak jeździ. My sobie żyjemy jak żyjemy. Ale by ten tramwaj nas przewiózł, no to my musimy do niego wsiąść.
    Inny przykład: jeśli nie chcemy doznać mordobicia po zmroku i z domu po zmroku nie wyjdziemy, to żeby nie wiem jak bandyta pięściami wymachiwał, nas one nie dosięgną.

    Można oczywiście się bawić w prokurowanie sytuacji takich, że my „niewinni jak dziecię nowo narodzone” a jednak nas dopada. Ale to tylko fikołki mentalne mózgu, ponieważ zasada ta jest bezwzględna i zależy, gdzie umieścimy początek zdarzenia.

    Przykład Polski i Litwy pokazuje, że Polacy w niczym dobrym się Litwie nie przyczynili, a przeciwnie; za wszelką cenę chcieli Polacy się przypodobać rzymowi i „chrzcili” Litwinów tak skutecznie zdradzając ich przy każdej okazji, że z ogromnego kraju jakim była Litwa zanim się z Polakami zakolegowała, stała się mizernym kadłubkiem z ludnością coś około 3 milionów, bez żadnych szans na samodzielne przeżycie, jako że głównym zajęciem Litwinów jest dobre co prawda ale jednak tylko granie w koszykówkę, co nie może przełożyć się na dobrobyt Litwinów nijak.

    Będąc pod parasolem Związku Radzieckiego Litwa miała się całkiem dobrze, bo ZSRR rozwijał w takim kraju związkowym to, co było korzystne i możliwe dla takiej mniejszości. Natomiast obecnie, to „przyjaciele Polacy” żądają, by nawet na tych paru kilometrach kwadratowych – jakie Litwinom pozostały po tym zakolegowaniu się z Polakami – wszędzie były także polskie nazwy zarówno miejscowości jak i ulic. Bo Polacy na Litwie czują się Polakami i się tego domagają.

    No to co zrobimy, jeżeli – a ma to już miejsce na dużą nawet skalę! – Niemcy zechcą swoje okupowane przez 500 lat ziemie, zrabowane Słowianom, również otabliczyć powszechnie literami gotyckimi i szkopską mową?
    No?!?
    czy będziemy super tolerancyjni? Czy może nie zechcemy oddawać Niemcom starosłowiańskich ziem pod ponowną ich okupację tylko dlatego, żeby wówczas Niemcy się lepiej czuli jak nie przymierzając Polacy na Litwie?
    Jeżeli Polacy mieszkają na Litwie i im to nie pasuje, to mogą przenieść się do Polski, a nie odbierać Litwinom ich resztkę ziem, jak to robi każdy okupant stawiając wszędzie tablice w swoim języku.
    No i tu znowu rozważmy zasadność lamentów, że nas „żydzi okupują”.

    Jeżeli mówi „Izraelski polityk: Polacy współpracowali przy tworzeniu i prowadzeniu obozów zagłady”
    = = to jest to jego prawo jako wolnego człowieka.

    Ale równolegle prawem jako wolnych ludzi jest dla Polaków możliwość przedstawienia swojego stanowiska, ale nie w sposób taki, że Polacy zabraniają wypowiadać się swobodnie „izraelskim politykom” i głównym zarzutem staje się wówczas nie to, iż ktoś głosi nieprawdę, ale to, że ktoś jest „żydem”.

    O ile można i należy piętnować kłamstwo, o tyle nikt nie ma prawa dyktować komuś, w co ma on wierzyć i jak ma to robić. Bo to stawia np. Polaków na z góry przegranej pozycji i mamy wciąż z tym na bieżąco do czynienia: stawiamy słuszne zarzuty ale podpieramy to tym, że ktoś jest „żydem”. Po co?

    W końcu ludzkość mogła by wypracować wspólne postrzeganie zjawisk dotyczących nas wszystkich.
    A więc:

    ZŁEM jest każda wojna! Z wyjątkiem walk obronnych, bo tu napadnięty nie ma wyboru i innego wyjścia niż walczyć, jeżeli chce przeżyć. O ile napadający ma wybór i może napaść ale nie musi, o tyle napadnięty nie ma innej możliwości niż się bronić przy pomocy wszelkich dostępnych środków.

    ZŁEM jest każde oszustwo, kradzież i każdy wyzysk. To można łatwo określić, ponieważ te sprawy reguluje sumienie, w jakie wyposażył ludzi Bóg Wszechmogący. Ludzie wiedzą, kiedy postępują niewłaściwie i tylko do tego dorabiają mentalne fidrygały, by sprawę zamącić i „postawić na swoim”. Jest to działanie pozornie korzystne dla oszusta, co widzimy dziś na całym świecie; każdy chce każdego wykorzystać by jakoś samemu przeżyć i nikt nie jest pewny dnia ani godziny, bo grozi nam wojna totalna.

    ZŁEM jest pozbawianie ludzi prawa wolnego wyboru – czy to wyznania/religii czy sposobu życia, przy czym rodzice mają dane od Boga niezbywalne prawo przekazywania potomstwu zarówno własnych przekonań jak i stylu życia. Potem człowiek dorosły i tak będzie żył „po swojemu”.

    ZŁEM jest narzucanie ludziom światopoglądu w taki sposób, że niemożliwe jest funkcjonowanie państwa na skutek zagrożenia wojną domową.
    W Polsce Ludowej mieliśmy próbę urzeczywistnienia tego w konstytucji, która pozwalała Polakom mieć dowolny światopogląd, dowolną religię i styl wychowywania potomstwa, ale zakazane były wystąpienia antypaństwowe, zagrażające istnieniu bytu państwowego, gwarantującego przecież posiadanie takich własnych światopoglądów, wyboru religii i modelu rodziny dając wszystkim bazę ekonomiczną w postaci pracy dla wszystkich i mieszkania jako prawa a nie towaru.
    By przepchnąć to, co mamy dziś, złe siły musiały zniszczyć to, co było, a dokonało się to rękami samych Polaków, jako że zło ma co prawda pomysły, ale nie ma samo w sobie możliwości wprowadzenia ich w życie. To jest podstawa całego i każdego przekrętu, niezależnie, gdzie się on odbywa; dziś mamy przykład tego w Wenezueli i jako smrodu puszczanego na naród niejakiego „guano”.

    „Taka kłamliwa narracja jest obecna w żydowskim państwie na każdym kroku, ale to żydzi przejęli i stosują metody faszystów niemieckich w wyniszczaniu narodu palestyńskiego.”

    = = nie takie to proste, jak by się komuś wydawało. W czym mógł być winien Izrael, jeżeli w czasie zanim powstał to go nie było? A co było? A no była anglosyska okupacja tych ziem po rozwaleniu Imperium Osmańskiego. Kto więc stworzył Izrael? I czy naprawdę „dla żydów? choć się tak mówi? Jaki był sens przyglądać się z londynów i innych faszyngtonów masowemu mordowaniu żydów w europie, co jest faktem! by potem, gdy było ich już mniej, stworzyć dla nich państwo? Czy i w jakim stopniu faktycznie żydzi mieli tu coś do powiedzenia? Czym innym jest obecna sytuacja Izraela, czym innym była sytuacja na początku osiedlania tam żydów. Czy było dla żydów korzystne, że dwa statki nimi załadowane czekały na możliwość zejścia na ląd tygodniami a w międzyczasie ludzie na tych statkach umierali albo się topili z rozpaczy? Statki nie były izraelskie, to pewne.
    W polityce można dopiero zobaczyć, co się stało, ale nie jest wiadomo, co się dzieje, jako że odbywa się to na niesłychanie wielu płaszczyznach niewidocznie ze sobą powiązanych. Ludzie mają tendencję wyłuskiwania jednej takiej płaszczyzny, a potem mają ci sami ludzie pretensje, że nie stało się tak, jak oni oczekiwali. A jakim cudem miało by tak być?
    Stąd ustawiczne dzikie pretensje a to do Prezydenta Putina, a to do prezydenta Trumpa a to do „żydów”.
    Ludzie nie pojmują, że to oni – jeżeli chcą – maja deszyfrować polityczne posunięcia głów państw, ale głowy państw nie będą, nie mogą a więc i nigdy się nie dopasują do teorii jakiegoś Kowalskiego czy innego Smitha.
    Ta polityczna niedojrzałość jest również wykorzystywana przez takich owakich w ich własnych rozgrywkach, a ludzie potem lamentują, że „znowu zostali oszukani”. Z tym, że przez własne mózgi, a nie żadnych polityków. Bo ci i tak zrobią tylko to, co muszą niezależnie od tego, co sobie przy tym wyobraża czy to Schmit czy Kowalski.
    Pomocy jest tu pewien dystans do własnych teorii politycznych. Ale jeśli ktoś lubi się denerwować i zwalać winę czy to na „żydów” czy polityków, no to niech się tak bawi.
    Bo to niby tylu jest mądrych na tym świecie i tak głupi dają się podejść?

    \\Sławobor
    11 Maj 2019 o 1:02 AM \\
    „a) wzgarda dzieła
    b) kult nagiej egzystencji
    c) bierna dobroć nagich egzystencji
    d) jałowy moralizm.”

    = = „wzgarda dzieła” – nie wiem, co to dziś miałoby oznaczać. Czy w odniesieniu do Boga i Jego Dzieła, czy pracy jako takiej?
    = = „kult nagiej egzystencji” – jest według mnie pozytywny, bo zapewnia trwanie narodów w sytuacjach kryzysowych. Nic nie da w wymiarze narodowym, jeśli nędzarze z pustym żołądkiem pójdą na śmierć, w dodatku w interesie tych, co przeżyją, czy to nie śmieszne?
    = = „bierna dobroć nagich egzystencji” – no to znowu zależnie od kontekstu. Bierność często jest całkiem niezłym wyjściem. Choć oczywiście, zawsze zależy, dla kogo.
    = = „jałowy moralizm” – jakie dane wyjściowe takie i wnioski. Co może robić Polak, gdy ma sfałszowane dane? I skąd ma wziąć te prawdziwe? Jak będzie mógł on stwierdzić ich prawdziwość, gdy brak materiału porównawczego?

    \\11 Maj 2019 o 1:59 AM \\
    […]
    \\„Pochylam głowę przed wszystkimi, którzy brali udział w tej strasznej wojnie. Przed wszystkimi, którzy zginęli, zbliżając zwycięstwo – powiedział Korytkowskii.
    Życzył też wszystkim spokoju i przypomniał o współpracy Briańska i Konina, która trwa już 24 lata.
    Korytkowski podkreślił interakcję organizacji młodzieżowych i instytucji edukacyjnych.
    „Ważne jest, aby młodzi ludzie znali swój język, kulturę i obyczaje” – powiedział.
    Chodziło o Liceum Briańskie nr 27, które współpracuje z konińską placówką edukacyjną od ponad dziesięciu lat.
    Z kolei szef Brjańska Aleksander Klimankow zwrócił uwagę na rolę organizacji publicznych w rozwoju przyjaznych stosunków z Koninem. Takie jak „Dom Polski” w Briańsku i „Polska-Wschód” w Warszawie.\\

    = = no więc można? MOŻNA ! ! !

    Ale jeśli Polacy nie chcą, no to „się nie da”.
    Dlaczego Polacy nie chcą, skoro tego nie robią?
    To jest sprawa do rozważenia.

    \\Adm
    11 Maj 2019 o 8:23 AM\\
    „Donald Tusk został Człowiekiem Roku „Gazety Wyborczej”.
    Jaka gazeta taki i jej człowiek roku.”

    = = no to jak to jest z tymi „żydami”? Niby Tusk to człowiek Niemców a tu takie kwiatki? Bo niby J.Kaczyński to żyd i rząd w Polsce też żydowski.

    \\Adm
    11 Maj 2019 o 8:39 AM\\
    „Mikołaj Lizut po obejrzeniu „Tylko nie mów nikomu”: Na usta cisną się trzy słowa: kłamcy, hipokryci, diabły
    tokfm.pl”

    = = znowu mamy do czynienia z wycinkiem problemu. Nie jest problemem pedofilia w kościele katolicki, ale pedofilia w ogóle.
    PEDOFILIA JAKO TAKA!
    Tu należy rozpoczynać wszelką krytykę, a nie relatywizować, że niby pedofilia jest „gorsza w kościele”. Nie jest! Pedofilia jest złem absolutnym niezależnie kto ją praktykuje.
    Ograniczając ją tylko do kościoła katolickiego zostawia się pole do kolejnych przestępstw na tym tle.
    To jest coś jak z „żydami”. Polak złodziej jest niby przyjemniejszy w obejściu niż złodziej żyd. A to nieprawda.

    Inna rzecz, że z racji na gotowość do obrony księży przez gorliwych katolików byłby z tego problem większy, niż mógłby być bez tego. Do pedofilii doszła by walka z niepedofilami, występującymi w obronie pedofilów w imię wiary.
    A to już sprawa poważniejsza. Konieczne byłoby walczyć nie tylko z pedofilią ale i wiarą takich „wierzących”.

    \\Adm
    11 Maj 2019 o 8:55 AM \\
    Sławobor
    Z cytowanych komentarzy wynika, że ludzie dość mają życia na kolanach i w przekonaniu, ze ksiądz to świętość.
    Zaczęła się walka z kościołem.\\

    = = uważam, że to jest walka bez sensu, bo nie ma potrzeby walczyć w ogóle. Siłę kościoła katolickiego stanowią jego wierni, czyli osoby chodzące do kościoła i dające na tacę. Nie ma żadnej pewności, że „walcząc” faktycznie usunięto by pedofilię, a w najlepszym razie by ją ograniczono, względnie, gdyby nie było to możliwe, wypracowano by środki skuteczniej ją maskujące. Nic dobrego, prawda?
    Natomiast jeżeli ludzie rzeczywiście mają dość kościoła katolickiego w jakiej by nie był formie (każda reforma tej instytucji to i tak byłaby kontynuacja formy poprzedniej, bo inaczej przecież niemożliwe), to po prostu przestaną chodzić co niedzielę „na msze święte” i tyle. I skończy się to bez żadne walki, bez żadnego wysiłku ze strony ludzi.
    Ale do tego jak widać ludzie nie są gotowi, więc będzie jeszcze wiele ofiar i tragedii dzieci w wyniku katolickich wierzeń.
    Od ludzi, wyłącznie od ludzi zależy, jak będzie.

    „Kiedyś powszechnie się mówiło, –Jezus Maria, albo –O matko przenajświętsza, dziś najczęściej się mówi –O kur..a mać.”

    = = i to jest błąd!
    Należy wrócić do wezwania poprzedniego i wiele pójdzie łatwiej.

    Polubienie

  10. Szanowny Adminie!
    niezwykle ciekawy tekst, może dobrze byłoby zamieścić go na WP?
    dam tu tekst i link, bo „podwójnie zszyte lepiej trzyma” w razie co:

    \\//https://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/06/07/niewygodna-tajemnica-niewolnictwa-to-murzyni-sprzedawali-murzynow/#4\\//
    POD LINKIEM JEST Z SUPER ILUSTRACJAMI

    Niewygodna tajemnica niewolnictwa. To Murzyni sprzedawali Murzynów!
    artykuł | 07.06.2016 | Autor: Wojciech Lada
    Wbrew obiegowej opinii to nie Europejczycy polowali na czarnoskórych niewolników w Afryce. Oni tylko nakręcali popyt. Afrykanów w niewolę chwytali i sprzedawali… ich sąsiedzi i bracia. Gdy na horyzoncie majaczyła bajeczna fortuna, nikt nie przejmował się ludzką godnością. 
    Sir John Hawkins miał wiele zalet. Opracował na przykład zupełnie nowy model okrętu wojennego, który nie tylko usprawnił nawigację i zapewnił brytyjskiej flocie przewagę na morzach i oceanach, ale też całkowicie zmienił strategię wojny morskiej. Był też wybitnym nawigatorem, który wytyczył między innymi szlak okrężnej drogi handlowej przez Atlantyk, jak również sprawnym agentem korony brytyjskiej. Wszystkie te cechy zapewniły mu stopień admirała i spore wpływy na dworze.
    Fortunę jednak przyniósł mu zupełnie inny talent, objawiony na początku lat 60. XVI wieku. Jak nikt inny mianowicie, potrafił prowokować plemienne wojny w Afryce. Zdobytych w ich trakcie niewolników przyjmował później jako zapłatę za pośrednictwo i współpracę.
    Jeśli jeszcze podczas swojej pierwszej afrykańskiej wyprawy w 1562 roku nie stronił od używania siły i zdobył trzystu niewolników – jak pisał – częściowo przy pomocy miecza, a częściowo innymi sposobami, to cztery lata później o mieczu nie było już mowy.
    Na wybrzeżu Sierra Leona, podburzając jednych afrykańskich władców przeciwko drugim, zaopatrzył się w niemal dwukrotnie więcej „czarnego towaru”, ku chwale Anglii i własnej sakiewki. Ten właśnie sposób pozyskiwania darmowej siły roboczej na plantacje Ameryki stał się najpowszechniejszym do końca XIX wieku
    Monopol na „czarny towar”
    Niewolnictwo nie było w Afryce niczym szczególnym. Tak jak we wszystkich innych częściach świata, w niewolę można było trafić w wyniku przegranej wojny, zadłużenia czy jakiegoś cięższego przestępstwa. Ale nie było to niewolnictwo w sensie, jaki nadali mu później plantatorzy ze Stanów Zjednoczonych – przypominało raczej poddaństwo chłopów w feudalnej Europie, niż łańcuchy i bat na polach bawełny w Arizonie.
    Osobliwością nie był również proceder handlu czarnymi niewolnikami z państwami arabskimi i europejskimi. Jeśli chodzi o te drugie, to rozpoczął się on już w XV wieku, a jego inicjatorami i na niemal stulecie monopolistami byli Portugalczycy.
    Podobnie jak później Hawkins, tak i oni zaczęli od rozwiązań siłowych, porywając metodą piracką ludność ze Złotego Wybrzeża w Zatoce Gwinejskiej, na wysokości współczesnej Ghany i Wybrzeża Niewolniczego (dzisiejsza Nigeria, Benin i Togo).
    Eksplorację w głąb kontynentu uniemożliwiały jednak stosunkowo silne państwa tego rejonu, jak przeżywające wówczas swój największy rozkwit królestwa Songhaj, Mali i bardzo silnie rozwinięte Kongo. Władcom tych krajów nie przeszkadzało bynajmniej samo porywanie członków drobniejszych plemion, lecz fakt, że nic na tym nie zyskiwali.
    Ich zbrojny opór i zmysł handlowy Portugalczyków bardzo szybko doprowadziły więc do stworzenia sprawnie działającego rynku handlu żywym towarem, w którym rolę dostawców spełniały same państwa Czarnego Lądu, wyspecjalizowane i zbrojne spółki handlowe ciemnoskórych kupców, a także drobniejsze grupy żądnych szybkiego zysku łowców.
    Ciekawie wyglądają proporcje. Nie mamy danych dotyczących tego okresu, ale w XVIII wieku – kiedy zmienili się odbiorcy, ale sama mechanika rynku pozostawała ta sama – na sześciuset niewolników dostarczonych na Wybrzeże Niewolnicze tylko dziesięć procent dostarczyło oficjalnie państwo, dwadzieścia procent drobniejsi łowcy, a pozostałe siedemdziesiąt procent większe organizacje kupieckie.
    Wynika z tego, że przez kilka stuleci na zachodnim wybrzeżu Afryki istniały oficjalnie organizacje, trudniące się wyłącznie chwytaniem i sprzedażą lokalnej ludności w niewolę. Zresztą słowo „wybrzeże” nie do końca oddaje skalę penetracji afrykańskiego interioru. Jeśli w okolicach Senegalu w wieku XVII przeciętna odległość, jaką niewolnicy musieli pokonać do czekających na morzy europejskich okrętów, wynosiła sto kilometrów, to wiek później – już sześćset.
    Oczywiście nie mogłyby one funkcjonować bez zgody władców, z czego Europejczycy doskonale zdawali sobie sprawę. Bodaj najbardziej zeuropeizowana z tamtejszych monarchii, Kongo, zawarło oficjalny sojusz z Portugalią. Panujący tam mani – jak brzmiał jego oficjalny tytuł – Nzinga przyjął nawet chrzest i rządził dalej pod imieniem Alfonsa.
    W państwie ustanowiono biskupstwo, a synowie lokalnych elit wysyłani byli do Portugalii, gdzie otrzymywali wykształcenie, zaś po powrocie do kraju służyli za pośredników, przewodników i tłumaczy. Nowe państwo na mapie chrześcijańskiego świata nie zapominało o swoich dobroczyńcach. W porcie Kabinda w ujściu rzeki Zair czekało na nich w latach 20. XVI wieku dwa tysiące niewolników rocznie, a dekadę później już dwukrotnie więcej.
    Za paciorki i broń
    Jeden Afrykańczyk wart był – jak uważano – czterech Indian – pisze w swojej książce „Żywe trupy” Adam Węgłowski. – Ponadto wykorzystywaniu schrystianizowanych już indiańskich plemion sprzeciwiali się wpływowi wówczas jezuici. Czarni Afrykańczycy, >poganie< (animiści, muzułmanie itd.) kupowani od handlarzy niewolników, nie mogli liczyć na podobne względy.
    Rentowność handlu lokalną ludnością z Europejczykami była powodem swoistego wyścigu o monopol w tej materii. Szczególną aktywność wykazywały przy tym ludy Hueda, Allada, Oyo, Dahomej i Akwamu. Kiedy ten ostatni w 1681 roku zdobył ważny port Akrę, oficjalnie zakazano kupcom przebywania w interiorze kraju, by uniemożliwić im łowy na niewolników i zapewnić w tym względzie wyłączność państwu.
    Dokładnie tak samo postąpili władcy Dahomej, którzy ustanawiając na swoich włościach monopol, sprzedawali od dwunastu do dwudziestu tysięcy niewolników rocznie. Nieco bardziej na wschód kontynentu – w obrębie wpływów arabskich, które niczym nie różniły się od tych europejskich – w tym właśnie procederze można znaleźć korzenie krwawego i trwającego do dziś konfliktu między plemionami Hutu i Tutsi.
    Polowania na niewolników stawały się z biegiem lat coraz bardziej brutalne, a polityczna destabilizacja kontynentu osiągała granice anarchii. Było to rzecz jasna bardzo na rękę europejskim mocarstwom, które podsycały ten proces, z roku na rok zwiększając popyt na „żywy towar”. Ale nie tylko. Henry Zins pisał:
    W handlu niewolnikami pomiędzy afrykańskimi pośrednikami a europejskimi nabywcami środkiem płatniczym były żelazne sztabki, które stały się formą pieniądza od Senegalu, do Wybrzeża Kości Słoniowej. W okolicach Ghany ich rolę spełniały: złoty piasek, bransolety, sukno hinduskie, muszelki i paciorki.
    W rzeczywistości jednak, wraz z rozwojem interesu coraz częściej płacono bronią i prochem, co z czasem zbrutalizowało prymitywną dotychczas taktykę wojenną państw afrykańskich. Dużo zmieniało się także po stronie europejskiej.
    Do końca XVI wieku monopolistą w handlu afrykańskimi niewolnikami była Portugalia – odsprzedając ich do Ameryki, ale też chętnie wykorzystując we własnych posiadłościach. To właśnie w nich, konkretnie na Maderze, po raz pierwszy zastosowano eksperyment z systemem plantacyjnym opartym na pracy niewolniczej, który powszechnie stosowano później w USA.
    Jednak już w początkach XVII do handlu niewolnikami włącza się i szybko zyskuje przewagę Holandia, a Amsterdam staje się największym portem „przeładunkowym” schwytanych Afrykańczyków. Sytuacja taka trwa mniej więcej do połowy stulecia, kiedy ogromna rentowność tego biznesu kusi inne państwa Europy – nie tylko Anglię i Francję, które odtąd nieustannie walczą w nim o pierwsze miejsce na podium, ale też Szwecję, Danię, a nawet Brandenburgię.
    Skala zjawiska jest na tyle poważna, że zarówno we Francji jak i w Anglii powołane zostają specjalne Kompanie Afrykańskie, którym przyznany zostaje monopol na obrót czarnymi niewolnikami, a udział w nich mają koronowane głowy tych państw i spora część arystokracji. Pikanterii dodaje fakt, że udziały w Królewskiej Kompanii Afrykańskiej miał też filozof John Locke – wielki piewca wolności.
    Nie wiadomo tak naprawdę, ilu Afrykańczyków uprowadzono w niewolę. Skrajne szacunki rozpościerają się między dziesięcioma a stoma milionami, przy czym ta ostatnia liczba wydaje się jednak sporą przesadą. Dla kontynentu sprawa była na tyle katastrofalna, że wszystkie uczestniczące w nim państwa formalnie zniosły niewolnictwo na kongresie wiedeńskim w 1815 roku.
    Oczywiście, nie należy tu węszyć przesadnego humanitaryzmu europejskich elit – wtedy mniej więcej rozpoczęła się epoka afrykańskiego kolonializmu, na co komu po koloniach wyludnionych? Niezależnie zresztą od formalnych aktów interes był zbyt dobry, by uciąć go jednym dokumentem.
    W praktyce czarnymi niewolnikami handlowano jeszcze kilkadziesiąt lat później, do końca XIX stulecia. Zmienił się jedynie dostawca – nie były nim już, jak przez czterysta lat, państwa afrykańskie, lecz największe mocarstwa Europy. Choć niewątpliwie korzystały z pomocy lokalnych „biznesmanów”.
    Krew i pot niewolników, ich magiczne wierzenia i mroczne rytuały, okrutny proceder handlu żywym towarem – to tu Adam Węgłowski doszukuje się korzeni fenomenu zombie, który opanował doszczętnie współczesną popkulturę. \\//Książkę „Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie”, wydaną przez Ciekawostki Historyczne, możecie kupić aż 30% taniej!\\//

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s