REFORMA czy PRZEBUDOWA

Rzeczą oczywistą jest, że o ile reform mieliśmy wiele a obecny stan jest niezadawalający, to koniecznym staje się gruntowna przebudowa struktur państwa polskiego w niemal wszystkich dziedzinach życia społecznego, gospodarczego i politycznego.

W pierwszej kolejności należałoby zacząć od edukacji, od przebudowy systemu nauczania.

Kolejno przebudową powinny zostać objęte

Służba zdrowia,

Gospodarka, tak przemysł jak i rolnictwo.

Obronność.

Wymiar sprawiedliwości.

Ustrój państwa.

Czy w takiej kolejności?

Oczywiście niekoniecznie, gdyż zmiany mogą i winny być wprowadzane jednocześnie w każdej z tych dziedzin.

Część pierwsza

Edukacja

Zacznijmy jednak od edukacji.

W czasach mojej młodości  w latach pięćdziesiątych , sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, obowiązywał system nauczania w którym funkcjonowały szkoły podstawowe siedmioletnie w których edukacja zaczynała się od siódmego roku życia. Dalej były dwuletnie, lub trzyletnie zawodówki, szkoła ogólna czteroletnia, tak zwane ogólniaki, pięcioletnie technika i wyższe studia, zatem czteroletnie akademie i pięcioletnie uniwersytety. Jeśli ktoś po podstawówce szedł do technikum a później zdawał egzamin na uniwersytet, to jego edukacja trwała 7 + 5 +5 w sumie lat siedemnaście.

Kucharką można było zostać po dwuletniej szkole gastronomicznej, mechanikiem samochodowym po trzy letniej szkole zawodowej, lub technikiem po pięcioletnim technikum samochodowym. Murarz, lub majster na budowie po dwóch latach zawodówki, a kierownik budowy po pięcioletnim technikum. Inżynierem oczywiście po uniwersytecie. Malarz artysta, rzeźbiarz, plastyk po czteroletniej akademii sztuk pięknych. Dyrektor PGR, lub zootechnik po akademii rolniczo technicznej. Oprócz szkoły zawodowej gastronomicznej dla kucharek były także technika gastronomiczne po ukończeniu których można było dostać pracę kierowniczki baru mlecznego. Ogólniaki kształciły w sposób ogólny i z nadzieją na pracę w biurze na przykład w ratuszu, czy w komitecie miejskim partii. Zaraz później dodano technika finansowe, handlowe, ekonomiczne, też głównie jako pracownice lub pracownicy w biurach w firmach, fabrykach, zakładach pracy. Były technika hotelarskie a później jeszcze zrobiono studia hotelarskie. Wcześniejsi absolwenci tych studiów mogli się załapać na dyrektorów hoteli, ci co te studia kończyli kilka lat później już tylko na portierów.

Ja kończyłem technikum kolejowe, wydział budowy dróg, mostów i dworców kolejowych, inny wydział to był wydział zabezpieczenia ruchu kolejowego.

W piątej klasie tuż przed maturą chłopaki zaczęli zastanawiać się nad dalszym studiowaniem i z tej racji jeden z uczni zapytał wykładowcy, a był nim dyrektor okręgu kolei, czy są studia kolejowe.

–Są – odparł wykładowca – w Gdańsku.

–A czego tam uczą? –Zapytał uczeń.

Wykładowca zastanowił się przez chwilę i odparł.

–Tego samego co tutaj.

–No to po co są te studia?– Zdziwił się uczeń.

–To są studia dla tych którzy pokończyli ogólniak i chcą zdobyć zawód. – Wyjaśnił wykładowca.

Tylko, że my otrzymywaliśmy tytuł technika, tamci z tą samą co my wiedzą, tytuł inżyniera i oczywiście szansę na wyższe stanowisko na kolei.

W tamtych latach były także akademie sportowe. Po ich ukończeniu można było zostać biegaczem, piłkarzem, skoczkiem w z wyż lub w dal, bić rekordy krajowe czy światowe, zostać trenerem lub zostać nauczycielem WF ( wychowania fizycznego) w szkole średniej, albo działaczem sportowym.

Od tamtych lat zdaje się, że różnych akademii, szkół wyższych i uniwersytetów znacznie nam przybyło, namnożyło się.

Kształcą i uczą wspomniane akademie i uniwersytety wszystkiego.

Miejscowy uniwersytet, dawniejsza akademia rolniczo techniczna teraz rozdaje dyplomu magistrów kucharkom, byle by taka kucharka napisała prace magisterską w temacie np. smażenie ryby słodkowodnej w oleju rzepakowym, albo przyrządzanie sałatki z buraka czerwonego i czerwonej kapusty z przyprawą z mięty, imbiru i gałki muszkatołowej, pieprzu świeżo mielonego i tartej papryki.

 

Tenże uniwersytet jak dowiedziałem się z jego strony www kształci 19 tyś studentów, ponad 3 zaocznie i jak się publicznie pochwalił rektor zatrudnia 500 pracowników.

Obecnie każda matka chce by jego dziecko posiadało wyższe studia i minimum tytuł magistra.

Byłem niedawno na oddziale rehabilitacji w szpitalu, jednym z kilku szpitali w mieście. Podchodzi do mnie pielęgniarka czytam na plakietce jaką miała przypiętą do białego fartuszka MAGISTER.

Dawniej pielęgniarka była po dwuletniej szkole pielęgniarskiej z czasem po technikum, obecnie widać musi być magister żeby zmierzyć temperaturę, podać w kieliszku aspirynę, czy ukłuć w pupę pacjenta igłą.

Ktoś dociekliwy w Internecie w swoim artykule pyta– Kiedy w Polsce będziemy zarabiali tyle co Niemcy?

Komedia.

Odpowiedź jest prosta.

Kiedy wszyscy będziemy mieli tytuły magistrów, tak pielęgniarki, jak i murarze, mechanicy samochodowi, sprzątaczki i babcie klozetowe.

No chyba, że nie będziemy chcieli mieć takich wysokich zarobków, bo wystarczą nam tytuły magistrów, docentów, profesorów.

Na początku lat sześćdziesiątych pokazał się w moim mieście wojewódzkim Olsztynie plastyk po akademii sztuk pięknych. Dostał od miasta działkę, kredyt od państwa i wybudował sobie dom i zakład garncarski i zaczął z gliny robić ładne kufelki dobrze mu się wiodło, dużo robił i dużo sprzedawał. Teraz już raczej zainteresowanie jego wyrobami znacznie zmalało wiec i zarobki spadły.

Będąc na dłuższych wakacjach w USA trafiłem na  pracownię w której też robiono kufelki z gliny z emalią na wierchu. Ta właśnie pracownia ze sklepem od fronty prowadziła trzy tygodniowe kursy.

Kto chciał robił taki kurs i otwierał podobny biznes.

Żadne akademie, żadne studia, żadne prace magisterskie.

W trzy tygodnie poznawał, zasady przerobu gliny, jej formowania, suszenia i wypalania, jak i czym pokrywa się by na wierchu szkliła się emalią, gdzie kupić potrzebne narzędzia i surowce.

Z własnego doświadczenia wiem, że dom, taki powiedzmy o powierzchni użytkowej 150 m. kw. dwie osoby budują w jeden sezon budowlany od wiosny do jesieni, to jest około ośmiu miesięcy.

Ja ze względu na warunki materialne na studia nie poszedłem, pozostałem przy swoim wykształceniu średnim technicznym, ale tak mi się złożyło, że miałem szansę zaraz po ślubie przystąpić do budowy własnego domu. Dostałem działkę od teściów, teściowa sprzedała krowę więc i trochę pieniędzy na początek, dalej kredyt od państwa i dom wybudowałem. Ja już miałem chałupę, moi koledzy który poszli studiować dostali dyplomy i ani domu ani mieszkania. Można by powiedzieć wchodzili w dorosłe życie z kilkuletnim opóźnieniem.

Napisałem powyżej, że dwie osoby w kilka miesięcy są w stanie pobudować dom.

A teraz spójrzmy ile domów mogły by pobudować te studiujące rzesze studentów i profesorów ze wszystkich uczelni w kraju w okresie studiów zatem średnio w ciągu pięciu lat studiowania?